Czyli jak upiec ciasto bez jajek i bez mleka krowiego, przypadkowo wegańskie. Choć to powoli historia... Ponadto moje jadalne kwiaty.
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Różowy tydzień-baner Afrodyzjaki Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi DzienMamy3_120x600 Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wpisy z tagiem: sernik

czwartek, 23 czerwca 2011

Coś dla nie uczulonych na nabiał:)

 sernik z różą, cheese cake with rose jelly

Dekorację z różowych serduszek okalających sernik podpatrzyłam w zeszłym roku u Natalii - genialny pomysł:)

sernik z różą, cheese cake with rose jelly, Sernik na zimno z galaretką różaną

Sernik na zimno z galaretką z płatków róży

Spód:
herbatniki maślane

Masa:
800 g serka
1/2 kostki masła
2 żółtka
4 łyżki cukru pudru z ziarenkami wanilii
1/2 szklanki mleka
1 łyżeczka extraktu waniliowego
3 łyżeczki żelatyny

Galaretka:
2 litry płatków róży
400 ml wody
2 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny
sok z połowy cytryny

Herbatnikami wyłożyłam ciasno tortownicę. Masło zmiksowałam z połową cukru. Żółtka, które dałam wyłącznie dlatego, że nie miałam co z nimi zrobić, ubiłam na parze z drugą połową curku. Połączyłam masło z żółtkami, wanilią i po trochu dodawałam ser. Żelatynę rozpuściłam w mleku i wystudzoną zmiksowałam z masą serową. Wyłożyłam ser łyżką na herbatniki cieniutką warstwą i wstawiłam do lodówki. Potem dolałam resztę sera.

Z płatków róży pomarszczonej (fałdzistolistnej) powybierałam najładniejsze i schowałam do lodówki, a resztę zalałam gorącą wodą i odstawiłam do wystudzenia. Przecedziłam, dodałam cukier i cytrynę. Żelatynę rozpuściłam w łyżce wody i połączyłam z różami. Wylałam na zastygnięty ser. Następnego dnia wyciągnęłam z tortownicy i obłożyłam płatkami róż.

sernik z różą, cheese cake with rose jelly, Sernik na zimno z galaretką różaną

Tylko dlaczego tak musi zawsze być, że jak sobie coś zaplanuję ekstraśnego, to słońce znika i nie mam światła do zdjęć? Ech...

Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers .  

piątek, 18 lutego 2011

W zimie róże nie kwitną. Zimą róże śpią. Ale ich aromat tylko leciutko drzemie zamknięty w słoikach. Wystarczy odkręcić nakrętkę, zamknąć oczy i głęboko westchnąć, by przenieść się w krainę wonnych ogrodów i brzęczenia pszczół...

róże w zimie, zimowe róże, winter roses

 

Potrzebowałam ciasta na skromne spotkanie przy herbacie: prostego lecz ciekawego. Serniko-brownie - vel czekosernik, który przecież dobrze znacie - zrobiłam w mojej odsłodzonej wersji (nieco mniej radykalnej niż wg własnego gustu), lecz wzbogaciłam tym razem smakiem róży. Różana konfitura uatrakcyjniła, i tak doskonały, smak ciasta nadając mu lekko cierpkich akordów, eleganckiego aromatu i kwiatowej słodyczy. Takie moje skromne kwiatowe czary... :)

Sernikobrownie z konfiturą różaną

2 tabliczki gorzkiej czekolady
kostka (200 g) masła
1 kopiata łyżka brązowego cukru Muscovado
mniejsze pół szklanki białego cukru
5 małych jajek
większe pół szklanki mąki
400 g sera w wiaderku bez dodatków
kilka łyżek konfitury różanej

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło ubić z 3 jajkami i brązowym cukrem, zmiksować z czekoladą i mąką. 3/4 masy rozsmarować po blaszce 20x20 cm wyłożonej papierem.

