|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: warzywa na słodko
wtorek, 31 stycznia 2012
Rogaliki dyniowe to był drugi wypiek, który zabrałam na kinder-party. Zrobiły bezapelacyjną furorę wśród mam obecnych na przyjęciu urodzinowym koleżanki Córci. Dziewczynkom też smakowały, dopóki nie dowiedziały się, z czego zostały zrobione. Dynia jakoś magicznie odstręcza dzieci :P Jeśli chodzi o Hokkaido, to ten gatunek dyni najbardziej mi odpowiada pod względem jakości wypieków, a w dodatku bardzo mi smakuje. Tak więc przedstawiam rogaliki Hokkaido: Rogaliki dyniowe 200 g dyni Hokkaido surowej startej na drobnej tarce w większości ze skórką Wszystkie składniki zagnieść i rozwałkować ciasto podsypując obficie mąką. Wycinać z ciasta trójkąty, smarować je marmoladą, po czym zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy trójkąta. Piec 30 minut w 180°C, aż się zrumienią.
Połowę zrobiłam z nadzieniem z konfitury z płatków róży, a połowę z konfiturą z owoców róży i to był absolutny strzał w dziesiątkę! O ile rogaliki marchewkowe lepiej smakują z płatkami róży, to owoce róży doskonale pasują do dyńki. Naprawdę wyjątkowo trafione połączenie - polecam! Fajne by też pasowało nadzienie orzechowe, które doskonale podkreśliłoby smak Hokkaido.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Wg chińskiego kalendarza dziś 23 stycznia nadchodzi Nowy Rok, skończył się rok Królika, a rozpoczął się rok Smoka. Noworoczne obchody w Chinach trwają 15 dni, a kończą jakże malowniczym Świętem Świateł (Latarni). Liczę w tym roku na zdjęcia z pierwszej ręki (i może przepisy też:)), jako że pewni nasi znajomi mieszkają teraz w ChRL. Chińska mentalność jest mi całkowicie obca, jednak nie mogę zaprzeczyć, że jakoś nasz Sylwester nie jest dla mnie miarodajną cezurą, a zeszły rok tak na serio zaczął się dla nas właśnie od Chińskiego Nowego Roku. Podsumowując ten czas, muszę stwierdzić, że Królik był dla nas bardzo łaskawy, choć ten rok był dla nas trudny, zaczął się ciężko, a później stawiał coraz to nowe wyzwania. Po raz kolejny okazało się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a prawdziwych s... poznaje się po czynach ich. Jednocześnie był to rok spełnionych marzeń, za które dziękuję opatrzności. Jaki będzie nadchodzący rok? Smok jest stworzeniem mądrym i opiekuńczym, więc może będzie dobrze. Z Mamusinym Synutkiem, Córcią i W nudno na pewno mi nie będzie. Chciałabym, żeby ten rok był dobry. Dla mnie i dla Was. Na Nowy Rok polecam Wam tradycyjne noworoczne chińskie ciasteczka z zielonego groszku. Upieczcie je koniecznie - one przynoszą szczęście! ;)
Ciasteczka z zielonego groszku 250 g mąki Ja zrobiłam z wariacjami począwszy od użycia zmielonego w blenderze świeżego zielonego groszku, podobnie jak w zeszłym roku:
3/4 szklanki mąki (+/-) Zagnieść składniki na gładką masę. Ciasto podzieliłam na trzy części: do jednej dodałam skórkę z cytryny, do drugiej kilka kropel ekstraktu miętowego, do trzeciej nie dodałam nic. Z ciasta rolować kulki średnicy około 3 cm, układać na blaszce wyłożonej papierem, w każdej zrobić wgłębienie. Piec w 170ºC przez 20-25 minut, pilnując, żeby się nie zrumieniły.
Ciasto jednak było za wilgotne i mi popękały, ale wszystkie trzy wersje smakowe są super;) Doskonały wypiek strączkowy. Szczęśliwego Nowego Roku!!!
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Karnawał to doskonała okazja na te malutkie pomarańczowe ślicznotki!
