| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: dieta eliminacyjna

wtorek, 20 stycznia 2015

Wpis na życzenie. Przepraszam, że tak długo musieliście na niego czekać.

Potas - drugi po sodzie ważny kation nieorganiczny naszego organizmu, w odróżnieniu jednak od sodu, gromadzony jest wewnątrz komórek. Niezmiernie ważny dla przewodnictwa nerwowego i skurczu mięśni (szczególnie sercowego).

O niedoborze potasu mogą świadczyć: opuchlizna kończyn, zaburzenia pracy serca, nadciśnienie, ciągłe zmęczenie. Przejściowe acz gwałtowne niedobory potasu mogą dotykać osoby, które nadużyły alkoholu, cierpią z powodu biegunki lub są odwodnione z innych przyczyn np.: na skutek intensywnego wysiłku fizycznego lub wysokiej temperatury. Dzienne zapotrzebowanie na potas to 2000-3000 mg (2-3 g). W diecie opartej o mięso i oczyszczone produkty skrobiowe mogą wystąpić trudności z realizacją tego zapotrzebowania. Dla zdrowia ważne jest również utrzymanie wysokiej proporcji potasu do sodu (czyli przede wszystkim ograniczyć solenie i dodawanie sody do gotowania).

Nadmiar potasu jest po prostu wypłukiwany z moczem, natomiast osoby z niewydolnością nerek muszą potasu unikać.

potas źródła pokarmowe, potassium dietary sources, potas w pożywieniu

Zawartość potasu w mg na 100 g produktu:

Suszone zioła 3400 – 6300
Kakao 2700
Mąka sojowa 2200
Suszona serwatka 2080
Mleko w proszku odtłuszczone 1874
Morele suszone 1800
Suszone pomidory odcedzone z oleju 1500
Banany suszone 1493
Melasa 1450
Otręby pszenne 1121
Pistacje 1090
Koncentrat pomidorowy 30% 1072
Zarodki pszenne 1024
Mak niebieski 963
Figi suszone 938
Rodzynki 833
Karob (proszek) 827
Pestki dyni 810
Słonecznik 793
Migdały 778
Orzechy arachidowe 720
Natka pietruszki 695
Daktyle suszone 688
Jabłka suszone 665
Wiórki kokosowe 660
Orzechy laskowe 616
Czekolada gorzka 581

awokado 550
jarmuż 530
kurki 506
ziemniaki 460
banany 390
pieczarki 360
porzeczki 330
pomarańcze 320
pomidory 282
melon 250
mięso 230-250
sok pomidorowy 204
czereśnie 200

Przy czym im bardziej dojrzałe były zerwane owoce, tym więcej potasu roślina zdążyła w nich zgromadzić.

Spójrzcie, jak mizernie wypadają tradycyjnie wymieniane źródła potasu jak: czereśnie, banany i pomidory na tle bakalii i orzechów. Już nie wspominając o suszonym mleku. Popularny baton czekoladowy z orzechami i karmelem ma więcej potasu niż pomidor!

Przy konieczności uzupełnienia potasu zawsze trzeba pamiętać jednocześnie o przyjmowaniu odpowiednich ilości wody. Choć w wodzie, nawet wysokozmineralizowanej, jest malusieńko potasu, to bez wody, nawet duże dawki potasu nie utrzymają właściwego nawodnienia organizmu. I nie tylko dla skacowanych zdecydowanie lepszym wyborem będą owoce i warzywa niż batony :P

Natomiast podczas diety przy niewydolności nerek i związanej z nią konieczności unikania potasu (białka, fosforu i sodu również), z diety należy wyeliminować wszystkie przetworzone, suszone i zawierające susz produkty. Żeby zmniejszyć ilość potasu w warzywach, należy jeść je wyłącznie gotowane i odlewać z nich wywary. 

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż 

P.S. Jeżeli jesteście zainteresowani, przejrzyjcie też wpisy na temat kwasu foliowegomagnezu, cynkunienabiałowego wapniaroślinnego żelaza i białka

piątek, 09 stycznia 2015

Doszłam do wniosku, że ludzie za dużo uwagi poświęcają zakazom dietetycznym i wymienianiu rzeczy, których nie powinno się jeść. A straszenie jest zazwyczaj mało skuteczną metodą zmiany nawyków żywieniowych. Wobec tego wymyśliłam pozytywną kampanię prozdrowotną :) 

zjedz warzywo, troche inna cukiernia, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Czasem potrzebna jest mała podpowiedź, po co sięgnąć na wypadek małego i większego głodu. Batona, drożdżówkę, kiełbaskę? Może coś byśmy ciamknęli, a nie wiemy dokładnie, na co mamy ochotę? Albo dopadł nas wilczy głód? Najlepszym wyjściem będzie zatem sięgnięcie po warzywo lub owoc!

zjedz warzywo

 

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: 
 https://trocheinnacukiernia.home.blog/








zjedz warzywo

W albumie na Fejsbukowej stronie Trochę Innej Cukierni (klik) czekają inne wzory. Możecie taki obrazek ustawić sobie jako tapetę na pulpicie, lub wydrukować i powiesić na lodówce.

zjedz warzywo

Mój ulubiony to chyba KEEP CALM :)

zjedz warzywo, keep calm and zjedz warzywo

Proste? Proste! A zysk zdrowotny może być ogromny.

