|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: jadalne kwiaty
niedziela, 19 lutego 2012
Jakoś tak to się układa, że na urodziny Córci stawia się i rodzina i koleżanki i wszyscy znajomi, nawet Ci, którzy dziwnie nie mogą dotrzeć na urodziny moje lub W, czy na święta. Więc tydzień urodzinowy jest bardzo intensywny pod względem wizyt i... wypieków. Jednak świeczki palą się tylko raz. Tadaaam! Oto ten właściwy tort urodzinowy mojej Córci. Z płonącą srebrzysto-brokatową szóstką. 6 lat - to już stara baba z niej;) Tort jest dokładnie taki, jakiego sobie zażyczyła: z różami w środku i na zewnątrz, biały, z perłami.
Biszkopt rzucany (szklanka tutaj to 200 ml) 4 jajka Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka. Mąki przesiać i delikatnie połączyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Masa budyniowa do środka 200 g koziego masła lub nieutwardzanej margaryny Mleko zagotować z laską wanilii. Kartoflankę rozrobić w niewielkiej ilości wody i dodać do mleka, gotować kilka minut ciągle mieszając, aż zgęstnieje. Wystudzić. Margarynę utrzeć z cukrem. Dodawać po łyżce wystudzony budyń. Posmarować ciasto po bokach i wierzchu. Poncz sok z połowy cytryny Konfitura różana Masa z białą kozią czekoladą 150 g białej czekolady z koziego mleka (żeby dowiedzieć się, jak ją zrobić, kliknij tutaj) Białą czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Pozostałe składniki utrzeć na gładko, dodać czekoladę i zmiksować. Można dodać resztki masy budyniowej:)
Złożenie tortu Ciasto przekroić na trzy krążki, każdy z nich naponczować. Pierwszy krążek posmarować 2-3 łyżkami konfitury różanej, po czym rozsmarować połowę masy budyniowej. Przykryć drugim krążkiem i czynności powtórzyć. Przykryć trzecim krążkiem ciasta. Cały tort posmarować cieniusieńko masą z białej czekolady. Resztę masy przełożyć do szprycy i wyciskać kółeczka jedno obok drugiego. Na koniec zgodnie z życzeniem Jubilatki porozrzucać tu i ówdzie złote perełki.
Wszystkim dziewczynkom, i tym małym i dużym, tort bardzo smakował, natomiast W stwierdził, że to był najgorszy tort jaki kiedykolwiek zrobiłam: "Bo po cholerę wpychałam tam te jakieś róże?!" Ja nie zweryfikowałam, bo ciasta nie jadłam, ponieważ był to biszkopt, natomiast masę wylizywałam nader chętnie. Wniosek nasuwa się jeden: to jest tort dla kobiet.
Zabawy ze szprycowaniem przy torcie testowym pozwoliły mi odkryć tajemnicę estetycznych różyczek. Moim zdaniem, tkwi ona w małych kółeczkach, na 1,5 do 2 obrotów szprycy (od środka na zewnątrz), a końcówka szprycy nie może mieć zbyt wielu bruzd i powinny być one ostre. Bardzo polecam tą metodę ozdabiania, bo w sumie w prosty sposób da się osiągnąć piękny efekt. Tort z białą kozią czekoladą dołączam do Czekoladowego Weekendu i specjałów Walentynkowych.
wtorek, 07 lutego 2012
Poradnik Restauratora to magazyn poradniczo-informacyjny, który jest dostarczany specjalistom branży gastronomicznej, kierownikom restauracji, kawiarni, hoteli etc. W lutowym numerze Poradnika Restauratora ukazał się wywiad - ze mną. Oczywiście mówiliśmy o kwiatach i książce, która naprawdę już niedługo się ukaże:) Tekst został okraszony moimi przepisami - poznajecie? ;)
Na stronie pisma możecie spokojnie przeczytać cały artykuł oraz wywiad ze mną. I jeszcze przypominam o trwającym słodkim konkursie z Pinspire.
sobota, 14 stycznia 2012
Wreszcie się odrobiłam i to już mój ostatni przepis z tych Świąt Bożego Narodzenia. Zarabiając ciasto zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie jest objaw ostrej fiksacji, że różę wpycham nawet do świątecznych pierniczków i pewnie zostanę uznana za niezłą wariatkę. O ile już mnie za taką nie macie :D Tymczasem kochana Szarlotek pokazała swoje pierniczki z różą i poczułam, że jest na tym świecie ktoś, kto mnie rozumie, a przynajmniej jest w równym stopniu zwichrowany jak ja;) Różane pierniczki 300 g mąki Miód podgrzać z tłuszczami i przyprawami. Do gorącego miodu dodać połowę mąki i zamieszać. Po lekkim ostudzeniu dodać różę i wyrabiać dalej z resztą mąki. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub pergaminem w chłodne miejsce do czasu pieczenia. Wałkować podsypując mąką, wycinać i piec ok. 8 minut w 180°C. W ciepłych pierniczkach wykałaczką robić dziurki do przeciągnięcia sznureczków. Ja już snuję kwiatowe plany na nadchodzący sezon, a Wy? :)
wtorek, 15 listopada 2011
Przepis znaleziony u Lucyny Ćwierczakiewiczowej w książce kucharskiej: "Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, wódek, likierów, win owocowych, miodów oraz ciast" wydanej w 1885 r. Przepis na galaretę różaną znajduje się na stronie 107 wydania 15 z roku 1983:
A efekt wygląda tak: Galaretka jest do wykonania w czerwcu lub teraz, jeżeli dysponujecie zamrożonym agrestem i zamrożonymi płatkami róż lub domową wodą różaną. Przepis dopisuję do akcji Gotujemy po polsku pod patronatem zPierwszegoTloczenia.pl.
