|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: alkohol
sobota, 19 maja 2012
Ostatnio W poprosił mnie o upieczenie muffinek na imieniny, z jajkami, masłem itd... Ale w międzyczasie się pokłóciliśmy, więc nic dziwnego, że babeczki się mi kompletnie nie udały. (Tak szczerze mówiąc to zapomniałam dodać sody:P Ale to nasuwa mi przemyślenie, że skoro jajka nie wystarczą do upieczenia pulchnych muffinków, to już lepiej piec bez nich;) Oszczędność cholesterolu i energii, bo bezjajeczne krócej się pieką:)) Postanowiłam przerobić te nieudane muffinki na gnieciuchy czyli bajaderki vel ziemniaczki, a skoro w między czasie się pogodziliśmy to i nie dziwota, że wyszły wspaniale;) O bajaderkach miałam tylko mętne przekonanie, że to rodzaj utylizacji zapleśniałych resztek w cukierniach:/ Wiedziałam, że powinno się do nich dodać dżem i masło. Zrobiłam więc szybką przebieżkę po blogach i dowiedziałam się jeszcze o bakaliach, alkoholu i mleku. No dobra, pozbierałam co miałam w lodówce i zrobiłam pierwsze w życiu ziemniaczki.
Gnieciuchy, bajaderki, ziemniaczki czy jak je tam?... porcja czekoladowych muffinek (czyli około 750 g) Muffinki rozgnieść widelcem. Zagrzać mleko z masłem do jego rozpuszczenia. Wymieszać z muffinkowymi okruszkami, konfiturą, cukrem, bakaliami i whisky. Zagnieść na jednolitą masę. Formować kuli z porcji nabranej łyżeczką i obtoczyć w orzechach lub wiórkach kokosowych. Wstawić do lodówki do stężenia. Wyszło mi 30 sztuk.
Choć jest to wyrób na mleku i jajkach, jest w sumie łatwy do przerobienia dla alergików. Trzeba tylko zastąpić mleko krowie - kozim lub owsianym, a masło - margaryną lub masłem kokosowym. W wersji dla dzieci oczywiście alkohol trzeba by zastąpić mlekiem. No i trzeba by mieć porcję nieudanych muffinek bezjajecznych, co jest raczej nie możliwe, bo jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nie wyszły :D P.S. A chrupiące paczuszki trafią do pań: Wybrałam jedyną słuszna metodą, tzn karteczkami z wypisanymi imionami losowanymi przez niepiśmienne dziecię. Ponieważ miałam wybrać jedną, która mi się najbardziej podobała, oczywiście nie umiałam się zdecydować. Więc spośród 4 komentarzy, które mi się najbardziej podobały wylosowałyśmy 1, a pozostałe 3 trafiły z powrotem do puli. Poproszę o przesłanie adresów do wysyłki na maila: pinkcake()gazeta.pl Będę czekać tydzień, jeżeli ktoś się nie zgłosi, to wylosuję następną osobę.
sobota, 05 maja 2012
Zapraszam na napój, pierwotnie przygotowany przeze mnie podczas warsztatów Gastronomii na Obcasach, tym razem w wersji white. Tutaj (klik) można obejrzeć wersję lila-róż. Biała Fiołeniada 1 litr wody mineralnej gazowanej (lub pół litra wody i pół litra białego wina musującego) Zagotuj pół szklanki wody i zalej nią lawendę, odstaw pod przykryciem do wystudzenia. Przecedź syrop lawendowy, dodaj cukier, sok wyciśnięty z cytryny i zamieszaj. Dodaj syrop fiołkowy i całość zalej wodą mineralną. Połowę wody mineralnej (lub więcej:)) można zastąpić białym winem...
piątek, 07 maja 2010
Potrzebny był deser na szybko, więc znowu toczyłam kuleczki z czekoladą. Tym razem z wafelkami i wyszły delikatniejsze.
duża garść pokruszonych wafli (bezjajeczne, bezmleczne, "kujawskie") tarte migdały do obtoczenia Zagnieść wszystkie składniki. Utoczyć 3-4 kulki dla dziecka, a do reszty masy dodać likier i uformować małe kulki. Obtoczyć w migdałach. Nie liczyłam ile sztuk mi wyszło, ale były mniejsze niż poprzednio i była jedna głowa do podziału więcej :P
sobota, 06 lutego 2010
Tiramisu znaczy mniej więcej "zabierz mnie wysoko". Zamiast klasycznego likieru migdałowego Amaretto użyłam likieru śmietankowego Baileys. I zgodnie już z kompletnym pomieszaniem języków wyszło mi Bailamisu czyli hiszpańsko-włoskie niezmiernie zadęte: unieś mnie w tańcu aż do nieba... Chyba dość romantycznie, co nie?