Smacznego i na zdrowie!

czwartek, 04 grudnia 2014

Dawno nie było żadnego dietetycznego wpisu. Zatem zapraszam na kilka słów o cynku.

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



Do czego potrzebujemy cynku? Do mnóstwa rzeczy. Cynk jest składnikiem ok 300 białek pełniących kluczowe funkcje w komórkach i poza nimi. Brak cynku uniemożliwia pracę licznych enzymów całkowicie dezintegrując metabolizm organizmu. 

Wśród objawów niedoboru cynku zazwyczaj wymienia się: anemię, spowolnienie wzrostu dzieci (szczególnie wrażliwe są w czasie rozwoju płodowego), utrudnione gojenie się ran (udział w podziałach komórkowych), zapalenia skóry, zmiany trądzikowe u młodzieży (szczególnie u chłopców w okresie szybkiego wzrostu), utratę owłosienia, złą tolerancję glukozy (uczestniczy w produkcji hormonów trzustkowych), kurzą ślepotę (reguluje dostępność retinalu - i to nie tylko w siatkówce, ale również w innych komórkach), zmniejszenie odporności (produkcja przeciwciał), zaburzenia smaku i węchu (struktura chemoreceptorów - szef kuchni nie może sobie pozwolić na niedobory cynku), upośledzony metabolizm alkoholu (składnik dehydrogenazy alkoholowej), utrudnione trawienie białek (składnik anhydrazy węglanowej, koniecznej do produkcji kwasu solnego) i problemy z utrzymaniem właściwej liczby plemników.

O czym zazwyczaj się nie mówi:

Cynk jest konieczny do utrzymania właściwej struktury czynników transkrypcyjnych - białek, które regulują proces odczytywania genów, czyli białek kluczowych dla prawidłowego funkcjonowania komórki. Cynk jest składnikiem białek naprawiających DNA, a także enzymów przeciwutleniających, szczególnie ważna tutaj jest dysmutaza ponadtlenkowa, która chroni komórki przed anionorodnikiem ponadtlenkowym, najbardziej reaktywnym wolnym rodnikiem.

Okazuje się, że niedobory cynku (podobnie jak niedobory kwasu foliowego klik i witaminy E) prowadzą do nagromadzenia się ogromnej ilości uszkodzeń DNA. Cynk jest zatem niezmiernie ważnym czynnikiem utrzymania stabilności genetycznej komórek i zapobieganiu chorobom nowotworowym.

Dzienne zapotrzebowanie na cynk wynosi około 10 mg. Dawka bezpieczna teoretycznie nie powinna przekraczać 40 mg. Nadmiar cynku prowadzi do upośledzenia wchłaniania miedzi (która jest konieczna m.in. dla transportu żelaza i syntezy kolagenu), ale i vice versa. Jak zwykle najlepszym źródłem minerałów i witamin jest pożywienie, a nie suplementy, bo natura nas skonstruowała do tego, żebyśmy jedli jedzenie, a nie sztuczne, niebiokompatybilne tabletki.

ostrygi, afrodyzjak, źródła cynku

Zawartość cynku w 100 g wybranych produktów:

ostrygi dzikie 60-90 mg
ostrygi hodowlane 15-40 mg
zarodki pszenne 12,5 mg
tahini (z niełuskanego sezamu) 10,4 mg
wątroba cielęca 9 mg
sezam łuszczony 7,7 mg
pestki dyni 7,5 mg
suszone zioła 6-10 mg
kakao (proszek) 6,5 mg
orzeszki piniowe 6,4 mg
nerkowce 5,7 mg
słonecznik 5 mg
siemię lniane 4,3 mg
żółtko 3,5 mg
mak 3,4 mg
mięsa różne 3-4 mg
kasza gryczana i jaglana surowe 3,5 mg, ugotowane 1,2 mg 

Jak w przypadku większości mikroelementów, cynk jest lepiej przyswajany z produktów zwierzęcych niż z roślinnych. Jego wchłanianie jest hamowane przez nabiał, alkohol, kwasy fitynowe, ale i nadmiar żelaza, miedzi oraz przez nikiel. Wchłanianie przyśpieszają kwasy owocowe (podobnie jak w przypadku żelaza klik).
Podane wartości są średnimi z różnych baz danych, oczywiście żywność nigdy nie jest taka sama, więc nie warto się szczypać o miejsca po przecinku, tylko patrzeć na ogólną tendencję.

To właśnie przez cynk i jego rolę w produkcji plemników, ostrygi uchodzą za afrodyzjak, choć trudno mi sobie wyobrazić namiętną noc z kilkoma oślizgłymi, niepogryzionymi mięczakami zalegającymi na żołądku przez klika godzin ;)

roślinne źródła cynku

Przyjrzyjcie się natomiast nasionom, pestkom i orzechom, one też pojawiły się we wpisach dotyczących kwasu foliowegomagnezunienabiałowego wapniażelaza i białka. Coś w tym jest! Coś w nich jest! Szczególnie, że jak się im dobrze przyjrzeć, to nieprażone nasiona zawierają również duże ilości witaminy E. Mamy oto przed sobą superfood, który tak często jest lekceważony przez głupie przesądy kaloryczne klik. Warto codziennie podjeść 1-2 garście nasion.