Kruche rogaliki marchewkowe 200 g marchewki startej na drobnych oczkach Można do ciasta dodać cynamon, wanilię, skórkę pomarańczową lub inne przyprawy. Wszystkie składniki zagnieść i rozwałkować ciasto podsypując obficie mąką. Wycinać z ciasta trójkąty, smarować je marmoladą, po czym zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy trójkąta. Piec ok. 30 minut w 180°C, aż będą chrupiące.
czwartek, 05 stycznia 2012
To mój pierwszy w życiu makowiec ;) Nigdy nie piekłam makowców, ponieważ W ich nie cierpi, jednak postanowiłam sobie, że będę odkrywać nowe możliwości i smaki, więc machnęłam ręką na marudy. Poza tym przy moich ograniczeniach dietetycznych nie zamierzam się przejmować dodatkowymi wymyślonymi restrykcjami.
Ponieważ ciasto na makowiec powinno być bardziej zwarte i kruche niż na keks, zmniejszyłam ilość dyni, mleka, a zwiększyłam ilość tłuszczu. MAKOWIEC ZŁOCISTY Złote ciasto drożdżowe: 3 szklanki mąki (niecałe 0,5 kg)
3 łyżki przecieru dyniowego (rozmrożonego) pół szklanki letniego mleka koziego (lub owsianego)
100 g margaryny (2/5 kostki czyli prawie pół;))
7 g liofilizowanych drożdży (czyli 1 opakowanie) 4 łyżki cukru
1 łyżka oleju
szczypta soli
pół łyżeczki ekstraktu waniliowego Masa makowa: 200 g zmielonego maku
pół szklanki mleka koziego (lub owsianego) 80 g cukru
1 łyżka miękkiej margaryny
mała garść rodzynek
mała garść suszonej żurawiny mała garść płatków migdałowych mała garść suszonych moreli namoczonych w soku pomarańczowym 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej Z mąki odsypać pół szklanki na podsypywanie. Suche składniki ciasta zmieszać. Margarynę rozpuścić i wystudzić (ja do niej dodaję dynię, żeby się zagrzała). Do suchych składników dodawać mokre ciągle wyrabiając (u mnie mikser). Odstawić do wyrośnięcia w cieple (u mnie jest to łazienka;)) na ok. godzinę. Mak rozmieszać z pozostałymi składnikami masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować podsypując mąką na szerokość foremki. Na cieście rozprowadzić masę makową i zawinąć w rulon. Przełożyć roladę do keksówki (ja musiałam odciąć po 3 cm z brzegów, bo rozwałkowałam zbyt szeroko;)) i odstawić na pół godziny do ciepła. Piec, aż się upiecze, czyli ok. 40 minut w 180°C. Ewentualnie można gotowe ciasto polukrować lukrem na soku pomarańczowym, ale wg mnie było wystarczająco słodkie.
Mmmmmmmmakowa masakra! :) Jedyne, co bym poprawiła na przyszłość, to chyba raczej piekłabym go na blasze zawiniętego w pergamin. Teraz wyrósł mi za bardzo w górę, przez co w środku było nieco za luźno, w efekcie czego przy krojeniu się miażdżył. Ale w smaku rewelacja! W już nie twierdzi, że nie cierpi makowców :P
sobota, 31 grudnia 2011
Dyniowe ciasto drożdżowe jest dla nas jak poskromienie złośnicy. Jest to jedyna postać dyni, którą Córcia zjada bez marudzenia, a nawet sama się o nie upomina. Pomimo nazwy, baby drożdżowej z bakaliami na święta nie piekłam w keksówce, ponieważ ta akurat była zajęta makowcem. Czy to keks, czy baba z bakaliami, było pyszne. Wilgotne i aromatyczne. Pieczone z dodatkiem dyni zamiast jajek - oczywiście. I właśnie takie ciasto piekę ponownie na Nowy Rok.
