|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: muffinki
piątek, 09 marca 2012
No i jak, wymiękłyście przy 5 przepisach na muffinki pod rząd? To jeszcze mam szósty;) Tymczasem w oczekiwaniu na Zielono mi mam dla was szybciutki konkursik. Tak na rozgrzewkę:) Oto moje zielone muffinki. Zgadnijcie, dlaczego są zielone?
Muffinki zielone zagadkowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do ich połączenia. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą lub wyłożonych papilotkami i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka.
Dla osoby, która odgadnie zagadkowy składnik przygotowałam nagrodę. Co by to mogło być? Może jakieś wypasione kreatywne herbatki? O, wiem! Zestaw własnoręcznie robionych mydełek (wegańskich!) z ziołami, kwiatkami, przyprawami itd. Podoba się taka nagroda? Jeżeli kilka osób zgadnie, zwycięzca zostanie wyłoniony przez losowanie, jeżeli nikt nie zgadnie, nagrodę rozlosuję wśród wszystkich zgadujących. Macie czas do niedzielnego popołudnia:) Mogę Wam podpowiedzieć, że nie dodałam żadnego sztucznego barwnika, ale chyba akurat tego akurat ja nie musiałam podpowiadać :D Miłego weekendu!
czwartek, 08 marca 2012
Wstyd i hańba, sama zeżarłam 5 jeszcze na gorąco. Nie mogłam się powstrzymać:) A miało to miejsce dokładnie 2 lutego, pamiętam, bo akurat Dorota też wtedy upiekła:)
Czekoladowe muffinki z bananami 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać do ich połączenia, dorzucić banana. Nałożyć do foremek muffinkowych, piec ok. 17-20 minut w 180°C do suchego patyczka.
Przepis opcjonalnie wegański;) Nie jestem pewna, czy to było najtrafniejsze połączenie smakowe, ale było intrygujące;)
Muffinki świętojańskie z makiem 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 15-20 minut w 180°C, do suchego patyczka. Posmarować masą. Masa waniliowa 120 g nieutwardzanej margaryny Mleko zagotować z laską wanilii. Mąkę ziemniaczaną rozrobić w niewielkiej ilości wody i dodać do mleka, gotować kilka minut ciągle mieszając, aż zgęstnieje. Dodać masło kakaowe, rozmieszać i wystudzić. Margarynę utrzeć z cukrem. Dodawać po łyżce wystudzony budyń. Masę wstawić do lodówki, a kiedy stwardnieje nałożyć do szprycy i wycisnąć na muffinki. Ozdobić dzindzibołami. Pozbywam się tych ozdób cukierniczych z taką determinacją jak zaległych przepisów;)
Opcjonalnie przepis wegański;) Motylki z jednego z urodzinowych tortów bardzo się wszystkim podobały, więc na życzenie powróciły obsiadłszy muffinki. Córcia od siebie dorzuciła jeszcze te jakieś błyszczące dzindzibuły.
Muffinki gryczano-pomarańczowe (wegańskie, bez pszenicy) 1,5 szklanki mąki gryczanej Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 15-20 minut w 180°C, do suchego patyczka. Udekorować motylami, które się trzymają na cieniutkiej warstwie masy zamrożonej przy okazji tortu.
Przepis wegeniański. Może się kiedyś przyznam dlaczego...
środa, 07 marca 2012
Spodziewajcie się u mnie festiwalu muffinek;) W sumie jak ładniej brzmi: muffinek czy muffinków? Wreszcie pozgrywałam zdjęcia i zasypię Was pulchnymi babeczkami! Jeszcze w zeszłym roku zobaczyłam na którymś z blogów ciasto pomarańczowe z makiem i bardzo mi się spodobało (bardzo proszę przypomnieć mi, kto mnie zainspirował, bo pamiętam że zostawiłam tam komentarz, chyba za dużo proszku do pieczenia było?...)
Muffinki cytrynowo-makowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 15-20 minut w 175°C do suchego patyczka.