Utrzeć ser z cukrem i 2 jajkami. Wylać masę serową na masę czekoladową. Przykryć resztą masy czekoladowej pomiędzy nią nakładając równomiernie porcje konfitury różanej. Piec w temperaturze 170ºC przez 50 minut. Studzić w otwartym piekarniku.

serniko-brownie z różą, serniko-brownie z konfiturą różaną, czekosernik z różą, różane serniko-brownie

Różany sok spod płatków wciekł pomiędzy warstwy sera tworząc pokłady absolutnie nieziemskiej rudy różanej esencji. Słodkie smużki lata w samym sercu lutej zimy.

Krótko mówiąc: NIEBO W GĘBIE!

Różane serniko-brownie to moja propozycja na Czekoladowy Weekend, który darzę ogromnym sentymentem.

I pozdrawiam serdecznie wszystkich Kwiatożerców;) To już naprawdę niedługo!

. Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, kwiatki do jedzenia, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers

 

poniedziałek, 11 października 2010

To moje ostatnie podejście do Tofu.

Miał być sernik migdałowy i dobierając składniki masy sugerowałam się przepisem Wegetarinki na sernik jagodowy, ale wyszedł chyba niezbyt podobny:D

czekoladowy sernik z tofu, wegański sernik bez sera, czekoladowo-migdałowy sernik bezmleczny na tofu

Na spód wzięłam po prostu kruche kakaowe ciasteczko

A masę zaczęłam tak:
opakowanie tofu (120 g)
migdały (na początku było 100 g:))
cukier wg potrzeby

Migdały sparzyłam, obrałam i zostawiłam na noc w wodzie. Zmiksowałam z niewielką ilością tej wody na gładką papkę (łoj długo to trwało), dodałam cukier i tofu. I wtedy spróbowałam. Myślałam, że trafi mnie coś ciężkiego: tofu było słone! :/

Chwilę powaliłam głową w szafę, po czym stwierdziłam, że nie jest źle, bo jest coś, co świetnie pasuje do słonego: czekolada i orzeszki. Dodałam stopioną gorzką czekoladę i łyżkę niesolonego masła orzechowego.

Wyłożyłam to wszystko na ciastko, posypałam migdałami (żałuję, że nie miałam po prostu fistaszków) i wstawiłam do lodówki, żeby się uleżało.

I wiecie co? Wciąż znajduje potwierdzenie zależność, którą odkryłam bardzo dawno temu: z czekoladą można zjeść wszystko. Nawet tofu.

:D

niedziela, 10 października 2010

Bardzo się ucieszyłam z akcji Wegetarinki, z kilku powodów. Po pierwsze spodobała mi się forma zaproszenia, po drugie urocza dyńka w nagrodę, a po trzecie tofu szczerzę nienawidzę a lubię mierzyć się z własnymi siłami i słabościami.

Tofu nie jadłam od, wstyd się przyznać, przynajmniej 7 lat. Pomimo iż w imię różnorodności staram się do naszej diety włączać produkty, które nie za bardzo lubimy, to tofu omijam zawsze szerokim łukiem. Tym razem kupilam trzy różne opakowania tofu, więc spodziewajcie się w sumie 3 przepisów, jeden już był:)

Dziś kruche babeczki z kremem nietwarożkowym jeno tofukowym. Tofuowym? Kurcze, jak to odmienić?

Wegańskie babeczki z kremem nietwarożkowym, kruche babeczki z nadzieniem tofu

na spód:
kawałek (mniej więcej 1,4 kostki) margaryny nieutwardzanej bezmlecznej nieohydnej i po której nie mam zgagi
mąka (około pół szklanki)
cukier puder - odrobinka
olej - ile trzeba
chlapka ekstraktu waniliowego

Ze wszystkich składników zagniotłam szybko ciasto, olejem i mąką korygując konsystencję.
Wykleiłam babeczkowe foremki i piekłam w 180°C, aż się upiekły, czyli ok. 12 minut. Wyszło mi 12 babeczek.

krem:
130 g tofu naturalnego (miękkie było)
brązowy cukier
ziarenka wanilii
kasza manna
owsianka
mleko owsiane

Kaszę i owsiankę przyrządziłam na mleku na gęsto. Zmiksowałam na gładko z cukrem i tofu. Wyszprycowałam na wystudzone korpusy babeczek i przyozdobiłam dzindzibołkami.

