|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: książka
czwartek, 10 listopada 2011
Jestem Wam winna przeprosiny. Obiecywałam, że najpóźniej w listopadzie będzie gotowa moja książka. Jednak za moją przyczyną, premiera się opóźni i niestety nie zostanie ona wydana przed końcem roku. Przepraszam Was, bo tak często o nią pytacie, że niestety nie będzie dla Was gwiazdkowym prezentem i przepraszam Państwa z Wydawnictwa Egros, którzy mają przeze mnie więcej pracy.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie i cierpliwie poczekacie jeszcze troszkę. Wierzę, że ostateczny efekt będzie tego czekania naprawdę wart. Pozdrawiam serdecznie
wtorek, 16 czerwca 2009
Moja siostrzyczka przywiozła mi z wycieczki do jukeja książkę. Ślicznie wydany album o jadalnych kwiatach:) Przecudne zdjęcia, przepisy kulinarne oraz porady jak hodować i pielęgnować rośliny o jadalnych kwiatach. Może trochę poniewczasie, jeśli chodzi o Klub Kwiatkojadów, ale jest prześliczna, przepiękna, przecudna, przepełniona kwitnącymi pomysłami kulinarnymi:) Każda strona opatrzona boskimi fotografiami, sprawiającymi, że aż czuje się zapach kwiatów! W wielu przepisach KB używa kwiatów tylko jako przybrania, ale nie szkodzi:) Książka jest piękna i niezmiernie inspirująca! Muszę jednak stwierdzić silną konwergencję kulinarnych odkryć:) W książce są bezy z goździkami, podczas gdy Komarka wymyśliła już bezy z fiołkami a ja z różami. Wymyśliłam roladę jabłkową z różą wielokwiatową (może ją zrobię za rok:)), a w książce jest rolada z kiwi i pelargoniami:) Wniosek jest dość prosty: kwiaty można dodać do wszystkiego;) Kilka zdjęć z książki można znaleźć na Amazonie lub na stronie Kathy Brown o jadalnych kwiatach. Kochaną mam siostrzyczkę:) Tylko żebym jeszcze ogród miała...
Przepis na danie z okładki: Sorbet z płatków róży - należy wybierać róże o najmocniejszym zapachu, kwiaty świeżo rozkwitłe zbierać późnym porankiem, zanim słońce zacznie mocno przygrzewać. 115 g cukru pudru Rozpuścić cukier we wrzątku, wrzucić płatki róż i odstawić do ostygnięcia. Zmiksować i przetrzeć przez sito. Dodać wino i cytryny. Wstawić do zamrażalnika, aż zacznie zamarzać po brzegach. Zamieszać, aż mikstura nabierze gładkiej konsystencji. Wstawić do zamrażalnika, aż zacznie zamarzać po brzegach. Potarzać mieszanie i zamrażanie, aż sorbet będzie aksamitny. Podawać przybrane krystalizowanymi różami. Sorbet różany można podać w misie zrobionej z lodu, w którym zamrożono całe kwiaty róż i listki.
środa, 10 czerwca 2009
Bardzo lubiłam tą książkę w dzieciństwie. Bida u nas aż piszczała i nie bardzo było z czego cudować. Ale fantazjować można było do woli:) Poza tym Tata był raczej zwolennikiem zasady: zrobić, zjeść, zapomnieć:) Marzyło mi się, że jak będę miała swój dom, to moja kuchnia też będzie pełna cudów. Cóż, proza życia codziennego w większości weryfikuje dziecięce marzenia. Nie mam własnej kuchni... Bywało ciężko... Ale wciąż staram się o drobne cudeńka :D Szkoda, że nie wznowiono tej książki:( Jest w niej przepis na sernik na zimno "Cud nad cudy z truskawkami", który często przygotowuję na swoje imieniny:) Chociaż chyba tylko raz robiłam go z truskawkami:P
Właściwie nie patrzę już prawie na ten przepis, tylko robię na oko, a właściwie na jęzor:) Tak powstał również sernik bez sera na Wielkanoc dla Córci i baza do fiołkowego sernika. Sernik na zimno był również moją ogromną kulinarną porażką. Chciałam nim zachwycić kuzyna, który zjechał do nas na wakacje. Kuzyn zapytał: "A co będzie, jeśli nie wyjdzie?" A ja stary (14-letni wtedy:)) wyga kuchenny stwierdziłam, że: "Nie może się nie udać!" I co? I sernik nie zsiadł się. Jedliśmy krem serowo-galaretkowo-brzoskwiniowo-herbatnikowy z pucharków:/ Ale był przepyszny;D W tym roku nie robię sernika na imieniny ale egzamin:P Mam nadzieję, że dobrze pójdzie... :)
poniedziałek, 08 czerwca 2009
Taki mail krążył u mojego Męża w pracy: PRZEPIS NA SZARLOTKĘ
sobota, 23 maja 2009
Powieść Laury Esquivel: "Przepiórki w płatkach róży. Powieść w zeszytach na każdy miesiąc, przepisy kucharskie, historie miłosne, tudzież porady domowe zawierająca", to historia o miłości, która musiała czekać bardzo długo na spełnienie. Książka piękna, choć pokręcona. Na pewno warto ją przeczytać, choć mnie osobiście nie podoba się zakończenie - jest takie... hm... południowoamerykańskie. A ja jak zwykle wszystko pokręciłam i zamiast przepiórek zrobiłam filety kaczki z płatkami róży cukrowej. Usprawiedliwi mnie fakt, że autorka przepisu też zamieniła drób. Poza tym jestem na etapie długo i szczęśliwie, a przepiórkami to można nakarmić dziecko niejadka. Też na szczęście się nie kwalifikuję;)
3 kacze piersi Kaczkę obsmażyłam na oliwie. Dolałam rosołu, posoliłam i dusiłam do miękkości czyli ok. 1,5 godziny, bo co chwilę wyłączałam, zagotowywałam i wyłączałam. Taka namiastka sous vide :P Płatki róży trzeba utrzeć w moździerzu. Masło rozgrzać i wrzucić przeciśnięty czosnek. Dodać migdały, miód, róże i przyprawy. Kiedy filety są gotowe, przełożyć do sosu i podgrzewać kilka minut. Podawać ze świeżymi płatkami róż.