Drożdżowy keks dyniowy 500 g mąki Zmieszać mąkę, cukier, sól i drożdże. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, dynię i wmieszać do ciasta. Wyrabiając dodać bakalie. Zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, do suchego patyczka, czyli około 50 minut. Może już znudził Wam się ten mój przepis, ale radzę go w końcu wykorzystać, bo warto, a u mnie na pewno będzie gościł często. Póki dyni w zamrażalniku wystarczy;) Na ten Nowy Rok życzę Wam dużo zdrowia, wyłącznie błahych problemów i mnóstwa dobrych ludzi w okół Was.
niedziela, 11 grudnia 2011
To ponowna odsłona ciasta drożdżowego z dynią zamiast jajek. Baba na bani była tak rewelacyjna, że nie mogła przejść bez echa. Kupiłam 4 kg dyni i pomroziłam szklankowe porcje na zapas:) Ponieważ kupiłam sobie keksówkę, to z niej korzystam i się jej uczę - w keksówce piecze się dłużej, o
Chlebek na bani z cynamonem 500 g mąki Wszystkie składniki suche zmieszać. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, dynię i wmieszać do ciasta. Zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, do suchego patyczka, czyli około 50 minut. Pyszne słoneczne plasterki w sam raz na krótką przerwę w pracy.
czwartek, 17 listopada 2011
Baba na bani to zdecydowanie jedna z dwóch najlepszych bab drożdżowych jakie jadłam w życiu (tą drugą znajdziecie w mojej książce, jak już wreszcie wyjdzie;)).
Przeglądając książkę Lucyny Ćwierczakiewiczowej: "Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, wódek, likierów, win owocowych, miodów oraz ciast" natknęłam się na informację: "W listopadzie i grudniu, miesiącach, gdzie tak trudno o jaja, można zamiast jaj bardzo korzystnie użyć bani przy pieczeniu ciasta." A co to ta bania? DYNIA! Resztę doczytajcie same:)
Przyznaję, że zaskoczyła mnie ta mądrość sprzed stu lat. Po pierwsze już widziałam ciasta z dodatkiem pulpy dyniowej jednak sądziłam, że to nowomodne wymysły, a nie stary sprawdzony pomysł. No bo skąd współczesne mieszczuchy mają wiedzieć, że w zimie kury gorzej niosą? A po drugie mam w głowie zakodowane te polskie baby wielkanocne z kopy albo i z 6 mendeli jaj, w okół których należało chodzić na placach i chronić od przeciągów. Zresztą taką blokadę ma większość osób gotujących. Ileż to razy słyszałam, że niby bez jajek ani naleśników, ani pierogów, ani klusek, ani niczego, nie mówiąc o ciastach, upiec ni ugotować się nie da, bo się rozpadnie, nie urośnie, będzie glut i już... Nieprawdaż? :D Tymczasem jajka to dawniej był towar cenny i sezonowy, więc w kuchni trzeba było sobie radzić bez nich.
Baba na bani 500 g mąki Wszystkie składniki suche zmieszać. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, dynię i wmieszać do ciasta. Zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia pod ściereczką (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, aż się zrumieni, czyli około 35 minut. Ta baba jest puszysta, wilgotna, aromatyczna. No po prostu cudo istne! I ten piękny złoty kolor. Wypiek tak delikatny jakby na tuzinie żółtek:)
Babę na bani szczerze polecam i dopisuję do do akcji Grumków Gotujemy po polsku pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl.
środa, 09 listopada 2011
Ciasto dyniowe z cudzego przepisu mnie rozczarowało, jakkolwiek smaczne (no w końcu z dyni:)) wyszło mi ciężkie, jak zwykle kiedy próbowałam upiec warzywne ciasto na samej mące. Moim zdaniem takie ciasta wymagają dodatku czegoś, co nazywam rozluźniaczem struktury, a co nie tworzy mącznego gluta. Mogą to być zmielone orzechy, migdały, zmielony słonecznik albo... no właśnie: kokos! Produkt, którego rzadko używałam, jednak przy nowym dziecku obiecałam sobie odkrywać nowe smaki, więc staram się co rusz sięgać po rzeczy nowe lub nieco zapomniane:)
Ogólnie zakochałam się w Hokkaido. W tym roku mogę ją kupować do woli, więc robię to bez ograniczeń:) Ciasto dyniowo-kokosowe to autorska przeróbka mojego autorskiego przepisu:) Ciasto godne polecenia, chociaż nie olśniło mnie tak jak cukiniowo-kokosowe. Ciasto z dynią Hokkaido smakowało w zasadzie jak z marchewki, co nieco mnie rozczarowało, jednak tylko przez chwilę, bo był to bardzo smaczny wypiek.
