| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością, kopiowanie jest płatne. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:) Komentarzy reklamowych nie publikuję!
Kontakt
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
FAQ
Przydatne linki


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: lawenda przepisy

poniedziałek, 06 sierpnia 2018

Po prostu kocham to połączenie. Morele z lawendą tworzą niesamowity duet smakowy. Koniecznie spróbujcie!

 konfitura morelowa z lawendą, dżem z moreli i lawendy, apricot jam with lavender, konfitura z moreli i lawendy

Konfitura morelowa z lawendą

morele
kwiaty lawendy świeże lub suszone
ewentualnie brązowy cukier lub miód

Morele przekrój na pół lub na ćwiartki, usuń pestki. Owoce wrzuć do szerokiego rondla, jeżeli chcesz, dodaj miód lub cukier ok. 100 g na kilogram moreli moim zdaniem wystarczy absolutnie. Do mojej konfitury w ogóle nie dodawałam żadnego słodzidła, bo owoce były wystarczająco słodkie same z siebie.

Podgrzewaj morele pomalutku na maleńkim ogniu pod przykryciem, żeby owoce puściły sok. Kiedy wszystkie morele "zwiędną", zdejmij pokrywkę i gotuj aż, konfitura zgęstnieje, od czasu do czasu potrząsając rondlem, żeby nie przywierała do dna. Jeżeli morele były bardzo soczyste i gotowanie zajmuje dużo czasu, możesz je przerwać, zostawić owoce do wystudzenia i ponownie podgrzać następnego dnia. Na koniec dodaj szczyptę (lub więcej) kwiatów lawendy i zamieszaj. Gotową konfiturę przełóż do wyparzonych słoików i odstaw pod koc do wystudzenia.

Ostatnio przy okazji Kulinarnego Festiwalu Kwiatów Jadalnych w Ogrodach Hortulus w Dobrzycy miałam okazję powąchać i spróbować 20 odmian lawendy. Niesamowite, jak bardzo między sobą różnią się aromatem, pomimo iż wszystkie przecież pachną lawendą. Mogę jedynie powtórzyć po raz N-ty moją radę: zawsze próbujcie kwiatów, których chcecie użyć, żeby najlepiej wykorzystać ich aromat i optymalnie dobrać do dania.

lawenda jadalna, jadalne kwiaty lawendy

Do mojej konfitury wybrałam w sumie mniej urodziwą odmianę lawendy, o luźnych, jasno-fioletowych kwiatostanach, ale jak ona cudnie smakowała! Nie ostro, aptecznie, absolutnie nie jak mydliny, lecz pięknie ziołowo-miodowo. Istne cudo!

Więcej przepisów z lawendą i innymi jadalnymi kwiatami znajdziecie w książce "Jadalne kwiaty", zaś o Festiwalu powspominam więcej w kolejnym wpisie :)

Smacznego!

niedziela, 01 lipca 2018

Zapraszam na wspomnienie Festiwalu Kwiatów Jadalnych w Dobrzycy, które jest jednocześnie zaproszeniem :)

W zeszłym roku podczas Festiwalu miałam zaszczyt być jurorem konkursu kulinarnego. Tematem przewodnim były oczywiście potrawy z kwiatów, choć uczestniczki jeszcze nieśmiało sięgały po bogactwo kwiatowych aromatów, to gorąco liczę, że w tym roku wykażą więcej odwagi!

Bohaterką tegorocznej edycji Festiwalu Kwiatów Jadalnych będzie lawenda, więc spodziewam się feerii wspaniałych potraw. Kocham aromat lawendy, a lawenda po prostu kocha towarzystwo owoców, więc dziś polecam pierogi z porzeczkami z dodatkiem lawendy.

 pierogi z porzeczkami i lawendą, pierogi z czerwoną porzeczką, lawendowe pierogi z porzeczkami

Pierogi z czerwoną porzeczką i lawendą

ciasto:
500 g mąki
sól
gorąca woda

nadzienie:
czerwona porzeczka
kwiaty lawendy 

do podania:
masło, śmietana lub oliwa
cukier puder lub inne słodzidło

Mąkę ze szczyptą soli zalać bardzo ciepłą wodą i zagnieść gładkie, elastyczne ciasto. Odstawić pod przykryciem na pół godziny, żeby wystygło i spęczniało.

Porzeczki umyć, osuszyć i odszypułkować. Z gałązek lawendy oberwać kwiatki i posypać nimi porzeczki.