czwartek, 10 listopada 2011
Jestem Wam winna przeprosiny. Obiecywałam, że najpóźniej w listopadzie będzie gotowa moja książka. Jednak za moją przyczyną, premiera się opóźni i niestety nie zostanie ona wydana przed końcem roku. Przepraszam Was, bo tak często o nią pytacie, że niestety nie będzie dla Was gwiazdkowym prezentem i przepraszam Państwa z Wydawnictwa Egros, którzy mają przeze mnie więcej pracy.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie i cierpliwie poczekacie jeszcze troszkę. Wierzę, że ostateczny efekt będzie tego czekania naprawdę wart. Pozdrawiam serdecznie
czwartek, 13 października 2011
Starzeję się. Są takie chwile, kiedy to do mnie dociera. Tak, tak, wiem, mamy tyle lat, na ile się czujemy. Jednak są chwile, kiedy czuję, że mam więcej niż moje dwadzieścia. Fizjologia człowieka jest nieubłagana, mniej więcej do 20 roku życia rośniemy, później się już tylko starzejemy... Uszy już nie drwią bezkarnie z mrozu, a pod płaszcz muszę zakładać dodatkowy sweter Nigdy nie lubiłam pieczonych jabłek. Były dla mnie zaprzeczeniem samej idei jabłkowości. Kwintesencją jabłek jest ich jędrność, donośna chrupkość, świeża soczystość. A po upieczeniu miękkie to, rozmlaskane, ociekające... Starzeję się... A może po prostu dojrzewam? Polubiłam tą aksamitną słodycz rozpulchnionego owocu. po jabłku na łebka (średnio twarde, nie za słodkie, tu akurat młode lobo) Jabłka umyć. Nożykiem wydrążyć gniazda nasienne. Są do tego specjalne wykrawaczki, jednak moim zdaniem, nie są zbyt dokładne i zostawiają za mało miejsca na nadzienie. Nałożyć do środka żurawinę zmieszaną z konfiturą. Żurawinę można wcześniej namoczyć w nalewce (mmmmalinowej) lub innym smakowicie owocowym alkoholu. Jako że z Mamutkiem nie tylko dzielę płyny fizjologiczne, lecz również gotowe jabłuszka, więc cierpię wersję abstynencką. Młoda jest za młoda i tak jak ja za młodu nie lubi pieczonych jabłek. A czemu jabłka na Różowy Tydzień? Czyżby dwa jędrne/sflaczałe jabłuszka z czymś Wam się kojarzyły? Hę?... Ja miałam na myśli tylko to, że różowe są w środku:) Jeżeli tak jak ja, macie już skończone 20 lat, to pamiętajcie, żeby o siebie dbać.
poniedziałek, 10 października 2011
Nie przesadzam. Należę do osób, które odrzuca zapach octu balsamicznego i z tego powodu bardzo długo nie odważałam się po niego sięgać. Jednak dolewam go, zamiast zwykłego octu, do niemal każdego pieczonego przeze mnie ciasta, a już barszczu to nie potrafię sobie wyobrazić bez jego dodatku. Coś w nim takiego jest, jakaś kulinarna magia, która sprawia, że pomimo iż sam jest odstręczająco kwaśny, to nadaje potrawom niespodziewanej słodyczy. RÓŻANY SYROP BALSAMICZNY 3 łyżki octu balsamicznego Składniki gotować do uzyskania konsystencji nitkowatego syropu. Uzyskany syrop wystudzić i napełnić nim wnętrze malin. Takie owocki nadają się jako samodzielny deser drażniący i pieszczący wszystkie kubki smakowe lub jako nadzienie do tartaletek. Pomysł nadziewania malin balsamico widziałam już wiele razy u różnych szefów kuchni, różany syrop balsamiczny jest do gruntu mój. Już nie mogę się doczekać na powtórzenie go z truskawkami:)
czwartek, 29 września 2011
Jeżeli jeszcze nie miałyście okazji, to zapraszam do przeczytania krótkiego wywiadu ze mną na temat moich kwiatków, który ukazał się w serwisie Ugotuj.to :) W artykule wykorzystano zdjęcia z następujących przepisów: Kwitnące kanapki, Ciasteczka z bzu i pomarańczy, Sałata do obiadu, Begoniowa Pavlova, Ogórki z miodem i melonem miodowym, Sałatka z kozim serem, awokado i fiołkami, no i na razie bezimienny napój. Dlatego przypominam o KONKURSIE w kolorze lila-róż! Do niedzieli głosujemy na pomysły zamieszczone tutaj oraz tutaj.
czwartek, 22 września 2011
Taki na powitanie słonecznej jesieni... Kiedy po raz pierwszy robiłam sorbet z malin przygotowywany metodą bananową okazało się, że zmrożone maliny są za suche, żeby się dobrze zmiksowały z bananem, więc dolałam do blendera przecier malinowy (maliny + cukier) od cioci. Ale kiedy ponownie nabrałam ochoty na lody malinowe, dolałam syrop z płatków róży. Wyszła... MAGIA! Sorbet malinowo-różany pół banana (zamrożonego w plasterkach) Banana wrzucić do blendera, dodać tyle malin, ile tylko się zmieści, dolać syrop z płatków róż i zmiksować na gładką lodową masę. Zjadać od razu. Kwiatożerna jestem cały czas, poza tym uczestniczę w konkursie Róży Polskiej. A Was ponownie zapraszam do konkursu na nazwę dla mojego napoju z fiołków i lawendy przygotowanego dla Gastronomii na Obcasach.
