Czyli jak upiec ciasto bez jajek i bez mleka krowiego, przypadkowo wegańskie. Choć to powoli historia... Ponadto moje jadalne kwiaty.
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Różowy tydzień-baner Afrodyzjaki Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi DzienMamy3_120x600 Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wpisy z tagiem: gadanie

sobota, 31 marca 2012

Zapraszam serdecznie do Klubu Kwiatożerców! To już czwarta edycja akcji, w której jemy jadalne kwiaty.

Klub Kwiatożerców 2012, jadalne kwiaty 2012, jemy kwiaty

Bawimy się, bo o zabawę tutaj chodzi, przez całą wiosnę i lato, aż do końca sierpnia. W akcji liczą się również przyprawy kwiatowe. Natomiast niejadalne kwiatowe dekoracje nie nadają się do Klubu Kwiatożerców. Zapraszam również do dołączenia kwiatowych przepisów, które ukazały się od początku tego roku. Bardzo proszę, postarajcie się wyjść poza brokuły i kalafiory, bo to nie o nie tu idzie;)

Swoje kwiatowe przepisy możecie rejestrować na durszlaku, mikserze lub przysyłać na maila pinkcake()gazeta.pl

Uprzejmie proszę o opatrzenie przepisów moim banerem lub linkiem do tego wpisu albo prowadzącym bezpośrednio do podsumowania, które będę uzupełniać w miarę na bieżąco. Proszę, o sprawdzenie, czy nie zamieszczacie przypadkiem banerów prowadzących do podsumowań na agregatorach blogowych - choć bardzo cenne, to nie one są organizatorami zabawy, a ich podsumowania nie będą kompletne.

Kod banera do tego zaproszenia:

<a href="http://pinkcake.blox.pl/2012/03/Klub-Kwiatozercow-2012.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/kwiatozercy4.jpg"></a> 

Kod banera do podsumowania:

<a href="http://pinkcake.blox.pl/2012/04/Kwiatowa-Ksiazka-Kucharska-tom-4.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/kwiatowa4.jpg"></a>

  

Inspiracje do kwiatowych przepisów znajdziecie w naszej wspólnej Kwiatowej Książce Kucharskiej z roku 2009, 2010 i 2011.

Mam nadzieję, że pomocna dla Was okaże się również moja książka: "Kwiatowa uczta. Jadalne kwiaty w 100 przepisach", która, jak słowo daję, już na dniach będzie dostępna;)

A poniżej zapraszam do zapoznania się ze szczegółami dotyczącymi jedzenia kwiatów.

Skrócona lista jadalnych kwiatów:

kwiaty ozdobne:
aksamitki, begonie, bławatki, bratki, chryzantemy, fiołki wonne, floksy, geranium (pachnąca pelargonia), goździki, hibiskus, lewkonie, liliowce, lwiepaszcze, maki, magnolie, nagietki, nasturcje, niecierpki, róże, słoneczniki, stokrotki, szafirki, tulipany, wiciokrzew japoński

kwiaty drzew i krzewów:
akacja (robinia), bez czarny, bez lilak, cytrusy, goździkowiec, grusza, jabłoń, jaśmin (nie jaśminowiec), judaszowiec, lipa, śliwka, wiśnia

kwiaty ziół:
anyż, bazylia, czosnek, kolendra, koniczyna, koper, lawenda, lubczyk, mięta, mniszek lekarski, ogórecznik, oregano, rozmaryn, rumianek, szałwia, szczypiorek, ślaz, tymianek, żywokost

kwiaty warzyw:
kwiaty cukinii (kwiaty męskie i żeńskie), kwiaty dyni, kwiaty zielonego groszku, kwiaty fasolki szparagowej, no i kalafiory, brokuły, kapary i karczochy:)

Przy jedzeniu kwiatów warto pamiętać o środkach ostrożności:

1. Nie jedzcie kwiatów roślin trujących ani kwiatów, których nie znacie lub macie problemy z ich identyfikacją. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości - zrezygnujcie albo przyślijcie mi zdjęcie.

Lista roślin trujących: azalia czyli rododendron lub różanecznik (Rhododendron, Azalea), barwinek (Vinca), glicynia (Wisteria), groszek pachnący (Lathyrus odoratus), hiacynt (Hyacinthus), hortensja (Hydrangea), irys (Iris), jaskier (Ranunculus), konwalia (Convallaria), kaczeniec czyli knieć błotna (Caltha palustris), krokus jesienny (Colchicum), lantana pospolita (Lantana camara), naparstnica (Digitalis purpurea), oleander (Nerium oleander), ostróżka (Delphinium), powojnik (Clematis), lobelia (Lobelia), zawilec vel anemon (Anemone), żonkile i narcyzy (Narcisuss).

Tych kwiatów nie wolno używać nawet do dekoracji potraw!

2. Nie wolno zbierać w celach konsumpcyjnych kwiatów, które rosły na terenach zanieczyszczonych i w pobliżu ruchliwych dróg.

Nie wolno jeść kwiatów z kwiaciarni. Były sztucznie nawożone, opylane, pryskane nabłyszczaczami, utrwalaczami itp. Nie należy również jeść kwiatów ze sklepów ogrodniczych, chyba że mają certyfikat uprawy ekologicznej i jest wyraźnie zaznaczone, że roślina nadaje się do spożycia.

Pamiętajcie o bezwzględnej konieczności mycia kwiatów rosnących nisko przy ziemi.

Kwiecień to pora siewu wielu jadalnych kwiatów, więc warto je samemu posiać w ogródku lub na balkonie.

3. Jedzenie kwiatów warto zaczynać od niewielkich ilości, pojedynczych sztuk, a najlepiej samych płatków.

Kwiaty o intensywnym zapachu będą też miały wyrazisty smak. Kwiaty tego samego gatunku, choćby najpiękniejsze i najokazalsze ale bezzapachowe, będą smakowały trawiaście.
Jednak istnieją wyjątki od tej reguły (nasturcje, begonie) a wiele kwiatów pozbawionych zapachu może być z powodzeniem używane do sałatek.

Kilka ilustracji:

JADALNE KWIATY W KWIETNIU

JADALNE KWIATY W MAJU

NA PRZEŁOMIE MAJA I CZERWCA

JADALNE KWIATY W LECIE

 

Zapraszam serdecznie i życzę smacznego kwiatka:)

wtorek, 27 marca 2012

Jajko - symbol nowego życia, nieodzowny atrybut Wielkanocy. Choć to wydaje się dziwne, niektórzy muszą sobie w czasie tych świąt radzić bez nich. I bez nabiału. A niektórzy jeszcze bez glutenu (choć to ostatnie na szczęście mnie nie dotyczy).

Drodzy Goście Trochę Innej Cukierni, przepraszam, że nie piekę przepisów świątecznych przed świętami, ale moim zdaniem to odbiera im całą odświętność. Jednak podobnie jak w zeszłym roku i poprzednim mogę Wam przedstawić moje plany:

Na pewno będzie mazurek migdałowo-morelowy, taki jak w zeszłym roku, ponieważ Córcia o niego prosiła.

Na pewno będzie też drożdżowa baba dyniowa, choć zgodnie ze swoimi radami użyję marchewki zamiast dyni:)

Może będzie daktylowiec bez jajek i bez mleka, albo Ulubione ciasto Królowej Matki na przepiórczych jajkach, albo mazurek daktylowy, bo chodzi za mną kruche ciastko z masą daktylowo-pomarańczową podobną do tego, co zaprezentowała Wegetarinka. W każdym razie na pewno coś z daktyli będzie;)

I może bułeczki, może muffinki (bo fiołki już zakwitły;)) a może jakaś niespodzianka w stylu ciasta drobiowego lub ozdobnych marcepanków, jeśli czas pozwoli:)

A na koniec zapraszam na herbatkę. Zobaczcie, jak od roku robię większość zdjęć;)

pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia

czwartek, 22 marca 2012

Astronomiczna przyszła przedwczoraj, kalendarzowa wczoraj, i w tym roku to Wiosna musiała poczekać na mnie;) Przepraszam za opóźnienie w przygotowaniu podsumowania.

