Czyli jak upiec ciasto bez jajek i bez mleka krowiego, przypadkowo wegańskie. Choć to powoli historia... Ponadto moje jadalne kwiaty.
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Różowy tydzień-baner Afrodyzjaki Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi DzienMamy3_120x600 Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wpisy z tagiem: dieta eliminacyjna

wtorek, 30 marca 2010

Wielkanoc to święta, które bardzo ciężko wyobrazić sobie bez jajek. Pamiętając, jakim było to dla mnie wyzwaniem jeszcze nie tak dawno temu, proponuję zestaw świątecznych wypieków dla alergików nie tolerujących jajek i krowiego nabiału:

Daktylowiec bez jajek i bez mleka

Baba drożdżowa bez jajek i bez mleka krowiego

Mazurek pomarańczowy bez jajek i bez mleka

lub zamiast mazurka:

Kruche tarteletki bez jajek bez mleka z czekoladą

Kruche ciasto bezmleczne bez jajek z karmelem

no i sernik:

Sernik bez sera, bez mleka, bez jajek

 

Co sama upiekę? Jeszcze nie wiem. Jednak na pewno będzie to coś bez mleka, bez sera, bez masła i na przepiórczych jajeczkach, bo tych kurzych za dużo nie może być. Przepiórcze też będą nasze pisanki, choć z takich marcepanowych pewnie też nie zrezygnujemy:)

marcepanowe pisanki, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia

piątek, 05 marca 2010

Alergiczne dziecko w przedszkolu nie ma lekko. Jego mama też nie.

W momencie podpisywania umowy, wyszło na jaw, że Córcia nie będzie mogła spożywać posiłków przedszkolnych, ponieważ przedszkole nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej diety bezjajecznej i bezmlecznej (niestety takie przedszkole jest na naszym osiedlu). A skoro nie może spożywać posiłków, to nie może zostawać dłużej niż 5 godzin. A skoro nie może zostawać dłużej niż 5 godzin, to zgodnie z ustawą, przedszkole nie może pobierać czesnego za jej pobyt. A to przyprawia panią Dyrektor o białą gorączkę.

Już od początku usiłowano mnie zniechęcić do wysyłania dziecka do przedszkola, bo: opiekunki jej nie upilnują, kiedy "rzuci się na jedzenie" (sic!), bo inne dzieci będą jej zabierać jedzenie, bo zachlapią jej posiłek nabiałem, a w takim przypadku przedszkolanki nie mogą podać żadnego leku. Bo będzie problem z sanepidem, a co jeśli się struje czymś w przedszkolu (znaczy ja otruję własne dziecko). Potrzebne zaświadczenie od lekarza, że dziecko może uczęszczać na zajęcia. Ale żeby pani się nie ważyła (sic!) nie odebrać dziecka przed upływem 5 godzin. A że cała sytuacja jest bardzo kłopotliwa dla przedszkola (choćby z tego względu, że jest kilkoro dzieci, które nie zostają nigdy dłużej niż 5 godzin, a rodzice płacą czesne i co by było, gdyby się dowiedzieli, że nie muszą?)...

Cóż, na szczęście miejsca w przedszkolu są przyznawane zewnętrznie niezależnie od woli dyrekcji na zasadzie punktacji, w której preferencje żywieniowe dziecka nie są uwzględniane.

Początki były ciężkie. Oczywiście pięciu godzin dziecko nie może spędzić nie jedząc żadnego posiłku i patrząc jak inne dzieci jedzą. O 8 jest śniadanie, o 10 sok, o 11 zupa, o 12 drugie danie, o 14 podwieczorek. Przynajmniej dwa posiłki i sok co rano muszę przygotować i zapakować. W przedszkolnej kuchni nie było małego garnuszka, żeby odgrzać zupę przyniesioną przeze mnie. Kiedy zapytałam, czy może powinnam zaopatrzyć kuchnię w garnuszek odpowiedniego rozmiaru, wtedy okazało się, że w ogóle nie wolno w kuchni odgrzewać żadnego pokarmu z zewnątrz. Zgadzam się, dość rozsądny przepis, tylko czemu wcześniej go nie znały?