Smacznego!
Gosia Kalemba-Drożdż 

P.S. A jeżeli szukacie świątecznych przepisów na ciasta bez mleka i jajek to zapraszam tutaj (klik) :)

czwartek, 16 października 2014

Kolejna już osoba pyta mnie o te nieszczęsne gumeczki: są trujące, czy nie są? Wszystkie media oszalały na punkcie rakotwórczych recepturek, tymczasem afera wcale ich nie dotyczy. Histeria przyszła z Anglii, gdzie dotarły chińskie podróbki o kilkusetkrotnie przekroczonych normach zawartości ftalanów. Tylko że wcale nie chodziło o gumeczki, tylko o zawieszki, które są dołączane do niektórych zestawów. 

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



tak wiem, szklane opakowania są ciężkie, niewygodne. Nie spakujemy przecież dziecku śniadania do szkoły w metalową menażkę. Jednak coś tłustego już lepiej zapakować w folię aluminiową niż plastik, a kanapki można przecież owinąć papierem śniadaniowym (niebielonym;)).  Podłogi, meble, ubrania, lalki, no i plastikowe tubki z kosmetykami (kosmetykami, które przecież przynajmniej w połowie składają się z tłuszczów, które potem absorbuje nasza skóra, bo skóra tez jest lipofilna). Już wystarczająco dużo plastiku jest wokół nas, absolutnie nie dokładajmy go jeszcze do jedzenia. 

Metalowe garnki, ceramiczne naczynia, drewniane łyżki do mieszania, szklane kubki, porcelanowe filiżanki, stalowe lub srebrne sztućce. Nikogo nie namawiam do powrotu do epoki kamienia łupanego, ale naprawdę da się urządzić kuchnię bez plastiku.

Nie bójcie się panicznie kolorowych recepturek. Tak, są trujące, tak samo jak inne plastikowe rzeczy. Pozwólcie dzieciom się chwilę nimi pobawić (ale raczej nie nosić), za parę tygodni i tak znajdą sobie inne hobby. Lepiej przypatrzcie się dokładnie swojej kuchni, bo jemy codziennie przez całe życie...

środa, 04 czerwca 2014

Szukam karmiących weganek do udziału w badaniach naukowych.

mleko, milk drop, kropla mleka

Celem mojego projektu jest zbadanie, czy zawartość metali ciężkich w mleku kobiecym różni się w zależności od stosowanej diety. Interesują mnie karmiące naturalnie kobiety na diecie czysto roślinnej. Udział w projekcie wiąże się z wysłaniem mi próbki mleka i wypełnieniem ankiety. 

A z drugiej strony, szukam też karmiących kobiet mięsożernych. Więc jeśli znacie karmiące kobiety stosujące dietę paleo, albo zagorzałe miłośniczki mięsa, które dziennie zjadają ponad 200 g mięsa dowolnego rodzaju lub kobiety na standardowej diecie spożywające przynajmniej 3 razy w tygodniu ryby, to bardzo proszę o przekazanie im informacji, że chętnie przygarnę próbkę ich mleka :)

Udział w badaniu jest nieodpłatny, ja też z tego tytułu pensji nie pobieram.

Dziewczyny zainteresowane badaniem proszę o kontakt na maila: pinkcake()gazeta.pl lub przez wiadomość na profilu FB.

REKRUTACJA ZAKOŃCZONA!!! BARDZO DZIĘKUJĘ!

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż

poniedziałek, 12 maja 2014

Pewna hipoteza, opisana przez Wranghama, opisuje, że ogień był czynnikiem, który umożliwił rozwój naszego gatunku. Wykopaliska wskazują, że opanował go już Homo erectus, więc koncepcja ognia jest kilkaset tysięcy lat starsza niż człowiek rozumny (tak z 5 razy starsza).

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/





flambirowanie, smak ognia, płomienie na patelni

Co takiego mógł dać nam ogień? Ogień to nie tylko doskonała broń, ochrona przed zimnem i drapieżnikami. To nie tylko narzędzie do obróbki drewna, czy karczowania lasu. Są to niewątpliwie przydatne funkcje, jednak podstawowym zyskiem z opanowania ognia, który mógł mieć rzeczywisty wpływ na ludzki (praludzki) organizm jest fakt, że obróbka termiczna zwiększa przyswajalność pożywienia. Ogień stworzył człowieka, bo ogień stworzył kucharzy! (Choć znane powiedzenie mówi coś innego;)) Upieczone mięso umożliwia nam prawie dwukrotnie lepsze wykorzystanie zawartych w nim białek. Upieczone bulwy i ziarna dostarczają wielokroć więcej energii niż surowe, a czasem stają się też wolne od toksyn, które się rozkładają pod wpływem temperatury. Ogień pozwala też zabić bakterie, ale nie wydaje mi się, żeby to akurat miało jakiś większy wpływ na rozwój naszego gatunku, bo upieczone jedzenie też się psuje (co innego wędzone). Czy nasi przodkowie sami wrzucili jedzenie do ognia, czy może wygrzebywali padlinę z naturalnych pogorzelisk, to nauczyli się, że to pokarm wysoce odżywczy. A zysk odżywczy i energetyczny, to zysk, który dał nam ewolucyjnego kopniaka do przodu. Przypadkiem obróbka termiczna umożliwiła przetrwanie osobników z krótszymi jelitami, mniejszym uzębieniem, a przede wszystkim sprawiła, że z tym samym wysiłkiem włożonym w poszukiwanie pożywienia, zyskaliśmy więcej energii i aminokwasów, więc oszczędziliśmy czas konieczny na zdobywanie pożywienia. A nadwyżka wolnego czasu, to okazja do nudzenia się i zabijania tej nudy różnymi głupimi pomysłami - czyli okazja do rozwoju intelektualnego.