Bardzo się cieszę i jest mi niezmiernie miło, że wzięłyście udział w akcji Zielono mi i znajdujecie w niej tyle frajdy;) Dziękuję serdecznie za całą tą Zieloność! Mam nadzieję, że nabrałyście pozytywnej energii i że za rok znów wspólnie zazielenimy blogi:)

  Zielono mi..., pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia

Część osób zarejestrowała swoje dania na durszlaku, część na mikserze, a część przysłała pocztą. A oto wszystkie tegoroczne zielone potrawy i ich autorzy:

ZIELONE ZUPY

Krem z rukwi wodnej Nobleva

Zupa brokułowa z soczewicą Kabamaiga

Brokułowa z bardzo czosnkowymi grzankami A-Lisia

Zupa DWA SELERY A-Lisia

Zupa- krem z pora i zielonego groszku Grażyna

Kremowa zupa szpinakowa Maggie

 

ZIELONE SAŁATKI

Ogórek w zalewie sezamowej Mirabelka

Zielona sałatka z kurczkiem Mikimama

Sałatka z zieloną fasolką, jajkiem i filecikami anchois Josia

Zielona sałatka z brokułami, awokado i orzechami ja

Sałatka szpinakowo truskawkowa z sosem kokosowo-słonecznikowym Monica

Dwie zielone surowki Karto_flana

Brokuły z serem feta i sosem czosnkowym Annaz

 

ZIELONE DANIA NA ZIMNO

Koperkowe pesto KuszenieSukkuba

Pesto z liści rzodkiewki Lidia

PASZTET BEZ PIECZENIA Z ZIELONEGO GROSZKU, Z ZIELONYM PIEPRZEM Wegetarinka

Pesto z rukoli Lejdi of the house

Polskie pesto z mietą i cytryną Wiera

Pasta z wędzonej makreli z zielonym pepperoni i koperkiem Mopswkuchni

Jajka faszerowane wasabi Mopswkuchni

 

ZIELONE DANIA NA CIEPŁO

Jajecznica z roszponką Patka

Piekielna pizza z dynią salami i roszponką Patka

Makaron ze szpinakiem Bożena

Muffiny z kozim serem N_zak

Naleśniki szpinakowe Aparatkagotuje

Zielone naleśniki wg Nigelli z pesto Wiera

Kurczak po chińsku z sosem z czarnej fasoli i ryżem kokosowym – training food Dota

Farfalloni con spinaci Be@tka

Dorsz na purée z zielonego groszku z wianuszkiem z brokułów Mopswkuchni

CASARECCE CON ASPARAGI SELVATICI CZYLI CASARECCE Z DZIKIMI SZPARAGAMI Alizea

PASTA AL VERDE CZYLI MAKARON NA ZIELONO Alizea

Wiosenne tarty ze szpinakiem Kuchnia Doroty

Placuszki szpinakowe Grażyna

Ryba z zielonymi warzywami Grażyna

Pappardelle z brokułami Olciaky

Zieleniutko Makaron z brokulowym pesto Lejdi-of-the-house

Risotto z pesto groszkiem i bobem Lejdi-of-the-house

Ryba w sosie śmietanowo-koperkowym z zielonymi warzywami z wody Monica

Pieczeń wołowa z lubczykiem i warzywami Mikimama

Krewetki. Curry i mleczko kokosowe. Zielone warzywa. Zielono mi... Eve.wo

Capuns czyli szwajcarskie gołąbki Bea

 

ZIELONE SŁODKOŚCI

Ciasto z zieloną herbatą Mirabelka

5 kroplówek temu... Makaroniki bazyliowo-cytrynowe. Zdesperowana Małgorzata Głowacka

Tęczowe mufinki Bożena

Zielony wytrawny tofu-sernik Młodaweganka

Czekoladowe babeczki z odrobiną mięty Szarlotek

Ciastka żółwie Szarlotek

Torcik bezowy z kremem waniliowym Usagi

Ciasto szpinakowe cudnie zielone ja

Muffiny żabiego króla Karto_flana

Zielona sałatka owocowa Mopswkuchni

Miód rozmarynowy Evelosa

 

ZIELONE NAPOJE

Koktajl owocowo-szpinakowy Mirabelka

Shamrock Shake NaStole

Zielone piwo Wiera

 

Jeżeli chcecie więcej zieloności, to jeszcze więcej zielonych inspiracji znajdziecie w podsumowaniach Zielono mi 2010 i Zielono mi 2011.

Jeżeli kogoś ominęłam, coś przekręciłam albo ktoś nie chce być w podsumowaniu, to bardzo przepraszam i proszę o kontakt mailowy.

Jeszcze raz dziękuję serdecznie za wspólną zabawę:)

poniedziałek, 12 marca 2012

Przepraszam za zwłokę w rozwiązaniu konkursu, jakkolwiek weekend w pracy jest bardzo orzeźwiającym doświadczeniem i zapewnia jasność mojego ducha, to jednak ciało zmęczone, a dzieci stęsknione (ku obopólnemu pożytkowi;)), więc dlatego rozwiązanie podaję dopiero dzisiaj.

Zanim się dowiecie, co to było, zapraszam do przeczytania kolejnego wywiadu ze mną. I już mówię: jeszcze nie wiem! :) Ale wiosna tuż tuż...

A tak przy okazji, to możecie jeszcze zagłosować na moje bułeczki, wcale się nie obrażę ;)

Zagadka z zielonymi muffinkami okazała się trudna. Nie był to szpinak, ani spirulina ani chlorofilina (z nią muffinki wyglądały tak). Ale niektóre z Was dobrze kombinowały z różowymi i fioletowymi składnikami.

Tajemniczym składnikiem był: HIBISKUS

Czyli ten sam składnik, który był zagadką w zeszłym roku;) No i kwiatek!

mleko hibiskusowe

Suszone płatki hibiskusa (ok 2 łyżek) zalałam mlekiem i odstawiłam na noc. Hibiskus ma to do siebie, że naciąga na zimno równie dobrze jak na ciepło, tylko potrzebuje więcej czasu. Trochę się obawiałam, czy nie skwasi mleka, ale nie, uzyskałam śliczne różowe hibiskusowe mleko. Jednak po zmieszaniu (odcedzone mleko) ze składnikami ciasta (sodą!), kolor przeszedł w niebieskosiny i nawet zastanawiałam się, czy nie wylać takiej paskudnej mikstury. Stało się tak dlatego, że antocyjany, czyli barwniki roślinne, zmieniają kolor w zależności od pH. W środowisku o kwaśnym odczynie są różowe, w zasadowym robią się niebieskie, a potem zielone. Po upieczeniu kolor przeszedł w zieleń, bo soda się rozłożyła uwalniając dwutlenek węgla, który spulchnia ciasto, a zastały jony sodowe jeszcze bardziej podnosząc pH.

Zielone muffinki - zagadkowe, green muffins

Co bardziej mnie rozczarowało, to fakt, że smak surowego ciasta stracił hibiskusową nutę i stał się zupełnie nijaki, dlatego też ostatecznie dodałam doń skórkę cytrynową. No i w końcu wyszły zielone muffinki o cytrynowym smaku, w dodatku bardzo puszyste.

Ponieważ nikt nie zgadł, losowanie przeprowadziłam pośród wszystkich osób, które zostawiły komentarz (bez dubli). Nicki i imiona napisałam na karteczkach, a Córcia z zamkniętymi oczami wyciągnęła jedną. I oto zestaw wegańskich chałupniczych mydełek wygrała:

Aniołekidiabełekwjednym

Bardzo proszę o podanie adresu do wysyłki na maila: pinkcake(ślimak)gazeta.pl

A jak kiedyś doczekam się dłuższej chwili luźnego czasu, to opiszę jak się robi dobrej jakości wegańskie mydła.

piątek, 02 marca 2012

Zielono mi!

Zapraszam wszystkich do zabawy w zielone - już po raz trzeci! Jak ten czas leci :) W czasie zielonej zabawy gotujemy, pieczemy, przyprawiamy i jemy potrawy, w których dominującym kolorem jest ZIELONY!

Zieloni mi, zielone jedzenie, zielono w kuchni

Na zielono bawimy się w dniach 17-19 marca. Wpisy archiwalne się nie liczą. Początek akcji wyznacza Dzień Świętego Patryka, a zabawa trwa trzy dni. Podsumowanie, mam nadzieję, że uda mi się opublikować na wiosnę;) Uprzejmie proszę, żebyście wpisy opatrzyli banerem (kod poniżej) lub aktywnym linkiem do zabawy Zielono mi.

