| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością, kopiowanie jest płatne. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:) Komentarzy reklamowych nie publikuję!
Kontakt
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
FAQ
Przydatne linki


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: alkohol

wtorek, 29 maja 2018

Frenette to francuski alkoholowy napój przygotowywany z liści jesionu. Oryginalna receptura przypomina przygotowanie cydru albo piwa. Dawniej do osłodzenia Frenette wykorzystywano mannę (zapewne z jesionu mannowego), czyli zastygnięty, słodki sok rośliny, który wycieka ze śladów po nakłuciach przez owady. 

 frenette, piwo z jesionu, napój z liści jesionu

Frenette - napój z liści jesionu

5 g wysuszonych liści jesionu
5 g prażonej cykorii
3 g kwasu winowego
3,5 g świeżych drożdży piwowarskich
250 g cukru
5 litrów świeżej wody

Liście jesionu zbierz w lecie, oderwij od głównego nerwu i wysusz je w cieniu. Zagotuj pół litra wody i zaparz nią liście jesionu z dodatkiem cykorii. Odstaw do wystudzenia, po czym napar przecedź przez szmatkę. Rozpuść cukier i kwas winowy w niewielkiej ilości ciepłej wody. Dodaj drożdże i dolej mieszaninę do naparu z liści, dodaj resztę wody i przelej do gąsiora. Fermentuj przez 10-11 dni. Zlej napój do butelek i szczelnie zakręć.

Tymczasem postanowiłam przygotować wiosenną, bezalkoholową wersję Frenette w oparciu o sprawdzoną recepturę na musującą lemoniadę.

 napój z liści jesionu, frenette, ash leaves drink

Gazowany napój z liści jesionu

pół garnka młodych liści jesionu
pół szklanki cukru (lub więcej, jeżeli lubicie mniej wytrawne napoje)
1 cytryna
2–3 l miękkiej wody

Cytrynę wyszorować i pokroić w plasterki. Liście jesionu trochę zmęczyć lub posiekać i wrzucić do garnka lub słoja przekładając cytryną. Cukier rozpuścić w ciepłej wodzie i zalać liście. Garnek przykryć ściereczką i odstawić na 3 dni. Następnie przecedzić i przelać płyn do sterylnych, szczelnie zamykanych butelek. Odstawić na 10–20 dni.

Powiem Wam, że liście jesionu maja bardzo ciekawy aromat i musująca lemoniada z jesionu jest naprawdę smaczna. Lekka goryczka młodych liści podbija fajny, rześki, zielny aromat. Dla mnie bomba!

Smacznego!

P.S. Piwo z jesionu budziło duże zainteresowanie na naszym stoisku podczas Festiwalu Nauki i Sztuki. Z resztą dużo ciekawych rzeczy tam miałam :) Bardzo dziękuję gościom Festiwalu za ogrom pozytywnych emocji przekazanych w czasie prezentacji.

przetwory z dzikich roślin, smakowite drzewa, pyszne chwasty, jadalne kwiaty

P.S. 2. Serdecznie zapraszam na moje spotkanie autorskie w ramach 13. Festiwalu Święto Ogrodów 13 czerwca o godz. 19.30 w restauracji Pod Katarynką (ul. Brzozowa 15, Kraków).

sobota, 05 maja 2018

Magnolie mają niezwykły aromat. Można go wykorzystać w daniach wytrawnych marynując płatki magnolii (to jest przepis na marynowane magnolie), a można i na słodko. Zapraszam więc na niezwykłe lody magnoliowe.

lody magnoliowe, lody z magnolii, magnolia flower icecream

Lody z magnolii

500 ml śmietany 30%
80-100 g cukru
1 laska wanilii
2 żółtka
2 łyżki białego wina (użyłam półwytrawnego Chardonay)
płatki magnolii japońskiej, nagiej lub gwiaździstej

Śmietanką zalać płatki magnolii i przeciętą laskę wanilii, podgrzać na malutkim ogniu. Nie zagotować. Odstawić pod przykryciem do wystudzenia, po czym przecedzić. Żółtka ubić z winem i połową cukru na gładki krem. Śmietankę magnoliową lekko ubić z połową cukru, połączyć z masą żółtkową i wlać do maszyny do lodów lub wstawić do zamrażarki i co jakiś czas miksować.

