|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: lukier
czwartek, 29 grudnia 2011
Pierniczki na choinkę przygotowałam wg tego samego przepisu, który wymyśliłam trzy lata temu. Pyszne, proste do wycinania i bez jajek.
ok. 500 g mąki Miód podgrzać z tłuszczami i zmielonymi przyprawami. Do gorącego miodu dodać połowę mąki i zamieszać. Po lekkim ostudzeniu dodać spulchniacze i wyrabiać dalej z resztą mąki. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub pergaminem w chłodne miejsce. Mnie udało się zarobić na początku listopada, a upiec dzień przed Wigilią. Ozdabianie było szczątkowe przy pomocy resztek lukrów w tubkach.
Pierniczki należą do gatunku znikających. Pomimo że na początku są twarde, to szybko miękną i znikają! Na choince już nie ma żadnego :)
piątek, 23 grudnia 2011
Rudolf to zdecydowanie najgorętszy wypiek tego sezonu;) Kiedy w zeszłym roku u Beatki zobaczyłam reniferkowe ciasteczka, wiedziałam, że koniecznie zrobię coś takiego w tym roku. Jednak w tym roku cała blogosfera obrosła rogami, dzięki Dorocie;) Producent precelków chyba przeżywa dni świetności :P A co mi tam, u mnie też rogato! Przedstawiam najprzystojniejszego reniferka, istnego Valentino :)
Całe stadko reniferów czerwononosych powstało z muffinek karobowych, precelków, okrągłych śmiejżelków z mikołajkowej paczki i lukrów w tubce na potrzeby przedszkolnych jasełek.
Muffinki Reniferki 1,5 kubka mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka. Po wystudzeniu - udekorować. Precelki połamać na pół. Nie wiem, czy to ja jestem jakaś felerna, ale niemal wszystkie mi się łamały na lewą stronę;) Na czubku lukrem przymocować nos, namalować oczy białym i czarnym lukrem, wetknąć precelkowe poroże. Reniferki zapakowane w blachę pojechały na jasełka, gdzie każde dziecko chciało je zjeść za wyjątkiem mojego. Dlaczego? A bo nie lubi tych żelków :D
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia Kochane! Niech będą spokojne, zdrowe i słodkie:) U mnie na Boże Narodzenie będzie keks drożdżowy (oczywiście na dyni), makowiec i pierniczki. Po przepisy zapraszam po świętach:)
niedziela, 18 grudnia 2011
Advent in Polish-catholic tradition is the time of fasting and waiting for the joy of birth/coming back of Jesus, then people should avoid all entertainments including sweets. When I was a child I couldn’t understand how does it work, because nobody keeps the fast when Santa comes and brings the whole sack of chocolate bars, pralines, candies, lollipops, chocolate Santas etc. (in Poland Santa brings presents on the day of Saint Nicolas – 6th of December. During the Christmas Eve the present are brought again by an Angel or a Star. Moreover some families keep the tradition of giving presents one more time on the Three Kings’ Day – 6th of January. Cool, isn’t it?;)) Anyway I think the sweet Advent calendar is a nice idea – one chocolate or a candy for each day is not a sin, but a pleasant way for teaching children of waiting and counting down.
When I was invited to the International Recipe Advent Calendar 2011, I found it extremely difficult to choose one recipe to present. Should I prepare something typically Polish, or something with edible flowers as it is my biggest hobby, or maybe something totally crazy as one of my vegetables cakes? Luckily my babies dissolved the problem stealing my whole time, so I prepared something fast and easy but still on the subject ;) I’ve prepared the Christmas tree forest for our Advent Calendar.
