| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością, kopiowanie jest płatne. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:) Komentarzy reklamowych nie publikuję!
Kontakt
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
FAQ
Przydatne linki


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: przetwory

czwartek, 30 sierpnia 2018

Na koniec lata wyciągam słoiczki po partyzancku zdobywane i pieczołowicie wypełniane pąkami liliowców. Pąki liliowca można marynować, dusić, jeść na surowo (przepisy znajdziecie w książce pt.: "Jadalne kwiaty") albo... można je ukisić. Wystarczy trochę soli :)

kiszone liliowce, kiszone pąki liliowca, liliowce są jadalne, fermented day-lilies

Kiszone pąki liliowca

pąki liliowców
sól niejodowana
przyprawy do kiszenia: czosnek, koper, chrzan, gorczyca albo imbir, chilli i czosnek

Do słoików włóż przyprawy, klasyczne lub bardziej orientalne. Ja lubię obie wersje :) Zbierz dojrzałe do rozkwitu ale wciąż zamknięte pąki liliowców. Poukładaj je ciasno w słoikach. Rozpuść 1 łyżkę soli w litrze ciepłej wody (albo płaską łyżeczkę w szklance, jeżeli masz do wypełnienia tylko jeden słoik) i taką solanką zalej pąki liliowca. Zakręć słoiki i odstaw na trzy dni w ciepłe miejsce, potem przenieś do chłodu.

Mam nadzieję, że spotkamy się na warsztatach w Sosnowcu 14 września 2018 (jeszcze są miejsca KLIK) i będę mogła Was nimi poczęstować :)

A mój dziki supermarket jest teraz pełen skarbów! Zobaczcie czym skończył się krótki spacer:

jadalne dzikie rośliny,dziki supermarket,edible wild plants, wild food

Będzie z czego gotować :)

Do zobaczenia!
Gosia

środa, 08 sierpnia 2018

Aksamitki to jadalne kwiaty, które mają bardzo ciekawy smak. Dominują w nim gorzkawe aromaty skórki grejpfruta i nuta majeranku. Aksamitki zawierają ogromne ilości luteiny, więc bardzo warto je zjadać. Można ich używać po prostu jako przyprawy, tak jak to robią Gruzini, dosypując do zupy, pieczeni, sałatek itd. Ja postanowiłam przerobić aksamitki na pięknie pomarańczowy, gęsty sos w stylu pesto.

pesto z aksamitki, pesto z kwiatów aksamitki, marigold pesto recipe, french marigold recipe 

Pesto z kwiatów aksamitki

kwiaty aksamitki (użyłam aksamitki rozpierzchłej i wąskolistnej)
oliwa extra vergin
orzechy włoskie - garść
ewentualnie kawałek dojrzałego koziego lub owczego sera
sól, szczypta chilli
odrobina soku z cytryny

Odetnij z aksamitek same płatki, zmiksuj je z orzechami i oliwą. Im więcej oliwy - tym sos będzie rzadszy, zaś orzechy go zagęszczą, więc dobierz ilości wg upodobań. Jeśli masz ochotę, dodaj trochę startego sera i dopraw sos do smaku. 

pesto z aksamitki, kanapki z aksamitkami, marigold pesto recipe, tagetes pesto recipe, French marigold sauce

Aksamitkowym pesto posmarowałam malutkie kanapeczki z ciemnego chleba powiedzmy, że w roli amuse bouche, do tego dodałam kiszone nasiona nasturcji - kwaskowate i chrupiące - dla zbalansowania smaków i struktur.

Zapraszam jeszcze na sałatkę z aksamitkami, smażone aksamitki, ciasteczka z płatkami aksamitek i oczywiście polecam książkę "Jadalne kwiaty", gdzie znajdziecie więcej kwiatowych przepisów.

jadalne kwiaty, aksamitki jadalne, tagetes edible flowers

Takimi pięknymi aksamitkami częstowałam gości III Kulinarnego Festiwalu Kwiatów Jadalnych w Ogrodach Hortulus w Dobrzycy (KLIK).