<a href="http://pinkcake.blox.pl/2012/03/Zielono-mi-Zaproszenie-III.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/zielono3.jpg"></a>

Zapraszam do rejestrowania zielonych dań na durszlaku lub na mikserze albo o przysyłanie linków do swoich potraw na maila: pinkcake(at)gazeta.pl

Dania farbowane sztucznymi barwnikami, choć małochętnie, lecz również zapraszam. Zielonych inspiracji możecie szukać w podsumowaniach Zielono mi 2010 i Zielono mi 2011.

Zielonego jedzenia jest mnóstwo, a poniżej mała podpowiedź:

Zieloni mi, zielone jedzenie, zielono w kuchni 

Zielony groszek, zielone fasolki, zielone gruszki, zielone jabłka, zielone brokuły, zielony szpinak, zielone winogrona, zielone awokado, zielone zioła, zielone natki, zielony szczypiorek, zielone pory, zielony agrest, zielone limonki, zielona kapusta, zielona sałata, zielony ogórek, zielona cukinia, zielone kiwi, zielona herbata, zielone...

Zapraszam serdecznie każdego, komu również już jest zielono! Niech zazielenią się nasze kuchnie i jadalnie, a zima całkiem zzielenieje w zieloną i kwitnącą wiosnę!

Bawmy się wszyscy dobrze :)

Po zabawie zapraszam na tegoroczne podsumowanie: Zielono mi!

środa, 15 lutego 2012

Walentynki... Tak, dawniej ich nie lubiłam. Może nie będę po raz setny roztrząsać, że to komercja, że to nie nasze święto itd. Wszędobylskie czerwone róże tego dnia po 3 dychy sztuka, różowe serduszka i przytulone misie. Nic nie znaczące "kocham cię". Ot banał.



Przeglądałam ostatnio stare smsy, jeszcze z czasów randek z W. Mnóstwo słów. Pięknych i wielkich, rozemocjonowanych. Słów perlistych i wyszukanych. Byle tylko z daleka od banału.
Z czasem tych słów było mniej. Coraz mniej. Aż wreszcie dojrzeliśmy do tych dwóch. Już nie banalnych. Już całkowicie wystarczających. Dwóch słów, za którymi przelewa się ocean codziennej poezji drobnych uśmiechów i ciepłych spojrzeń.

Są ludzie, którzy długo szukają swojej drugiej połówki. Niektórzy nigdy nie znajdą, niektórzy tylko się łudzą. Niektórzy obchodzą Walentynki, bo je lubią. Dla nas Walentynki są codziennie, a jabłko dzieli się na cztery części.

(Tylko jedną ćwiartkę trzeba obrać ze skórki;))

sobota, 11 lutego 2012

Któraś feministka (jeżeli kojarzycie, to poproszę o nazwisko) powiedziała, że kobieta rodząc dziecko - umiera. Moim zdaniem to bzdura, kobieta po urodzeniu dziecka nie umiera, musi po prostu zmienić plany. Cały świat trzeba sobie urządzić od nowa. Jeśli człowiek tego nie rozumie, to później są żale, frustracje i nieszczęścia. Rodząc dwójkę dzieci nie przestałam być sobą, w dalszym ciągu mam swoje myśli, swoje marzenia i swoje pasje. Tylko mam na nie mniej czasu.

Są matki, które nienawidzą swoich dzieci, przeklinają ten dzień, kiedy dały się wrobić. Są matki, które kochają, jednak nie lubią swoich dzieci (bo to wredne bachory), są matki, które mają szczęście (albo wysoki poziom oksytocyny). Zauważyłyście, że w innych językach dzieci są rodzone, a w polskim się rodzą? U nas matka nie ma nic do gadania. Matka Polka to zupełnie porąbany układ. Presja społeczna - to dopiero zabija kobietę, a może raczej to zabija w niej człowieka.

tort motylkowy, motyle z opłatka

Są kobiety, które nie rodzą i są z tego dumne, bo nie ominął je ani jeden dzień ich życia. Bo nie chcą być niewolnicami ewolucji i instynktownej potrzeby przekazania swojego DNA. Nie zazdroszczę kobietom bezdzietnym z wyboru, ale i w pełni je rozumiem. Mają czas na podróże, pracoholizm, sukcesy, fiu-bździu.

A co omija nie-mamy? Z dziećmi nie ma się nawet grama bezdzietnej wolności. Zaplanujesz wycieczkę na weekend? Dziecko dostanie gorączki. To nic pojedziemy za tydzień. Po tygodniu w przedszkolu, znowu na weekend jest gorączka. Chcesz wyjść z domu? Nawet nie na miasto, tylko do sklepu. A kto zostanie z dziećmi? A soczek, mleko, przekąska przygotowane? O kupka wyszła. Zabierzesz dzieci ze sobą? W zimie to dopiero wyzwanie: pajacyk, śpiochy, kubraczek, kombinezon, czapka, szalik, kocyk i już leje się z ciebie strumieniami. Spieszysz się do pracy? O, i masz włosy obrzygane. Chciałaś nowe buty, a tu szczepionkę trzeba kupić. Chcesz pospać w niedzielę, a guzik, bo zły sen był i o wpół do 4 rano trzeba robić owsiankę, kawusię i pogadankę. Masz projekt do oddania na wczoraj, myślisz, że posiedzisz nad nim w nocy? Nie, nie, do 3 w nocy co pół godziny będziesz przerywać, żeby nadstawić gruczoły, o 4 już nie odróżniasz liter, a o 7 trzeba szykować termosik do przedszkola.

Tak... Ale omija je też największy ładunek emocji, jaki może unieść człowiek...

Tylko ten czas. Czas, którego nie ma. Który znika jak pożarty przez wielkiego potwora. Potwora o imieniu DZIDZIUŚ! Ale niemowlęctwo trwa krótko. Wiem, że wróci kiedyś czas, kiedy będę miała czas. Przynajmniej trochę więcej. Będę znowu mogła robić fiu-bździu np.: motyle z lukru. Tymczasem czasu nie mam, więc trudno, chowam dumę do kieszeni i korzystam z gotowców. Po to żeby sobie zrobić tort na mój dzień matki.

tort z motylami, butterfly cake

Ciasto świętojańskie

1,5 szklanki mąki
3/4 szklanki brązowego cukru nierafinowanego
szczypta soli morskiej
1 łyżka karobu
1 łyżeczka sody
pół szklanki oleju
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka (rozcieńczonego roślinnego lub koziego)

Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać metodą muffinkową tzn. tylko do połączenia składników. Przełożyć do wysmarowanej i obsypanej bułką tartą tortownicy 18-20 cm i piec ok. 30 minut w 175°C, aż patyczek będzie wychodził nieoblepiony.

Masa orzechowa do środka

0,5 kostki masła lub nieutwardzanej margaryny
0,5 szklanki cukru pudru
0,5 szklanki mielonych orzechów
3 kopiate łyżki kaszy manny
1 i 3/4 szklanki mleka koziego lub migdałowego, ryżowego, owsianego itp

Kaszę ugotować na mleku. Wystudzić. Margarynę utrzeć z cukrem. Dodawać po łyżce wystudzoną kaszę i orzechy. Posmarować ciasto przecięte na dwa krążki i wstawić do lodówki.

Masa waniliowa na wierzch

0,5 kostki masła lub nieutwardzanej margaryny
2-4 łyżki cukru pudru
1 laska wanilii
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 szklanka mleka koziego lub migdałowego, ryżowego, owsianego itp

Mleko zagotować z laską wanilii. Kartoflankę rozrobić w niewielkiej ilości wody i dodać do mleka, gotować kilka minut ciągle mieszając, aż zgęstnieje. Wystudzić. Margarynę utrzeć z cukrem. Dodawać po łyżce wystudzony budyń. Posmarować ciasto po bokach i wierzchu. Nadmiar masy zamrozić - przyda się:)

Motyle opłatkowe do dekoracji nieco bardziej efektowne niż motyle wycinane osobiście z opłatka, a w dodatku gotowe.

tort motyli, tort z motylami, butterflies cake, motyle z opłatka

Niemowlęctwo tak uciążliwe, to dopiero początek... Małe dziecko - duży kłopot? Duże dziecko - jeszcze większe kłopoty. A dwójka dzieci? Dwójka dzieci to dopiero jest zabawa!

wtorek, 07 lutego 2012

Poradnik Restauratora to magazyn poradniczo-informacyjny, który jest dostarczany specjalistom branży gastronomicznej, kierownikom restauracji, kawiarni, hoteli etc. W lutowym numerze Poradnika Restauratora ukazał się wywiad - ze mną. Oczywiście mówiliśmy o kwiatach i książce, która naprawdę już niedługo się ukaże:) Tekst został okraszony moimi przepisami - poznajecie? ;)

pinkcake w poradniku restauratora

Na stronie pisma możecie spokojnie przeczytać cały artykuł oraz wywiad ze mną.

