|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: cytrynowe
środa, 07 marca 2012
Spodziewajcie się u mnie festiwalu muffinek;) W sumie jak ładniej brzmi: muffinek czy muffinków? Wreszcie pozgrywałam zdjęcia i zasypię Was pulchnymi babeczkami! Jeszcze w zeszłym roku zobaczyłam na którymś z blogów ciasto pomarańczowe z makiem i bardzo mi się spodobało (bardzo proszę przypomnieć mi, kto mnie zainspirował, bo pamiętam że zostawiłam tam komentarz, chyba za dużo proszku do pieczenia było?...)
Muffinki cytrynowo-makowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 15-20 minut w 175°C do suchego patyczka.
Te piegi mnie urzekły, a wypiek bardzo polecam, bo pyszne również są wielce, a nie jedynie z wyglądu urokliwe.
czwartek, 08 grudnia 2011
Pieczenie ciasteczek dla świętego Mikołaja to dla nas nowy zwyczaj, ale każda okazja do pieczenia jest dobrą wymówką;) Poza tym bezkarnie mogłam zjeść ciasteczka, żeby się nie wydało, że po tylu latach objadania się słodyczami Mikołaj jest na diecie :P
Pełnoziarniste kruche ciasteczka na oliwie 1 szklanka pełnoziarnistej mąki (3 ziarna: pszenica, żyto, orkisz)
1/2 szklanki mąki pszennej 1/2 szklanki płatków owsianych zmielonych w blenderze pół kostki naturalnej margaryny 5 łyżek oliwy 1 łyżka cukru pudru 1 łyżeczka skórki startej z cytryny 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego Lukier cytrynowy: Ze wszystkich składników zagnieść ciasto. Jeżeli ciasto się nie klei, dodać odrobinkę oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Wstawić ciasto do lodówki na godzinę. Wałkować i wycinać nożem kwadraty (lub sześciokąty, jeżeli prezenty mają imitować trzy wymiary). Piec ok. 15 minut w temperaturze 180ºC. Z soku cytrynowego i cukru ukręcić lukier, podzielić go na małe miseczki i dodać naturalne barwniki. Polukrować ciasteczka, a kiedy lukier zastygnie, namalować pisakami wstążeczki.
Dekoracja prosta, do wykonania niemal w całości jedną ręką, bo np.: druga musi przytrzymywać niemowlaka o usposobieniu zwariowanego szczeniaka, a także dla osób, które nie czują w sobie większego zacięcia artystycznego, bo dwie kreski i pętelkę naprawdę nie jest trudno zrobić;) Pomysł dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej.
środa, 19 października 2011
Danie Gary'ego Rhodesa podpatrzone w zeszłym roku u Kabamaigi.
Dynia Hokkaido umyta, pokrojona w plasterki, posmarowana oliwą i cukrem. Grillowana 5 minut, posypana cukrem ponownie i znów grillowana. Podana na ciepło z sorbetem cytrynowym. Sorbet cytrynowy zrobiłam wg klasycznych proporcji na lemoniadę: szklanka soku z cytryny Mieszać ręcznie wyciągając z zamrażarki co jakiś czas, aż całkiem zamarznie lub w maszynie do lodów.
Sorbet, delikatnie ujmując, wyszedł rewelacyjny, natomiast dynia... Szczerze mówiąc to był pierwszy raz kiedy dynia mi nie smakowała. Ogólne wrażenie: pieczony kartofel z cukrem. Wg mnie zupełnie nie trafione danie. Dynia zasługuje na wiele lepsze traktowanie.