Whole grain Christmas trees 3/4 glass of whole-grain flour (premix of wheat, rye, spelt) Goat milk icing: Knead the ingredients to smooth pastry. If it’s still sticky, add more flour, if it’s too loose, add more oil. Put the pastry into the fridge for 1 hour. Then roll it and cut the cookies. Lay them on a baking tray linned out with baking paper. Bake for about 15 minutes in 180ºC (356ºF) or until they turn gold. Stir the icing sugar with milk to smooth icing, add the natural green color and glaze the Christmas trees. There are only seven - no, wait (mniam) only six - trees left! Merry Christmas!
Mój pierwszy kalendarz adwentowy (przywieziony niemalże spod Żelaznej Kurtyny:)) dostałam mając 10 lat i zastanawiałam się, jak to jest, że w czasie postu daje się dzieciom słodycze? I to codziennie! A tak swoją drogą, to nigdy Was nie zastanawiało dlaczego w czasie Adwentu Mikołaj przynosi tyle słodkości i absolutnie nikt się nie przejmuje nieumiarkowaniem? Tymczasem przedstawiam kruche pełnoziarniste ciasteczka upieczone na zaproszenie Międzynarodowego Kalendarza Adwentowego 2011. To pierwszy rok ze słodkim kalendarzem mojej Córci i uważam to za świetny pomysł dla dzieci. Nie dość, że uczy się czekania, a dzieciom to przychodzi bardzo trudno, to jednocześnie codziennie trenuje się umiejętność liczenia, odliczając pozostałe w puszce słodkości. A przecież jedno ciasteczko to nie grzech, nawet jeżeli ktoś jest na diecie :)
Pełnoziarniste choinki 3/4 szklanki pełnoziarnistej mąki 3 ziarna (pszenica, żyto, orkisz) Lukier mleczny: Ze wszystkich składników zagnieść gładkie ciasto. Jeżeli ciasto się nie klei, dodać odrobinkę oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Wstawić ciasto do lodówki na godzinę. Wałkować podsypując mąką i wycinać ciasteczka. Przełożyć je na blachę wyłożoną papierem i piec na rumiano czyli około 15 minut w temperaturze 180ºC. Z mleka i cukru ukręcić lukier, dodać naturalny zielony barwnik i polukrować ciasteczka. Choinkowy las, to chyba dobry pomysł na kalendarz adwentowy, jedno drzewko na każdy dzień:) A święta już niedługo! Przepis dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej oraz do Wegetariańskich Świąt.
czwartek, 08 grudnia 2011
Pieczenie ciasteczek dla świętego Mikołaja to dla nas nowy zwyczaj, ale każda okazja do pieczenia jest dobrą wymówką;) Poza tym bezkarnie mogłam zjeść ciasteczka, żeby się nie wydało, że po tylu latach objadania się słodyczami Mikołaj jest na diecie :P
Pełnoziarniste kruche ciasteczka na oliwie 1 szklanka pełnoziarnistej mąki (3 ziarna: pszenica, żyto, orkisz)
1/2 szklanki mąki pszennej 1/2 szklanki płatków owsianych zmielonych w blenderze pół kostki naturalnej margaryny 5 łyżek oliwy 1 łyżka cukru pudru 1 łyżeczka skórki startej z cytryny 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego Lukier cytrynowy: Ze wszystkich składników zagnieść ciasto. Jeżeli ciasto się nie klei, dodać odrobinkę oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Wstawić ciasto do lodówki na godzinę. Wałkować i wycinać nożem kwadraty (lub sześciokąty, jeżeli prezenty mają imitować trzy wymiary). Piec ok. 15 minut w temperaturze 180ºC. Z soku cytrynowego i cukru ukręcić lukier, podzielić go na małe miseczki i dodać naturalne barwniki. Polukrować ciasteczka, a kiedy lukier zastygnie, namalować pisakami wstążeczki.
