| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Zakładki:


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: gadanie

wtorek, 01 stycznia 2019

W Trochę Innej Cukierni nie może zabraknąć tradycyjnego konkursu świątecznego. Co prawda z małym poślizgiem, ale Nowy Rok to też święto, więc zapraszam serdecznie ;)

konkurs Trochę Inna Cukiernia

Zadanie polega na zgadnięciu, ile jest ziaren groszku w słoiku?

W słoiku jest wyłącznie groszek i można zakręcić zakrętkę.
A przynajmniej trzeba było ją zakręcić :P

konkurs na ziarnku grochu, konkurs fasolkowy, konkurs Trochę Inna Cukiernia

Wygrywa osoba, która poda dokładną liczbę fasolek (lub najbliższą), które były w słoiku przed ingerencją mojego puszystego kolegi. Jeżeli dwie osoby podadzą tę samą liczbę, obie dostaną nagrodę (w przypadku większej ilości trafień, spośród nich wylosuję dwie osoby). Anonimowe komentarze nie będą brane pod uwagę.

Podczas trwania konkursu możecie zgadywać tyle razy, ile chcecie, ale proszę, każdą próbę umieśćcie w osobnym komentarzu. Można również udzielać odpowiedzi pod postem konkursowym na Fejsbuku.

Konkurs trwa do 08.01.2019 do godz. 23.59. Wyniki zostaną ogłoszone do 10 stycznia.

Bardzo proszę o zgłoszenie się zwycięzcy na maila (pinkcake(a)gazeta.pl) w ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia wyników w celu przekazania adresu do wysyłki (na terenie RP). W przypadku braku zgłoszenia, nagroda przechodzi na kolejną osobę, jeżeli druga osoba się nie zgłosi - nagroda przepadnie.

Nagrodą jest tradycyjnie jedna z moich książek, a zwycięzca sam wybierze czy chce bestselerowe "Pyszne chwasty", encyklopedyczne "Jadalne kwiaty", zabawne "Różane przepisy" czy "Smakowite drzewa", czyli najlepszą książkę gastronomiczną roku 2018.

Małgorzata Kalemba-Drożdż książki

Dobrej zabawy ;)

Rozwiązanie:

Bardzo dziękuję za tak liczny udział w zabawie!
W słoiku, przed katastrofą, były 173 groszki. Niestety nikt nie podał prawidłowego rozwiązania, ale najbliżej była Domis21.
Proszę o kontakt na maila: pinkcake()gazeta.pl w celu omówienia szczegółów wysyłki nagrody.

Pozdrowienia!
Gosia

niedziela, 03 czerwca 2018

Czerwiec to czas pytań: czy jaśmin jest jadalny? Jest, ale w Polsce jaśmin nie rośnie :) U nas kwitną jaśminowce.

Czym się różni jaśmin od jaśminowca?

Jaśmin lekarski (Jasminum officinale) to pnącze z rodziny oliwkowatych, które rośnie w cieplejszym klimacie. Kwiaty jaśminu są białe pięcio- lub sześciopłatkowe przy dnie zrośnięte w długą rurkę. Służy do produkcji olejku jaśminowego stosowanego jako afrodyzjak. Jaśmin lekarski i jaśmin wielkolistny są wykorzystywane do aromatyzowania zielonej herbaty. 

Jaśminowiec wonny (Philadelphus coronarius) to krzew z rodziny hortensjowatych rosnący w naszym klimacie. Kwiaty mają 4 szerokie płatki i liczne, dobrze widoczne żółte pręciki. 

 jaśmin czy jaśminowiec, Jasminum Philadelphus, jak wygląda jaśmin, jasmin or dogwood

Jaśmin lekarski ma działanie przeciwwirusowe, ochronne na wątrobę i przeciwnowotworowe. Jaśminowiec może być stosowany leczniczo jako środek uspakajający, napotny i przeciwzapalny.

