|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: bakalie
czwartek, 05 stycznia 2012
To mój pierwszy w życiu makowiec ;) Nigdy nie piekłam makowców, ponieważ W ich nie cierpi, jednak postanowiłam sobie, że będę odkrywać nowe możliwości i smaki, więc machnęłam ręką na marudy. Poza tym przy moich ograniczeniach dietetycznych nie zamierzam się przejmować dodatkowymi wymyślonymi restrykcjami.
Ponieważ ciasto na makowiec powinno być bardziej zwarte i kruche niż na keks, zmniejszyłam ilość dyni, mleka, a zwiększyłam ilość tłuszczu. MAKOWIEC ZŁOCISTY Złote ciasto drożdżowe: 3 szklanki mąki (niecałe 0,5 kg)
3 łyżki przecieru dyniowego (rozmrożonego) pół szklanki letniego mleka koziego (lub owsianego)
100 g margaryny (2/5 kostki czyli prawie pół;))
7 g liofilizowanych drożdży (czyli 1 opakowanie) 4 łyżki cukru
1 łyżka oleju
szczypta soli
pół łyżeczki ekstraktu waniliowego Masa makowa: 200 g zmielonego maku
pół szklanki mleka koziego (lub owsianego) 80 g cukru
1 łyżka miękkiej margaryny
mała garść rodzynek
mała garść suszonej żurawiny mała garść płatków migdałowych mała garść suszonych moreli namoczonych w soku pomarańczowym 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej Z mąki odsypać pół szklanki na podsypywanie. Suche składniki ciasta zmieszać. Margarynę rozpuścić i wystudzić (ja do niej dodaję dynię, żeby się zagrzała). Do suchych składników dodawać mokre ciągle wyrabiając (u mnie mikser). Odstawić do wyrośnięcia w cieple (u mnie jest to łazienka;)) na ok. godzinę. Mak rozmieszać z pozostałymi składnikami masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować podsypując mąką na szerokość foremki. Na cieście rozprowadzić masę makową i zawinąć w rulon. Przełożyć roladę do keksówki (ja musiałam odciąć po 3 cm z brzegów, bo rozwałkowałam zbyt szeroko;)) i odstawić na pół godziny do ciepła. Piec, aż się upiecze, czyli ok. 40 minut w 180°C. Ewentualnie można gotowe ciasto polukrować lukrem na soku pomarańczowym, ale wg mnie było wystarczająco słodkie.
Mmmmmmmmakowa masakra! :) Jedyne, co bym poprawiła na przyszłość, to chyba raczej piekłabym go na blasze zawiniętego w pergamin. Teraz wyrósł mi za bardzo w górę, przez co w środku było nieco za luźno, w efekcie czego przy krojeniu się miażdżył. Ale w smaku rewelacja! W już nie twierdzi, że nie cierpi makowców :P
sobota, 31 grudnia 2011
Dyniowe ciasto drożdżowe jest dla nas jak poskromienie złośnicy. Jest to jedyna postać dyni, którą Córcia zjada bez marudzenia, a nawet sama się o nie upomina. Pomimo nazwy, baby drożdżowej z bakaliami na święta nie piekłam w keksówce, ponieważ ta akurat była zajęta makowcem. Czy to keks, czy baba z bakaliami, było pyszne. Wilgotne i aromatyczne. Pieczone z dodatkiem dyni zamiast jajek - oczywiście. I właśnie takie ciasto piekę ponownie na Nowy Rok.
Drożdżowy keks dyniowy 500 g mąki Zmieszać mąkę, cukier, sól i drożdże. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, dynię i wmieszać do ciasta. Wyrabiając dodać bakalie. Zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, do suchego patyczka, czyli około 50 minut. Może już znudził Wam się ten mój przepis, ale radzę go w końcu wykorzystać, bo warto, a u mnie na pewno będzie gościł często. Póki dyni w zamrażalniku wystarczy;) Na ten Nowy Rok życzę Wam dużo zdrowia, wyłącznie błahych problemów i mnóstwa dobrych ludzi w okół Was.
piątek, 27 maja 2011
Kolejny przepis na batoniki zbożowe bez jajek, czy masła. I znów bez pszenicy i bez dodatku cukru.
