| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: ksylitol

środa, 02 września 2015

Co by o nim nie mówić, ksylitol chroni zęby wprost wybornie. Pod warunkiem, że tych zębów dotyka przez dłuższą chwilę. Stąd pomysł na domowe lizaki z ksylitolu. Lizaki, które nie psują zębów.

Problem z produkcją lizaków z ksylitolu wynika z faktu, że ksylitol nie jest cukrem, zatem nie ulega karmelizacji, która jest kluczowa dla zrobienia lizaków (tutaj jest przepis na domowe lizaki psujące zęby). Rozpuszczenie go w niewielkiej ilości wody i podgrzanie spowoduje, że będziemy mieć gęsty syrop ksylitolowy, a nie zwartą kształtkę na patyku. Cały myk polega na tym, żeby nie dodawać wody. Temperatura topnienia ksylitolu wynosi ok 93°C, zatem wystarczy go stopić i nawet nie trzeba na otwartym ogniu, lecz wystarczy do tego wrząca kąpiel. 

Lizaki z ksylitolu, xylitol lolipops, homemade xylitol pops

Lizaki z ksylitolu

ksylitol
kropla ekologicznego olejku eterycznego np.: cytrynowego, pomarańczowego lub miętowego 

Ksylitol wsypać do garnuszka. Garnuszek umieścić w garnku z gotującą się wodą i zostawić, aż cały się roztopi (ksylitol, nie garnuszek ;)). Jeżeli przewidujecie produkcję masową, można go roztapiać na małym ogniu, ale trzeba uważać, żeby się nie przypalił. Dodać kroplę olejku, jeżeli lizaki mają mieć jakiś smak, a nie tylko słodki. Można też dodać jakiś aromat w proszku np.: cynamon. Na blasze wysypanej ksylitolem zrobić kieliszkiem dołki, ułożyć w nich patyczki i zalać je roztopionym ksylitolem. Można też wylewać kółka na blachę wysmarowaną olejem, ale tu jest trudniej niż z karmelem, bo ksylitol w garnuszku bardzo szybko stygnie, a jak jest gorący, to jest bardzo płynny. Można też kupić specjalne foremki do robienia lizaków. Ksylizaki zostawić w spokoju do stężenia. Ksylitol użyty do usypania foremek można śmiało zsypać z powrotem do torebki.

Lizaki z ksylitolu nie są takie twarde jak cukrowe, dzieci dość łatwo je zgryzają, ale trwa to na tyle długo, że coś tych zębów podotyka ;)

Ksylitolowe lizaki chronią zęby, a w przypadku braku możliwości lub chęci umycia zębów szczotką są miłą dla podniebienia alternatywą i pozwalają uniknąć awantury ze zmęczonym dzieckiem. 

P.S. A w czwartek zapraszam do Radia Kraków. Od 11 będę opowiadać o Słodkim sposobie na drugie śniadanie. Tutaj można posłuchać i o zgrozo pooglądać również KLIK :)

wtorek, 12 maja 2015

Kolejna odsłona świetnego zielonego ciasta. Piekłam już je z różnymi zielskami, łącznie z pokrzywą :) Tym razem klasycznie ze szpinakiem pieczone podczas warsztatów zorganizowanych przez Laboratorium Smaku w Bielsku-Białej (klik).

ciasto ze szpinaku, ciasto szpinakowe, zielone ciasto, spinach cake, green cake

Ciasto ze szpinaku (wegańskie, bez jajek, bez mleka)

2 szklanki mąki (może być pełne ziarno)
2 szklanki wiórków kokosowych
1,5 szklanki nierafinowanego cukru albo ksylitolu
2 łyżeczki sody
2/3 szklanki łagodnej oliwy
3 łyżeczki octu balsamicznego
2 szklanki rozdrobnionych listków szpinaku
ok. 1 szklanki mleka migdałowego (my użyłyśmy świeżo zrobionego klik), można też użyć soku jabłkowego

Szpinak rozdrobnić w blenderze, ewentualnie dodać nieco mleka migdałowego. Zmieszać wszystkie składniki suche, dodać szpinak i składniki płynne, wymieszać. Powinna wyjść gęsta pulpa, ale dość łatwa do mieszania. Wylać do tortownicy 22-24 cm wyłożonej na dnie papierem do pieczenia. Piec około 40 minut w 180°C do suchego patyczka.

