| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: przepisy bez pieczenia

czwartek, 07 maja 2015

Był już dżem ze świerka (tu jest przepis), teraz przyszła pora na dżem z sosny! Z zielonych szyszek sosny.

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres:

https://trocheinnacukiernia.home.blog/





zielone szyszki sosny, jednoroczne szyszki sosnowe, green pine cones

Sosna wykształca dwa rodzaje kwiatostanów (choć to naprawdę wcale nie są kwiaty, bo sosna to roślina nagozalążkowa, więc kwiatów nie wykształca, ale nazewnictwo się jakoś utarło). Duże zielono-żółte męskie kwiatostany sypią żółciutkim pyłkiem na wszystkie strony. Kwiaty żeńskie (czyli właściwie kłosy zarodnionośne, inaczej strobile) są drobne, czerwone i wyglądają jak maluteńkie różyczki. Zawiązują się na koniuszkach młodych pędów. Po zapyleniu kwiatu żeńskiego, z liści zarodniowych i łusek wspierających powstaje coś jakby owoc, czyli to co zwiemy szyszką. Szyszki sosny dojrzewają dwa lata. Po zapyleniu prawie w ogóle nie rosną, dopiero następnej wiosny pęcznieją w zielone beczułeczki. Rosną, wydłużają się przez całe lato. Na jesieni brązowieją, nasionka w nich zamknięte przez lato nagromadziły mnóstwo składników odżywczych. W zimie na szczyty sosen wspinają się zbieracze szyszek. Serio jest taki zawód ;) Muszą zebrać szyszki zanim się otworzą, żeby zdobyć nasiona do siewu nowych lasów. Kiedy tylko na przedwiośniu zawieje cieplejszy wiatr, dojrzałe szyszki pękają i wysypują nasiona, więc wtedy już nie ma po co się po nie wspinać.

Ale wróćmy do jednorocznych szyszek sosny. Tych zielonych. Nadają się do zjedzenia dopóki są miękkie, czyli teraz w maju i spokojnie do końca czerwca. Potem można jeszcze zrobić z nich nalewkę. Tylko pamiętajcie, że zbieranie szyszek w lasach państwowych jest zabronione i obwarowane karą grzywny.

dżem z szyszek sosny, pine cones jam, dżem z sosnowych szyszek

Dżem z zielonych szyszek sosny

1 kubeczek zielonych szyszek sosnowych
1-2 kubeczki nierafinowanego cukru
1 łyżka miodu 
ewentualnie 1 łyżeczka soku z cytryny 

Szyszki zmielić w maszynce do mięsa, albo zmiksować w blenderze. Bez obaw, ostrze z łatwością sobie poradzi z miękkim wnętrzem. Dodać cukier i miód, dokładnie wymieszać. Gotowe :)

Smak sosnowego dżemu jest bardzo fajny, ale bardzo mocny. Intensywnie żywiczy, lekko kwaskowaty. Superaśny! Moja rada to dokładnie poobrywajcie ogonki szyszek, nadają niepotrzebnej korowej goryczy. Specjalnie dodałam miód, by upłynnić dżem, żeby łatwiej się go rozsmarowywało. Jeżeli mielicie szyszki, to warto je utrzeć z cukrem w makutrze, żeby dżem był jednorodny. W lodówce dżem tężeje do bardzo sympatycznej konsystencji.

Zdecydowanie polecam :)
Przepis z książki: "Smakowite drzewa".
Gosia 

P.S. Są jeszcze ostatnie miejsca na moje sobotnie warsztaty w Bielsku-Białej (klik). Zapraszam! Przywiozę do degustacji dżem i jeszcze coś ;)

poniedziałek, 06 kwietnia 2015

Ostatnio miałam serię warsztatów w przedszkolach. Jedną z moich propozycji w ramach tematu zdrowych słodyczy były takie kuleczki z orzechów indyjskich (nerkowców).