środa, 29 czerwca 2011
Pod koniec roku przedszkolnego urządzany jest piknik. Są zabawy, konkursy, śmiechy. Był też konkurs na najładniejsze ciasto:)
Moje ciasto było kombinowane - bez mleka ale z białkiem: 2 szklanki mąki Pomieszane przez Córcię, pieczone 35 minut w 180°C. Lukier z cukru pudru, wody, ekstraktu wanliowego i chlorofilu kręciłam, podobnie jak malowałam kwiatki - jedną ręką, bo drugą ostatnio cały czas mam uwięźniętą pod młodym mamutem;) Niestety nie wygraliśmy. Nasze ciasto było trzecie :)
sobota, 30 kwietnia 2011
Baba, jak to baba. Świąteczna, drożdżowa, z żurawiną. Bez jajek.
pół kilograma mąki sok z limonki, cukier puder Wszystkie składniki suche zmieszać, dodać letnie mleko, oliwę i zagnieść. Dodawać po troszku tłuszcz i zostawić na chwilę w cieple do wyrośnięcia. Dodać żurawinę, skórkę limonki, wanilię, wyrobić i przełożyć do formy. Zostawić do wyrośnięcia pod ściereczką (ok. 3 kwadransów do godziny). Piec w 180°C, aż się zrumieni, czyli u mnie było to 35 minut. Z soku limonkowego, łyżki wrzątku i cukru pudru ukręcić lukier i polać wystudzoną babę.
sobota, 09 kwietnia 2011
- Kto ty jesteś? Nie mogłam się powstrzymać:) Z okazji Waniliowego weekendu dam Wam odpocząć od kwiatków;) Baczny obserwator zauważy, że w Trochę Innej Cukierni przepisy bez jajek przeplatają się z jajecznymi. Już żegnałam się z alergią na jaja, jednak po francowatym szczepieniu na odrę objawy wróciły i długo trwał powrót do tego, co już raz udało się osiągnąć. Po pierwsze moje dziecko uczulają wyłącznie żółtka. Dlatego też denerwuje mnie gadanie, że przy alergii na jajka, można jeść żółtka, bo uczulają wyłącznie białka. A guzik! U nas jest odwrotnie, więc ja tylko mogę poradzić: sprawdźcie sami. Tymczasem po okresie całkowitego odstawienia jaj, wysypka uczuleniowa raz była, raz jej nie było i długo mi zajęło rozszyfrowanie przyczyn. Okazało się, że Córcię obsypuje po zjedzeniu żółtek, ale tylko w towarzystwie kotów. No, kota można dostać! Kocia sierść zazwyczaj nie wywołuje u niej żadnych przykrych dolegliwości, jajka już też w zasadzie nie, ale jeśli zjadła jajko i jednocześnie, trochę wcześniej lub trochę później dotykała kota, to skóra jak tarka gwarantowana :/ W zasadzie mogę z dużym prawdopodobieństwem określić, kiedy Córcia będzie się widziała z jakimś kotem. Czemu więc ciągle piekę bez jajek? Ano z przyzwyczajenia:) Ciastom bez jajek niczego nie brakuje, więc sobie przeplatam w zależności od tego, czy akurat w domu są jaja, czy też nie;) A mleko? Krów dalej nie lubimy... A dziś chyba już ostatnia zaległa propozycja urodzinowa. Absolutnie przepyszne muffinki! Babeczki waniliowo-cytrynowe na białkach 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Przelać do papilotek. Piekłam ok. 25 minut w 180°C. Papilotki samostojące (dzięki Poleczko:)) ustawiłam zbyt blisko siebie i niektóre babeczki rosnąc się połączyły, ale w smaku absolutnie genialne:)
wtorek, 22 lutego 2011
Córcia skończyła 5 lat. Tak, tak... już starą babą jest:P W dodatku zażyczyła sobie zaprosić na swoje urodziny koleżanki. Obiecałam jej to przyjęcie, jeszcze kiedy byłam na chodzie i nie widziałam powodu, żeby robić dziecku zawód tylko dlatego, że powinnam leżeć. Mama musi dotrzymywać obietnic i koniec. Poza tym zawsze twierdziłam, że od ciągłego nicnierobienia się umiera:) W sumie wiele się nie napracowałam, bo 5-letnia dziewczynka z bogatym doświadczeniem kuchennym potrafi już wszystko sama odmierzyć i pomieszać (po czym posprzątał i pozmywał Tatuś :P ), ja tylko musiałam potrzeć czekoladę, przygotować tortownicę i pilnować pieca. Co do tortu, plany były snute od roku, omawianie