|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: owsianka
wtorek, 17 kwietnia 2012
Te ciasteczka wymyśliłam z jednego powodu: NIENAWIDZĘ GUZIKÓW! Długo nie mogłam się zmobilizować do ich upieczenia, bo tak bardzo nie cierpię guzików! Już sama nazwa jest jakaś tak plugawa: gu-zi-ki. Czemu wreszcie się przełamałam? Bo Córcia musi umieć zapinać guziki zanim pójdzie do szkoły. No ale jak ma się tego nauczyć, skoro nie ma praktycznie żadnych ubrań z guzikami? Zaś jej matka zaczęła bez odrazy nosić zapinane koszule w wieku jakichś 25 lat (ale nadal ma 20 lat;)). Córcia ma jedną jedyną kurtkę zimową wyposażoną w owe sprzęta i na tym jej garderoba guzikowa się kończy. Nie umiem powiedzieć, skąd się wzięła moja odraza do tych elementów odzieży. Pewne jest, że nie znoszę ich od maleńkości, budziły we mnie wstręt odkąd pamiętam. Kopenhaska kobieta z guzików to był dla mnie szczyt perwersji i odrazy! No ale w końcu nauczyłam się je ignorować, kiedy już muszą być. Triumf umysłu nad umysłem:) Natomiast teraz muszę nauczyć Córcię zapinania, więc potrzebowałam ostrzejszej terapii. Zapewniam, że gryczane guziczki nie budzą we mnie żadnej odrazy, a wręcz przeciwnie;)
1 szklanka mąki gryczanej + na podsypkę Szybko zagnieść, schłodzić w zamrażalniku. Rozwałkować podsypując mąką i wycinać małą szklanką kółka. W każdym kółku zrobić zagłębienie kieliszkiem o mniejszym obwodzie niż szklanka i dziurki przy pomocy rurki do napojów. Piec w 190°C około 10-12 minut, do zbrązowienia.
Ciasteczka guziki wymyśliłam prawie cztery lata temu i zapisałam pomysł na małej żółtej karteczce, razem z kilkunastoma innymi pomysłami. W między czasie powstało oczywiście jeszcze kilka innych karteczek (łącznie z płachtą A4 z pomysłami na książkę), ale ta jedna była bazą kształtów i kilku smaków, które chciałam koniecznie kiedyś uzyskać. Nie zrealizowałam tylko jednego pomysłu - ciasta herbacianego. W między czasie i tak już ktoś je odkrył i opublikował, ha, ale bym była prekursorem, gdybym upiekła je wtedy! ;) Tak czy inaczej, ponad trzy lata temu założyłam bloga, a ta żółta karteczka miała w tym dokonaniu duży udział. Karteczka wylądowała w koszu (recyglingowym), a ja czuję się, jakbym właśnie zamknęła jakiś rozdział.
piątek, 06 kwietnia 2012
Kochane, życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy. Dużo wytchnienia i rodzinnego dumania. Mnóstwa zdrowia, bo ono jest najważniejsze, no i oczywiście umiarkowanego, lecz wybornego biesiadowania.
U nas akurat rozpanoszyły się jakieś zarazki przywleczone z przedszkola i sobie je na zmianę przekazujemy w łańcuszku. Tak więc zamiast śmigać z mopem, zagrzebuję się pod kołdrę. Tymczasem podczas wspólnego pieczenia z dziećmi powstały ciasteczka gryczano-owsiane (jedne z moich ulubionych) w wiosennych i Wielkanocnych kształtach (tylko nie pytajcie co ma traktor do Świąt;)), część została polukrowana tubkami o smaku czekoladowym przez co, moim zdaniem, nabrały wyglądu nieco retro. Najbardziej jestem dumna z zająca - wykonała go w całości Córcia, z resztą większość ciasteczek ona malowała, ja polukrowałam tylko pisanki.
Ciasteczka gryczane 2 szklanki mąki gryczanej Wesołych Świąt Wielkanocnych!