środa, 21 września 2011
Szukamy nazwy dla kwiatowego napoju, który oczarował uczestników moich warsztatów w czasie targów Gastro Trendy 2011. Wygrała: FIOLENIADA! Przepis na napój lawendowo-fiołkowy: 4 litry wody gazowanej Zagotuj półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodaj wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalej 4 łyżki lawendy i odstaw pod przykryciem do wystudzenia. Wyciśnij sok z cytryn, dodaj syrop fiołkowy i przecedzony syrop lawendowy. Całość zalej wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.
poniedziałek, 19 września 2011
Tak jak obiecałam dziś będzie służbowo, czyli o kwiatach i przepisach, które przygotowałam na potrzeby warsztatów Gastronomii na Obcasach dotyczących kwiatowych inspiracji w potrawach. Przy okazji chciałam jeszcze raz podziękować za zaproszenie mnie do udziału w tym przedsięwzięciu. Czuję się niezmiernie dumna, że znalazłam się w tak doborowym gronie. Przygotowałam 4 przepisy na pełny kwiatowy obiad: Kwiaty na warsztaty dostarczyła firma Koppert Cress wchodząca na polski rynek. Za wyjątkiem fiołków i lawendy, które przywiozłam sama. Zdjęć samych potraw niestety nie robiłam, bo gotowałam, a nie pstrykałam, na szczęście dzięki uprzejmości Pań z Agencji Wydawniczej Egros, możecie je obejrzeć. Natomiast jeżeli chcecie zobaczyć z bliska konkretne kwiatki, odsyłam linkami do stron ich dostawcy. Zaczęłam od końca, czyli od napoju, ponieważ wymagał najmniej wysiłku i mogłam jednocześnie cały czas gadać o kwiatkach:) Bardzo nieskromnie przyznam, że połączenie fiołków i lawendy jest po prostu wspaniałe! Odkryłam je w tym roku i postanowiłam wykorzystać na warsztatach. To odkrycie to był zdecydowanie przebłysk geniuszu, którego udało mi się tym razem nie przegapić;) Napój dedykuję Gastronomii na Obcasach. Teraz by trzeba wymyślić jakąś chwytliwą nazwę i ochronić patentem:) Napój fiołkowo-lawendowy 4 litry wody gazowanej Zagotuj półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodaj wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalej 4 łyżki lawendy i odstaw pod przykryciem do wystudzenia (zrobiłam to 1,5 godziny przed rozpoczęciem warsztatów). Wyciśnij sok z cytryn, dodaj syrop fiołkowy i przecedzony syrop lawendowy. Całość zalej wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.
Napój bardzo wszystkim smakował. Wg mnie był zdecydowanie za słodki, bo zamiast planowanych 6 litrów wody wlałam tylko 3, ale też przez to smak kwiatów był o wiele bardziej intensywny (na te ilości kwiatów, optymalnie byłoby właśnie 4-4,5 litra). Bardzo mi się podobała reakcja pana Pawła, kucharza prowadzącego poprzednie warsztaty, który rozentuzjazmowany wrzasnął: ALE CZAD! Zrobiło mi się bardzo miło, że taka zwykła kura domowa może czymś zaskoczyć profesjonalistów obytych z wszelakimi nowinkami kulinarnymi:) Danie główne zawierało dekorację z kwiatów zharmonizowanych smakowo z całością. Penne w groszkowym pesto z kwiatami fasolki Makaron 1 kg Ugotuj groszek i ostudź go (hartując zimną wodą). Do blendera wrzuć groszek, czosnek, zioła, sok z cytryny, orzechy i zmiksuj, dolewając tyle oliwy, by uzyskać gładką konsystencję. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Ugotuj makaron, odcedź, zmieszaj z sosem i startym serem. Danie udekoruj kwiatami fasoli świeżymi, marynowanymi lub gotowanymi na parze przez 1-1½ minuty.