Te piegi mnie urzekły, a wypiek bardzo polecam, bo pyszne również są wielce, a nie jedynie z wyglądu urokliwe.
wtorek, 06 marca 2012
Ha! Po raz pierwszy jadłam moje ciasto upieczone przez kogoś innego! Na urodzinach Koleżanki Córci, jej Mama się ujęła się honorem, by ugościć nawet dziwolągi i upiekła zebrę z mojego przepisu. Przy czym nie miała zakalca, tak jak ja;) W dodatku Mama Koleżanki stwierdziła, że smakuje dokładnie tak samo jak jej zebra pieczona tradycyjnie (no i po co te jaja?). Moja Córcia uznała ciasto za bardzo smaczne (ja również) i z dumą jadła "obce" ciasto:) Dziękujemy! Ale to mi przypomniało, że mam jeszcze zaległe muffinki zebrowate, a właściwie łaciate:) Chociaż oczywiście na koźlinie a nie na krowinie.
Muffinki marmurkowe 1,5 kubka mąki Suche składniki za wyjątkiem kakao i cukru z wanilią zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przelać połowę do drugiej miski i do jednej części domieszać kakao, do drugiej domowy cukier waniliowy. Nakładać do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą na zmianę łyżkę ciemnego ciasta i łyżkę jasnego i znów łyżkę ciemnego. Lekko zmieszać ciasto wykałaczką. Piec ok. 17-20 minut w 180°C, do suchego patyczka. Pyszne jak zawsze!
niedziela, 29 stycznia 2012
Niedawno Córcia została zaproszona na przyjęcie urodzinowe koleżanki. Ja i Mamutek też zostaliśmy zaproszeni jako osoby towarzyszące:) Jak zwykle przy takiej okazji zapytałam, czy mam coś upiec dla nas do pogryzienia zamiast tortu urodzinowego, doskonale zdając sobie sprawę, że zazwyczaj mamy nie wiedzą, jak upiec ciasto bez jajek i nabiału. Mama koleżanki zapewniła bezpieczne przekąski i kanapki, ale przepraszając poprosiła o przyniesienie jakiegoś wypieku. A w to mi graj, bo co jak co, ale od pieczenia to ja się nie migam:) Po pierwsze przyniosłam muffinki, bo się je robi i je łatwo, szybko i przyjemnie.
Muffinki czekoladowo-pomarańczowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 18-20 minut w 175°C, do suchego patyczka. Babeczki wyrosły tak puszyste, że nie wiedziałam jak je studzić, bo tak delikatne ciasto na ciepło zapadało się pod własnym ciężarem. Poustawiałam je do góry dnem na foremce, choć i tak jechały w gości jeszcze ciepłe.
W, któremu zostawiłam 2 sztuki, stwierdził, że były rewelacyjne i były to jedne z najlepszych babeczek jakie jadł. Może dlatego, że pomimo tylu lat wciąż nie przyzwyczaił się do smaku koziego mleka, którego w tym wypieku nie było, bo mi się skończyło:) Tak więc całkowicie wegańskie muffinki podbiły serce mojego męża. Ja osobiście wolałabym dodatek świeżej startej skórki a nie kandyzowanej, natomiast i tak pochłaniałam je z wielką przyjemnością.
piątek, 23 grudnia 2011
Rudolf to zdecydowanie najgorętszy wypiek tego sezonu;) Kiedy w zeszłym roku u Beatki zobaczyłam reniferkowe ciasteczka, wiedziałam, że koniecznie zrobię coś takiego w tym roku. Jednak w tym roku cała blogosfera obrosła rogami, dzięki Dorocie;) Producent precelków chyba przeżywa dni świetności :P A co mi tam, u mnie też rogato! Przedstawiam najprzystojniejszego reniferka, istnego Valentino :)
Całe stadko reniferów czerwononosych powstało z muffinek karobowych, precelków, okrągłych śmiejżelków z mikołajkowej paczki i lukrów w tubce na potrzeby przedszkolnych jasełek.
