|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: biszkopt
środa, 02 listopada 2011
Ten tort upiekłam jeszcze w lecie (co z pewnością poznacie po stopniu padania promieni słonecznych :D), ale Dorotka swoim tortem kokosowym z czekoladą przypomniała mi, że mój tort wciąż czeka na opublikowanie gdzieś tam w czeluściach archiwum zdjęć kulinarnych. To był tort na wyjątkową okazję. Ponieważ nie chciałam, żeby goście na obiedzie u teściowej jedli kupne ciasta (teściowa nie piecze), więc tort upiekłam ja. Niestety sama nie mogłam go zjeść. Ale wszyscy zapewniali, że wyszedł mi wyjątkowo dobrze:) W sam raz słodki, wilgotny, niemdły i chyba całkiem ładny. Podczas jego produkcji boleśnie wyszła na jaw moja słabość, a mianowicie pieczenie "na smaka". Bo jak piec na wyczucie, kiedy nie można spróbować? Na szczęście wzrok jeszcze mi dopisuje i ilość cukru dobierałam "na oko", a W zweryfikował (pozytywnie) jęzorem.
Biszkopt: 5 małych jajek Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka i wodę różaną. Mąki przesiać i połączyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Masa: 1 szklanka wiórków kokosowych Wiórki namoczyłam na noc w mleku i Malibu. Następnego dnia odcisnęłam z nadmiaru płynu. Czekoladę rozpuścić w ciepłej kąpieli wodnej. Śmietanę ubić i połączyć z przestudzoną czekoladą. Wiórki wmieszać delikatnie w masę. Wstawić do lodówki. Poncz: 100 ml mleka Pokrycie: 200 ml śmietany kremówki
Złożenie: Wystudzony biszkopt przekroić na trzy krążki. Każdy blat nasączyć ponczem. Przełożyć dwa krążki masą. Złożony tort posmarować ubitą śmietaną, boki obsypać strużkami kokosowymi. Na wierzchu nożem wymalować kratkę. Na boki powtykać perełki, na wierzch pomalowane na złoto migdały.
W wyczuł w cieście coś odbiegającego od kokosa, ale nie potrafił zidentyfikować smaku. Nikt z gości nie rozpoznał wody różanej, ale możliwe, że dlatego, że nikt z nich nie znał smaku Malibu. Wszystkim bardzo smakowało, a ja, cholercia, nawet palców ani razu nie oblizałam!
poniedziałek, 22 listopada 2010
Czyli lepiej zjeść, niż zostać zjedzonym.
Ogólny zamysł został podrzucony na GP w okropnym wątku, lecz moje wykonanie jest diametralnie inne, bo minimalistyczne: bez masy cukrowej lub czekolady plastycznej, więc jakość też wyszła niestety minimalistyczna:/ Ciasto czekoladowe - odradzam biszkopt, bo nie udźwignie wykrojenia paszczy - lepiej murzynek lub zwykłe czekoladowe ciasto ucierane. Przełożenie zrobiłam z konfitury wiśniowej, bo jakoś nikt nie miał ochoty na ciężkie torcisko. Na wierzchu miała być po prostu polewa z gorzkiej czekolady, ale niestety garnuszek z czekoladą wpadł mi do kąpieli, nad którą miała się roztapiać:/ W związku z tym odlałam wody, ile się dało, dodałam łyżeczkę cukru pudru, sporo ekstraktu waniliowego i oleju, po czym rozkręciłam na coś w rodzaju masy, którą następnie wycisnęłam z końskiej strzykawki formując loczki. Oczy, zęby, jęzor to marcepan z dodatkiem czerwieni buraczanej lub kakao. Marcepan okazał się strasznie suchy, więc w czasie zagniatania dolałam ciapkę oleju i soku z cytryny. Do tego jeszcze był las świeczek...
wtorek, 15 czerwca 2010
Ten tort wyszedł mi zupełnie przez przypadek. Miał być biszkopt polany czekoladą, ale czekolada w trakcie roztapiania mi się skluszczyła i musiałam coś wymyślić, bo przecież nie wyrzucę dwóch tabliczek czekolady tylko dlatego, że się nie roztopiła.