OK. W związku z tym trzeba kupić termos. Niestety termosy obiadowe mają pojemność kilku litrów, więc się nie nadają na pojedynczą porcję zupy dla małej dziewczynki. Normalne termosy maja malutkie wyloty - ciężko umyć, a nawet kawałek kalafiora je zatyka. Poza tym większość śmierdzi, a ja nie chcę żeby moje dziecko jadło woniejący plastikiem obiad. Rozwiązaniem, choć niedoskonałym, okazał się kubek termiczny. Nie trzyma ciepła tak porządnie jak termos i trzeba się natrudzić z myciem wieczka, ale nawet sprawnie funkcjonuje. Pod warunkiem, że ustawienie go w pozycji pionowej na stole nie przekracza możliwości przedszkolanek, a jedna z nich ma wybitne z tym problemy.

Sama postawiłam sobie wymóg, aby posiłek Córci był jak najbardziej podobny do tego, co jedzą pozostałe dzieci. Dzięki temu do naszego zestawu wkroczyły zupy do tej pory niespotykane np.: grysikowa czy żurek. W zamrażarce trzymam porcje różnorodnych zupek (gotuję 1 porcję więcej niż nam potrzeba i mam na zapas), bądź mrożony wywar z kury lub boczku (stąd tyle problemów co zrobić z mięsem z rosołu;)), żeby rano szybciutko ugotować porcyjkę. Gotowałyście kiedyś zupę z jednej różyczki kalafiora albo z jednego pomidora? Ciężko utrafić z przyprawami :)

Z zupkami się udało. Tyle że Córcia musiała przeboleć codzienne jedzenie zupy;) A drugie dania? Muszą być na zimno w hermetycznym pojemniku (sanepid) ale musi to być coś „czego nie będą zazdrościły inne dzieci”. Zadanie niewykonalne - dzieci zazdroszczą wszystkiego, co nie jest na ich talerzu. Szybko się przestałam tym przejmować i pakuję Córci, oprócz kanapki to, co ona lubi: kiszone ogórki, oliwki, sałatę, pomidory koktajlowe. Staram się za to spakować taki sam owoc, jaki dostają pozostałe dzieciaki, nie dlatego, że się nimi przejmuję, tylko po to, żeby mojej Małej nie było żal. Zanim się Córcia zorientowała, kto naprawdę jest odpowiedzialny za jej posiłki, minęło kilka tygodni, kiedy to rozentuzjazmowana opowiadała mi, jakie pyszne jedzonko dają w przedszkolu :P

Wyjątkami od kanapek (z wędliną, kozim serem, dżemem) i czegoś w rodzaju sałatek (sałata, pomidor, jabłko itp każde w innym kąciku pudełka), są naleśniki, pierogi, racuchy i kotlety, które też były powodem jednej z karnych wizyt na dywaniku dyrektorki, bowiem opiekunki nie wiedziały, że można zjeść kotleta na zimno i się zrobiła afera... Ech, przez pierwszy miesiąc bywałam na dywaniku niemal równie często jak rodzice chłopczyka, który wszystkich bił, gryzł i kopał. Za każdym razem się dowiadywałam, jak straszliwym obciążeniem i niekomfortową sytuacją jest posiadanie na grupie TAKIEGO dziecka. Jakby to była moja fanaberia, że Mała nie może jeść niektórych rzeczy i jakby to pani dyrektor osobiście musiała godzinę wcześniej wstać, żeby dla TAKIEGO dziecka przygotować posiłek do przedszkola.

Chwilami odnoszę wrażenie, że Córcia jest traktowana jako dziecko drugiej kategorii (szczególnie przez jednego babiszona, który uważa, że 4-letnia dziewczynka na ustawowym opierunku nie zasługuje na talerzyk, kubek, czy nawet otworzenie jej butelki z mlekiem przy śniadaniu). Ta sama opiekunka usadza ją przy osobnym stoliku. Dziwne, że wychowawczyni nie uważa takiego postępowania za konieczne i jakoś dzieci jedzą każde ze swojego talerza i wojen nie ma.

Notabene, w tej samej grupie jest też inne dziecko z alergią, choć w rzeczywistości jest ona ograniczona do kilku owoców i pomidorów. Dziecko je normalnie obiady, ale oczywiście nikt nie zadba o to, żeby dostała do picia coś innego niż zakazany sok...

