| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: przepisy bez pieczenia

niedziela, 08 maja 2016

Do powstania tego deseru przyczyniło się kilka czynników. Po pierwsze zakochałam się w czekoladowych sadzonkach od kiedy pokazała je Szarlotka (klik). Po drugie w TopChefie uczestnicy przygotowywali desery bez cukru i jeden z zespołów zrobił karmelizowany mus bananowy, jednak mieli problemy z jego prezentacją. Od razu przyszło mi do głowy, że coś co dość dosłownie wygląda jak... kupa, można włożyć do słoiczka. No i po trzecie, kiedy Ania zaprezentowała swoje sadzonki (klik), nie zwlekałam już ani chwili :) 

 

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



deser bez cukru,mus bananowy, krem jaglany, millet cream,carmelized banana mousse 

Jaglano-bananowy deser bez cukru, czyli sadzonki w słoiku

Mój deser składa się z trzech warstw: jaglano-karobowej, bananowo-kawowej i czekoladowej.

Mus jaglany

2 garście kaszy jaglanej
syrop klonowy lub miód
2-3 łyżeczki karobu
3-4 łyżeczki oleju z wiesiołka lub innego 

Karmelizowany krem bananowy

3 banany
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (klik)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej bezkofeinowej

4 herbatniki czekoladowe lub wiórki gorzkiej czekolady
4 gałązki mięty

Mus jaglany:
Kaszę jaglaną przepłukać, wrzucić do lekko osolonego wrzątku i ugotować na miękko. Odcedzić i przestudzić. Zmiksować z syropem klonowym (lub miodem), karobem i olejem wiesiołkowym.

Krem bananowy:
Banany obrać, wrzucić do garnka i podgrzewać na małym ogniu. Dodać ekstrakt waniliowy (alkohol odparuje), banany rozgniatać ubijaczką do ziemniaków i cały czas podgrzewać. Z czasem banany rozpadną się, a cukier w nich zawarty skarmelizuje. W czasie gotowania banany bardzo odparują, stracą objętość, zgęstnieją i zbrązowieją. Po zdjęciu z ognia dodać kawę. Nie wcześniej, bo starci cały aromat podczas gotowania. Można z niej zrezygnować, ale kawa i banany wspaniale do siebie pasują, a ja chciałam przełamać słodycz kremu.

Złożenie deseru:
Do małych słoiczków lub szklaneczek nałożyć warstwę kremu, warstwę musu. Pokruszyć herbatniki lub jeśli wolicie deser pozbawiony glutenu, wtedy zetrzyjcie na grubej tarce czekoladę i posypcie nią deser. W środek wsadzić gałązkę mięty.

deser w słoiku, deser bez cukru,mus bananowy, krem jaglany, millet cmousse,carmelized banana cream

I tak oto mamy piękne flance! Od dołu: warstwa przepuszczalnego podłoża piaskowego, warstwa czarnej ziemi, warstwa lekkiego torfu i sadzonka :)

Obydwa kremy są pyszne i dobrze do siebie pasują, ale jeżeli wolicie ograniczyć się do jednego rodzaju kremu, to po prostu podwójcie ilości składników.

Smacznego!

niedziela, 01 maja 2016

Moje ukochane! Liście lipy są wprost idealnie stworzone dla osób, które nigdy nie zjadły niczego dzikiego. Są delikatne w smaku, lekko słodkawe i wolne od jednego z najczęstszych zarzutów stawianego dzikim roślinom: żaden pies po nich nie chodzi ;) Choć przekonanie, że po rukoli, sałacie, czy truskawkach nie kicają króliki, lisy i sarenki jest dość zabawne. Nie wspominając o sikających trzmielach :P

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



No ale wracając do lipy, koniecznie spróbujcie. Prosto z drzewa! A potem narwijcie do obiadu :)

sałatka z liści lipy i klonu, jadalne liście drzew, liście klonu jadalne, edible maple leaves

Sałatka z lipy i klonu

młode liście lipy
młode liście klonu
pąki liściowe lipy
kwiaty klonu

olej lniany lub oliwa
sok z cytryny lub ocet jabłkowy
sól cypryjska

Mieszamy, doprawiamy, podajemy do obiadu.

Taką surówkę zrobiliśmy podczas warsztatów dzikiej kuchni na Żuławach w Domu Podcieniowym Mały Holender.

mały holender

Tutaj możecie obejrzeć więcej zdjęć z tego spotkania KLIK. Szczerze powiem, że było świetnie! Ja byłam odpowiedzialna za część kulinarną (przygotowywaliśmy dania z "Pysznych chwastów"), towarzyszył nam pan Sebastian Nowakowski - botanik i pani Anna Sosnowska - farmaceutka, więc jak widzicie warsztaty były merytorycznie zabezpieczone pod każdym kątem ;) W dodatku organizator spotkania pan Marek Opitz roztaczał nad nami wspaniałą aurę gościnności.

To był wg mnie bardzo ciekawy i owocny dzień spędzony niemal całkowicie na spacerach i zbiorze dzikich roślin.