Dekoracja prosta, do wykonania niemal w całości jedną ręką, bo np.: druga musi przytrzymywać niemowlaka o usposobieniu zwariowanego szczeniaka, a także dla osób, które nie czują w sobie większego zacięcia artystycznego, bo dwie kreski i pętelkę naprawdę nie jest trudno zrobić;) Pomysł dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej.
niedziela, 23 października 2011
Obiektywnie patrząc jest to jeden z najbrzydszych tortów jakie widziałam. Ale jest absolutnie piękny intencjonalnie, ponieważ jest to tort z podwójnej okazji urodzin. Córcia uznała, że akurat przyszła pora na święto ruchome jakim są urodziny jej Psinki Łałusinki, co zlało się z ukończeniem przez Mamutka sześciu miesięcy. Z tych dwóch dumnych powodów zażądała upieczenia tortu, który ona ozdobi. Co wyszło, to wyszło. Wg mnie jako mamy ciasto jest przepiękne, Córcia była dumna, a wygląd i tak nie miał większego znaczenia, ponieważ przed pokrojeniem pozjadała z niego wszystkie lukry.
1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać metodą muffinkową tzn. tylko do połączenia składników. Przelać do wysmarowanej tortownicy 18 cm i piec ok. 30 minut w 180°C, aż patyczek będzie wychodził suchy. Planowałam przełożenie masą budyniową, jednak nie było mi dane. Świeczek też nie było. Córcia najpierw pomalowała lukrami w tubce (jak zwykle więcej lukru wylądowało na palcu skierowanym do otworu paszczowego niż na cieście), a następnie zasypała prawie całym opakowaniem kuleczek. Później słychać było ich turlanie po podłodze przez kilka dni. Oczywiście żaden z jubilatów nie jadł "tortu";)
środa, 20 lipca 2011
Wakacyjne gospodarowanie czasu w chłodniejsze dni:) Upiec z dzieckiem kruche ciasteczka, a potem pomalować lukrami z tubki to miła zabawa.
2 szklanki mąki Zagnieść, rozwałkować, wycinać i piec 10 minut w temperaturze 190ºC. A po wystudzeniu pomalować. A lukry w tubkach zawierają naturalne barwniki;) Póki tubki były pełne, Córcia sobie radziła, potem już było gorzej. "Mama, a pomaluj takie jak na opakowaniu!" Poznałyście, które to? :)
środa, 29 czerwca 2011
Pod koniec roku przedszkolnego urządzany jest piknik. Są zabawy, konkursy, śmiechy. Był też konkurs na najładniejsze ciasto:)
Moje ciasto było kombinowane - bez mleka ale z białkiem: 2 szklanki mąki Pomieszane przez Córcię, pieczone 35 minut w 180°C. Lukier z cukru pudru, wody, ekstraktu wanliowego i chlorofilu kręciłam, podobnie jak malowałam kwiatki - jedną ręką, bo drugą ostatnio cały czas mam uwięźniętą pod młodym mamutem;) Niestety nie wygraliśmy. Nasze ciasto było trzecie :)
piątek, 18 marca 2011
Nie, z zielonym lukrem! Tzn z pomarańczowym, ale zielonym :P Powodzenie ciasteczek urodzinowych nakłoniło mnie do upieczenia ponownie bardzo podobnych. Nie żebym miała coś przeciwko pszenicy, ale po co się ograniczać? Jest tyle ciekawych ziaren, z których też można piec:) Kruche ciasteczka wielozbożowe (bez pszenicy) na oleju 3/4 szklanki mąki gryczanej
1/2 szklanki zmielonej kaszy jaglanej 1/2 szklanki płatków owsianych zmielonych w blenderze 1/2 szklanki zmielonych płatków jęczmiennych pół szklanki oleju 1 łyżka mleka koziego 2 łyżki cukru pudru (O kurka! Zapomniałam;)) trochę skórki pomarańczowej ziarenka wanilii Ze składników zagnieść ciasto. Jeżeli ciasto się nie klei, dodać odrobinkę oliwy, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką (gryczaną). Wałkować dosyć grubo i wycinać ciasteczka dużą foremką. Piec 15 minut w temperaturze 180ºC. Niestety ciasteczka nie smakowały Córci, z prostego powodu, zapomniałam dodać cukru, a aż takim dziwakiem nie jest, żeby jeść ciastka w ogóle niesłodzone. W związku z tym z soku pomarańczowego i cukru pudru ukręciłam lukier. Z lukrem okazały się nie tylko jadalne, ale wprost przepyszne. Żeby było ciekawiej do lukru dodałam zielonego chlorofilu, a Córcia potem każdemu wmawiała, że to lukier z zielonego groszku:P Wciąż ma jeszcze żywe w pamięci ciasteczka z zielonego groszku i nie dała sobie wybić tego z głowy;)
