| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: przepisy bez pieczenia

niedziela, 07 grudnia 2014

Można parzyć liście herbaciane w towarzystwie przypraw: cynamonu, imbiru, kardamonu... Ale można też zaparzyć aromatyczną herbatkę bez herbaty :) Nikogo już nie dziwią napary z imbiru czy rozmarynu, więc czemu by nie sięgnąć dalej wgłąb półki z przyprawami? Mój mąż już przestał się dziwić, że torebki z przyprawami stoją na półce z herbatami ;)

herbatka z przypraw, napar z przypraw, przyprawy do herbaty, spice tea

Rozgrzewająca herbatka z przypraw

szczypta cynamonu
szczypta nasion czarnuszki
3-5 goździków
plasterek imbiru
2-4 owocki kardamonu
2-3 ziela angielskie

Przyprawy można parzyć w całości lub rozgnieść w moździerzu, zalać gorącą wodą i parzyć pod przykryciem kilka minut. Po wypiciu można zaparzyć powtórnie. 

Herbatka z przypraw to mój wkład w Korzenny tydzień.

wtorek, 02 grudnia 2014

Prosty pomysł na świetną przyprawę poznałam podczas czerwcowego zlotu zielarskiego społeczności 1000 roślin, gdzie panowała wspaniała atmosfera między wspaniałymi ludźmi rozkochanymi w roślinach. A nasiona pokrzywy zmieszane z solą urozmaicały składkowy posiłek na zlocie. Więc kiedy dostałam od Pauliny słoiczek suszonych kwiatów szczypiorku, od razu wiedziałam, do czego je zużyć i stworzyłam sól pokrzywowo-szczypiorkową.

sól z nasionami pokrzywy i kwiatami szczypiorku, nettle seeds, chives flowers, sól pokrzywowo-szczypiorkowa

Sól z nasionami pokrzywy i kwiatami szczypiorku

sól himalajska, kamienna lub morska - jodowana
dojrzałe nasiona pokrzywy
suszone kwiaty szczypiorku 

Zmieszać sól z nasionami pokrzywy i kwiatami szczypiorku. Zmielić lub przesypać do pojemnika zaopatrzonego w młynek. Jeżeli będziemy przyprawę przechowywać niezmieloną, wtedy dłużej zachowa świeżość i aromat. Soli pokrzywowej można używać do wszelkich dań wytrawnych: zup, dań głównych, sałatek, śniadań, przekąsek itd.

Wciąż można zbierać nasiona pokrzywy, póki jeszcze nie wszystkie opadły. Na małą skalę wystarczy złapać zwisające u łodyg pokrzywy nitkowate owocostany i przeciągnąć palcami, by zebrać nasionka. Potem wystarczy je wysuszyć i przetrzeć palcami. Jeżeli chcecie zbierać nasiona pokrzywy na dużą skalę i macie na to miejsce, to wtedy można ściąć całe wyrośnięte łodygi pokrzyw, układać je na gazecie lub prześcieradle i wysuszyć. Potem wystarczy otrzepać chabezie i zebrać nasiona z prześcieradła.

Tak jak pisałam przy okazji ciasteczek pokrzywowych (które znajdziecie również w "Pysznych chwastach"), nasiona pokrzywy mają bardzo fajny smak. Ziołowo-korzenny, naprawdę warty poznania i polubienia. Poza tym od tysiącleci nasiona pokrzywy są znane z dobroczynnego działania na męską sprawność ;) A taka pyszna i ciekawa sól z pokrzywą i szczypiorkiem jest fajnym i zupełnie niepowtarzalnym prezentem np.: mikołajkowym. 

Smacznego!

sobota, 15 listopada 2014

Temat może błahy, ale jakże istotny. Przynajmniej dla niektórych :)

Wiele osób, które eliminują nabiał z diety lub próbują nie łączyć go z ziarnami, narzeka na owsiankę gotowaną na wodzie, że jest niesmaczna. Jak temu zaradzić?

owsianka na wodzie, owsianka nie na mleku

Zadam Wam więc proste pytanie: czy pieczecie chleb bez ani grama soli? Albo czy lubicie makaron gotowany w nieposolonej wodzie? Albo ziemniaki?

