|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: święta
czwartek, 12 kwietnia 2012
Moja baba na bani, wg podpowiedzi Ćwierczakiewiczowej jest przegenialna, jednak nie każdy dysponuje przecierem dyniowym, szczególnie na wiosnę, dlatego kilka dziewczyn pytało, czym można zastąpić dynię. Uznałam, że marchewka świetnie się nada. A że ja nie drogowskaz na słupie, co by ino drogę innym pokazywać, a samej do miasta nie chodzić, posłuchałam własnych rad i upiekłam babę na marchewce zamiast na jajkach.
Baba drożdżowa na marchewce bez jajek 500 g mąki Marchewkę obrać, pokroić w wygodne kawałki i ugotować na miękko w niewielkiej ilości wody lub mleka. Po wystudzeniu zmiksować na gładko dolewając trochę płynu spod gotowania. Zmieszać wszystkie suche składniki ciasta. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, pure i wmieszać do ciasta. Podczas wyrabiania uznałam, że ciasto jest zbyt zwarte na babę i dolałam jeszcze trochę mleka. Zostawić ciasto w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić dodając żurawinę i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia pod ściereczką (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, aż się zrumieni, czyli około 35 minut. Ta baba jest tak samo puszysta i wilgotna jak baba na dyni, choć nie tak samo aromatyczna i w kolorze dużo bledszym. Polecam, pyszna i tak, a marchewkę łatwiej zdobyć;) Oblałam ją lukrem z soku z limonki i pomarańczy. Nie mogłam się powstrzymać od obłożenia jej fiołkami;) Choć szybko zwiędły, to takie wypaplane w lukrze fiołki to rarytas sam w sobie.
Przepis dopisuję do Wegetariańskiej Wielkanocy, Wielkanocnych Smaków, Słodkiej Wielkanocy Alergika oraz Bab i babeczek. Na resztę moich Wielkanocnych przepisów zapraszam za rok, nie będzie narzekania, że niczego nie piekę w Wielkim Poście :P
piątek, 06 kwietnia 2012
Kochane, życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy. Dużo wytchnienia i rodzinnego dumania. Mnóstwa zdrowia, bo ono jest najważniejsze, no i oczywiście umiarkowanego, lecz wybornego biesiadowania.
U nas akurat rozpanoszyły się jakieś zarazki przywleczone z przedszkola i sobie je na zmianę przekazujemy w łańcuszku. Tak więc zamiast śmigać z mopem, zagrzebuję się pod kołdrę. Tymczasem podczas wspólnego pieczenia z dziećmi powstały ciasteczka gryczano-owsiane (jedne z moich ulubionych) w wiosennych i Wielkanocnych kształtach (tylko nie pytajcie co ma traktor do Świąt;)), część została polukrowana tubkami o smaku czekoladowym przez co, moim zdaniem, nabrały wyglądu nieco retro. Najbardziej jestem dumna z zająca - wykonała go w całości Córcia, z resztą większość ciasteczek ona malowała, ja polukrowałam tylko pisanki.
Ciasteczka gryczane 2 szklanki mąki gryczanej Wesołych Świąt Wielkanocnych!
Przepis dołączam do Wegetariańskiej Wielkanocy i do Wielkanocnych Smaków.