Ale... makaronu było 800g, parmezanu w ogóle nie mogłyśmy znaleźć, więc go w sosie nie było i danie było czysto wegańskie. Nie było też w ogóle mięty, a zamiast pęczków bazylii były tylko jej siewki. Oliwy do uzyskania odpowiedniej konsystencji weszło około 250 ml. Natomiast najgorsze było to, że użyty groszek nie był mrożony tylko ze słoika, stąd zamiast oczekiwanej radosnej zieleni wyszedł kolor zgniło-bury :/ Sos był smaczny, pomagająca mi Sylwia doskonale go doprawiła (dziękuję i jestem ogromnie ciekawa jak sobie poradziłaś z cedzeniem?:)), jednak ten beznadziejny kolor nie pozwolił mi osiągnąć zamierzonego efektu zielonej łączki z liliowymi kwiatkami, a to o to właśnie chodziło :( Kolejny był deser, który wymagał użycia miksera i niestety było to urządzenie dla mnie zbyt skomplikowane;) Tak swoją drogą ten sprzęt Kenwooda był niesamowity, bo to mikser, w którym od razu można gotować! Na szczęście zaraz przybiegło kilka osób do pomocy i wspólnymi siłami udało się ubić śmietanę :P Mus jaśminowy śmietana kremówka 36 lub 40% 1200 ml (był 1 litr) W winie zanurzyłam 1 opakowanie kwiatów jaśminu i rozdziabałam je widelcem. Dodałam skórkę zeskrobaną z 1 pomarańczy i 1 cytryny. Odstawiłam na 1,5 godziny. Zrobiłam to przed warsztatami, przykryłam miseczką z jaśminem miseczkę z lawendą. Surowego jaśminu nie powinno się gotować, bo robi się gorzki. Natomiast w takiej instalacji para z powoli stygnącego syropu lawendowego, delikatnie ogrzewała wino przyśpieszając ekstrakcję - wyobraźcie sobie te zapachy na zapleczu! Śmietanę trzeba lekko ubić z cukrem, absolutnie nie na sztywno. Odcedzić wino jaśminowe, zmieszać z sokiem wyciśniętym z pomarańczy (mógłby też być czerwony grejpfrut). Delikatnie trzepaczką połączyć śmietanę z winem. Niestety nakładanie wyszło mi mało elegancko i większość pucharków była ukidana. Dekorowałam świeżymi kwiatami jaśminu - była to ozdobna odmiana drobnokwiatowa wielopłatkowa - dziki jaśmin ma 5 długich płatków (nie mylcie też z naszym polskim jaśminowcem, który ma 4 płatki i się go nie je!). Miały być obtaczane cukrem, ale już kompletnie nie było czasu.
Ten deser jaśminowy, stworzony przeze mnie na bazie klasycznego syllabubu, bardzo wszystkim przypadł do gustu. Ja niestety ze względu na śmietanę nie spróbowałam ostatecznego rezultatu, jednak smakowałam sobie wino jaśminowe;) Ostatnia była sałatka. Planowałam, że będzie ona zadaniem do przygotowania przez osoby z widowni, jednak zgłosiły się tylko dwie panie i to one się zmagały z doborem kwiatów do awokado, koziego twarogu i rukoli (pierwotnie miały być kiełki jak tu z fiołkami).
Oczywiście każda odpowiedź była dobra, ja obstawiałam kwiaty Lippi, czyli Dushi buttons (Phyla dulcis) ze względu na ich zaskakującą słodycz doskonale równoważącą ostrość koziego sera. Panie również tak wybrały, dodając jeszcze aksamitki wąskolistne dla ich urody. Planowałam, że będą 4 małe porcje sałatki, każda z inną kwiatową kombinacją, ale w sumie sałatki było za dużo i chyba rzeczywiście była zbędna w pokazie. No ale zakładałam, że ma ze mną gotować 6 osób i to one w ramach konkursu postarają się nie tylko o dobór kwiatów ale i prezencję. Tu wersja ze słodkawymi kwiatami Baroony Blossom (zdjęcie GNO):
Poza tym na warsztatach wystąpiły jeszcze następujące jadalne kwiaty: Sechuan buttons, czyli Acmella oleracea, które na serio dają wrażenie lizania baterii;)
Jak widzicie wszystkie przepisy są proste, nie wymagają mega umiejętności kulinarnych, wyższych technologii ani składania 14 różnych składników pośrednich. A mam nadzieję, że zrobiły dobre wrażenie:) Powiedziano mi, że na zakończenie mogę sobie spakować trochę kwiatów do domu (byle coś zostało na następny dzień;)), ale oczywiście w zaaferowaniu tego nie zrobiłam (Ożesz!), chwyciłyśmy tylko z Córcią po storczyku na zagrychę;) I to tyle. Było super! Jeszcze raz dziękuję i mojemu Wydawnictwu i Organizatorom za niesamowitą okazję uczestniczenia w warsztatach i zaprezentowania mojego hobby. Teraz tylko pozostaje czekać na ukazanie się książki:)
sobota, 17 września 2011
Relację z Gastronomii na Obcasach - Teatr Szkoła Kulinarna, gdzie prowadziłam warsztaty: "Kwiatowe inspiracje w potrawach", zacznę od wrażeń około-kulinarnych, a przepisy będą w drugiej części:) Tymczasem możecie obejrzeć zdjęcia zamieszczone przez organizatorów.