Ciasto dyniowo-kokosowe bez jajek 1 szklanka mąki Suche składniki pomieszać. Połączyć z nimi dynię, potem dodać płynne i zamieszać. Wylać do przygotowanej tortownicy 18 cm. Piec około 40 minut w 180°C do suchego patyczka. Polecam: wilgotne, lecz nie nazbyt ciężkie, aromatyczne, pyszne. Choć botanicznie kokos to nie orzech, to podłączam do Orzechowego Tygodnia. Poza tym dynia z orzechami wyśmienicie smakuje:)
sobota, 29 października 2011
Znowu przyczadowałam, no nie? :) Ciasto dla mega-alergików i co gorsza rewelacyjne w smaku. Serio, serio:) Zrobiłam je dwukrotnie, za pierwszym razem niezbyt mi wyszło - dynia Hokkaido okazała się zbyt sucha jako nadzienie do ciasta i dolna warstwa pozostała sucha. Za drugim razem pełen sukces:) Przy okazji serdecznie pozdrawiam Dzieciowo mi:)
Dyniotka sypana jaglana, czyli ciasto z dynią bez glutenu, bez pszenicy, bez jajek, bez nabiału, bez laktozy 1 szklanka mąki z prosa i owsa (owies nie zawiera glutenu, tylko dla bezglutenowców musi być certyfikowany) Suche składniki zmieszać i połowę wysypać do formy. Na to rozłożyć warstwę startej dyni, oprószyć cynamonem i obficie skropić sokiem, jeżeli macie soczystą dynię to nie trzeba. Przykryć drugą połową sypkiej mieszanki. Na wierzchu rozłożyć kawałeczki margaryny i piec w 180°C przez około 40 minut. Bea, dziękuję za Festwial, nikt inny nie zrobił tyle dobrego co Ty - dla tego owocu, a jednocześnie dla nas! Wszyscy korzystamy z Twojego dynioholizmu:)
czwartek, 27 października 2011
Sok z dyni. Wyciekający, ściekający, ociekający samoistnie z tartej dyni. Bardzo smaczny, aczkolwiek czkogenny :P A przyczyną tarcia dyni było ciasto wg przepisu z Siły Smaku. Ciasto dyniowe bez jajek, bez mleka, bez cukru 3 szklanki mąki pszennej (ale może być tez razowa) Ja zrobiłam z połowy porcji z samym cynamonem. Daktyle (można przekroić) przełożyć do garnka z grubym dnem, zalać wodą i podgrzewać na bardzo małym ogniu, aż trochę się rozpuszczą i zmienią w coś w rodzaju bardzo gęstej marmolady/dżemu. Mąkę przesiać do miski, dodać startą dynię, sól, sodę, przyprawy i wymieszać. Dodać olej, a następnie wyrobić ciasto. Dodać daktyle i wszystko jeszcze raz dokładnie zagnieść, aż składniki dobrze się połączą. Formę do pieczenia wyłożyć papierem, przełożyć ciasto i wyrównać. Piec najpierw w temp. 200ºC w piekarniku nastawionym z termoobiegiem przez 15 minut, a następnie przez kolejne 40 minut w 180ºC (góra/dół), aż do 'suchego patyczka'. Ciasto kroić po przestudzeniu. Wyszło mi nieco ciężkie, ale to chyba przez zbyt soczystą dynię. Jakkolwiek moja wiedza o dyniach z roku na rok jest coraz większa to i tak podczas zakupów biorę tą, która się do mnie uśmiechnie;)
środa, 19 października 2011
Danie Gary'ego Rhodesa podpatrzone w zeszłym roku u Kabamaigi.
Dynia Hokkaido umyta, pokrojona w plasterki, posmarowana oliwą i cukrem. Grillowana 5 minut, posypana cukrem ponownie i znów grillowana. Podana na ciepło z sorbetem cytrynowym. Sorbet cytrynowy zrobiłam wg klasycznych proporcji na lemoniadę: szklanka soku z cytryny Mieszać ręcznie wyciągając z zamrażarki co jakiś czas, aż całkiem zamarznie lub w maszynie do lodów.