Jaśmin jest niezmiernie aromatyczny i słodkawy w smaku. Jaśminowiec pachnie podobnie do jaśminu, ale ma wstrętny gorzko-cierpki smak, a jego aromat jest dużo mniej trwały.

Oba kwiaty są jadalne, oba mają właściwości prozdrowotne, ale jaśminowca nie polecam do bezpośredniego spożycia, bo jest wstrętny, ale można go wykorzystać do aromatyzowania dań i naparów. Choć moim zdaniem nawet nie umywa się do prawdziwego jaśminu, to jego aromat też może znaleźć amatorów.

Pozdrawiam!

środa, 21 marca 2018

Z wielką dumą i radością informuję, że moja książka "Smakowite drzewa" została nagrodzona AIG Prix de la Littérature Gastronomique przez Międzynarodową Akademię Gastronomiczną w Polsce. To dla mnie niezwykle wyróżnienie, że moja książka została doceniona przez tak szacowną organizację i uznana za najlepszą książkę o tematyce gastronomicznej w Polsce w 2018 r.

Smakowite drzewa, najlepsza książka kulinarna roku, nagroda AIG Prix

Na uroczystej Gali w Hotelu Bristol 16 marca 2018 r. nagrodę wręczał mi Prezydent Akademii Gastronomicznej pan Maciej Dobrzyniecki oraz Paco Perez, hiszpański szef kuchni wyróżniony 5 gwiazdkami przewodnika Michelin. Galę gładko poprowadził Łukasz Modelski, dziennikarz i pisarz, laureat AIG Prix w 2015 r.

Prix de la Littérature Gastronomique 2018, Nagroda Akademii Gastronomicznej 2018, Smakowite drzewa

A tu wszyscy laureaci AIG Prix 2018:

laureaci AIG Prix 2018

Prix au Chef de L’Avenir / Nagroda Szefa Przyszłości Marek Flisiński, Water&Wine (Nałęczów)
Prix au Chef Pâtissier / Nagroda Szefa Cukiernictwa Justyna Kawiak, cukiernia NANAN (Wrocław)
Prix au Sommelier / Nagroda Sommeliera Kamil Wojtasiak, Butchery&Wine (Warszawa)
Prix de la Littérature Gastronomique / Nagroda Literatury Gastronomicznej Małgorzata Kalemba-Drożdż, “Smakowite drzewa”, Pascal (2017)
Prix Multimedia / Nagroda Multimediów FOOD&FRIENDS - Camilla Hultqvist, Igor Grzeszczuk

Gali towarzyszyła kolacja przygotowana przez laureata Marka Flisińskiego. Niezwykła!

Na sali pełno było znakomitych gości: ambasadorowie Hiszpanii i Meksyku, prezesi największych firm, przedstawiciele ministerstw, najsławniejsi szefowie kuchni, restauratorzy, dziennikarze. Ja siedziałam przy stoliku z laureatami Nagrody Multimediów: Camillą Hultqvist i Igorem Grzeszczukiem, którzy wydają magazyn Food&Friends, laureatami Nagrody ArsCoquinaria w kategorii produkt Polski: Dagmarą i Grzegorzem Gęstwińskimi (za Szynkę Dylewską Dojrzewającą) oraz Magdą Tomaszewską-Bolałek, ubiegłoroczną laureatką nagrody za książkę "Polish culinary paths", którą niezmiernie miło było mi wreszcie poznać osobiście. Dzięki nim spędziłam naprawdę uroczy wieczór.

Zdjęcia z gali wykonał Daniel Miśko, a udostępniam je dzięki uprzejmości organizatorów.

Ogromnie dziękuję za przyznaną mi tak prestiżową nagrodę Académie Internationale de la Gastronomie PRIX. Jestem bardzo dumna ze "Smakowitych drzew" i niezmiernie cieszy mnie, że zostały uznane za najlepszą pozycję literatury gastronomicznej w roku 2018.

najlepsza książka kulinarna 2018

Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Drodzy Czytelnicy i Goście Trochę Innej Cukierni,

Życzę Wam spokojnych i zdrowych Świąt! Dziękuję, że w tym radosnym czasie tu do mnie zaglądacie i jak co roku zapraszam Was do zabawy w konkursie fasolkowym. 

