|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: marcepan
niedziela, 22 kwietnia 2012
Tort na jakże dla nas ważną okazję. Bardzo prosty, wręcz minimalistyczny. Zdecydowanie moja rodzina woli właśnie takie torty. Bez mas, przekładania, co jest dla mnie lepsze, bo szybsze i prostsze, a jednocześnie przy ich przygotowaniu nie odmawiam sobie odrobiny poczucia humoru dając ujście swoim fiu-bździu potrzebom twórczym.
Tort na pierwsze urodzinki Synusia był kwadratowy (bo tortownicę zajął sernik), w związku z tym zabezpieczyłam jego kanty specjalnymi nakładkami. Dowcip polega na tym, że Synutek potrafi wszelkie zabezpieczenia rozbroić w ciągu kilku sekund. Takie łapkowe ze szwedzkiego sklepu przetrwały najdłużej, bo aż 3 godziny:/ Do tych z tortu tez zaczął się dobierać ledwie je założyłam:D
Torcik karobowy z wiśniami 2 kubki mąki (kubek 300 ml) Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do ich połączenia. Przelać do blaszki 20x20 cm wyłożonej na dnie papierem, na wierzchu poukładać wiśnie. Piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka.
Po wystudzeniu ciasto przerzucić do góry nogami. Lukrem napisać imię szanownego jubilata. Kanty tortu zabezpieczyć marcepanowymi nakładkami. Żeby uformować takie łapki, trzeba utoczyć kulkę, spłaszczyć ją, naciąć nożem, po czym te nacięte kawałki wydłużyć i rozpłaszczyć. Uważam, że z okazji urodzin można odstąpić od zasad i dać niemowlakowi pociamkać coś słodkiego, więc Mamin-Synutek zjadł sobie trochę własnego tortu. Bardzo mu smakował. Nam też:)
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Dawno nie było tu żadnych kwiatków, prawda? Co może zrobić kobieta, która dostanie bukiet róż? Może go zjeść. Szczególnie jeśli to róże w cukrze:)
Czekoladowe babeczki z różą i marcepanem ciasto (lub inne ulubione ciasto muffinkowe): nadzienie: dekoracja:
Zagnieść razem różę, migdały i skrobię. Składniki ciasta zmieszać. Na dno półokrągłej formy muffinkowej (wyłożonej papilotkami) nałożyć po łyżeczce ciasta, na to po kulce nadzienia i zalać resztą ciasta. Piec około 25 minut w 180°C. Po wystudzeniu odwinąć z papilotek, ułożyć do góry dnem (wskazane lekkie podcięcie czubka czyli spodu), zwilżyć powierzchnię sokiem z cytryny i zawinąć w rozwałkowany marcepan. Po wierzchu posmarować odrobinką soku z cytrynowego i wcisnąć krystalizowaną różę.
Coraz szerzej rozchodzą się kręgi kwiatożerstwa:) Do zobaczenia po wakacjach;)
poniedziałek, 09 maja 2011
Resztki po resztkach:) Marcepanowe Lizaki - gryzaki były zrobione z resztek marcepana po kurczakowym cieście, a z resztek po lizakach powstały gwiazdeczki. Jak już je schowałam do lodówki, to pomyślałam, że w sumie z tych kolorów mogłam zrobić pszczółki, ale trudno. Może znowu kiedyś dostanę w prezencie kilo żółtego marcepana, to wtedy zrobię;) A teraz są gwiazdki:)
Takie malutkie...