Pozdrawiam cieplutko:)

sobota, 04 lutego 2012

Z okazji zbliżających się Walentynek zapraszam na bardzo słodki konkurs!

Pinspire to portal, gdzie możecie zbierać swoje inspiracje z sieci w formie linkowanych obrazków. Jest to bardzo wygodne narzędzie, ponieważ po pierwsze, nie musicie się martwić o nieumyślne łamanie praw autorskich, bo źródło od razu wyskakuje, a po drugie, nie trzeba się męczyć przypominaniem sobie: gdzież ja to widziałam, no gdzie?... Idealne rozwiązanie dla wzrokowców:)

Sos czekoladowy, chocolate sauce

Wspólnie z Pinspire mamy dla Was konkurs:

Chciałabym, żebyście stworzyli na tą okazję wyjątkową kolekcję inspiracji na pyszności i specjały, słodkości i torty, które miałoby się ochotę wprost zlizać z ekranu. Które pobudzają apetyt i rozpalają zmysły do czerwoności. Lubieżnie ociekające czekoladą, bitą śmietaną, lepkim sosem itd. Takie dania, które zapowiadają następujący niesamowity walentynkowy deser, lub mogą go absolutnie zastąpić :D
(Od razu wyjaśniam, że linki zbyt dosłownie mówiące o pożądaniu, będą dyskwalifikowane)

Zasady konkursu:
- stwórzcie własną kolekcję inspirujących zdjęć potraw na stronie Pinspire pod tytułem: "Słodkie pożądanie" (choć dania wcale nie muszą być słodkie)
- zostawcie linka do swojej kolekcji w komentarzu pod tym wpisem
- osoby bez bloga proszę o zostawienie w tym samym komentarzu swojego adresu mailowego (@ zastąpcie nawiasami, żeby nie były zbyt łatwym łupem dla spamerów)
- macie czas do przyszłej niedzieli 12 lutego do godziny 12.00 (południa;))

Spośród wszystkich osób, które podlinkują swoje kolekcje utworzone na Pinspire wybiorę jedną, która będzie zawierała takie zdjęcia potraw, które sprawią, że szczęka mi spadnie na podłogę, jęzor będzie mi dyndał u kolan, a gałki oczne zrzucą okulary z nosa (znaczy zrzuciłyby;)). Nagrodą jest kupon upominkowy o wartości 100 zł do wykorzystania w sklepie tortownia.pl ufundowany przez Pinspire.

bon tortownia.pl

Możecie tam kupić rzeczy przydatne w stworzeniu wielu cudownych słodkości. Nawet jeśli nie zdążycie zrealizować bonu przed Walentynkami, to przecież dla zakochanych ich święto jest codziennie:)

Proszę kliknijcie tutaj, żeby wziąć udział w konkursie.

Zapraszam do zabawy!

środa, 18 stycznia 2012

To już drugi kalendarz, w którym występuję. Najpierw mój przepis pojawił się w kalendarzu charytatywnym (opisała je pięknie Kabamaiga, ja pisałam o nim na FB). Teraz pojawił się drugi wydany przez Gastronomię na Obcasach. W środku są przepisy z warsztatów Gastronomii na Obcasach, mi.in. Kurta Schellera i mój:)

Wiem, że już trochę późno i większość z Was ma już kalendarze na ten rok, jednak mam trzy sztuki do oddania w dobre ręce.

Gastronomia na Obcasach

Wystarczy, że polubicie Gastronomię na Obcasach (Jeśli nie macie konta na FB, to nie szkodzi:), jeżeli lubicie TIC, to też kliknijcie, będzie mi miło. Ale jak nie lubicie, to nie musicie;)), a w komentarzu napiszecie, jaką rzecz planujecie/chcielibyście zrealizować w tym roku.

Losowanie przeprowadzę w piątek:)

Tagi: gadanie
10:01, pinkcake , bajanie
Link Komentarze (14) »
czwartek, 10 listopada 2011

Jestem Wam winna przeprosiny. Obiecywałam, że najpóźniej w listopadzie będzie gotowa moja książka. Jednak za moją przyczyną, premiera się opóźni i niestety nie zostanie ona wydana przed końcem roku. Przepraszam Was, bo tak często o nią pytacie, że niestety nie będzie dla Was gwiazdkowym prezentem i przepraszam Państwa z Wydawnictwa Egros, którzy mają przeze mnie więcej pracy.

Kwiatowa uczta. Jadalne kwiaty w 100 przepisach. Małgorzata Kalemba-Drożdż

Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie i cierpliwie poczekacie jeszcze troszkę. Wierzę, że ostateczny efekt będzie tego czekania naprawdę wart.

Pozdrawiam serdecznie
Gosia

czwartek, 29 września 2011

Jeżeli jeszcze nie miałyście okazji, to zapraszam do przeczytania krótkiego wywiadu ze mną na temat moich kwiatków, który ukazał się w serwisie Ugotuj.to :)

W artykule wykorzystano zdjęcia z następujących przepisów:

Kwitnące kanapki, Ciasteczka z bzu i pomarańczy, Sałata do obiadu, Begoniowa Pavlova, Ogórki z miodem i melonem miodowym, Sałatka z kozim serem, awokado i fiołkami, no i na razie bezimienny napój.

Dlatego przypominam o KONKURSIE w kolorze lila-róż! Do niedzieli głosujemy na pomysły zamieszczone tutaj oraz tutaj. Nie dopisujcie już nowych pomysłów, tylko zaznaczcie LUBIĘ TO przy nazwach, które Wam się podobają. Autor zwycięskiej nazwy dostanie torbę Gastronomii Na Obcasach pełną kulinarnych niespodzianek.
Natomiast spośród wszystkich osób, które wezmą udział w głosowaniu, ja wylosuję jedną, do której trafi niespodzianka z mojej kwiatowej spiżarni :)


poniedziałek, 19 września 2011

Tak jak obiecałam dziś będzie służbowo, czyli o kwiatach i przepisach, które przygotowałam na potrzeby warsztatów Gastronomii na Obcasach dotyczących kwiatowych inspiracji w potrawach. Przy okazji chciałam jeszcze raz podziękować za zaproszenie mnie do udziału w tym przedsięwzięciu. Czuję się niezmiernie dumna, że znalazłam się w tak doborowym gronie.

Przygotowałam 4 przepisy na pełny kwiatowy obiad:
przystawka - sałatka z awokado i koziego sera,
danie główne - makaron w groszkowym pesto z kwiatami fasoli,
deser - mus jaśminowy
oraz napój fiołkowo-lawendowy

Kwiaty na warsztaty dostarczyła firma Koppert Cress wchodząca na polski rynek. Za wyjątkiem fiołków i lawendy, które przywiozłam sama.

Zdjęć samych potraw niestety nie robiłam, bo gotowałam, a nie pstrykałam, na szczęście dzięki uprzejmości Pań z Agencji Wydawniczej Egros, możecie je obejrzeć. Natomiast jeżeli chcecie zobaczyć z bliska konkretne kwiatki, odsyłam linkami do stron ich dostawcy.

Zaczęłam od końca, czyli od napoju, ponieważ wymagał najmniej wysiłku i mogłam jednocześnie cały czas gadać o kwiatkach:) Bardzo nieskromnie przyznam, że połączenie fiołków i lawendy jest po prostu wspaniałe! Odkryłam je w tym roku i postanowiłam wykorzystać na warsztatach. To odkrycie to był zdecydowanie przebłysk geniuszu, którego udało mi się tym razem nie przegapić;) Napój dedykuję Gastronomii na Obcasach. Teraz by trzeba wymyślić jakąś chwytliwą nazwę i ochronić patentem:)

Napój fiołkowo-lawendowy

4 litry wody gazowanej
2 cytryny
1 szklanka cukru
2 laski wanilii
4 łyżki suszonej lawendy
400 ml mojego syropu fiołkowego (widać go na pierwszym planie we wczorajszym wpisie:))

Zagotuj półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodaj wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalej 4 łyżki lawendy i odstaw pod przykryciem do wystudzenia (zrobiłam to 1,5 godziny przed rozpoczęciem warsztatów). Wyciśnij sok z cytryn, dodaj syrop fiołkowy i przecedzony syrop lawendowy. Całość zalej wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.