250 g serka śmietankowego typu Mascarpone (lub nawet serka homo) Żółtka ubić z połową cukru, postawić na misce z wrzątkiem i ubijać, aż do uzyskania gęstego białego kremu. Połączyć z serkiem. Ubić śmietanę z resztą cukru i połączyć z serem. Mały szczegół techniczny: ponieważ nie miałam odpowiedniej foremki, pomogłam sobie folią aluminiową i ciężkimi kartonami. Wyszła mi prowizoryczna foremka mieszcząca 4 biszkopty wzdłuż i wszerz.
Myślałam, że starczy nam na dwa razy, ale deser okazał się tak pyszny, że dzielenie go na 4 kawałki okazało się czystym barbarzyństwem:) To było najlepsze tiramisu jakie jadłam!
niedziela, 31 stycznia 2010
Mam już dosyć zimy! Wkładania 5 warstw ubrań, szarpania się na klęczkach z suwakiem dziecięgo płaszcza. Mam juz dość lodowatego wiatru, który zawsze wieje prosto w oczy niezależnie od tego, w którą stronę się idzie. Nie cierpię skoku ciśnienia przy wejsciu z -20 do +20. Wracam wytyrana z zajęć. Cieknący nos, policzki zalane piekącym rumieńcem, zamęt w głowie, potargana szopa włosów po ściągnięciu czapki. - Pięknie wyglądasz - mówi W. I ja mu wierzę... Najszybszy w świecie deser dla W.
200 ml śmietanki kremówki Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i ostudzić. Śmietanę ubić z cukrem i połączyć z czekoladą. Schłodzić. W trakcie ubijania można dodać likier. Ja polałam już gotowy mus i to tylko jeden, albowiem drugi łakomczuch miał kierować pojazdem mechanicznym :P Córcia dostała kawałek czekolady i też była zadowolona:)
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Zapomniana paczka herbatników + rodzinka złakniona słodyczy + brak czasu, to okazja dla czekoladowych kulek, inspirowanych takimi jak u Doroty.
1/3 paczki herbatników (bezjajeczne, holenderskie) Ciastka pokruszyć i zagnieść z pozostałymi składnikami. Utoczyć 3 kulki dla dziecka, a do reszty masy dodać whiskey i uformować kulki. Obtoczyć w cukrze pudrze. Wyszło mi w sumie 11 kulek wielkości małych orzechów włoskich.
czwartek, 26 listopada 2009
Wino spod duszenia gruszek absolutnie nie mogło się zmarnować;) Połączyłam je z sokiem winogronowym spod dzieckowego deseru gruszkowego, zagotowałam i dodałam sok wyciśnięty z cytryny. Powstał pyszny niezbyt mocny ale silnie pachnący grzaniec. Mmmm!...
poniedziałek, 23 listopada 2009
Wyśmienity pomysł, który chyba każdy zna i każdy robi po swojemu;)
Ja robię tak:
W wersji dla dzieci użyłam małych gruszek, wino zastąpiłam sokiem winogronowym, dałam dużo mniej przypraw oraz krócej gotowałam. Penetracja soku wgłąb gruszki jest dużo mniejsza niż w przypadku wina.
To moja propozycja na Korzenny Tydzień, a już jutro możecie spodziewać się ogłoszenia wyników Konkursu Rosołowego...
sobota, 12 września 2009
Na pożegnanie lata pyszny mrożony deser z czerwonego wina. Chciałam coś lżejszego, ale można taki deser przygotować z samego słodkiego (lub słodzonego wytrawnego) wina.
200 ml czerwonego wytrawnego wina Mrozić i od czasu do czasu mieszać. Można nie pilnować dokładnie czasu mieszania bez obaw, ponieważ alkohol tak szybko nie zamarza. Po spożyciu nie wsiadać za kierownicę:)
Najbardziej będzie mi brakować tych brzóz.
niedziela, 12 lipca 2009
Nie wiem, po co nakupiłam więcej wiśni, niż byłam w stanie zjeść. Nie mam drylownicy, a potrzebowałam uspokoić skołatane nerwy, więc kroiłam każdą wisienkę na pół i wyciągałam pestkę. Zaczęłam o 5 rano, bo z nerwów nie mogłam spać i przed pobudką rodzinki ze wszystkim skończyłam.