Niestety każdy zysk ma też swoją cenę. Podczas pieczenia (grillowania i smażenia też) w jedzeniu powstają związki kancerogenne. Z białek i tłuszczów w powstają wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA, PAH). Takie związki będą więc powstawały głównie w pieczonym mięsie, najintensywniej w czerwonym tłustym. Z cukrów i aminokwasów w reakcji Maillarda powstają aminy heterocykliczne (HCA) oraz silnie rakotwórczy akrylamid, które zatem będą powstawały przede wszystkim w pieczywie i wszelkich wypiekanych skrobiach (czipsy, frytki, krakersy, paluszki itp.). Związki te stają się źródłem wolnych rodników, które mogą uszkadzać nasz materiał genetyczny. WWA i HCA same też mogą się wiązać bezpośrednio do naszego DNA, zwiększając ryzyko mutacji. To pierwsze kroki w stronę nowotworu. Co więcej, WWA mogą się wiązać do receptorów sterydowych zmuszając komórki do niezaplanowanych podziałów. Komórka z uszkodzonym DNA, która się dzieli, to już drugi etap kancerogenezy. Dodatkowo podczas smażenia nienasycone kwasy tłuszczowe z tłuszczów roślinnych utleniają się, a produkty tej reakcji są niezmiernie toksyczne, ponieważ rozpoczynają lawinową reakcję utleniania lipidów i białek, z których zbudowane są błony otaczające nasze komórki. Błona komórkowa, która nie umożliwia sprawnej komunikacji komórki z resztą organizmu (np.: komórka nie posłucha sygnału do popełnienia samobójstwa wysłanego przez układ immunologiczny), to kolejny przyczynek do rozwoju nowotworu.

Im wyższa temperatura pieczenia, tym więcej toksycznych związków powstaje. Dlatego pieczone (180°C), smażone (190°C), grillowane (200°C) mięso jest kancerogenne, dlatego frytki, chipsy, krakersy są tak strasznie niezdrowe (smażenie bez tłuszczu nie wiele tu pomoże, bo krytycznym czynnikiem jest temperatura, a nie dodany tłuszcz.) To jest cena, jaką płacimy za ogień. To nie Prometeusz ma wydziobywaną przez sępy wątrobę, tylko my. Bo to głównie wątroba jest narażona na te niebezpieczne związki. Ale nie tylko ona. Nowotwory wątroby, żołądka, jelita grubego, nerki, sutka… to jest nasza kara za wykradzenie ognia bogom.

Ogień zostawił konkretny ślad w naszym DNA. Posiadamy mianowicie receptory dla węglowodorów aromatycznych. To receptory steroidowe, które prawdopodobnie wyewoluowały z receptorów estrogenowych. Wiemy, jakie efekty wywołuje połączenie tych receptorów z ich ligandami (czyli pasującymi do nich związkami): stymulacja podziałów komórkowych, modulacja odpowiedzi immunologicznej, nowotworzenie... Ale nie bardzo rozumiemy przyczynę, dlaczego posiadamy te receptory? Jaki konkretny zysk nam przyniosły?... Może żadnego, może to tylko ślepy zaułek, bo czasem po prostu jakiś pomysł genetyczny się fuksem załapie i przetrwa. (Aż korci mnie, żeby zgłębiać ten temat :) W ogóle mechanizmy ewolucji, to jest coś niesamowitego...)

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, powielanym w podręcznikach, że nie znamy naturalnych ligandów dla receptorów AhR. Znamy. Ogień jest naturalny. Przynajmniej jest naturalny dla hominidów. Więc węglowodory aromatyczne z pieczystego, to czynnik znany naszym komórkom od setek pokoleń. Choć ewolucja nie przewidziała dymów fabrycznych, spalin samochodowych i stężeń, jakie będą osiągały i nie uzbroiła nas w walkę z nimi przy tak wysokiej ekspozycji.

Kochamy smak pieczystego, te wszystkie spieczone kawałki, skórki, chrupiące płatki, zatem te pokarmy musiały mieć wpływ na naszych przodków, skoro zostaliśmy zaprogramowani na ich lubienie. Czemu więc je lubimy, skoro są takie niezdrowe? Bo dają nam informację, że jest to pokarm łatwo przyswajalny o wysokiej wartości kaloryczno-odżywczej. Osobnicy naszych praprzodków, którzy wybierali smak pieczystego, zyskiwali więcej energii i białka niż ci, którzy od tego smaku stronili. Mieli więc większe szanse na przetrwanie. A może nawet niestabilność genetyczna wywoływana przez WWA i HCA była jednym z narzędzi ewolucji? Hmm...
Tymczasem negatywne konsekwencje jedzenia pieczystego są bardzo odległe w czasie, a my jesteśmy głodni teraz, teraz musimy wykarmić nasze dzieci. Mechanizmy ewolucji działają zaś na korzyść efektywnego rozmnażania, a nie zdrowego życia do późnej starości.

Wniosek: pieczone i smażone jedzenie jest niezdrowe, choć zawdzięczamy mu to, kim jesteśmy jako gatunek.