Podczas Festiwalu prowadziłam szereg prelekcji m.in. o kwiatach jadanych w innych krajach, o trujących roślinach, o smakowitych drzewach...

kwiaty do jedzenia, jadalne kwiaty, edible flowers, flower food, edible blossom

To doprawdy niezwykłe wydarzenie, które z roku na rok rozwija się i zaskakuje. Coraz więcej warsztatów, coraz więcej wystawców, coraz ciekawsze ekspozycje. Jestem bardzo wdzięczna organizatorom: Hortulusowi i firmie Polan, za możliwość uczestniczenia w Festiwalu i współpracy z niesamowitymi ludźmi: Kasią Majewską - tworzącą kosmetyki Makutu, Łukaszem Wierzbińskim - Mistrzem Polski Florystów, dr hab. Agnieszką Krzymińską - międzynarodowym sędzią florystyki i wykładowcą hortiterapii, Mariuszem Siwakiem - TOPszefem kuchni oraz niestrudzonymi dziewczynami z Hortulusa (Bazylio, Arniko, Biała, Pigwo - ściskam Was mocno!). Poza tym serdecznie gratuluję drużynom, które uczestniczyły w kwiatowym konkursie kulinarnym. To naprawdę trudne wyzwanie stworzyć smaczne, efektowne i spójne tematycznie danie oparte o jadalne kwiaty. Ściskam kciuki za kolejną edycję konkursu.

W czasie Festiwalu Kwiatów Jadalnych miałam też okazję podpisywać moje książki i spotkać moich czytelników. Bardzo dziękuję, że byliście! To naprawdę cudowne uczucie słyszeć od Was, że moje przepisy są dla Was inspiracją. Sprawiacie, że czuję się szczęśliwa dowiadując się, iż moje gotowanie daje Wam tyle radości!

 Małgorzata Kalemba-Drożdż, jadalne kwiaty

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!
Gosia

poniedziałek, 06 sierpnia 2018

Po prostu kocham to połączenie. Morele z lawendą tworzą niesamowity duet smakowy. Koniecznie spróbujcie!

 konfitura morelowa z lawendą, dżem z moreli i lawendy, apricot jam with lavender, konfitura z moreli i lawendy

Konfitura morelowa z lawendą

morele
kwiaty lawendy świeże lub suszone
ewentualnie brązowy cukier lub miód

Morele przekrój na pół lub na ćwiartki, usuń pestki. Owoce wrzuć do szerokiego rondla, jeżeli chcesz, dodaj miód lub cukier ok. 100 g na kilogram moreli moim zdaniem wystarczy absolutnie. Do mojej konfitury w ogóle nie dodawałam żadnego słodzidła, bo owoce były wystarczająco słodkie same z siebie.

Podgrzewaj morele pomalutku na maleńkim ogniu pod przykryciem, żeby owoce puściły sok. Kiedy wszystkie morele "zwiędną", zdejmij pokrywkę i gotuj aż, konfitura zgęstnieje, od czasu do czasu potrząsając rondlem, żeby nie przywierała do dna. Jeżeli morele były bardzo soczyste i gotowanie zajmuje dużo czasu, możesz je przerwać, zostawić owoce do wystudzenia i ponownie podgrzać następnego dnia. Na koniec dodaj szczyptę (lub więcej) kwiatów lawendy i zamieszaj. Gotową konfiturę przełóż do wyparzonych słoików i odstaw pod koc do wystudzenia.

Ostatnio przy okazji Kulinarnego Festiwalu Kwiatów Jadalnych w Ogrodach Hortulus w Dobrzycy miałam okazję powąchać i spróbować 20 odmian lawendy. Niesamowite, jak bardzo między sobą różnią się aromatem, pomimo iż wszystkie przecież pachną lawendą. Mogę jedynie powtórzyć po raz N-ty moją radę: zawsze próbujcie kwiatów, których chcecie użyć, żeby najlepiej wykorzystać ich aromat i optymalnie dobrać do dania.

lawenda jadalna, jadalne kwiaty lawendy

Do mojej konfitury wybrałam w sumie mniej urodziwą odmianę lawendy, o luźnych, jasno-fioletowych kwiatostanach, ale jak ona cudnie smakowała! Nie ostro, aptecznie, absolutnie nie jak mydliny, lecz pięknie ziołowo-miodowo. Istne cudo!