Wiśnie w kompocie 3 słoje (1-litrowe) wydrylowanych wiśni Wiśnie upchnąć do wyparzonych słoików, zalać zimnym syropem z wody, cukru i cytryny. Zamknięte słoiki poustawiać ciasno w dużym garku wyłożonym ściereczką, zalać wodą do 3/4 wysokości słojów i gotować przez 30 minut. Odstawić do góry dnem pod ściereczką do ostudzenia.
Konfitura a właściwie dżem wiśniowy z amaretto Odważyłam: Zasypałąm wiśnie cukrem i pektyną, powolutku grzałam na małym ogniu. Kiedy się zagotowało, mieszałam delikatnie, żeby nie zniszczyć struktury owoców, przez 4 minuty. Dodałam amaretto i przelałam do wypieczonych słoiczków. Robiąc taki dżem, trzeba koniecznie pamiętać o przygotowaniu kilku małych ozdobnych słoiczków. Nigdy nie wiadomo, komu trzeba będzie zrobić słodki prezent lub łapóweczkę;) Przepis zgłosiłam do Viridianki i Peli.
Dżem z borówek z cointreau 1 kg borówek Borówki zasypać cukrem i odstawić na kilka godzin. Dodać pektynę (jeżeli nie ma dodatku kwasku cytynowego, dodać łyżeczkę lub sok z ołowy cytryny), postawić na gazie i powoli doprowadzić do wrzenia. Gotować 4 minuty. Dodać kieliszek cointreau (mniej więcej w ilości 1 łyżka na słoiczek) i przelać do wyparzonych (lub wypieczonych słoików). Zakręcić i ustawić do góry dnem do ostudzenia. Super połączenie! Dżem borówkowy z palinką czereśniową Wszystko tak samo tylko chlapnąć palinką. Dżem borówkowy Wszystko tak samo tylko bez alkoholu. Każdy rodzaj podpisać lub przelać do słoiczków innego kształtu, co by przez przypadek nie dać dziecku wódy.
Wszystie moje przetwory zgłosiłam do akcji Spiżarnia u Peli, a wszystkie BORÓWKOWE przepisy do BORÓWKOWEJ akcji Olci:)
czwartek, 09 lipca 2009
Poszłyśmy do lasu na maliny a wróciłyśmy z płatkami. Te ochydne róże dalej kwitną!!! Nie dość im, że całe są obwieszone powoli dojrzewającymi owocami, to wypuściły całe pokolenie nowych kwiatów. Błeee! :D Oczywiście Córcia nie pozwoliła mi przejść obok nich obojętnie i w efekcie musiałam coś z nimi zrobić. Co? To już zostało mi uprzejmie pozwolone zadecydować samodzielnie:P Wybrałam syrop, ponieważ z tych, które zrobiłam do tej pory, już zniknęło półtorej butli, a pracy przy tym tyle co nic:) Postanowiłam też zutylizować esencję różaną. Uznałam ją jednak za ślepą uliczkę. Ładnie pachnie, ale zapach się szybko ulatnia, a większość substancji smakowych z róży jednak rozpuszcza się lepiej w rozpuszczalnikach polarnych. Dlatego też połowę buteleczki soku różanego uzupełniłam esencją (oczywiście normalnie nalewki robi się przy pomocy spirytusu) i myślę, że otworzę w okolicach peryhelium, czyli swoich urodzin;) Na zdjęciu duży sok i mała nalewka.
