| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: czekoladowe

poniedziałek, 29 maja 2017

Obiecałam przygotować zdrowe przekąski na szkolną imprezę ale że czasu zupełnie mi nie styka, to poszłam po najmniejszej linii oporu i przygotowałam trufelki. A właściwie zatrudniłam do nich Córcię ;)

 czekoladowe trufle z czarną solą

Czekoladowe kulki obtaczane różnościami

400 g wydrylowanych daktyli
100 g gorzkiej czekolady

do obtaczania: sól (czarna), sezam (czarny), cynamon, chilli, migdały, mielone orzechy, wiórki kokosowe itp.

Daktyle zalać odrobiną wody i dusić na malutkim ogniu, rozgniatając je tłuczkiem do ziemniaków na gładką masę. Trzeba uważać, żeby nie przypalić. Zdjąć z ognia i dodać połamaną na kawałki czekoladę i wymieszać. Masę odstawić do wystudzenia, potem wstawić do lodówki.
Od tego momentu to już jest robota idealna do zrzucenia na dzieci :D Nabierać około łyżeczki masy i formować z niej kulki. Kulki obtaczać w wybranych dodatkach i odkładać do papilotek (albo i nie). Soli albo chilli wystarczy tylko dotknąć jedną stroną trufelka, żeby nie przesadzić z intensywnością smaku. Nie planowałam takich mrocznych klimatów, ale tak wyszło, że akurat miałam tylko czarny sezam i sól też czarną (cypryjską). 

Smacznego!

czwartek, 04 maja 2017

Nigdy nie rozumiałam idei posiadania idola. Jakoś obca mi była myśl, by chcieć wszystko robić jak ktoś inny, bo zawsze chciałam robić wszystko po swojemu. Nie rozumiałam, aż zrozumieć musiałam, bo Synuś zapatrzył się w Roberta Lewandowskiego. Więc nic dziwnego w tym, że na urodziny zażyczył sobie tort z Robertem Lewandowskim.

Robert Lewandowski tort, tort z Lewandowskim, tort z piłkarzem

Jak to u dzieci, u Synusia dotychczasowe fascynacje pojawiały się i znikały. Synuś był już ninja, rycerzem, superbohaterem, bokserem, chciał się zapisać na ju-jitsu, robotykę, wspinaczkę, ale od ponad roku ma tylko jedno marzenie: chce zostać piłkarzem. Ba! Nie dość tego, on chce zostać takim piłkarzem jak Robert Lewandowski (albo jak Neuer :P)

Wbrew pozorom korzyści z fascynacji piłką nożną u 5-latka są bardzo wymierne. Po pierwsze Synuś, którego pisanie i liczenie w ogóle nie interesowało, w ciągu trzech dni nauczył się pisać wszystkie cyfry i liczby do 20. Co prawda później miał chwilę, że stopował się na dziewiątce, bo po co liczyć ponad Lewego? Ale udało mi się przekonać go, że powinien liczyć przynajmniej do Łukasza Fabiańskiego (dla niewtajemniczonych - nr 22), a potem już poszło. I jeszcze dodawanie i porównywanie liczb na kartach piłkarskich.

Po drugie błyskawicznie nauczył się pisać kilka ulubionych wyrazów:
Lewandowski, Messi, Ronaldo. A w następnej kolejności: własne imię, imię siostry, mama i tata. Każdą chwilę, kiedy nie goni po boisku, zaczął poświęcać na rysowanie i pisanie. Głównie rozgrywek na boisku i portretów Roberta Lewandowskiego, ale motorykę ręki ćwiczy ostro :)

Synuś w ciągu tygodnia nauczył się rysować przynajmniej osiem flag narodowych, a rozpoznaje znacznie więcej. 

Chwilę po zakończeniu treningu na Orliku od razu upewnia się, kiedy będzie następny i biegnie jeszcze dalej grać w piłę na placu zabaw.