Babeczki były całkiem w porządku, ale jak ja nie cierpię tofu!!! Muszę przynać, że nie byłam w stanie przejść TEGO posmaku. Mleko sojowe potrafię wypić, soję mogę zjeść, ale TEN smak mnie dobija. Nie oswoiłam go jeszcze, ani on mnie.

czwartek, 20 maja 2010

Postanowiłam sobie upiec sernikobrownie. Pierwszy raz z tym ciastem był niezmiernie obiecujący. Ilość cukru w oryginalnym przyprawiała mnie o mdłości, po odsładzaniu nadal było zbyt słodkie, więc odsłodziłam je o wiele bardziej radykalnie. I to było to! Uzależniająca czekoladowo-nabiałowa rozkosz.

sernikobrownie niskosłodzony

2 tabliczki gorzkiej czekolady
kostka masła
mniejsze pół szklanki cukru
5 małych jajek
większe pół szklanki mąki
400 g sera homogenizowanego

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło ubić z 3 jajkami i zmiksować z czekoladą i mąką. 3/4 masy wyłożyć do blaszki 20x20 cm wyłożonej papierem.

Utrzeć ser z cukrem i 2 jajkami. Wylać masę serową na masę czekoladową. I przykryć resztą masy czekoladowej. Piec w temperaturze 170ºC przez 50 minut. Wystudzić w otwartym piekarniku.

Absolutnie doskonałe. A ta skorupka na wierzchu jest przewspaniała. Zjedliśmy w jeden dzień i jeszcze biliśmy się z W o ostatni kawałek;)

wtorek, 20 kwietnia 2010

To zupełnie nie pora na borówki, ale na nic sie zdały moje tłumaczenia, że jeszcze będą niesmaczne i w końcu uległam namowom Kurdupelki. Zresztą ja też koniecznie miałam ochotę na coś słodkiego i nabiałowego więc pogodziłam obie zachcianki.

sernik borówkowy na zimno

250g serka śmietankowego
80 ml śmietany kremowki
4 łyżki dżemu borówkowego
6 herbatników
100 g borówki amerykańskiej

Serek, śmietanę i dżem ubiłam trzepaczką. Herbatnikami wyłożyłam miseczkę, nałożyłam ser. Powrzucałam borówki i zostawiłam do wieczora w lodówce (za krótko - bo herbatniki nie nasiąkły porządnie). Głoda chwilowo zaspokoiłam wylizywaniem trzepaczki i garnka:P

sernik na zimno z borówkami

2 ogromne porcje lub 4 małe.

wtorek, 16 marca 2010

Szukam sposobów utylizacji zielonej herbaty matcha. Zrobiłam już tea-ramisu, ciasteczka a teraz przyszła kolej na zielony sernik. Skompilowałam dwa przepisy: jeden był od Usagi a drugi od Asi i wyszło mi zielone sernikoblondie;)

Zielony sernik z herbatą matcha, zielone sernikoblondie, matcha cheesecake, green cheese cake, green tea cheese cake, sernik z zieloną herbatą

Spód:
100 g białej czekolady
pół kostki masła
pół szklanki cukru pudru
ziarenka wanilii
2 jajka
1/2 szklanki mąki

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło i cukier zmiksować na gładko. Dodawać po kolei jajka. Połączyć z czekoladą. Dodać mąkę. 3/4 masy wyłożyć do tortownicy 18-20 cm wyłożonej papierem.

Masa serowa:
500 g twarogu do serników
2 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
sok z cytryny
skórka z cytryny
2 łyżeczki zielonej herbaty matcha
pół szkalnki cukru pudru

Utrzeć ser, cukier, jajka dodać matchę i cytrynę. Wylać masę serową na masę czekoladową i przykryć resztą masy białoczekoladowej.