Lody magnoliowe udekorowałam dużymi płatkami magnolii pośredniej, bo niestety ta o drobnych płatkach, której aromat wykorzystałam do przygotowania lodów, w międzyczasie całkiem się osypała.

lody magnoliowe, lody z magnolii, magnolia flower ice-cream

Lody o smaku magnolii są zachwycające! Ta aura tajemniczości w kompozycji z wanilią jest nie do podrobienia.

Smacznego!

środa, 22 listopada 2017

W czasie pracy nad "Smakowitymi drzewami" szukałam nazwy dla wymyślonego drinka i poprosiłam o pomoc znajomych. W efekcie burzy mózgów musiałam wymyślić nowego drinka pod zaproponowaną nazwę. "Córka leśniczego" po prostu nie mogła pozostać anonimowa ;) Powinna być słodka jak poziomki i mocna jak dąb! Zatem przygotowałam napój z syropy poziomkowego i nalewki żołędziowej.
Ale ostatnio kolega zgłosił zażalenie, że pal sześć nalewkę żołędziową, nazbiera żołędzi w parku i się zrobi, no ale skąd wytrzasnąć syrop z poziomek, to on już nie ma bladego pojęcia. Ale że na dojrzenie nalewki trzeba poczekać kilka miesięcy, zatem w odzewie przedstawiam Wam "Córkę leśniczego w mieście"! Podobny zamysł, ale bardziej cywilizowane i komercyjnie dostępne składniki.

Uwaga! Przepis dla osób powyżej 18 roku życia. 

Córka leśniczego w mieście, drink z sokiem malinowym, drink z nalewką orzechową, smakowite drzewa

Córka Leśniczego w Mieście

50 ml wódki
25 ml syropu malinowego
25 ml nalewki orzechowej

Do schłodzonego kieliszka nalać syrop malinowy. Następnie delikatnie lejąc po odwróconej łyżeczce, nalewkę orzechową. Kiedy płyn się uspokoi, znów po łyżeczce nakapać wódkę.

Udanej zabawy!

P.S. Przy okazji zapraszam Was na Festiwal Wonności, który się odbywa na Zamku w Starym Wiśniczu KLIK, gdzie w sobotę będę z moimi książkami. Do zobaczenia! :)

środa, 23 września 2015

Truskawko-szpinak jest jak świnka morska: ani świnka ani morska. Podobno rośnie gdzieś dziko, ale można też kupić i ja się właśnie tak nacięłam ;)

truskawko-szpinak, szpinako-truskawka,komosa łodygowa

Owoce komosy rózgowej (Blitum virgatum lub Chenopodium foliosum) są śliczne, a listki można przygotowywać jak szpinak. Ale w smaku nie przypomina ani truskawki, ani szpinaku. Listki, jak to listki komosy, nieco mdłe, nieciekawe. Natomiast owoce w smaku przypominają niedojrzałe morwy. Są kwaskowe, w ogóle niesłodkie, z mocnym zielnym posmakiem. Nie mam pojęcia, komu one się skojarzyły z truskawką??? Jedna wielka ściema! Znaczy chwyt marketingowy :D W dodatku te małe czarne nasionka są raczej wkurzające.