Najgorszą spożywczą traumą (Córcia się cała rozszlochała w domu) był „cukierek dla grzecznych dzieci”. Oczywiście dzieci z alergią były grzeczne, ale „cukierka dla grzecznych dzieci” nie dostały, ponieważ panie opiekunki nie potrafią przeczytać etykietki na opakowaniu. Czy naprawdę do tego trzeba doktoratu?

A z ostatnich ciekawostek: jedna z opiekunek usiłowała niedawno wysondować Córcie, czy ja nie symuluję jej alergii i podpytywała: "Czy mamusia daje ci jajeczka i mleczko?" A Córcia (podobno) jej z oburzeniem odpowiedziała: "Oczywiście, że mamusia mi daje jajeczka i mleczko. Przewiórcze jaja i koziowe mleko" ;)

Rozpisałam się trochę i przynudziłam. Nie jestem pewna, czy komuś przydadzą się nasze doświadczenia, ale właśnie zaczynają się zapisy do przedszkoli, więc kto wie? Dziecko z alergią pokarmową może chodzić do przedszkola, nawet jeżeli przedszkole nie zapewnia bezalergicznej diety.

Dorzucę do notki, to co napisałam w komentarzach. Inne dzieci w zasadzie bezproblemowo przechodzą nad alergią. Skoro niektórym dzieciakom nie wolno jeść niektórych rzeczy, to nie wolno i już. Natomiast moja Córcia była zaszokowana informacją, że jej koleżanka nie może jeść pomarańczy i truskawek. Długo nie mogła wyjść ze zdumienia, że są dzieci, które są uczulone na rzeczy, które ona może jeść. Bo przecież to, że inne dzieci mogą jeść mu-mu, którego jej nie wolno, to najzwyklejsza rzecz na świecie :D

DODATEK: Jeszcze jedna rzecz okazała się problemem. Mydło "miód i mleko" zamieniało rączki mojej dziewczynki w czerwoną miazgę. Córcia zabroniła mi interwencji w tej sprawie ale obiecała, że będzie myć ręce jakimś kolorowym mydełkiem, a nie białym (zazwyczaj w każdej butelce jest inny rodzaj).

Dopisek: Jeżeli dyrekcja powołuje się na jakieś dziwne zarządzenia sanepidu, że nie wolno przynosić jedzenia z zewnątrz, zwróćcie się bezpośrednio do sanepidu opisując problem i prosząc o wydanie pisemnej opinii. Ja tak zrobiłam i dostałam pismo poświadczające, że w świetle przepisów sanitarnych można przynosić jedzenie w termosie i zamykanych pudełkach, przy czym może acz nie musi leżeć w przedszkolnej lodówce. My mamy spokój od dyrekcji, a dyrekcja też ma spokój i pisemną podkładkę podczas kontroli z sanepidu na wypadek jakiegoś przewrażliwionego inspektora.

piątek, 22 stycznia 2010

TAADAAAM!!! Zamykam Trochę Inną Cukiernię! Hurra! Przynajmniej powinnam zamknąć:)

Jestem tak podekscytowana, że już nie mogę dłużej wytrzymać z tym wpisem:) Chciałam to ogłosić na urodziny bloga, ale już tego w sobie nie utrzymam!

Dlaczego? W tym miejscu dziękuję wszystkim, którym się westchnęło: ojej, szkoda, będzie mi jej brakowało, mam nadzieję, że to nic strasznego. I ślę buziaka każdemu, kto sobie pomyślał: a co ona znowu?...

Zakładałam ten blog z myślą dzielenia się przepisami na słodkości bez jajek i bez mleka. Otóż ten cel zniknął! Przynajmniej połowicznie. Od jakiegoś czasu moja Córcia je kurze jajka i nic jej po nich nie jest:) W sumie to już od dwóch miesięcy wcina przepiórcze jajeczka, ale choroba, antybiotyki, leki przeciwwirusowe osłabiły jelita i miała nawrót objawów alergicznych nawet po jajach przepiórczych, więc musiałam jej z powrotem usunąć wszelkie jajka z diety.