Dorzucam jeszcze garść informacji na temat właściwości zdrowotnych kwiatów. Kwiaty zawierają spore ilości: witaminy C, beta-karotenu oraz mikroelementów (m.in.: wapń, potas, żelazo, cynk, miedź). Ponadto posiadają fitosterole, (mogą modyfikować metabolizm cholesterolu i spowalniać jego wchłanianie) hydroksykwasy i olejki eteryczne. Olejki eteryczne wykorzystywane sa w aromaterapii, w zależności od pochodzeniawykazują różnorodne właściwości: przeciwbakteryjne, uspokajające, pobudzające, wzmagające apetyt, przyspieszające przemianę materii etc. Są odpowiedzialne za intensywny zapach kwiatów, im większa zawrtośc olejków aromatycznych tym silniej pachnie kwiat. Powszechnie wykorzystuje się kwiatowe olejki eteryczne takie jak: różany, lawendowy, goździkowy (z goździkowca), geraniowy, hyzopowy, rumiankowy. Kwiaty zawierają również wszystko to, co inne tkanki roślinne: białka, cukry i błonnik:) No i barwniki: flawonoidy. Flawonoidy są to związki polifenolowe pochodzenia roślinnego, które pełnią różnorodne funkcje: antybiotyków, fungicydów, herbicydów, chronią roślinę przed promieniowaniem UV, regulują transport hormonów, biorą udział w przywabianiu owadów, nadają roślinie intensywne barwy (żółta, czerwona, niebieska, fioletowa) i smak. Zlokalizowane są głównie w warstwach powierzchniowych roślin np.: w skórce owoców, płatkach kwiatów, powierzchni łodyg, w łupinie zbóż. Spośród flawonoidów najintensywniej zabarwione są antocyjanidyny – barwniki kwiatów, owoców i liści wielu gatunków roślin. Są odpowiedzialne za barwy od różowej przez czerwoną do niebieskiej i fioletowej. Niektóre flawonoidowe barwniki są bezbarwne, lecz są widzialne np.: dla owadów i ptaków. Z kolei flawonole odpowiadają (obok karotenoidów) za żółtą barwę kwiatów. Najbardziej rozpowszechnionym flawonoidem występującym w produktach spożywanych przez człowieka w naszej strefie klimatycznej jest kwercetyna. Różnorodność procesów, na które mogą wpływać flawonoidy w organizmie człowieka, jest ogromna i wynika z liczności tych związków oraz faktu, że działają one na wielu poziomach. Związki te wykazują następujące właściwości biochemiczne:
Wierzcie, lub nie wierzcie, ale trzymałam butelkę Amaretto przez 10 lat i jeszcze nie miałam okazji jej otworzyć. Aż naszła mnie ochota na coś pysznego dla dorosłych:)
500 g serka śmietankowego typu Mascarpone Żółtka ubić z cukrem, postawić na misce z wrzątkiem i ubijać, aż do uzyskania gęstego białego kremu. Ubić z serkiem. Niby to sernik na zimno, ale jaki pyszny!
piątek, 26 czerwca 2009
litr białego półwytrawnego wina Konfiturę fiołkową (tą samą, której użyłam do sernika) rozmieszać z niewielką ilością wina i przecedzić do szklanego naczynia, wlać resztę wina i dobrze rozmieszać, dodać lód i wodę. Wrzucić suszone fiołki i nie mieszać, żeby ich nie uszkodzić. Napój trzeba przygotować chwilę wcześniej, żeby fiołki zdążyły namoknąć i odzyskać swoje kształty i kolor.
niedziela, 14 czerwca 2009
Idealna ochłoda w gorący imieninowy dzień i prosty sposób, by goście na długo zapamiętali przyjęcie:) litr różowego półwytrawnego wina Do szklanego (koniecznie:)) dzbana lub wazy włożyć cukier, wlać trochę wina i zamieszać, dodać lód, sok z płatków róży razem z płatkami i zalać wodą. Woda i wino powinny być schłodzone, żeby lód od razu się nie stopił. Dla wzmocnienia dodać esencję różaną. Wzmocnienia zapachu - oczywiście :D Róża bardziej mi smakuje na gorąco, ale dodatek alkoholu sprawia, że nawet w towarzystwie lodu ogrzewa:) W wersji dla dzieci pominęłam esencję i wino, ale dolałam syrop z malin.
poniedziałek, 25 maja 2009
Jeszcze nie wiem, do czego będę jej używać, ale już się w niej zakochałam. Różane płatki zalane ok. 70% alkoholem oddały mu cały swój urok, cały zapach, kolor i czar. Zdjęcie tuż po zalaniu i po 5 dniach.
A tak esencja wyglądała po 2 miesiącach:
Córci marzy się, że mamusia zrobi jej różane konfitury, ale z tego jednego krzaka, jaki rośnie pod lasem nie zbierzemy odpowiedniej ilości płatków. No chyba, że będę trzeć płatki z cukrem na raty:/ Poza tym zanim wrócimy z plonem do domu, Córcia (a ja pomagam) zdąży zjeść połowę płatków. Są przepyszne! Róże kocham chyba jeszcze bardziej niż fiołki. No i łatwiej zebrać porządna ilość, wystarczy złapać 1 kwiat i już się ma garść płatków:) Chociaż chwilami bywa to niebezpiecznie, ostre kolce, pszczoły i trzmiele... Suplement: uznałam, że jednak dla esencji znajduję mało zastosowań i przerobiłam ją na nalewkę różaną:)
piątek, 27 lutego 2009
2 szklanki mąki Wszystko trzeba zagnieść, schłodzić i rozwałkować. Wycinać ciasteczka i po prostu upiec w 180 stopniach. Druga opcja to wycinać kółka (lub kwadraty:)), nałożyć marmoladę, ulepić pierożki i piec. Osobiście wolę te z marmoladą, chociaż te płaskie też mają swój urok małosłodkiej przekąski.
|