W czasie warsztatów piekliśmy to ciasto w dwóch wersjach: z ksylitolem i z cukrem. Fajnie było porównać, jak zachowuje się to samo ciasto w zależności od użytego słodzidła. Ciasto na ksylitolu miało ładniejszy, zdecydowanie zielony kolor i niemal czarny wierzch. Cukier zaś karmelizował, więc wierzch był brązowy, a wnętrze ciasta nabrało lekko spranej zieleni. Natomiast pomimo użycia tej samej ilości słodzideł, ciasto na ksylitolu było mniej słodkie w smaku, a teoretycznie nie powinno.

ciasto szpinakowe, ciasto ze szpinaku, zielone ciasto kokosowe, spinach cake

Bardzo lubię ciasto ze szpinaku, jest sprytnym sposobem wetknięcia zielska ;) Choć na warsztatach przeszkadzało mi, że jadłyśmy je jeszcze ciepłe, a ono potrzebuje sobie odpocząć. No ale ograniczeń czasowych nie da się ominąć. Ostatni kawałek spakowałam do domu i w czasie tych 100 km drogi ono całkowicie wystygło. I to było absolutnie to, o co mi chodziło! Zapach szpinaku złagodniał, słodycz nabrzmiała, kokos nawilgł. Mmmmm... Zielone cudo!

Ciasto można polać lukrem/polewą z mleka kokosowego, albo czekoladą. I koniecznie ozdobić jadalnymi kwiatami (klik) :)
A tutaj możecie obejrzeć zdjęcia z tego spotkania KLIK. Bardzo dziękuję za cudowną atmosferę podczas warsztatów! :)

Smacznego!

P.S. A w tą sobotę zapraszam na Warszawskie Targi Książki! O godz. 12 będziecie mieli okazję mnie spotkać na stanowisku 35/D3, gdzie będę podpisywać moje książki :)

środa, 18 lutego 2015

Ksyliotol – 1,2,3,4,5-pentahydroksypentan ((2R,3R,4S)-pentan-1,2,3,4,5-pentol) nazywany cukrem brzozowym jest stosowany w przemyśle spożywczym jako środek słodzący E 967. Jest tak samo słodki, jak sacharoza, czyli zwykły cukier krystaliczny. Nie zamierzam iść na wojnę o ksylitol, bo sama go okazjonalnie używam, ale mam prośbę o chwilę zastanowienia.

xylitol, cukier brzozowy, ksylitol

Wmawia się nam, że ksylitol jest naturalną substancją z drewna i kory brzóz. Wyobrażacie pewnie sobie, że robi się dziurkę w korze, spuszcza się sok z brzozy, suszy go... et voila! Mamy ksylitol. Nic bardziej mylnego. W drewnie, ani w korze wcale nie ma ksylitolu! Sok brzozowy jest słodki, ponieważ zawiera sacharozę, glukozę i fruktozę, a nie ksylitol. W drewnie i korze są ksylany, czyli polisacharydy złożone z ksylozy. Ksylany są frakcją hemiceluloz, z których rośliny budują ściany komórkowe nadające ich organizmom sztywność. My ksylanów nie trawimy. Żeby uzyskać ksylitol, trzeba najpierw porozcinać wielocukry do pojedynczych cząsteczek ksylozy – 5-węglowego cukru – aldozy, potem ten cukier trzeba zredukować do ksylitolu, który jest polialkoholem, a następnie go oczyścić.

Tradycyjna metoda produkcji ksylitolu, opracowana w Finlandii, wykorzystuje hydrolizę drewna brzozowego w stężonym kwasie, następnie chemiczną redukcję ksylozy (przy katalizatorze niklowym, pod ciśnieniem wodoru do 50 MPa, w temperaturze powyżej 100°C) do ksylitolu i jego oczyszczenie na kolumnie [1]. Niestety ta metoda jest trudna, pozostawia po sobie mnóstwo odpadów i jest droga. No i gdzie jest ta naturalność? A przecież ksylitol uzyskiwany właśnie tą brutalną, chemiczną metodą nabrał famy naturalności.

Inna metoda produkcji ksylitolu, amerykańska, jako substrat wykorzystuje kwas glukonowy, pochodną glukozy (lub jego sole albo lakton). Kwas glukonowy ma 6 atomów węgla, poddaje się więc go dekarboksylacji podczas reakcji utlenienia, np. nadtlenkiem wodoru, w obecności Fe+3, a powstałą w ten sposób arabinozę, redukuje się następnie do arabinitolu. Ten polialkohol poddany izomeryzacji w obecności reduktorów (zazwyczaj są to jony metali: Ni, Co, V, Cu, Ru, Pd, Pt), w temperaturze powyżej 100°C i pod ciśnieniem wodoru powyżej 1 MPa – daje ksylitol [2]. Mmmm, sama natura!