Ciemny biszkopt: poncz: polewa: masa: ok. 3 łyżki konfitury różanej Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka. Mąki przesiać i połaczyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Rzucanie wg blogu Dorotki. Gorzką czekoladę roztopiłam w kąpieli parowej. Masło utarłam na krem z cukrem i kawą. Dodałam wystudzoną płynną czekoladę. Deserową czekoladę roztopiłam na łaźni parowej z dodatkiem masła. Ciasto przekroiłam na dwa blaty i nasączyłam kawą. Dolny krążek posmarowałam konfiturą i większością kremu. Przykryłam drugim krążkiem. Wierzch polałam polewą czekoladową a boki posmarowałam resztą kremu. Widelcem zrobiłam wzorek, a Córcia wyciskała rozetki kremu.
Zupełnie przypadkowy i nieplanowany tort zaniosłam do pracy, częstowałam rodziców koleżanek Córci. Wszyscy pytali, co to za okazja i chyba w myślach stukali się w czoło:)
sobota, 08 maja 2010
Imieniny Tatusia w jego pracy to byłaby fajna okazja do pieczenia, gdyby: Tym razem przygotowałam dwa biszkopty z bitą śmietaną (co by się nie urobić) w klasycznych połączeniach smakowych. Przy czym mało wymyślania, mało wydziwiania, mało roboty. Ciasto waniliowe z brzoskiwiniami i malinami Ciasto kakaowe z czekoladą i wiśniami
Biszkopty jasny i ciemny (rzucane wg Dorotki:)) pieczone tak samo, tylko jeden miał dodatek cukru waniliowego, a drugi - kakao. Biały: Czarny: Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka. Mąki przesiać i połaczyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Do nadziania białego: Do nadziania ciemnego: poncz jasny: cointreau, sok z cytryny, woda Ciasta przekroić, naponczować. Biały biszkopt posmarować konfiturą malinową, przełożyć śmietaną. Powrzucać pokrojone brzoskwinie. Przykryć drugim krążkiem, naponczować, przykryć cienką warstwą śmietany. Poukładać brzoskiwnie i delikatnie zalać wystudzoną galaretką już na granicy tężenia. Ciemny biszkopt posmarować dżemem wiśniowym, przełożyć śmietaną. Przykryć drugim krążkiem ciasta, naponczować, wyłożyć resztę śmietany i obsypać obficie posiekaną czekoladą. Jak zwykle mnie się dostaly garnki do wylizywania, a Córci brzoskwinie i resztki galaretki. Ale okazuje się, że czasem głośne i natrętne narzekania przynoszą skutek i W przyniósł mi ostatni, ocalony, wydarty z żarłocznych szponów współpracowników kawałek ciacha;) Jejciu, ale mi dobre wyszło! A podobno ciemne było jeszcze lepsze:)
czwartek, 08 kwietnia 2010
- Zrobisz ciasto do babci? - Dobrze.
Ciemny biszkopt, taki jak ten, tylko ciemny:) 4 jajka Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do jajek. Dno tortownicy o średnicy 18 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Ciasto przekroić i naponczować. Poncz: łyżka soku z cytryny Przełożyć śmietaną: 500 ml śmietany kremówki Żelatynę namoczyć w mleku, rozpuścić (nie gotować), ostudzić. Śmietanę ubić z cukrem i dodać żelatynę. Wylać na ciasto i przykryć drugim krążkiem.
Oblać polewą czekoladową: tabliczka gorzkiej czekolady Połączyć wszystkie składniki w kąpieli parowej. Ozdobić zieloną posypką i ozdobami z marcepanu (zatrudnić dziecko do wycynania kwiatków;)) barwionymi naturalnymi barwnikami. Bardzo się cieszę, że nasz kraj się cywilizuje i już są takowe dostępne np tu.