Poza wycinaniem dziewiątek z samoprzylepnego papieru i naklejaniem ich na każdą (KAŻDĄ!) koszulkę, posiadanie idola ma też pozytywne aspekty dla rodziców. Bo wystarczy zapytać, czy Robert Lewandowski złościłby się na siostrę, albo stwierdzić, że gdyby Robert Lewandowski nie zjadł obiadu, to nie miałby siły strzelać goli i już kłopot wychowawczy znika :D

Nie mam pojęcia, ilu jest takich chłopców w Polsce, ale pan Robert rzeczywiście dźwiga nie lada ciężar na swoich barkach. Jako mama będę trzymać kciuki by dał radę go unieść, a Synuś nie zawiedzie się na swoim bohaterze. A zdaje się, że ciężar teraz będzie jeszcze większy...
Choć muszę przyznać, że dzień przed urodzinami przeżywałam chwile grozy, kiedy Synuś stwierdził, że na torcie wolałby Messiego, bo Lewy w ostatnim meczu symulował faul i z kolegami doszli do wniosku, że to nieładne i nieferplej.
Na szczęście w dniu urodzin Synuś snuł plany, że wymieni kartę Ronaldo na Lewandowskiego, więc mogłam zostać przy pierwotnym planie dekoracji tortu ;)

To pierwszy nabiałowy tort Synusia. Choć na co dzień trzymamy dietę bezmleczną, to od czasu do czasu możemy już sobie pozwolić na skok w bok :) Przy ponad 20 gościach tort na śmietanie to po prostu pójście na łatwiznę ;) Czekoladowy biszkopt z 4 jajek pieczony na dużej blasze, przetarte maliny, mus czekoladowy, bita śmietana (w sumie litr śmietany i 2 tabliczki czekolady). Jeżeli potrzebujecie beznabiałowe zamienniki to polecam: ciasto czekoladowe, "bitą śmietanę" bez śmietany oraz domową białą czekoladę np. na ryżowym mleku w proszku.

Na dekorację tortu wykonałam rysunek czekoladą. Pod arkusz folii introligatorskiej podłożyłam wzór, czyli wydrukowany obrazek - kolorowankę. Na folii malowałam cieniutkim pędzelkiem kontury z gorzkiej czekolady, potem cieniowałam mleczną czekoladą.

lewandowski z czekolady, tort z lewandowskim, robert lewandowski na torcie

Oczywiście byłam w pełni świadoma, że na torcie dekoracja będzie odbiciem lustrzanym obrazka, ale w nawale pracy, o 3 nad ranem wydrukowałam oryginał, a przy malowaniu rozpędziłam się. Na szczęście ocknęłam się w porę, a na tym etapie łatwo wprowadzić modyfikacje - wystarczyło zeskrobać "9" i NIKE'a i dorysować je w drugą stronę. Czerwone elementy i orzeł to lukier w tubce. Kiedy czekoladowy kontur zastygł, wypełniłam go białą czekoladą - ważne jest to, by pokryć nią również kontury, inaczej nie odkleją się od folii. Gotowy obrazek wstawiłam do lodówki, żeby stężał. Potem odwróciłam folię obrazkiem do dołu, przyłożyłam do powierzchni tortu i delikatnie odciągnęłam folię - obrazek został na torcie. 

tort z lewandowskim, robert lewandowski z czekolady, tort z piłkarzami

Wyszło, jak wyszło - chyba nie najgorzej ;) Na koniec czerwonym lukrem dopisałam najważniejsze informacje o Jubilacie :)

Wszystkiego dobrego, Syneczku!

sobota, 07 stycznia 2017

Aneesh Popat jest mistrzem czekolady, o którym czytałam w Mistrzu Branży. Zachwycił on Wielką Brytanię czekoladkami wypełnionymi water ganache. Wodny ganasz wymyślony przez profesora Herve'a Thisa, to po prostu mus czekoladowy bez dodatku tłuszczu i nabiału. Coś wprost idealnie wymarzonego dla alergików ze skazą białkową ;)

Water ganache opiera się na założeniu, że tłuszcz odbiera smak czekoladzie, a woda nie. Więc żeby cieszyć się smakiem czekolady nie powinno się dodawać do niej tłuszczów, tylko jakiś wodny roztwór. W sumie dość zaskakująca teza, biorąc pod uwagę, że szefowie od lat tłuką nam, że to tłuszcz jest nośnikiem smaku. Choć w dalszym ciągu przecież w czekoladzie mamy tłuszcz kakaowy. Właściwie nie raz już posługiwałam się techniką water ganache, nawet nie wiedząc, że ma własną nazwę :P Ale mając wsparcie topowych mistrzów czekoladnictwa, to już mucha nie siada :P
 

Mus czekoladowy z chilli, chilli water ganache

Mus czekoladowy z chilli

1 szklanka mocnego kompotu wiśniowego
100 g gorzkiej czekolady
1 ostra papryczka chilli lub jalapeno

Czekoladę pokruszyć i podgrzewać w kompocie z dodatkiem posiekanej papryczki (lub zmielonej suszonej papryczki chilli), aż czekolada się roztopi. Przelać do miski obłożonej od spodu lodem i zmiksować na najwyższych obrotach. Nałożyć do pucharków.