Jabłka obrać i zetrzeć na tarce, dodając kilka kropli soku z cytryny, łyżeczkę oliwy (niekoniecznie), po czym dorzucić różne płatki, ziarna i bakalie w proporcjach uzależnionych od tego, co się lubi i co się akurat ma w domu. Ja tym razem wrzuciłam: płatki owsiane Trzeba uzyskać mieszaninę, która ledwie się trzyma na jabłkowym lepiszczu. Wyłożyć masę na blachę wyłożoną papierem i piec w 190 °C przez 10-15 minut, aż podeschnie i się lekko zrumieni. Jeszcze na ciepło trzeba pokroić, bo po wystygnięciu będzie się łupać, jak tym razem mnie się zdarzyło;) Porcja na zdjęciu to 8 sporych batoników z trzech sporych jabłek, właściwie taka sama ilość jak w przypadku batoników na bananie. Batoniki można również przyrządzić w wersji bezglutenowej używając płatków ryżowych, jaglanych, gryczanych, fińskich owsianych, kukurydzianych, poppingu z amarantusa itp.
piątek, 20 maja 2011
Jak możecie się domyślić mój przepis nie będzie zawierał jajek, mleka ani masła. I jeszcze pszenicy też nie. Ani sacharozy. Poza tym jest banalny, a w zasadzie bananalny;) Bardzo dojrzałe banany trzeba rozgnieść widelcem dodając kilka kropli soku z cytryny, łyżeczkę oliwy i do tej papki dorzucić różne płatki, ziarna i bakalie w proporcjach uzależnionych upodobaniami. Ja tym razem wrzuciłam: płatki owsiane Trzeba uzyskać mieszaninę, która ledwie sie trzyma na banananowym lepiszczu. Wyłożyć masę na blachę wyłożoną paierem i piec w 190 °C przez 10-15 minut, aż podeschnie i się lekko zrumieni. Jeszcze na ciepło trzeba pokroić, bo po wystygnięciu będzie się łupać. Porcja na zdjęciu to 12 batoników z dwóch bananów.
Pyszne na śniadanie i nie tylko! W wersji bezglutenowej można użyć płatków ryżowych, jaglanych, gryczanych, fińskich owsianych, popingu z amarantusa itp.
czwartek, 06 stycznia 2011
Pomimo iż zakładałam pieczenie ciasta drożdżowego z żurawiną, to uparcie chodził za mną keks. W końcu, kiedy okazało się, że jednak Święta spędzamy sami, na szybkiego zrobiłam babę drożdżową z dużą ilością bakalii. Czy można to uznać za keks drożdżowy? :) 500 g mąki Wszystkie składniki suche zmieszać, dodać letnie mleko z margaryną, oliwę, jaja i zagnieść. Zostawić chwilę w cieple do wyrośnięcia. Dodać bakalie, wyrobić i przełożyć do natłuszczonej formy (tortownica 18 cm z kominkiem). Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu pod ściereczką. Piec w 180 stopniach przez 40 minut.
Tymczasem mija trzeci tydzień mojego chorowania... Straciłam każdy pieczołowicie odkładany przez wakacje kilogram. Chwilami już nie daję rady z notorycznym kaszlem. Jedyny postęp to to, że zaczęłam mówić, choć cicho - to jednak wydaję już jakieś odgłosy. Jak na kogoś, kto w pracy musi gadać non-stop, to jest ciekawie...
sobota, 03 kwietnia 2010
Wesołych Świąt Wielkanocnych Dziewczyny! Przepraszam, że nie zaglądam, nie życzę, dziękuję za maile, tak jakoś pędzę w te święta, że aż strach! Mój mazurek też na szybkiego;) Ciasto kruche (na oko) pół kostki margaryny, 1 (albo więcej) szklanka mąki, łyżka oliwy, przepiórcze jajeczko, cukier z wanilią, skórka z pomarańczy, łyżka oliwy. A na wierzch dałam bardzo ekskluzywną niskosłodzoną marmoladę truskawkową (kupiłam ze względu na słoiczek:)), bo nie miałam siły wymyślać niczego innego. I bakalie w naszym ulubionym motywie.
Ściskam mocno i życzę spokojnych, zdrowych i smakowitych Świąt.
środa, 03 lutego 2010
Rodzina się buntuje, żąda ciasta. Córcia aż rwie się do mieszania, tylko podstawiać składniki;) Torotwnicy 4-latka nie wysmaruje, ale moje lenistwo też nie daje o sobie zapomnieć: silikonowej formy nie trzeba wysypawać bułką.