Ostatnio pojawił się tańszy ksylitol, który uzyskiwany jest z łuszczyn kukurydzy. Hydroliza ksylanów jest prowadzona przez mikroorganizmy, podobnie jak redukcja ksylozy do ksylitolu, która również odbywa się na drodze fermentacji bakteryjnej. Metoda ta jest prostsza, a odpady są biodegradowalne, dlatego jest tańsza [15]. I ja osobiście jestem skłonna uznać tą metodę za naturalną. Coś jak bimbrownia, przecież alkohol etylowy też się produkuje przez fermentację i oczyszczanie. Ale że ten sposób wykorzystuje się w Chinach, więc poszła fama, że to podróbka ksylitolu, a nie PRAWDZIWY fiński ksylitol. Do tego, o zgrozo, kukurydza jest GMO! Cóż, cukrem brzozowym nazwać go już nie można, ale jest dokładnie taki sam, jak fiński.
Czy ksylitol pochodzi z metody chemicznej, czy z mikrobiologicznej, to tylko producent może potwierdzić, bo przecież w Chinach też mogą używać metod chemicznych, a w Finlandii zacząć używać fermentacji. A kantować cukrem można dokładnie tak samo jeden jak i drugi. Nieprawdaż, szanowni handlowcy?

Ksylitol pojawia się naturalnie w naszym organizmie, jako wynik metabolizmu glukozy. To prawda, pojawia się, w bardzo niewielkich ilościach. Choć niewątpliwie śladowe ilości ksylitolu są w naszym organizmie obecne, jednak nie jest żadnym z głównych metabolitów. W dodatku taki na przykład kwas solny czy amoniak też są produkowane przez nasz organizm i to w ogromnych ilościach, ale czy to powód, żeby je pić? Dlatego taki argument o naturalności, to nie jest rozsądny argument. 

Przyjrzyjmy się zatem właściwościom biologicznym ksylitolu po przedarciu się przez artykuły dostępne na PubMed:

  • Wielokrotnie potwierdzano, że wykazuje działanie bakteriobójcze, w związku z tym świetnie chroni zęby przed próchnicą. Prawda, wystarczy żuć gumę z ksylitolem, a ochronimy zęby niezależnie od stosowanej diety [3,4, 10]. W badaniach wykorzystuje się ksylitol podawany osobno (gumy, syropy, pasta do zębów), a nie wraz z pokarmem.
  • Ogranicza rozwój grzybicy i drożdżaków (w związku z tym nie nadaje się również do ciasta drożdżowego i produkcji piwa). Ale duże dawki ksylitolu mogą wywołać wzdęcia i biegunki [5]. Nie wszystkie mikroorganizmy są wrażliwe na ksylitol, a być może są i takie, które go wykorzystują do fermentacji. Ponieważ przy dużych dawkach nie zdąży się wchłonąć do krwi, pozostaje w jelitach i zatrzymuje w nich wodę, a metabolizujące bakterie powodują nieprzyjemne zjawiska. Efekt jest zależny od posiadanej flory jelitowej. Dlatego też czasem można zaobserwować, że domowe piwo dosładzane ksylitolem jednak kiśnie. Podobnie, niektóre osoby chore na kandydozę obserwują pogorszenie stanu zdrowia po ksylitolu (dane subiektywne z forum kandydozy).
    Tak wiele prowadzi się teraz badań nad osią mózgowo-jelitową i wpływem bioty jelitowej na zdrowie, niestety nadal brakuje informacji, jak na ten układ wpływa ksylitol.
  • Moje obserwacje i relacje zaprzyjaźnionych blogerek wskazują, że przetwory owocowe i warzywne przygotowane na ksylitolu pleśnieją. Co stawia jego działanie przeciwgrzybiczne pod znakiem zapytania. Osobiście wolę przygotować przetwory z cukrem lub zupełnie bez cukru, zdecydowanie mają wyższą trwałość.
  • Wielokrotne badania wykazały, że ksylitol nawet w dużych dawkach 200-400 g nie jest toksyczny dla ludzi. Jednak badań populacyjnych brak, bo nie ma populacji, która by się nim żywiła od pokoleń.
  • Ksylitol jest wyjątkowo niebezpieczny dla psów, bo uszkadza wątrobę i może doprowadzić do śmierci czworonoga [5,11]. Zatem jeżeli macie psa i używacie ksylitolu, uważajcie, żeby to słodzidło nie dostało się do paszczy waszego pupila. Był również przypadek, gdy kolibry napojone syropem ksylitolowym - zdechły. Kotom podobno nie szkodzi, jednak brakuje badań na innych zwierzętach domowych. 
  • Stwierdzono, że ksylitol ułatwia mineralizację kości, zwiększając wbudowywanie do nich wapnia, co wykazano w badaniach na szczurach z wyciętymi jajnikami [6] i szczurach z indukowaną cukrzycą [9].
  • Ksylitol dostarcza o połowę mniej kalorii niż cukier, co wynika głównie z tego powodu, że w dużych dawkach wchłania się z jelit w około 50% (przy mniejszych w ok. 75%) [5]. W badaniach na myszach wykazano jednak, że zwierzęta karmione ksylitolem przybierają na wadze bardziej niż te karmione fruktozą lub glukozą [12]. (Dlaczego badania na szczurach bezpośrednio przekłada się na ludzi, a badań na myszach nie? Przecież myszy są podstawowym modelem badania otyłości). Z badań biochemicznych wynika, że 1 cząsteczka ksylitolu dostarcza więcej energii niż 1 cząsteczka glukozy, ale nie można tego przekładać na kaloryczność w spożyciu ze względu na różnice wchłanialności (patrz wpis o liczeniu kalorii - to nie jest matematyka, a organizm to nie piec).
  • Ponieważ do wchłaniania ksylitolu komórki nie wykorzystują insuliny, zatem nadaje się dla cukrzyków [8, 10]. 
  • Ksylitol jest wyłapywany przez wątrobę niezależnie od insuliny. To wątroba jest odpowiedzialna za wyłapywanie wszystkiego, z czym organizm nie wie, co zrobić. Czyli to kolejna substancja, z którą wątroba musi sobie poradzić, ale w żaden sposób ksylitol jej nie uszkadza. Choć o fruktozie też tak mówiono...
  • W hepatocytach ksylitol zamieniany jest na glukozę, która może zostać wbudowana w glikogen lub rozdystrybuowana po organizmie. Stąd po spożyciu ksylitolu wzrasta stężenie glukozy i insuliny, lecz jest to rozłożone w czasie [12]. Dlatego, biorąc pod uwagę wchłanialność i powolny metabolizm, indeks glikemiczny ksylitolu jest bardzo niski.
  • To, czego nikt nie wyjaśnił, to sprzężenie kora-przysadka-trzustka. Przysadka daje sygnał do wypuszczania insuliny już w momencie, kiedy docierają sygnały o słodkim smaku w ustach. Dlaczego przy ksylitolu nie obserwujemy takiego samego zjawiska jak przy syntetycznych słodzikach? Aha, bo jest na-tu-ral-ny, hę? Są także badania, które wskazują, że nawet syntetyczne słodziki nie wykazują działania insulinogennego. Więc jest to wciąż strefa wymagająca wyjaśnienia.
    Podobno ksylitol zmniejsza apetyt na słodycze - osobiście nie potwierdzam. Coś co ma słodki smak, wg mnie nijak nie doprowadzi do nabrania zdrowych nawyków. (No chyba, że jak się patrzy na cenę ksylitolu, to odechciewa się kupować :P) Moim zdaniem jedyną zdrową drogą jest odzwyczajanie się od słodkiego smaku.
    W dodatku ksylitol zmienia smak niektórych potraw. Według moich odczuć nie nadaje się do kwaśnych rzeczy np.: lemoniady. 
  • Ksylitol jest niewskazany dla osób z uszkodzonymi nerkami [13], głównie dlatego, że nasila katabolizm puryn.
  • Ksylitol bywa używany w kroplówkach, ponieważ jest bezproblemowo zamieniany w wątrobie na glukozę i zasadniczo nie niesie ze sobą żadnego ryzyka, za wyjątkiem osób z uszkodzeniami nerek.
  • Wnioski o dobroczynnym działaniu na układ odpornościowy zostały wyciągnięte najprawdopodobniej na podstawie badań nad łagodzeniem stanów zapalnych dziąseł [7]. Tylko takie publikacje udało mi się znaleźć, może to moje niedopatrzenie, a może osoby szerzące peany na temat ksylitolu nieco naciągają fakty.
  • 3/4 ksylitolu, który zostanie wchłonięty z jelit, jest metabolizowane w wątrobie, inne tkanki zużywają go zdecydowanie w mniejszym stopniu. Najpierw ksylitol jest utleniany przez niespecyficzną dehydrogenazę poliolową do ksylozy, ta następnie ulega fosforylacji i trafia na szlak pentozo-fosforanowy, gdzie może być zamieniana w glukozę. Czyli dalsze etapy metabolizmu przebiegają dokładnie tak samo jak w przypadku glukozy!
  • Badania tempa wydalania szczawianów po spożyciu glukozy i ksylitolu albo nie wykazały różnicy w zależności od podanego słodzidła, albo niższy poziom, albo wyższy poziom (badania na szczurach, świniach i na ludziach [5]). Nie wiadomo, skąd mogłaby się brać osławiona alkalizacja organizmu przez ksylitol, skoro jest metabolizowany dokładnie tak jak glukoza. W dodatku nasila wydzielanie wapnia w nerkach [14]. A skoro różne badania wykazują kompletnie różne zależności, to można sobie wybrać te, które pasują do hipotezy roboczej, prawda?