A z kaczki zrobił się zając :D A dokładniej to zrobiła go moja latorośl:)
środa, 17 lutego 2010
Wydawałoby się, że takie ciasto nie może nosić miana tortu, a już na pewno nie nadaje się na urodziny. Za proste. W ogóle nie strojne. Zresztą tyle było szumu o księżniczkę tortową... A jednak ostatecznie właśnie takiego ciasta Córcia zażyczyła sobie na urodziny. Biszkopt - jej pierwszy w życiu - z ukochanym lukrem cytrynowym i truskawką.
Biszkopt upiekłam wg przepisu "rzucanego" Dorotki. Ale ilości zmniejszyłam do 4/5 (użyłam po prostu szklanki o objętości 200 ml a nie 250:)) 4 jajka
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do jajek. Dno tortownicy o średnicy 18 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę:) Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Nic a nic nie oklapł:) Na poncz: łyżka soku z cytryny, 2 łyżki wody, łyżeczka Cointreau Na przełożenie: konfitura poziomkowa Dekoracja: malowanka z pisaków tortowych
- Tylko mi nie śpiewajcie "sto lat", bo od tego boli mnie głowa!
czwartek, 13 sierpnia 2009
W pokoiku Tak brzmi pierwszy wierszyk, którego Córcia nauczyła się na pamięć. Co prawda miało to czas jeszcze przed Wielkanocą, ale na zawsze wyrył się w mej pamięci. I dlatego, pomimo iż mama jest w nim potwornie szkalowana, postanowiłam go uhonorować pomnikiem z marcepana :) Drugi powód był taki, że mi ciasto klapło (ciemne ucierane z kawałkami czekolady, migdałów i Amaretto) i chciałam to jakoś zatuszować :D Chyba już nie mam ręki do ciast z jajkami... Kotka lepiłam wgapiając się w Debbie Brown. Ale jak go zobaczyłam takiego rozpłaszczonego, to uznałam, że taki kotek nic a nic by nie narozrabiał, więc na cieście został usadzony, gotowy do boju :)
Marcepan farbowałam kakao (trzeba dodać kilka kropel gliceryny lub oleju, żeby sie nie rozsechł) i syropem z buraka (trzeba podsuszyć). Mleczko to biały pisak tortowy (dr Oetker), a lukier ukręciłam z zielonego Pysia. Zgadnijcie, kto nie mógł jeść ciasta, a kotka zjadł? Pewnikiem ta sama mała osóbka, która poprooooosiła, żeby z resztki marcepana zrobić bukiecik kwiatków;)
czwartek, 02 lipca 2009
Kupiłam sobie nowiuteńką śliczniusią tortowniczkę o średnicy 18 cm. Czaiłam się na nią chyba od pół roku, ale wreszcie się doczekałam rozsądnej przeceny;) Biały "biszkpot" taki jak tu: 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać olej, spirytus i mleko, wymieszać. Piekłam ok. 30 minut w 180°C. Ciasto przełożone tartymi malinami z łyżeczką żelatyny. A na wierzchu lukier ukręcony z cukru pudru na soku cytrynowym. No i malinki, wszystkie różowe i jedna czarna:) A tak urosło w mojej malusiej tortownicy:)
piątek, 19 czerwca 2009
Nazwa na wyrost pożyczona od zwegowanych, ale ciasto pyszniutkie. Nawet Tatuś niejadek cukierniczy stwierdził, że kozackie;) Kwiatek ot tak sobie położony;) Po prostu biała wersja doskonałego ciasta czekoladowego bez jajek: 2 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać olej, spirytus i mleko, wymieszać. Piekłam ok. 30 minut w 180°C. Na wierzchu lukier z soku cytrynowego i cukru pudru. Zbliżenie struktury ciasta, żeby było widać, że nie klucha czy zakalec.
sobota, 28 marca 2009
8 urodziny mojej siostrzenicy. Jutro.