Gastronomia na Obcasach - kwiatowe inspiracje

Napój bardzo wszystkim smakował. Wg mnie był zdecydowanie za słodki, bo zamiast planowanych 6 litrów wody wlałam tylko 3, ale też przez to smak kwiatów był o wiele bardziej intensywny (na te ilości kwiatów, optymalnie byłoby właśnie 4-4,5 litra). Bardzo mi się podobała reakcja pana Pawła, kucharza prowadzącego poprzednie warsztaty, który rozentuzjazmowany wrzasnął: ALE CZAD! Zrobiło mi się bardzo miło, że taka zwykła kura domowa może czymś zaskoczyć profesjonalistów obytych z wszelakimi nowinkami kulinarnymi:)
Napój prawdę polecam! Lawenda wyjątkowo dobrze uwydatnia aromat fiołków i niweluje wszelką mdłość. Powyżej cedzę lawendę (zdjęcie z profilu organizatorów) na sitku, które na szczęście w końcu się znalazło :D

Danie główne zawierało dekorację z kwiatów zharmonizowanych smakowo z całością.

Penne w groszkowym pesto z kwiatami fasolki

Makaron 1 kg
zielony groszek (mrożony) 700 g
Parmezan 400 g
Orzechy nerkowe lub włoskie 150 g
Bazylia 8 pęczków
Mięta 3 pęczki
Czosnek 14 ząbków
cytryna 1 sztuka
Oliwa 500 ml
sól, pieprz
kwiaty BEAN BLOSSOM 5 opakowań

Ugotuj groszek i ostudź go (hartując zimną wodą). Do blendera wrzuć groszek, czosnek, zioła, sok z cytryny, orzechy i zmiksuj, dolewając tyle oliwy, by uzyskać gładką konsystencję. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Ugotuj makaron, odcedź, zmieszaj z sosem i startym serem. Danie udekoruj kwiatami fasoli świeżymi, marynowanymi lub gotowanymi na parze przez 1-1½ minuty.

groszkowe pesto z kwiatami fasoli, edible bean flowers

Ale... makaronu było 800g, parmezanu w ogóle nie mogłyśmy znaleźć, więc go w sosie nie było i danie było czysto wegańskie. Nie było też w ogóle mięty, a zamiast pęczków bazylii były tylko jej siewki. Oliwy do uzyskania odpowiedniej konsystencji weszło około 250 ml. Natomiast najgorsze było to, że użyty groszek nie był mrożony tylko ze słoika, stąd zamiast oczekiwanej radosnej zieleni wyszedł kolor zgniło-bury :/ Sos był smaczny, pomagająca mi Sylwia doskonale go doprawiła (dziękuję i jestem ogromnie ciekawa jak sobie poradziłaś z cedzeniem?:)), jednak ten beznadziejny kolor nie pozwolił mi osiągnąć zamierzonego efektu zielonej łączki z liliowymi kwiatkami, a to o to właśnie chodziło :(

Kolejny był deser, który wymagał użycia miksera i niestety było to urządzenie dla mnie zbyt skomplikowane;) Tak swoją drogą ten sprzęt Kenwooda był niesamowity, bo to mikser, w którym od razu można gotować! Na szczęście zaraz przybiegło kilka osób do pomocy i wspólnymi siłami udało się ubić śmietanę :P

Mus jaśminowy                                            

śmietana kremówka 36 lub 40% 1200 ml (był 1 litr)
wino białe półsłodkie lub półwytrawne 500 ml (było 250 ml)
Cukier 1 szklanka (dałam 15 łyżek)
Pomarańcza 2 sztuki
cytryna 1 sztuka
Jaśmin 2 opakowania

W winie zanurzyłam 1 opakowanie kwiatów jaśminu i rozdziabałam je widelcem. Dodałam skórkę zeskrobaną z 1 pomarańczy i 1 cytryny. Odstawiłam na 1,5 godziny. Zrobiłam to przed warsztatami, przykryłam miseczką z jaśminem miseczkę z lawendą. Surowego jaśminu nie powinno się gotować, bo robi się gorzki. Natomiast w takiej instalacji para z powoli stygnącego syropu lawendowego, delikatnie ogrzewała wino przyśpieszając ekstrakcję - wyobraźcie sobie te zapachy na zapleczu! Śmietanę trzeba lekko ubić z cukrem, absolutnie nie na sztywno. Odcedzić wino jaśminowe, zmieszać z sokiem wyciśniętym z pomarańczy (mógłby też być czerwony grejpfrut). Delikatnie trzepaczką połączyć śmietanę z winem. Niestety nakładanie wyszło mi mało elegancko i większość pucharków była ukidana. Dekorowałam świeżymi kwiatami jaśminu - była to ozdobna odmiana drobnokwiatowa wielopłatkowa - dziki jaśmin ma 5 długich płatków (nie mylcie też z naszym polskim jaśminowcem, który ma 4 płatki i się go nie je!). Miały być obtaczane cukrem, ale już kompletnie nie było czasu.

mus jaśminowy, jaśminowy syllabub

Ten deser jaśminowy, stworzony przeze mnie na bazie klasycznego syllabubu, bardzo wszystkim przypadł do gustu. Ja niestety ze względu na śmietanę nie spróbowałam ostatecznego rezultatu, jednak smakowałam sobie wino jaśminowe;)

Ostatnia była sałatka. Planowałam, że będzie ona zadaniem do przygotowania przez osoby z widowni, jednak zgłosiły się tylko dwie panie i to one się zmagały z doborem kwiatów do awokado, koziego twarogu i rukoli (pierwotnie miały być kiełki jak tu z fiołkami).

Oczywiście każda odpowiedź była dobra, ja obstawiałam kwiaty Lippi, czyli Dushi buttons (Phyla dulcis) ze względu na ich zaskakującą słodycz doskonale równoważącą ostrość koziego sera. Panie również tak wybrały, dodając jeszcze aksamitki wąskolistne dla ich urody. Planowałam, że będą 4 małe porcje sałatki, każda z inną kwiatową kombinacją, ale w sumie sałatki było za dużo i chyba rzeczywiście była zbędna w pokazie. No ale zakładałam, że ma ze mną gotować 6 osób i to one w ramach konkursu postarają się nie tylko o dobór kwiatów ale i prezencję. Tu wersja ze słodkawymi kwiatami Baroony Blossom (zdjęcie GNO):

Poza tym na warsztatach wystąpiły jeszcze następujące jadalne kwiaty:

Sechuan buttons, czyli Acmella oleracea, które na serio dają wrażenie lizania baterii;)
Delikatne Blue Ocean, urocze Purple Delight oraz Orchidee Dendrobium czyli storczyki tajskie - efektowne z wyglądu i smakujące jak słodkawa sałata. Widok pudła na zapleczu pełnego tych pięknych kwiatów był niesamowity!

Jak widzicie wszystkie przepisy są proste, nie wymagają mega umiejętności kulinarnych, wyższych technologii ani składania 14 różnych składników pośrednich. A mam nadzieję, że zrobiły dobre wrażenie:)

Powiedziano mi, że na zakończenie mogę sobie spakować trochę kwiatów do domu (byle coś zostało na następny dzień;)), ale oczywiście w zaaferowaniu tego nie zrobiłam (Ożesz!), chwyciłyśmy tylko z Córcią po storczyku na zagrychę;)

I to tyle. Było super! Jeszcze raz dziękuję i mojemu Wydawnictwu i Organizatorom za niesamowitą okazję uczestniczenia w warsztatach i zaprezentowania mojego hobby. Teraz tylko pozostaje czekać na ukazanie się książki:)

sobota, 17 września 2011

Relację z Gastronomii na Obcasach - Teatr Szkoła Kulinarna, gdzie prowadziłam warsztaty: "Kwiatowe inspiracje w potrawach", zacznę od wrażeń około-kulinarnych, a przepisy będą w drugiej części:) Tymczasem możecie obejrzeć zdjęcia zamieszczone przez organizatorów.