Muffinki Reniferki 1,5 kubka mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka. Po wystudzeniu - udekorować. Precelki połamać na pół. Nie wiem, czy to ja jestem jakaś felerna, ale niemal wszystkie mi się łamały na lewą stronę;) Na czubku lukrem przymocować nos, namalować oczy białym i czarnym lukrem, wetknąć precelkowe poroże. Reniferki zapakowane w blachę pojechały na jasełka, gdzie każde dziecko chciało je zjeść za wyjątkiem mojego. Dlaczego? A bo nie lubi tych żelków :D
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia Kochane! Niech będą spokojne, zdrowe i słodkie:) U mnie na Boże Narodzenie będzie keks drożdżowy (oczywiście na dyni), makowiec i pierniczki. Po przepisy zapraszam po świętach:)
niedziela, 13 listopada 2011
Chleb świętojański, czyli karob, od dawna był przedmiotem mojej ciekawości i pożądania. Kiedy wreszcie go dorwałam, przekonałam się, że już z nami zostanie. Owoce szarańczyna strąkowego zastępują kakao osobom, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść czekolady. Moim zdaniem jest to mizerne zastępstwo. Smak, oprócz lekkiej goryczy, (wg mnie) niczym nie przypomina czekolady. Co nie zmienia faktu, że mączka z chleba świętojańskiego bardzo mi smakuje, jest słodkawa i aromatyczna. Osobiście nie będę jej używać zamiast czekolady, będę jej używać obok niej. Szczególnie, że podobnie jak kakao, karob odciąga wodę z wypieków, co poprawia strukturę ciast, zwłaszcza tych bez jajek. Muffinki to było moje pierwsze podejście do karobu. Córcia stwierdziła, że smakują jakby były zrobione z bananów - bardzo trafna obserwacja!
Muffinki karobowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka. Poza pysznym smakiem, bardzo podobał mi się kolor karobowych babeczek:)
wtorek, 08 listopada 2011
W lecie miałam wrażenie, że ciągle piekę tylko ciasta czekoladowe:) Pocieszające jest to, że wszystkie były pieczone na różne okazje z dużą ilością uczestników, więc ciasta z kakao nie miały szansy nam się znudzić, bo któż się znudzi smakiem po jednej babeczce? Te muffinki powstały jeszcze w czasie mojej kokosowej fazy;) Ostatnio też z nim coś upiekłam, ale o tym jutro...
Muffinki kokosowo-czekoladowe 1 szklanka mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek z papilotkami i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Między szaleństwem a geniuszem czasem jest bardzo cienka granica. W zasadzie odróżnia je jedynie efekt.
Te muffinki wyglądają jak zwykłe czekoladowe babeczki, jednak ich wnętrze jest kompletnie zwariowane. To że oczywiście bez jajek, to już szczegół do pominięcia. Piekłam je na szybko przed wyjazdem na corocznego grilla u znajomych. I kompletnie nie mogłam się zdecydować, na co mam ochotę! Córcia jak zwykle chciała czekoladowe, jednak mnie one już nie wystarczają. Nie wiem, co mnie opętało? W amoku wrzuciłam do miski wszystko, co wpadło mi w ręce, a efekt był zaskakujący!
Szalone babeczki 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do ich połączenia. Nałożyć do papilotek i piec ok. 15-20 minut w 180°C (w foremce z Ikei jest szybciej), aż patyczek będzie wychodził nieoblepiony.
Szalenie dobre! Były jeszcze ciepłe, kiedy wyjeżdżaliśmy, więc zapakowałam je w papier z cukierni pozostały po śmietanowo-nabiałowym napadzie W (Ach! Jak ja mu zazdrościłam tej bitej śmietany!!!) i znajomi się pytali o adres cukierni, która oferuje takie pyszne babeczki :p Adres tej cukierni to: pinkcake.blox.pl :D
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Dawno nie było tu żadnych kwiatków, prawda? Co może zrobić kobieta, która dostanie bukiet róż? Może go zjeść. Szczególnie jeśli to róże w cukrze:)
Czekoladowe babeczki z różą i marcepanem ciasto (lub inne ulubione ciasto muffinkowe): nadzienie: dekoracja:
Zagnieść razem różę, migdały i skrobię. Składniki ciasta zmieszać. Na dno półokrągłej formy muffinkowej (wyłożonej papilotkami) nałożyć po łyżeczce ciasta, na to po kulce nadzienia i zalać resztą ciasta. Piec około 25 minut w 180°C. Po wystudzeniu odwinąć z papilotek, ułożyć do góry dnem (wskazane lekkie podcięcie czubka czyli spodu), zwilżyć powierzchnię sokiem z cytryny i zawinąć w rozwałkowany marcepan. Po wierzchu posmarować odrobinką soku z cytrynowego i wcisnąć krystalizowaną różę.