Polecane jest jedzenie owoców truskawko-szpinaku na surowo, bo ładnie wyglądają w sałatkach, ale nie wiem, którą sałatkę chciałbym nimi zepsuć a do deseru absolutnie bym ich nie użyła. Zastanawiałam się, co przygotować z tych świnek morskich i padło na nalewkę.

nalewka z komosy łodygowej, nalewka truskawko-szpinak, truskawko-szpinak przepisy

Nalewka z truskawko-szpinaku

kubek owoców komosy łodygowej
kubek brązowego cukru
kubek spirytusu 

Truskawko-szpinak zasypać cukrem, zostawić na słonecznym oknie na 1 dzień, żeby puścił sok. Zalać spirytusem i odłożyć do szafki na 3 miesiące. Przefiltrować i odstawić do leżakowania na pół roku.

nalewka z komosy łodygowej, truskawko-szpinak przepisy

Za jakieś pół roku będę szukać ochotników do spróbowania ;)

Ja tym czasem pozachwycam się cudowną różnorodnością natury, która stworzyła taki truskawko-szpinak ;) Wierzę, naprawdę głęboko wierzę, że każda potwora znajdzie swojego amatora i gdzieś na świecie jest osoba, która uwielbia truskawko-szpinak. Takowa osoba musi gdzieś być. Po prostu musi :P

poniedziałek, 09 lutego 2015

Kiedyś zrobiłam koktajl Yvette inspirowany francuskim likierem fiołkowo-owocowym (klik). Był cudowny, ale Beatka z Cukierniczych Kreacji nadepnęła mi na ambicję snując wizje eterycznego napoju, więc odpuścić nie mogłam ;) Zawzięłam się i zrealizowałam te wizje!

Na nuty smakowe Creme Yvette składają się: jeżyny, maliny, czarna porzeczka, poziomki i fiołki. Ale tak szczerze mówiąc, nie do końca wierzę w naturalność tego ostatniego aromatu, bo producent deklaruje użycie suszonych fiołków, a one w czasie suszenia kompletnie tracą zapach. Nawet perfumy fiołkowe przygotowuje się zupełnie inaczej niż większość perfum, a mianowicie metodą enfleurage'u, czyli maceracji w tłuszczu, a potem ekstrakcji zimnym etanolem, bo aromat fiołków jest niezmiernie ulotny.

nalewka fiołkowa, nalewka owocowa z fiołkami, creme yvette

Żeby nie uronić żadnego z aromatów, postanowiłam rozbić procedurę przygotowywania na etapy. Wydawało mi się to najrozsądniejszym wyjściem, biorąc pod uwagę, że każdy ze składników pojawiał się w innym czasie. 

Nalewka a'la Creme Yvette

I - kwiecień - nalewka fiołkowa
II - czerwiec - nalewka malinowo-poziomkowa
III - lipiec - nalewka porzeczkowa
IV - sierpień - nalewka jeżynowa
V - październik - połączenie smaków 
VI - styczeń/luty - otwarcie butelki 

Nalewkę z fiołków robiłam w taki sposób, że 4 szklanki fiołków zalałam sokiem z cytryny i szklanką wódki i szklanką spirytusu. W przypadku nalewek owocowych, trzeba wziąć 600 g owoców, przesypać 200 g brązowego cukru, odstawić na 1 dzień w ciepłe miejsce. Zalać 400 ml wódki i 200 ml spirytusu. Odstawić w ciemne miejsce i od czasu do czasu przewracać słoikiem. Po 6 tygodniach zlać znad owoców, odstawić na 1 dzień, po czym przesączyć, żeby usunąć osad.

Zmieszać wszystkie składniki. Spróbować, ewentualnie skorygować smak dodając cukru, alkoholu lub syropu albo soku wyciskanego z owoców. Moja Yvette finalnie miała ok. 25% alkoholu i łagodnie słodki smak. Zamknąć w ciemnym miejscu na kilka miesięcy.



nalewka fiołkowa, likier fiołkowy, likier a'la creme yvette

Boski trunek! Delikatny, lekki, zniewalający aromatem, upajający smakiem. Mocne akordy owocowe osnute nutą fiołków. No cudo istne!