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Nad przepisem na niemieckie pierniczki pomyślała Dorota i bardzo się z tego cieszę, bo to wyborne pierniczki bez jajek. Jakoś mnie nikt nie wierzy, że wypieki bez jajek mogą być przepyszne, no bo to dla dziecka, bo to choroba, więc nie wyjścia, a przecież bez jajek to może wyjść tylko nieapetyczny glut, ciaparaja bez smaku itd itp... A jak piecze Dorota, to się nikt nie zastanawia, czy są jajka, czy nie, tylko każdy wierzy bez żadnych dyskusji, że pyszne są i już:) I tak właśnie jest i w tym przypadku, lebkuchen są bardzo smaczne, choć ja nie odmówiłam sobie dodania miętowej nutki.
Lebkuchen, czyli pierniczki norymberskie 250 g mąki pszennej Suche składniki wymieszać w misce. Masło i miód podgrzać do roztopienia tłuszczu. Lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła) i wlać do sypkiej mieszanki. Dodać skórki lub kandyzowane owoce i porządnie wymieszać, by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące. Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje). Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego. Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę wilgotną łyżką. Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (dla moich to było za dużo i drugiej turze wystarczyło 12). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika są bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Lukier miętowy zagotowałam z wody i cukru pudru. Pierwszą partię ciasteczek lukrowałam lukrem zwykłym, ale drugą lukrowałam na miętowo - do ostudzonego lukru dodałam sporego chlustka kropli miętowych. I to był absolutny strzał w dziesiątkę! W lejącym lukrze maczać pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru. Pychotki! Dzięki Dorotko za przepis! A od siebie, polecam Wam mocno lukier miętowy:) Orzeźwiająca mięta tworzy niesmowite połączenie z rozgrzewającymi przyprawami. Partię ze zwykłym lukrem zaniosłam w prezencie studentom na nasze ostatnie zajęcia, bo ciastek było stanowczo za dużo na potrzeby rodzinne, a miętowe jednak były lepsze;)
sobota, 31 lipca 2010
W czasie deszczu dzieci się nudzą i mają ochotę na coś słodkiego. Wspólne pieczenie ciasteczek zaspakaja obie bolączki. To są ciasteczka zaplanowane, wałkowane i wycinane przez Córcię jej osobistymi foremkami, z których mnie nie wolno korzystać! Moje (też motylki) zaprezentuję następnym razem:) 3/4 szklanki mąki
Ze wszystkich składników zagnieść ciasto. Jeżeli się nie klei, dodać odrobinkę mleka, jeżeli się ciągle lepi - podsypać mąką. Rozwałkować i wycinać ciasteczka. Piec około 12 minut w temperaturze 180ºC. Później ciasteczka można pomalować kolorowymi lukrami, zabawa trwa dłużej i więcej jest jedzenia oczami:)
Ciasteczka mają też tą miłą zaletę, że łątwo je spakować, na wycieczkę lub w odwiedziny do Cioci. W zależności od jutrzejszej pogody;)
środa, 17 lutego 2010
Wydawałoby się, że takie ciasto nie może nosić miana tortu, a już na pewno nie nadaje się na urodziny. Za proste. W ogóle nie strojne. Zresztą tyle było szumu o księżniczkę tortową... A jednak ostatecznie właśnie takiego ciasta Córcia zażyczyła sobie na urodziny. Biszkopt - jej pierwszy w życiu - z ukochanym lukrem cytrynowym i truskawką.