Na to wydarzenie zostałam zaproszona jako autorka książki kulinarnej. Chociaż na książkę musimy poczekać do października, możecie już polizać cukierek przez papierek i obejrzeć okładkę :P Wyprawa do Poznania na Targi Gastronomiczne to było dla nas wielkie przedsięwzięcie ze względu na Mamutka, dla którego nadal głównym pożywieniem jestem ja. W związku z tym pojechaliśmy wszyscy w czwórkę, z Mamutkiem jako pasożytem, W jako szoferem i niańką oraz Córcią - tradycyjnie przylepą. Droga była koszmarna. Krajowa 5 to niezbyt przyjazna trasa dla niemowląt:/ Ludzie, na Euro2012 przybywajcie samolotami, bo autem utkniecie za traktorem i tyle z meczów zobaczycie! Pierwszy wieczór spędziliśmy u Grażynki i mogliśmy się przekonać na żywo, jak smacznie Grażyna gotuje. Grażynka okazała się bardzo ciepłą i otwartą osobą, poza tym niezmiernie gościnną. Zaś Córci bardzo się spodobała córka Grażyny. W dwie rodziny spędziliśmy sympatyczny czas nad suto zastawionym stołem. Wymieniłyśmy się z Grażyną przetworami, przy czym W tą zamianą był szczególnie zachwycony, bo nie jest żadną tajemnicą, że kwiatki nie robią na nim żadnego wrażenia, zaś ogórki i pomidory już tak:) Zaś przetwory Grażyny były wprost wyborne! Poza tym pyza pieczona w mikrofali - rewelacja! Drugiego dnia dotarliśmy na Poznańskie Targi GastroTrendy, w ramach których odbywała się Gastronomia na Obcasach. W pierwszej chwili czułam się oszołomiona hukiem panującym na hali wystawowej, później w ferworze pokazu ledwie go rejestrowałam. W z dziećmi zwiedzali Targi, a ja się wzięłam za wstępne przygotowania. Poczułam też na własnej skórze, co rozumiał Anthony Bourdain opisując kuchenny rozgardiasz;) Do piekła było daleko, jednak zaplecze Teatru Kulinarnego było strasznie ciasne, nikt nie mógł znaleźć sitka, a składniki potraw były ciężkie do zlokalizowania poupychane w niebotycznych stosach. Jednak było bardzo czysto i w całym tym chaosie - schludnie. Poza tym w pewnym momencie jeden z organizatorów zaczął na mnie pokrzykiwać, że naczynia są źle myte i powinnam się nauczyć obsługiwać zmywarkę;) Nawet się na niego nie obraziłam, bo podkuchennymi były same młodziutkie dziewczyny i poczułam się dowartościowana, że może nadal wyglądam na moje dwadzieścia lat;) Nieco się stresowałam gotowaniem, jednak na szczęście przydzielono mi do pomocy dwie z tych przesympatycznych dziewcząt (DZIĘKUJĘ WAM SERDECZNIE ZA POMOC!), które przejęły większość spraw technicznych związanych z przygotowaniem dwóch dań. Co prawda potrawy wyszły nieco inaczej niż planowałam i skład różnił się od przepisów podanych na ściągach, ale to nie była ich wina, a jutro sprostuję receptury:) Oczywiście tuż przed rozpoczęciem zjawił się W z wygłodniałym Mamutkiem i zamiast rozstawiać gadżety na blacie, karmiłam niemowlaka na trawniku przed halą;P W gotowaniu dzielnie przeszkadzała, to znaczy pomagała!, pomagała mi Córcia, która z zapałem próbowała każdego kwiatka, przyrządzała swoje alternatywne dania i służyła mi za żywą ilustrację Kwiatożerstwa wpychając do buzi całą orchideę;) Od razu przybiła sztamę z pomagającą Sylwią i strasznie jej się podobało to gotowanie. Stwierdziła, że jest bardzo fajnie, bo jest tak samo jak w naszej kuchni :O ??? Pokaz chyba się udał, a kwiatki smakowały. Ja również byłam zadowolona. Do czasu... Aż zobaczyłam zdjęcia. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że jestem tak koszmarnie rozczochrana?! Wielkopolskie wiatry (w Krakowie tak nie wieje, no chyba że Halny:)), Mamutek rozkosznie czepiający się mnie 5 minut przed rozpoczęciem warsztatów i mikrofon na zbyt dużej opasce przeobraziły mnie w wiedźmę Ple-ple, a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy :P Warsztaty minęły szybko. Na szczęście dla Mamutka, który zdenerwowany chaosem hali targowej postanowił go zagłuszyć i W przegapił większość imprezy. Wieczór spędziliśmy na poznańskiej Starówce rozkoszując się niesamowitą atmosferą Starego Rynku. I wreszcie zrozumiałam, co miał na myśli nasz kolega, który kiedyś stwierdził, że wstępując na poznański Rynek przekracza się granicę do innego państwa. Absolutnie unikalne wrażenie, które spróbowałabym opisać jako kameralne spotkanie przy kawie kilkuset osób. Niestety byliśmy już wszyscy bardzo zmęczeni, a że nie mamy zwyczaju zamęczać obcych ludzi dziecięcymi żalami, więc szybko się zmyliśmy do hotelu. Kraków przywitał nas tęczą:) Kwiaty i potrawy opiszę w części drugiej.
czwartek, 15 września 2011
Zanim Wam opiszę Poznań, przedstawiam ciasto z tęsknoty. Tęskniłam za tym smakiem... To jest odpowiedź na pytanie, czy ciasto bezglutenowe, bez jajek i bez krowiego nabiału może być wykwintne. Może. I oto jest. EDYCJA: Ze względu na duże zainteresowanie ciastem osób, którym nie mieści się w głowie, że można upiec ciasto bez jajek i ono się nie rozpadnie, podpowiadam, że można zastąpić 50 ml mleka jednym rozbełtanym jajkiem. Gryczane ciasto z różą 2 szklanki mąki gryczanej Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, przecier różany i wymieszać. Przelać do formy 20 x 20 cm wyłożonej papierem (lub tortownicy 20cm) i piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka. Ciasto ma raczej zwartą konsystencję, idealną do popołudniowej herbaty. A smak?... Gryka i róża to niesamowity duet. Po prostu wspaniałe ciasto... Nie tylko dla Kwiatożerców;) Ale i dla wielbicieli róż.