jaja kurze i jaja przepiórcze

Córcia nie może zjadać dużych ilości jajek kurzych na raz, ale jako dodatek do potrawy, w postaci biszkopcików, bez... Swoją drogą to u nas to chyba rodzinne, że nic nie możemy zrobić jak inni i o ile na ogół silniejszym alergenem są białka, to Córcia właśnie na nie reagowała słabiej, a na żółtko o wiele gorzej. A bezy – o nich jeszcze opowiem :)

Niestety próby prowokacji z krowim mlekiem wciąż wywołują przeraźliwą reakcję alergiczną ze strony skóry, jak i układu pokarmowego. W związku z tym w dalszym ciągu musimy eliminować z diety cały krowi nabiał. Cóż, nie można mieć wszystkiego na raz, cieszymy się tym, co mamy... Ale niech mi jakieś mądrale, które nie muszą zmagać się z alergią usiłują wmówić, że dieta eliminacyjna nie przynosi rezultatów!

Chciałam pozdrowić wszystkich rodziców małych alergików, którzy mnie odwiedzają. Wiem, że korzystacie z moich przepisów na ciasta bez jajek. Chociaż rzadko ktoś z Was daje mi o tym znać, to zostawiacie ślad w statystykach wejść na moją stronę i tak czy siak się dowiaduję :P Cieszę się, że mogłam Wam pomóc i mam nadzieję, że nadal będziecie korzystać z moich bezjajecznych i bezmlecznych pomysłów, tak długo jak będziecie potrzebować. Przecież w końcu alergia pokarmowa mija. Juppi! :) Liczę, że  uczulenie na krowę też kiedyś minie.

Zakładka na głównej stronie mojego bloga: "Najlepsze - bez jaj" nie zniknie. Na pewno jeszcze jakieś nowe przepisy bezjajeczne będą się u mnie pojawiać, chociażby dlatego, że muszę się na nowo nauczyć kupowania jajek:) Poza tym wolę być ostrożna i nie przesadzać z ilością jaj na raz.

Oczywiście nie zamykam bloga. Żartowałam;) Zbytnio się uzależniłam od blogosfery, a i Wy koleżanki Blogerki za bardzo mnie rozpieściłyście swoimi pochwałami :D Poza tym, gdzie indziej znajdziecie tyle przepisów z jadalnymi kwiatami? :) Bo naturalnie będę kontynuować akcję Kwitnący talerz i prowadzenie Kwiatowej Książki Kucharskiej, choć w tym roku nieco zmienię jej formułę.

Trochę Inna Cukiernia stanie się Prawie Całkiem Zwyczajną Cukiernią ;)

HURRA!!!

środa, 16 września 2009

Tak na wszelki wypadek, gdyby trafiła tu kiedyś jakaś początkująca osoba z dietą bezmleczną i bezjajeczną, podaję spis produktów zakazanych i dozwolonych oraz kilka zasad utrzymania eliminacyjnej diety bezmlecznej i bezjajecznej.
Może się przyda np.: żeby wypisać babci, czym ma nie raczyć wnuczka, kiedy do niej przychodzi. Ja tak zrobiłam, kiedy się okazało, że musimy wyeliminować jajka i krowinę. Bardzo pomogło :)

dieta bezmleczna, dieta bez jajek, eliminacyjna dieta bezmleczna bezjajeczna

 

PRODUKTY ZAKAZANE W ELIMINACYJNEJ DIECIE BEZMLECZNEJ I BEZJAJECZNEJ:

  • Jajka, jajecznica
  • Ciastka, ciasta, batoniki
  • Cielęcina
  • Wołowina
  • Nabiał cały! Nie daj sobie wmówić, że w maśle nie ma białek, a w jogurcie nie uczulają.
  • Makarony jajeczne
  • Masmixy, margaryny
  • Pieczywo tostowe

i wszystkie inne produkty, które mogą zwierać w składzie coś, co dotykało krowy lub jajek:

  • Białka mleka
  • Jogurt
  • Kazeiny - kazeinian amonu, wapnia, magnezu, potasu, sodu
  • Kefir
  • Kwaśne mleko
  • Laktoalbumina
  • Fosforan laktoalbuminy
  • Laktoza
  • Masło
  • Maślanka
  • Mleko
  • Mleko w proszku
  • Mleko zagęszczone
  • Podpuszczka
  • Ser
  • Ser żółty
  • Serwatka
  • Serwatka liofilizowana
  • Suszona serwatka
  • Suche mleka
  • Śmietana
  • Śmietanka
  • Tłuszcz mleczny
  • Twaróg
  • Zsiadłe mleko
  • Żelatyna wołowa
  • Jajka
  • Masa jajeczna
  • Albumina jaja kurzego
  • E471
  • Białko kurze
  • Żółtko

Dodatkowo należy unikać: sztucznych barwników, konserwantów, emulgatorów, wzmacniaczy smaku i zapachu, bo te substancje mogą nasilić lub wywołać objawy alergii.
Trzeba czytać wszystkie etykiety
(tu dochodzi jeszcze kwestia zaufania do producenta, którą pominę milczeniem...). Białka mleka lub jajka bywają używane jako aromaty np.: do kostek rosołowych lub jako wypełniacz białkowy w parówkach. Czasem kryją się pod hasłem: aromat - białko zwierzęce. Najbezpieczniej nie używać PRZETWORZONYCH produktów.

PRODUKTY DOZWOLONE W DIECIE BEZMLECZNEJ I BEZJAJECZNEJ:

  • Wszystkie świeże owoce i warzywa
  • kiszonki i przetwory warzywno-owocowe (ale trzeba się upewnić, czasem do kiszenia jest dodawana serwatka)
  • Drób, wieprzowina, królik, ryby i inne mięsa nie wykrojone z bos taurus
  • Margaryny bezmleczne (trzeba czytać etykiety, czy nie zawiera mleka lub jego pochodnych, najczęściej dodawana jest maślanka, jogurt, serwatka)
  • Makaron bezjajeczny
  • Chleb ryżowy
  • Chleb chrupki, niestety nie każdy (trzeba czytać etykiety)
  • Pieczywo wyłącznie ze sprawdzonych piekarni (podobnie bułka tarta)
  • Chrupki kukurydziane nie aromatyzowane (trzeba czytać etykiety)
  • Wędlina czysto wieprzowa lub drobiowa wyłącznie ze sprawdzonych masarni
  • Ziarna i orzechy
  • Gorzka czekolada (trzeba czytać etykiety, bo może zawierać masło)
  • Żelki (trzeba czytać etykiety, bo niektóre są na żelatynie wołowej lub zawierają jogurt)
  • Pierniczki toruńskie (trzeba czytać etykiety)
  • Mleko sojowe
  • Mleko ryżowe
  • Mleko owsiane
  • Mleko kozie - może być w proszku, warto też spróbować kozich serów i twarogów. Nabiał dziecku jest potrzebny, a kozi jest nawet lepszym źródłem przyswajalnego wapnia niż krowi. Pod warunkiem, że alergia nie obejmuje również laktozy i białek mleka koziego – wtedy przechlapane :(  Do smaku można się przyzwyczaić, a szybko przegotowane lub z kartonu nie ma skarpetowatego zapachu.
  • Zamienniki mleka typu Nutramigen, Bebilon Pepti i Amino akurat zostały odrzucone przez organizm mojego dziecka, a mnie od ich zapachu zbierało się na wymioty, ale jeżeli nie ma przeciwwskazań, to proszę bardzo - można próbować. Pod warunkiem, że nie dasz sobie wmówić przez niedouczonych lekarzy, że nie możesz karmić piersią, tylko musisz przejść na mieszanki. Żadna mieszanka nie zastąpi naturalnego pokarmu, pod warunkiem, że zachowasz zbilansowaną i zróżnicowaną dietę pozbawioną alergenów.
  • Do panierowania polecam używanie bezglutenowego zamiennika jajka. Rewelacja!
  • Warto spróbować, czy dziecko toleruje jaja przepiórcze. To wiele ułatwi np w kwestii ciasteczek, a jajeczko na twardo jest wielkim smakołykiem do śniadania.