wtorek, 27 marca 2012
Jajko - symbol nowego życia, nieodzowny atrybut Wielkanocy. Choć to wydaje się dziwne, niektórzy muszą sobie w czasie tych świąt radzić bez nich. I bez nabiału. A niektórzy jeszcze bez glutenu (choć to ostatnie na szczęście mnie nie dotyczy). Drodzy Goście Trochę Innej Cukierni, przepraszam, że nie piekę przepisów świątecznych przed świętami, ale moim zdaniem to odbiera im całą odświętność. Jednak podobnie jak w zeszłym roku i poprzednim mogę Wam przedstawić moje plany: Na pewno będzie mazurek migdałowo-morelowy, taki jak w zeszłym roku, ponieważ Córcia o niego prosiła. Na pewno będzie też drożdżowa baba dyniowa, choć zgodnie ze swoimi radami użyję marchewki zamiast dyni:) Może będzie daktylowiec bez jajek i bez mleka, albo Ulubione ciasto Królowej Matki na przepiórczych jajkach, albo mazurek daktylowy, bo chodzi za mną kruche ciastko z masą daktylowo-pomarańczową podobną do tego, co zaprezentowała Wegetarinka. W każdym razie na pewno coś z daktyli będzie;) I może bułeczki, może muffinki (bo fiołki już zakwitły;)) a może jakaś niespodzianka w stylu ciasta drobiowego lub ozdobnych marcepanków, jeśli czas pozwoli:) A na koniec zapraszam na herbatkę. Zobaczcie, jak od roku robię większość zdjęć;)
sobota, 14 stycznia 2012
Wreszcie się odrobiłam i to już mój ostatni przepis z tych Świąt Bożego Narodzenia. Zarabiając ciasto zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie jest objaw ostrej fiksacji, że różę wpycham nawet do świątecznych pierniczków i pewnie zostanę uznana za niezłą wariatkę. O ile już mnie za taką nie macie :D Tymczasem kochana Szarlotek pokazała swoje pierniczki z różą i poczułam, że jest na tym świecie ktoś, kto mnie rozumie, a przynajmniej jest w równym stopniu zwichrowany jak ja;) Różane pierniczki 300 g mąki Miód podgrzać z tłuszczami i przyprawami. Do gorącego miodu dodać połowę mąki i zamieszać. Po lekkim ostudzeniu dodać różę i wyrabiać dalej z resztą mąki. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub pergaminem w chłodne miejsce do czasu pieczenia. Wałkować podsypując mąką, wycinać i piec ok. 8 minut w 180°C. W ciepłych pierniczkach wykałaczką robić dziurki do przeciągnięcia sznureczków. Ja już snuję kwiatowe plany na nadchodzący sezon, a Wy? :)
sobota, 31 grudnia 2011
Dyniowe ciasto drożdżowe jest dla nas jak poskromienie złośnicy. Jest to jedyna postać dyni, którą Córcia zjada bez marudzenia, a nawet sama się o nie upomina. Pomimo nazwy, baby drożdżowej z bakaliami na święta nie piekłam w keksówce, ponieważ ta akurat była zajęta makowcem. Czy to keks, czy baba z bakaliami, było pyszne. Wilgotne i aromatyczne. Pieczone z dodatkiem dyni zamiast jajek - oczywiście. I właśnie takie ciasto piekę ponownie na Nowy Rok.
Drożdżowy keks dyniowy 500 g mąki Zmieszać mąkę, cukier, sól i drożdże. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, dynię i wmieszać do ciasta. Wyrabiając dodać bakalie. Zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, do suchego patyczka, czyli około 50 minut. Może już znudził Wam się ten mój przepis, ale radzę go w końcu wykorzystać, bo warto, a u mnie na pewno będzie gościł często. Póki dyni w zamrażalniku wystarczy;) Na ten Nowy Rok życzę Wam dużo zdrowia, wyłącznie błahych problemów i mnóstwa dobrych ludzi w okół Was.
piątek, 30 grudnia 2011
Jak co roku, część pierniczków świątecznych przeznaczyłam na prezenty. Pomalowałam je delikatnie jadalnym złotem, czyli złotym barwnikiem rozrobionym w wodzie i podarowałam najbliższym. Przepis dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej.
Jakżesz te Święta były inne od poprzednich... W czarnej d... dolinie rozpaczy i choroby, w przerażeniu i niepewności, których nie rozpraszała żadna nadzieja, nawet ta wyczekiwana. Gdy tylko mała dziewczynka w swojej błogosławionej nieświadomości udźwignęła cały ciężar i całą magię Bożego Narodzenia...
czwartek, 29 grudnia 2011
Pierniczki na choinkę przygotowałam wg tego samego przepisu, który wymyśliłam trzy lata temu. Pyszne, proste do wycinania i bez jajek.
ok. 500 g mąki Miód podgrzać z tłuszczami i zmielonymi przyprawami. Do gorącego miodu dodać połowę mąki i zamieszać. Po lekkim ostudzeniu dodać spulchniacze i wyrabiać dalej z resztą mąki. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub pergaminem w chłodne miejsce. Mnie udało się zarobić na początku listopada, a upiec dzień przed Wigilią. Ozdabianie było szczątkowe przy pomocy resztek lukrów w tubkach.