Poznałam cudownych, przesympatycznych ludzi. Ugotowaliśmy chyba z osiem dań z dzikiego zielska, więc miałam okazję podzielić się swoimi smakami, a i dyskusja o zdrowym odżywianiu się przytrafiła. Tu akurat smażymy pędy chmielu zwane dzikimi szparagami.

dzikie szparagi

Z botanicznej strony najbardziej zachwycającym znaleziskiem były dzikie tulipany - olśniewające! Czysta gracja i wdzięk.

dziki tulipan, dzikie tulipany, wild tulip, Tulipa sylvestris, tulipan leśny

Pozdrawiam i bardzo dziękuję za mile spędzony czas!
A kto jeszcze nie jadł, to koniecznie niech spróbuje listków lipy :)
Gosia 

środa, 20 kwietnia 2016

Kolejna żelazna pozycja w naszym wiosennym menu. Nie ma bata, żebym przeszła obojętnie obok pączków mniszka lekarskiego. Szczególnie kiedy pada deszcz i nie ma jak pozbierać kwiatów na racuchy :)

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



dandelion buds, pączki mleczy, pączki mniszka lekarskiego na maśle

Pączki mniszka a'la szparagi

Trzeba wybierać ciasno zwinięte pączki, takie beczułeczki, ledwie zawiązane, a nie pędzelki. Czyli jemy pączki nigdy nieotwarte, a nie kwiaty, które już się otwarły i z powrotem stuliły z zimna. (Jak kwiaty są już otwarte to zapraszam na racuszki:) ) Tak więc zbieramy młode, dziewicze pączki mniszka lekarskiego bez łodyżek. Żeby się najeść, trzeba zebrać ich naprawdę sporo, ale że w porównaniu do innego zielska podczas obróbki niewiele tracą na objętości, więc podczas zbiorów łatwo oszacować, ile już mamy. Oczyszczamy pączki z zielonych przylistków, nie trzeba tego robić, ale mnie dzieci marudzą na farfocle. Roztapiamy na patelni masło lub inny tłuszcz i króciutko smażymy pączki. Można posypać bułką tartą, czyli podać "po polsku".

dandelion buds, pączki mniszka, pączki mlecza smażone

Jeden z moich ulubionych przepisów z "Pysznych chwastów" :)

Smacznego!

wtorek, 05 kwietnia 2016

Czosnek niedźwiedzi rosnący dziko jest pod częściową ochroną, ale na szczęście rosnący w ogródku już nie :) Poza tym coraz więcej gospodarstw zaczyna go hodować, więc biedne mieszczuchy pozbawione własnego skrawka ziemi mają gdzie go kupić.

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: https://trocheinnacukiernia.home.blog/



Czosnek niedźwiedzi można kisić, marynować, mrozić, suszyć, gotować albo zjadać na surowo. Pesto niedźwiedzie to już klasyka.

pesto z czosnku niedźwiedziego, niedźwiedzie pesto, wild garlic pesto, wood garlic pesto

Pesto z czosnku niedźwiedziego

liście czosnku niedźwiedziego
orzechy lub migdały
oliwa lub inny olej dziewiczy 
ewentualnie parmezan lub kozi ser dojrzewający

Liście miksujemy z orzechami dolewając oliwę. Kto lubi, dodaje starty ser. Jeśli nie dodajemy sera, warto dosypać szczyptę soli. Gęstość pesto regulujemy dolewając więcej lub mniej oliwy.

czosnek niedźwiedzi, wild garlic, wood garlic

I teraz czekamy na kwiaty czosnku. Są tak samo jadalne i tak samo czosnkowe jak liście :)

Smacznego!

wtorek, 29 marca 2016

Ktokolwiek spróbował połączenia fiołków z czekoladą, wie, że to piękny i smakowity duet. A to doprawdy bardzo fortunny zbieg okoliczności, że Wielkanoc wypada w czasie kwitnienia fiołków ;)

Ten mazurek to w sumie taki przerośnięty batonik. Prosta rzecz, a cieszy :)

 

UWAGA! Mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Zapraszam pod nowy adres: 
 https://trocheinnacukiernia.home.blog/








Mazurek czekoladowy z fiołkami

300 g miękkich daktyli bez pestek
100 g orzechów włoskich lub migdałów
2 wafle (andruty) (bezmleczne)
150 g gorzkiej czekolady
ok. 1,5 szklanki fiołków wonnych 

Fiołki umyć i osuszyć. Daktyle zmiksować pulsacyjnie z orzechami. Dodać 50 g roztopionej czekolady. Wymieszać. Na dnie tortownicy (18 cm) ułożyć wafel, jeśli jest za duży, można go przyciąć, ja to robię j nożyczkami :) Na wafel wyłożyć masę daktylową, przykryć drugim waflem, obciążyć i wstawić do lodówki. Kiedy masa zastygnie, wyłożyć na kratkę. Resztę czekolady roztopić w kąpieli wodnej i rozprowadzić po całym ciastku. Na wierzchu ułożyć fiołki.