No właśnie! Wystarczy dodać do gotujących się płatków owsianych jeden malutki kryształek soli, żeby złamać kwaśny posmak ziarna i uzyskać smaczną owsiankę bez mleka. Pewnie, że solą nie zastąpimy mlecznej słodyczy laktozy, ani maślanej aksamitności tłuszczu mlecznego, ani aminokwasowej sytości kazeiny. Ale będzie to zdecydowanie przyzwoity smak zboża, a nie kwaskowate niewiadomoco.

Do tego wszelkiego rodzaju dodatki - do wyboru do koloru. Ale akurat moje dzieci wolą zwykłą gołą owsiankę. Bardziej zaawansowani mogą sobie zrobić mleko migdałowe (klik), kokosowe (klik) lub orzechowe i na nim przyrządzać.

A z owsianki możemy czerpać całe mnóstwo profitów w zależności od sposobu przygotowania, o czym już dywagowaliśmy przy okazji domowego mleka owsianego (klik). Ale podsumowując:

  • owsianka gotowana na mleku zapewni lepsze wykorzystanie białka (nawet o 1/4), ze względu na uzupełnianie się aminokwasów z nabiału i zbóż;
  • owsianka gotowana na wodzie uwolni więcej minerałów, bo gotowanie rozłoży część kwasów fitynowych, a wchłaniania pierwiastków nie zablokujemy nabiałem. 
  • owsianka całonocna bez gotowania - tu kwasy fitynowe zostaną rozłożone podczas fermentacji, a dzięki opcji RAW zyskujemy mnóstwo kwasu foliowego. Tylko smaku trochę brakuje... No chyba, że zostawimy na dłuższą fermentację, żeby uzyskać jogurt owsiany.

Poza tym dzieci, które jedzą owsiankę, uzyskują lepsze wyniki w nauce :)

Smacznego! Tylko nie przesólcie :D

niedziela, 02 listopada 2014

Do tego deseru zainspirował mnie Top Chef i słoiki śliwek i agrestu z sosną Krzysztofa Bugiery. To nic, że miał robaczka ;) Przecież w poprzedniej edycji organizatorzy sami dali uczestnikom larwy, karaluchy i pasikoniki do ugotowania. Mnie na robaczku nie zależało, ale po doświadczeniach z dżemem ze świerka (klik) i sosnersami (klik), śliwki z sosną wyjątkowo do mnie przemówiły :)

śliwki z sosną, karmelizowane śliwki z igłami sosny, smażone śliwki z sosnowymi szpilkami

Karmelizowane śliwki z igłami sosny

kwaśne śliwki
garść igieł sosny
1 łyżka miodu
2 łyżki brązowego cukru
1 łyżeczka oliwy
białe wino 

Śliwki umyć przekroić na pół, odpestkować. Patelnię posmarować oliwą, dodać miód, cukier i sosnowe szpilki i podgrzewać na malutkim ogniu. Poukładać śliwki przekrojoną stroną w dół, zwiększyć ogień. Kiedy się podsmażą, przewrócić, wlać chlust białego wina i gotować, aż cały alkohol odparuje. Podawać na ciepło - koniecznie! Kolejne partie śliwek można smażyć na tym samym karmelu, dolewając kolejne porcje wina. 

Zbierając sosnowe szpilki warto pamiętać, że te liście żyją 8 lat, więc koniecznie trzeba je zbierać z rejonów czystych ekologicznie, bo przez te 8 lat mogą nazbierać sporo zanieczyszczeń.

Przepis znajdziecie w książce "Smakowite drzewa".
Polecam gorąco!

czwartek, 30 października 2014

Zupa dyniowa wdarła się już do wielu kuchni. Najpopularniejszym sposobem doprawiania jest curry i mleczko kokosowe. To dobry smak, ale niezbyt dla mnie dostępny, ponieważ Córcia nie lubi curry, a W nie cierpi mleka kokosowego :D
A że przy stole muszę każdemu dogodzić, dlatego najczęściej zupę dyniową doprawiam ziołami.

zupa dyniowa po prowansalsku, zupa z dyni hokkaido, pumkin soup, squash soup

Zupa z dyni Hokkaido po prowansalsku

ok 0,6 kg kawałek dyni Hokkaido
ok. 1 litra wywaru warzywnego z solą morską
po szczypcie ziół: rozmaryn, tymianek, majeranek, oregano, lawenda, cząber, szałwia, liść pietruszki, czosnek

Dynię umyć i pokroić razem ze skórką w dużą kostkę. Dynia Hokkaido jest bardzo twarda, więc trzeba się zawziąć nad nożem. Wrzucić do wywaru i gotować do miękkości (kilka-kilkanaście minut w zależności od grubości kawałków). Dorzucić zioła i zmiksować na gładko.