Pierniczki należą do gatunku znikających. Pomimo że na początku są twarde, to szybko miękną i znikają! Na choince już nie ma żadnego :)
piątek, 23 grudnia 2011
Rudolf to zdecydowanie najgorętszy wypiek tego sezonu;) Kiedy w zeszłym roku u Beatki zobaczyłam reniferkowe ciasteczka, wiedziałam, że koniecznie zrobię coś takiego w tym roku. Jednak w tym roku cała blogosfera obrosła rogami, dzięki Dorocie;) Producent precelków chyba przeżywa dni świetności :P A co mi tam, u mnie też rogato! Przedstawiam najprzystojniejszego reniferka, istnego Valentino :)
Całe stadko reniferów czerwononosych powstało z muffinek karobowych, precelków, okrągłych śmiejżelków z mikołajkowej paczki i lukrów w tubce na potrzeby przedszkolnych jasełek.
Muffinki Reniferki 1,5 kubka mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka. Po wystudzeniu - udekorować. Precelki połamać na pół. Nie wiem, czy to ja jestem jakaś felerna, ale niemal wszystkie mi się łamały na lewą stronę;) Na czubku lukrem przymocować nos, namalować oczy białym i czarnym lukrem, wetknąć precelkowe poroże. Reniferki zapakowane w blachę pojechały na jasełka, gdzie każde dziecko chciało je zjeść za wyjątkiem mojego. Dlaczego? A bo nie lubi tych żelków :D
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia Kochane! Niech będą spokojne, zdrowe i słodkie:) U mnie na Boże Narodzenie będzie keks drożdżowy (oczywiście na dyni), makowiec i pierniczki. Po przepisy zapraszam po świętach:)
niedziela, 18 grudnia 2011
Advent in Polish-catholic tradition is the time of fasting and waiting for the joy of birth/coming back of Jesus, then people should avoid all entertainments including sweets. When I was a child I couldn’t understand how does it work, because nobody keeps the fast when Santa comes and brings the whole sack of chocolate bars, pralines, candies, lollipops, chocolate Santas etc. (in Poland Santa brings presents on the day of Saint Nicolas – 6th of December. During the Christmas Eve the present are brought again by an Angel or a Star. Moreover some families keep the tradition of giving presents one more time on the Three Kings’ Day – 6th of January. Cool, isn’t it?;)) Anyway I think the sweet Advent calendar is a nice idea – one chocolate or a candy for each day is not a sin, but a pleasant way for teaching children of waiting and counting down.
When I was invited to the International Recipe Advent Calendar 2011, I found it extremely difficult to choose one recipe to present. Should I prepare something typically Polish, or something with edible flowers as it is my biggest hobby, or maybe something totally crazy as one of my vegetables cakes? Luckily my babies dissolved the problem stealing my whole time, so I prepared something fast and easy but still on the subject ;) I’ve prepared the Christmas tree forest for our Advent Calendar.
Whole grain Christmas trees 3/4 glass of whole-grain flour (premix of wheat, rye, spelt) Goat milk icing: Knead the ingredients to smooth pastry. If it’s still sticky, add more flour, if it’s too loose, add more oil. Put the pastry into the fridge for 1 hour. Then roll it and cut the cookies. Lay them on a baking tray linned out with baking paper. Bake for about 15 minutes in 180ºC (356ºF) or until they turn gold. Stir the icing sugar with milk to smooth icing, add the natural green color and glaze the Christmas trees. There are only seven - no, wait (mniam) only six - trees left! Merry Christmas!
Mój pierwszy kalendarz adwentowy (przywieziony niemalże spod Żelaznej Kurtyny:)) dostałam mając 10 lat i zastanawiałam się, jak to jest, że w czasie postu daje się dzieciom słodycze? I to codziennie! A tak swoją drogą, to nigdy Was nie zastanawiało dlaczego w czasie Adwentu Mikołaj przynosi tyle słodkości i absolutnie nikt się nie przejmuje nieumiarkowaniem? Tymczasem przedstawiam kruche pełnoziarniste ciasteczka upieczone na zaproszenie Międzynarodowego Kalendarza Adwentowego 2011. To pierwszy rok ze słodkim kalendarzem mojej Córci i uważam to za świetny pomysł dla dzieci. Nie dość, że uczy się czekania, a dzieciom to przychodzi bardzo trudno, to jednocześnie codziennie trenuje się umiejętność liczenia, odliczając pozostałe w puszce słodkości. A przecież jedno ciasteczko to nie grzech, nawet jeżeli ktoś jest na diecie :)
Pełnoziarniste choinki 3/4 szklanki pełnoziarnistej mąki 3 ziarna (pszenica, żyto, orkisz) Lukier mleczny: Ze wszystkich składników zagnieść gładkie ciasto. Jeżeli ciasto się nie klei, dodać odrobinkę oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Wstawić ciasto do lodówki na godzinę. Wałkować podsypując mąką i wycinać ciasteczka. Przełożyć je na blachę wyłożoną papierem i piec na rumiano czyli około 15 minut w temperaturze 180ºC. Z mleka i cukru ukręcić lukier, dodać naturalny zielony barwnik i polukrować ciasteczka. Choinkowy las, to chyba dobry pomysł na kalendarz adwentowy, jedno drzewko na każdy dzień:) A święta już niedługo! Przepis dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej oraz do Wegetariańskich Świąt.