Zadanie jest proste: zgadnijcie, ile fasolek jest w słoiku?

 trochę inna cukiernia, konkurs świąteczny pinkcake

Cały słoik jest pełen fasolek i nie zawiera niczego innego niż czarna fasola.

Nagrodą do wyboru dla zwycięscy jest jedna z moich tegorocznych książek:
"Smakowite drzewa" lub "Różane przepisy".

smakowite drzewa, rózane przepisy, małgorzata kalemba-drożdż książki

Wygrywa osoba, która poda dokładną liczbę fasolek lub jej najbliższą. Jeżeli dwie osoby podadzą tę samą liczbę, obie dostaną nagrodę (w przypadku większej ilości trafień, spośród nich wylosuję dwie osoby).

Podczas trwania konkursu możecie zgadywać tyle razy, ile chcecie, ale proszę, każdą próbę umieśćcie w osobnym komentarzu. Można również udzielać odpowiedzi pod postem konkursowym na Fejsbuku.

Konkurs trwa do 04.01.2017 do godz. 23.59. Wyniki zostaną ogłoszone do 7 stycznia w kolejnym wpisie.

Bardzo proszę o zgłoszenie się zwycięzcy na maila (pinkcake(a)gazeta.pl) w ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia wyników w celu przekazania adresu do wysyłki (na terenie RP). W przypadku braku zgłoszenia, nagroda przechodzi na kolejną osobę, jeżeli druga osoba się nie zgłosi - nagroda przepadnie.

Dobrej zabawy i do zobaczenia w Nowym Roku! :)
Gosia

Rozwiązanie konkursu i sałatka z fasoli i ziemniaków>>>

środa, 27 września 2017

Miałam pomysł, żeby do "Smakowitych drzew" dołączyć przepis na mydło z kasztanów i szampon kasztanowy, bo choć nasiona kasztanowca nie są jadalne, to jako surowiec kosmetyczny i leczniczy są bardzo cenne. I właściwie na każdych warsztatach terenowych pada pytanie: "Czy można jeść kasztany" ;) Ale w że musiałam usuwać przepisy, żeby się zmieścić w określonej objętości książki, to zrezygnowałam z tego pomysłu za priorytet stawiając zachowanie jak największej ilości smakowitych przepisów. Ale że pytania się powtarzają, więc oto przepisy z kasztanami.

Nasiona kasztanowca nie nadają się do jedzenia ze względu na wysoką zawartość saponin, czyli glikozydów zmydlających, ale właśnie dzięki nim można się kasztanami umyć. A escyna i eskulina działają przeciwzapalnie, poprawiają krążenie i wzmacniają naczynia krwionośne.

Spotkałam się z różnymi sposobami przygotowania i przechowania mydła kasztanowego. Moim zdaniem nie ma sensu na siłę formować z niego kostek, bo nawet dobrze wysuszone i tak się rozpadnie, a poza tym zapleśnieje. Wg mnie jedyne rozsądne wyjście to pasteryzacja. Po otwarciu słoika, mydło dość szybko zaczyna fermentować, więc sugeruję używania słoików średniej wielkości, by zużyć porcję w ciągu kilku dni. Można też zamrozić rozłupane kasztany i przygotowywać mydło lub szampon na bieżąco. Mydło kasztanowe sprawa, że skóra jest miękka i nawilżona. A na jego bazie można też przygotować szampon.

 mydło z kasztanów, mydło kasztanowe, pasta myjąca z kasztanowca

Mydło z kasztanów

dojrzałe kasztany czyli nasiona kasztanowca 
olejek pomarańczowy
kilka kropli witaminy C i kapsułka witaminy E