Piekłam w temperaturze 170ºC przez 40 minut.

Do trzech razy sztuka: tea-ramisu, ciasteczka i sernik. Dałam trzy szanse zielonej herbacie matcha i myślę, że już dosyć. Zielony sernik mi wcale nie smakował. Wcale a wcale! Blondaskowa część była pyszna, ale ten ochydny posmak matchy wszystko mi psuł. Co prawda W zjadł ze smakiem, ale oboje dostaliśmy później straszliwych boleści. Zaniosłam sernik do pracy krojąc go w cieniusieńke plasterki, żeby nikomu nie zaszkodziła większa ilość. Ciekawskich amatorów nowinek cukierniczych znalazło się mnóstwo, ale nikt nie był zachwycony. Teraz muszę przynieść jakieś inne ciasto, żeby nie myśleli, że nie umiem piec:/

Kontynuowanie znajomości z panią Matchą uważam za niepożądane. Czy jest ktoś chętny na pół opakowania ochydnej matchy? Kto pierwszy zgłosi się na maila, temu bezpłatnie wyślę;)

niedziela, 21 lutego 2010

Bez okazji okazja dla bez i czekolady.

czekoladowy sernik na zimno

Na spód: pokruszone herbatniki czekoladowe

Środek:
500 g serka śmietankowego
4 łyżki cukru pudru
łyżeczka ekstraktu waniliowego
tabliczka gorzkiej czekolady

500 ml śmietany kremówki
tabliczka białej czekolady
2 łyżeczki żelatyny w 3 łyżkach mleka

Góra i boki:
płatki migdałowe
opakowanie podłużnych bez

Czekoladę białą i czarną rozpuściłam na osobnych kąpielach parowych. Serek utarłam z cukrem, wanilią i połaczyłam z wystudzoną gorzką czekoladą. Śmietanę ubiłam i połączyłam białą czekoladą oraz z rozpuszczoną żelatyną. Boki tortowniczki wyłożyłam bezami a dno pokruszonymi herbatnikami z dodatkiem płatków migdałowych. Na herbatniki wylałam serek i przykryłam musem z bitej śmietany. Po wierzchu posypałam migdałami. Porządnie schłodziłam.

czekoladowy sernik na zimno, chocolate cheescake, czekoladowo-czekoladowy sernik na zimno

Rozwiązanie ułożenia bezowych boków zastosowane przy pomarańczowym serniczku jednak było lepsze. Tutaj bezy się trochę ukruszyły, a poza tym rozpuściły w kontakcie z serem. Ale serniczek był boski. Pierwszy kęs mnie rozczarował. Była gigantyczna przepaść między delikatną słodką górą a gorzko-kwaśnym dołem. Ale każdy kolejny kęs wkładany do ust wprawiał mnie w coraz większą czekoladową euforię. Nie mogłam się powstrzymać i co chwilę biegałam do lodówki po kolejny kawałek:) I chyba na przyszłość zrezygnowałabym z migdałów na wierzchu na rzecz wiórków czekoladowych.

A propos bez i powstrzymywania się, to opowiem, jak moja Córcia pierwszy raz jadła bezy. Z duszą na ramieniu (obsypie czy nie obsypie?) dałam jej połówkę takiej podłużnej bezy. Mała zjadła w oka mgnieniu. Dałam dwie kolejne połówki - zachwyt sięgający zenitu. Nic się nie stało: ani pół krosteczki, ani kawałeczka owrzodzenia. Następnego dnia dałam jej 6 połówek bez i powiedziałam, żeby 3 zjadła sobie teraz a resztę zostawiła na deser. Może Was to zdziwi, jak można od dziecka wymagać czegoś takiego, ale u mojej Córci zawsze działało. Ma pewność, że deser nie zniknie (przynajmniej odkąd mieszkamy bez babci...), a na ogół dobrze wymierzam porcję słodkości na jej siły, więc nie ma problemu. W każdym razie po chwili wracam do pokoju a tu wszystko zniknęło! A Córcia mi mówi z anielskim zachwytem na małej buzince: -Ach! Mamusiu! Nie mogłam się powstrzymać!