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/





Trufelki morelowe z nerkowców

200 g nerkowców
150 g suszonych moreli 
wiórki kokosowe do obtaczania
ewentualnie łyżka miodu, brązowego cukru, ksylitolu lub innego słodzidła

Nerkowce namoczyć przez noc w zimnej wodzie. Morele namoczyć na godzinę w wodzie lub np.: soku jabłkowym. Orzechy odcedzić, morele osączyć i razem zmiksować je pulsacyjnie w blenderze. Ewentualnie dosłodzić. Nabierać porcje masy, formować kuleczki i obtaczać w wiórkach kokosowych. Wstawić na kilka godzin do lodówki.

 

Na warsztatach z przedszkolakami robiliśmy jeszcze trufelki daktylowe i rafaello z kaszy jaglanej (przepis jest tutaj). Najbardziej chyba smakowały im kuleczki kokosowe, chyba dlatego że były najsłodsze. Dla mnie osobiście te morelowe były najpyszniejsze :)

Niektóre dzieci były zachwycone nowymi słodyczami, niektórym nie za bardzo smakowały, głównie dlatego, że były za miękkie. Świeżo przygotowane kuleczki niestety tak mają, dopiero w lodówce nabierają tężyzny. Ale doskonale rozumiem niechęć do miękkości, bo mój Synuś ma tak samo ;) I wciąż mam w pamięci pierwszą reakcję mojej Córci na pierwszą w życiu bitą śmietanę :P

Nie ma niczego złego w tym, że coś komuś nie smakuje. Nawet małe dzieci mają prawo mieć własny gust kulinarny. Ale niektóre dzieci nie chciały nawet spróbować, twierdząc, że na pewno są obrzydliwe. U dzieci w tym wieku to normalna postawa, ale szkoda by było, żeby dołączyły w przyszłości do grona tak wielu dorosłych: grymaśnych, marudnych, niechętnych, zamkniętych na nowe smaki, reprezentujących pogląd: Coś na pewno jest niedobre, bo dziwnie wygląda i przecież u nas w domu mama takiego nie robiła... Takim ludziom można jedynie współczuć, że z powodu uprzedzeń omija ich w życiu tyle pyszności i kulinarnych przygód. Tym bardziej podoba mi się inicjatywa podjęta w przedszkolu, żeby dzieci otwierały się nowe smaki, nieznane dotąd potrawy i uczyły się, jakie są alternatywy dla słodyczy ze sklepu. Dobrze! I fajnie :) A biorąc pod uwagę, że ostatnio byłam na dziecięcym przyjęciu urodzinowym, na którym najzdrowszą potrawą były czipsy, to takie spotkania, gdzie dzieci mogą poznać inne opcje, są moim zdaniem niezmiernie cenne. Warto przy tym pamiętać, że czasem trzeba podjąć kilkanaście prób, zanim dziecko przekona się do nowych produktów. Tylko trzeba próbować :)

wtorek, 31 marca 2015

Własnoręcznie przygotowana galaretka w odróżnieniu do galaretki z torebki ma dwie podstawowe zalety: ma więcej owoców (w ogóle je ma;)), a co za tym idzie, ma prawdziwy smak i wyższą gęstość odżywczą; a po drugie możemy ją zrobić tak słodką, jak tylko chcemy, czyli można w ogóle nie słodzić :) Jedyną wadą jest mniejsza klarowność.

galaretka nie z torebki, domowa galaretka, jak zrobić galaretkę, DYI jelly

Domowa galaretka wiśniowa

1 szklanka wiśni (mogą być mrożone)
2 szklanki wody
3 łyżeczki lub 3 listki żelatyny
ewentualnie 1 łyżka brązowego cukru, ksylitolu, lub innego słodzidła

Wiśnie zalać wodą i zagotować. Rozgnieść owoce, żeby uwolniły sok, ewentualnie dosłodzić do smaku. Odcedzić. Można nie odcedzać, ale wtedy dzieci marudzą :) W uzyskanym gorącym kompocie rozpuścić żelatynę. Nie gotować. Często żelatyny w proszku nie są dokładnie oczyszczone i wydzielają niezbyt miły zapach, dlatego fajniejsza jest żelatyna w listkach, ale przed użyciem trzeba ją namoczyć w zimnej wodzie, po czym odcisnąć. 