Takie słodziutkie;)
sobota, 07 maja 2011
Do tych słodkości pośrednio natchnęła mnie Mary, ale wizja babrania się w żelatynie nie przedstawiała mi się zbyt jasno. Poza tym musiałam jakoś zużyć resztki marcepana po kurczaku! W efekcie wróciłam do tego, co już kiedyś wymyśliłam przy okazji tortu motylkowego. I tak powstały: Lizaki - Gryzaki marcepanowe
Dla mnie i W posmarowałam je gorzką czekoladą, Córcia chciała zachować tą radosną żółć (naturalną od luteiny;)) ale rondelek wylizała z czekolady bardzo dokładnie :P
A lizaki-gryzaki jakoś dziwnym trafem, pojedynczo znikały grubo zanim przyszła pora deseru;)
poniedziałek, 02 maja 2011
Nie wiedziałam, czy na Wielkanoc upiec kaczkę czy kurczaka? Same zdecydujcie, co mi wyszło :D
Ucierane ciasto waniliowe bez jajek 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Piekłam ok. 25 minut 180°C w misce z włożonym metalowym czubeczkiem. Następnie obkroiłam brzegi, ciasto zwilżyłam sokiem z cytryny i owinęłam rozwałkowanym cienko marcepanem zabarwionym na żółto luteiną (naturalny żółty barwnik z grupy karotenoidów). Czerwone i pomarańczowe kawałki to żółty marcepan z dodatkiem czerwieni buraczanej. Oczy z chrupków czekoladowych.
W sumie ciasto-kurczak powstało z jednego powodu: musiałam jakoś zużyć te pół kilograma żółtego marcepana;) Przeglądałyśmy z Córcią 50 kolorowych tortów Debbie Brown i zastanawiałyśmy się: co można zrobić na żółto. Ja chciałam dinozaura, ale Córcia zadecydowała, że poczekamy do Wielkanocy i zrobimy kurczaka. Czy też kaczkę ;)
Mieliśmy to ciasto drobiowe zabrać do babci na wielkanocny obiad, ale w ferworze pakowania zapasowych pieluch, śpioszków, maści itd, kompletnie zapomnieliśmy o cieście. Więc całe było później dla nas. I dobrze, bo było przepyszne;)
wtorek, 22 lutego 2011
Córcia skończyła 5 lat. Tak, tak... już starą babą jest:P W dodatku zażyczyła sobie zaprosić na swoje urodziny koleżanki. Obiecałam jej to przyjęcie, jeszcze kiedy byłam na chodzie i nie widziałam powodu, żeby robić dziecku zawód tylko dlatego, że powinnam leżeć. Mama musi dotrzymywać obietnic i koniec. Poza tym zawsze twierdziłam, że od ciągłego nicnierobienia się umiera:) W sumie wiele się nie napracowałam, bo 5-letnia dziewczynka z bogatym doświadczeniem kuchennym potrafi już wszystko sama odmierzyć i pomieszać (po czym posprzątał i pozmywał Tatuś :P ), ja tylko musiałam potrzeć czekoladę, przygotować tortownicę i pilnować pieca. Co do tortu, plany były snute od roku, omawianie było dogłębne, a w trakcie realizacji i tak wszystko się zmieniło. Kolejny rok Córcia się upierała, że chce tort z lalką (taki jak ten tylko różowy;)), jednak po pierwsze na prezent wybrała lalkę, której nie można ściągnąć sukienki, a po drugie stwierdziła, że ona chce tort czekoladowy z różowym kwiatkiem i już. W sumie mnie to było na rękę, bo roboty mniej:) Smak tortu Córcia skomponowała sama, bez żadnych podpowiedzi i szczerze mówiąc zrobiła to doskonale. Tort urodzinowy czekoladowo-cytrynowy bez jajek i bez mleka krowiego 2 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać. Przelać do tortownicy 18-20 cm, piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka. Tym razem ciasto się dziwnie wybulwiło:) Masa czekoladowa 150 g margaryny bezmlecznej nieohydnej Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej razem z wanilią. Utrzeć kostkę margaryny z dodatkiem cukru pudru, dodać przestudzoną ale płynną czekoladę i zmiksować razem. Smarować szybko póki masa nie zastygnie na amen. Dekoracja to gwiazdkowa posypka i marcepan barwiony naturalnymi kolorami. Do tortu były jeszcze muffinki waniliowo-cytrynowe, reszta przedszkolnych pomarańczowych kruchych ciasteczek owsiano-gryczanych na oleju, suszone owoce, migdały i picie. A wiecie, na co się rzuciły dziewczynki, kiedy tylko weszły? - Na jabłka. Na świeże malutkie jabłuszka wielkości mandarynek, które w zasadzie na stole ułożyłam jako dekorację;) Po tym przyjęciu dla dzieci nie mogłam się ruszać przez dwa dni. Ale nie żałuję. Dziewczynki świetnie się bawiły, nic nie zostało zdemolowane, a ja spełniłam marzenie Córki.