Ciasto na pierogi rozwałkować lekko podsypując mąką, wycinać kieliszkiem kółka. Na każde kółko nakładać porcję czerwonych porzeczek z lawendą i zlepiać pierogi. Jeżeli ciasto klei się do palców, nie dosypujcie więcej mąki, tylko dłonie natrzyjcie olejem. Pierogi wrzucać na gotującą się wodę i gotować, aż wypłyną.

pierogi z porzeczkami i lawendą, pierogi z czerwoną porzeczką, lawendowe pierogi z porzeczkami

Pierogi można podać z osłodzoną śmietaną 18% lub polane roztopionym masłem i posypane cukrem. Jeżeli nie używacie nabiału, skropcie pierogi delikatną oliwą, żeby się nie sklejały i przed podaniem oprószcie cukrem pudrem. Jeśli chcecie wzmocnić aromat lawendy, można zmielić cukier z lawendą i posypać danie takim lawendowym cukrem.

Smacznego!

lawenda, lawendowy ogród

Tymczasem zapraszam Was na III Festiwal Kwiatów Jadalnych w Ogrodach Hortulus Spectabilis w Dobrzycy (KLIK), który odbędzie się 14 i 15 lipca 2018. To doprawdy niezwykłe wydarzenie w absolutnie niezwykłym miejscu, które serdecznie polecam. Organizatorzy zaplanowali wiele atrakcji i posadzili ponad 20 odmian lawendy. Będę tam również ja na zaproszenie firmy POLAN. Będę opowiadać o kwiatach, ich smakach, możliwościach wykorzystania i właściwościach zdrowotnych, a także podpisywać moje książki.

A dla czytelników Trochę Innej Cukierni mam 10 wejściówek na Festiwal. Zaglądnijcie na moją fejsbukową stronę po konkurs KLIK :)

piątek, 13 kwietnia 2018

"...zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku."

To fragment wiersza Juliana Tuwima: "Spóźniony słowik". Uwielbiam Tuwima, nie tylko za wiersze dla dzieci, ale ten o panu Słowiku po prostu kocham. Opis kolacji przygotowanej przez panią Słowikową zawsze działał na moją wyobraźnię i kiedy prawie dekadę temu pod jego wpływem pojawił się w mojej głowie przepis na tort z wietrzyka w księżycowym blasku, zamarzyłam, żeby go przygotować. I właśnie przez to marzenie połączenie fiołków i lawendy nazwałam Luscinia, czyli słowik. Tylko, że w realizacji ciągle coś stawało mi na przeszkodzie. Przede wszystkim alergia dzieci (po co realizować marzenie, którym nie można się podzielić z najbliższymi?), potem nadmiar pracy, brak odpowiedniej pogody (suchej) albo brak jednocześnie dostępu do fiołków i waty cukrowej... Ech.

Ale wreszcie się udało! Zrealizowałam moje marzenie!

 Tort z wietrzyka w księżycowym blasku

Tort z wietrzyka w księżycowym blasku

czyli tort bezowy z fiołkami i lawendą otulony watą cukrową

7 białek
250 g drobnego cukru
szczypta soli
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny

500 ml śmietany kremówki
2 łyżki borówek czarnych
1-2 łyżeczki soku z cytryny
solidna szczypta suszonej lawendy (świeżo zmielonej)
2 łyżki konfitury fiołkowej (przepis jest TUTAJ)

wata cukrowa
fiołki wonne
listki mięty
szczypta jadalnego brokatu (bez dodatku aluminium)

Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę dodając stopniowo cukier. Kiedy piana będzie sztywna i lśniąca dolać soku z cytryny i wsypać przesianą skrobię ziemniaczaną - ubijać jeszcze chwilę.

Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyłożyć pianę, formując dwa blaty. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i od razu zmniejszyć temperaturę do 150°C. Piec około 1,5 godziny, wystudzić przy uchylonych drzwiczkach. Beza musi być super sucha i krucha.

Borówki czarne rozgnieść z sokiem cytrynowym, zagotować, lekko odparować i odcedzić powstały sok. Śmietanę ubić z dodatkiem soku z borówek i zmieloną lawendą. Śmietana powinna mieć łagodny, radosny, liliowy kolor i delikatny aromat.
Blat bezowy posmarować konfiturą fiołkową, nałożyć połowę śmietany, przykryć drugim blatem i wyłożyć resztę śmietany. Na wierzchu i dookoła torcika udrapować watę cukrową, udekorować go obficie fiołkami, dołożyć kilka listków mięty i posypać odrobiną brokatu.