Kasztany obrać z brązowych łupin i rozdrobnić. Zalać niewielką ilością wody i postawić na małym ogniu. Gotować, aż zupełnie zmiękną, pilnując by się nie przypaliły. Po wystudzeniu zmiksować w blenderze lub przepuścić przez maszynkę do mięsa, żeby pozbyć się grudek. Można dodać trochę wody, jeżeli jest taka potrzeba. Dodać witaminy i olejek pomarańczowy (lub inny ulubiony). Moim zdaniem zapach skórki pomarańczy dobrze się zgrywa z aromatem ugotowanych kasztanów. Podobnie jak lawenda i róża. Odradzam olejek grejpfrutowy - wtedy powstaje piękna kompozycja o zapachu brokuła :P Raz mi się zdarzyło trochę przypalić kasztany podczas gotowania i mydło miało niesamowicie orzechowy zapach. Można też użyć mocniejszych bakteriobójczych olejków jak: laurowy, drzewa herbacianego, goździkowy.
Przełożyć do średnich słoików o szerokim ujściu (żeby wygodnie było sięgać po mydło) i pasteryzować przez 10 minut.

Mydło ma konsystencję pasty, więc trzeba nabrać porcję i rozprowadzić po dłoniach, spłukać ciepłą wodą.

szampon z kasztanów, szampon kasztanowy, jak zrobić szampon z kasztanów

Szampon kasztanowy

300 g kasztanów
3 szklanki wody 
40 g suszonego korzenia mydlnicy lekarskiej (Saponaria officinalis) i/lub 100  g orzechów piorących (Sapindus mukorossi)
1 łyżka (15 ml) octu winnego lub octowego maceratu rozmarynowego
1 kopiata łyżka (5 g) suszonego nagietka i/lub pokrzywy
naturalny olejek aromatyczny: miętowy, rozmarynowy, różany, lawendowy…

Dodatkowe składniki:
2-3 łyżki (30-50 ml) betainy kokamidopropylowej lub kokoiloizetionianu sodowego (to łagodne detergenty)
4 łyżki (60 ml) gliceryny lub ziołowego maceratu glicerynowego z rumianku, pokrzywy i/lub nagietka
2 łyżeczki (10 ml) nalewki z kwiatów lub nasion kasztanowca, szyszek chmielu, mięty i/lub lawendy albo innych ziół
1 łyżka (15 ml) oleju rycynowego
1 łyżeczka (5 ml) roztworu witaminy B5

mydło z kasztanów, szampon kasztanowy

Kasztany obrać z łupin. Posiekać, zalać 2 szklankami wody i ugotować do miękkości. Wystudzić, zmiksować i przecedzić.

Korzeń mydlnicy lub orzechy piorące (można je pokruszyć tłuczkiem) zalać szklanką wody i odstawić na noc. Następnego dnia zagotować na małym ogniu. Uwaga, płyn może kipieć, więc warto użyć wysokiego garnka. Do gorącego odwaru wsypać wybrane zioła i odstawić do wystudzenia pod przykryciem. Następnie przecedzić.

Połączyć kasztany z resztą składników, można zrobić wersję podstawową lub podkręcić ją dodatkowymi składnikami. Ponieważ gotowane kasztany mają nieco dziwny zapach, warto użyć olejków aromatycznych, które nie tylko wspierają pracę mieszków włosowych, ale też zatuszują tę fasolowatą woń.

Szampon z kasztanów nie pieni się mocno, ale delikatnie myje i pielęgnuje skórę głowy. I jest fajny ;)

Miłych ablucji!

P.S. A tutaj KLIK można obejrzeć moją wizytę w "Pytaniu na śniadanie", gdzie pokazywałam jak zrobić pomadkę ochronną :)

małgorzata kalemba-drożdż

piątek, 12 maja 2017

Moi Drodzy,
mam wielką przyjemność przedstawić Wam moją kolejną książkę kulinarną: "Różane przepisy"!