Niektórych brzydzi wanilina uzyskiwana z drewna (nie, wbrew plotkom, nie robi się jej z odchodów), dodawana do cukru zamiast ziaren wanilii. Inni krzywią się na metylocelulozę używaną jako środek wiążący wodę w mąkach bezglutenowych, choć ta nawet nie jest wchłaniana z jelit. A jednocześnie te same osoby ksylitol chwalą, choć źródło i stopień naturalności tych trzech związków jest właściwie taki sam.

Dietetycy alarmują, że każda biała, oczyszczona substancja jest szkodliwa, ponieważ jest sprzeczna z naturą. Biała mąka, biała sól, biały cukier, czysty alkohol… Dlaczego zatem ksylitol jest traktowany na innych warunkach?

Nie mam zamiaru obrzydzać nikomu ksylitolu, ani straszyć, że jest niebezpieczny. Bo nie jest. Tak jak i nie jest naturalny. Nie jest też lekiem na całe zło. Nie staję w obronie cukru, bo jego nadmiar bez wątpienia jest szkodliwy. Wszystko stosowane z umiarem jest dla ludzi. Ksylitol też. Niewątpliwie ma swoje zalety, tylko po prostu nie wszystko, co o nim piszą jego orędownicy, jest prawdą. Nie wierzcie we wszystko, co hura siup piszą w internecie, tylko szukajcie informacji w źródłach naukowych. Zwracajcie uwagę na rzeczy, o których się nie mówi i zadawajcie pytania. Ktoś, kto stawia na zdrowie i naturalność, chyba powinien tych pytań zadawać więcej i zastanawiać się, skąd się biorą różne rewelacje.


Literatura:
1. Schiweck H et al; Ullmann's Encyclopedia of Industrial Chemistry 7th ed. (1999-2011). New York, NY: John Wiley & Sons; Sugar Alcohols. Online Posting Date: May 30, 2011
2. Burczyk B. Wiadomości Chemiczne, 2009, 63, 9-10
3. Burt BA. The use of sorbitol- and xylitol-sweetened chewing gum in caries control. JADA.2006;137:190–196
4. Ly KA, Milgrom P, Rothen M. Xylitol, sweeteners, and dental caries. Pediatr Dent. 2006;28:154–163.
5.WHO/FAO: Expert Committee on Food Additives. Summary of Toxicological Data of Certain Food Additives Series 18: Xylitol (87-99-0) (1983)
6. Sato H, Ide Y, Nasu M, Numabe Y. The effects of oral xylitol administration on bone density in rat femur. Odontology. 2011 Jan;99(1):28-33
7. Han SJ1, Jeong SY, Nam YJ, Yang KH, Lim HS, Chung J.  Xylitol inhibits inflammatory cytokine expression induced by lipopolysaccharide from Porphyromonas gingivalis. Clin Diagn Lab Immunol 12 (11): 1285-1291 (2005) 
8. de Kalbermatten N, Ravussin E, Maeder E, Geser C, Jéquier E, Felber JP. Comparison of glucose, fructose, sorbitol, and xylitol utilization in humans during insulin suppression. Metabolism. 1980 Jan;29(1):62-7.
9. Mattila PT1, Knuuttila ML, Svanberg MJ. Dietary xylitol suplementation prevents osteoporotic changes in streptozotocin-diabetic rats.  Metabolism. 1998 May;47(5):578-83.
10. European Food Safety Authority (EFSA); EFSA Panel on Dietetic Products, Nutrition and Allergies (NDA): Scientific Opinion on the substantiation of health claims related to the sugar replacers xylitol, sorbitol, mannitol, maltitol, lactitol, isomalt, erythritol, D-tagatose, isomaltulose, sucralose and polydextrose and maintenance of tooth mineralisation by decreasing tooth demineralisation and reduction of post-prandial glycaemic responses (April 2011)
11. Piscitelli CM1, Dunayer EK, Aumann M. Xylitol toxixity in dogs. Compend Contin Educ Vet. 2010 Feb;32(2):E1-4
12. WHO/FAO: Expert Committee on Food Additives. Summary of Toxicological Data of Certain Food Additives Series 12: Xylitol (87-99-0) (1977) 
13. Meier M, Nitschke M, Perras B, Steinhoff J. Ethylene glycol intoxication and xylitol infusion--metabolic steps of oxalate-induced acute renal failure. Clin Nephrol. 2005 Mar;63(3):225-8.
14. Nguyen NU, Dumoulin G, Henriet MT, Berthelay S, Regnard J. Carbohydrate metabolism and urinary excretion of calcium and oxalate after ingestion of polyol sweeteners. J Clin Endocrinol Metab. 1993 Aug;77(2):388-92.
15. Jain H, Mulay S. A review on different modes and methods for yielding a pentose sugar: xylitol. Int J Food Sci Nutr. 2014 Mar;65(2):135-43.