Biszkopt czekoladowy 4 jajka Ubić białka, potem dodać żółtka i olej, potem delikatnie wmieszać przesiane sypkie. Przełożyć do formy na babę i piec w 170 st przez 25 minut. Masa chałwowa 1,5 kostki masła Zmiksować, kiedy wszystko osiągnie temperaturę pokojową. Nie dodawałam już cukru, bo chałwa już dostatecznie posłodziła. Ponczowałam kawą zbożową z troszką cukru. Przekładanie: ciasto, zmiksowane truskawki (z mrożonki), masa, kiwi i tak do czubka. W sumie było 6 warstw ciasta. Musiało byc jak najwyżej, bo okazało się, że zakupiona na prezent lalka była ciut wyższa od tej, do której przymierzałam formę i się trochę zdziwiłam:/ A nie chciałam robić tortu na samym korpusie z oderwanymi nogami, jak to zazwyczaj robią cukiernicy. W środek przełożonej babki włożyłam lalę owiniętą celofanem, co by sie nie upaćkała:)
Suknia: z cukru plastycznego zrobionego z kilograma cukru pudru, łyżki glukozy, 2 kopiatych łyżek agrestowej galaretki (zieleń e140) na niewielkiej ilości soku kaktusowego (zielony) z dodatkiem ekstraktu szpinakowego i malutką łyżeczką gliceryny. Nie wiem, jak ja to jutro przewiozę do jubilatki?...
Umieram ze zmęczenia. Na pewno długo nie zrobię żadnego tortu ozdobnego. Do czasu aż zapomnę, jakie to męczące i jakie mało jadalne:P A w parze do ciasta głównego, czyli księżniczki tortowej, był bezalergiczny zaklęty książę :)
poniedziałek, 23 marca 2009
Tort na urodziny szwagra. Smakiem zimowy - wyglądem wiosenny. Mógłby się nazywać Przedwiośnie:)
Biszkopt czekoladowy 6 jajek Ubić białka, potem dodać żółtka i olej, potem delikatnie wmieszać przesiane sypkie. Przelać do tortownicy 26 cm z tylko dnem wysypanym bułką tartą. Piec w 170 st przez 25 minut. Masa czekoladowa masło, 2 tabliczki rozpuszczonej gorzkiej czekolady, cukier puder. Utrzeć razem. Masa orzechowa masło, cukier puder, 100 g orzechów zmielonych z dodatkiem mleka (użyłam sojowego, bo chciałam ich jeszcze użyć dla dziecka) Masa migdałowa Jak wyżej tylko 100 g migdalów. Nie zawracałam sobie głowy myciem garnka po masie orzechowej:) Tort ponczowałam lekko posłodzoną kawą z amaretto. Przekładałam o dołu: masą migdałową, czekoladową i orzechową. Do obłożenia boków użyłam połączonych resztek masy czekoladowej i orzechowej. Potem obsypałam posiekanymi orzechami laskowymi i włoskimi. Motylki wycinałam z marcepanu bez i z dodatkiem kakao. Na wykałaczkach miały być tylko 2 białe, ale Córcia podniosła krzyk: No więc rano jeszcze dorabiałam różową motylkową mamusię. W sumie, muszę przyznać, że to złamanie kolorystyki dobrze zrobiło ogólnemu wrażeniu estetycznemu.