poniedziałek, 02 maja 2011
Nie wiedziałam, czy na Wielkanoc upiec kaczkę czy kurczaka? Same zdecydujcie, co mi wyszło :D
Ucierane ciasto waniliowe bez jajek 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Piekłam ok. 25 minut 180°C w misce z włożonym metalowym czubeczkiem. Następnie obkroiłam brzegi, ciasto zwilżyłam sokiem z cytryny i owinęłam rozwałkowanym cienko marcepanem zabarwionym na żółto luteiną (naturalny żółty barwnik z grupy karotenoidów). Czerwone i pomarańczowe kawałki to żółty marcepan z dodatkiem czerwieni buraczanej. Oczy z chrupków czekoladowych.
W sumie ciasto-kurczak powstało z jednego powodu: musiałam jakoś zużyć te pół kilograma żółtego marcepana;) Przeglądałyśmy z Córcią 50 kolorowych tortów Debbie Brown i zastanawiałyśmy się: co można zrobić na żółto. Ja chciałam dinozaura, ale Córcia zadecydowała, że poczekamy do Wielkanocy i zrobimy kurczaka. Czy też kaczkę ;)
Mieliśmy to ciasto drobiowe zabrać do babci na wielkanocny obiad, ale w ferworze pakowania zapasowych pieluch, śpioszków, maści itd, kompletnie zapomnieliśmy o cieście. Więc całe było później dla nas. I dobrze, bo było przepyszne;)
sobota, 30 kwietnia 2011
Baba, jak to baba. Świąteczna, drożdżowa, z żurawiną. Bez jajek.
pół kilograma mąki sok z limonki, cukier puder Wszystkie składniki suche zmieszać, dodać letnie mleko, oliwę i zagnieść. Dodawać po troszku tłuszcz i zostawić na chwilę w cieple do wyrośnięcia. Dodać żurawinę, skórkę limonki, wanilię, wyrobić i przełożyć do formy. Zostawić do wyrośnięcia pod ściereczką (ok. 3 kwadransów do godziny). Piec w 180°C, aż się zrumieni, czyli u mnie było to 35 minut. Z soku limonkowego, łyżki wrzątku i cukru pudru ukręcić lukier i polać wystudzoną babę.
piątek, 29 kwietnia 2011
A przynajmniej z czymś, co wg mnie miało przypominać baranka, ale przez moje słodkie Drożdżóweczki nie zostało przyjęte z entuzjazmem;) Ale jak na wyskrobka było bardzo smaczne:)
Ciasto ulepiłam z resztek po mazurku morelowym z fiołkami, a na wierzchu posmarowałam po prostu konfiturą wiśniową. Baranek powstał z płatków migdałowych z dodatkiem uśmieszku suszonej moreli i rogów z suszonej śliwki. I już:)
czwartek, 28 kwietnia 2011
Nawet podczas Wielkanocy nie mogłam zdzierżyć bez jedzenia kwiatków;) Mazurek był tak pyszny, że miałam obawy, czy dotrwa do Niedzielnego świątecznego śniadania.
Kruche ciasto: 1/4 kostki margaryny Wszystko szybko zagnieść na gładkie ciasto. Jeżeli ciasto się nie klei, dodać odrobinkę oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Rozwałkować cienko na blaszce, brzegi podnieść nakładając dodatkowe paseczki ciasta. Piec w 200°C przez 10 minut. Nadzienie morelowe: 200 g suszonych moreli Morele zalać sokiem i zostawić na noc. Następnego dnia odcedzić napuchnięte owoce i zmiksować je na gładką papkę. Jeżeli ktoś potrzebuje, to dosłodzić. Rozsmarować na wystudzonym cieście. Wykończenie: płatki migdałowe Udekorować mazurka. Ciasta nie przykrywać, żeby nie zwilgotniało, a podeschło.