Smacznego!

A teraz pora na rozwiązanie konkursu świątecznego! Fasolek było 56. Ponieważ aż sześć osób wytypowało tę liczbę, zatem niezależny Juror spośród nich wybrał dwóch zwycięzców, metodą sobie jedynie znaną.
A są to: Wedelka i Kuchennefascynacje.

Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w zabawie, a zwycięskie osoby proszę na maila o podanie adresu i wybór książki.
Pssst... już niedługo do rodzinki książek dołączy kolejna siostrzyczka :)

Pozdrawiam cieplutko
Gosia 

piątek, 09 grudnia 2016

Zdrowy, smaczny deser na bazie kaszy jaglanej. O zimowym charakterze smakołyku decydują aromatyczne przyprawy i pomarańcze, na które właśnie zaczął się sezon.

 budyń jaglany

Budyń jaglany

ok. 0,5 szklanki kaszy jaglanej
ok. 1 szklanki mleka migdałowego, ryżowego lub innego
1-2 łyżki miodu lub syropu klonowego
1 łyżka oleju kokosowego (lub innego)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub ziarenka z połowy laski wanilii
szczypta soli 

1/3 tabliczki gorzkiej czekolady 70% lub 1 łyżka karobu
1 pomarańcza BIO lub sok z pomarańczy i kandyzowana skórka pomarańczowa 
cynamon, imbir, gałka muszkatołowa lub przyprawa do piernika 

Kaszę przepłukać na sicie dużą ilością zimnej wody, potem przelać wrzątkiem. Zalać mlekiem i gotować do miękkości z dodatkiem wanilii i solą. Śmiało można dodać trochę więcej płynu i kaszę rozgotować.

Przestudzoną kaszę zmiksować z dodatkiem soku z pomarańczy, olejem i miodem. Rozdzielić na dwie części. Do jednej dodać roztopioną czekoladę i przyprawy. Masę przełożyć do pucharków i udekorować kandyzowaną skórką z pomarańczy.

Deser dodaję do zabawy Korzenny tydzień u Ptasi.

Smacznego!

piątek, 19 sierpnia 2016

Uwielbiam spełniać urodzinowe zachcianki moich dzieci :) Tym razem Synuś zażyczył sobie tort z ludzikami Ninjago. Tylko koniecznie z wszystkimi pięcioma: Lloydem, Zanem, Kajem, Colem i Jayem. Trwały jeszcze targi o Nyę i Mistrza Wu, ale jako że to piąte urodziny i liczba obliguje, mogłam wyjść obronną ręką z negocjacji i pozostać przy pięciu ludzikach :D

Tort był prosty. Czekoladowe ciasto przełożone konfiturą wiśniową, nasączone kompotem z wiśni i obłożone marcepanem. Czyli kolejny tort bez żadnego kremu. Możecie użyć przepisu na biszkopt z przepiórczych jajek (klik) lub ciasto czekoladowe bez jajek (w wersji tradycyjnej klik, bez cukru klik, lub bez glutenu klik).
Planowałam polanie lukrem, ale wtedy zaplanowana dekoracja by go rozpuściła i spłynęła. świadomie podjęłam ryzyko, że marcepan nie będzie stabilnie się trzymał tortu bez warstwy masy pomiędzy nimi. I oczekiwania się sprawdziły ;) W czasie krojenia marcepan się odklejał od boków, ale nikomu to nie przeszkadzało, skoro wierzch się trzymał.

tort ninja, tort Ninjago, ninjago cake

Dekoracja tortu Ninjago:

gorzka czekolada
galaretka cytrynowa, wiśniowa, kiwi, niebieska (niestety nie ma w sprzedaży naturalnych niebieskich barwników, ale jeżeli dysponujecie niebieskimi kwiatkami KLIK, to też da się zrobić:))
mleko, żelatyna, cukier 
marcepan

Marcepan rozwałkowałam: kółko na wierzch i długi pas na brzeg tortu i nałożyłam na naponczowane i przełożone ciasto. Na cienką warstwę zużyłam ok. 200 g.