sobota, 27 listopada 2010
Zapowiedziane wczoraj zastosowanie maceratu cytrynowego. Wyszło wspaniałe ciasto cytrynowe: delikatne, aromatyczne, wilgotne. Ciasto bez jajek i bez mleka. Ciasto, które powstało z dwóch powodów: chciałam do pieczenia użyć olej cytrynowy, a po drugie potrzebowałam tła dla marcepanowych ulepków;) Córcia swoje efekty wczorajszej zabawy marcepanem od razu pożarła, a ja nie, ja się stęskniłam za ciastem z kwiatuszkami;)
Wegańskie ciasto powstało znowu przez przypadek, bo skończyło się mleko kozie, więc użyłam sojowego. Ciasto cytrynowo-migdałowe 3/4 szklanki mielonych białych migdałów Suche składniki trzeba zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Przelać do tortownicy 18-20 cm wysmarowanej i wysypanej bułką tartą (bułka tarta też wyszła, więc odżałowałam resztkę migdałów). Piec przez ok. 25-30 minut w 180°C do suchego patyczka.
Po wystudzeniu polałam lukrem cytrynowym:
Ozdóbki są z marcepanu barwionego czerwienią buraczaną, ryboflawiną i chlorofilem, o którym już kiedyś opowiadałam. Ja po prostu nie mogłam się powstrzymać przed kwiatuszkami:)
poniedziałek, 22 listopada 2010
Czyli lepiej zjeść, niż zostać zjedzonym.
Ogólny zamysł został podrzucony na GP w okropnym wątku, lecz moje wykonanie jest diametralnie inne, bo minimalistyczne: bez masy cukrowej lub czekolady plastycznej, więc jakość też wyszła niestety minimalistyczna:/ Ciasto czekoladowe - odradzam biszkopt, bo nie udźwignie wykrojenia paszczy - lepiej murzynek lub zwykłe czekoladowe ciasto ucierane. Przełożenie zrobiłam z konfitury wiśniowej, bo jakoś nikt nie miał ochoty na ciężkie torcisko. Na wierzchu miała być po prostu polewa z gorzkiej czekolady, ale niestety garnuszek z czekoladą wpadł mi do kąpieli, nad którą miała się roztapiać:/ W związku z tym odlałam wody, ile się dało, dodałam łyżeczkę cukru pudru, sporo ekstraktu waniliowego i oleju, po czym rozkręciłam na coś w rodzaju masy, którą następnie wycisnęłam z końskiej strzykawki formując loczki. Oczy, zęby, jęzor to marcepan z dodatkiem czerwieni buraczanej lub kakao. Marcepan okazał się strasznie suchy, więc w czasie zagniatania dolałam ciapkę oleju i soku z cytryny. Do tego jeszcze był las świeczek...
