|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: kanapka
środa, 16 maja 2012
Zapraszam na malutki chrupiący konkursik. Ostatnio miałam możliwość testowania produktów Granex, a teraz tą możliwość macie Wy.
Do rozdania mam trzy zestawy, w których skład wchodzą: poduszeczki owsiane, przekąska błonnikowa, pieczywo chrupkie. Upominki może skromne, ale bardzo smaczne:) Żeby otrzymać jeden z nich: 1. Miło mi będzie, jeżeli zagłosujecie na mój omlet.
Spośród osób, które udzielą odpowiedzi, wybiorę jedną, która mi się najbardziej spodoba, a z pozostałych (oczywiście tych na temat) wylosuję dwie. Organizatorem konkursu jestem ja, Granex jest sponsorem nagród. Powodzenia:) P.S. A na zdjęciach chrupkie pieczywo z zielonogroszkową pastą (poprzedni wpis) i pierwiosnkami, które są zdecydowanie jednymi z moich ulubionych jadalnych kwiatów:) P.S. 2. Do kupienia są jeszcze kalendarze charytatywne z moim przepisem. Jeszcze się załapiecie na mój maj:)
wtorek, 15 maja 2012
Jeżeli na moim blogu pojawiają się kanapki, to wiadomo, że będą to kwitnące kanapki;)
Pasty z roślin strączkowych są pyszne, zdrowe i wysokobiałkowe. Stanowią doskonały zamiennik twarożku na kanapkach. Uwielbiam hummus, chociaż zawsze natarczywie kojarzy mi się z humusem;) No ale cóż, jedno odżywia mnie, drugie - moje kwiatki. Tymczasem u mnie kanapki z hummusem i pastą z zielonego groszku zakwitły kwiatami czosnku niedźwiedziego i czosnku szczypiorku.
Hummus szklanka rozgotowanej na miękko ciecierzycy (lub z puszki) Ciecierzycę przed gotowaniem trzeba długo moczyć, gotować też długo. Ułatwia sprawę użycie grochu gołębiego z puszki, ale smak będzie całkiem inny. Odcedzoną ciecierzycę zmiksować z pozostałymi składnikami. Jeżeli macie małą makutrę, to polecam jej użycie - żaden blender nie podskoczy:) Rozsmarować na kanapkach i posypać obficie kwiatami czosnku. Pastę z zielonego groszku można zrobić dokładnie tak samo, tylko zamiast groszku włoskiego używamy groszku zielonego, absolutnie nie z puszki. Fajnie jest dodać szczyptę majeranku albo świeżej mięty. Alergicy mogą zastąpić sezam złocistym siemieniem lnianym, albo w ogóle go nie dodawać.
A tu kanapka w wersji full-wypas z mango i świeżym szpinakiem na podkładzie hummusowym posypana kwiatami czosnku niedźwiedziego i kiełkami gorczycy.
Jutro zapraszam na ciąg dalszy :)
wtorek, 08 maja 2012
Podobnie jak bardzo wiele blogerek, zostałam poproszona o przetestowanie produktów firmy Granex, która zdecydowała się na właśnie taki typ promocji. Przy czym należy podkreślić i bardzo za to dziękuję, że firma uwzględniła nasze preferencje wynikające z alergii i przysłała produkty pozbawione nabiału. W paczce przyszło pieczywo chrupkie, wafle ryżowe i pszenne i przekąski błonnikowe czyli tekturki, styropiany oraz dżedżownice.