Idealny napój do świętowania 6 urodzin Trochę Innej Cukierni! Z tej okazji będę miała dla Was prezent :) Kto zagląda na fejsbukową stronę bloga, ten już wie ;)

Pozdrawiam
Gosia 

środa, 20 listopada 2013

Jakoś przez tyle lat nie byłam w stanie zmobilizować się do zrobienia przyzwoitego zdjęcia ekstraktowi z wanilii. A to jeden z podstawowych składników w kuchni! Nie kupujcie cukru wanilinowego (dokładnie przeczytajcie ten wyraz) ani obleśnego olejku w sklepie, nie mają porównania do naturalnych aromatów zawartych w lasce wanilii, a wcale taniej nie wychodzą.

domowy ekstrakt waniliowy i domowy cukier waniliowy, domowy cukier z wanilią, jak zrobić ekstrakt waniliowy

Produkcję domowego ekstraktu i cukru z wanilią należy bowiem zacząć od zakupu lasek wanilii na allegro, gdzie kosztują ok 1,5 zł za sztukę o długości ponad 17 cm. Warto się umówić z koleżankami na wspólne zakupy, żeby obniżyć koszty transportu. Każda laska zazwyczaj jest zapakowana oddzielnie i ma przynajmniej 2-letni okres ważności, więc spokojnie można wziąć na zapas. A mogą się przydać, bo domowy cukier waniliowy to zawsze trafiony prezent :)

domowy cukier z wanilią, jak zrobić cukier waniliowy, homemade vanilla sugar

Domowy cukier waniliowy

1,5 szklanki cukru (brązowego lub ksylitolu)
2 laski wanilii

Wanilię rozkrój wzdłuż i przeciągnij nożem, żeby wyskrobać nasionka. Cukier wsyp do blendera, dodaj nasionka i zmiksuj przez 5 sekund. Jeżeli nie masz blendera to nic, wystarczy, że porządnie wytrząśniesz cukier z ziarenkami wanilii. Tylko że one są nieco lepkie i się sklejają w grudki, więc blender ładne je rozprowadza po całej objętości cukru. Przesyp cukier do szczelnego słoika lub puszki, do środka włóż wydrążone laski – mają one wciąż dużo aromatu, który będzie przechodził do cukru. Cukier z wanilią jest od razu gotowy do użycia.

Zazwyczaj przygotowuję brązowy cukier waniliowy, ale trzymam go w brzydkiej puszce, więc nie pokażę ;) Poza tym na zdjęciu po zmieleniu wygląda bardzo biało :P Tak samo można przygotować ksylitol waniliowy na potrzeby diabetyków.


domowy ekstrakt waniliowy, DIY vanilla extract, homemade vanilla extract, domowy aromat waniliowy, jak zrobić ekstrakt waniliowy

Domowy ekstrakt waniliowy

3 laski wanilii
200 ml wódki

Laski wanilii rozkrój wzdłuż, nie wydłubuj nasionek. Włóż rozcięte laski do butelki i zalej wódką. Zadbaj, żeby żaden kawałek wanilii nie wystawał ponad powierzchnię płynu. Z czasem ekstrakt będzie nabierał coraz ciemniejszej barwy. Mocnego aromatu nabierze w około dwa tygodnie, ale nawet po tygodniu już nadaje się do użytku. Po zużyciu części ekstraktu można dolać wódki. Na bieżąco można też ekstrakt wzmacniać dokładając nowe laski. Ja zazwyczaj dorzucam takie, z których wyskrobałam nasionka do innych celów. No i wreszcie wódka dostawana przez męża na imieniny nie stoi bezczynnie w szafce ;)

 

Przejście do kolejnego wpisu KAWA ŻOŁĘDZIOWA >>>>

sobota, 19 maja 2012

Ostatnio W poprosił mnie o upieczenie muffinek na imieniny, z jajkami, masłem itd... Ale w międzyczasie się pokłóciliśmy, więc nic dziwnego, że babeczki się mi kompletnie nie udały. (Tak szczerze mówiąc to zapomniałam dodać sody:P Ale to nasuwa mi przemyślenie, że skoro jajka nie wystarczą do upieczenia pulchnych muffinków, to już lepiej piec bez nich;) Oszczędność cholesterolu i energii, bo bezjajeczne krócej się pieką:)) Postanowiłam przerobić te nieudane muffinki na gnieciuchy czyli bajaderki vel ziemniaczki, a skoro w między czasie się pogodziliśmy to i nie dziwota, że wyszły wspaniale;)