Przepis dołączam do Wegetariańskiej Wielkanocy i do Wielkanocnych Smaków.
wtorek, 20 marca 2012
Obiecałam, że się przyznam dlaczego coraz częściej używam do pieczenia mleka owsianego. Może wstyd przyznać, ale z oszczędności. Mleko kozie tak koszmarnie podrożało, że staram się go nie zużywać na innych ludzi. Ot i cała prawda. Nie zostałam weganką, choć i tak nadal wolę strączki niż mięso. To po prostu cała ja: kłótliwa zrzędliwa sknera. Nazwa "mleko: co prawda jest zarezerwowane dla płynów wyciśniętych z gruczołów laktacyjnych ssaków, więc mleko owsiane powinno się nazywać napojem lub może raczej sokiem z owsa, ale i tak wiadomo, że to mleko:) Mleko owsiane można przygotować na dwa sposoby: na surowo lub gotowane. Metodę na zimno i na ciepło różni tylko początek. Ja wolę pić mleko gotowane i to na ciepło, a do ciast używam raczej mleka surowego. To gotowane jest bardziej lepkie i glutowate, więc moje dzieci wolą mleko surowe.
Mleko owsiane 1 miarka płatków owsianych Miarka to np.: szklanka lub kubeczek w zależności ile chcecie uzyskać mleka. Na surowo: płatki zalać 1 miarką wody i odstawić na noc. Wrzucić płatki do blendera, zmiksować. Dolać resztę wody i ponownie zmiksować. Nie bójcie się wlać tych 4 miarek wody, mleko owsiane jest bardzo sycące. W sumie niewielka ilość owsianki, którą by się zjadło na raz, zmiksowana w wodzie naprawdę porządnie wypełnia żołądek.
Następnie mleko trzeba przecedzić. Dla siebie tego nie robię tylko wypijam z tymi "otrębami", dla dzieci i do ciasta cedzę, zaś przecedzone fusy wrzucam do swojej porcji lub też można ich użyć do wypieków. Porządnie jest to zrobić przez płótno, ale zwykłe sitko też wyłapie większość fusów. Jeżeli mleko ma smakować tak jak mleko kupne z kartonu, to należy dodać łyżeczkę cukru waniliowego i szczyptę soli. A jeżeli ma być tak jak to z kartonu substytutem mleka zwierzęcego, to trzeba dodać zawartość jednej kapsułki wapnia. Z jednej strony jest to działanie pozbawione sensu, ponieważ wapń zwalnia wchłanianie innych mikropierwiastków np.: cynku, miedzi i żelaza, których jest mnóstwo w owsie. Z tego też względu kapsułki z wapniem najlepiej łykać na noc. Z drugiej strony jednak wapń neutralizuje kwasy fitynowe zawarte w ziarnach zbóż, które wiążą związki mineralne w naszym układzie pokarmowym uniemożliwiając ich wchłonięcie. Mleko stojąc rozwarstwia się. Żeby tego nie robiło, trzeba by użyć emulgatorów, jednak polecam po prostu zamieszanie łyżeczką :D Mleko należy zużyć w ciągu 48 godzin, więc najlepiej przygotowywać sobie małe ilości zużywane na bieżąco. Metodą na zimno można przygotować mleko z: migdałów, sezamu, słonecznika, orzechów włoskich, laskowych, nerkowców, lnu, maku itp. Smacznego!
wtorek, 28 lutego 2012
Aż strach jak ten czas ucieka. Różyczki ostatni raz piekłam trzy lata temu, a nawet się nie spostrzegłam. Nie byłam pewna, czy wyjdą z takiego dziwnego ciasta, ale w sumie niby czemu miałyby nie wyjść?