Różane przepisy

"Różane przepisy. Płatki, listki i owoce w kuchni i domowym SPA"
Małgorzata Kalemba-Drożdż

Informacje: 336 stron, oprawa twarda, ISBN 9788381030274

Można ją kupić z wyprzedzeniem w księgarniach internetowych, na 17 maja jest planowana premiera w księgarniach stacjonarnych. Jest dostępna np.: w Empiku (klik), Pascalu (klik), Gandalfie (klik), Merlinie (klik), nieprzeczytane.pl (klik) i innych.

Różane przepisy książka

W książce zawarłam wstęp o różach, ich historii, znaczeniu, zastosowaniu i właściwościach zdrowotnych oraz 130 przepisów kulinarnych z płatkami róży, wodą różaną, owocami róży a także z listkami krzewów różanych. Przepisy są różne: słodkie i wytrawne, wegańskie, wegetariańskie i mięsne, proste i pracochłonne. Na deser jest króciutki rozdział o domowych kosmetykach różanych.

Różane przepisy książka

Pierwszą recenzję w postaci blurba wystawiła Dorota Świątkowska z Moich Wypieków i serdecznie jej dziękuję za ciepłe przyjęcie książki :)

Różane przepisy książka

Mam nadzieję, że dzięki tej książce pokochacie róże równie mocno jak ja i odkryjecie, ile dobra one w sobie kryją :*

"Różane przepisy" dołączają do mojego bukietu jadalnych roślin :)

Jadalne kwiaty, Pyszne chwasty, Różane przepisy, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Pozdrawiam serdecznie
Małgorzata Kalemba-Drożdż

P.S. W sobotę 20 maja będę z moją książką i krótkim wykładem o kwiatach w Warszawie na Targach Designu WZORY :) Zapraszam!

poniedziałek, 20 marca 2017

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy kolejny rok bawili się razem ze mną w Zielono mi! Na stronie zabawy KLIK możecie obejrzeć, co w tym roku udało nam się zjeść zielonego :)

Ja tymczasem zostałam zaproszona, w sumie bardzo tematycznie, na otwarcie restauracji "Zielonym do góry" w Krakowie przy ul. Lwowskiej 1 (KLIK).

zielonym do góry

Restauracja została pięknie urządzona w drewnie, szkle i roślinach, jest jasno i przestrzennie, a jednak przytulnie. Urzekła mnie sprytnie zaprojektowana, żywa, zielona ściana, pod którą akurat usiedliśmy.

Menu "Zielonym do góry" wydało mi się bardzo odważne. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo osadzone w sezonowych produktach. Na przednówku królują zimowe zapasy i przedstawione nam dania zostały skonstruowane w oparciu o rośliny strączkowe, korzeniowe, przetwory i kiszonki. Co przy obecnych trendach gastronomicznych jest raczej szokujące. Gdzieniegdzie przebijało się dziedzictwo kuchni molekularnej i zabawa konsystencją dania jak np.: w musie z makreli. Ceny dań są przyzwoite, podobnie jak jakość serwowanych win stołowych. Placki z kiszonej cukinii, hummus z podpłomykami są przepyszne. Mój W zakochał się w ognistej zupie z owoców morza z kimchi i docenił jakoś przygotowania mięs. Mnie bardzo smakował gulasz z kiszonych buraków z boczniakami i soczewicą i owsiany żurek. I na 100% zacznę teraz kisić brukselkę :) A lody z kiszonej gruszki to po prostu mistrzostwo smaku! 

Czego mi brakowało? Świeżości. W pełni rozumiem i popieram ideę sezonowej kuchni, która kompletnie zatraciła się w kosmopolitycznym, zglobalizowanym światku restauracyjnym. Ogromnie podoba mi się fiksacja na punkcie kiszonek, jednak rozczarowało mnie, że jedynym świeżym akcentem, jaki znalazł się na naszych talerzach, była odrobina ogórka kiszonego w curry (pysznego notabene). Strasznie brakowało mi surowizny i surówek opartych o te sezonowe korzenie i kiszonki. A skoro szef kuchni decyduje się również na produkty nielokalne jak mango, to przecież można go było tak gruntownie nie zabijać w karmelu. Brakło mi również stricte wegetariańskiego dania głównego - choć jednego! Natomiast wierzę, że menu będzie się rozwijać, a ta sezonowość, którą tak silnie chcą akcentować w "Zielonym do góry" będzie ich największą bronią i zaletą. Zaś szafa do hydroponicznej uprawy ziół nie będzie pełniła funkcji wyłącznie dekoracyjnych. Mam nadzieję, że gdy odwiedzę ich pod koniec wiosny, to rzucą mnie na kolana menu kapiącym świeżością. A gnana ciekawością odwiedzę ich na pewno :)