było dogłębne, a w trakcie realizacji i tak wszystko się zmieniło. Kolejny rok Córcia się upierała, że chce tort z lalką (taki jak ten tylko różowy;)), jednak po pierwsze na prezent wybrała lalkę, której nie można ściągnąć sukienki, a po drugie stwierdziła, że ona chce tort czekoladowy z różowym kwiatkiem i już. W sumie mnie to było na rękę, bo roboty mniej:) Smak tortu Córcia skomponowała sama, bez żadnych podpowiedzi i szczerze mówiąc zrobiła to doskonale. Tort urodzinowy czekoladowo-cytrynowy bez jajek i bez mleka krowiego 2 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać. Przelać do tortownicy 18-20 cm, piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka. Tym razem ciasto się dziwnie wybulwiło:) Masa czekoladowa 150 g margaryny bezmlecznej nieohydnej Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej razem z wanilią. Utrzeć kostkę margaryny z dodatkiem cukru pudru, dodać przestudzoną ale płynną czekoladę i zmiksować razem. Smarować szybko póki masa nie zastygnie na amen. Dekoracja to gwiazdkowa posypka i marcepan barwiony naturalnymi kolorami. Do tortu były jeszcze muffinki waniliowo-cytrynowe, reszta przedszkolnych pomarańczowych kruchych ciasteczek owsiano-gryczanych na oleju, suszone owoce, migdały i picie. A wiecie, na co się rzuciły dziewczynki, kiedy tylko weszły? - Na jabłka. Na świeże malutkie jabłuszka wielkości mandarynek, które w zasadzie na stole ułożyłam jako dekorację;) Po tym przyjęciu dla dzieci nie mogłam się ruszać przez dwa dni. Ale nie żałuję. Dziewczynki świetnie się bawiły, nic nie zostało zdemolowane, a ja spełniłam marzenie Córki.
środa, 22 grudnia 2010
Kandyzowany imbir pokroić na drobniutkie kawałki i wrzucić na dno dzbanka. Dodać herbatę i zalać wrzątkiem. Do gotowej lekko przestudzonej herbaty (jeszcze gorącej ale takiej do picia) dodać miód i plasterki cytryny. Wleźć pod kołdrę, puścić kolędy i pić w celu przegnania dreszczy. Takie dziwne te Święta... Bałam się w zawrocie spraw nie będę miała czasu na żadne świąteczne przygotowania. Ani mi w głowie były dekoracje, wypieki, prezenty... Właściciele wynajmowanego przez nas mieszkania sprzedali je i musimy się wyprowadzić. Studenci zarzucili mnie tonami zaległych sprawozdań a administracja nagle przypomniała sobie, że do połowy grudnia trzeba było złożyć różne pilne oświadczenia, bez których z końcem roku nastąpi koniec świata. W tym tygodniu miałam też iść na długo oczekiwane badania. A tymczasem Córcia dostała 39 i pół. Narzekając po cichu na tabuny kłopotów, które wolą przychodzić stadnie niż parami, jeszcze ciszej się cieszyłam, że przynajmniej zyskam tym samym czas na realizację świątecznych marzeń. Ale kilka godzin rozwiało i je. Ja też dostałam gorączki. Sprawy nie mogą poczekać więc i tak trzeba je załatwiać, kilkugodzinne telekonferencje, to koszmar dla mojego gardła. W, też z gorączką i dreszczami, jeździ po całym mieście usiłując ogarnąć administracyjny chaos, co wygląda jak ścieżka śmiechu, gdy trzeba dostarczać coraz to bardziej absurdalne dokumenty. Zamrażarka opróżniana na okoliczność wyprowadzki - pusta. Jestem zdana na delikatesy internetowe i dojrzewające na szafie ciasto pierniczkowe. Całe święta mieliśmy spędzić w rozjazdach u rodziny i przyjaciół, ale zapowiada się, że spędzimy je sami w domu pod kocem z kubkiem gorącej herbaty. Wątpię nawet by W miał siłę przytargać choinkę. Oby przetrwać te Święta... Na szczęście mam mojego Małego Dobrego Duszka Bożonarodzeniowego, który pomiędzy atakami gorączki, skacze po domu wyśpiewując kolędy, snuje plany o choince i goni mnie do pierniczkowania. Czy taki mały Ktoś ocali Boże Narodzenie?