Owsiane różyczki szklanka mąki
pół szklanki otrębów owsianych zmielonych w blenderze
pół kostki margaryny nieutwardzanej lub masła klarowanego 2 łyżki cukru pudru z wanilią łyżka mleka koziego lub owsianego 2 łyżki oliwy Ze składników zagnieść ciasto. Jeżeli się nie klei, dodać odrobinkę mleka lub oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Wałkować dosyć grubo i wycinać kółka (np kieliszkiem). Składać po 4 kółeczka w rządku, zwinąć w rulonik i przeciąć go na pół. A najlepiej zatrudnić do tego dziecko;) Już dawno Córcia nie miała tyle frajdy z pieczenia. A najwięcej miała radości, kiedy w piekarniku moje różyczki się porozpadały, a jej nie:) Piec ok. 12 minut w temperaturze 200ºC. Część posypałam różanym cukrem, który niestety w pieczeniu stracił kolor, jednak aromatu nie stracił;) Ciasteczka nieco zapychają i na przyszłość wstępnie bym uprażyła owies na suchej patelni lub dodała jakiegoś mocniejszego aromatu: kawy lub skórki cytrynowej. Można też posypać cukrem pudrem.
Ciasteczka dodaję do akcji otrębowej i wegańskiej:
wtorek, 15 listopada 2011
Zagadka: co karob ma wspólnego z diamentami? Skoro nam karob smakuje bananami, to postanowiłam to wykorzystać i połączyć z nim właśnie banany.
Owsiane ciasteczka bananowe z karobem 2 duże banany Banany rozgnieść widelcem, dodać karob i płatki owsiane. Wykładać łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piec ok 15 minut w 190°C. Pyszne!
niedziela, 31 lipca 2011
W sumie to chyba niewiele rzeczy tak mnie drażni, jak okropnie mnie drażnią "jagody". Jestem pełna tolerancji dla kartofli, gruli, pyr i ziemniaków. Nawet jestem w stanie przełknąć wychodzenie na dwór, choć przecież wiadomo, że we dworze się mieszka, a wychodzi się na pole. Sama kiedy tylko się da wychodzę na zewnątrz. Dziękuję Panie Dukaj, że pan potrafił się wyłamać z dyktatury warszawskiej i Pan również wychodzi na pole. Jagodą jest pomidor, ogórek, cukinia jest jagodą, jagodą jest też pomarańcza, arbuz, czy nawet banan. To prawda, borówki też są jagodami, ale czemu odmawiacie im ich prawdziwej nazwy? Borówki brusznice, to te czerwone do mięs, one też są jagodami. Nawet głupie amerykany zasłużyły na dumne imię borówki, choć do naszych czarnych borówek zawartością polifenoli (szczególnie kwasu elagowego i antocyjanów), potencjałem przeciwutleniającym i działaniem antynowotworowym nawet do pięt nie dorastają. Co ciekawe, niemal w całej Polsce gwarowo borówki nazywało się borówkami, tylko pozaborowo literacko odstołecznie up... utknęły jako jagody. Konopnickiej nigdy nie lubiłam, a piosenka o czarnych sercach od najmłodszych lat prześladowała mnie jako koszmar. Sczerniałe serce? Brrr!.... Jakkolwiek w Małopolsce jagodami nazywa się nawet wielopestkowce i wieloorzeszkowce, to przynajmniej borówki to borówki. Jak już jestem w temacie kulinarnej polszczyzny, to cierpnie na mnie skóra, kiedy widzę lub słyszę: ten pomarańcz, ta pora, 500 gram, ta brokuła, czy krojenie kalafior zamiast kalafiora. Wyć się chce! Ja jem borówki. I basta. I Wam też radzę, bo są bardzo zdrowe:) W czasie borówkowego sezonu, chyba najbardziej oczywiste zastosowanie borówek, obok pierogów z borówkami to ciasto borówkowe. U mnie bez jajek i bez mleka krowiego. Bo kto pije mleko, będzie kaleką.