Galaretki rozpuszczałam na oko: 1 łyżka galaretki na 3-4 łyżki wody i mieszałam do rozpuszczenia na łaźni wodnej. Żelatynę zalałam mlekiem, lekko dosłodziłam i roztopiłam w kąpieli wodnej. Gotowe galaretki odstawiłam do wystudzenia. Czekoladę roztopiłam również w kąpieli, przełożyłam do tutki z papieru do pieczenia, ale może być też worek cukierniczy. 

Czekoladą namalowałam kontury ludzików. Potem dopisałam jeszcze piątkę na środku i imię jubilata na rancie. Czekoladowe kontury wypełniłam tężejącymi galaretkami. Ponieważ były gęste, nie rozpływały się, tylko szybko zastygały w obrębie konturów. I już! Radość pięciolatka gwarantowana :D

ninja cake, ninjago tort, tort z nindża

Nawet najgorsza pokraka, która wychodzi spod ręki mamy, dziecku wydaje się śliczna, a ja miałam tak ogromną frajdę z dekoracji w towarzystwie podskakującego jak piłeczka pingpongowa dzieciaka! Poza tym koledzy Synusia też docenili mój wysiłek wielkim ACH! :)

Ale po całej imprezie udzielę Wam dobrej rady, którą sama chętnie wykorzystam w przyszłości: nie bawcie się w pięciu ninja! Zróbcie po prostu tort z Lloydem (dla mało wtajemniczonych: to ten zielony). Bo kiedy przyszło do krojenia tortu na przyjęciu każdy dzieciak krzyczał, że chce kawałek z Lloydem :)

Buziaki! 

niedziela, 08 maja 2016

Do powstania tego deseru przyczyniło się kilka czynników. Po pierwsze zakochałam się w czekoladowych sadzonkach od kiedy pokazała je Szarlotka (klik). Po drugie w TopChefie uczestnicy przygotowywali desery bez cukru i jeden z zespołów zrobił karmelizowany mus bananowy, jednak mieli problemy z jego prezentacją. Od razu przyszło mi do głowy, że coś co dość dosłownie wygląda jak... kupa, można włożyć do słoiczka. No i po trzecie, kiedy Ania zaprezentowała swoje sadzonki (klik), nie zwlekałam już ani chwili :) 

deser bez cukru,mus bananowy, krem jaglany, millet cream,carmelized banana mousse 

Jaglano-bananowy deser bez cukru, czyli sadzonki w słoiku

Mój deser składa się z trzech warstw: jaglano-karobowej, bananowo-kawowej i czekoladowej.

Mus jaglany

2 garście kaszy jaglanej
syrop klonowy lub miód
2-3 łyżeczki karobu
3-4 łyżeczki oleju z wiesiołka lub innego 

Karmelizowany krem bananowy

3 banany
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (klik)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej bezkofeinowej

4 herbatniki czekoladowe lub wiórki gorzkiej czekolady
4 gałązki mięty

Mus jaglany:
Kaszę jaglaną przepłukać, wrzucić do lekko osolonego wrzątku i ugotować na miękko. Odcedzić i przestudzić. Zmiksować z syropem klonowym (lub miodem), karobem i olejem wiesiołkowym.

Krem bananowy:
Banany obrać, wrzucić do garnka i podgrzewać na małym ogniu. Dodać ekstrakt waniliowy (alkohol odparuje), banany rozgniatać ubijaczką do ziemniaków i cały czas podgrzewać. Z czasem banany rozpadną się, a cukier w nich zawarty skarmelizuje. W czasie gotowania banany bardzo odparują, stracą objętość, zgęstnieją i zbrązowieją. Po zdjęciu z ognia dodać kawę. Nie wcześniej, bo starci cały aromat podczas gotowania. Można z niej zrezygnować, ale kawa i banany wspaniale do siebie pasują, a ja chciałam przełamać słodycz kremu.