Na to wydarzenie zostałam zaproszona jako autorka książki kulinarnej. Chociaż na książkę musimy poczekać do października, możecie już polizać cukierek przez papierek i obejrzeć okładkę :P

Wyprawa do Poznania na Targi Gastronomiczne to było dla nas wielkie przedsięwzięcie ze względu na Mamutka, dla którego nadal głównym pożywieniem jestem ja. W związku z tym pojechaliśmy wszyscy w czwórkę, z Mamutkiem jako pasożytem, W jako szoferem i niańką oraz Córcią - tradycyjnie przylepą. Droga była koszmarna. Krajowa 5 to niezbyt przyjazna trasa dla niemowląt:/ Ludzie, na Euro2012 przybywajcie samolotami, bo autem utkniecie za traktorem i tyle z meczów zobaczycie!

Pierwszy wieczór spędziliśmy u Grażynki i mogliśmy się przekonać na żywo, jak smacznie Grażyna gotuje. Grażynka okazała się bardzo ciepłą i otwartą osobą, poza tym niezmiernie gościnną. Zaś Córci bardzo się spodobała córka Grażyny. W dwie rodziny spędziliśmy sympatyczny czas nad suto zastawionym stołem. Wymieniłyśmy się z Grażyną przetworami, przy czym W tą zamianą był szczególnie zachwycony, bo nie jest żadną tajemnicą, że kwiatki nie robią na nim żadnego wrażenia, zaś ogórki i pomidory już tak:) Zaś przetwory Grażyny były wprost wyborne! Poza tym pyza pieczona w mikrofali - rewelacja!

Drugiego dnia dotarliśmy na Poznańskie Targi GastroTrendy, w ramach których odbywała się Gastronomia na Obcasach. W pierwszej chwili czułam się oszołomiona hukiem panującym na hali wystawowej, później w ferworze pokazu ledwie go rejestrowałam. W z dziećmi zwiedzali Targi, a ja się wzięłam za wstępne przygotowania. Poczułam też na własnej skórze, co rozumiał Anthony Bourdain opisując kuchenny rozgardiasz;) Do piekła było daleko, jednak zaplecze Teatru Kulinarnego było strasznie ciasne, nikt nie mógł znaleźć sitka, a składniki potraw były ciężkie do zlokalizowania poupychane w niebotycznych stosach. Jednak było bardzo czysto i w całym tym chaosie - schludnie. Poza tym w pewnym momencie jeden z organizatorów zaczął na mnie pokrzykiwać, że naczynia są źle myte i powinnam się nauczyć obsługiwać zmywarkę;) Nawet się na niego nie obraziłam, bo podkuchennymi były same młodziutkie dziewczyny i poczułam się dowartościowana, że może nadal wyglądam na moje dwadzieścia lat;)

Nieco się stresowałam gotowaniem, jednak na szczęście przydzielono mi do pomocy dwie z tych przesympatycznych dziewcząt (DZIĘKUJĘ WAM SERDECZNIE ZA POMOC!), które przejęły większość spraw technicznych związanych z przygotowaniem dwóch dań. Co prawda potrawy wyszły nieco inaczej niż planowałam i skład różnił się od przepisów podanych na ściągach, ale to nie była ich wina, a jutro sprostuję receptury:)

Oczywiście tuż przed rozpoczęciem zjawił się W z wygłodniałym Mamutkiem i zamiast rozstawiać gadżety na blacie, karmiłam niemowlaka na trawniku przed halą;P

W gotowaniu dzielnie przeszkadzała, to znaczy pomagała!, pomagała mi Córcia, która z zapałem próbowała każdego kwiatka, przyrządzała swoje alternatywne dania i służyła mi za żywą ilustrację Kwiatożerstwa wpychając do buzi całą orchideę;) Od razu przybiła sztamę z pomagającą Sylwią i strasznie jej się podobało to gotowanie. Stwierdziła, że jest bardzo fajnie, bo jest tak samo jak w naszej kuchni :O ???

Pokaz chyba się udał, a kwiatki smakowały. Ja również byłam zadowolona. Do czasu... Aż zobaczyłam zdjęcia. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że jestem tak koszmarnie rozczochrana?! Wielkopolskie wiatry (w Krakowie tak nie wieje, no chyba że Halny:)), Mamutek rozkosznie czepiający się mnie 5 minut przed rozpoczęciem warsztatów i mikrofon na zbyt dużej opasce przeobraziły mnie w wiedźmę Ple-ple, a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy :P

Warsztaty minęły szybko. Na szczęście dla Mamutka, który zdenerwowany chaosem hali targowej postanowił go zagłuszyć i W przegapił większość imprezy.

Wieczór spędziliśmy na poznańskiej Starówce rozkoszując się niesamowitą atmosferą Starego Rynku. I wreszcie zrozumiałam, co miał na myśli nasz kolega, który kiedyś stwierdził, że wstępując na poznański Rynek przekracza się granicę do innego państwa. Absolutnie unikalne wrażenie, które spróbowałabym opisać jako kameralne spotkanie przy kawie kilkuset osób. Niestety byliśmy już wszyscy bardzo zmęczeni, a że nie mamy zwyczaju zamęczać obcych ludzi dziecięcymi żalami, więc szybko się zmyliśmy do hotelu.

Kraków przywitał nas tęczą:)

Kwiaty i potrawy opiszę w części drugiej.

czwartek, 08 września 2011

Zapraszam do lektury trzeciego tomu naszej wspólnej Kwiatowej Książki Kucharskiej. Jest mi niezmiernie miło, że idea kwiatkojedzenia rozchodzi się szerokimi kręgami i coraz chętniej sięgacie po kwiaty w celach konsumpcyjnych.

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za czynny i bierny udział w tegorocznej edycji Klubu Kwiatożerców. I jeszcze goręcej dziękuję za szerzenie koncepcji Kwiatożerstwa przez wstawienie w Waszych wpisach linku lub baneru akcji. W tym roku było sporo zamieszania z blogowymi agregatorami, tym bardziej się cieszę, że akcja szczęśliwie dobiegła do finału.

Jeżeli kogoś ominęłam, ktoś chce być dopisany lub coś się nie zgadza, proszę o kontakt mailowy: pinkcake()gazeta.pl

Kwiatowa Książka Kucharska 3, jadalne kwiaty, kwiaty do jedzenia, edible flowers, eatable flowers, edible blossom, kwiatki do jedzenia

Dla chętnych przedstawiam banerek Kwiatowej Książki Kucharskiej tomu 3. do pobrania:

<a href="http://pinkcake.blox.pl/2011/09/jadalne-kwiaty-3.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/kwksku3.jpg"></a>  

Kwiatowa Książka Kucharska 3, jadalne kwiaty, kwiaty do jedzenia, edible flowers, eatable flowers, edible blossom, kwiatki do jedzenia

Niniejszym tom 3. dołącza do dwóch poprzednich podsumowań z kwiatowymi przepisami:

Jadalne kwiaty, Klub Kwiatożerców, Kwiatowa Książka Kucharska . . . . jadalne kwiaty, Kwiatowa Książka Kucharska, edible flowers, przepisy z jadalnymi kwiatami 

 

JADALNE KWIATY W KWIETNIU

JADALNE KWIATY W MAJU

NA PRZEŁOMIE MAJA I CZERWCA

JADALNE KWIATY W LECIE

LISTA JADALNYCH KWIATÓW i OGÓLNE ZASADY JEDZENIA KWIATKÓW

Drodzy Goście, zapraszam do korzystania z przepisów, jednak proszę, żebyście uszanowali ich autorów i nie przywłaszczali sobie zdjęć oraz linkowali do oryginalnego wpisu.

