|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: buraki
środa, 20 października 2010
Chciałam Wam przypomnieć, iż w październiku to ja gospodarzę Weekendowej Cukierni:) Cieszę się bardzo, że już tak wiele osób zdecydowało się na rogaliki marchewkowe. Prawda, że są niesamowicie piękne, prościutkie i pyszne? Na ciasto buraczane odważyła się na razie tylko jedna osoba;) Ale jedna Wiosenka wiosny nie czyni. Teraz ja się za nie wzięłam. Ale wiecie co? Nie ma się czego bać. To po prostu mocno czekoladowe ciasto, buraka wcale nie czuć. Wcale a wcale! Takie brownie tylko zamiast kostki masła dajecie buraka;) Jednak muszę zweryfikować nieco oryginalny przepis. Czekoladowe ciasto buraczane z moimi modyfikacjami Na polewę: Wykonanie ciasta: Jajka ubić z cukrem i olejem do uzyskania kremowej masy. Następnie delikatnie połączyć masę jajeczną z ekstraktem waniliowym, przesianą mąką, sodą, proszkiem do pieczenia i mielonymi migdałami. Ze startych buraków odcisnąć nadmiar soku (lepiej za bardzo się do tego nie przykładać lub całkiem olać:)). Dodać je do ciasta wraz z roztopioną czekoladą i dokładnie wymieszać. Przełożyć masę do blaszki lub tortownicy (22 cm - to stanowczo za duża forma, sugeruję mniejszą np keksówkę) z dnem wyłożonym papierem i piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 50-60 minut do suchego patyczka. Ja piekłam tylko 40 i już miało stanowczo dość, ale miałam płaską formę, więc trzeba po prostu pilnować. Jeżeli ciasto zbytnio się rumieni od góry, można je przykryć folią aluminiową. Mnie się "zrumieniło" od spodu;) Upieczone ciasto odstawić na chwilę, po czym wyjąć z formy i ostudzić na kratce.
Naprawdę fajne ciasto czekoladowe. Osobiście wolałabym coś bardziej buraczanego;P Jak np moje buraczkowe:D Ale i tak jest to smaczne ciasto i do tego bardzo baaardzo czekoladowe, więc spokojnie możecie je piec.
poniedziałek, 04 października 2010
W październiku będzie mi niezmiernie miło gościć Was w ramach Weekendowej Cukierni:)
Nie wiem, czy Poleczka przyzna się, jak to było z moim gospodarzeniem, ale czekałam na tą okazję ponad rok. Wcale nie żałuję tego czasu, ponieważ w zamian zyskałam coś, co z wielką dozą nieśmiałości chyba mogę nazwać przyjaźnią... Jakkolwiek by tego nie nazwać, jest dla mnie niezmiernie cenne. Ale wracając do tematu, zdaję sobie sprawę, że październik będzie dla wielu z Was bardzo pracowity, jednak mam nadzieję, że znajdziecie chwilę czasu, by przyłączyć się do Weekendowej Cukierni i skorzystać z moich propozycji:) W ramach naszej zabawy proponuję dwa wypieki: kruche rogaliki marchewkowe oraz czekoladowe ciasto buraczane. Warzywa należy jeść minimum 5 razy dziennie, więc włączmy je też do deserów;) Co nie znaczy, że słodycze staną się przez to zdrowsze:P Rogaliki marchewkowe to jedne z moich ulubionych ciasteczek i gorąco je polecam, również weganom.
200 g marchewki startej na drobnych oczkach (może być nieco więcej) Wszystkie składniki zagnieść i rozwałkować ciasto podsypując mąką. Ilość mąki może wymagać skorygowania w zależności od soczystości marchewki. Wycinać z ciasta trójkąty, smarować je marmoladą, po czym zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy trójkąta. Piec 30 minut w 180°C, aż będą chrupiące.
Jako drugi proponuję przepis na buraczane ciasto czekoladowe. Jeszcze go nie piekłam, ale od dawna mnie kusi. Znalazłam dwa takie ciasta: jedno z surowym, a drugie z pieczonym burakiem. Wybrałam surowiznę ze względu na większą prostotę wykonania:) Przepis pochodzi ze strony Delicious w moim swobodnym tłumaczeniu. Czekoladowe ciasto buraczane Na polewę: Wykonanie ciasta: Jajka ubić z cukrem i olejem do uzyskania kremowej masy. Następnie delikatnie połączyć masę jajeczną z ekstraktem waniliowym, przesianą mąką, sodą, proszkiem do pieczenia i mielonymi migdałami. Ze startych buraków odcisnąć nadmiar soku. Dodać je do ciasta wraz z roztopioną czekoladą i dokładnie wymieszać. Przełożyć masę do blaszki lub tortownicy (22 cm) z dnem wyłożonym papierem i piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 50-60 minut do suchego patyczka. Jeżeli ciasto zbytnio się rumieni od góry, można je przykryć folią aluminiową. Upieczone ciasto odstawić na chwilę, po czym wyjąć z formy i ostudzić na kratce. A tu upieczone ciasto buraczkowe z moimi modyfikacjami.