Coraz szerzej rozchodzą się kręgi kwiatożerstwa:) Do zobaczenia po wakacjach;)
sobota, 02 lipca 2011
Eksperymenty mojego dziecka w kwestii samodzielnego objadania ziołowego ogródka na balkonie odważyły mnie wreszcie do upieczenia babeczek, które marzyły mi się od dawna - rozmarynowych. Czas okazał się dobry, bo Mała nimi nie pluła;) Muffinki czekoladowo-rozmarynowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać. Nałożyć do papilotek i piec ok. 20 minut w 180°C, aż patyczek będzie suchy.
Myślę, że dobrze by do nich pasował łagodny krem np.: z serka mascarpone. Dodaję te intrygujące pyszności do Zielnika Pluskotki.
sobota, 09 kwietnia 2011
- Kto ty jesteś? Nie mogłam się powstrzymać:) Z okazji Waniliowego weekendu dam Wam odpocząć od kwiatków;) Baczny obserwator zauważy, że w Trochę Innej Cukierni przepisy bez jajek przeplatają się z jajecznymi. Już żegnałam się z alergią na jaja, jednak po francowatym szczepieniu na odrę objawy wróciły i długo trwał powrót do tego, co już raz udało się osiągnąć. Po pierwsze moje dziecko uczulają wyłącznie żółtka. Dlatego też denerwuje mnie gadanie, że przy alergii na jajka, można jeść żółtka, bo uczulają wyłącznie białka. A guzik! U nas jest odwrotnie, więc ja tylko mogę poradzić: sprawdźcie sami. Tymczasem po okresie całkowitego odstawienia jaj, wysypka uczuleniowa raz była, raz jej nie było i długo mi zajęło rozszyfrowanie przyczyn. Okazało się, że Córcię obsypuje po zjedzeniu żółtek, ale tylko w towarzystwie kotów. No, kota można dostać! Kocia sierść zazwyczaj nie wywołuje u niej żadnych przykrych dolegliwości, jajka już też w zasadzie nie, ale jeśli zjadła jajko i jednocześnie, trochę wcześniej lub trochę później dotykała kota, to skóra jak tarka gwarantowana :/ W zasadzie mogę z dużym prawdopodobieństwem określić, kiedy Córcia będzie się widziała z jakimś kotem. Czemu więc ciągle piekę bez jajek? Ano z przyzwyczajenia:) Ciastom bez jajek niczego nie brakuje, więc sobie przeplatam w zależności od tego, czy akurat w domu są jaja, czy też nie;) A mleko? Krów dalej nie lubimy... A dziś chyba już ostatnia zaległa propozycja urodzinowa. Absolutnie przepyszne muffinki! Babeczki waniliowo-cytrynowe na białkach 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Przelać do papilotek. Piekłam ok. 25 minut w 180°C. Papilotki samostojące (dzięki Poleczko:)) ustawiłam zbyt blisko siebie i niektóre babeczki rosnąc się połączyły, ale w smaku absolutnie genialne:)
poniedziałek, 28 marca 2011
Kilka razy zostałam poproszona o dokładne wyjaśnienie, jakiej pojemności szklanek używam przy odmierzaniu składników ciasta bez jajek. Odowiedź brzmi: tak na prawdę to obojętne:) Byleby używać jednej miarki do wszystkiego. Normalnie używam szklanki o pojemności 250 ml (na dodatek niezmywalnym pisakiem zaznaczyłam sobie każde kolejne 50 ml), ale kiedyś Córcia wymogła upieczenie babeczek w malutkich foremkach, a że już było przygotowane ciasto na niedzielę, uznałam, że upieczemy tylko kilka mini muffinek. W związku z tym, w odmierzaniu okazał się pomocny serwis zabawkowy mojego dziecięcia i łyżeczki z niego również. Miniaturowe babeczki waniliowe 1,5 filiżaneczki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać mini łopatką, nałożyć do 3-4 cm foremek. Piec ok. 10 minut w 180°C. Jak widzicie proporcje są te same, tylko babeczki maciupeńkie:) Wyszło 10, z czego 5 zamroziłam, bo co za dużo itd... a ciasto już było :)