Jeżeli macie dostęp do oryginalnych danych, które dorzucą nowe fakty do powyższego zestawienia, to proszę, dajcie znać.
Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż 

czwartek, 01 stycznia 2015

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Życzę Wam zdrowia, godnej pracy i uczciwej płacy, umiejętności odnajdywania radości w każdym dniu, realizacji planów i snucia marzeń. Niech omijają Was wszelkie zło i niedogodności.

Zapraszam na smakołyk, którym gościliśmy znajomych. Pośród osób, które jadły niniejszy "sernik" Oreo szybko ustaliły się trzy frakcje: pierwsza frakcja - wielbiciele spodu, druga frakcja - wielbiciele masy, trzecia frakcja - poproszę dokładkę :) W sumie wszystko przy tym serniku zrobiłam inaczej niż planowałam, ale w końcu plany i przepisy są jedynie sugestią, a życie i tak pisze swój scenariusz. Od nas tylko zależy, czy się w nim odnajdziemy.

sernik Oreo, z nerkowców i kaszy jaglanej, sernik Oreo bez sera i nabiału, vegan Oreo cheesecake

Beznabiałowy sernik Oreo

spód
14 ciastek Oreo
2 łyżki gęstego miodu
1/4 tabliczki gorzkiej czekolady 

masa
2 szklanki nerkowców 
3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
sok z połowy cytryny
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżka ksylitolu
2 łyżki miodu 

Nerkowce zalać wodą i zostawić na noc. 

Ciastka Oreo (całe razem z masą) zmielić pulsacyjnie w blenderze. Żeby wylepić nimi dno tortownicy powinno się dodać 50 g stałego tłuszczu np.: oleju kokosowego, ale ja się nagle zorientowałam, że ostatni kawałek masła shea przerobiłam na mydło i w domu nie mam nawet najmniejszego kawałka tłuszczu. Dlatego sięgnęłam po miód. Ale że jakoś wylepianie mi nie szło, to Córcia podrzuciła pomysł z roztopioną czekoladą. 

Masą wylepić dno tortownicy 18-20 cm. Dobrze ugnieść. Wstawić do lodówki. 

Nerkowce wypłukać, osączyć i zmiksować w blenderze razem z resztą składników. Jeżeli macie słaby blender, to podzielcie to na kilka partii. Najpierw trochę nerkowców, a kiedy się upłynnią, dodać trochę kaszy i zmiksować. Wyłożyć do miski, zmiksować kolejną partię i kolejną, po czym wszystko wymieszać razem. Dosłodzić do smaku. Zastanawiałam się nad dodatkiem żelatyny, żeby sernik był tęższy, ale masa, choć była bardzo delikatna, kremowa, to trzymała formę. Gdybym miała, to pewnie by mnie kusiło, żeby dodać łyżkę masła kakaowego, które utwardziłoby masę.

Masę wyłożyć na ciasteczkowy spód i odstawić gotowy "sernik" (nerniko-jagielnik vel jagło-nernik) do lodówki na kilka godzin. Ozdobić pokruszonymi płatkami gorzkiej czekolady.

Jeśli zastąpicie miód syropem daktylowym, z agawy, czy czymś podobnym to sernik Oreo będzie całkowicie wegański.

wegański sernik z Oreo, oreo cheesecake

Pierwotnie miała być masa z nerkowców i kremu kokosowego, ale mleko kokosowe spontanicznie zużyłam na babkę i lukier. Więc stwierdziłam, że zrobię z samych nerkowców. A w końcu pomieszałam je z kaszą jaglaną, bo dzieci mi wyżarły nerkowce, więc czymś musiałam zwiększyć objętość masy ;) Żałowałam bardzo, że spodu nie zrobiłam na oleju kokosowym, bo w wyniku moich działań z czekoladą spód prosto z lodówki wyszedł bardzo BARDZO twardy, co w porównaniu do bardzo BARDZO delikatnej struktury masy wprowadzało pewną konsternację, szczególnie u najmłodszych koneserów niewprawnych w manewrowaniu widelczykiem do ciast. Ale w sumie wszystkim naszym gościom deser bardzo BARDZO smakował :) Czyli nie mam właściwie powodu do rozpaczania, bo jedyną nie do końca zadowoloną z tego "sernika" Oreo osobą byłam ja. Ale nad konsystencją jeszcze popracuję i już nie będę miała żadnych powodów do narzekania :P

Smacznego!
Gosia 

P.S. Przyszła pora na rozwiązanie konkursu świątecznego

W słoiku było dokładnie 573 cieciorek, zatem moją  książkę "Pyszne chwasty" wygrywa Gaiczka, która była najbliżej! Poproszę o przesłanie w ciągu 2 tygodni na maila pinkcake()gazeta.pl danych do dedykacji i wysyłki. Po tym czasie nagrodę przekażę kolejnej osobie.