Zapraszam serdecznie do wspólnego pieczenia i życzę smacznego! :)
środa, 03 marca 2010
Ciasto buraczkowe chodziło za mną chyba od ponad półtorej roku. Ciągle miałam ochotę je upiec, ale zawsze było wypychane z kolejki. Pierwszym krokiem, który wydawał mi się ważniejszy do pokonania, było upieczenie ciasta marchewkowego bez jajek. Zanim ciasto buraczane bez jajek doczekało się realizacji, w między czasie zaczęłam używać jajek. I kłopot polega teraz na tym, że mam kłopot przy pieczeniu ciast na jajkach i zupełnie nie wiem jak to robić;)
Gdybym chciała upiec ciasto z buraków bez jajek przerobiłabym po prostu mój przepis na wegańskie ciasto marchewkowe. W związku z tym robiąc ciasto buraczkowe z jajkami posłużyłam się przepisem wypróbowanym i przetestowanym na przepysznym cieście marchewkowym. Dodatkowo je zakwasiłam, żeby zachować jak najwięcej buraczanego koloru i złagodzić buraczany smak.
Zrobiłam z połowy porcji, co było w sam raz na tortownicę 18-20 cm. 1 szklanka tartych buraków (surowych, startych na drobnych oczkach, ale nie na miazgę) Białka ubiłam z połową cukru, dodałam żółtka. Buraczki zmieszałam ze składnikami sypkimi i olejem. Połączyłam z jajkami i tuż przed wylaniem do malutkiej tortowniczki 18 cm wysypanej bułką wmieszałam zakwaszacze. Piekłam w 180°C przez ok. 30 minut (do suchego patyczka).
Całkiem fajnie wyszło:) A kolor jak widać udało mi się uzyskać przefajny, chociaż po wierzchu było pomarańczowe. Smak buraków był ledwie wyczuwalny. Polałam je lukrem z soku z cytryny z dodatkiem likieru cytrynowego (zabarwionego sokiem z buraka:)) Jak to powiedział W: "Najgorsze, że to ciasto jest bardzo smaczne, ale wiem z czego zostało zrobione i mi nie smakuje." Dziwak;) Myślę, że fajne też byłoby ciasto pół na pół z buraków i marchewki. Łączenie warzyw daje czasem ciekawe efekty :)
piątek, 17 kwietnia 2009
Naturalne barwniki uzyskane domowym sposobem. Ekstrakt z szafranu, z paryki, syrop z buraka, których używam do barwienia marcepana i masy cukrowej. Był jeszcze chlorofil, ale zużyłam wszystko do królewny i żaby, a nie mam dość motywacji, by robić następny:) Właśnie mi się robi ekstrakt z wanilii (nie do farbowania:)), ale jest w ciemnej butli, więc i tak nic nie widać:) Zrobienie ekstraktu jest banalne. Trzeba po prostu coś zalać spirytusem i odstawić:) Żółty i pomarańczowy barwnik jeszcze lekko odparowywałam w otwartym ledwie ciepłym (ok. 50st) piekarniku. Syrop z buraka, to sok odparowywany z cukrem i sokiem cytrynowym. Jeżeli masa ma swój smak, nie zmieni go nawet w dość dużych stężeniach Z zielonym jest najtrudniej. Trzeba najpierw rozmrożony szpinak pożądnie zmiksować z łyżeczką gliceryny (lub oleju) na gładką papę i dopiero gotować w alkoholu. Potem odstawić do lodówki. Po kilku dniach na powierzchni zbiera się kropla chlorofilu nad dużą ilością szaroburych resztek. Ostatnio wymyśliłam, jak uzyskać fiolet, nie rozrzedzając marcepana np.: sokiem winogronowym lub borówkowym, mianowicie: rozpuszczalna herbatka Hipp jagodowa nadaje pięny kolor lila:) Oczywiście kolory nie będą tak intensywne jak po zastosowaniu sztucznych barwników w paście lub w proszku, ale akurat to uważam za zaletę. Ponieważ wg mnie nie należy uczyć ani przyzwyczajać dzieci do jedzenia żywności przesadnie korowanej. Niech się uczą od małego, że należy wybierać naturalnie barwne produkty. Może naturalne barwniki nie są bardzo mocne, ale za to są zdrowsze. |