Tort, jak przystało na wytwór z wietrzyka jest bardzo eteryczny, trzeba go podawać od razu po przygotowaniu, bo wata cukrowa błyskawicznie się roztapia.

Smacznego!

P.S. Fiołki stały na szczycie mojej listy zakupowej, która objęła też:
pędy chmielu, pąki lipy, kwiaty klonu, podagrycznik, pokrzywa, szczawik, stokrotki

A tak wygląda mój dziki supermarket:

jadalne dzikie rośliny, dziki supermarket, wild food

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ostatnio miałam przyjemność uczestniczenia w spotkaniu degustacyjnym kawy Nespresso, które odbyło się w Studio Twój Kucharz. Imprezę zorganizowano w związku z otwarciem butiku Nespresso w Krakowie (Rynek Główny, Pasaż 13). Uznałam, że to bardzo ciekawe warsztaty, których nie chciałam opuścić, pomimo iż kawy zasadniczo nie pijam. Ale skoro można nabrać nowych doświadczeń i wiedzy, to czemu nie spróbować?

kawa z lawendą, lavender coffee, kawa lawendowa

W czasie degustacji poznaliśmy różnice między kawami pochodzącymi z różnych regionów świata oraz kawami o różnym stopniu uprażenia. Głównymi bohaterkami były kawy Pure Origin: 
Dulsao do Brasil, czysta Arabica czerwonych i żółtych ziaren odmiany Bourbon, łagodnie palona o kwiatowych akordach
Indryia from India, mieszanka Arabiki i Robusty z południowej części Indii. Bardzo intensywna, ziemista, o korzennych nutach
Rosabaya de Colombia, mieszanka Arabik z Kolumbii, bardzo kwaśna z nutami czerwonych owoców. 

Kawę degustuje się tak samo jak wino: najpierw ogląda, wącha, rozgarnia piankę, siorbie, mlaska, żeby wyłonić wszystkie charakterystyczne akordy smakowe.

To naprawdę fajne doświadczenie spróbować trzech zupełnie odmiennych kaw. Ale tak kompletnie różnych! Większość ludzi rozróżnia 2 rodzaje kawy: dobrą kawę i złą kawę. A tu mieliśmy zapewnione trzy kawy tej samej jakości, a były tak zupełnie inne w smaku. 

Zastanawiałam, skąd bierze się crema, czyli naturalna pianka na kawie, niestety prowadząca warsztaty nie potrafiła udzielić mi odpowiedzi, więc musiałam dojść do tego w ramach zadania domowego, ale mój tok myślenia okazał się słuszny. Za powstawanie pianki odpowiada tłuszcz zawarty w ziarnach kawy. Arabica ma tłuszczu o połowę więcej niż Robusta, stąd pianka na Arabice jest grubsza i bardziej kremowa. A warto pamiętać, że to tłuszcze przenoszą najwięcej aromatów.

Po degustacji przyszła pora się wykazać i to zaproszeni blogerzy mieli za zadanie skomponować napój kawowy. Mieliśmy do dyspozycji 14 różnych dodatków i 2 własne. Ada i Mateusz przynieśli boski solony karmel, Kasia - tahini, Grzesiek i Paweł - grenadinę.

Ja przygotowałam kawę z lawendą. Miałam chwilę wątpliwości, jak logistycznie rozwiązać problem parzenia, skoro kawa była w kapsułce, a lawenda nie, ale przecież już tak robiłam w "Kwiatowej uczcie" przy okazji kawy z szałwią :)

kawa z lawendą, kawa lawendowa, lavender coffee

Kawa lawendowa

kawa
lawenda suszona lub świeża
woda

ewentualnie:
mleko
miód
biała czekolada 

Jeżeli używamy kawy luźnej, to po zmieleniu trzeba zmieszać ją ze zmieloną lawendą. 1 kawowa łyżeczka suszonych kwiatów powinna być OK, ale to trzeba dobrać indywidualnie do smaku. Świeżej lawendy trzeba użyć 2-3 razy więcej. W przypadku, kiedy ekspres nie dopuszcza możliwości zmieszania kawy, albo nie chcemy, żeby przeszedł zapachem lawendy, wtedy kwiaty zaparzamy osobno w niewielkiej ilości wody. Ja osobiście zdecydowanie wolę wodne wyciągi z lawendy niż olejek lawendowy, ze względu na łagodniejszy smak i mniej perfumeryjne skojarzenia. Kawę parzymy w mniejszej objętości wody i łączymy obydwa napary. Jeżeli chcemy użyć białej czekolady, wtedy trzeba ją drobno posiekać i wsypać do filiżanki, żeby spływająca z ekspresu kawa ją roztapiała, po czym wymieszać. Potem już standardowo, kawę można dosłodzić, dodać spienione mleko itd.