Sorbet, delikatnie ujmując, wyszedł rewelacyjny, natomiast dynia... Szczerze mówiąc to był pierwszy raz kiedy dynia mi nie smakowała. Ogólne wrażenie: pieczony kartofel z cukrem. Wg mnie zupełnie nie trafione danie. Dynia zasługuje na wiele lepsze traktowanie.
sobota, 10 września 2011
Miałam je trzymać w ukryciu do Festiwalu u Bei (bo będzie, prawda?), jednak uznałam, że to barbarzyństwo schować tak świetny pomysł tylko dla siebie. Lody z dyni są przepyszne!
Niemal jednocześnie wpadła na ten pomysł Wegetarinka, więc z niecierpliwością czekam na jej relację z kręcenia dyniowych lodów:) Dynię upiekłam, przez co stała się bardzo słodka. Po wystudzeniu, pokroiłam w kostki i wstawiłam na 20 minut do zamrażarki. (Nie radzę zostawiać na dłużej, bo jak zamarzną na kość, to koniec!) Do blendera wrzuciłam jednego pokrojonego w plasterki, zamrożonego banana (od zrobienia lodów borówkowych mam w zamrażalniku popakowanych kilka porcji na zaś;)), po czym dodałam tyle schłodzonej dyni, ile tylko się zmieściło w blenderze (400 ml) i... WRRRRR.
Lody są idealne: kremowe, słodkie (wg mnie nie trzeba dosładzać), proponuję dodać do nich skórkę pomarańczową lub cytrynową, cynamon lub bakalie. Takie saute też są bardzo smaczne, choć mają raczej mało wyrazisty smak. Taki sam miks tylko na ciepło okazał się bardzo lubianym obiadkiem Mamutka;)
piątek, 09 września 2011
Ponieważ to lato było bardzo obfite pod względem spotkań towarzyskich, a że niezależnie, czy my gdzieś idziemy, czy przychodzą do nas, to i tak prowiant muszę zapewniać ja, więc mam około 20 zaległych przepisów. Lubię takie okazje, ponieważ mogę piec i wymyślać coraz to nowe pyszności bez obawy, że przejemy się słodkościami, bo każdemu dostanie się najwyżej malutki kawałeczek;) Tyle że doprawdy nie mam pojęcia, kiedy ja to wszystko opiszę:/ Tymczasem skończył mi się urlop macierzyński, a Mamutek vel Buldog vel MadDog vel Gargulec vel Cyborg vel Nono vel Szczerbatek vel Leming vel Popey (zgadnijcie od czego pochodzą te przezwiska;)) już jest mobilny, Córcia poszła do przedszkola (termosik, ach, termosik) i nagle okazało się, że doba jest zdecydowanie dla mnie za krótka, a godziny wcale nie naciągają się jak ściągacz pieluchy.
Na osłodę zbliżającej się jesieni szybka zakąska: ogórki z miodem, z melonem i obowiązkowo z kwiatkiem;) W dwóch wersjach: z czapeczką i paseczkami oraz bez nich.
Życzę smacznego i pozdrawiam serdecznie!
wtorek, 02 sierpnia 2011
Całkowita improwizacja. Miałam w planach na najbliższą przyszłość kompletnie inne wypieki, stąd w domu kokos i cukinia, jednak poranne zaproszenie na grilla, zmobilizowało mnie do działania. Inaczej nie miałybyśmy z Córcią deseru;) Lekko zielonkawy odcień ciasta mógłby zniechęcić, ale smak jest absolutnie rewelacyjny!
Cukiniowo-kokosowe ciasto bez jajek 1 szklanka wiórków kokosowych i jeszcze garść suszonej żurawiny Suche składniki pomieszałam. Cukinię obrałam, wycięłam gniazda nasienne i starłam ją na tarce. Dodałam do suchych, potem połączyłam z olejem, mlekiem i jak zwykle na końcu octem. Wylałam do przygotowanej tortowniczki 18 cm. Piekłam 40 minut w 180°C. Doskonałe ciasto, po prostu przepyszne!
sobota, 09 lipca 2011
Kwiaty cukinii to wspaniały dar natury. Ciekawe kiedy wreszcie zaczną je sprzedawać? Tymczasem jeszcze raz polecam własną uprawę na balkonie. Naprawdę warto odstąpić kawałek miejsca na doniczkę lub skrzynkę i przez całe lato mieć dostawę pięknych żółciutkich kwiatów. Przed jedzeniem z kwiatow należy usunąć pręciki.