Więcej przepisów z lawendą i innymi jadalnymi kwiatami znajdziecie w książce "Jadalne kwiaty", zaś o Festiwalu powspominam więcej w kolejnym wpisie :)

Smacznego!

poniedziałek, 07 maja 2018

W zeszłym roku kiszone stokrotki pokazała Justyna z DziczeJemy, kolejna osoba, która dzielnie niesie kaganek jedzenia dzikiego zielska. Podobno zainspirowały ją stokrotkowe kaparki z mojej książki "Pyszne chwasty" :) Przyznaję, że kiszenie stokrotek razem z łodyżkami jest o wiele prostsze niz skubanie samych pąków, a złapanie za łodyżkę i chaps do buzi ma swój urok. Więc teraz ja zainspirowałam się jej daniem. I to w kuchni właśnie jest cudowne, można wzajemnie się inspirować i wciąż odkrywać te same dania w nowych odsłonach.
A zatem kiśmy stokrotki!

kiszone stokrotki, pickled daisies

Kiszone stokrotki

świeżo rozkwitłe stokrotki lub dojrzałe gotowe do rozkwitu pąki
sól niejodowana
miękka woda
ewentualnie przyprawy: łodygi koperku, czosnek, kawałek chrzanu, pieprz, gorczyca

Rozpuścić 1 łyżkę soli w 1 litrze wody, a na mniejszą skalę: 1 płaską łyżeczkę na 1 szklankę wody. W słoiku ułożyć stokrotki, ewentualnie przyprawy (ale równie dobrze można kisić bez ich dodatku) i zalać solanką. Niektórzy zalewają gorącą, inni ciepłą, a jeszcze inni zimną. Ja zazwyczaj takie delikatne surowce zalewam zimną. Zakręcić słoik i odstawić na kilka dni. Potem przenieść do lodówki.

Osobiście wolę stokrotki na wytrawnie niż w deserach, więc kiszone bardzo mi się podobają. Podaję je jako dodatek do kanapek, sałatek, przekąsek...

Smacznego!

P.S. A przy okazji zajrzyjcie do majowego numeru Poradnika Domowego, w dziale Smaczna kuchnia znajdziecie garść moich pomysłów.

P.S.2. Zapraszam Was serdecznie na Festiwal Nauki i Sztuki w Krakowie na Rynku Głównym. To świetna impreza! A w namiocie Krakowskiej Akademii będę prezentowała dzikie rośliny jadalne (klik).

środa, 27 września 2017

Miałam pomysł, żeby do "Smakowitych drzew" dołączyć przepis na mydło z kasztanów i szampon kasztanowy, bo choć nasiona kasztanowca nie są jadalne, to jako surowiec kosmetyczny i leczniczy są bardzo cenne. I właściwie na każdych warsztatach terenowych pada pytanie: "Czy można jeść kasztany" ;) Ale w że musiałam usuwać przepisy, żeby się zmieścić w określonej objętości książki, to zrezygnowałam z tego pomysłu za priorytet stawiając zachowanie jak największej ilości smakowitych przepisów. Ale że pytania się powtarzają, więc oto przepisy z kasztanami.

Nasiona kasztanowca nie nadają się do jedzenia ze względu na wysoką zawartość saponin, czyli glikozydów zmydlających, ale właśnie dzięki nim można się kasztanami umyć. A escyna i eskulina działają przeciwzapalnie, poprawiają krążenie i wzmacniają naczynia krwionośne.