Złożenie deseru:
Do małych słoiczków lub szklaneczek nałożyć warstwę kremu, warstwę musu. Pokruszyć herbatniki lub jeśli wolicie deser pozbawiony glutenu, wtedy zetrzyjcie na grubej tarce czekoladę i posypcie nią deser. W środek wsadzić gałązkę mięty.

deser w słoiku, deser bez cukru,mus bananowy, krem jaglany, millet cmousse,carmelized banana cream

I tak oto mamy piękne flance! Od dołu: warstwa przepuszczalnego podłoża piaskowego, warstwa czarnej ziemi, warstwa lekkiego torfu i sadzonka :)

Obydwa kremy są pyszne i dobrze do siebie pasują, ale jeżeli wolicie ograniczyć się do jednego rodzaju kremu, to po prostu podwójcie ilości składników.

Smacznego!

wtorek, 26 kwietnia 2016

Kwiaty tulipana mają jadalne płatki, ale całe kwiaty tulipana można też wykorzystać jako naczynie do serwowania ;) Pomysł na lody straciatella z kakaowca podpatrzyłam w Top Chefie. Tulipanowy serwis to już moja inwencja :)

lody kokosowe z ziarnami kakaowca, lody w tulipanie, tulip ice cream

Lody kokosowe z limonką i ziarnami kakaowca w tulipanie

mleko kokosowe BIO
1 łyżeczka miodu lub syropu klonowego
1 łyżeczka soku z limonki
kilka ziaren kakaowca
4 tulipany 

Mleko, miód i sok z cytryny wlać do maszyny do lodów. Ziarna kakaowca surowe (lub prażone - jakie wolicie) pokruszyć i dodać do gotowych lodów. Można dać bardzo dużo, że uzyskamy coś w rodzaju straciatelli, albo tylko troszkę - jak wolicie. Jeżeli masa nie zgęstniała odpowiednio można ją wstawić na 20 minut do zamrażarki. Z tulipanów ostrożnie usunąć słupek i pręciki. Kwiaty umieścić w kieliszkach lub naczynkach do jajek, nałożyć do środka kwiatu lody, posypać dodatkowymi okruszkami nasion kakaowca i od razu podawać.

edible flower vessel, lody kokosowe z ziarnami kakaowca, lody w tulipanie, tulip ice cream

Delikatnie słodkie lody z mleka kokosowego z dodatkiem ziaren kakaowca bardzo przyjemnie naciągają zapachem tulipanów. Kto chciał mógł zjeść lody razem z czarką, w której zostały podane*. Można też w takiej formie zamrozić porządnie te lody, ale wtedy już nie będzie wyboru - trzeba będzie zjeść z przymarzniętymi płatkami.

Smacznego!

* Tulipany są kwiatami, które mogą wywołać reakcję alergiczną, więc do ich spożycia należy podejść z zachowaniem środków ostrożności, czyli na pierwszy raz spróbować tylko trochę.

czwartek, 07 kwietnia 2016

Takie tam fiu bździu na wiosnę :)

trufle fiołkowe, trufelki w płatkach fiołka, violets pralines

Trufelki fiołkowe

200 g wydrylowanych daktyli
50 g gorzkiej czekolady
1 łyżka syropu fiołkowego (KLIK) albo nalewki fiołkowej :)
garść fiołków
listki fiołka 

Kwiaty i listki fiołków umyć i osuszyć. Daktyle wrzucić do garnka, wlać syrop fiołkowy i dusić chwilę na malutkim ogniu, aż zmiękną. Zdjąć z ognia. Rozgnieść je tłuczkiem do ziemniaków na gładką miazgę. Jeżeli macie świeże, miękkie daktyle, to nie trzeba ich podgrzewać, tylko wystarczy zmiksować w blenderze. Czekoladę połamać na kawałki i roztopić ją w ciepłej masie. Masę odstawić do wystudzenia, potem wstawić do lodówki. Turlać kulki wielkości mirabelki. Przed podaniem obtoczyć w płatkach fiołków i układać na fiołkowych listkach jako papilotkach.

pralinez with violet petals, trufle fiołkowe, trufelki w płatkach fiołka, violet petal pralines

Trufelki w płatkach fiołków cudnie smakują, a Córcia stwierdziła, że to najładniej pachnące kulki jakie jadła ;)

Smacznego!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22