Chciałam dać jeszcze jedną szansę kwiatom cukinii w słodkim wydaniu. Usmażyłam je w cieście naleśnikowym, ale nie z serem i szynką, jak zazwyczaj, lecz z nadzieniem bananowym podpatrzonym u Kwiecienki. Ciasto naleśnikowe z mleka koziego, mąki, szczypty soli i szczypty cukru waniliowego. Nadzienie utrzeć z banana, moreli, skórki pomarańczowej, soku cytrynowego, cynamonu, migdałów i łyżeczki dżemu brzoskwiniowego. Nadzienie nałożyć łyżeczką do wnętrza kwiatka pozbawionego pręcika, zwinąć płatki, zanurzyć w cieśćie i wrzucić na patelnię z rozgrzanym olejem. Smażyć na rumiano. Dobre, ale bez fajerwerków. Zdecydowanie wolę kwiaty cukinii na ostro i wytrawnie. W słodkim wydaniu odczuwałam pewien dysonans smakowy.
wtorek, 10 maja 2011
Córcia oglądała jakąś dobranockę, w której dzieci piekły ciasto marchewkowe i natychmiast przybiegła, że ona też chce. Jednak okazało się, że marchewki nie starczy na całą dużą blachę, a poza tym w domu nie ma mąki. Phi, dla chcącego nic trudnego, marchewki uzbierała się pełna szklanka i miałam zakitraszoną mąkę gryczaną. I tak powstało ciasto. Chyba najlepsze marchewkowe ciasto jakie jadłam;)
Gryczane ciasto marchewkowe 1 szklanka tartej marchewki (na drobnych oczkach, ale nie na miazgę) Jajka ubić z cukrem, dodać olej. Marchewkę zmieszać z sypkimi i połączyć z jajkami. Wylać na blaszkę 20x20 cm wyłożoną papierem i piec w 180 °C przez 25-30 minut. Rozchodzący się w czasie pieczenia zapach działał na mnie bez mała tak, jak woń Belli na Edwarda;) Omal nie wgryzłam się w piekarnik! Nic na to nie poradzę - uwielbiam grykę i ubóstwiam marchewkę. Na dodatek to uwielbienie jest dziedziczne, więc z Córcią nie pozwoliłyśmy by ciasto zbyt długo leżało :P Ale co tam, Tatuś też się załapał:) A kto potrzebuje wegańskie ciasto machewkowe, to zapraszam po przepis tutaj.
poniedziałek, 07 lutego 2011
Przepis na ciasteczka z zielonego groszku, które łaziły za mną od dawna, znalazłam na kilku zagranicznych stronach (np.: tu i tu i tu), dopiero z których dowiedziałam się, że są one pieczone właśnie na Chiński Nowy Rok. Zaś 3 lutego rozpoczął się Rok Królika (a zakończył Tygrysa).
Przepis na kruche ciasteczka z zielonego groszku wygląda tak: 250 g mąki Ponieważ nie posiadam suszonego zielonego groszku, zmieliłam w blenderze świeży, a właściwie świeżo-rozmrożony;) I w efekcie użyłam: Dalej już poszło łatwo. Trzeba zmieszać mąkę z groszkiem, dodać cukier. Po czym zagnieść na gładką masę z olejem. I jak zwykle, jeżeli za suche - dolać oleju, jeżeli za miękkie - dodać mąki. Z ciasta rolować kulki, a w każdej zrobić wgłębienie. Niestety nie doszłam do tego, czy bardziej ortodoksyjnie chińskie są ciasteczka z dołeczkami czy kółeczkami;) Moje ciasteczka miały około 3 cm średnicy i wyszła mi jedna duża blacha. Ciasteczka można polakierować rozbełtanym jajkiem lub żółtkiem dla połysku, ale ominęłam ten etap. Piec w 170ºC przez 20-25 minut. Na początku ciastka są bardzo twarde i kruche, następnego dnia były o wiele miększe, ale i bardziej kluchowate.