Dygresja: Tak bardzo kochamy smak spalenizny, że nie tylko pieczemy i smażymy pokarm, ale też pijemy napar z palonych ziaren, palonych nasion traw, palonych kłączy, a nawet palonych żołędzi. Byle by było uprażone, bo smak ognia sprawia nam sakramencką przyjemność! Tak bardzo lubimy smak dymu, że okadzamy nim mięso - tak, to ma na celu jego konserwację. Ale w trosce o nasze zdrowie UE nam tego zabrania. Możemy za to przemysłowo moczyć mięso w wodnym roztworze WWA i HCA o mniejszym stężeniu, niż uzyskalibyśmy przez zwykłe wędzenie. Ale nie zabezpieczy to wędlin przed psuciem, więc trzeba będzie zalewać je też azotynem sodu. A azotyn w mięsie stwarza środowisko do powstawania kancerogennych nitrozoamin. Zamienił stryjek... Ale smakosze dymu nie odpuszczają. Coraz popularniejsze stają się przyprawy okadzane dymem: wędzona sól, wędzona papryka. Modne jest samodzielne wędzenie potraw w woku np.: dymem z herbaty lub siana, jak np czyni to namiętnie jeden z uczestników pewnego konkursu dla szefów kuchni. Opalamy cebulę do rosołu, nie wspominając już o opalanej bezie włoskiej. Tak bardzo kochamy smak ognia, że żadne regulacje nas tego nie oduczą.

Czy jest zatem sposób, który pozwoli nam obejść toksyczny wpływ ognia, jednocześnie pozwalając czerpać zyski ze zwiększonej przyswajalności pokarmu?

Otóż nie wszystko stracone! Mianowicie długo po tym, jak został ujarzmiony ogień, ludzkość wymyśliła kolejny wielki wynalazek – garnek. Podczas gotowania i duszenia białka zmieniają strukturę, skrobia pęcznieje, a jej łańcuchy skracają się, zielsko mięknie, czyli jedzenie staje się łatwiej strawne. Jednak podczas gotowania nie powstają kancerogeny! Bo szkodliwe związki zaczynają powstawać w temperaturach wyższych niż 120°C. Podczas gotowania pokarmu czerpiemy zysk w postaci łatwiej przyswajalnego pożywienia, bez konieczności eksponowania się na kancerogeny pieczystego.

Jeżeli w garnku gotujemy zupę lub dusimy potrawę, nie marnują się żadne minerały, ponieważ wszystkie zostają w roztworze. Nie odcedzimy mikroelementów na durszlaku (oczywiście witaminy wrażliwe na temperaturę się rozpadną, cudów nie ma). Podczas gotowania czerpiemy wszystko co najlepsze z wynalazku ognia, nie płacąc surowej kary w postaci kancerogenów. Zupami karmimy nasze dzieci, chorych i starców, bo gotowane jedzenie jest lekkostrawne. Ach, zupo - wielki wynalazku ewolucji hominidów! :D

Pozostaje jeszcze pytanie: czy gotowane jest zdrowsze niż surowe dla naszego gatunku, czyli Homo gastronomicus? O tym będzie kolejnym razem. Kiedyś :)

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż

wtorek, 25 marca 2014

Po chwili namysłu przygotowałam spis najlepszych diet, w sumie jako konsekwencję wpisu na temat liczenia kalorii. Zapraszam do lektury:

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/





Dieta na ładną cerę

Jedz dużo warzyw - zawierają witaminy, dzięki którym Twoja skóra będzie promieniała. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa - zawierają białko potrzebne do regeneracji, ale nie przesadzaj z jego ilością, nadmiar obciąża nerki i utrudnia oczyszczanie organizmu. Nie stroń od tłustych ryb, zawarte w nich kwasy tłuszczowe chronią zasoby wody w skórze. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Jedz różnorodnie, by uniknąć niedoborów. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - to puste kalorie, zabójcy ładnej cery. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - błonnik pomoże oczyścić organizm z toksyn, które odbierają ładny wygląd. Nie pal - wolne rodniki z dymu sprawiają, że skóra wygląda na szarą i zmęczoną. Apetyt na słodycze gaś owocami, nadmiar cukru jest niewskazany, a owoce dostarczą skórze przeciwutleniaczy do walki z toksycznymi wolnymi rodnikami. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa - dzięki nim organizm się oczyszcza i będziesz mieć jedwabistą cerę. Pij dużo wody, oczyścisz organizm z produktów przemiany materii, a Twoja skóra zyska na jędrności. Pamiętaj o ruchu, dowiedziono, że aktywność fizyczna poprawia stan cery. Wysypiaj się, by olśniewać promienistą cerą.

Dieta na mocne paznokcie i włosy

Jedz dużo warzyw, dzięki witaminom w nich zawartym Twoje paznokcie nabiorą siły. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa - dzięki pełnowartościowemu białku zdobędziesz budulec dla silnych włosów, ale nie przesadzaj z jego ilością, by nie obciążać nerek. Nie stroń od tłustych ryb - kwasy tłuszczowe omega-3 odżywiają skórę, dzięki czemu włosy i paznokcie nabierają mocy. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych, dzięki którym włosy i paznokcie będą szybko rosły, a minerały w nich zawarte sprawią, że będą mocne. Jedz różnorodnie. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - osłabiają organizm i kondycję włosów. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - związki mineralne wzmocnią paznokcie. Nie pal - wolne rodniki niszczą strukturę włosa. Apetyt na słodycze gaś owocami, które dostarczą przeciwutleniaczy. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa - minerały w nich zawarte wzmocnią paznokcie. Pij dużo wody, a skóra, która odżywia paznokcie i włosy będzie skutecznie je odnawiać. Wysypiaj się, by olśniewać promienistym wyglądem.