Na koniec muszę jeszcze pochwalić organizatorów za elastyczność. Bardzo dziękuję za ich otwartość na niespodziewane zmiany i wyzwania, które wiązały się z naszą wizytą. To naprawdę bardzo cenna cecha. Podobnie na pochwałę zasługują młodzi ludzie pracujący na sali: przeszkoleni i sympatyczni. Szczerze im życzę, by "Zielonym do góry" ciągnęło tylko do góry, bo zaczęli świetnie.

Pozdrawiam 
Gosia Kalemba-Drożdż 

niedziela, 12 lutego 2017

Drodzy Czytelnicy,

Niestety lekarstwa na głupotę nie znam. Bardzo tego żałuję. A już na pewno nie jest nim lewoskrętna witamina C. Ale mam lekarstwo na niewiedzę, czyli porcję wiedzy. Zakładam, że większość osób, które próbują kupić lewoskrętną witaminę C, po prostu nie wie, że wmówiono im nieprawdę. Zatem zapraszam na porcję wyjaśnień o izomerii optycznej i witaminie C.

Tak, zdaję sobie sprawę, że ze względu na uproszczenie języka, osoby obyte z nomenklaturą chemiczną mogą cierpieć ;) Zupełnie rozmyślnie nie zagłębiam się w omawianie asymetrycznych atomów węgla i konfiguracji bezwzględnej. Z założenia chciałam przedstawić to zagadnienie prostym językiem, unikając trudnych słów i wzorów. Osobom, które chcą poczytać o konfiguracji bezwzględnej i względnej atomów węgla, projekcji Fishera, konwencji Cahna-Ingolda-Preloga, enancjomerach i diastereoizomerach polecam lekturę podręczników wymienionych na dole wpisu.

W skrócie chodzi o to, że albo kwas askorbinowy jest lewoskrętny, albo jest witaminą C. Nie da się jednocześnie, bo kwas L-askorbinowy, czyli witamina C, jest prawoskrętny. 

A teraz dłużej:

Zacznijmy od tego, że cząsteczki, z których jesteśmy zbudowani, oprócz tego, że są związkami chemicznymi i mają swoje właściwości chemiczne, czyli zdolność do wchodzenia w różne reakcje, to posiadają także określony kształt. A kształt cząsteczki jest ważny. Dla funkcjonowania żywych organizmów – niezmiernie ważny. Ponieważ cząsteczki aktywne biologicznie dopasowują się do siebie przestrzennie, rozpoznają się po kształcie, ich kształt określa, do czego mogą się przydać komórkom.

Czasami kształt cząsteczek wiąże się z tak zwaną izomerią optyczną.

Popatrzcie teraz na swoje dłonie. Są identyczne? Nie, oczywiście, że nie są. Nie rozdrabniajcie się na linie papilarne, blizny, czy minimalne różnice długości palców. Popatrzcie na ich kształt.

chiralność, izomeria optyczna

Lewa dłoń różni się kształtem od prawej dłoni: lewa i prawa dłoń są dla siebie lustrzanymi odbiciami. I jak weźmiemy rękawiczkę (taką porządną, szytą, a nie dzierganą) to od razu będziemy widzieć, czy jest przeznaczona na prawą, czy na lewą dłoń. Bo lewa i prawa mają swój określony kształt.