sobota, 15 maja 2010
Nic na to nie poradzę;) Kwiatki chyba stają się moją obsesją. Może to i nudne, mało kreatywne i schematyczne. Ale nie dla nas, nam kwiatki sie nigdy nie znudzą. Kwiatki z marcepana to ulubiony motyw dekoracyjno-jedzeniowy mojej Córci (mój też:)). Mała uwielbia ciasta i ciasteczka ozdobione kwiatuszkami, a nawet prosi o lepienie samych kwiatków bez okazji. Wtedy, żeby się nie pogniotły i wyglądały jak bukiet wbijamy je na wykałaczce w jabłko. Takie kwiatuszki to również okazja do, wyjątkowego w formie, poczęstowania najbliższych słodkim drobiazgiem. Bo czyż to nie urocze dostać od 4-letniej dziewczynki malutkiego kwiatuszka? Córcia najchętniej lepi (i rysuje) samodzielnie właśnie kwiatuszki (na zmianę z bałwankami i słoneczkami:)) Ciasteczka były resztkowe tzn.: resztka margaryny, resztka mąki, resztka cukru waniliowego itd:) ok pół szklanki mąki
ok 1 łyżki cukru pudru z wanilią ok ćwierć kostki margaryny 1 łyżeczka oliwy pół łyżeczki stratej skórki pomarańczowej kapka soku pomarańczowego + 1/3 tabliczki gorzkiej czekolady, szczypta cukru, pół łyżeczki koziego mleka w proszku naturalnie zielona posypka, marcepan, kropla zagęszczonego soku z buraka Z wszystkich składników zagniotłam ciasto, podsypując mąką. Rozwałkowałam (jak zwykle przy pomocy butelki po oliwie) i wycinałam kółka kieliszkiem. Piekły się ok. 10 minut w temperaturze 180ºC (tylko dałam je za nisko i się zbytnio spiekły). Wystudzone ciasteczka smarowałam czekoladą rozpuszczoną z cukrem i mlekiem. Na to kwiatuszki i trawka. Kolejna nieciekawa, mało twórcza i sztampowa łączka na talerzu;P
piątek, 30 kwietnia 2010
Chciałabym Wam kogoś przedstawić. Oto Łałuś. A właściwie Łałusinka, ponad pół roku temu, nie jestem pewna dlaczego, zmienił rodzaj;) Psinka Łałusinka, dawniej Łałuś, a bardzo dawno temu WA-WA, to ukochana przytulanka mojej Córci. Ba! Nawet chwilami jej alter ego. Łałusia przyniósł Aniołek pod pierwszą życiową choinkę i od tamtej pory przyrósł do rączki. Spanie, jedzenie, przebieranie, nawet czasem kąpanie, spacerowanie etc... odbywało się ZAWSZE z Łałusiem. Intensywne użytkowanie, co pociągało pranie biednej Psinki kilka razy w miesiącu, sprawiło, że zmienił się nieco jej wygląd. Czego ten psiak nie musiał znosić...
Teraz pomału Łałusinka odchodzi w odstawkę. Nie chodzi już codziennie do przedszkola, nie wisi w ręce na spacerach, ani pod pachą w czasie zabawy. Nawet kilka nocy spędziła poza łóżeczkiem;) Cieszy nas to dorastanie Córci, bo nieco się obawialiśmy wizji Łałusinki w szkolnym plecaku... Jednak sentyment do Łałusia i wdzięczność za kojenie dzieciecych lęków pozostanie w nas na zawsze. W zasadzie Łałusinka urodziny obchodziła w grudniu, ale w tym roku jakoś nie było kiedy ich zorganizować. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Być może to ostatnia okazja;) Poprzednio "piesek" "dostał" "kość". A oto tegoroczny tort (powiedzmy, że imieninowy:)) dla Łałusinki
Ciasto czekoladowe bez jajek, takie jak zwykle, tyle że pieczone w miseczce i muffince, otulone marcepanem, na nosie z dodatkiem kakao. Oczka to zastygnięte krople czekolady. Świeczek tym razem nie było, bo jak wstawić 3,5 świeczki? No i gdzie by je wetknąć? :)
Miłej majówki!
sobota, 10 kwietnia 2010
Beatka wczoraj pokazała swoje kwiatowe muffinki, a dziś pora na mnie:) Są pomysły które tkwią we mnie od dawna i ciągle czekają na realizację. Te babeczki wymyśliłam ponad rok temu, zapisałam na karteczce z pomysłami wklejonej do kalendarza i czekały... Co za ulga! Wykreślam z listy. Ładne kwiatki? Z lokatorami:) Muffinki czekoladowe 1,5 szklanki mąki Wymieszać i piec w papilotkach ok. 20-30 minut w 180°C. Trzeba zostawić trochę miejsca, żeby później było miejsce do wetknięcia płatków. I marcepan barwiony naturalnymi barwnikami. Oczywiśćie nie kupiłam różowego, bo uważałam, że przecież zawsze mogę sobie zrobić syrop buraczany, ale oczywiście nie kupiłam buraków:/ Jednak naturalne barwniki w proszku są bardzo praktyczne (przy barwieniu marcepana warto dodać kropelke oliwy, żeby się gładko ugniatało) i bardzo wydajne. Można wcześniej posmarować kremem, czekoladą lub lukrem, żeby ozdoby się dobrze trzymały, ale już sam marcepan nieźle zatyka i nikt nie był w stanie zjeść na raz więcej niż pół takiego kwiatka.
czwartek, 08 kwietnia 2010
- Zrobisz ciasto do babci? - Dobrze.