1,5 szklanki mąki Piekłam ok. 40 minut w 180°C, aż patyczek był suchy. I tak nie lubię tego piekarnika: on dusi a nie piecze:/ Szczerze mówiąc nie zauważyłam, żeby dodatek jajek jakoś wpłynął na smak ciasta. Jak zwykle było pyszne, choć nieco cięższe. Czyżbym odwykła? Dwie łyżki ciasta upiekłam w misiowej foremce. W sumie dobrze, że się nie przyłożyłam do lukrowania bo i tak było zbędne - miś zniknął jeszcze na ciepło:)
niedziela, 27 grudnia 2009
Święta nie mogą się obejść bez ciasta drożdżowego. pół kilograma mąki Wszystkie składniki suche zmieszać, dodać letnie :)mleko, oliwę i zagnieść. Dodawać po troszku tłuszcz i zostawić chwilę w cieple do wyrośnięcia. Dodać żurawinę, wyrobić i przełożyć do formy. Zostawić do wyrośnięcia po ściereczką. Piekłam w 180 stopniach, aż sie zrumieniło, ale nie mam pojęcia jak długo to było;) Wyszło puszyste i smakowite, ale na drugi dzień trzeba było koniecznie jeść z popitką, co jest dość typowe dla ciasta drożdżowego.
sobota, 26 grudnia 2009
Mam nadzieję, że mieliście takie Święta, jakie chcieliście, a może nawet lepsze;) A oto migawki łakoci z naszego Świątecznego stołu i choinki.
środa, 02 grudnia 2009
Ostatnio wypatrzyłam u Szarlotka słodki chlebek. Przyznaję, że jestem trochę zmęczona wymyślaniem przepisów od zera i z wielką radością przyjęłam gotowca na pyszne ciasto bez jajek. Jednak nie miałam wszystkich składników takich jakich użyła Szarlotka, więc w zasadzie przyjęłam tylko proporcje przedstawionego ciasta jako formę dla nowego.
2 szklanki mąki Przesiać mąkę, zrobić wgłębienie. Drożdże rozpuścić z cukrem w dwóch łyżkach wody i wlać do dołka w mące. Odstawić na 10 minut do wyrośnięcia. Daktyle i papaję drobno pokroić i razem z pozostałymi składnikami dodać do zaczynu i zagnieść ciasto. Ciasto przełożyć do natłuszczonej formy, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość. Piekłam 40 minut w 180°C (małą bułeczkę piekłam 20 minut.) Wyjęłam z piekarnika i po wystudzeniu zawiozłam na obiad do teściowej. Dobrze trafiłam, bo akurat nie miała deseru:)
Dziękuję Ci, Szarlotku ;)*
poniedziałek, 30 listopada 2009
Działanie w desperacji. Wysyłam zdjęcia śniegowego bałwanka na konkurs knedlika. Nowy aparat bardzo by mi się przydał... Z wizytą u Królowej Śniegu drzwi otwiera śniegowy bałwanek.
A właściwie bałwanek lodowy. Śmietankowo-waniliowy. Oczy z czekolady, nos z migdała, buzia z żurawiny, guziczki z perełek, miotła z wanilii a czapka z mandarynki. Trzymajcie kciuki, żebym przeszła do drugiego etapu;)
środa, 04 listopada 2009
Po eksperymentach wróciłam do tego co dobre i znane, ale z nutką fantazji. Do moich bezjajecznych muffinek czekoladowych dodałam owoców miechunki (Physalis zwane rodzynką brazylijską), która obfcie porasta okolice naszego nowego domu.
1 szklanka mąki garść jagód miechunki - część zostawić z łupinkami do ozdobienia
Wymieszać i piec w papilotkach 20 minut w 170°C. Ilość na 6-8 babeczek. Proste, pyszne a dzięki dodatkowi miechunki nabrały widowiskowości;) Zdjęcia robiłam o świcie w towarzystwie jarzębiny, kiedy po prostu byłam wewnętrznie zmuszona do skorzystania z TAKIEGO światła;)
R. MANNA, E. VERRECCHIA, M. DIACO, M. MONTALTO,
G. CAMMAROTA, G. GASBARRIN
poniedziałek, 14 września 2009
Różowy lukier (ukręcony na soku żurawinowym.) Muffinki zapakowałam na przyjęcie u cioci, motylki osobno, dopiero na miejscu sfrunęły na lukier.