piątek, 09 września 2011
Ponieważ to lato było bardzo obfite pod względem spotkań towarzyskich, a że niezależnie, czy my gdzieś idziemy, czy przychodzą do nas, to i tak prowiant muszę zapewniać ja, więc mam około 20 zaległych przepisów. Lubię takie okazje, ponieważ mogę piec i wymyślać coraz to nowe pyszności bez obawy, że przejemy się słodkościami, bo każdemu dostanie się najwyżej malutki kawałeczek;) Tyle że doprawdy nie mam pojęcia, kiedy ja to wszystko opiszę:/ Tymczasem skończył mi się urlop macierzyński, a Mamutek vel Buldog vel MadDog vel Gargulec vel Cyborg vel Nono vel Szczerbatek vel Leming vel Popey (zgadnijcie od czego pochodzą te przezwiska;)) już jest mobilny, Córcia poszła do przedszkola (termosik, ach, termosik) i nagle okazało się, że doba jest zdecydowanie dla mnie za krótka, a godziny wcale nie naciągają się jak ściągacz pieluchy.
Na osłodę zbliżającej się jesieni szybka zakąska: ogórki z miodem, z melonem i obowiązkowo z kwiatkiem;) W dwóch wersjach: z czapeczką i paseczkami oraz bez nich.
Życzę smacznego i pozdrawiam serdecznie!
czwartek, 08 września 2011
Zapraszam do lektury trzeciego tomu naszej wspólnej Kwiatowej Książki Kucharskiej. Jest mi niezmiernie miło, że idea kwiatkojedzenia rozchodzi się szerokimi kręgami i coraz chętniej sięgacie po kwiaty w celach konsumpcyjnych. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za czynny i bierny udział w tegorocznej edycji Klubu Kwiatożerców. I jeszcze goręcej dziękuję za szerzenie koncepcji Kwiatożerstwa przez wstawienie w Waszych wpisach linku lub baneru akcji. W tym roku było sporo zamieszania z blogowymi agregatorami, tym bardziej się cieszę, że akcja szczęśliwie dobiegła do finału. Jeżeli kogoś ominęłam, ktoś chce być dopisany lub coś się nie zgadza, proszę o kontakt mailowy: pinkcake()gazeta.pl
Dla chętnych przedstawiam banerek Kwiatowej Książki Kucharskiej tomu 3. do pobrania: <a href="http://pinkcake.blox.pl/2011/09/jadalne-kwiaty-3.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/kwksku3.jpg"></a> Niniejszym tom 3. dołącza do dwóch poprzednich podsumowań z kwiatowymi przepisami:
LISTA JADALNYCH KWIATÓW i OGÓLNE ZASADY JEDZENIA KWIATKÓW Drodzy Goście, zapraszam do korzystania z przepisów, jednak proszę, żebyście uszanowali ich autorów i nie przywłaszczali sobie zdjęć oraz linkowali do oryginalnego wpisu.
AKACJA Syrop i ciasto z kwiatów akacji Szarlotek Dżem i babeczki akacjowe Szarlotek szarlotka z kwiatami akacji Wiedźma Florentyna Kwiaty akacji w cieście naleśnikowym Abbra placuszki jogurtowe z akacją Grażyna Sałatka leśna z płatkami akacji Grażyna Lody akacjowe Ja czyli Pinkcake Akacjowe racuchy Ja czyli Pinkcake Pączki z kwiatami akacji Ja czyli Pinkcake
BAZYLIA francuski ser podpuszczkowy z kwiatami bazylii Psotka
BEZ CZARNY Syrop z kwiatów czarnego bzu i pomarańczy Szarlotek Syrop z kwiatów czarnego bzu Nobleva syrop z bzu Wiedźma Florentyna Syrop z kwiatów czarnego bzu Kabamaiga kwiatowe placuszki z dzikiego bzu Lashqueen placuszki z kwiatami bzu Grażyna truskawki w słoiczkach z bzem Alicja Mini panettone z kwiatem bzu czarnego Alicja Dżemy truskawkowo kwiatowe Ja czyli Pinkcake Ciasteczka z bzu i pomarańczy Ja czyli Pinkcake
BEZ LILAK Galaretka z kwiatów lilaka Szarlotek masło z płatkami bzu Olciaky Surówka z kapusty pekińskiej z bzem Majanka
BRATKI Wiosenna sałatka Kimi Kwitnące kanapki Ja czyli Pinkcake Sałata z kurczakiem i bratkami Ja czyli Pinkcake Sałata do obiadu Ja czyli Pinkcake Rukola z szynką, winogronami i bratkami Ja czyli Pinkcake
CUKINIA kwiaty cukinii na deser MyOliveTree spaghetti z kremem z avocado i kwiatami cukinii Lashqueen Fiori di zucca stufati czyli duszone kwiaty dyni Anthony kwiaty cukinii w cieście Acia Smażone kwiaty cukinii Gosia cukinia kwiaty sery tarta Gosia Kwiaty dyni smażone w cieście serowym Dorota Kwiaty cukinii nadziewane na słodko Ja czyli Pinkcake Śmieciowe jedzenie, czyli wegańskie pesto z kwiatami cukinii Ja czyli Pinkcake