Te śliczne zielone ciasteczka, których kolor jest całkowicie naturalny, są bardzo smaczne. Wyraźnie czuć w nich słodycz zielonego groszku. Córcia się nimi opychała, gdy nagle przyszedł moment zawahania: "Przecież ja teraz nie lubię groszku...", ale po chwili ciasteczka wcinała dalej:) Natomiast W w ogóle nie powiedziałam z czego są zrobione, bo by mu przestały smakować;)
Chiński Nowy Rok niewiele mnie interesuje, choć jako kobieta uważam, że kalendarz księżycowy jest o wiele lepszy niż słoneczny. Jednak dla mnie to też jest Nowy Rok, Nasz Nowy Rok. Co prawda miałam nadzieję, że po bagnie i piekle ostatnich dwóch miesięcy inaczej go zaczniemy... Jednak nadal pozostaję pełna nadziei, że ten rok będzie dobry. To będzie mój rok. Rok Pinkkejka:)
wtorek, 21 grudnia 2010
Rogaliki marchewkowe, (które udało mi się już wcisnąć tak wielu z Was;) postanowiłam upiec w wersji piernikowej. Niestety jednocześnie uznałam, że spróbuję sposobu Wegetarinki i użyję oleju zamiast stałego tłuszczu. No i wcale mi się wszystko to nie chciało skleić:( Zwijanie rogalików w ogóle nie wchodziło w rachubę, wobec czego rozwałkowałam ciasto na powierzchnię całej blachy i upiekłam kruche blaty marchewkowe, które następnie przełożyłam konfiturą różaną.
200 g marchewki startej na drobnych oczkach Cieniutkie blaty upiekłam w 190°C około 15 minut. Wystudzone blaty posmarowałam konfiturą z płatków róży. Pokroiłam w kwadraty i spakowałam w ramach prezentów świątecznych dla studentów:) Jedna grupa dostała Lebkuchen, a druga właśnie kwadraciki marchewkowe. A wszystko przez to, że jak się stresuję to się lubię zrelaksować przy pieczeniu, tylko że nie ma kto jeść takich ilości słodyczy:P Tagi:
bez mleka krowiego
ciastka
jadalne kwiaty
pierniczki
przepisy bez jajek
róża
warzywa na słodko
09:37, pinkcake ,
warzywne ciasta
Link Komentarze (19) »
piątek, 29 października 2010
To już ostatni weekend mojego panowania (a raczej panoszenia:)) w Weekendowej Cukierni. Jest mi niezmiernie miło, że tyle z Was zdecydowało się na upieczenie moich propozycji: rogalików marchewkowych i o dziwo nawet czekoladowego ciasta buraczanego. Bardzo Wam dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia! :) Przed nami ostatni weekend października i oprócz tego, że śpimy godzinę dłużej, dla większości z nas będzie to czas raczej pracowity. Może też nadarzyć się okazja do rodzinnych spotkań. A brak czasu i chęć na coś pysznego, to idealna okazja dla rogalików marchewkowych:)
A tak wyglądały moje rogaliki marchewkowe, przepis nieco zmodyfikowałam 200 g marchewki startej na drobnych oczkach (było więcej;)) Wszystkie składniki zagnieść i rozwałkować ciasto podsypując obficie mąką. Wycinać z ciasta trójkąty, smarować je marmoladą, po czym zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy trójkąta. Piec 30 minut w 180°C, aż będą chrupiące. Konfitura różana oczywiście mi nieco wypłynęła jak w przypadku rogalików dyniowych:/ Ale, u licha, nigdzie nie mogę dostać płatków tartych z cukrem! Uwielbiam te ciacha i bardzo się cieszę, że i wśród Was znalazły się ich fanki:)
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś skorzystacie z moich przepisów:)
środa, 27 października 2010
Moje dziecko nie che jeść dyni:( Ani w zupie, ani pieczonej, ani smażonej. Nie przekonała jej ani pomarańczowa, ani zielona, ani długaśna z żółtym miąższem. Więc na surowo: dynia (ta z zieloną skórką) zmiksowana z mango, ananasem i sokiem pomarańczowym jako rozcieńczalnikiem tworzy bardzo apetyczny koktail. Chyba już z niczym więcej nie przystąpię do Festiwalu Dyni, choć w spiżarni jeszcze tkwi kilka postrachów mojej Córci ;) Tagi:
bez mleka krowiego
bez pieczenia
bez pszenicy
dynia
napoje
przepisy bez jajek
warzywa na słodko
10:29, pinkcake ,
różności
Link Komentarze (18) » |