Jeżeli wolicie używać agaru, to jego należy dla odmiany zagotować, żeby się dobrze rozpuścił. Ja niestety mam zbyt silny uraz do niego wynikający z pracy i na nic zdaje mi się wmawianie, że powinnam traktować go jako frakcję błonnika ;)

Galaretkę wstawić do lodówki na kilka godzin, przed podaniem dowolnie udekorować np.: bitą śmietaną, owocami, jadalnymi kwiatami...

Smacznego!

piątek, 27 marca 2015

Zaćmienie słońca to wydarzenie, którego nie mogłam przegapić :) Sernik powstał w sumie przez przypadek, nie planowałam go, ale po warsztatach w przedszkolu na temat zdrowych słodyczy, które prowadziłam akurat poprzedniego dnia, zostało mi sporo surowców. Dzieciom przygotowywałam trufle daktylowe, kulki nerkowcowe i rafaello z kaszy jaglanej, więc żeby zagospodarować wszystkie resztki, przygotowałam nernik-jagielnik na spodzie daktylowym. 

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



sernik wegański, jagielnik, nernik, vegan cheescake, millet cashew cake

Sernik wegański na zimno z kaszy jaglanej i nerkowców

1 szklanka miękkich daktyli
3/4 szklanki płatków owsianych (lub migdałów)
1-2 łyżki karobu

1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
1,5 szklanki namoczonych przez noc nerkowców (orzechów indyjskich)
40 g wiórków kokosowych
1 łyżka oleju kokosowego 
3 łyżki miodu lipowego
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżka ksylitolu

kakao do dekoracji

Płatki owsiane grubo zmielić. Daktyle pulsacyjnie zmiksować z płatkami i karobem. To nie ma być krem, tylko konsystencją przypominać kruszonkę. Masą wykleić dno tortownicy 18-20 cm. Wstawić do lodówki.

jagielnik, nernik, wegański sernik, vegan cheese cake, millet cashew cake

W blenderze zmielić odcedzone nerkowce z dodatkiem soku cytrynowego na gładką masę. Moczenie przez noc można oszukać, jeżeli nerkowce zaleje się gorącą wodą - wtedy są gotowe po jakiejś godzinie. Utratą witamin nie ma się co przejmować, bo nerkowce i tak są uprzednio prażone.
Wiórki kokosowe zmielić w młynku na krem. Kaszę jaglaną zmiksować blenderem z dodatkiem miodu i oleju kokosowego. Z przykrością muszę stwierdzić, że mój duży blender dogorywa i muszę oddać mieszadło S do ostrzenia, bo w kaszy zostały grudki :/ Poza tym trzeba przyznać, że kaszę z poprzedniego dnia trudniej zhomogenizować niż taką świeżo ugotowaną. Połączyć nerkowce, kaszę i kokos, ewentualnie dosłodzić np.: ksylitolem. Ja jakoś nie mogłam wcelować i w efekcie, jak dla mnie, przesłodziłam. Masę wyłożyć na schłodzony spód i wstawić do lodówki najlepiej na kilka godzin.