 

POZA TYM:

Jeżeli dieta dotyczy dziecka wciąż karmionego piersią, mama musi również zachować ścisłą dietę eliminacyjną. Sporadyczność karmienia piersią nie upoważnia do sporadycznego zarzucania diety. Z moich obserwacji wynikało, że Córcię obsypywało praktycznie od razu po posiłku w ok. 8-10 godzin, po tym jak ja zjadłam coś podejrzanego, czyli to był okres mojego i jej trawienia. Ale stwierdzić jak długo alergeny utrzymywały się w mleku to już trudniejsze zadanie.

Nie wolno kroić tym samym nożem np.: sera a potem czegoś (chleba, wędliny) dla dziecka. To samo dotyczy deski do krojenia, talerzy, łyżek do mieszania w garku itd.

Dziecko powinno mieć swój własny kubek, talerzyk, miseczkę, sztućce, których nigdy nie wolno używać do nabiału.

Można odwyknąć od bielenia zup lub każdy zabiela u siebie na talerzu. Mniej kłopotu, niż z gotowaniem dwóch potraw.

Przygotowując posiłek dla innych członków rodziny, pamiętaj o umyciu rąk zanim zaczniesz dotykać jedzenia dla dziecka. Jeżeli przygotowujesz różne dania jednocześnie, ręce musisz myć każdorazowo np.: po dotknięciu nabiału lub rozbiciu jajka.

Nie wolno smażyć na tej samej patelni kotleta dla dziecka i tych panierowanych w jajku. Usmaż dziecku najpierw, lub na osobnej patelni. To samo dotyczy duszenia i zapiekania potraw. Jakikolwiek dodatek alergenów do potrawy wymaga użycia osobnego naczynia dla dziecka.

Zapomnij o recyklingu bułki tartej (zsypywanie z powrotem do torebki), jeżeli były używana do wymaślonej tortownicy lub kotleta panierowanego w jajku. Bułka tarta też musi pochodzić ze sprawdzonego (na dziecku) źródła, żeby nie zwierała np.: resztek chleba tostowego.

I najważniejsze: dania dla alergika muszą być tak samo smaczne jak jedzenie „tradycyjne”. Mieszaj, kombinuj, eksperymentuj, byle wyszło tak pyszne, że „normalne” osoby się nie zorientują, że jedzą coś bezalergicznego (a fuj!), a domownicy nie będą narzekać, a wręcz przeciwnie:) Rola jajek i nabiału w wielu potrwach jest przereklamowana i spokojnie można zrobić niealergizujące pierogi czy kopytka. Pomocne może być odkrywanie uroków smakowitej kuchni wegańskiej (bez nabiału i jaj), którą możesz urozmaicić mięsem, bo przecież ono nie uczula.

W dodatku odczuwanie smaków zależy w dużej mierze od przyzwyczajenia, po pewnym czasie przywykniecie - ja np. już nie mogę znieść zapachu smażonego masła.

 

PONADTO:

Alergiczne dziecko nie jest kaleką. Dziecko nie odczuwa diety jako nieszczęścia. Czy uważasz za wielkie nieszczęście, że dziecko nie może napić się wódki, czy zapalić? Nabiał alergikowi zaszkodzi jeszcze bardziej! A dla dziecka jasne przesłanie, że małym dzieciom nie wolno jeść szkodliwych rzeczy powinno być naturalne. I tak będzie, dopóki nie zrobisz z tego sztucznego problemu. Ponadto dziecko może się nauczyć wykorzystywać słabość innych, jeżeli traktują je, jakby działa mu się krzywda. Znam takie przypadki małych szantażystów emocjonalnych wymuszających co rusz nowe ustępstwa tylko na podstawie swojej alergii.

Alergia nie jest karą. Po prostu się zdarza. Większe nieszczęścia chodzą po ludziach. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Twoje dziecko umiało najpiękniej śpiewać, malować, lepić z plasteliny, najszybciej jeździć na rowerze, najdłużej siedzieć w wannie czy najgłośniej marudzić przy ubieraniu. Niektóre dzieci mają niebieskie oczy, inne mają krótkie nogi, a niektóre mają alergię pokarmową. Nad alergią naprawdę nie ma co rozpaczać.