niedziela, 20 marca 2011
Nie za bardzo rozumiem, czemu Zielono mi zniknęło z Durszlaka, ale w każdym razie zabawa nadal trwa i dzisiejsze wpisy prześlijcie mi po prostu na maila. Chyba podobnie jak w zeszłym roku nasze zaklinanie wiosny przynosi rezultaty;) Mnie się strasznie marzyły wypieki z pandanem, jakie pokazywała np.: Komarka czy Szarlotek, jednakże pandan dostępny w Polsce jest farbowany tartazyną i żółcienią chinolinową - błeee! Skoro się upieram, żeby nie kupować sztucznie farbowanej żywności, to tym badziej nie będę jej farbować sama, więc taki "pandan" dla mnie odpada. W końcu jednak poszłam po rozum do głowy i się chwilę zastanowiłam (myślenie w końcu nie boli;)). Pandan jest zielony, pandan to roślina, rośliny są zielone dzięki chlorofilowi, a chlorofil to przecież ja mam! Uznałam, że upiekę muffinki po prostu z dodatkiem chlorofilu, czyli naturalnego zielonego barwnika. Skoro zielenina z pandanu wytrzymuje pieczenie, to i wizolowana zielenina też powinna.
Muffinki wyszły przepyszne (chlorofil nie zmienia smaku), chociaż wszyscy goście i domownicy mieli pewne obawy z sięgnięciem po pierwszą;) W sumie nie zdziwiło mnie pytanie, czy przypadkiem nie zrobiłam ich z brokułów :D Naturalnie zielone muffinki waniliowe 2 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać. Nałożyć do papilotek, piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka. Przed podaniem namalowałam jeszcze kwiatuszki;)
Jedną zieloną babeczkę oderwałam sobie od ust, żeby zrobić jej zdjęcie w dziennym świetle. I w końcu wyszło słońce! Zmrok i flesh nieco przekłamują kolory, a ta zieleń byla taka śliczna:)
Ach, jak mi zielono! :)
wtorek, 01 marca 2011
Pomysł podpatrzony niegdyś u Szarlotka, utkwił mi w pamięci i wykorzystałam go na przyjęcie urodzinowe. Ja zamiast biszkopta wlałam do wafelków standardowe muffinkowe ciasto ucierane bez mleka krowiego i bez jajek. 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Wafelki poutykałam w kratce do piekarnika. Łyżeczką ponakładałam masę do wafelków. Piekłam ok. 15 minut w 180°C. Niestety w trakcie pieczenia wafelki przechyliły się i sporo masy rozlało się na piekarnik:/ Na szczęście, pomijając konieczność intensywnego wietrzenia, babeczki upiekły się ładnie a nawet kilka lodów wyglądało zupełnie przyzwoicie :P Pieczone lody najbardziej smakowały pewnemu dwuletniemu gościowi, który promieniał wprost ze szczęscia, że może ciamkać lody w środku zimy;)
wtorek, 12 października 2010
Znów obchodzimy Różowy tydzień. U mnie więc też będzie różowo i tematycznie.