Dieta dla ciężarnych

Jedz dużo warzyw, zawierają witaminy tak potrzebne Twojemu dzidziusiowi. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa - białko jest potrzebne dziecku do prawidłowego rozwoju, ale nie przesadzaj z ilością, jego nadmiar niepotrzebnie obciąży Twoje nerki. Nie stroń od tłustych ryb - wielonienasycone kwasy omega 3 są potrzebne do rozwoju układu nerwowego dziecka. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych, dzięki którym Twoje dziecko będzie się zdrowo rozwijało. Jedz różnorodnie, by uniknąć niedoborów. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - to trucizny, które zaszkodzą Twojemu dzidziusiowi. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - błonnik pomoże walczyć z zaparciami, które często trapią ciężarne kobiety. Nie pal - trucizny z dymu hamują rozwój dziecka. Apetyt na słodycze gaś owocami - nadmiar cukru jest niewskazany w czasie ciąży, a owoce dostarczą witaminy i przeciwutleniacze, dzięki którym Twoje dziecko będzie zdrowo się rozwijało. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa - zawierają związki mineralne potrzebne dla prawidłowego rozwoju Twojego dziecka oraz kwas foliowy, który zapobiegnie wadom układu nerwowego. Pij dużo wody - Twój organizm w czasie ciąży jest silnie eksploatowany i musisz go skutecznie oczyszczać z produktów przemiany materii. Pamiętaj o ruchu, dzięki odpowiedniej aktywności fizycznej będziesz w lepszej kondycji na czas porodu. Wysypiaj się - bardzo potrzebujesz nabrać sił przed wyzwaniami macierzyństwa.

Dieta dla karmiących

Jedz dużo warzyw - zawierają witaminy potrzebne dla rozwoju Twojego dziecka oraz dla Twojej regeneracji po ciąży. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa - oboje z dzidziusiem potrzebujecie pełnowartościowego białka jako budulca, ale nie przesadzaj z ilością, mięso obciąża metabolizm. Nie stroń od tłustych ryb. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych. Jedz różnorodnie, by uniknąć niedoborów. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - to puste kalorie, na które nie możesz sobie pozwolić. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - błonnik wspomoże perystaltykę jelit, a związki mineralne wspomogą powrót do dobrej kondycji po porodzie. Nie pal - dym to trucizna, która zaszkodzi i Tobie i Twojemu dziecku. Apetyt na słodycze gaś owocami - nadmiar cukru nie jest wskazany, a dzięki owocom zyskasz witaminy, by Twój pokarm był wysokiej jakości. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa - Twoje dziecko szybko rośnie, więc potrzebuje mikroelementów i kwasu foliowego. Pij dużo wody - musisz uzupełniać ubytek płynów wynikający z produkcji mleka. Pamiętaj o ruchu, pomoże wrócić do formy sprzed ciąży. Wysypiaj się - bardzo potrzebujesz relaksu i regeneracji, a wspólny sen to czas, kiedy dziecko może czuć Twoją bliskość.

Dieta przeciw nadciśnieniu, miażdżycy, zawałom, cukrzycy...

Jedz dużo warzyw - zawierają przeciwutleniacze, witaminy i błonnik, które regulują metabolizm. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa, ale ogranicz ich ilość, ponieważ nadmiar mięsa może grozić gromadzeniem się homocysteiny, czyli substancji uszkadzającej naczynia krwionośne. Nie stroń od tłustych ryb - zawierają kwasy tłuszczowe omega-3, które zmniejszają lepkość trombocytów i usprawniają przepływ krwi. Jajka, pomimo iż zawierają cholesterol, dostarczają też mnóstwo cennych związków odżywczych - nie unikaj ich. Jedz różnorodnie, by uniknąć niedoborów. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - to puste kalorie i źródła wolnych rodników zwiększających ryzyko zawałów i udarów. Unikaj smażonego - utlenione w wysokiej temperaturze tłuszcze mogą powodować powstawanie zakrzepów. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - błonnik oczyści jelita z nadmiaru kwasów żółciowych i cholesterolu. Nie pal - wolne rodniki i substancje smoliste niszczą Twoje zdrowie. Apetyt na słodycze gaś owocami. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa - regulują stężenie cukru we krwi oraz dostarczają przecwiutleniaczy. Pij dużo wody - usprawnia pracę serca, nerek i wątroby. Pamiętaj o ruchu - usprawnia układ mięśniowy, kostno-stawowy i układ krążenia, zapewnia dobrą kondycję. Wysypiaj się.

Dieta odchudzająco-oczyszczająca

Jedz dużo warzyw - działają zasadotwórczo i oczyszczająco, mają wysoką gęstość odżywczą. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa, ale ogranicz ich ilość - mięso działa kwasotwórczo, a produkty jego metabolizmu są obciążeniem dla organizmu. Nie stroń od tłustych ryb - zawierają cenne kwasy omega-3, organizm wykorzysta je na procesy regulacyjne, a nie jako źródło kalorii. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych, między innymi witaminy z grupy B konieczne do spalania tłuszczów. Jedz różnorodnie, by uniknąć niedoborów. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - to zabójcy szczupłej sylwetki i zdrowia. Unikaj smażonego - zawiera same toksyny. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - błonnik wspomoże pracę jelit. Nie pal. Apetyt na słodycze gaś owocami - zawierają mnóstwo przeciwutleniaczy. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa - to wyłącznie dobre i zdrowe kalorie, zawierają antyoksydanty i błonnik, które wspomogą detoksyfikację. Pij dużo wody - wspomożesz usuwanie toksyn, które wydzielają się podczas usuwania tkanki tłuszczowej. Wysypiaj się - to czas konieczny do oczyszczenia organizmu. Spadek wagi uzyskasz zwiększając aktywność fizyczną i dostarczając organizmowi pełnowartościowego pokarmu bogatego w witaminy i minerały, a nie przez głodzenie.