Dla zainteresowanych, oryginalny przepis z książki na przepiórki w płatkach róż: 12 róż najlepiej czerwonych "Płatki róż obrywa się bardzo ostrożnie, starając się nie poranić palców, gdyż poza tym, ze jest to bardzo bolesne (kłuje!), zaplamienie płatków krwią może zepsuć smak (…). Po oskubaniu i wypatroszeniu przepiórek wiąże się im nogi, żeby zachowały wdzięczną posturę, a potem smaży się je na maśle oprószone solą i pieprzem do smaku. (…) Oberwane płatki róży uciera się w kamiennym moździerzu razem z anyżkiem. Osobno opieka się kasztany, obiera z łupinek i gotuje. Następnie robi się z nich puree. Ząbki czosnku kroi się drobniutko i smaży na maśle na kolor złoty; gdy staną się szkliste dodaje się do nich puree z kasztanów, miód, płatki róż i sól do smaku. Sos można zagęścić dwiema łyżeczkami mączki kukurydzianej. Na koniec dodaje się esencję różaną, nie więcej niż dwie krople, gdyż potrawa może być zbyt aromatyczna i pretensjonalna w smaku. Doprawiony sos zdejmuje się z ognia. Przepiórki wkłada się do sosu tylko na dziesięć minut, żeby przeszły smakiem, i wyjmuje. (…) Przepiórki układa się na półmisku, polewa sosem i dekoruje, umieszczając świeżą różę w środku, a różane płatki po bokach; albo, zamiast na półmisku, można serwować danie od razu na talerzach." (tłum. Elżbieta Komarnicka)
środa, 25 lutego 2009
Na prawdę wspaniała książka. Niezmiernie inspirująca. Absolutnie warta swojej, niestety wysokiej, ceny. Została przepięknie wydana przez Tortownię. Idealna również na prezent. Już jest dostępna również w księgarniach. Wnosi mnóstwo słońca i radości do życia, wystarczy po prostu popatrzeć na te ciasta. Poza tym wszystkie kroki dekorowania ciasta są tak przystępnie wytłumaczone, że człowiek nabiera wiary we własne siły. Nie znaczy to niestety, że od razu wszystko potrafi:) Kupiłam ją i nie żałuję, pomimo że niewiele się z niej nowego dowiedziałam, to przyjemnie mieć w rękach papier i móc oglądać piękne torty leżąc na łóżku. O tym, jak dekorować torty dowiadywałam się na Galerii Potraw, youtubie i stronach wymienionych w moich zakładkach Ozdabianie tortów. Ale co książka, to książka. Polecam wszystkim, nawet jeśli nie lubią stylu angielskiego, bo przyjemnie popatrzeć, co można wyczarować z ciasta i cukru. Debbie Brown krok po kroku pokazuje, jak można wykonać niesamowite torty.
Ozdabianie tortów masą cukrową lub masą piankową jest bardzo efektowne. Dzięki nim można wyczarować cudowne ciasta, dlatego się tym w ogóle zainteresowałam. Ale w przypadku naszej rodziny to akurat trafienie kulą w płot. Nikt za tym nie przepada. Nawet ja:) Słodycze lubimy ale bogate w inne smaki, a nie czysty cukier. Dlatego ozdobne torty mają sens tylko, gdy przychodzą do nas liczni goście, żeby ich zachwycić i zasłodzić. Albo gdy wpada do nas siostrzenica - ona pochłonie każdą ilość cukru, nawet dekorację z całego tortu! No i jest jeszcze problem ze sztucznymi barwnikami spożywczymi. Niestety nasilają one objawy alergii i alergicy powinni unikać farbowanej żywności. Można dostać barwniki naturalne IPRA lub CHR.HANSEN, ale tylko w hurtowniach, na fakturę, a najmniejsze opakowania to 1 litr. Próbuję sobie radzić z użyciem domowych sposobów: soków owocowych, buraka, chlorofilu ekstrahowanego ze szpinaku (strasznie mała wydajność w warunkach domowych:)) Z moich doświadczeń wynika, że smaku lukru nie zmieniają: mała ilość soku z buraka, szafran i chlorofil. Soki owocowe zmieniają smak ale na owocowy. No i można zrobić brązowy lukier z kakao. Osobiście wolę lepić z marcepana, choć koszt jest o niebo wyższy efekt smakowy - bezcenny:) Co udaje mi się zdziałać w dziedzinie zdobienia ciast, można obejrzeć w Galerii Moich Tortów:) |