Nie mogłam odpuścić Festiwalu dyni więc moją zupę dyniową wysyłam z całusami do Bei :)

Smacznego!

sobota, 18 października 2014

Kiedy jedna z czytelniczek podesłała mi ten link, nie wahałam się ani chwili. Problemem było jedynie znalezienie klonu japońskiego. Ale jak się uprę, to nie ma na mnie bata :P Znalazłam śliczny klon japoński, z dala od ulicznego ruchu i rzuciłam się na niego jak wygłodniały żbik :)

smażone liście klonu, fried maple leaves, jadalne liście

Szczerze przyznaję, że nieco zawaliłam z ciastem. Chciałam przygotować klasyczną tempurę z mąki pszennej i kukurydzianej, ale okazało się, że kukurydziana mi się skończyła. A że już nic nie było w stanie mnie powstrzymać od smażenia klonowych liści, to z głupia frant chwyciłam za mąkę ziemniaczaną. I to był błąd, bo zamiast tempury wyszły mi prażynki! Ale ogólną ideę dania zachowałam, a takie prażynkowe ciasto bardzo zasmakowało moim dzieciom ;)

smażone liście klonu, jadalne liście klonu,fried maple leaves, edible maple leaves

Smażone liście klonu

jesienne liście klonu japońskiego
1 szklanka mąki pszennej
0,5 szklanki mąki kukurydzianej (albo ziemniaczanej:))
1 szklanka wody
sól
olej do smażenia np kokosowy

Przygotować ciasto. Można do niego dodać trochę ziarna sezamu. Spokojnie można też przyrządzić taką przekąskę na słodko.

Trzeba poeksperymentować z gęstością ciasta. Zbyt rzadkie spłynie z liści lub od nich odpadnie w czasie smażenia. Powinno być gęste, ale nie za bardzo, bo zupełnie stłamsi liście.
Liście klonu zrywałam z drzewka, bo takie z trawnika jakoś do mnie nie przemawiały. Trzeba je umyć i osuszyć. Maczać liście klonu w cieście i smażyć w porządnie rozgrzanym tłuszczu. Osączyć na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu.

liście klonu, maple leaves

Dla pewności spróbowałam jeszcze liści klonu palmowego (czerwony po prawej), kaukaskiego (żółty na dole), cukrowego (zielony u góry) i jeszcze jakiegoś, którego nie umiałam oznaczyć. O dziwo klon zwyczajny nie wpadł mi w ręce, a osiedlowe raczej zniechęcają jako ulicznice. Miałam tylko nadzieję, że podczas zbierania liści, zarządca parku nie wypadnie na mnie z widłami. Ale wyszłam z założenia, że w razie wpadki będę się odwoływać do racjonalnych argumentów. Jest jesień, liście i tak lada moment spadną, a dzięki mnie przynajmniej będą mieć mniej grabienia :D

Klon cukrowy najbardziej mnie rozczarował. Jego listki na surowo były najmiększe, jednak po usmażeniu stał się najbardziej łykowaty. Zdecydowanie najsmaczniejsze były liście klonu japońskiego (czerwony na górze w środku)  i japońskiego palmowego (czerwono-żółty na dole). Delikatne w konsystencji, o łagodnym drzewnym smaku. Cieszę się, że ich zebrałam najwięcej.

Oczywiście nie wytrzymałam z ciekawości i usmażyłam też liście klonu zwyczajnego - mnie nie smakowały tak, jak japońskiego, były mniej drzewne a bardziej sianowate w smaku, ale możliwe, że była to autosugestia. Zasadniczo są OK.

jadalne liście, smażone liście klonu, fried maple leaves

Japończycy jednak wiedzą, co dobre! Poza tym jesienne liście są bogate w składniki przeciwutleniające i bakteriobójcze: żółte w luteinę, a czerwone w antocyjany.
Smażone liście klonu japońskiego bardzo gorąco polecam na jesienną przekąskę :)

Ten i inne drzewne przepisy znajdziecie w książce pt.: "Smakowite drzewa".
Smacznego!

sobota, 27 września 2014

Najprostsze rozwiązania są czasem najlepsze. Domowy krem sezamowy, w zasadzie niemal chałwa. Sprawdzi się świetnie jako masa do ciasta czekoladowego (klik) lub nadzienie do domowych czekoladek (klik).

krem sezamowy,krem chałwowy, krem z tahini,domowa chałwa

Krem sezamowy chałwowy

3 łyżki tahini
1 kopiata łyżka miodu
1 łyżka melasy

Zmieszać wszystkie składniki łyżeczką i... gotowe! :) Można też dodać łyżeczkę karobu.