 

Podawać np.: z herbatką fiołkową :)

 

Smacznego!

niedziela, 20 marca 2016

Sushi znaczy marynowany ryż, więc sushi bez ryżu to czysta herezja, ale i takie się w świecie zdarzają ;) Nie to żebym coś miała przeciwko ryżowi, bo choć robiłam i z kasza jaglaną to z ryżem bardziej mi smakuje, ale miałam ochotę na same warzywa bez zbóż. Wybrałam formę temaki, czyli rożek, coś w rodzaju japońskiego street-foodu.

sushi bez ryżu, RAW temaki, RAW sushi, sushi no rice

Sushi bez ryżu, czyli temaki na surowo

płatki nori
gęste pesto z rukwi (rukiew, orzechy, oliwa) albo guacamole (awokado, chili, sok z limonki)
wasabi
sos sojowy 

nadzienie:
marchewka
łodyżka brokuła
ogórek
cukinia
kiełki słonecznika
młode listki marchewki i selera z hodowli parapetowej
pierwiosnki 

sushi bez ryżu, RAW temaki, RAW sushi, no rice sushi

Płatek glonów nori przecięłam po skosie na trójkąty. Z góry na dół posmarowałam cieniusieńki paseczek wasabi, potem nałożyłam pesto, które utrzymywało strukturę przekąski. Nałożyłam pokrojone w cieniutkie paseczki warzywa i zawinęłam.

Kto miał ochotę, mógł temaki skropić sosem sojowym i posmarować dodatkową porcją wasabi.

sushi bez ryżu, RAW temaki, RAW sushi, no rice sushi

Zieloną, warzywną, chrupiącą przekąskę dodaję do zabawy Zielono mi!

Smacznego!

czwartek, 17 marca 2016

Głąbik krakowski to w zasadzie sałata. Sałata łodygowa, vel szparagowa. Taka typowo krakowska sałata, a właściwie chińska ;) Podobno dawniej była ulubionym warzywem krakowian. Głąbika kiszono i przerabiano na zupę a'la ogórkowa, ale tak jakoś przed moimi narodzinami ludzie o niej zapomnieli. Na szczęście kolejne pokolenie przywraca wiedzę utraconą i zapaleni hodowcy wracają do jego uprawy.

Swego czasu, dzięki JEdynie cierpiałam na klęskę urodzaju głąbika krakowskiego. Przerabiałam go na stir-fry, zupy i sałatki, ale ciągle było go za dużo! Wreszcie zaczęłam miksować koktajle i wreszcie zniknął :D

sałata chińska, głąbik krakowski, koktajl z sałaty, koktajl z głąbika

Koktajl z sałaty chińskiej, czyli głąbik krakowski 

liście głąbika krakowskiego
tłoczony sok jabłkowy 
sok z cytryny
dodatki: imbir, kurkuma, mięta lub co lubicie 

Liście porządnie umyć. Zmiksować wszystko i pić.

Taka sałatka w kieliszku, czyli bawimy się na zielono :)

Smacznego!

czwartek, 05 listopada 2015

Ponieważ sezon na kasztany jadalne trwa, więc zapraszam do samodzielnego przygotowania kremu kasztanowego. W porównaniu do kupnego jest o niebo smaczniejszy i wielokrotnie mniej słodki. Krem kasztanowy jest jedną z potraw "brutti ma buoni", jest pyszny, ale ciężko go sfotografować :P

domowy krem kasztanowy, krem kasztanowo-klonowy, DIY marron cream, marron puree, sweet chestnut cream

Domowy krem kasztanowo-klonowy

0,5 kg kasztanów jadalnych
syrop klonowy
1-2 łyżki karobu
laska wanilii
sól kamienna lub morska
ewentualnie sok z kwaśnej mandarynki lub cytryny 

Kasztany przekroić na krzyż i ugotować. Kiedy popękają, odcedzić i ostudzić. Obrać z łupek i przecisnąć przez praskę do ziemniaków albo zmielić w maszynce do mięsa. Do puree kasztanowego dodać karob, ziarenka wydłubane z laski wanilii przeciętej wzdłuż, szczyptę soli i po trochu dolewać syrop klonowy, żeby uzyskać lekko słodki, gładki krem. Zamiast syropu klonowego można użyć miodu lub innego słodzidła. Jeżeli nie chcecie więcej dosładzać, a krem nie jest idealnie gładki, to po prostu dodajcie odrobinę wody (lub odrobinę oliwy, jeżeli ma być na tłusto :)). Kiedy spróbowałam gotowego kremu brakowało mi kwaśnego kontrapunktu, więc wcisnęłam do niego trochę soku z bardzo kwaśnej mandarynki i to było właśnie to :) Dlatego sugeruję, żeby dodać sok z cytryny/mandarynki zanim ustalicie ostateczną konsystencję kremu, żeby go zbytnie nie rozmiękczać na koniec.

Krem przełożyłam do słoiczków i zapasteryzowałam.

Kremu kasztanowego można używać jako przełożenie do tortów, nadzienie do tarty żołędziowej, bułeczek albo do naleśników itd., itp.

Smacznego!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29