Ucierane ciasto bez jajek z borówkami i owsianą kruszonką Ciasto: BORÓWKI Kruszonka: Pomieszane składniki wylane na blaszkę 20 cm, na ciasto wyłożone umyte, osuszone borówki i kruszonka. Pieczone przez 35 minut w 180°C.
czwartek, 05 sierpnia 2010
W prosił o ciasto. Takie zwykłe z owocami. Uznałam, że może warto zrobić ciasto na jajkach, bo dawno nie robiłam żadnej lekkiej próby prowokacji na żółtka. Jednak nie znałam żadnego przepisu na ucierane ciasto na oleju, bo w lodówce miałam tylko 2 łyżki margaryny, więc nie wchodziła w rachubę. Przegrzebałam internet i żadne ze znalezionych ciast mi się nie spodobało. W dodatku miałam ochotę na owsianą kruszonkę. Zazwyczaj w cieście bez jajek, dodając jajko zastępowałam nim olej i na odwrót. A co jeśli jajkiem zastąpię mleko? Pokombinowałam i wyszło mi przepyszne leciutkie ciasto ucierane na oleju, ale W... W był niezadowolony. Bardzo niezadowolony. Ech! A najlepsze jest to, że każda uwaga padała po kolejnym kawałku ciasta i tak grymasząc i utyskując W zjadł 3/4 ciasta. Wg mnie ciasto wyszło pyszne. A ta kruszonka świetnie pasowała. Polecam bardzo! :) 1,5 szklanki mąki ok. 400 g wiśni 2 łyżki migdałów Wiśnie wydrylować - ja przekrawałam każdą na pół i z takich wyciągałam pestki. Zostawić na sitku do odcieknięcia. Na prawdę bardzo smaczne ciasto, ale następnym razem dla W zrobię bez kruszonki. Nie udał mi się tym razem owsiany przemyt... Córcia zjadła jeden kawałek i jej nie obsypało, więc nie jest źle;) Ale nie będę się rozpędzać.
niedziela, 11 lipca 2010
Jestem recydywistką. Ciągle przemycam owsiankę;) A w dodatku moje danie bierze udział w akcji: borówkowej, malinowej, brzoskwiniowej, kwiatowej i jeszcze pasowałby do zdrowotnej, chociaż to może sobie daruję;) Dołączam też do owocowej.
Deser (czy też może sałatka owocowa) w postaci owsianki zmiksowanej z jogurtem otoczonej nektarynkami, poziomkami, borówkami, malinami, truskawkami i agrestem z dodatkiem płatków chabra bławatka. Dla Córci był jogurt koziowy, ale wolała jak zwykle zjeść osobno owsiankę, osobno jogurt, osobno owoce no i osobno kwiatki:)
niedziela, 20 czerwca 2010
Znowu rozdwojenie pragnień;) Córcia nie lubi ciapciarajek, od maleńkości woli to, co można wziąc do ręki lub na widelec. A ja próbuję przemycić W owsiankę, więc przygotowałam mu deser. Na spodzie krótko zmiksowane truskawki, potem warstwa jogurtu zmiksowanewgo z owsianką, dalej kiwi, jogurt z owsianką, brzoskwinie i na szczycie listek mięty. (Dziękuję Ciociu Tereso za miętę:)) Córci nie trzeba przekonywać do owsianki i zjadła ją (z mlekiem kozim) jako deser do owoców:P Gdyby chciała taki sam deser jak miał Tatuś, to zmiksowałabym owsiankę z jogurtem sojowym.
poniedziałek, 31 maja 2010
Owsianka dla opornych w postaci niesłodkich pralinek (Brrr! Nie cierpię tego słowa). Tak mi jakoś sie zmięszały i pomysł chwycił u Małej Królewny:) pół szklanki płatków owsianych Płatki zrumieniłam na oliwie. Po ostudzeniu połączyłam z mlekiem kozim w proszku i mlekiem kozim z butli. Zagniotłam kulki i schłodziłam. Wyszły mi "pigułki śniadaniowe":) Dziwaczne w smaku, no ale moje dziecię wcina kozie mleko w proszku prosto z pojemnika, więc cieszę się, że jej podeszły.