 

AKACJA

Syrop i ciasto z kwiatów akacji  Szarlotek

Dżem i babeczki akacjowe  Szarlotek

szarlotka z kwiatami akacji Wiedźma Florentyna

Kwiaty akacji w cieście naleśnikowym Abbra

placuszki jogurtowe z akacją Grażyna

Sałatka leśna z płatkami akacji Grażyna

Lody akacjowe Ja czyli Pinkcake

Akacjowe racuchy Ja czyli Pinkcake

Pączki z kwiatami akacji Ja czyli Pinkcake

 

BAZYLIA

francuski ser podpuszczkowy z kwiatami bazylii Psotka

 

BEZ CZARNY

Syrop z kwiatów czarnego bzu i pomarańczy  Szarlotek

Syrop z kwiatów czarnego bzu  Nobleva

syrop z bzu Wiedźma Florentyna

Syrop z kwiatów czarnego bzu Kabamaiga

kwiatowe placuszki z dzikiego bzu Lashqueen

placuszki z kwiatami bzu  Grażyna

truskawki w słoiczkach z bzem Alicja

Mini panettone z kwiatem bzu czarnego Alicja

Dżemy truskawkowo kwiatowe Ja czyli Pinkcake

Ciasteczka z bzu i pomarańczy Ja czyli Pinkcake

 

BEZ LILAK

Galaretka z kwiatów lilaka  Szarlotek

masło z płatkami bzu Olciaky

Surówka z kapusty pekińskiej z bzem Majanka

 

BRATKI

Wiosenna sałatka Kimi

Kwitnące kanapki Ja czyli Pinkcake

Sałata z kurczakiem i bratkami Ja czyli Pinkcake

Sałata do obiadu Ja czyli Pinkcake

Rukola z szynką, winogronami i bratkami Ja czyli Pinkcake

 

CUKINIA

kwiaty cukinii na deser  MyOliveTree

spaghetti z kremem z avocado i kwiatami cukinii Lashqueen

Fiori di zucca stufati czyli duszone kwiaty dyni  Anthony

kwiaty cukinii w cieście  Acia

Smażone kwiaty cukinii  Gosia

cukinia kwiaty sery tarta  Gosia

Kwiaty dyni smażone w cieście serowym  Dorota

Kwiaty cukinii nadziewane na słodko Ja czyli Pinkcake

Śmieciowe jedzenie, czyli wegańskie pesto z kwiatami cukinii Ja czyli Pinkcake

 

FIOŁKI

Syrop fiołkowy Kabamaiga

Cukier fiołkowy Kabamaiga

Płatki fiołków ucierane z cukrem Abbra

Muffinki fiołkowe Kabamaiga

Serniczki z ricotty Kabamaiga

Syrop z kwiatów fiolka i tarte płatki  Szarlotek

Deser czekoladowy z fiolkami  Szarlotek

Mazurek różany z kandyzowanymi fiołkami Szarlotek

Galaretka fiołkowa Ja czyli Pinkcake

Czekoladowy deser fiołkowy Ja czyli Pinkcake

Mazurek migdałowo morelowy z kandyzowanymi fiołkami Ja czyli Pinkcake

Herbatka z fiołków i listków fiołka Ja czyli Pinkcake

Miód fiołkowo pierwiosnkowy i nasionka Ja czyli Pinkcake

Syrop fiołkowy Ja czyli Pinkcake

Sałatka z kozim serem, awokado i fiołkami Ja czyli Pinkcake

Czekoladowe krążki z fiołkami Ja czyli Pinkcake

 

HIBISKUS

Hibiskus i róża Panna cotta  Nobleva

Dżem z hibiskusa i rabarbaru  Nobleva

sztuka miesa w sosie z hibiskusa i sago  Psotka

Jamaica czyli hibiskus  Ania

Rozwiązanie konkursu galaretkowego Ja czyli Pinkcake

 

JARMUŻ

SMAŻONE KWIATY JARMUŻU Z MAKARONEM Wegetarinka

 

JAŚMIN

Jaśminowo-melonowe martini  Dorota

KREM JASMINOWY Z OWOCAMI Bezlaktozy

 

KALAFIORY I BROKUŁY

Zupa kalafiorowa z imbirem i kurkuma  Dorota

Makaron mini penne z sosem mięsno-kalafiorowym  Dorota

Brokuły w sosie cytrynowo-pietruszkowym  Dorota

Pita z jajecznica z brokułami i czosnkiem Dorota

Brokuły w śmietankowym serku i bazyliowym pesto  Dorota

Pikantne brokuły  Szarlotek

Popatrzcie, co kupiłam czyli FIOLETOWY KALAFIOR Ja czyli Pinkcake

 

KARCZOCH

zupa z karczochów Lashqueen

Karczochy faszerowane  Krokodyl

 

KOPER

LETNI BIGOS Z CUKINIĄ AROMATYZOWANY KWIATAMI KOPRU Wegetarinka 

 

LAWENDA

ciasteczka z lawendą i kolorowym lukrem Desperatehouse wife

lody lawendowo-miodowe Sur Nos Tables

Lawendowe ciasteczka  Sur Nos Tables

Paszteciki warzywne z tofu  Dorota

Świąteczna lawendowa babka ze słonecznikiem i nutką pomarańczy Alexxxanderka

Ciastka maślane z lawendą i różą Aenema

 

LIPA

Lody jogurtowo malinowe z nuta lipy  Szarlotek

Syrop z kwiatów lipy i ciekawostki  Szarlotek

Lipowe bułeczki z jabłkiem Szarlotek

 

MNISZEK

Miód z mniszka lekarskiego Kabamaiga

syrop z mniszka Mamabartka

Kwiaty mniszka smażone w cieście Ja czyli Pinkcake

 

NASTURCJA

Sałata z gruszka i kwiatami nasturcji  Dorota

Morderstwo na kolację Ja czyli Pinkcake

 

OGÓRECZNIK

risotto z ogórecznikiem i jego kwiatami Lashqueen

Morderstwo na kolację Ja czyli Pinkcake

 

PIERWIOSNEK

Muffinki pomarańczowe z kwiatami prymulki Monika

Risotto z krabem trawą cytrynową i pierwiosnkami  Nobleva

Miód fiołkowo pierwiosnkowy i nasionka Ja czyli Pinkcake

 

PIWONIA

Ucierane płatki piwonii Kabamaiga

 

ROZMARYN

ostre spaghetti z czosnkiem i kwiatami rozmarynu Lashqueen

 

RÓŻA                                     

Woda różana  Kuchenne fascynacje

Aromatyczny cukier różany  Kuchenne fascynacje

Mazurek różany z kandyzowanymi fiołkami Szarlotek

Sok z płatków róży  Szarlotek

UFO z nadzieniem wiśniowo-różanym  Szarlotek

risotto z wędzonym łososiem suszonymi pomidorami i płatkami róż Psotka

domowa woda różana  Hermina

Rogaliki z marmoladą różaną  Pluskotka

spaghetti z granatem fenkułem i płatkami róży Psotka

Hibiskus i róża Panna cotta  Nobleva

Róże z różanym twarożkiem  Nobleva

Rabarbar i róża Crumble  Nobleva

Różany sernik z garsteczka poziomek Nobleva

Konfitura z truskawek i rabarbaru z płatkami róży Majanka

przepiórki w płatkach róży  Lashqueen

Mrożone płatki róży   Dorota

Tarta jabłkowo-wiśniowa z płatkami róży  Dorota

Brązowy ryż na mleku z płatkami róży  Dorota

Galaretka z truskawek i róży  Dorota

Konfitura z dzikiej róży  Domi

Granita arbuzowo różana  Mirabelka

Koktajl truskawkowo różany  Mirabelka

Sok z płatków róży Ania

tarte róże z cukrem wersja 2 Alicja

leniwe konfitury z płatków róży  Alicja

prawie libański pudding Aenema

Tartaletki jabłkowe z różą Wiedźma Florentyna

Truskawki z różaną nutą Wiedźma Florentyna

Brzoskwinie w pączkach róży Ja czyli Pinkcake

Tropikalna tarta owocowa z sosem różanym Ja czyli Pinkcake

Serniko-brownie z różą Ja czyli Pinkcake

Mega orzeźwiająca herbatka Ja czyli Pinkcake

Pieczony lukier czyli makaroniki, z różą Ja czyli Pinkcake

Marchewkowe kwadraty piernikowe z różą Ja czyli Pinkcake

Dżemy truskawkowo kwiatowe Ja czyli Pinkcake

Sernik z galaretką różaną Ja czyli Pinkcake

Różane ptasie mleczko Ja czyli Pinkcake

Czekoladowe babeczki z różą i marcepanem  Ja czyli Pinkcake

Pierniki z tartą różą Szarlotek



RUKOLA

bruschetta cała w kwiatki rukoli Lashqueen

 

STOKROTKA

zupa ze stokrotek Alicja

Syrop ze stokrotek  Majanka

syrop stokrotkowy Wiedźma Florentyna

 

SZAFRAN I INNE PRZYPRAWY KWIATOWE

Szafranowy Pilaw Dorota

Ryz szafranowy na słodko Majanka

 

TYMIANEK I SZCZYPIOREK

Kurczak zapiekany w picie z ziołowo-kwiatowym  Nobleva

 

Smacznego kwiatka!