Ciemny biszkopt, taki jak ten, tylko ciemny:) 4 jajka Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do jajek. Dno tortownicy o średnicy 18 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Ciasto przekroić i naponczować. Poncz: łyżka soku z cytryny Przełożyć śmietaną: 500 ml śmietany kremówki Żelatynę namoczyć w mleku, rozpuścić (nie gotować), ostudzić. Śmietanę ubić z cukrem i dodać żelatynę. Wylać na ciasto i przykryć drugim krążkiem.
Oblać polewą czekoladową: tabliczka gorzkiej czekolady Połączyć wszystkie składniki w kąpieli parowej. Ozdobić zieloną posypką i ozdobami z marcepanu (zatrudnić dziecko do wycynania kwiatków;)) barwionymi naturalnymi barwnikami. Bardzo się cieszę, że nasz kraj się cywilizuje i już są takowe dostępne np tu.
A z kaczki zrobił się zając :D A dokładniej to zrobiła go moja latorośl:)
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Rok temu robiłam tort w kształcie choinkowej bańki i w te Święta też sobie obiecywałam, że taki zrobię, tylko poświęcę na to więcej czasu, a nie 10 minut przed wyjściem;) Ale cóż, po prostu nie było kiedy, nie było kiedy... Może za rok uda mi się znaleźć odpowiednią ilość czasu? A na razie została nam terapia zajęciowa przy pomocy marcepanu :D I tak powstały marcepanowe bombeczki o średnicy jakichś 2,5-3 cm.
Obiecywałam sobie, że już koniec za złoceniem. Moja ortoreksja zaczyna się odzywać, że już za dużo... Ale znów uległam namowom Kurdupelki;) Ale to już ostatni raz!
Poza tym jest ogromny postęp i Mała pozwala mi fotografować również i swoje dzieła:)
wtorek, 22 grudnia 2009
Przygotowałam je na prezent dla kogoś innego, ale akurat odwiedziła nas Ciocia i tak jej zasmakowały, że bez żalu dałam jej wszystkie. Wg mnie smakują dość dziwacznie, ale że Ciocia zazwyczaj się wstrzymuje od słodyczy, wierzę, że jej łasuchowanie było najszczersze:P
czekolada gorzka Czekoladę rozpuścić i najlepiej stemperować (ogrzać do 45°C, schłodzić do 25°C i znów ogrzać do 31°C.). Ja to robię na wyczucie. Wysmarować czekoladą foremki i odstawić do zastygnięcia. Nie do lodówki, bo może powstać biały osad. Do czekoladowych skorupek poutykać marcepan zagnieciony z kapką alkoholu zostawiając jakieś 5 mm od górnej granicy foremki. Posmarować marcepan konfiturą różaną i pokryć wszystko rozpuszczoną czekoladą. Kiedy zastygnie wycisnąć czekoladki z formy i udekorować.
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Pierniczkowy wyścig zbrojeń trwa;) I ulegam dyskwalifikacji za odstąpienie od świątecznej atmosfery :P
Omal nie zapomniałam o obiecanej Córci chatce. Z ostatnich okrawków ciasta piernikowego powycinałam ściany i dach. Każdy kawałek leżał w innym miejscu piekarnika i każdy wyrósł inaczej;) Ponieważ nie mam do dyspozycji białego lukru z białka, a biały pisak tortowy wyciapała mi rzeczona Córcia - stąd chatka jest kolorowa i kompletnie nieświąteczna. A zlepiona została przy pomocy marcepana. Chatka nie dla wstrętnej Baby Jagi, ale dla miłej i kochanej Cioci Jadzi. Może nas odwiedzi w Święta? :)
sobota, 14 listopada 2009
Bardzo podoba mi się reklama czekoladek Rocher, w której złoty pył pokrywa czekoladową kulkę. Pozazdrościłam tego złota i postanowiłam natychmiast wypróbować złotko zakupione do świątecznych pierniczków;)
Składniki: Marcepan skropić likierem i ugnieść kulki, w każdą wkładając orzech. Oblać roztopioną czekoladą. Kiedy zastygnie nanieść pędzelkiem cieniuteńką warstwę złota.