wtorek, 18 maja 2010
To ciasto jest wynikiem offtopicowej dyskusji o ciastach bez cukru;) A dołączam do Festiwalu płatków owsianych i śniadań majowych. Ciasto w całości zrobiła moja 4-letnia Córcia. Obrała banany, rozgniotła, dosypała, dolała (oczywiście ja mówiłam jej w jakich ilościach wariancjując na bazie bananowca:)). Wszystko pieczołowicie wymieszała, zarządziła dodatek słonecznika i migdałów, po czym wylała do blaszki (ja trzymałam miskę). 3 duże dojrzałe banany (przydałby się jeszcze jeden) Kiedy ciasto się już piekło, oblizując miskę, zrozumiałam czemu na surowo jest takie smakowite - zapomniałam o proszku do pieczenia! Po zwieńczeniu dzieła, Córcia nie chciała go jeść. Stwierdziła: "Wolałaby, żebym nie czuła bananów" ;) A mnie smakowało bardzo i zjadłam je z największą przyjemnością. Całe.
czwartek, 25 lutego 2010
Przy tych ciasteczkach sugerowałam się przepisem Doroty na ciastka digestive, ale jak zwykle zapomniałam sobie przepisać proporcje i robiłam po swojemu.
szklanka mąki pszennej
pół szklanki mąki żytniej razowej
pół szklanki płatków owsianych zmielonych w blenderku wygranym u Beatki;) ale można też przez ściereczkę utłuc młotkiem 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia BIO kostka margaryny lub masła 2 łyżki cukru pudru łyżka mleka koziego łyżka oliwy Ze składników zagnieść ciasto. Jeżeli się nie klei, dodać odrobinkę mleka lub oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Wałkować dosyć grubo i lepiej wycinać ciasteczka dużą foremką. Piec 15 minut w temperaturze 180ºC. Pyszności! Córcia pochłaniała je taśmowo, tak jak by jej mówiły: zjedz mnie, zjedz mnie;)
Jedz dziecko, to urośniesz:)
A jutro zapraszam na kolejne ciasteczka.
poniedziałek, 06 lipca 2009
Zainspirowałam się przepisem z blogu Śmierć kanapkom, ale jak zwykle "trochę" pozmieniałam;) 1 szklanka mąki pszennej
Ugniotłam wszystko na jednolitą masę, tak jak się zagniata kruche ciastka. Odrywałam kuleczki i rozpłaszczałam na blasze przy pomocy... - marchewki:) Miałam za długie paznokcie i palec nie wchodził w grę;) Dziurki miałam napełniać dżemem, ale ostatecznie zrezygnowałam. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Jak na mój gust wyszły za bardzo gnieciuchowate i jeszcze muszę nad nimi pomyśleć, ale ogólnie bardzo smaczne:) Na pewno wrócę do ciasteczek owsianych;)
poniedziałek, 06 kwietnia 2009
Tylko na ciepło, inaczej nie zjem, bo mnie brzydzi. Ale ciepła jest rozkoszna... Syci na dłuuuuuugo:) Ugotować płatki owsiane na wodzie. Trzeba jej nalać dużo, bo szybko pęcznieją i łatwo się przypalają. Gotować trzeba długo i na małym ogniu. Dodać cynamon, kolendrę, imbir, gałkę muszkatołową, goździki. Pod koniec dodać łyżkę miodu. Sycące i wprost luksusowe śniadanie:) Można dorzucić banana, suszone morele, truskawki, ananasa. O ile moja Córcia NICZEGO nie je na ciepło, to o dziwo, owsiankę je letnią. Dziecinie nie pokażę, żeby jej nie było przykro, ale na gorącą porcję owsianki można położyć kulkę lodów śmietankowych. Umpfff... |