Później ją dorwałam, jak sobie przystawiła taboret, wspięła sie na kuchenny blat i podskakiwała (na blacie!), żeby dosięgnąć do reszty opakowania, które zapobiegawczo schowałam na górze wiszącej szafki. Zupełnie ją te bezy ogłupiły!

A sernik dorzucam do akcji Bei:)

piątek, 19 lutego 2010

Zabrałam się za pieczenie sernikobrownie. Ale po pierwsze odsłodziłam go, po drugie zapomniałam kupić mąkę i jedyna jaką miałam była to żytnia razowa. A po trzecie miałam za dużą blachę. Ale było pyszne! Tylko jak dla mnie wciąż za słodkie.

sernikobrownie razowy

200 g gorzkiej czekolady (jedna Krakowska, druga 85%)
kostka masła
3/4 szklanki brązowego cukru
pół szklanki cukru pudru (w oryginalnym przepisie były 2 szklanki)
5 jajek
większe pół szklanki mąki (żytniej razowej :))
500 g sera kremowego (nie mam doświadczenia w kupowaniu serów i był straszliwie płynny)

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło i brązowy cukier zmiksować na gładko. Następnie dodać po kolei 3 jajka. Połączyć z czekoladą.
Uzyskany smak przeniósł mnie w krainę dzieciństwa. Niemal poczułam smak masy, którą robił mój ojciec do piszingiera...
Potem dosypałam mąkę. 3/4 masy wyłożyłam do blaszki wyłożonej papierem.

W drugiej misce utrzeć ser, cukier puder, 2 jajka. Wylać masę serową na masę czekoladową. I przykryć resztą masy czekoladowej, co okazało sie nie możliwe, bo masa serowa pływała. Wobec czego rozprowadziłam w niej resztę masy czekoladowej jak pływające wyspy.

Piekłam w temperaturze 170ºC przez 50 minut. Trzeba studzić w otwartym piekarniku.

Pyszne ciasto! Niesamowicie dobre, tylko w dalszym ciągu za słodkie. Mnie by wystarczyło chyba tylko pół szkalnki cukru w czekoladzie i już jego brak w serze, ale to było tylko moje zdanie, bo wszyscy goście się zachwycali, że w sam raz.

A dzięki temu, że było zbyt płaskie, było łatwiej podzielne;)

sobota, 06 lutego 2010

Tiramisu znaczy mniej więcej "zabierz mnie wysoko". Zamiast klasycznego likieru migdałowego Amaretto użyłam likieru śmietankowego Baileys. I zgodnie już z kompletnym pomieszaniem języków wyszło mi Bailamisu czyli hiszpańsko-włoskie niezmiernie zadęte: unieś mnie w tańcu aż do nieba... Chyba dość romantycznie, co nie?

bailamisu, tiramisu z Baileys, Baileys tiramisu

250 g serka śmietankowego typu Mascarpone (lub nawet serka homo)
2 żółtka
200 ml smietany kremówki
3 łyżki cukru pudru
podłużne biszkopty
duży kieliszek Baileys
mocne esspresso
tarta gorzka czekolada

Żółtka ubić z połową cukru, postawić na misce z wrzątkiem i ubijać, aż do uzyskania gęstego białego kremu. Połączyć z serkiem. Ubić śmietanę z resztą cukru i połączyć z serem.
Biszkopty maczać w ostudzonej kawie połączonej z Baileys i układać w formie. Przykryć warstwą masy serowej. Położyć kolejną warstwę maczanych biszkoptów i sera. Po wierzchu posypać tartą czekoladą np przez wycięty z papieru szablon. Porządnie schłodzić. Po zastygnięciu wyciągnąć z formy i obłożyć dookoła biszkoptami.