sobota, 27 listopada 2010
Zapowiedziane wczoraj zastosowanie maceratu cytrynowego. Wyszło wspaniałe ciasto cytrynowe: delikatne, aromatyczne, wilgotne. Ciasto bez jajek i bez mleka. Ciasto, które powstało z dwóch powodów: chciałam do pieczenia użyć olej cytrynowy, a po drugie potrzebowałam tła dla marcepanowych ulepków;) Córcia swoje efekty wczorajszej zabawy marcepanem od razu pożarła, a ja nie, ja się stęskniłam za ciastem z kwiatuszkami;)
Wegańskie ciasto powstało znowu przez przypadek, bo skończyło się mleko kozie, więc użyłam sojowego. Ciasto cytrynowo-migdałowe 3/4 szklanki mielonych białych migdałów Suche składniki trzeba zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Przelać do tortownicy 18-20 cm wysmarowanej i wysypanej bułką tartą (bułka tarta też wyszła, więc odżałowałam resztkę migdałów). Piec przez ok. 25-30 minut w 180°C do suchego patyczka.
Po wystudzeniu polałam lukrem cytrynowym:
Ozdóbki są z marcepanu barwionego czerwienią buraczaną, ryboflawiną i chlorofilem, o którym już kiedyś opowiadałam. Ja po prostu nie mogłam się powstrzymać przed kwiatuszkami:)
piątek, 26 listopada 2010
Olej aromatyzowany każdy zna i wtyka weń zazwyczaj zioła, paprykę, czosnek, suszone pomidory etc. Dziś prezentuję olej cytrynowy. Leciutki, aromatyczny, w sam raz do sałatek, pieczenia mięs i ciast. Pachnie zabójczo, wszysycy myślą, że to syrop cukrowy;)
Cytyny niby były ekologiczne, jednak i tak je wymyłam, sparzyłam, wyszorowałam. Skórki obrane cieniusieńko, bez białych części, zalałam na tydzień olejem. W podobny sposób można uzyskać ekstrakt cytrusowy, jeżeli skórki zaleje się wódką. A wiecie co jest najśmieszniejsze? Wcale nie miałam na celu zastosowań kulinarnych, tylko przygotowałam materiał dla studentów na ćwiczenia:) Ale woleli inne maceraty i cytrynowy sobie został osierocony... I w ten sposób mam propozycję na Cytrusowy Tydzień. Zaś jutro zapraszam na konkretne zastosowanie oleju cytrynowego...
niedziela, 29 listopada 2009
Jakiś czas temu w Weekendowej Cukierni zagościły cytrynowe kwadraty. Nie był to dla mnie zbyt fortunny okres, ale przepis przebił się do mojej świadomości. Zmodyfikowałam go "nieco" :) Kwadraty cytrynowe z pianką
Kruchy spód: ja zrobiłam półtorej porcji samego ciasta, żeby wystarczyło na dużą blachę Kwadraty cytrynowe z kandyzowaną limonką
Plastry cytryny i limonki smażyłam w gęstym syropie cukrowym. 1/3 ciasta (oddzieloną małą przerwą od reszty) przykryłam kandyzowanymi limonkami i cytrynami, zalałam odrobiną syropu i piekłam razem z resztą. A niech to ściśnie, lampa mi padła i zdjęcie po ciemku mi nie wyszło. Ciasta z pianką został jeden kawałek do rana i mogłam zrobić zdjęcie, a wersji kandyzowanej bez jajecznej już nie udało mi się uwiecznić w świetle:/ Nie wiem, co ja zrobię bez lampy?
sobota, 09 maja 2009
Trochę mi się przypiekły, ale w środku były jak trzeba:)
1,5 szklanki mąki pszennej Pomieszać, wylać do formy, piec w 180 stopniach 25 minut i nie zapomnieć o wyciągnięciu na czas:P Słodko-kwaśne, orzeźwiające, lekko wytrawne. Pasuje do nich krem twarożkowy. |