piątek, 21 sierpnia 2009
Powtórzyłam ostatni jabłkowy przepis, bo tamte były tak pyszne, że zbyt szybko zniknęły:) Trochę pozmieniałam, ale muffki wcale przez to dłużej nie leżały, aż musiałam siłą wydrzeć kilka na przyjęcie, gdzie oczywiście nie będzie żadnego deseru dla alergika. 1 szklanka mąki 6 łyżek oleju Suche składniki zmieszałam, dolałam płynne i wymieszałam. Przełożyłam do papilotek. Piekłam ok. 20 minut w 180°C. No i co? Znowu pyszności, ale musiałam wydłubywać rodzynki, bo Córci i Tatusiowi nie smakowały ciacha z rodzynkami. Uszy opadają! :D Kurdupelka woli rodzynki na surowo:/
wtorek, 07 lipca 2009
Jak zwykle przy daktylach, musiałam je kupić dwa razy i w dwukrotnie większej ilości, zanim cokolwiek zostało do ciasta:D
Przepis znalazłam tu: 500g mąki
Dobre to było, ale zdecydowanie wolałabym zjeść te daktyle po prostu poprószone cynamonem;)
czwartek, 16 kwietnia 2009
Faktycznie ciasto niewiele się różni od ulubionego ciasta Królowej Matki. Przepis znalazłam na Galerii Potraw, ale zrobiłam w wersji bezjajecznej z innymi własnymi modyfikacjami:)
200 g daktyli wypestkowanych i posiekanych Polewa: Fajne, bardziej wilgotne niż królewskie ciasto, a brak jajka chyba mu nie zaszkodził:) Zdecydowanie polecam posypywanie daktylowca orzechami, bo dodają jego smaku głębi.
niedziela, 05 kwietnia 2009
Zamarzyły mi się florentynki, które znalazłam u Asieji i korzystając z przedświątecznej obfitości bakalii już wszystko miałam przygotowane po swojemu: 100 g margaryny Niestety nie doszło do pieczenia, bo wspólnie z Córką i Mężem tak degustowaliśmy suszone owoce, że nie zostało nic do ciastek. A specjalnie kupiłam po 300 g każdego, bo spodziewałam się, że tak to będzie wyglądać. Resztki wzięły udział w sesji zdjęciowej:) I dobrze:) Na pewno zdrowiej jeść bakalie niż ciastka z bakaliami ;P Po drugie pogoda jest zbyt piękna, żeby siedzieć w kuchni. Po trzecie ze mną tak jest zawsze. Daktyle na ulubione ciasto Królowej Matki kupowałam 4 razy, bo za każdym razem znikały w niewiadomych okolicznościach;) Teraz też kupilam na daktylowca i co? I nie będzie daktylowca:P Ja się nie dziwię, że ojciec dostawał przy nas białej gorączki i zamykał bakalie na klucz. Nawet jak nie wiem, że zostały kupione to i tak wywęszę... Ale przepis na florentynki jest bez jajek i przemawia do mojej wyobraźni, więc na pewno kiedyś do niego powrócę. O ile znowu nie zjemy wszystkich owoców...
wtorek, 31 marca 2009
Zaklęty królewicz był do kompletu z tortową królewną, żeby małej kuzynce Jubilatki nie było przykro, że nie może jeść głównego tortu.
Ciasto = keks z miski na brzuch + muffinek na głowę Masa czekoladowa Skórę żaby symulowała taka sama masa cukrowa, która posłużyła za sukienkę królewny. Koronę zrobiłam z marcepana z szafranem. Nogi do suszenia podparłam ugotowanymi ziemniakami z obiadu bo tylko to mi wpadło w ręce:) Jak zrobić żabę podpatrzyłam u Debbie Brown, ale i tak wyszło mi kompletnie inaczej:) Ciasto czekoladowe z bakaliami 1 szklanka mąki po 2 łyżki rodzynek, pokrojonych w kostkę suszonych moreli, skórki pomarańczowej i żurawin. Suche składniki trzeba zmieszać, dolać olej, spirytus i mleko, dodać bakalie, wymieszać. Piekłam ponad 30 minut w 170°C w małych metalowych miskach i jeszcze w foremce misiowej. Pycha!
Misia trzeba wyjąć po 15 minutach bo się spali!
Miś i jedna miseczka poszły spać do zamrażalnika:) Druga miska posłużyła do zrobienia żaby-księcia. |