Biszkopt upiekłam wg przepisu "rzucanego" Dorotki. Ale ilości zmniejszyłam do 4/5 (użyłam po prostu szklanki o objętości 200 ml a nie 250:)) 4 jajka
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do jajek. Dno tortownicy o średnicy 18 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160ºC około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę:) Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Nic a nic nie oklapł:) Na poncz: łyżka soku z cytryny, 2 łyżki wody, łyżeczka Cointreau Na przełożenie: konfitura poziomkowa Dekoracja: malowanka z pisaków tortowych
- Tylko mi nie śpiewajcie "sto lat", bo od tego boli mnie głowa!
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Pierniczkowy wyścig zbrojeń trwa;) I ulegam dyskwalifikacji za odstąpienie od świątecznej atmosfery :P
Omal nie zapomniałam o obiecanej Córci chatce. Z ostatnich okrawków ciasta piernikowego powycinałam ściany i dach. Każdy kawałek leżał w innym miejscu piekarnika i każdy wyrósł inaczej;) Ponieważ nie mam do dyspozycji białego lukru z białka, a biały pisak tortowy wyciapała mi rzeczona Córcia - stąd chatka jest kolorowa i kompletnie nieświąteczna. A zlepiona została przy pomocy marcepana. Chatka nie dla wstrętnej Baby Jagi, ale dla miłej i kochanej Cioci Jadzi. Może nas odwiedzi w Święta? :)
sobota, 19 grudnia 2009
Pierniczki na choinkę (ale nie tylko, bo zamierzam kilka podarować) - wreszcie znalazłam czas na ich dekorowanie pisakami tortowymi, czyli lukrami w tubkach. Wg mnie dziurki do przeciągnięcia sznureczka najlepiej jest robić wykałaczką zaraz po upieczeniu, w jeszcze ciepłych i miękkich pierniczkach. Po wystygnięciu twardnieją, a drążenie dziurki przed pieczeniem powoduje, że ciastko nierówno wyrasta.
Pierniczki witrażyki z pokruszonymi zozolami. Nie polecam, bo strasznie się pienią, a zapomniałam kupić innych landrynek;) Próbowałam też zrobić zaślepki z posypką cukrową, nawet ciekawie wyszło. Osobną blachę z nimi piekłam w 150 stopniach.
Córcia upodobała sobie biały lukier i wszystkie swoje pierniczki dekorowała na biało. Ja się w pełni z nią zgadzam, że lukrowanie na biało jest najpiękniesze;) Tylko, że niemal wszystko co lukrowała, od razu zjadała. No i jeszcze, że wyciskała sobie lukier wprost na paluszek i hops do buzi :)
Dla mnie zostawiła same resztki białego lukru...
poniedziałek, 07 grudnia 2009
Rok temu nie prowadziłam bloga, ale i tak robiłam zdjęcia. Nie wiem, kiedy uda mi się upiec pierniczki tegoroczne, a tymczasem zaprezentuje zeszłoroczne. Tym większa duma, że wszystkie pierniczki u dołu i z prawej osobiście i samodzielnie zdobiła Córcia mająca wtedy 2 i 3/4 roku.
Upieczone chyba wg tego przepisu:
Wyszły potwornie twarde, ale nie szkodzi;) Zabawa i tak była przednia. W tym roku spróbuję inny przepis.
piątek, 04 grudnia 2009
Nie zdecydowałam jeszcze, co będę piekła na Święta. Ale to ciasto idealnie się nadaje. Poza tym jest jednym z moich ulubionych:) Nie wiem, czy jak już będę mogła piec normalnie, to nie będę nadal go piekła właśnie w takiej formie jak teraz, bo jest doskonałe. Uwielbiam smak tego ciasta!