P.S. Głosujcie na mnie w konkursie Pozytwnej Kuchni! Prooooszę:)
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Bardzo Wam serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia! I ogromnie przeraszam, że w tym roku Was nie odwiedziłam ze swoimi życzeniami. Doba jakoś dziwnie mi się ostatnio skurczyła... :) Nasza Wielkanoc była prawie bez jajek, bo były jajka na twardo;) Może moje menu na Wielkanoc dla alergików przyda się komuś za rok :)
Była baba drożdżowa z żurawiną i limonką, mazurek migdałowo-morelowy z kandyzowanymi fiołkami, mazurek wiśniowo-migdałowy z barankiem, ciasteczka waniliowe, no i jeszcze kurczak czyli ciasto drobiowe na Wielkanoc;) Tylko nie wiem, kiedy ja to wszystko opublikuję?...
piątek, 22 kwietnia 2011
Wielkanoc to cudowny czas. Spokój, rodzina i tegoroczna orgazmicznie wręcz kwitnąca wiosna... Ćwierkanie, świstanie, gwizdanie, pitpitanie, dzwonienie, trelowanie ptaków za oknem i rozpierające dech w piersiach słońce! Choć Boże Narodzenie to piękne Święta, to jednak o wiele więcej sentymentu mam dla Wielkanocy. Z kilku powodów. Co prawda nie ma prezentów, więc z tego względu dzieci za nią nie przepadają, ale to jest właśnie przyczyna, która nie zaciemnia przesłania i tajemnicy tych Świąt. Ja jednak ostatnio dostałam prezenty. Trzy. Prezent pierwszy to piękny rysunek od Córci:
Prezent drugi to bukiet róż od W:
Prezent trzeci, to moja tajemnica :)
Życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt! Niech będą pełne miłości, spokoju i pyszności!
P.S. A na Wielkanoc będzie u nas mazurek migdałowo-morelowy z kandyzowanymi fiołkami, baba drożdżowa z żurawiną i ciasteczka wielozbożowe, wszystko jak zwykle bez krowiego mleka.
czwartek, 06 stycznia 2011
Pomimo iż zakładałam pieczenie ciasta drożdżowego z żurawiną, to uparcie chodził za mną keks. W końcu, kiedy okazało się, że jednak Święta spędzamy sami, na szybkiego zrobiłam babę drożdżową z dużą ilością bakalii. Czy można to uznać za keks drożdżowy? :) 500 g mąki Wszystkie składniki suche zmieszać, dodać letnie mleko z margaryną, oliwę, jaja i zagnieść. Zostawić chwilę w cieple do wyrośnięcia. Dodać bakalie, wyrobić i przełożyć do natłuszczonej formy (tortownica 18 cm z kominkiem). Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu pod ściereczką. Piec w 180 stopniach przez 40 minut.
Tymczasem mija trzeci tydzień mojego chorowania... Straciłam każdy pieczołowicie odkładany przez wakacje kilogram. Chwilami już nie daję rady z notorycznym kaszlem. Jedyny postęp to to, że zaczęłam mówić, choć cicho - to jednak wydaję już jakieś odgłosy. Jak na kogoś, kto w pracy musi gadać non-stop, to jest ciekawie...
poniedziałek, 03 stycznia 2011
Skórki obrane z wyszorowanych pomarańczy moczyłam przez 3 dni zmieniając wodę. W sumie nie wiem, po co, ale tak robił mój ojciec, a on robił najlepsze skórki na świecie! Potem pokroiłam w cieniutkie paski.
Z 1,5 filiżanki cukru i filiżanki wody zagotowałam syrop i gotowałam w nim skórki do miękkości czyli przez ponad kwadrans.
Wyłożyłam na papier i zostawiłam do wyschnięcia. Następnie kandyzowane skórki maczałam w roztopionej gorzkiej czekoladzie i odłożyłam do zastygnięcia.
Resztę kandyzowanych skórek bez czekoladowej skorupki spakowałam do słoika na użytek ciast, ciasteczek, deserów itp.