Szczerze mówiąc kawa wyszła mi nieco wodnista, na szczęście dodana do kawy pokruszona biała czekolada i jej masło kakaowe natłuściło napój uzupełniając niedobór tłuszczu kawowego.

Pierwotnie planowałam użyć kawy Dulsao z Brazylii, żeby połączyć jej kwiatowe nuty z lawendą, ale wyszło to raczej płasko. Lawenda potrzebuje towarzystwa kwaskowatości i to zapewniła jej Rosabaya z Kolumbii.

Najgorsze jednak było to, że w tym dniu byłam przeraźliwie przeziębiona. Albo dopadła mnie jakaś egzotyczna alergia wziewna. Ciekło mi z nosa, spojówki piekły, smaki łagodne gdzieś ginęły, a ostre aromaty nadmiernie drażniły receptory. W efekcie nie do końca byłam pewna osiągniętego rezultatu. Ale...

Ale moja propozycja spotkała się z uznaniem ze strony jury :) 

blogerzy kulinarni Kraków

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Te warsztaty były cennym doświadczeniem. 

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż 

czwartek, 19 marca 2015

Na początku marca Mistrz Branży zaprosił mnie na targi cukiernicze SweetTargi, żebym zaprezentowała desery z jadalnymi kwiatami. Ponieważ wydarzenie pokrywało się z datą premiery mojej nowej książki na temat słodkości dla alergików, postanowiłam połączyć te dwa zagadnienia w jednym wystąpieniu. Może się wydawać, że to za dużo kotów w worku, ale przecież właśnie tak robię na co dzień :) Piekę dla moich dwóch alergiczątek i objadamy się kwiatami, więc ja osobiście nie odczuwałam dysonansu między tymi tematami, mam nadzieję, że goście pokazu również nie :)

Ponieważ był to czas jeszcze mocno zimowy, jadalne kwiaty dostarczyła firma Fusion Gusto, której bardzo dziękuję. W czasie pokazu częstowałam trufelkami czekoladowymi z kwiatowym pudrem oraz ciasteczkami z wodorostami i nasionami pokrzywy. A sednem warsztatów były muffinki karobowe z kremem lawendowym udekorowane kwiatami lewkonii i storczyka.

Muffinka z kremem lawendowym i orchidea, vegan muffin lavender cream and edible orchid, edible flower muffin

Muffinki z lawendowym kremem czekoladowym i jadalnymi kwiatami

1,5 szklanki mąki (może być mieszanka bezgluta lub gryczana niepalona)
1/2 szklanki cukru nierafinowanego
szczypta soli morskiej
1 kopiata łyżka karobu (lub 2-3 płaskie łyżki kakao)
1 płaska łyżeczka sody
1/4 szklanki łagodnej oliwy
1 łyżeczka octu jabłkowego
1 niepełna szklanka soku pomarańczowego

Suche składniki zmieszać, dolać płynne, pomieszać łyżką do połączenia i od razu przełożyć do foremek muffinkowych. Piec ok. 15-20 minut w 180°C, do suchego patyczka.

Krem lawendowy

200 g gorzkiej czekolady
1 szklanka soku pomarańczowego
2-3 łyżki łagodnej oliwy
1 łyżka nierafinowanego cukru
1-2 łyżeczki suszonych kwiatów lawendy

Lawendę zmielić w młynku z cukrem. Proporcje są dość luźne, bo cukier w sumie jest potrzebny tylko jako nośnik, żeby dokładnie sproszkować kwiaty.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Dodać oliwę i sok i wymieszać na gładki krem. Stresowałam się okropnie, żeby krem mi się nie zważył i... oczywiście zważył się. Zagadałam się o kwiatkach, przez co przegrzałam czekoladę i klops! Zrobiły się grudy :/ A gadać o kwiatkach, to ja niestety mogę bez opamiętania ;) Na szczęście wystarczyło dolać jeszcze ciutkę oliwy i soku po czym dokładnie rozmieszać, aby gładkość powróciła, a krem został uratowany.