Wyciągnąć z tortownicy i udekorować kakao sypanym przez sitko.

zaćmienie słońca 20.03.2015, eclipse 2015

Podglądane przez płytę CD zjawisko astronomiczne od razu nasunęło mi formę dekoracji ciasta. Kocham patrzeć w niebo. Jako nastolatka rozważałam pójście na astronomię. Ostatecznie bardziej pokochałam kosmos procesów życiowych i molekuły wykute w jądrze komórkowym, a nie wyprażone w tyglu jądra gwiazdy, ale i tak głowę przy byle okazji odruchowo odchylam w gwiazdy. Taka gratka jak zaćmienie Słońca, nawet częściowe, nie mogła mi być obojętna. O ile przejście Wenus na tle tarczy słonecznej nie było mi dane, to tym razem pogoda dopisała. Odbicie obrazu Słońca na ścianę przy pomocy mozaikowego talerza (tego) pozwoliło bezpiecznie pokazać słoneczny rogalik Synusiowi :)

eclipse 2015, zaćmienie słońca 2015

W sumie mój słoneczny jagielnik-nernik równie dobrze wygląda jak Księżyc, ale tak czy siak, smakował świetnie. Przesłodzenie go dopasowało smak do standardowych kubków smakowych i pewna "stara gospodyni", taka co to nie uznaje sernika z wiaderka ani takiego bez przynajmniej 8 jaj, którą poczęstowałam, nie zorientowała się, że w cieście nie ma nabiału. Zaintrygował ją spód, natomiast delikatnie zwróciła uwagę, że ona twaróg mieli trzykrotnie, żeby nie było takich grudek. A to były grudki kaszy jaglanej :D

wegański sernik, jagielnik, nernik, vegan cheesecake, millet cashew cake, sernik nie z twarogu

Sama przyznaję, że ten jagielnik-nernik smakiem najbardziej przypominał tradycyjny sernik ze wszystkich moich serników bez sera, a grudkowata konsystencja dodała mu tylko uroku ;)

Przepis przyda się na Wielkanoc :)

      Bezglutenowa Wielkanoc

Smacznego!

piątek, 13 lutego 2015

Fajne zimowe danie, zawiera wszystko niezbędne dla zdrowia i urody. Poza tym dobrze smakuje! Prosty posiłek na piątek 13. między Tłustym Czwartkiem a Walentynkami :)

black potato salad, purple potato salad, sałatka z czarnych ziemniaków, fioletowe ziemniaki

Sałatka z fioletowych ziemniaków

fioletowe ziemniaki
marchewka
biała fasola
rukola 
czarne oliwki
oliwa lub ulubiony sos winegret

Fioletowe ziemniaki ugotować w mundurkach. Marchewkę upiec lub ugotować al dente. Ugotować białą fasolę, lub wykorzystać resztki z poprzedniego dnia, jak to ja zrobiłam :)

Jarzyny wystudzić, obrać pokroić. Wszystkie składniki sałatki wymieszać i polać oliwą lub sosem winegret (oliwa, ocet jabłkowy, sól lub z dodatkiem miodu i musztardy).

Wszystko jest: białko z fasoli, flawonoidy z czarnych ziemniaków, karotenoidy z marchewki i rukoli, omega 3 z oliwek. Do tego mnóstwo minerałów, energia i mega-smak!

Szczerze mówiąc nie cierpię takich wyliczanek :P Nie jem marchewki dla dobrego wzroku, nie jem rukoli, bo ma najwyższą gęstość odżywczą, nie jem oliwek, bo są dobre dla serca. Po prostu jem warzywa. Ale może rzeczywiście trzeba te informacje podkreślać :)

Smacznego!

czwartek, 29 stycznia 2015

Zrobienie domowego kisielu jest banalnie proste. Można go zrobić z dowolnych owoców, ale nazwa kisiel znaczy, że ma być kwaśny :) Ja tym razem znowu poszalałam i zrobiłam kisiel z jednego z najkwaśniejszych owoców, jakie chyba mogą być: rokitnika. Żeby złagodzić jego smak, warto go przemrozić, czyli teraz jest jak znalazł, bo na krzakach wciąż wiszą pomarańczowe jagódki ;)