Tagi:
bez mleka krowiego
bez pieczenia
bez pszenicy
czekoladki
czekoladowe
przepisy bez jajek
święta
10:07, pinkcake ,
czekoladki
Link Komentarze (12) »
piątek, 24 grudnia 2010
Dziękuję Wam serdecznie za słowa otuchy i za życzenia! :) Obecnie ja mam tak zajęte gardło, że nie mogę w ogóle mówić, W nie może się ruszać, a Córcia tak przeżywała ubieranie choinki, że padła z nawrotem gorączki.
Tegoroczne pierniczki (z tego przepisu, co w zeszłym roku) wyszły nieco opuchnięte i bezkształtne, dokładnie takie jak ja się czuję. Są dużo miększe niż w zeszłym roku, choć w efekcie dodałam więcej mąki:/ W dodatku w gorączkowym amoku zapomniałam dorobić w nich dziurki na choinkę.
Dekorowałyśmy je na trzy sposoby: jadalnym złotem, lukrami w tubkach i posypkami. Podczas malowania zdjęły mnie takie dreszcze, jakbym siedziała w przeręblu. Wlazłam w drugi sweter, pod kołdrę i koc, zostawiając Córcię z malowaniem samą. Efektem tego były lukry wyssane prosto z tubki do małej paszczy i pierniczki aż ociekające od srebra i złota. Chyba przed jedzeniem trzeba będzie je oskrobać tarką, bo inaczej rozwolnienie murowane ;p
Ściskam Was bardzo serdecznie i życzę naprawdę spokojnych i radosnych Świąt spędzonych w gronie kochających Was osób. Gosia z W i Córcią i Psinką i Karolinką i...
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Nad przepisem na niemieckie pierniczki pomyślała Dorota i bardzo się z tego cieszę, bo to wyborne pierniczki bez jajek. Jakoś mnie nikt nie wierzy, że wypieki bez jajek mogą być przepyszne, no bo to dla dziecka, bo to choroba, więc nie wyjścia, a przecież bez jajek to może wyjść tylko nieapetyczny glut, ciaparaja bez smaku itd itp... A jak piecze Dorota, to się nikt nie zastanawia, czy są jajka, czy nie, tylko każdy wierzy bez żadnych dyskusji, że pyszne są i już:) I tak właśnie jest i w tym przypadku, lebkuchen są bardzo smaczne, choć ja nie odmówiłam sobie dodania miętowej nutki.
Lebkuchen, czyli pierniczki norymberskie 250 g mąki pszennej Suche składniki wymieszać w misce. Masło i miód podgrzać do roztopienia tłuszczu. Lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła) i wlać do sypkiej mieszanki. Dodać skórki lub kandyzowane owoce i porządnie wymieszać, by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące. Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje). Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego. Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę wilgotną łyżką. Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (dla moich to było za dużo i drugiej turze wystarczyło 12). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika są bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Lukier miętowy zagotowałam z wody i cukru pudru. Pierwszą partię ciasteczek lukrowałam lukrem zwykłym, ale drugą lukrowałam na miętowo - do ostudzonego lukru dodałam sporego chlustka kropli miętowych. I to był absolutny strzał w dziesiątkę! W lejącym lukrze maczać pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru. Pychotki! Dzięki Dorotko za przepis! A od siebie, polecam Wam mocno lukier miętowy:) Orzeźwiająca mięta tworzy niesmowite połączenie z rozgrzewającymi przyprawami. Partię ze zwykłym lukrem zaniosłam w prezencie studentom na nasze ostatnie zajęcia, bo ciastek było stanowczo za dużo na potrzeby rodzinne, a miętowe jednak były lepsze;)
środa, 01 grudnia 2010
Dzięki przypomnieniu pewnego dobrego duszka (ściskam Beo;)) przygotowałam za wczasu ciasto na pierniczki. Użyłam przepisu wymyślonego w zeszłym roku, bo wreszcie się sprawdził. Najlepsze pierniczki to te, które leżakują kilkanaście lub więcej lat. Kto wie, ile poleżą moje?... ok. 500 g mąki Miód podgrzać i wymieszać z cukrem, tłuszczami i przyprawami. Miód znów dałam skrystalizowany i ciemny. Cukier dałam ciemny, ale zmieliłam go wcześniej z przyprawami.
|