Przedstawiam tutaj moją i mojej rodziny opinię, natomiast po szczegóły, skład i wartości odżywcze zapraszam na stronę producenta. Do testowania zabraliśmy się od razu po otwarciu paczki. Na pierwszy rzut poszły przekąski błonnikowe ochrzczone przez Córcię dżedżownicami. Zdrowy błonnik oraz przekąska z błonnikiem smakują jak chrupkie pieczywo czyli mają raczej skromny aromat, ale mają fajną formę pałeczek. Rzeczywiście nadają się jako przekąska do niezobowiązującego pochrupania, mająca tą przewagę nad pieczywem, że się z nich nie kruszy;) Pomimo niespecjalnego bukietu smakowego, bardzo fajnie się je wcina i o dziwo ciągle ma się ochotę na więcej. Wersja Junior jest za to naprawdę bardzo smaczna, do tego stopnia, że aż zapał Córci i Synutka skłonił mnie do podjęcia rozmyślań nad reglamentowaniem jej dzieciom, by uniknąć ewentualnych grzmigaci. Na szczęście się obyło, a objedli się obficie;)
Kolejne były poduszeczki owsiane bez nadzienia, na które Córcia od razu założyła szlaban, mówiąc, że mam jej ich nie zjadać, bo są więcej niż dobre. Czy potrzebujecie lepszej rekomendacji? Są naprawdę smaczne i bardzo leciutko słodkie. A chlebki i wafle? Nie mam żadnych zastrzeżeń. Są bardzo smaczne i niezmiernie nam się przydały podczas majówki. Pomimo iż zajmują dużo miejsca, to lekko je nosić. Poza tym nadają się na kanapki, moje ulubione o tej porze roku: kwiatowe! z kozim serkiem ;)
Mam kilka drobnych uwag np.: dlaczego inulina jest utożsamiana z błonnikiem? Jaki jest sens jednoczesnej suplementacji wapniem i magnezem? Opakowania są estetyczne, a na serii wafli są opatrzone rysunkami kwiatów, a kto jak kto, ale ja kwiatki w każdej postaci uwielbiam, tylko widząc na opakowaniu krwistoczerwone maki, oczekiwałam wafli z dodatkiem maku (warto rozważyć, mak ma dużo żelaza;)). Moim zdaniem w kartonach z przekąskami dla aktywnych powinno być takie samo zapięcie jak w kartonikach z pieczywem, a nazwa "Zawiera błonnik" nie odpowiada mi językowo, szczególnie w zestawieniu z waflami. Ale są to rzeczywiście drobiazgi, które wynikają ze zboczenia zawodowego i wrodzonego czepialstwa lecz absolutnie nie wpływają na pozytywną opinię o tych produktach. Produkty Granex wytworzone z pełnych ziaren zbóż są przygotowywane bez użycia: spulchniaczy, ulepszaczy, barwników czy konserwantów, a poza tym są smaczne, więc mogę je spokojnie polecić. Smacznego!
sobota, 16 kwietnia 2011
Tak, wiem, kanapki to nudne śniadanie. I tak, wiem, że co roku usiłuję Was przekonać w ten sam sposób, że tak nie musi być;) (No chyba, że jada się je tylko w weekendy, wtedy na pewno nie są nudne;)) Podajcie swojej rodzinie lub ukochanemu takie śniadanie, a przekonacie się, że wcale nie będą znudzeni, czy rozczarowani kanapkami. P.S. Pamiętajcie, że nie wolno jeść bratków z kupionych sadzonek. Musicie mieć albo własne, albo poczekać ze zrywaniem do końca maja. Zawsze przecież można zastąpić je stokrotkami:)
niedziela, 08 sierpnia 2010
Wreszcie w tym roku się doczekałam i mogłam spełnić swoje marzenie. Ach, jak cudownie w swojej norze móc delektować się na spokojnie własnymi, niepryskanymi, wyrwanymi osobistymi palcami z paszczy mszyc, wychuchanymi, wypielęgnowanymi, olśniewająco pięknymi nasturcjami. Nie za często jadam kanapki (cicho sza! Nie mówcie W:)), ale nasturcje a do nich mój ukochany łosoś, masło i sałata, sprawiają, że ciemny chleb staje się bajkowym daniem. A taką rozmowę niedawno przeprowadziło ze mną moje dzieciątko: - Co dziś na zupę? No pewnie, że może:) Bo czemu by nie?