FIOŁKI Syrop fiołkowy Kabamaiga Cukier fiołkowy Kabamaiga Płatki fiołków ucierane z cukrem Abbra Muffinki fiołkowe Kabamaiga Serniczki z ricotty Kabamaiga Syrop z kwiatów fiolka i tarte płatki Szarlotek Deser czekoladowy z fiolkami Szarlotek Mazurek różany z kandyzowanymi fiołkami Szarlotek Galaretka fiołkowa Ja czyli Pinkcake Czekoladowy deser fiołkowy Ja czyli Pinkcake Mazurek migdałowo morelowy z kandyzowanymi fiołkami Ja czyli Pinkcake Herbatka z fiołków i listków fiołka Ja czyli Pinkcake Miód fiołkowo pierwiosnkowy i nasionka Ja czyli Pinkcake Syrop fiołkowy Ja czyli Pinkcake Sałatka z kozim serem, awokado i fiołkami Ja czyli Pinkcake Czekoladowe krążki z fiołkami Ja czyli Pinkcake
HIBISKUS Hibiskus i róża Panna cotta Nobleva Dżem z hibiskusa i rabarbaru Nobleva sztuka miesa w sosie z hibiskusa i sago Psotka Jamaica czyli hibiskus Ania Rozwiązanie konkursu galaretkowego Ja czyli Pinkcake
JARMUŻ SMAŻONE KWIATY JARMUŻU Z MAKARONEM Wegetarinka
JAŚMIN Jaśminowo-melonowe martini Dorota KREM JASMINOWY Z OWOCAMI Bezlaktozy
KALAFIORY I BROKUŁY Zupa kalafiorowa z imbirem i kurkuma Dorota Makaron mini penne z sosem mięsno-kalafiorowym Dorota Brokuły w sosie cytrynowo-pietruszkowym Dorota Pita z jajecznica z brokułami i czosnkiem Dorota Brokuły w śmietankowym serku i bazyliowym pesto Dorota Pikantne brokuły Szarlotek Popatrzcie, co kupiłam czyli FIOLETOWY KALAFIOR Ja czyli Pinkcake
KARCZOCH zupa z karczochów Lashqueen Karczochy faszerowane Krokodyl
KOPER LETNI BIGOS Z CUKINIĄ AROMATYZOWANY KWIATAMI KOPRU Wegetarinka
LAWENDA ciasteczka z lawendą i kolorowym lukrem Desperatehouse wife lody lawendowo-miodowe Sur Nos Tables Lawendowe ciasteczka Sur Nos Tables Paszteciki warzywne z tofu Dorota Świąteczna lawendowa babka ze słonecznikiem i nutką pomarańczy Alexxxanderka Ciastka maślane z lawendą i różą Aenema
LIPA Lody jogurtowo malinowe z nuta lipy Szarlotek Syrop z kwiatów lipy i ciekawostki Szarlotek Lipowe bułeczki z jabłkiem Szarlotek
MNISZEK Miód z mniszka lekarskiego Kabamaiga syrop z mniszka Mamabartka Kwiaty mniszka smażone w cieście Ja czyli Pinkcake
NASTURCJA Sałata z gruszka i kwiatami nasturcji Dorota Morderstwo na kolację Ja czyli Pinkcake
OGÓRECZNIK risotto z ogórecznikiem i jego kwiatami Lashqueen Morderstwo na kolację Ja czyli Pinkcake
PIERWIOSNEK Muffinki pomarańczowe z kwiatami prymulki Monika Risotto z krabem trawą cytrynową i pierwiosnkami Nobleva Miód fiołkowo pierwiosnkowy i nasionka Ja czyli Pinkcake
PIWONIA Ucierane płatki piwonii Kabamaiga
ROZMARYN ostre spaghetti z czosnkiem i kwiatami rozmarynu Lashqueen
RÓŻA Woda różana Kuchenne fascynacje Aromatyczny cukier różany Kuchenne fascynacje Mazurek różany z kandyzowanymi fiołkami Szarlotek Sok z płatków róży Szarlotek UFO z nadzieniem wiśniowo-różanym Szarlotek risotto z wędzonym łososiem suszonymi pomidorami i płatkami róż Psotka domowa woda różana Hermina Rogaliki z marmoladą różaną Pluskotka spaghetti z granatem fenkułem i płatkami róży Psotka Hibiskus i róża Panna cotta Nobleva Róże z różanym twarożkiem Nobleva Rabarbar i róża Crumble Nobleva Różany sernik z garsteczka poziomek Nobleva Konfitura z truskawek i rabarbaru z płatkami róży Majanka przepiórki w płatkach róży Lashqueen Mrożone płatki róży Dorota Tarta jabłkowo-wiśniowa z płatkami róży Dorota Brązowy ryż na mleku z płatkami róży Dorota Galaretka z truskawek i róży Dorota Granita arbuzowo różana Mirabelka Koktajl truskawkowo różany Mirabelka Sok z płatków róży Ania tarte róże z cukrem wersja 2 Alicja leniwe konfitury z płatków róży Alicja prawie libański pudding Aenema Tartaletki jabłkowe z różą Wiedźma Florentyna Truskawki z różaną nutą Wiedźma Florentyna Brzoskwinie w pączkach róży Ja czyli Pinkcake Tropikalna tarta owocowa z sosem różanym Ja czyli Pinkcake Serniko-brownie z różą Ja czyli Pinkcake Mega orzeźwiająca herbatka Ja czyli Pinkcake Pieczony lukier czyli makaroniki, z różą Ja czyli Pinkcake Marchewkowe kwadraty piernikowe z różą Ja czyli Pinkcake Dżemy truskawkowo kwiatowe Ja czyli Pinkcake Sernik z galaretką różaną Ja czyli Pinkcake Różane ptasie mleczko Ja czyli Pinkcake Czekoladowe babeczki z różą i marcepanem Ja czyli Pinkcake Pierniki z tartą różą Szarlotek RUKOLA bruschetta cała w kwiatki rukoli Lashqueen
STOKROTKA zupa ze stokrotek Alicja Syrop ze stokrotek Majanka syrop stokrotkowy Wiedźma Florentyna
SZAFRAN I INNE PRZYPRAWY KWIATOWE Szafranowy Pilaw Dorota Ryz szafranowy na słodko Majanka
TYMIANEK I SZCZYPIOREK Kurczak zapiekany w picie z ziołowo-kwiatowym Nobleva
Smacznego kwiatka!