Życie towarzyskie będzie odrobinę utrudnione, ale nie niemożliwe. Zazwyczaj na proszonych przyjęciach da się znaleźć posiłek lub chociaż trochę warzyw i mięsa bez alergenów. Kłopotem jest słodkie, na które - nie oszukujmy się - większość z nas ma ochotę. A żeby nie było dziecku smutno na przyjęciu, upiecz tort bez jajek, najlepiej taki, żeby to wszyscy inni zazdrościli dziecku.
Pomoc znajdziesz na portalach wegańskich i np.: na moim blogu. Po to go założyłam:D

Do przedszkola trzeba niestety nosić jedzenie w termosie...

Rozmawiaj z dzieckiem o alergii, wyjaśniaj wątpliwości, tłumacz dlaczego nie może jeść tego, co inne dzieci. Kiedyś alergia przejdzie (na pewno) i jak podrośnie też będzie mogło jeść "mu-mu" i jajka. Wypracowuj u niego nawyk, by pytało o skład nieznanych produktów i potraw.

Największą trudnością będzie rodzina, przypuszczalnie babcie i ciocie, nianie i opiekunki. Niereformowalne i nadopiekuńcze lub, delikatnie mówiąc, nierozsądne. To z nimi najczęściej toczy się największe bitwy i przez nie najbardziej opadają ręce. Na stwierdzenie, że przecież łyżeczka masła w wielkim garnku na pewno nie zaszkodzi, można odpowiadać, żeby do zupy dodała łyżeczkę szamponu - odrobinka napewno nie zaszkodzi.

Aha! Przypomiałam sobie, że warto jeszcze przynajmniej raz do roku odrobaczyć całą rodzinę. Szczególnie jeżeli dziecko bawi się w piaskownicy lub ma kontakt ze zwierzakami. Pasożyty naruszają barierę jelita i ułatwiają przenikanie alergenów do krwiobiegu. Ponadto dobrze jest podawać dziecku probiotyki (te bezmleczne, kwas mlekowy nie musi mieć nic wspólnego z mlekiem). Zdrowa funkcjonalna flora symbiotyczna sprzyja prawidłowej pracy jelit.

POWODZENIA! Może za 3 lata, a może za 5 lat, ale przejdzie. Nam już się częściowo udało:)

Postanowiłam zebrać proporcje, wg których piekę większość moich bezjajecznych i bezmlecznych ciast. Taka sama tabelka, tylko nabazgrana na żółtej karteczce wisiała na mojej kuchennej ścianie, dopóki proporcje nie wryły się w moją podświadomość:) Prosty przewodnik, jak upiec ciasto bez jajek.

produkt miarka 1 porcja 2/3 porcji 4/3 porcji 2 porcje
mąka szklanki 1,5 1 2 3
cukier szklanki 0,75 0,5 1 1,5
kakao łyżki 3 2 4 6
proszek łyżeczki 1 - 1,5 0,6 - 1 1,3 - 1,5 2
olej łyżki 6 4 8 12
płyn szklanki 1 0,6 1,3 2
ocet łyżeczki 1,5 1 2 3

Mąkę można zastąpić innymi sypkimi produktami np.: tartymi migdałami, orzechami, bułką tartą, mąką owsianą, gryczaną itp.

Kakao trzeba ominąć, jeżeli ciasto ma nie być czekoladowe:)

Płynem może być mleko kozie, mleko roślinne (ryżowe, sojowe, owsiane), jakiś sok, woda, woda gazowana tarte owoce i cokolwiek podpowie fantazja. Używając pulpy owocowej lub warzywnej trzeba koniecznie zastąpić część mąki tartymi orzechami lub migdałami, żeby nie było zakalca. Mleko sojowe dobrze jest rozcieńczyć wodą (można gazowaną), żeby ciasto nie było kluchowate, co na sojowym niestety się zdarza.

Ocet można użyć zwykły, owocowy, winny lub balsamiczny.

Ja używam proszku do pieczenia BIO na winianie bez fosforanów ale może też być soda.

Można dodać łyżkę spirytusu, ekstraktu waniliowego lub nawet dwie łyżki jakiegoś pysznego likieru. Alkohol i tak w większości wyparuje w czasie pieczenia, ale aromat zostanie.

Do ciasta można dodać posiekaną gorzką czekoladę, orzechy, bakalie, żurawinę itd. Na co ma się ochotę, jednak lepiej nie dodawać świeżych owoców, chyba że delikatnie układając je na wierzchu.