Pewnie można by zrobić jeszcze bardziej dosłowną potrawę;) Cycuszki czyli czekoladowe muffinki z mojego rewelacyjnego ciasta bez jajek, takiego jak zawsze, z tym, że do ciasta dodałam dwie łyżki gorzkiej czekolady (niech żałuje ten, kto jeszcze nie spróbował;)), pokryte lukrem cytrynowym z malusieńką kropelką soku z buraka i zblanszowane migdały. A teraz druga część: Wiem, że jest w naszym gronie całkiem sporo karmiących mam. Mam do Was jedną prośbę: Jeżeli wyczujecie w swojej piersi guzek, to zanim zaczniecie katować swój biust okładami z mrożonej kapusty, zróbcie USG. Nie słuchajcie gadania pielęgniarek z poradni laktacyjnej, nawet najlepszej w województwie, że to tylko zastój pokarmu, tylko idźcie zrobić USG. Z marszu, nie musicie się przejmować dniem cyklu, bo karmicie. Nie słuchajcie opinii, że to depresja poporodowa czy histeria młodej matki, tylko zróbcie USG. Lepiej wydać 60 złotych na całkowicie bezbolesne badanie, które wykaże faktycznie zastój pokarmu, niż zorientować się po kilku miesiącach, że już za późno na skuteczne leczenie. Naprawdę lepiej wiedzieć wcześniej i od razu zareagować. Dziecku bardziej potrzebna jest żywa mama niż kilka miesięcy więcej wiszenia na cycku i sieroctwo zanim nauczy się mówić. A teraz życzę smacznego:)
środa, 01 września 2010
Pierwszy dzień w przedszkolu minął a ja już jestem wkurzona. Okazuje się, że będzie jeszcze gorzej niż w zeszłym roku. Pani Dyrektor zakazała noszenia zupki w termosie bo "sanepid, kręcił nosem" oraz soków w butelce. Zupy jeszcze mogę zrozumieć, ale na pytanie: co sanepid ma do zarzucenia hermetycznie zamkniętemu sokowi w butelce, odpowiedziała, że przecież powinien być trzymany w lodówce (Litości!). Ponadto sanepid szczególnie miał zarzuty do jogurtów stojących na blacie. Ale czyje to były jogurty, skoro Córcia takowych nie może jeść? Najwidoczniej obrywamy za wygłodniałe nauczycielki... Tak więc zgodnie z wytycznymi dyrekcji do przedszkola będziemy nosić dwa pojemniki z kanapkami i dziecko będzie cały dzień o suchym pysku. Trzymajcie mnie, bo będę bić i gryźć! A tymczasem w ramach odstresowania zapraszam na muffinki z cukinii i marchewek. Ciasta warzywne to żadna nowość:) Piekłam już marchewkowe, buraczkowe, ziemniaczane, dyniowe, cukiniowe, wielowarzywne. Naszła mnie ochota na zużycie resztek cukinii i zrobienie z niej muffinek bezjajecznych, takich jak w zeszłym roku, ale w końcu zdecydowałam się na upieczenie z ciasta z jajkami. W dodatku okazało się, że resztka cukinii jest zdecydowanie za mała na sensowne pieczenie, więc dołożyłam marchewki i powstały babeczki z cukinii i marchewki;) A już ze mnie taka beznadziejna gospodyni, że brałam się za pieczenie a w domu nie miałam dość zwykłej mąki. Więc uzupełniłam braki domielając kaszę gryczaną w blenderze;)
1 szklanka startej cukinii i marchewki orzechy laskowe i włoskie Białka ubiłam z połową cukru, dodałam żółtka. Warzywa zmieszałam ze składnikami sypkimi i olejem. Dodałam posiekane orzechy laskowe. Połączyłam z jajkami i nałożyłam do papilotek. Na wierzchu ułożyłam połówkę orzecha włoskiego. Piekłam w 180°C przez ok. 25 minut (do suchego patyczka).
Ale wiecie co? Mam wrażenie, że ciasta bez jajek są lżejsze;) Musze znowu takie upiec!
sobota, 24 lipca 2010
Muffinki z wiśniami pieczone tym samym sposobem co babeczki z borówkami ale tych jakoś nie wybrzuszyło ;)
1,5 szklanki mąki wiśnie Suche składniki zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Przelać do papilotek. W każdą babeczkę wetknąć po kilka wydrylowanych wiśni. Piekłam ok. 25 minut w 180°C. Dodatek dozwolonego mięcha sprawia, że rumienią sie ładniej niż pieczone z ciasta bezjajecznego. Nie kwitnące - ale wiśnie. |