sobota, 20 sierpnia 2011

Serdecznie zapraszam Was do Poznania, gdzie we wrześniu podczas targów Gastro Trendy odbędą się warsztaty kulinarne "Gastronomia na Obcasach" Teatr Szkoła Kulinarna. Spotkanie ze mną i wspólne gotowanie planowane jest na wtorek 13 września o godzinie 14.30. Przygotowywać będziemy oczywiście dania z jadalnymi kwiatami. Po warsztatach zapraszamy gości na poczęstunek tym, co ugotujemy:)

gastronomia na obcasach

Szczegółowy program wszystkich dni znajdziecie na profilu Gastronomii na Obcasach.
Wszystkie osoby pragnące otrzymać formularz zgłoszeniowy proszone są o kontakt pod numerem tel.: 535 554 898 lub na adres mailowy: m_joannaochniak(at)wp.pl

Do zobaczenia! :)

Tagi: gadanie
07:58, pinkcake , bajanie
Link Komentarze (11) »
środa, 17 sierpnia 2011

Właśnie wróciłam z urlopu i w ciągu kilkunastu minut natknęłam się na kilka witryn z kradzionymi zdjęciami. Nawet się nie przyłożyłam do tego tropienia. Były to zarówno strony prywatne, jak i firmowe. Złodzieju, dlaczego bierzesz coś, co nie należy do Ciebie?!

Czy naprawdę jedynym sposobem zachowania zdjęć dla siebie jest przeprowadzenie przez środek zdjęcia wielkiego podpisu? Bo przecież dyskretny autograf z boku można łatwo wyciąć... Tłumaczenia takich osób są doprawdy żenujące. Bo to takie ładne, bo pytałem w innym miejscu i mi nie odpowiedzieli, bo przecież jest w sieci publicznej itd.

Jeżeli podoba Ci się jakieś zdjęcie - zapytaj, a po uzyskaniu pozwolenia podaj autora i link do oryginału. I NIGDY NIE ZMIENIAJ CUDZEGO ZDJĘCIA! Odcięcie podpisu to jeszcze bardziej barbarzyński rabunek z praw autorskich. Następna osoba znajdzie zdjęcie i już zupełnie nieświadomie uzna je za bezpańskie. Czy odciąłbyś podpis z obrazu na ścianie? Nie - to dlaczego robisz to z cudzym zdjęciem? Jeżeli uważasz, że to nic wielkiego, bo zdjęcie to tylko pstryknięcie migawki, to zrób je sobie sam. A jeżeli uznajesz, że ktoś włożył w to nieco trudu, to uszanuj go.

Co ciekawe znalazłam również blogi, na których zamieszczono cudze zdjęcia i teksty jako swoje. Jak w tym kraju ma być dobrze, skoro plagiat i kradzież są wszechobecne? Ile Waszych zdjęć skradziono? Ile autorskich przepisów wysłano na konkursy lub do gazety?

Jak słowo daję, odechciewa mi się. Poco mam tuczyć cudzą próżność?

Tagi: gadanie
11:07, pinkcake , bajanie
Link Komentarze (40) »
czwartek, 28 lipca 2011

Stała się rzecz straszna. Rybka Córci - Karolinka - umarła. Biedactwo została niechcący uszkodzona przez malutką kuzyneczkę i umarła. Niestety, nie dopilnowaliśmy tego wyjątkowo rozbrykanego dziecka...

Chociaż nie raz w czytanych książkach pojawiała się śmierć, to de facto jest to pierwsze zetknięcie mojego dziecka z umieraniem i bardzo to przeżywa. Powiedziała, że będzie płakać przez 10 dni i zawsze, kiedy zobaczy rybkę. Zapytała, czy informacja o śmierci Karolinki będzie w wiadomościach w telewizji. Odpowiedziałam, że chyba nie zdążą już przysłać kamery, ale mogę o tym napisać w komputerze.

Tak więc, rybka Karolinka, piękny błękitny samczyk bojownika, po przeżyciu u nas 9 miesięcy, zjedzeniu trzech opakowań kulek i zbudowaniu niezliczonych gniazd, popłynęła w Wielki Błękit.

Pożegnanie Córci:

Pogrzeb odbył się w strugach deszczu pod krzakiem dzikiej róży. Fatum jakieś czy co?...

Tagi: gadanie
08:40, pinkcake , bajanie
Link Komentarze (11) »
wtorek, 26 lipca 2011

Hmmm, mój blog został ostatnio przez Was doceniony. Jest mi niezmiernie miło z tego powodu:) Wyróżnienie przyznały mi: Chantel, Divette, Pyza, Zauberi oraz Mary, Kuchenne fascynacje i Magda(c). Bardzo Wam za nie dziękuję!

one lovely blog award

Zasady zabawy:

1. Umieścić u siebie link do bloga osoby, od której dostaliśmy nominację.
2. Wkleić powyższe logo na swojego bloga.
3. Napisać 7 rzeczy o sobie.
4. Nominować 16 osób i poinformować je o tym, pisząc odpowiedni komentarz. 

O mnie:

I. O sobie już sporo pisałam przy okazji innych wyróżnień. Jeżeli macie ochotę, to zapraszam do przeglądnięcia tamtych wisów. No i ciągle jest aktualny mój manifest, chociaż już dawno planowałam go zdjąć, to jest jednak teraz blog bez niego wydawałby mi się łysy.

II. Lubię mój blog. Od domu odpoczywam w pracy, od pracy odpoczywam z dziećmi, od domu i pracy odpoczywam na blogu;) Niestety nie mam teraz kompletnie czasu na blogowanie i przykro mi, że zaniedbuję odpisywanie na Wasze komentarze. Cieszę się, że pieczecie z moich przepisów lub znajdujecie u mnie inspirację do tworzenia własnych. To daje mi naprawdę wiele radości.

III. Nie zapowiada się, aby "Trochę Inna Cukiernia" zmieniła formę, albowiem Maluszek-Mamutek również wymaga diety eliminacyjnej:(

IV. Aktualnie większość czasu spędzam z Mamutkiem na rękach, ponieważ straszny z niego maminsynek, z Córcią u boku, bo są wakacje a straszna z niej mamincórcia. Ale nie narzekam bo lubię być ich Maminką. Chociaż moje dzieci mają jedną wadę: są niesamowicie zazdrosne o czytanie książek! O blogowanie zdecydowanie mniej;)

V. Napiszę, jeśli Was coś konkretnie zainteresuje:)

VI. Jak się dobrze wczytacie, to już nie będzie niespodzianka:D

VII. We wrześniu wybieram się do Poznania na targi "Gastronomia na obcasach" Teatr Szkoła Kulinarna. I Was bardzo serdecznie na nie zapraszam. Będzie okazja do poznania się i wspólnego gotowania:) Poczytać o tym wydarzeniu możecie również tutaj. Ja będę gotować drugiego dnia razem z "Kobietami Polskiej Gastronomii".

 

 

Zaś blogerki, które zapraszam do zabawy to autorki blogów:
Tortowe Kreacje, Kuchenna szkola przetrwania, Kwiecienka od kuchni, Pomarańcza i Imbir, Pyszne jedzonko, Lubię gotować, cukiernicze kreacje charlotte, Bea w kuchni, KUCHNIA WEGETARIAŃSKA, sto kolorów kuchni, Majanowe pieczenie, Galangal - życie ze smakiem, Grażyna gotuje, Around the Kitchen Table, Gotowanie pod gruszą
Choć blogów, które lubię jest zdecydowanie więcej. Wybaczcie, że nie odwiedzam Was tak często, jak bym chciała.

Buziaki!
Gosia

piątek, 15 lipca 2011

Chciałbym powiedzieć, że to mój pomysł, ale nie mogę;) Deszczowy dzień dla aktywnej pięciolatki, kiedy jej braciszek ciągle śpi i nie może się nad nim znęcać, a mama poprawia egzaminy, więc chwilowo nie można jej skakać po głowie, to straszliwe cierpienie, dlatego też szuka sobie zajęć. I znalazła. I wsiąkła. I w końcu ja też się wprosiłam.

owocowa wyliczanka, deszczowe zabawy, owocowe liczydło

Owoce można nie tylko zjeść. Można też je liczyć. Ile jest zielonych, ile jest czerwonych, ile jest razem żółtych i pomarańczowych. itd? Zabawa edukacyjna starczyła aż do obiadu. Po "podwieczorku" liczba eksponatów się zmieniła, więc można było liczyć od nowa :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5