Dieta na lekki brzuch

Jedz dużo warzyw. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa - odżywią Twój organizm i dobre bakterie w Twoich jelitach. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa, ale ogranicz ich ilość. Nie stroń od tłustych ryb. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych. Jedz różnorodnie. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - błonnik usprawnia pasaż treści pokarmowej i ułatwia pozbywanie się toksyn. Nie pal. Apetyt na słodycze gaś owocami. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa. Pij dużo wody. Wysypiaj się.

Dieta na dobry humor

Jedz dużo warzyw. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa, ale ogranicz ich ilość. Nie stroń od tłustych ryb. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych. Jedz różnorodnie. Tylko dobrze odżywiony człowiek będzie optymistycznie patrzył na świat. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli - takie składniki mogą poprawić humor na chwilę, ale potem wpędzają w dołek i skutkują obniżeniem statusu odżywienia organizmu. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi. Nie pal. Apetyt na słodycze gaś owocami. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa. Pij dużo wody. Wysypiaj się.

Dieta poprawiająca koncentrację

Jedz dużo warzyw. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Codzienna porcja zielonych warzyw wspomaga pamięć i chroni przed neurodegeneracją. Wybieraj wysokogatunkowe mięsa, ale ogranicz ich ilość. Nie stroń od tłustych ryb - wielonienasycone kwasy tłuszczowe wspomagają przekazywanie impulsów nerwowych. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych. Jedz różnorodnie. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi - niski indeks glikemiczny zapewnia stałą dostawę energii dla układu nerwowego. Nie pal. Apetyt na słodycze gaś owocami. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa. Pij dużo wody. Wysypiaj się - brak snu poważnie odbija się na zdolnościach intelektualnych.

Dieta Cud

Jedz dużo warzyw. Staraj się, by przynajmniej połowę każdego posiłku stanowiły warzywa. Codziennie zjedz przynajmniej jedną porcję zieleniny. Wybieraj wysokogatunkowe mięso (od zwierząt z wolnego wybiegu, dobrze traktowanych, karmionych porządną paszą; mięso, które nie było konserwowane chemicznie, ani nastrzykiwane fosforanami), ale ogranicz jego ilość. Nie stroń od tłustych ryb. Jajka zawierają mnóstwo cennych związków odżywczych. Jedz różnorodnie. Nie pij alkoholu, unikaj słodyczy, przetworzonej żywności, białego cukru, białej mąki i nadmiaru soli. Unikaj smażonego. Białe pieczywo zastąp kaszami i produktami pełnoziarnistymi. Nie pal. Apetyt na słodycze gaś owocami. Na przekąski wybieraj orzechy i ziarna oraz surowe warzywa. Pij dużo wody. Pamiętaj o ruchu. Wysypiaj się.

fruit veges, vegetables and fruit, owoce i warzywa

Mam nadzieję, że się nie obrazicie na mnie za ten wpis :) Ale po prostu nie mogłam się powstrzymać. Baczny czytelnik zwróci uwagę, że wszystkie te diety opisują te same zalecenia.

Ostatnio siedziałam w poczekalni u dentysty i przeglądałam różne "mądre" czasopisma opowiadające o dietach na różne przypadłości. Dawniej wkurzałam się na tego typu mądre porady, bo nie ma czegoś takiego jak dieta na ładną cerę, dieta na mocne paznokcie, czy dieta dla karmiących. W sumie to kolorowe czasopisma nie piszą nieprawdy (przeważnie), tylko że dieta dietą, ale co będzie po diecie? No, dieta.

Po prostu zdrowa różnorodna dieta oparta o dużą ilość warzyw, która zapewnia sprawne funkcjonowanie całego organizmu (i mózgu też) oraz ładny wygląd. Dieta cud.
Ale przez ten czas, kiedy uczę o żywieniu, ja nauczyłam się niezmiernie istotnej rzeczy: nie ważne, jakie są powody, dla których wprowadza się zdrową dietę. Czy jest to chęć posiadania bujnej czupryny, poprawy humoru, uniknięcia cukrzycy, miażdżycy, czy urodzenia zdrowego dziecka... - przyczyna się nie liczy. Ważne jest to, żeby tą dietę wprowadzić i już się jej trzymać. Nie obsesyjnie, ale już na stałe.