Ponieważ Gaiczka nie zgłosiła się po nagrodę do końca stycznia, książkę dostaje Monia, która podała liczbę 570.

Gratuluję dobrego oka, tym, którzy byli blisko, a wszystkim bardzo dziękuję za udział w zabawie i życzenia :)

Przy okazji sprawdźcie też, kto dostanie kalendarz z moimi zdjęciami.

środa, 15 października 2014

Sernik na specjalne zamówienie. Bez dodatku tłuszczu, cukru, mąki i skrobi.

dietetyczny sernik, sernik paleo, sernik bez ciasta, sernik bez cukru

Dietetyczny sernik z sosem malinowym na czerwonym winie i czekoladowymi łyżeczkami

800 g twarogu przetartego przez sito
4 jajka
200 g ksylitolu
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Żółtka zmiksować z twarogiem, ksylitolem i wanilią. Białka ubić na pianę z solą. Delikatnie połączyć obie masy. Wylać do tortownicy. Piec w temperaturze 170°C dopóki sernik się całkowicie nie zetnie, co będzie zależało od wielkości tortownicy. Wysoka warstwa będzie potrzebowała godziny, cienka już po pół godzinie będzie gotowa.

Sos malinowy na czerwonym winie

szklanka malin (mrożonych)
pół szklanki czerwonego wytrawnego wina 

Maliny rozgnieść widelcem, podlać winem i dusić na maluteńkim ogniu, aż sos się zredukuje. Można przetrzeć przez sito, ale po co tracić cenny błonnik?

Czekoladowe łyżeczki zrobiłam z gorzkiej czekolady przy pomocy silikonowych foremek kupionych na wyprzedaży niewiadomopoco. Ale te łyżeczkowe czekoladki zyskały sobie wielkie uznanie u moich dzieci ;)

Smacznego!

I przy okazji sprawdźcie wyniki konkursu balkonowego (klik) :)

środa, 20 listopada 2013

Jakoś przez tyle lat nie byłam w stanie zmobilizować się do zrobienia przyzwoitego zdjęcia ekstraktowi z wanilii. A to jeden z podstawowych składników w kuchni! Nie kupujcie cukru wanilinowego (dokładnie przeczytajcie ten wyraz) ani obleśnego olejku w sklepie, nie mają porównania do naturalnych aromatów zawartych w lasce wanilii, a wcale taniej nie wychodzą.

domowy ekstrakt waniliowy i domowy cukier waniliowy, domowy cukier z wanilią, jak zrobić ekstrakt waniliowy

Produkcję domowego ekstraktu i cukru z wanilią należy bowiem zacząć od zakupu lasek wanilii na allegro, gdzie kosztują ok 1,5 zł za sztukę o długości ponad 17 cm. Warto się umówić z koleżankami na wspólne zakupy, żeby obniżyć koszty transportu. Każda laska zazwyczaj jest zapakowana oddzielnie i ma przynajmniej 2-letni okres ważności, więc spokojnie można wziąć na zapas. A mogą się przydać, bo domowy cukier waniliowy to zawsze trafiony prezent :)

domowy cukier z wanilią, jak zrobić cukier waniliowy, homemade vanilla sugar

Domowy cukier waniliowy

1,5 szklanki cukru (brązowego lub ksylitolu)
2 laski wanilii

Wanilię rozkrój wzdłuż i przeciągnij nożem, żeby wyskrobać nasionka. Cukier wsyp do blendera, dodaj nasionka i zmiksuj przez 5 sekund. Jeżeli nie masz blendera to nic, wystarczy, że porządnie wytrząśniesz cukier z ziarenkami wanilii. Tylko że one są nieco lepkie i się sklejają w grudki, więc blender ładne je rozprowadza po całej objętości cukru. Przesyp cukier do szczelnego słoika lub puszki, do środka włóż wydrążone laski – mają one wciąż dużo aromatu, który będzie przechodził do cukru. Cukier z wanilią jest od razu gotowy do użycia.

Zazwyczaj przygotowuję brązowy cukier waniliowy, ale trzymam go w brzydkiej puszce, więc nie pokażę ;) Poza tym na zdjęciu po zmieleniu wygląda bardzo biało :P Tak samo można przygotować ksylitol waniliowy na potrzeby diabetyków.


domowy ekstrakt waniliowy, DIY vanilla extract, homemade vanilla extract, domowy aromat waniliowy, jak zrobić ekstrakt waniliowy