rokitnik, domowy kisiel z rokitnika, domowy kisiel owocowy, sea buckthorn desser

Kisiel domowy z rokitnika

3/4 szklanki owoców rokitnika lub 1/2 szklanki wyciskanego soku z rokitnika
2 szklanki soku marchewkowego tłoczonego soku jabłkowego
0,5 szklanki wody
2 łyżki cukru + 1 łyżka miodu (z mniej kwaśnymi owocami, można dać mniej lub wcale)
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Owoce zagotować w soku. Marchewką zainspirowałam się z finału TopChefa. Po prostu to zestawienie marchew-rokitnik śniło mi się po nocach! Ja później rokitnik zmiksowałam i przetarłam przez sitko, nie trzeba tego robić, ale po prostu znam moje dzieci i wiem, że pestki nie przejdą im przez gardła :P Równie dobrze można kupić gotowy sok z rokitnika. Mąkę ziemniaczaną rozrobić w połowie szklanki zimnej wody. Kompot/przecier owocowy zagotować, dodać rozrobioną mąkę i pogotować przez ok. 2 minuty, aż kisiel stanie się gęsty.

rokitnik, domowy kisiel z rokitnika, domowy kisiel owocowy, sea buckthorn desser

Rokitnik jest bardzo zdrowym owocem, choć ma strasznie cierpki smak. Mój spędził dużo czasu w zamrażarce, ale i tak miał moc siekiery. Zawiera mnóstwo witamin i sporo oleju, pomarańczowego - od ogromnej ilości karotenoidów. Świetnie się komponuje z marchewką, nie tylko pod względem koloru :)

Smacznego!

środa, 07 stycznia 2015

Nasiona czarnuszki zawierają niezmiernie cenny olej, bogaty w kwasy omega-3, który dobrze służy alergikom. Więcej o właściwościach zdrowotnych czarnuszki możecie przeczytać tutaj (klik).

Lubię bardzo czarnuszkę, ale mam problem z parowaniem jej z innymi produktami, w sumie oprócz pszenicy. Uwielbiam twardy makaron z oliwą i czarnuszką albo podpłomyki z czarnuszką, ale jej intensywny smak zakłóca inne aromaty, a np z cebulą nieznośnie wprost podbija jej słodycz. Więc kiedy znalazłam u Inez pomysł na "Czarny słoik" (klik), postanowiłam go wypróbować. Dla mnie czarnuszka jednak ma zbyt mocny smak, żeby tak po prostu ją wcinać, nawet z miodem, więc po chwili zastanowienia rozcieńczyłam czarny słoik makiem - też czarnym.

czarny słoik, czarnuszka z miodem

Czarny słoik

50 g czarnuszki
50 g maku
ok 100 g miodu
kilka goździków 
szczypta tymianku 

Ziarna i przyprawy zmielić w młynku (blenderze), po czym zmieszać z miodem do uzyskania gładkiego czarnego kremu. Zjadać po 1-2 łyżeczki.

Tak mi się kołaczą po pomyślunku czekoladki z takim czarnym nadzieniem :)

Smacznego!

czwartek, 01 stycznia 2015

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Życzę Wam zdrowia, godnej pracy i uczciwej płacy, umiejętności odnajdywania radości w każdym dniu, realizacji planów i snucia marzeń. Niech omijają Was wszelkie zło i niedogodności.

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



Zapraszam na smakołyk, którym gościliśmy znajomych. Pośród osób, które jadły niniejszy "sernik" Oreo szybko ustaliły się trzy frakcje: pierwsza frakcja - wielbiciele spodu, druga frakcja - wielbiciele masy, trzecia frakcja - poproszę dokładkę :) W sumie wszystko przy tym serniku zrobiłam inaczej niż planowałam, ale w końcu plany i przepisy są jedynie sugestią, a życie i tak pisze swój scenariusz. Od nas tylko zależy, czy się w nim odnajdziemy.

sernik Oreo, z nerkowców i kaszy jaglanej, sernik Oreo bez sera i nabiału, vegan Oreo cheesecake

Beznabiałowy sernik Oreo

spód
14 ciastek Oreo
2 łyżki gęstego miodu
1/4 tabliczki gorzkiej czekolady 

masa
2 szklanki nerkowców 
3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
sok z połowy cytryny
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżka ksylitolu
2 łyżki miodu 

Nerkowce zalać wodą i zostawić na noc. 