Gęstość masy będzie zależała od gęstość użytych składników. Gęsty miód i gęste tahini dadzą niemal stałą chałwę, płynny miód i płynne tahini - masę lejącą się - dobrą na nadzienie czekoladek. Ja użyłam gęstego miodu wrzosowego i płynnego tahini. Ale jeśli chcecie uzyskać bardzo gęste tahini, wystarczy je przemrozić - powinna oddzielić się warstwa oleju sezamowego nad gęstą masą mielonego sezamu. Tak zrobiłam z poprzednim słoikiem :)

Ostatnio nie mogę się powstrzymać przed liźnięciem 1-2 łyżeczek tego kremu. Przy okazji jest to słodycz bogata w mikroelementy: żelazo, cynk, wapń, magnez itd... a także białko i kwas foliowy (pod warunkiem, że sezam nie był prażony). Może dlatego tak mi smakuje? Ale kto by się tym wszystkim przejmował? Krem jest po prostu pyszny!

W między czasie się dowiedziałam, że sułtaniątka były karmione sezamem z melasą, żeby rosły mądre i silne jak ich tatuś Sulejman. No ba! I kto ma królewskie podniebienie? ;)

Smacznego!

sobota, 16 sierpnia 2014

Mirabelka to niezmiernie płodna śliwka. Wszędzie jej pełno, łatwo kiełkuje i wydaje mnóstwo owoców. I nikt jej nie chce jeść. Dzieci na placu zabaw były zdumione, gdy Córcia sięgnęła do gałęzi i zjadła kilka owocków. Sądziły, że są trujące. Śliwki! Trujące! Wtedy moja Córcia zaczęła im opowiadać o innych owocach, które rosły w pobliżu: dzikim bzie, śliwie wiśniowej, rokitniku, czeremsze, popielicach. Fachowo, tłumacząc co i jak wolno. Po prostu pękałam z dumy!

Tymczasem w zamrażalniku czekały na nas lody mirabelkowe, właściwie sorbet na patyku. Pyszny. Cudownie kwaskowaty i przyjemnie aromatyczny.

lody mirabelkowe, lody z mirabelek, sorbet mirabelkowy, sorbet z mirabelek, mirabelle prun sorbet, mirabelle plum ice-creams

Lody z mirabelek

śliwki mirabelki zbierane z dala od drogi
(słodkie jabłko)
brązowy cukier i miód
cynamon
laska wanilii lub cukier z wanilią (klik jak zrobić)

Mirabelki dokładnie umyć. Zmiażdżyć tłuczkiem do ziemniaków. Dusić przez kilka minut na małym ogniu. Dodać przyprawy i cukier do smaku. Mirabelki są strasznie kwaśne, ale ja specjalnie użyłam cynamonu i wanilii, które nieco oszukują uczucie słodkości, pozwalając zmniejszyć ilość cukru. Można też dorzucić do duszenia pokrojone słodkie jabłko. Owoce dokładnie przetrzeć przez sitko. Mus mirabelkowy odstawić do wystudzenia. Napełnić nim foremki, wetknąć patyczki i zamrozić.

Smacznego!

P.S. 1. W Gazecie Wyborczej możecie przeczytać wywiad ze mną (KLIK). Tytuł dość przewrotny, ale podstawowym tematem były jadalne chwasty. No i pytanie, czy jestem czarownicą ;)

2. Jeżeli ominęła Was moja rozmowa z Ewą Podolską w TOK FM, to możecie to jeszcze nadrobić (KLIK) - trzeba znaleźć 2014-08-09 :)

3. A w sobotę (23.08) odbędą się otwarte warsztaty kulinarne ze mną w ramach Targu Śniadaniowego w Parku Krakowskim. O zapisy, proszę, pytajcie bezpośrednio u organizatora (klik).