warsztaty z jadalnymi kwiatami, małgorzata kalemba-drożdż

Do kremu dodać cukier lawendowy - wedle uznania. Lepiej dać za mało lawendy, niż za dużo, żeby uniknąć wrażenia mydlin w ustach. Dobrze utrafione proporcje zostawią delikatny posmak lawendy zatopiony w czekoladzie, lekki pazur, który sugeruje, że ta czekolada zawiera szczyptę magii. Za testera smaku służyła mi Aurora, która prowadzi Blog czekolady, a która jednocześnie moderowała warsztaty. Przy okazji chciałam Aurorze serdecznie podziękować za zgrabne prowadzenie pokazu i rozmowy :) Bez Ciebie chyba bym straciła wątek z gorąca, bo tak mocno byłam przypiekana przez stojący za mną piec :P

Muffinki posmarować kremem lawendowym i udekorować kwiatami. Najczęstszym pytaniem jest, które storczyki można jeść? Jadalne są orchidee z rodzaju Dendrobium, to te ze szpiczastymi płatkami. Dokładniej opisałam je na 1000 roślin.

A tak wyglądały muffinki na pokazie:

muffinki z kremem czekoladowo-lawendowym, lavender chocolate muffins

Zdjęcia z warsztatów dzięki uprzejmości Anny Kani z Mistrza Branży, relacja z całych targów jest tutaj.

A poniżej zdjęcia babeczek z lewkoniami. Wydaje mi się, że żywe kwiaty bardzo fajnie się komponowały z czekoladowym ciastkiem. Świeże kwiaty dodają deserom lekkości. Skoro można jeść sałatę do kotleta, to czemu nie płatki kwiatów do tortu? ;)

muffinki z kwiatami,ciasto z żywymi kwiatami, flower muffins, cupcake real flower

Odniosłam wrażenie, że warsztaty się podobały, a przygotowane przeze mnie słodkości i kwiaty smakowały. Odzew ze strony uczestników był bardzo pozytywny. Dla mnie warsztaty są zazwyczaj fajną przygodą, bo przychodzą na nie ludzie zainteresowani tematem, pełni ciekawości smaku, co od razu stwarza sympatyczną atmosferę.

Cieszę się, że goście pokazu tak odważnie sięgali po nieznane smakołyki. Widziałam, że dla wielu z nich to był pierwszy raz, kiedy jedli glony, kwiatowy puder, karob, no i kwiaty. Naprawdę mam nadzieję, że będą miło wspominali ten pierwszy raz i zachęci ich do sięgania po więcej :) 

Pozdrawiam serdecznie
Gosia 

piątek, 24 października 2014

Czytaliście już jesienne wydanie Małopolskiego Apetytu? Jeśli jeszcze nie, to bardzo warto do niego zajrzeć (klik). To już trzeci wspaniały numer, który świetnie dowodzi, że magazyn profesjonalny od amatorskiego różni w zasadzie jedynie zdolność znalezienia pieniędzy na wydruk, a nie jakość treści. Pośród znakomitych artykułów znajdziecie tam również mój skromny tekst o...

Przy okazji ostrzegam, że jutro, czyli w sobotę 25 października, będę straszyć na łamach Gazety Krakowskiej, a także w Radio KRK.FM w godz. 12-13 (można słuchać online (klik)), albowiem Paweł i Rafał będą opiekali mnie "Na wolnym ogniu" ;)

A teraz zapraszam Was na prosty i pyszny deser o ziołowej nucie. Idealny na skołatane nerwy ;)

lawendowa panna cotta, lavender panna cotta, no-dairy panna cotta

Lawendowa panna cotta

400 ml gęstego mleka kokosowego i 100 ml mleka migdałowego (w wersji klasycznej 500 ml śmietany kremówki)
4 łyżki drobnego brązowego cukru (lub czegoś innego, czego używacie do słodzenia)
1-2 kwiatostany lawendy lub 0,5-1 łyżeczki sypkiej lawendy
połowa laski wanilii
2 łyżeczki żelatyny

Żelatynę namoczyć w niewielkiej ilości wody, żeby spęczniała. Do mleka lub śmietany wrzucić lawendę i laskę wanilii przekrojoną wzdłuż. Dodać cukier i podgrzewać na malutkim ogniu cały czas mieszając. Gdy śmietanka się zagotuje, przecedzić przez sitko.

Żelatynę rozpuścić na malutkim ogniu, pilnując, żeby nie zawrzała. Dodać do lawendowego mleka i dokładnie wymieszać. Odstawić do wystudzenia. Jeżeli chcecie użyć agaru, to jego, żeby się dobrze rozpuścił, trzeba zagotować.