O bajaderkach miałam tylko mętne przekonanie, że to rodzaj utylizacji zapleśniałych resztek w cukierniach:/ Wiedziałam, że powinno się do nich dodać dżem i masło. Zrobiłam więc szybką przebieżkę po blogach i dowiedziałam się jeszcze o bakaliach, alkoholu i mleku. No dobra, pozbierałam co miałam w lodówce i zrobiłam pierwsze w życiu ziemniaczki.

bajaderki, ziemniaczki, gnieciuchy

Gnieciuchy, bajaderki, ziemniaczki czy jak je tam?...

porcja czekoladowych muffinek (czyli około 750 g)
pół szklanki mleka
pół kostki masła
pół słoika konfitury z czarnych borówek lub powideł śliwkowych
1/3 szklanki whisky
3 łyżki kakao
2 łyżki cukru pudru
pół szklanki suszonej żurawiny lub śliwek
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
wiórki kokosowe i orzechy do obtaczania

Muffinki rozgnieść widelcem. Zagrzać mleko z masłem do jego rozpuszczenia. Wymieszać z muffinkowymi okruszkami, konfiturą, cukrem, bakaliami i whisky. Zagnieść na jednolitą masę. Formować kuli z porcji nabranej łyżeczką i obtoczyć w orzechach lub wiórkach kokosowych. Wstawić do lodówki do stężenia. Wyszło mi 30 sztuk.

bajaderki, ziemniaczki, gnieciuchy

Choć jest to wyrób na mleku i jajkach, jest w sumie łatwy do przerobienia dla alergików. Trzeba tylko zastąpić mleko krowie - kozim lub owsianym, a masło - margaryną lub masłem kokosowym. W wersji dla dzieci oczywiście alkohol trzeba by zastąpić mlekiem. No i trzeba by mieć porcję nieudanych muffinek bezjajecznych, co jest raczej nie możliwe, bo jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nie wyszły :D

Dodaję do Finger Food. 

P.S. A chrupiące paczuszki trafią do pań:
Nataleczki, NaDa, Berrypunch

Ponieważ pani Nataleczka nie podała adresu do wysyłki ani żadnego innego namiaru na siebie, po tygodniu czekania, upominek przechodzi na następną wylosowaną osobę, czyli Majanę.

Wybrałam jedyną słuszna metodą, tzn karteczkami z wypisanymi imionami losowanymi przez niepiśmienne dziecię. Ponieważ miałam wybrać jedną, która mi się najbardziej podobała, oczywiście nie umiałam się zdecydować. Więc spośród 4 komentarzy, które mi się najbardziej podobały wylosowałyśmy 1, a pozostałe 3 trafiły z powrotem do puli. Poproszę o przesłanie adresów do wysyłki na maila: pinkcake()gazeta.pl Będę czekać tydzień, jeżeli ktoś się nie zgłosi, to wylosuję następną osobę.

sobota, 05 maja 2012

Zapraszam na napój, pierwotnie przygotowany przeze mnie podczas warsztatów Gastronomii na Obcasach, tym razem w wersji white.

Tutaj (klik) można obejrzeć wersję lila-róż.

syrop z białych fiołków, violets syrup, white violanade, biała fiołeniada

Biała Fiołeniada

1 litr wody mineralnej gazowanej (lub pół litra wody i pół litra białego wina musującego)
1/2 cytryny
1/4 szklanki cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 łyżka suszonej lawendy
1/2 szklanki syropu z białych fiołków
kilka garści białych fiołków

Zagotuj pół szklanki wody i zalej nią lawendę, odstaw pod przykryciem do wystudzenia. Przecedź syrop lawendowy, dodaj cukier, sok wyciśnięty z cytryny i zamieszaj. Dodaj syrop fiołkowy i całość zalej wodą mineralną. Połowę wody mineralnej (lub więcej:)) można zastąpić białym winem...



 
1 , 2 , 3