|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: pączki bez jajek
czwartek, 23 lutego 2012
Zacznę od tego, że nikomu nie będę wmawiać, że upieczone pączki to pączki, bo tak nie uważam. Pączki są smażone i kropka. Upieczone są po prostu bułeczkami. Tytuł wpisu wziął się stąd, że to MIAŁY być pączki dyniowe. Jednak w momencie formowania kuleczek doszłam do wniosku, że jak ja mam po tygodniu ząbkowania jeszcze sterczeć na rondlem i je smażyć, to chyba sama wpadnę do niego i usmażę swoją powabną buzię. Więc zawinęłam w ciasto konfiturę z owoców róży i po prostu wsadziłam buły do piekarnika. I przepraszam, że nie wyrobiłam się z wpisem jeszcze w karnawale, ale jak coś, to pączki będą w sam raz na przyszły rok, a bułeczki na Wielkanoc;) Poza tym mam nadzieję, że poradziłyście sobie z moimi pączkami bez jajek.
Bułeczki Hokkaido / pączki dyniowe 600 g mąki nadzienie: konfitura z owoców róży Zmieszać mąkę, cukier, sól i drożdże. Masło roztopić, dodać do niego mleko, dynię i wmieszać do ciasta razem ze spirytusem. Wyrobić i zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić, formować kulki ciasta zawijając doń po łyżeczce konfitury. Jeżeli będziecie jednak smażyć pączki, to może rzeczywiście lepiej szprycą nadziewać po smażeniu. Pączki/bułki zostawić do wyrośnięcia (ok. 30-40 minut) pod cieniutką ściereczką. Piec w 180°C około 15 minut lub smażyć na rozgrzanym oleju (jednak nie za gorącym, bo w środku będą surowe i nie za zimnym bo nasiąkną). Polecam - pycha! Tym przepisem zastartowałam w Wyborach Kulinarnego Bloga Roku. Zagłosujcie tutaj, proszę:) Koleżanki blogerki, mam nadzieję, że nadal pozostaniemy koleżankami i zagłosujecie na konkurentkę:) Ponieważ zdaję sobie sprawę, że tak naprawę żadną konkurencją dla Was nie jestem, a tak popyrtany blog, jak mój, niszowy i z odwiedzinami poniżej 2 tysięcy nie ma szans na główną wygraną, jednak zabawa może być fajna:)
sobota, 05 marca 2011
Znowu wychodzę na hipokrytkę, bo tysiące razy twierdziłam, że porządne pączki muszą mieć nadzienie z róży. Konfitury z płatków róży, przecier z płatków róży lub chociaż konfitura owocowa zmieszana z różą. Róża i już - koniec i kropka! Ale przyznaję, że na tą chwilę czekałam prawie 10 miesięcy. Na chwilę, żeby zrobić pączki nie z różą, lecz z... akacją. No w końcu to też kwiaty. Jadalne kwiaty :P Nazbierane pod koniec maja kwiaty akacji (robinii akacjowatej) utarte z cukrem (100 g : 150 g) czekały właśnie na tą okazję. Zielony i słodki przecier. Nadzienie wprost magiczne, łagodniejsze w smaku niż róża, miodowo-liściaste, jednak niezmiernie aromatyczne. Już wymyśliłam, jakie mogło by być jego następne zastosowanie:) Poza tym możecie dokładnie zobaczyć, jak przepięknie były wyrośnięte moje pączki bez jajek. Na prawdę były puchate;)
czwartek, 03 marca 2011