Spotkałam się z różnymi sposobami przygotowania i przechowania mydła kasztanowego. Moim zdaniem nie ma sensu na siłę formować z niego kostek, bo nawet dobrze wysuszone i tak się rozpadnie, a poza tym zapleśnieje. Wg mnie jedyne rozsądne wyjście to pasteryzacja. Po otwarciu słoika, mydło dość szybko zaczyna fermentować, więc sugeruję używania słoików średniej wielkości, by zużyć porcję w ciągu kilku dni. Można też zamrozić rozłupane kasztany i przygotowywać mydło lub szampon na bieżąco. Mydło kasztanowe sprawa, że skóra jest miękka i nawilżona. A na jego bazie można też przygotować szampon.

 mydło z kasztanów, mydło kasztanowe, pasta myjąca z kasztanowca

Mydło z kasztanów

dojrzałe kasztany czyli nasiona kasztanowca 
olejek pomarańczowy
kilka kropli witaminy C i kapsułka witaminy E

Kasztany obrać z brązowych łupin i rozdrobnić. Zalać niewielką ilością wody i postawić na małym ogniu. Gotować, aż zupełnie zmiękną, pilnując by się nie przypaliły. Po wystudzeniu zmiksować w blenderze lub przepuścić przez maszynkę do mięsa, żeby pozbyć się grudek. Można dodać trochę wody, jeżeli jest taka potrzeba. Dodać witaminy i olejek pomarańczowy (lub inny ulubiony). Moim zdaniem zapach skórki pomarańczy dobrze się zgrywa z aromatem ugotowanych kasztanów. Podobnie jak lawenda i róża. Odradzam olejek grejpfrutowy - wtedy powstaje piękna kompozycja o zapachu brokuła :P Raz mi się zdarzyło trochę przypalić kasztany podczas gotowania i mydło miało niesamowicie orzechowy zapach. Można też użyć mocniejszych bakteriobójczych olejków jak: laurowy, drzewa herbacianego, goździkowy.
Przełożyć do średnich słoików o szerokim ujściu (żeby wygodnie było sięgać po mydło) i pasteryzować przez 10 minut.

Mydło ma konsystencję pasty, więc trzeba nabrać porcję i rozprowadzić po dłoniach, spłukać ciepłą wodą.

szampon z kasztanów, szampon kasztanowy, jak zrobić szampon z kasztanów

Szampon kasztanowy

300 g kasztanów
3 szklanki wody 
40 g suszonego korzenia mydlnicy lekarskiej (Saponaria officinalis) i/lub 100  g orzechów piorących (Sapindus mukorossi)
1 łyżka (15 ml) octu winnego lub octowego maceratu rozmarynowego
1 kopiata łyżka (5 g) suszonego nagietka i/lub pokrzywy
naturalny olejek aromatyczny: miętowy, rozmarynowy, różany, lawendowy…

Dodatkowe składniki:
2-3 łyżki (30-50 ml) betainy kokamidopropylowej lub kokoiloizetionianu sodowego (to łagodne detergenty)
4 łyżki (60 ml) gliceryny lub ziołowego maceratu glicerynowego z rumianku, pokrzywy i/lub nagietka
2 łyżeczki (10 ml) nalewki z kwiatów lub nasion kasztanowca, szyszek chmielu, mięty i/lub lawendy albo innych ziół
1 łyżka (15 ml) oleju rycynowego
1 łyżeczka (5 ml) roztworu witaminy B5

mydło z kasztanów, szampon kasztanowy

Kasztany obrać z łupin. Posiekać, zalać 2 szklankami wody i ugotować do miękkości. Wystudzić, zmiksować i przecedzić.

Korzeń mydlnicy lub orzechy piorące (można je pokruszyć tłuczkiem) zalać szklanką wody i odstawić na noc. Następnego dnia zagotować na małym ogniu. Uwaga, płyn może kipieć, więc warto użyć wysokiego garnka. Do gorącego odwaru wsypać wybrane zioła i odstawić do wystudzenia pod przykryciem. Następnie przecedzić.