Brokatem oprószyłam czekoladki bez alkoholu dla dziecka;) To moja ostatnia propozycja na Orzechowy Tydzień.
poniedziałek, 09 listopada 2009
Wypatrzyłam je u Szarlotka i zapamiętałam :) Uznałam, że będą dobrym sposobem odciągnięcia uwagi Córci od łakoci na weselnym stole. Jednak nie piekłam ich, lecz ulepiłam z marcepana. Kręciłam kuleczki odpowiednie wielkością dla mojego dziecięcia ale okazały się za małe, żeby wyszły kształtne szczeniaczki - czokapiki były zbyt duże na uszy. W zewiązku z tem nastąpiło przedefiniowanie wzoru i powstały kociaczki ;) 1 chrupka na pół i już kotek uszy ma! A i wielkość odpowiednią, proporcje właściwe... W efekcie to one odciągały uwagę innych gości od weselnych łakoci :P
Na szczęście Panna Młoda zadbała, żeby jej chrześnica miała niealergiczny obiad, za co jej serdecznie dziękuję :D
czwartek, 29 października 2009
Lepienie z marcepana to doskonała zabawa dla Córci i, co tu ukrywać, dla mnie. Można się wyciszyć, uruchomić wyobraźnię no i połasuchować :D Ostatnio często to robimy. Na okazję różowego ciasta powstały misie.
A reszta bez okazji;)
Lepiony na szybko kotek, kuzyn tego ;)
Po raz pierwszy Córcia pozwoliła mi też sfotografować swoje dzieła:) Oto jeż i wulkan:
czwartek, 13 sierpnia 2009
W pokoiku Tak brzmi pierwszy wierszyk, którego Córcia nauczyła się na pamięć. Co prawda miało to czas jeszcze przed Wielkanocą, ale na zawsze wyrył się w mej pamięci. I dlatego, pomimo iż mama jest w nim potwornie szkalowana, postanowiłam go uhonorować pomnikiem z marcepana :) Drugi powód był taki, że mi ciasto klapło (ciemne ucierane z kawałkami czekolady, migdałów i Amaretto) i chciałam to jakoś zatuszować :D Chyba już nie mam ręki do ciast z jajkami... Kotka lepiłam wgapiając się w Debbie Brown. Ale jak go zobaczyłam takiego rozpłaszczonego, to uznałam, że taki kotek nic a nic by nie narozrabiał, więc na cieście został usadzony, gotowy do boju :)
Marcepan farbowałam kakao (trzeba dodać kilka kropel gliceryny lub oleju, żeby sie nie rozsechł) i syropem z buraka (trzeba podsuszyć). Mleczko to biały pisak tortowy (dr Oetker), a lukier ukręciłam z zielonego Pysia. Zgadnijcie, kto nie mógł jeść ciasta, a kotka zjadł? Pewnikiem ta sama mała osóbka, która poprooooosiła, żeby z resztki marcepana zrobić bukiecik kwiatków;)
środa, 08 lipca 2009
A czemu by nie? Znowu łączka:)
Trawka z posypki, kwiatki z marcepanu z buraczkiem, a łodyżki z... drutu wyciągniętego z kalendarza (usuwałam drut, żeby zrecykligować osobno metal i papier, ale strasznie mi się spodobał, więc pocięłam i wyparzyłam, w celu dalszego wykorzystania:)) Ciasto kawowe: 1,5 szklanki mąki Wymieszać i piec ok. 30 minut w 180°C w malusieńkiej tortownicy. A potem się uśmiechać:) |