poniedziałek, 10 maja 2010
Pogoda niezbyt nam dopisuje. Ani poprzedni ani ten weekend majowy nie nastrajał do spacerów. Spadło tyle deszczu, że zaczynam się obawiać, że już żadne kwiaty nie zdążą zakwitnąć bo wcześniej zgniją:( Komarka wczoraj pięknie opisała skarby łąki, a u mnie pojawi się jeden malusieńki skarbek przywieziony z lasu: szczawik zajęczy. Cudownie kwaśny, uroczo wyglądający i ślicznie kwitnący:) Nadaje się do kanapek, sałatek, zup itd.
Jadąc na piknikowe śniadanie nie trzeba brać ze sobą sałatki;)
sobota, 30 maja 2009
Mój osobisty patent:) Kromki ciemnego chleba np.: słonecznikowego, sojowego, polać obficie oliwą extra vergine i posmarować miodem. Popijając kefirem lub mlekiem kozim mamy pełen zestaw węglowodanów, NNKT i białka w idealnych proporcjach:)
wtorek, 26 maja 2009
Dodanie owoców, to prosty sposób na urozmaicenie kanapek. Można do szynki dodać banana, śliwkę do salami itd. Na ostatnie majowe śniadanie: chleb na zakwasie, dla Córci kozi twarożek, dla nas camembert, a na górę truskawki. Ostry ser w połączeniu ze słodkimi truskawkami uwydatnia nowe warstwy smaku. Ze zwykłym serem to już nie to samo, bo za płasko, za słodko...
środa, 06 maja 2009
W jedzeniu kwiatów jest coś niepokojącego. Rzekłabym, że wprost sprośnego. Kładąc płatki na języku odczuwam dziwne podniecenie graniczące z przerażeniem, że oto robię coś zakazanego. Z jednej strony jest szacunek, że przeciez z kwiatu wyrośnie owoc. A może też dlatego, że kwiaty są niczym innym lecz ordynarną ekspozycją organów płciowych. Nawoływaniem: weź mnie! Weź! Zapyl teraz!
Na szczęście moja Córcia nie ma żadnych skojarzeń i każdą inicjatywę jedzenia kwiatków wita z niekłamaną radością i kompletnie bez żadnych uprzedzeń kulturowo-społecznych. Tak samo pochłania stokrotki, fiołki, bzy, jak jabłka i pietruszkę. No, może z większym entuzjazmem, bo przecież kwiatki sama pomaga zbierać:) Wyjazd na wieś to możliwość jedzenia kwiatków prosto z łąki bez obaw o ołów, kadm, WWA i inne świństwa, a ogródek otoczony, więc kozy bobków też nie zostawiają :) Córcia, jej kuzyneczka i ja wcinałyśmy wszystko, co akurat kwitło i było na jadalnej liście. Tatuś tylko machną ręką na nasze dziwactwa. Kwiaty jabłoni, grusz i śliwek były całkiem smaczne, chciałam nazbierać przed wyjazdem płatków, żeby udekorować później ciasto, ale po całym zamieszaniu z mleczami, zapomniałam:( Mlecze na surowo są trochę gorzkie, rzeżucha łąkowa bardzo ostra, ale najwięcej zjadłyśmy stokrotek. Tym razem nie w sałatce tylko prosto z łąki:)
Płatki nie mają prawie wcale smaku, w ustach dają wrażenie czegoś bardzo delikatnego, eterycznego, jakby muśnięcie motyla albo chmurki. Natomiast główki są jędrne i chrupiące, trochę przypominają rumianek, troszkę koniczynę. Pasują też do kanapki z twarożkiem:) Szczerze mówiąc stokrotki bardziej mi smakują niż kiełki. Listki też do zjedzenia.
poniedziałek, 16 lutego 2009
|