Domowy ekstrakt waniliowy

3 laski wanilii
200 ml wódki

Laski wanilii rozkrój wzdłuż, nie wydłubuj nasionek. Włóż rozcięte laski do butelki i zalej wódką. Zadbaj, żeby żaden kawałek wanilii nie wystawał ponad powierzchnię płynu. Z czasem ekstrakt będzie nabierał coraz ciemniejszej barwy. Mocnego aromatu nabierze w około dwa tygodnie, ale nawet po tygodniu już nadaje się do użytku. Po zużyciu części ekstraktu można dolać wódki. Na bieżąco można też ekstrakt wzmacniać dokładając nowe laski. Ja zazwyczaj dorzucam takie, z których wyskrobałam nasionka do innych celów. No i wreszcie wódka dostawana przez męża na imieniny nie stoi bezczynnie w szafce ;)

 

Przejście do kolejnego wpisu KAWA ŻOŁĘDZIOWA >>>>

czwartek, 04 lipca 2013

płatki róży karbowanej, rosa rugosa petals, rose petals, jadalna róża

Co można uzyskać z płatków róż i cukru? Smak nieba.

konfitura z płatków róży, rose petal jam

Konfitura różana

250 g płatków róży cukrowej
1l wody
300 g cukru (zwykłego lub nierafinowanego)
sok z 1 cytryny

Płatki róż oczyścić. Jeżeli białe końcówki płatków są gorzkie, trzeba je poodcinać. Płatki wrzucić do gotującej się wody. Kiedy ponownie zawrzą, odcedzić płatki, zachowując wodę. Sito z płatkami zanurzyć w zimnej wodzie i wyciągnąć. Do wody, w której gotowały się płatki, dodać cukier i ugotować gęsty syrop. Wrzucić płatki i smażyć na małym ogniu delikatnie mieszając przez godzinę. Odstawić konfiturę do wystudzenia. Ponownie zagotować. Dodać sok z cytryny. Gorącą konfiturę przełożyć do wyparzonych słoików i szczelnie zamknąć. Zapasteryzowć w piekarniku.

cukier różany i tarte płatki róż, rose sugar, rose petal paste

Przecier różany

200 g (ok. 3 litrów) płatków róży
200 - 400 g nierafinowanego cukru (lub ksylitolu)
1 łyżeczka kwasku cytrynowego lub sok z połowy cytryny lub 1 łyżka octu jabłkowego

Płatki róży oczyścić. Z każdego trzeba odciąć białą nasadę, najlepiej robić to już podczas zbioru. Róże, z których ja robię przetwory nie mają silnej goryczy, tylko delikatną intrygująca goryczkę, którą uwielbiam. Stopniowo wrzucać płatki do makutry i ucierać z cukrem do uzyskania gładkiej konsystencji. Na koniec dodać jakiś kwas, który utrzyma kolor i zakonserwuje przecier. Przełożyć utarte płatki do wyparzonych sterylnych słoików. Ja wolę przecier mniej słodki, ale dla pewności, żeby przetrwał do końca zimy czasami go mrożę. Choć doświadczenie wskazuje, że nawet w lodówce spokojnie stoi przez rok. Chociaż mrożenie ma tą zaletę, że przecier nie jest "pod ręką", więc ma większe szanse przy podżeraniu ;)

cukier z płatków róży

Cukier różany (ksylitol różany)

Kilka garści płatków róży, najlepiej karbowanej lub stulistnej, oczyścić i porządnie osuszyć. Zmiksować je w blenderze lub utrzeć w makutrze z dodatkiem niewielkiej ilości nierafinowanego cukru (lub ksylitolu). Następnie zmieszać je z większą ilością cukru i rozsypać cienką warstwą na dużej blasze. Proporcje zależą od preferencji, Chińczycy tradycyjnie zalecają użycie 50 płatków na funt cukru. Suszyć w piekarniku nastawionym na 40 – 50°C lub po prostu w suchym, ciepłym i przewiewnym miejscu. W Chinach cukier różany suszony na słońcu jest nazywany różanym piaskiem. Co jakiś czas trzeba przemieszać, żeby cukier równomiernie się wysuszył. Jeżeli używacie brązowego cukru, suszenie musi trwać dłużej. Zupełnie suchy cukier można zemleć w blenderze lub młynku na różany cukier puder. Gotowy cukier można przechowywać w szczelnym pojemniku przez 2-3 miesiące.
Można również zmielić cukier z ususzonymi wcześniej płatkami róż. W ten sposób uzyska się cukier o słabszym aromacie, jednak o zdecydowanie dłuższym okresie przydatności.

Poza tym można jeszcze przygotować syrop z płatków róży, nalewkę z płatków róży, miód różany, galaretkę różaną, oliwę różaną i ocet różany. A z nich?... Zapraszam do zajrzenia do mojej różanej książki kucharskiej pt.: "Różane przepisy", a przekonacie się co jeszcze można przygotować z róż.

  Różane przepisy, Małgorzata Kalemba-Drożdż, Różana książka kucharska  

Przy okazji polecam mój artykuł o zdrowotnych właściwościach róż KLIK.

Smacznego i miłej lektury!