Mały szczegół techniczny: ponieważ nie miałam odpowiedniej foremki, pomogłam sobie folią aluminiową i ciężkimi kartonami. Wyszła mi prowizoryczna foremka mieszcząca 4 biszkopty wzdłuż i wszerz.

bailamisu, tiramisu z Baileys, Baileys tiramisu

Myślałam, że starczy nam na dwa razy, ale deser okazał się tak pyszny, że dzielenie go na 4 kawałki okazało się czystym barbarzyństwem:) To było najlepsze tiramisu jakie jadłam!
I nawet mascarpone, za którym nie przepadam, stworzył doskonałą, harmonijną kompozycję.

wtorek, 26 stycznia 2010

Tèramisu vel tearamisu (jeżeli z nazwy również zrobimy fusion:)) czyli herbaciane tiramisu. Kiedy zobaczyłam ten deser, wiedziałam, że zrobienie go będzie nieuniknione;) Zieloną sproszkowaną herbatę Matcha kupiłam jeszcze w listopadzie przy okazji innych zakupów.

Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że o ile zieloną herbatę piję niemal codziennie, to nie jestem entuzjastką matchy. Wg mnie smakuje jak kiepska trawa:/ To samo powiedział W i kategorycznie odmówił jej spożywania w postaci deseru. Stąd dwie wersje tea-ramisu: ZIELONA i CZARNA.

tearamisu, herbaciane tiramisu, tea-tiramisu, matcha tiramisu, matchamisu

Składniki na 2 duże porcje:

100 g serka mascarpone (też go nie lubię, wolę podróbki, albo serek homo)
100 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
biszkopty (podłużne)
zielona herbata matcha + sok z cytryny +cukier
czarna herbata + whisky + cukier

Zaparzyć herbaty: czarną - wrzątkiem, zieloną - wodą o temp. ok. 60°C. Posłodzić i doprawić.
Śmietanę ubić z cukrem i połączyć z serkiem. Biszkopty maczać w herbacie i układać w pucharku na przemian z masą serową. Po wierzchu posypałam matchą z cukrem a drugą cynamonem z cukrem.

tearamisu, herbaciane tiramisu, tea-tiramisu, matcha tiramisu, matchamisu, tiramisu z zieloną herbatą

Mążuś swoją porcję zjadł ze smakiem, a ja swoją ledwie przełknęłam. Co ja teraz zrobię z całą paczką herbaty, która mi nie smakuje?

niedziela, 29 listopada 2009

Nie wiem, jak zrobić granatowy sernik, ale zrobiłam pomarańczowy z granatem;)

granatowo-pomarańczowy serniczek na zimno, pomarańczowo-granatowy sernik na zimno, orange and pomegranate cheese cake

Na spód: położyłam okrągłe biszkopty.

Wnętrze:
500 g serka śmietankowego
miąższ z 2 pomarańczy i skórka z połówki (wyszorowana, wyparzona)
2 żółtka
3 łyżki cukru pudru
cukier z wanilią
2 łyżeczki żelatyny w 3 łyżkach mleka
1 łyżka Cointreau

500 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru

Góra i boki:
1 granat
opakowanie podłużnych bez (bezów:))

Żółtka ubiłam z cukrem, połaczyłam z serkiem, zmiksowaną pomarańczą i likierem. Żelatynę rozpuściłam w mleku i połączyłam z serem. Śmietanę ubiłam i 1/3 dodałam do masy serowo-pomarańczowej. Na biszkopty wylałam masę i odstawiłam do stężenia. Kiedy zastygła, przykryłam resztą bitej śmietany i chłodziło się wszystko przez noc.

Następnie wyciągnęłam serniczek z formy i obkleiłam dookoła bezami, stabilizując wszystko wstążeczką, a wierzch obsypałam ziarenkami granata.