czwartek, 25 sierpnia 2011
Po wakacjach mam mnóstwo zaległości i zanim się z nimi odrobię przedstawiam, zapomniany przepis fiołkowy. Choć już dawno przekwitły, syrop fiołkowy ciągle mam:) Jednakowoż Klub Kwiatożerców wciąż zaprasza otwartymi szeroko ramionami. Fiołki w deserze trochę na szybkiego, jak niemal wszystko u mnie. Przepysznym, bo w końcu z czekolady i fiołków:) Z użyciem syropu fiołkowego i białych fiołków jako garnie. Ach, jak to było dawno!... Mus fiołkowo-czekoladowy 200 ml śmietany kremówki Śmietanę ubić z cukrem, dodać syrop fiołkowy i roztopioną ostudzoną czekoladę. Nałożyć do pucharków i udekorować fiołkami. A wiecie, co było najgorsze? Kiedy otwierałam lodówkę, jeden pucharek wyleciał i roztłukł się o podłogę w czekoladowo-fiołkowo-szklany kleks:( Podzieliliśmy się z W jednym. Jak za starych dobrych lat - dwie łyżki w jednej misce...
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Dawno nie było tu żadnych kwiatków, prawda? Co może zrobić kobieta, która dostanie bukiet róż? Może go zjeść. Szczególnie jeśli to róże w cukrze:)
Czekoladowe babeczki z różą i marcepanem ciasto (lub inne ulubione ciasto muffinkowe): nadzienie: dekoracja:
Zagnieść razem różę, migdały i skrobię. Składniki ciasta zmieszać. Na dno półokrągłej formy muffinkowej (wyłożonej papilotkami) nałożyć po łyżeczce ciasta, na to po kulce nadzienia i zalać resztą ciasta. Piec około 25 minut w 180°C. Po wystudzeniu odwinąć z papilotek, ułożyć do góry dnem (wskazane lekkie podcięcie czubka czyli spodu), zwilżyć powierzchnię sokiem z cytryny i zawinąć w rozwałkowany marcepan. Po wierzchu posmarować odrobinką soku z cytrynowego i wcisnąć krystalizowaną różę.
Coraz szerzej rozchodzą się kręgi kwiatożerstwa:) Do zobaczenia po wakacjach;)
piątek, 22 lipca 2011
Zaprosiłam pewne bardzo sympatyczne małżeństwo na kolację.
Jednak tuż przed kolacją ich zamordowałam. Skończyli w towarzystwie koziego sera jako sałatka prawie grecka :) Zamordowane pomidory, kozi ser, oliwki, sałata lodowa, żółte pomidorki koktajlowe, pomidorki zebry, bazylia, oliwa, czarna sól, kapelusz nasturcjowy i ogóreczniki. Nie dość, że mordercy to jeszcze przy okazji Kwiatożercy! ;)
niedziela, 17 lipca 2011
Wiecie co się dzieje, kiedy pozwala się 5-latce rozbijać kotlety? Niestety zostaje mnóstwo poszarpanych kawałeczków mięsa. Też je opanierowałam, usmażyłam i mieliśmy obiad i na następny dzień;)
Sałata, panierowane okrawki kurczaka, szczypior z młodej dymki, listki bazylii, ocet miętowy, oliwa, sól, pieprz i bratki z parapetu. Do tego były grzanki z pomidorami. To już chyba ostatnie bratki w tym sezonie...
poniedziałek, 11 lipca 2011
W lecie w swoich ogródkach możecie znaleźć między innymi takie jadalne kwiaty: i jeszcze wiele, wiele innych. Lato to czas kwiatowego bogactwa. Nie sposób zebrać na raz wszystkich jadalnych kwiatów kwitnących latem, więc to jedynie sugestia;) Pamiętajcie, że nie wolno zrywać kwiatów do jedzenia na terenach zanieczyszczonych i w pobliżu dróg. Do jedzenia nie nadają się kwiaty z kwiaciarni i sklepów ogrodniczych. Nie jedzcie kwiatów, które mogły mieć kontakt ze zwierzęcymi odchodami. I pamiętajcie, żeby nie jeść kwiatów roślin trujących! |