Pozdrawiam:)
Gosia Kalemba-Drożdż

P.S. Jako referencje polecam lekturę zaleceń WHO, wyników badań nad dietą DASH i MIND oraz pisma medycznego Lancet z sierpnia 2017.

piątek, 07 marca 2014

Ponieważ trwa Wielki Post, więc raczej nie zamierzam w tym czasie niczego piec. Ten czas uważam za świetną okazję do cukrowego detoksu (jeżeli jesteście bardziej zainteresowani, to fajną listę sporządziła Kasia klik). Ale bez obaw Trochę Inna Cukiernia i tak będzie ociekała cukrem, bo mam sporo zaległych przepisów:)

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/

Tymczasem znów mnie wzięło na rozmyślania. Tym razem nad postem i nad tym, że stworzenie, które myśli, widzi, czuje, reaguje, metabolizuje, opiekuje się swoimi dziećmi - nie jest uznawane za zwierzę. Powszechność tego mniemania doprawdy mnie zdumiewa.

Mięso to słowo oznaczające ogólnie mięśnie zwierząt, które zjadamy. Do pokarmów mięsnych zalicza się również inne części ciała tegoż zwierzęcia, takie jak skóry, ścięgna (żelatyna), kości czy podroby (narządy wewnętrzne). I zgodnie z tą definicją, RYBA TO JEST MIĘSO. Ryba jako stworzenie boże jest zwierzęciem. Na drzewie nie rośnie ;) Ma mózg, oczy, nos, paszczę, krew, serce, wątrobę, nerki itd.  I ma mięśnie, które my zjadamy. Całe nieporozumienie, że ryba jakoby nie była mięsem, wzięło się z tradycji chrześcijańskiej, w której w czasie postu nie wolno jeść mięsa, ale wolno jeść ryby. Stąd się wzięły dziwne pomysły, aby tradycję religijną przekładać na dietetykę i że wegetarianie mogą jeść ryby, bo to nie zwierzę.

czy ryba to mięso

Tymczasem post nie ma znaczenia w odniesieniu tego, czy krzywdzi się jakieś zwierzę, czy nie. Niestety. Tradycja unikania mięsa wzięła się stąd, że mięso dawniej (a nawet jeszcze wcale nie tak dawno) było towarem luksusowym, a w czasie postu należy wstrzymać się od dogadzania sobie i jeść skromnie. W basenie Morza Śródziemnego, Czerwonego, nad jeziorem Galilejskim, a także w europejskich wioskach zazwyczaj skupionych w niedalekiej odległości od rzek, czy strumyków, najprostszym i najskromniejszym pożywieniem, oprócz chleba, były ryby.

Ludzie niestety skromni są i prości, więc nauki o zachowaniu postu poszły łańcuchowo. Nie wolno jeść mięsa, wolno jeść ryby, więc je się ryby, nawet jeżeli są trudno dostępne i wcale nie są tanie. A jak nie ma ryb, to może inne zwierzęta wodne można za nie uznać - stąd w niektórych krajach w czasie postu dozwolone było jedzenie mięsa bobrów, żółwi i wydr.

W druga stronę, jeżeli ryby są drogie - nie są postne. Łosoś pod brokułową chmurką i sandacz w trzech sosach - nie są postne, bo post zakłada skromność nie tylko treści posiłku, lecz też co do jego formy. Jeżeli posiłek jest luksusowy, drogi lub dostarcza zbyt wiele przyjemności, choćby był bezmięsny - nie jest postny.

Jako dziecko czułam ogromny mętlik w głowie związany z piątkowym postem. Rozumiałam, że post ma oznaczać jakieś wyrzeczenie. Ale jakie to wyrzeczenie, skoro piątek był dla mnie najpiękniejszym dniem w ciągu całego tygodnia - bo NIE MUSIAŁAM JEŚĆ MIĘSA! Juppi! Mój ojciec uważał, że tylko mięso to jest porządne jedzenie, i bez mięsa to nie ma posiłku. Czy z resztą właśnie tak nie uważa większość Polaków? Katorgą dla mnie było wiecznie pojawiające się zdanie: "Dojedz mięso, resztę ziemniaków możesz zostawić". Teraz ilekroć mam ochotę tak powiedzieć do swoich dzieci, gryzę się w język ;) W każdym razie post dla mnie to była wielka radość. Ryb prawie nie jadaliśmy - bo tata nie lubił. Tak swoją drogą, to nie ma gorszych niejadków niż dorośli mężczyźni ;)

Wydaje mi się, że nieświadomość przyczyny jedzenia ryb w czasie postu jest też powodem, dla którego wielu dorosłych odczuwa dyskomfort światopoglądowy. Szczególnie odczuwalny wśród wojujących wegan. Ale nawet wśród duchownych spotkałam osoby, które nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego w Wigilię, która ma być poświęcona oczekiwaniu na nowe życie, wolno zabijać nieszczęsne karpie. Niektórzy wprost, choć po cichu, twierdzą, że dlatego, że dawniej komuś, pewnie jakiemuś biskupowi, coś się pop...yrtało.
Słyszałam nawet próby argumentacji, że ryb nie uznawano za zwierzęta, bo nie krzyczą podczas ich zabijania. Ależ skąd! Po prostu post ma inne powody, a ideologia o zabijaniu została dorobiona później, dowodząc totalnej ludzkiej głupoty.

Podsumowując, ryba pod względem dietetycznym to mięso. Pod względem etycznym jest to zwierzę, które czuje i myśli, podobnie jak inne zwierzęta, wobec tego wegetarianie ryb nie powinni jeść (a jeśli jedzą, to nie powinni nazywać się wegetarianami). Zaś w postnym posiłku w tradycji chrześcijańskiej wcale nie chodzi o jego wegetariańskość i niekrzywdzenie innych istot. Co mnie akurat napawa smutkiem, ale to już moja sprawa.