1 porcja jest odpowiednia do wypełnienia: 9-12 muffinek, tortownicy o średnicy 16-20 cm, blachy 15x20cm.
2/3 porcji można zużyć na mniejsze muffinki, małą babkę, dwie miseczki pół litrowe.
4/3 porcji mieści się w tortownicy 24-26 cm lub na blaszce 20x20 cm.
Podwójna porcja jest idealna na dużą blachę 20x30 cm.
Nie polecam pieczenia w keksówce, wysokie ciasta bez jajek nie wychodzą zbyt dobrze.

Z czasem pieczenia jest różnie, w zależności od zdolności piekarnika, formy i zawartości. Ciasta czekoladowe pieką się zdecydowanie najkrócej, zaś warzywne - najdłużej.

Różne propozycje najlepszych, oczywiście w mojej opinii, ciast bez jajek znajdziecie w zakładkach: Najlepsze - bez jaj! na stronie głównej mojego bloga.

Jeżeli ktoś może używać jajek i nie wyobraża sobie ciasta bez nich, a spodobał mu się któryś z moich wypieków, niech po prostu zastąpi ćwierć szklanki mleka 1 rozbełtanym jajkiem. Powinno wyjść :D Już sama w ten sposób robiłam, nie raz i nie dwa:)

Powodzenia i smacznego:)

czwartek, 12 lutego 2009

W czwartym tygodniu życia mojej Córki wyszła szorstka wysypka na policzkach, potem czerwone plamy w zgięciach łokci i kolan. Przyjęłam to z ciężkim westchnieniem od serca. Nie była to już dla mnie nowość, bo moja siostra 5 lat wcześniej przchodziła to samo. Moja sytuacja była o tyle lepsza, że już od 5 lat wiedziałam, czym jest skaza białkowa. Moja siostra musiała sama się dowiadywać wszystkiego od zera. Lekarze nic nie mogli pomóc, wmawiali tylko, że to potówki, alergia na proszek do prania albo zła pielęgnacja skóry. Siostra wszystkich informacji szukała sama, dopiero od niej uczyliśmy się my.

Kiedy okazało się, że moje dzieciątko nie toleruje jajek, mleka i całego nabiału, wołowiny i cielęciny, wiedziałam, że to nie tragedia, z tym da się żyć. Po prostu miałam nadzieję, że będę mogła zadzierać nosa, że moje dziecko jest normalne:) No i utarło mi ten nos...

Przez 2 lata karmiłam piersią, sama żyjąc na bezmlecznej, antykrowiej, bezjajecznej diecie. Szczerze mówiąc było mi obojętne, co jem, byle tylko nie czuć głodu i zapewnić podaż składników odżywczych mojemu dziecku. Córka na szczęście nie jest niejadkiem i właściwie zjada wszystko co dostanie.

Rzeczywiście najtrudniej w eliminacyjnej diecie bezmlecznej i bezjajecznej jest ze słodkościami. Trudno zrobić biszkopt bez jajek. Bezy, lukier klasyczny nie istnieją. A kupienie czegoś słodkiego gotowego jest praktycznie niemożliwe.

Mojej siostrze nie bardzo się udawało, a ja wstyd przyznać nie podniosłam wtedy rękawicy. Mięso i warzywa zawsze można jakoś przyrządzić, ale upiec ciasto bez jajek jest już trudno. Kombinuję jak mogę, przerabiam przepisy jajeczno-mleczne i czasem coś mi się uda. Dlatego w ogóle się wzięłam za dekorowanie ciast, żeby przynajmniej wizualnie je urozmaicić:) Mina dziecka, kiedy widzi (i może zjeść!) niebieskiego pająka, zwiewnego motyla, bukiet kwiatków czy tort z lalą jest niezapomniana. Dla takiego widoku na prawdę warto się pomęczyć. Mojej Córeczce nie wolno jeść wielu rzeczy, ale za to z pomocą odrobiny wyobraźni staram się wyczarować jej takie rzeczy, o których inne dzieci nawet nie marzą.

Nadzieja na zdrowie jest. Moja siostrzenica w wieku 6 lat wyrosła z alergii to może i moja Mała też w końcu ozdrowieje :)