wtorek, 03 marca 2009
Dziś dla odmiany wspomnienie mojego najlepszego tortu. To był tort weselny, który 10 lat temu zrobiłam dla mojej siostry. Pracowałam nad nim przez dwa dni i dwie noce. Włożyłam w to ciasto całe serce i mnóstwo wysiłku. Włożyłam w niego tyle pracy, że podczas wesela nie byłam w stanie nawet go spróbować. Zbyt wiele mnie kosztował:/ Patrzyłam tylko, jak goście jedzą i mdleją z zachwytu. Wszyscy składali mi gratulacje, a ja patrzyłam tępo, jak kolejne kawałki znikają z tacy. Na szczęście panna młoda była przytomna i spakowała mi ogromny kawał, który na spokojnie skonsumowałam dnia następnego. To był nie tylko najlepszy tort, jaki zrobiłam, to był najsmaczniejszy tort, jaki kiedykolwiek jadłam. Po tym weselu przez 3 lata nie potrafiłam się otrząsnąć i upiec czegokolwiek - nic nie byłoby tak smaczne. Wypaliłam się kompletnie na tym cieście:/
Przepis pochodził z Kuchni nr 6 z 1996 roku. Biszkopt migdałowy: Oryginalny przepis: Ja piekłam dwa biszkopty z 8 i 6 jajek. Oczywiście oba placki padły mi po wyjęciu z piekarnika i musiałam piec dodatkowe dwa ciasta. Nie miałam już migdałów, więc upiekłam zwykłe biszkopty z dodatkiem olejku migdałowego. Też klapły:/ Ale przed północą w czwartek ciasta były gotowe. Masa kawowa 1 szklanka cukru Przygotowałam chyba podwójną lub półtorej porcji. Masło utrzeć z cukrem. Z mleka, kawy i skrobi ugotować budyń. W momencie dodania pierwszego żółtka masa popłynęła. Myślałam, że może zsiądzie się w lodówce, ale gdzie tam! O godzinie 22 w piątek ratowałam masę żelatyną rozpuszczoną w małej ilości mleka. Tort ponczowany mocną herbatą z rumem. Na wierzchu bita śmietana ubita z cukrem waniliowym. Przynajmniej ta mnie nie zawiodła. Nie uległam pokusie użycia fixu i wyszła sztywna jak... jak... jak bardzo sztywna śmietana:) O 2 w nocy tort udekorowany migdałami leżał w lodówce, a ja padłam na łóżko.
Osobiście wiozłam go do restauracji. Gdyby ktoś go naruszył, chyba polałaby się krew. Nie wiem, czy udałoby mi się odtworzyć tamten smak, to była magia... Na szczęście na nasze wesele tort robił dla nas wujek (też profesjonalista - profesor chemii:)), ja go tylko dekorowałam białą czekoladą. Też był pyszny! Czekoladooowyyyyy! Mój W twierdzi, że to był najlepszy tort jaki jadł:)
piątek, 27 lutego 2009
Ciemny biszkopt, wiśnie i czekolada (i odrobinka wiśniówki:)) Tak sobie zrobiłam. Chciałam zrobić Mężusiowi niespodziankę, ale jak już przełożyłam ciasto, to sobie pomyślałam, że ponieważ marzy mu się nowy samochód, to ciach ciach i powstał garbuso-maluch. Podobno białe auta są teraz modne:) Nasza mała Papluła najpierw się dopominała o swój czerwony fotelik, że przecież nie może nie być dla niej fotelika - czerwonego, a potem omal nie spaliła niespodzianki, bo ledwie Tatuś wszedł w drzwi, to się dowiedział: "Mama zrobiła nasze auto. Do jedzenia." Na szczęście Tatuś nie uwierzył;) Zaniemówił, kiedy na stół wjechał trójwymiarowy samochód:P
Przepis na tort szwarcwaldzki (Schwarzwald torte) jest banalny: ciemny biszkopt, wiśnie z kompotu, wiśniówka do ponczowania, bita śmietana i czekolada do przybrania. Mała sobie nie krzywdowała niemożności jedzenia trotu, bo wyjadała wiśnie i smarowała swoje pierniczki czekoladą, a przy okazji posmarowała stół, podłogę, krzesło i łóżko:)
poniedziałek, 23 lutego 2009
Nie dla dzieci, nie dla wegan, nie dla alergików i nie dla kierowców:) Kiedy tylko zobaczyłam czekoladowe zacieki w cieście, wiedziałam, że muszę je zjeść.
Upiec biszkopt z minimum 6 jaj. Gdy lekko przestygnie końcówką łyżki drewnianej zrobić otwory na ok połowę Ciasto pyszne, ale mój Mążuś stwierdził, że chyba jednak wolałby abstynencką wersję bo trzeźwa zakonnica też byłaby zabójczo smaczna:)
|