Jeżeli łatwiej Wam rozmyślać na płaszczyźnie, to zerknijcie jeszcze na klocki Tetris (obrazek z Wiki). Każdy klocek w przestrzeni dwuwymiarowej ma swój określony kształt, każdy inny. Pierwsze 3 nie mają izomerów optycznych, czyli w lustrze wyglądają dokładnie tak samo. Ale już dwie kolejne pary są dla siebie lustrzanymi odbiciami. Nie dopasujemy klocka S w taki sam sposób jak klocka Z, bo mają inny kształt.

Tetrominoes letter oriented.png

No więc cząsteczki niektórych związków chemicznych takich jak np. cukry (które nasze komórki spalają lub wykorzystują do budowy innych cząstek), czy aminokwasy (z których zbudowane są białka) mają określony kształt i teoretycznie możliwe jest występowanie cząsteczek wyglądających jak ich lustrzane odbicia (izomery optyczne). Tradycyjnie te lustrzane odbicia oznaczamy L- i D-.

Ważne jest to, że w żywych organizmach nie występują obie lustrzane cząsteczki (izomery), ale tylko jeden rodzaj. Wszystkie aminokwasy budujące białka, to L-aminokwasy, a wszystkie cukry, mają kształt oznaczany D.

Ta asymetria występująca w świecie żywych organizmów jest bardzo ważna. Bo cząsteczka o kształcie D- nie będzie pasowała do enzymów, receptorów, ani białek transportowych przystosowanych do cząsteczki o kształcie oznaczonym L. I na odwrót też nie. Tak jak nie wciśniemy lewego buta na prawą nogę, tak białko, które ma związać D-glukozę, nie rozpozna i nie zwiąże L-glukozy, bo nie będzie pasowała kształtem.

W trakcie procesów chemicznych możemy wyprodukować cząsteczki, które są lustrzanymi odbiciami cząsteczek występujących w żywych organizmach, ale żywe organizmy nie będą mogły ich wykorzystać. Zatem komórki karmione L-glukozą umrą z głodu.

Kształt to jedna cecha. Teraz druga część: aktywność optyczna.

Niektóre cząsteczki potrafią skręcać światło spolaryzowane. Światło spolaryzowane to taka uporządkowana wiązka fal świetlnych, że wszystkie fale drgają w tę samą stronę, a nie chaotycznie we wszystkich płaszczyznach. Jeśli światło spolaryzowane (czyli drgające w jedną stronę) przejdzie przez pojemnik z cząsteczkami aktywnymi optycznie, może zmienić płaszczyznę swojej polaryzacji (czyli drgania będą nadal uporządkowane, ale obrócą się w inną stronę). Jeżeli cząsteczki skręcą tą płaszczyznę w lewo – to taką substancję oznaczamy (-), a (+) jeżeli substancja obróci płaszczyznę polaryzacji światła w prawo. I teraz uwaga! Kształt L- i D- wcale nie pokrywa się ze skręcalnością światła (+) i (-). To są zupełnie inne cechy. Na przykład D-glukoza skręca światło w prawo, a D-fruktoza w lewo. Oba cukry są D- ale skręcają światło w różne strony.

Tak więc wreszcie dotarliśmy do kwasu askorbinowego. Są możliwe 4 kształty (izomery) kwasu askorbinowego, czyli 3,4-dihydroksy-5-(1,2-dihydroksyetylo)furan-2(5H)-onu:
kwas L-askorbinowy, kwas D-askorbinowy, kwas L-izoaskorbinowy i kwas D-izoaskorbinowy.
W świecie żywych organizmów występuje wyłącznie cząsteczka kwasu L-askorbinowego. Oprócz zdolności do wchodzenia w określone reakcje chemiczne, kwas L-askorbinowy ma swój kształt, który sprawia, że może zostać wykorzystany przez żywe organizmy. Kwas D-askorbinowy pomimo iż ma takie same właściwości chemiczne, ma inny kształt, więc nie może być używany przez żywe organizmy. Ponieważ kwas L-askorbinowy jest dla nas ważny, a nie potrafimy sami go wytwarzać, został nazwany witaminą C. Żadna inna forma kwasu askorbinowego nie może zostać nazwana witaminą C, tylko L-. A tak się składa, że kwas L-askorbinowy skręca światło spolaryzowane w prawo. Czyli jedyna prawdziwa witamina C, kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna.