Ciastka Oreo (całe razem z masą) zmielić pulsacyjnie w blenderze. Żeby wylepić nimi dno tortownicy powinno się dodać 50 g stałego tłuszczu np.: oleju kokosowego, ale ja się nagle zorientowałam, że ostatni kawałek masła shea przerobiłam na mydło i w domu nie mam nawet najmniejszego kawałka tłuszczu. Dlatego sięgnęłam po miód. Ale że jakoś wylepianie mi nie szło, to Córcia podrzuciła pomysł z roztopioną czekoladą. 

Masą wylepić dno tortownicy 18-20 cm. Dobrze ugnieść. Wstawić do lodówki. 

Nerkowce wypłukać, osączyć i zmiksować w blenderze razem z resztą składników. Jeżeli macie słaby blender, to podzielcie to na kilka partii. Najpierw trochę nerkowców, a kiedy się upłynnią, dodać trochę kaszy i zmiksować. Wyłożyć do miski, zmiksować kolejną partię i kolejną, po czym wszystko wymieszać razem. Dosłodzić do smaku. Zastanawiałam się nad dodatkiem żelatyny, żeby sernik był tęższy, ale masa, choć była bardzo delikatna, kremowa, to trzymała formę. Gdybym miała, to pewnie by mnie kusiło, żeby dodać łyżkę masła kakaowego, które utwardziłoby masę.

Masę wyłożyć na ciasteczkowy spód i odstawić gotowy "sernik" (nerniko-jagielnik vel jagło-nernik) do lodówki na kilka godzin. Ozdobić pokruszonymi płatkami gorzkiej czekolady.

Jeśli zastąpicie miód syropem daktylowym, z agawy, czy czymś podobnym to sernik Oreo będzie całkowicie wegański.

wegański sernik z Oreo, oreo cheesecake

Pierwotnie miała być masa z nerkowców i kremu kokosowego, ale mleko kokosowe spontanicznie zużyłam na babkę i lukier. Więc stwierdziłam, że zrobię z samych nerkowców. A w końcu pomieszałam je z kaszą jaglaną, bo dzieci mi wyżarły nerkowce, więc czymś musiałam zwiększyć objętość masy ;) Żałowałam bardzo, że spodu nie zrobiłam na oleju kokosowym, bo w wyniku moich działań z czekoladą spód prosto z lodówki wyszedł bardzo BARDZO twardy, co w porównaniu do bardzo BARDZO delikatnej struktury masy wprowadzało pewną konsternację, szczególnie u najmłodszych koneserów niewprawnych w manewrowaniu widelczykiem do ciast. Ale w sumie wszystkim naszym gościom deser bardzo BARDZO smakował :) Czyli nie mam właściwie powodu do rozpaczania, bo jedyną nie do końca zadowoloną z tego "sernika" Oreo osobą byłam ja. Ale nad konsystencją jeszcze popracuję i już nie będę miała żadnych powodów do narzekania :P

Smacznego!
Gosia 

P.S. Przyszła pora na rozwiązanie konkursu świątecznego

W słoiku było dokładnie 573 cieciorek, zatem moją  książkę "Pyszne chwasty" wygrywa Gaiczka, która była najbliżej! Poproszę o przesłanie w ciągu 2 tygodni na maila pinkcake()gazeta.pl danych do dedykacji i wysyłki. Po tym czasie nagrodę przekażę kolejnej osobie.

Ponieważ Gaiczka nie zgłosiła się po nagrodę do końca stycznia, książkę dostaje Monia, która podała liczbę 570.

Gratuluję dobrego oka, tym, którzy byli blisko, a wszystkim bardzo dziękuję za udział w zabawie i życzenia :)

Przy okazji sprawdźcie też, kto dostanie kalendarz z moimi zdjęciami.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29