Gdy śmietanka jest już na granicy tężenia, ponownie ją zamieszać i przelać do foremek lub salaterek. Wstawić do lodówki do stężenia na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. 

Żeby ładnie zaprezentować deser, każdą miseczkę należy wstawić na kilka sekund do gorącej wody i wyłożyć na talerz. Panna cottę można podawać z owocami sezonowymi lub owocowymi sosami-musami uzyskanymi poprzez przetarcie duszonych owoców przez sito. Ale że moje kochane Dziwadła nie lubią paprania na talerzach, więc podaję "na sucho".

Smacznego :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Po prostu nie mogłam się oprzeć, by nie upiec crumble z morelami. Wzorem od lat jest dla mnie kruszonka Bei (klik), ale oczywiście po przejściu przez filtr mojego widzimisię i comisięnawinie.

Nie mogłam się zdecydować, czy do moreli dodać lawendę, rozmaryn, tymianek, czy róże. Każdy dodatek ulubiony, każdy idealny...

crumble morelowe z lawendą, morele pod kruszonką

Crumble morelowe z lawendą, czyli morele pod kruszonką

500 g moreli
1 łyżka miodu

50 g płatków owsianych
50 g mąki jaglanej
50 g brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy (suszonych lub świeżych)
40 g masła lub margaryny nieutwardzanej (ja ostatnio bardzo cenię mieszankę oleju kokosowego z masłem shea)

Morele umyć i przepołowić. Płatki owsiane zmielić w młynku razem z cukrem i lawendą. Zmieszać z mąką i szybko zagnieść z zimnym tłuszczem na kruszonkę. Morele ułożyć w naczyniu do zapiekania (wstępnie natłuszczonym). Polać miodem. Posypać kruszonką i piec w 180°C przez ok. 20 minut (aż kruszonka się zezłoci).  

crumble morelowe z lawendą, morele pod kruszonką, lawendowa kruszonka z morelami, apricot crumble with lavender

Jeżeli nie zje się wszystkiego naraz, kolejne porcje warto wrzucić na 5 minut w 200°C pod górną grzałkę, żeby kruszonka była chrupiąca. Poza tym my zazwyczaj wolimy crumble na ciepło.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia  

Smacznego!

poniedziałek, 14 lipca 2014

Miałam straszliwą ochotę na jagodzianki vel borówczanki (jestem z Małopolski, gdzie nazywa się te owoce, tak jak trzeba:)) z tego rewelacyjnego przepisu (klik), który tak bardzo cenicie. Ale kiedy już ciasto sobie wyrastało, zabrakło mi chęci na zawijanie bułeczek, a i Synuś się niecierpliwił o zabawę "judzikami jego", więc wrzuciłam tylko ciasto na blachę i posypałam borówkami, a resztę owoców po prostu zjedliśmy.

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą

Bazą do tego ciasta drożdżowego jest mleko kokosowe, wystarczająco tłuste by nawilżyć wypiek i już żaden dodatkowy tłuszcz nie jest potrzebny.

Dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami (jagodami) i lawendowym cukrem

bez dodatku tłuszczu, jajek i mleka

2 szklanki mąki
1 szklanka pełnego mleka kokosowego BIO
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)
1/2 szklanki brązowego cukru
malutka szczypta soli

100 g borówek czarnych

Zmieszać mąkę z drożdżami, solą i cukrem. Dolać dobrze wytrząśnięte mleko i wyrobić na gładkie ciasto. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości) na około godzinę.

Borówki dokładnie umyć i osuszyć, przebrać.

Wyrobić wyrośnięte ciasto. Przełożyć na blaszkę 20 x 20 cm wyłożoną na dnie papierem. Przykryć i odstawić na 20-30 minut do wyrośnięcia. Posypać owocami i piec w 180°C przez ok. 25 minut. 

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą, ciasto drożdżowe i lawendowy cukier

Cukier lawendowy

3 łyżki brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy

Cukier zmielić w młynku razem z lawendą. Oprószyć nim ciasto.

Ciasto znikało w zastraszającym tempie. Obawiałam się, czy cokolwiek zostanie na rano do zdjęcia przy dziennym świetle, a o ten ostatni kawałek toczyły się zażarte spory ;)

lawendowy cukier, lawendowy słodziak, lawender sugar

Tego lawendowego słodziaka dodaję do akcji Jem kwiaty.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia

 
1 , 2 , 3