Więc proszę nie powtarzajcie głupot, że kupiliście, łykacie, polecacie lewoskrętną witaminę C, bo coś takiego nie istnieje. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna, a literka L wcale nie odnosi się do skręcalności tylko do izomerii optycznej (kształtu cząsteczki). I tylko osoba nie posiadająca wiedzy może twierdzić inaczej. A Wy wiedzę już macie :)

Poza tym nie dajcie sobie wmówić, że w aptece jest zła witamina C, a tylko dobra witamina C jest polecana przez znachorów, czy inną panią Goździkową. To jest dokładnie taki sam związek. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy dostarczana przez firmy farmaceutyczne jest produkowana z naturalnej D-glukozy przez bakterie fermentacyjne, czyli żywe organizmy. A żywe organizmy nie wyprodukują cząsteczki o złym kształcie, tylko właśnie kwas L-askorbinowy – jedyną prawdziwą witaminę C. Taką samą jak ta izolowana z owoców. Teoretycznie można by produkować kwas D-askorbinowy metodami czysto chemicznymi, ale nikt tego nie robi, bo się nie opłaca. Bakterie są tańsze niż chemikalia. A każdemu handlowcowi chodzi o kasę. Znachorom też...

Na koniec proszę o jeszcze jedną refleksję. Zastanówcie się, czy naprawdę potrzebujecie kupić witaminę C? Bo moim zdaniem niekoniecznie. Ani tej z apteki, ani tej od znachorów. Ani produkowanej przez bakterie, ani tej izolowanej z owoców. Choć są sytuacje, kiedy suplementacja jest przydatna, to nie nabijajcie kabzy szarlatanom, ani farmaceutom bez powodu. Po prostu zmieńcie dietę. Może być to dieta cud. Warzywa i owoce zawierają wystarczająco dużo witaminy C. Nawet te zimowe, jeżeli codziennie zjadamy ich ponad 400 g. Nie trzeba jej z nich izolować i dosypywać w proszku do jedzenia. Poza tym w warzywach i owocach są jeszcze inne związki, które wspomagają i uzupełniają działanie witaminy C, a w tabletkach ich nie będzie. A poza tym na pewno witamina zawarta w owocach i warzywach będzie miała właściwy kształt i skręcalność optyczną.

warzywa i owoce

Smacznego! 

Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż
(z wykształcenia i zawodu biochemik, jakby komuś nie chciało się googlać, jakim prawem blogerka kulinarna mądrzy się o izomerii związków bioorganicznych)

P.S. Podstawy izomerii związków organicznych i bioorganicznych są opisane w każdym podręczniku do biochemii i chemii np.:
Lubert Stryer, Berg Jeremy M., Tymoczko John L., Biochemia. PWN, dowolne wydanie
Murray R.K., Granner D.K., Rodwell V.W. "Biochemia Harpera", PZWL, 2008, 
Fisher J, Arnold JRP. Chemia dla biologów. Krótkie wykłady. PWN 2008

Natomiast kwestia, czy jest sens przyjmować suplementy jest wyjaśniona m.in. tu:
Martínez ME, Jacobs ET, Baron JA, Marshall JR, Byers T. Dietary supplements and cancer prevention: balancing potential benefits against proven harms. J Natl Cancer Inst. 2012 May 16;104(10):732-9
Bjelakovic G, Nikolova D, Simonetti RG, Gluud C. Antioxidant supplements for preventing gastrointestinal cancers. Cochrane Database Syst Rev. 2008
O zastosowaniu witaminy C w leczeniu chorób niezakaźnych możecie też przeczytać w artykule: "Witamina C w leczeniu nowotworów i profilaktyce chorób niezkaźnych" KLIK.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25