Połączyć kasztany z resztą składników, można zrobić wersję podstawową lub podkręcić ją dodatkowymi składnikami. Ponieważ gotowane kasztany mają nieco dziwny zapach, warto użyć olejków aromatycznych, które nie tylko wspierają pracę mieszków włosowych, ale też zatuszują tę fasolowatą woń.

Szampon z kasztanów nie pieni się mocno, ale delikatnie myje i pielęgnuje skórę głowy. I jest fajny ;)

Miłych ablucji!

P.S. A tutaj KLIK można obejrzeć moją wizytę w "Pytaniu na śniadanie", gdzie pokazywałam jak zrobić pomadkę ochronną :)

małgorzata kalemba-drożdż

piątek, 18 sierpnia 2017

Bardzo ostry, bardzo słodki, bardzo kwaśny, bardzo fajny. Dżem z chilli to wyjątkowo intensywny dodatek do dań zimnych i ciepłych. Dla mnie rewelacja!

dżem z chilli, konfitura z ostrej papryki, chilli jam, konfitura chilli

Dżem z chilli

150-200 g ostrych papryczek chilli
200 g czerwonej słodkiej papryki
1 szklanka octu jabłkowego
500 g cukru

Paprykę i papryczki oczyścić z szypułek i nasion (jeżeli chcecie dżem mega-ostry, to zostawcie trochę pestek z chilli). Zmiksować w blenderze. Cukier rozpuścić w occie najlepiej w szerokim rondlu. Dodać zmiksowane papryki i gotować na małym ogniu, aż dżem zgęstnieje do takiego stopnia, że kropla upuszczona na zimny talerzyk nie będzie się rozpływała. Przełożyć do wysterylizowanych słoiczków.

dżem z chilli, dżem z ostrej papryki, chilli jam, konfitura z ostrej papryki

Smacznego!

wtorek, 25 lipca 2017

Pyszna, wytrawna konfitura porzeczkowa, którą możecie podać do serów, mięs, kanapek itp. Porzeczka i rozmaryn to boskie połączenie, które bardzo gorąco polecam!

 porzeczka z rozmarynem,porzeczka do mięs, konfitura porzeczkowa na ostro

Porzeczka z rozmarynem

500 g czerwonych porzeczek
1-2 łyżki miodu lub nierafinowanego cukru
kawałek ostrej papryczki
szczypta soli
gałązka świeżego rozmarynu lub łyżeczka suszonego

Porzeczki opłukać i oczyścić z gałązek. Dodać miód i przyprawy. Podgrzewać na malutkim ogniu od czasu do czasu mieszając. Gotować, aż wszystkie owoce się rozpadną. Przetrzeć przez sito. Przelać do słoiczka, szczelnie zamknąć. Porzeczki mają dużo pektyn, więc po schłodzeniu powinna powstać zwarta galaretka.

Smacznego!

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Jak zapowiadałam, tak zrobiłam :) Zachęcona degustacją postanowiłam samodzielnie ukisić brukselkę.

kiszona brukselka, fermented brussels sprouts

Kiszona brukselka

brukselka
ząbki czosnku
gałązka kopru 
odrobina kminku 
kilka ziaren gorczycy
sól kamienna 

Brukselkę wybierałam najmniejszą jaką znalazłam i jeszcze odcinałam listki, żeby uzyskać malusieńkie główeczki. (Te większe listki przesmażyłam do obiadu KLIK) Rozpuściłam 1 łyżkę soli w 1 litrze przegotowanej wody. Brukselkę upchnęłam w słoiku z przyprawami i zalałam roztworem soli. Zakręciłam i odstawiłam na tydzień w temperaturze pokojowej. Na wszelki wypadek, gdyby fermentacja zachodziła bardzo burzliwie (a zachodziła;)), słoik ustawiłam w miseczce. Gotową kiszonkę przeniosłam do lodówki.

kiszona brukselka, fermented brussels sprouts, homolactic fermentation of brussels sprouts

Kiszona brukselka jest bardzo fajna. Trochę jak kiszona kapusta, a trochę jak kiszone ogórki. My zjedliśmy ją jako surówkę do pierogów.

Smacznego!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9