Tak na szybko przypominam przepis na pączki bez jajek: 300 g mąki Zmieszać wszystkie sypkie składniki, dolać letnie mleko. Wyrabiać dodając olej i rozpuszczoną wystudzoną margarynę. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości). Lekko wyrobić, urywać po kawałku. Nakładać tarte płatki róży i zawijać ciasto w kulkę. Kulki zostawić do wyrośnięcia (podwójnego) pod ściereczką. Smażyć na rozgrzanym oleju na małym ogniu. Trzeba uważać, żeby temperatura nie była za wysoka, bo wtedy błyskawicznie brązowieją i w środku będą surowe. Nie może tez być zbyt niska, bo będą nasiąkać tłuszczem. Jeszcze ciepłe smarować lukrem ukręconym z cukru pudru, gorącej wody, łyżeczki aromatu waniliowego i startej skórki pomarańczowej. Sa niezmiernie puchate i delikatne!!! Tak pięknie wyrosły, że aż strach mi je było podnosić z blatu;) Z tej porcji wyszło mi 11 małych i wprost eterycznych pączków. A tu przepis na pączki na przepiórczych jajach. Resztę opiszę przy okazji:)
poniedziałek, 15 lutego 2010
Okazało się, że moje zeszłoroczne pączki bez jajek w czasie tego karnawału robią furrorę w internecie;) A tym roku zrobiłam pączki na przepiórczych jajkach. Bogatsze, nie tylko o cholesterol, ale i o doświadczenie (wtedy powinnam dać więcej drożdży) i aromaty. Jutro Tłusty Wtorek, ostatni dzień karnawału, jeszcze jest czas;)
ok. 300 g mąki tarte płatki róż (bo pączki mogą być WYŁĄCZNIE z różą i WYŁĄCZNIE nadziewane przed smażeniem:)) Mąkę połączyć z drożdżami i cukrem, dodać żółtka, tłuszcz, mleko i ugnieść sprężyste ciasto. Urywać ciasto po małym kawałku, wkładać w środek tarte płatki róży i zawijać ciasto w kulkę. Kulki leżały pod ściereczką do wyrośnięcia (czyli tyle ile trwa zjedzenie zupy przeze mnie i 4 latkę). Smażyłam na rozgrzanym oleju na małym ogniu. pomimo iż wyrosły pięknie i puchacie, niestety nie udało mi się osiągnąć białej obrączki. Choć nie uzyskałam też ciemnej, co jest OK;) Ale odnoszę wrażenie, że pączki w smalcu maja większą wyporność. Albo to jest kwestia obciążenia nadzieniem. Trudno, pod tym względem jestem niereformowalna. Jeszcze ciepłe oblewałam lukrem ukręconym z cukru pudru, cukru z wanilią, wody i łyżeczki cointreau z dodatkiem sparzonej skórki pomarańczowej. Z tej porcji wyszło mi 13 małych pączuszków. Zaiste przepiórczych:D Przepyszne, delikatne, puszyte. Mmmmmniam! Tylko W marudził, że za dużo koziego mleka wlałam;)
wtorek, 17 lutego 2009
ok. 300 g mąki
Większość mąki zaparzyć gorącą wodą. Drożdże rozetrzeć z glukozą. Połączyć z zaparzoną mąką, kiedy przestygnie i będzie letnia. Dodać cukier, spirytus i rozpuszczoną wystudzoną margarynę. Dodając mąkę ugnieść sprężyste ciasto. Można wałkować i wycinać koła szklanką, ale mnie się nie chciało i tylko rozpłaszczyłam ciasto i urywałam po kawałku. To samo robiła Córcia:) Na urwany placuszek kładłam tarte płatki róży i zawijałam ciasto w kulkę. Każdy pączek był innej wielkości w zależności, ile ciasta urwała Córeczka. Kulki leżały pod ściereczką do wyrośnięcia. Smażyłam na rozgrzanym oleju na małym ogniu. Trzeba uważać, żeby temperatura nie była za wysoka, bo wtedy błyskawicznie brązowieją, ani za niska, bo wtedy nasiąkają tłuszczem. Jeszcze ciepłe smarowałyśmy lukrem ukręconym z cukru pudru, wody i łyżeczki czereśniowej palinki. W drugiej turze lukru już nie używałam wody:) |