Goście zażarli i nie zostawili nawet kawałeczka:)

czwartek, 10 września 2009

Kiedy zobaczyłam sernik Felluni, wiedziałam, że właśnie tego potrzebuję i wprost muszę wziąć udział w 12 Weekendowej Cukierni. Odeszłam od oryginalnego przepisu Oli, ale chyba nawet mniej niż inni uczestnicy:) Zrobiłam w ilościach na dwie duże porcje (lub 4 maciupeńkie:))

Weekendowa cukiernia nr 12, sernik na zimno z białą czekoladą

100g białej czekolady
250g serka śmietankowego
100 ml śmietany kremowki
4 łyżki dżemu borówkowego
kilka biszkoptów migdałowych
150 g borówki amerykańskiej
5 łyżek wiśni z amaretto
przecier malinowy

Czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej. Trzepaczką ubiłam serek, dodałam rozpuszczoną czekoladę i ubitą  (ręcznie!) śmietankę. Pudełeczko po margarynie wyłożyłam folią i nałożyłam połowę masy. Przykryłam dżemem borówkowym, dołożyłam resztę sera. Porozkładałam ciasteczka lekko je wciskając i zawinęłam folią.

Weekendowa cukiernia nr 12, sernik na zimno z białą czekoladą

Następnego dnia wyjęłam z pojemniczka (bez żelatyny nic się nie rozpłynęło, ale brzegi sernika od folii strasznie nierówne były), polałam przecierem malinowym, nałożyłam wiśnie i borówki.
To było właśnie to! Tylko za słodkie wyszło, pomimo iż do sosu ani masy nie dodałam już cukru. Trzeba mi było zamiast dżemu użyć samych owoców i byłoby OK.

czwartek, 09 lipca 2009

Wierzcie, lub nie wierzcie, ale trzymałam butelkę Amaretto przez 10 lat i jeszcze nie miałam okazji jej otworzyć. Aż naszła mnie ochota na coś pysznego dla dorosłych:)

tiramisu

500 g serka śmietankowego typu Mascarpone
4 żółtka
5 łyżek cukru pudru
biszkopty
kakao
solidny kieliszek Amaretto
szklanka mocnego esspresso

Żółtka ubić z cukrem, postawić na misce z wrzątkiem i ubijać, aż do uzyskania gęstego białego kremu. Ubić z serkiem.
Biszkopty maczać w zimnej kawie połączonej z likierem i układać w formie. Przykryć warstwą serka, poprószyć kakao. Położyć kolejną warstwę maczanych biszkoptów, serka i kakao. Porządnie schłodzić, najlepiej cały dzień.

Niby to sernik na zimno, ale jaki pyszny!

środa, 15 kwietnia 2009

Wymyśliłam sobie sernik: delikatny, puszysty i z fiołkami. Wyszedł prześwietnie! I pasuje do Klubu Kwiatożerców:)

fiołkowy sernik, violet cheesecake

Na spód herbatniki petitki. Wyłożyłam nimi ciasno spód tortownicy.

Masa serowa
ok. 625 g serków homogenizowanych (5 opakowań zwykłych serków bez dodatków)
3/4 kostki masła
1 jajko
250 ml śmietany kremówki
3 łyżki cukru pudru (spod suszenia fiołków:))
1,5 opakowania cukru z prawdziwą wanilią
3/4 szklanki mleka
3 łyżeczki żelatyny

Masło zmiksowałam z cukrami waniliowymi i żółtkiem. Dodawałam pojedynczo serki. Żelatynę rozpuściłam w mleku. Kiedy wystygło zmiksowałam z masą serową. Zatrudniłam W, żeby mi wlewał cieniuteńkim strumieniem przez siteczko:) Białko ubiłam ze szczyptą soli. Śmietanę ubiłam z cukrem pudrem. Delikatnie wmieszałam pianę i śmietanę do sera i wyłożyłam łyżką na herbatniki. Specjalnie ser był bardzo mało posłodzony. W czasie, kiedy się zsiadało w lodówce, przygotowałam mus.

Mus czekoladowy
2 tabliczki białej czekolady
500 ml śmietany kremówki

Czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej, wlałam połowę śmietany i ubiłam. Drugą połowę śmietany ubiłam osobno, po czym połączyłam. Masakrycznie słodkie! Jeżeli jeszcze kiedyś będę robić, użyję tylko jednej tabliczki.

Pomiędzy
Na masie serowej delikatnie rozprowadziłam konfiturę fiołkową. Ser był tak puszysty, że bałam się go zmiażdżyć. Mojej fiołkowej galaretki było bardzo mało. A ponieważ wymarzyłam sobie dawno ten fiołkowy sernik, żyłam w strachu, że w tym roku fiołków nie zastanę w tym samym miejscu co zawsze, więc w odwodzie miałam zamówioną konfiturę fiołkową (FAVOLS), którą się wspomogłam i zmieszałam oba mazidła:) Ta kupna pięknie pachniała, ale moja była smaczniejsza:) Różniły się nawet na oko. Moja była miększa i były w niej płatki fiołków, a w kupnej całe kwiatki z łodyżkami ale bezbarwne.

konfitury fiołkowe, violet jelly

Na warstwę fiołkową wyłożyłam mus biało-czekoladowy.

Tuż przed podaniem udekorowałam suszonymi (krystalizowanymi?) fiołkami. Nie chciałam, żeby przez noc nasiąkły wilgocią w lodówce. Fiołków zdecydowanie było za mało. Myślę, że wg potrzeb gości, to powinnam całą powierzchnię ciasno pokryć kopczykiem fiołków :D Co było do przewidzenia, 3/4 z nich zjadła Córunia:)

fiołki suszone

Całość była godna poematu, a co najmniej opadu szczęki:) Puszysty, wprost eteryczny, lekko kwaskowaty ser z ziarenkami wanilii, aksamitny mus z białej czekolady a wszystko przetkane aromatyczną nicią fiołków.

fiołkowy sernik, violet cheese cake

Jeżeli miałabym jeszcze kiedyś robić fiołkowy tort, to zmodyfikowałabym przepis i zamiast musu z białej czekolady (który był zdecydowanie za słodki) i konfitur, ubiłabym bezpośrednio śmietanę z fiołkową galaretką. Koniecznie własnego wyrobu, z całymi płatkami, żeby fajnie wyglądało:)

Ale licho nie śpi, bo zostało mi jeszcze ponad pół słoika konfitury...

Jedyne czego żałuję, to 39 stopniowej gorączki, przez którą nie miałam siły trzymać aparatu, żeby zrobić lepsze zdjęcia:(

piątek, 10 kwietnia 2009

Sernik na zimno inspirowany Cudem nad cudami z truskawkami z "Kuchni pełnej cudów" jest jednym z moich ulubionych. Chociaż z truskawkami robiłam go tylko raz:) Najczęściej robię go z ananasem, brzoskiwniami lub wiśniami.

Na podstawie mojego ulubionego sernika zrobiłam mojemu dziecku sernik bez sera, bez krowiny i bez jaj. W zasadzie tylko idea je łączy:)

sernik bez sera

Przygotowałam trzy miniserniczki w filiżankach.

Na dno: herbatniki holenderskie (bez mleka, bez jaj) dopasowane do obwodu filiżanki przy pomocy tarki:)

Na wierzch: galaretka i brzoskwinie

Zaś środek: mleko kozie z cukrem waniliowym na żelatynie (można też użyć bezbarwnej galaretki tzw. diamentowej z Wodzisławia:)), kiedy zacznie zastygać, zmiksować na najwyższych obrotach, żeby powstała pianka. Połączyć z jogurtem sojowym.

Wyłożyć na herbatniki, wstawić do lodówki. Nałożyć owoce, a kiedy się zsiądzie przykryć galaretką i odstawić do lodówki.

Wesołych Świąt dla małych alergików:)