Ciasto migdałowo-pomarańczowe 3/4 szklanki mielonych migdałów (poprzednio użyłam tylko 1/2 i 1/2 szklanki mąki) Suche składniki trzeba zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Przelać do tortownicy 18-20 cm wysmarowanej i wysypanej bułką tartą. Piec przez ok. 25-35 minut w 170-180°C. Spawdzić patyczkiem, czy nie wychodzi oblepiony. Po wystudzeniu polać lukrem pomarańczowym: Do soku wyciśniętego z połowy pomarańczy i chlapki (łyżki?) Cointreau trzeba dosypywać cukier puder i mieszać do uzyskania gęstej konsystencji.
piątek, 27 listopada 2009
Ciasto resztkowe:) Dynia została mi z zupy, cukinia została z placków a marchewka zawsze w domu jest. Dodałam więcej przypraw i powstał bezjajeczny prawie wegański wielowarzywny piernik. Mniam!
1 szklanka mąki Wszystkie składniki zmieszać i piec w tortownicy (18 lub 20 cm) ok. 35 minut w 180°C. Lukier ukręcony na soku z cytryny (troszkę za rzadki mi wyszedł i nie czekałam z krojeniem aż całkiem zastygnie), a posypka z różowego cukru buraczanego będącego pozostałością po Różowym Cieście z Rodzinką Misiów. Coś w sam raz na Korzenny tydzień.
środa, 18 listopada 2009
Pamiętacie Różowe ciasto z Misiami? Na początku tak się zapędziłam, że lukier zaczęłam kręcić z czystego soku buraczanego. Ciemna purpura lukru otrzeźwiła mnie, że to przecież miał być róż;) Nie lubię wyrzucać jedzenia, więc po odebraniu odrobinki koloru do właściwego lukru na ciasto, resztę postanowiłam zużytkować. Dodałam jeszcze szczyptę kwasku cytrynowego, rozprowadziłam lukier po talerzu i zostawiłam do wysuszenia. Zekrobałam i zachowałam. W ten sposób "cukier buraczany" zyskuje nowego znaczenia :P
Nie wiem do czego go zużyję, ale do czegoś na pewno...
środa, 14 października 2009
Wreszcie wszyscy pieką różowe ciasta i nikt się nie wstydzi tego koloru ;) Ja upiekłam czekoladowe na życzenie dzielnej Przedszkolaczki, ale w tym tygodniu różowy musi być!
Od różowego ciasta wszystko się zaczęło. Na różowe ciasto chwilowo wracam. Dlaczego każdy różowy tydzień jest taki ważny? Badajcie się dziewczyny regularnie, tak zwyczajnie, bez zadęcia.
3/4 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Piekłam ok. 20 minut w 180°C w malutkiej tortownicy. Różowy lukier Sok wyciśnięty z buraka (wystarczy kilka kropel, ja stanowczo przesadziłam z nasyceniem różu:)), chlapka Amaretto, szczypta kwasku cytrynowego i cukier puder do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji. Rodzinka Misiów Potrzebny: marcepan, kakao, sok z buraka, pisaki tortowe i chwila zabawy z Córcią. Kwiatuszki miały służyć zatuszowaniu niedoskonałości lukru, ale to one zniknęły pierwsze ;)
A tak ciasto wyglądało w środku:
poniedziałek, 14 września 2009
Różowy lukier (ukręcony na soku żurawinowym.) Muffinki zapakowałam na przyjęcie u cioci, motylki osobno, dopiero na miejscu sfrunęły na lukier.
czwartek, 13 sierpnia 2009
W pokoiku Tak brzmi pierwszy wierszyk, którego Córcia nauczyła się na pamięć. Co prawda miało to czas jeszcze przed Wielkanocą, ale na zawsze wyrył się w mej pamięci. I dlatego, pomimo iż mama jest w nim potwornie szkalowana, postanowiłam go uhonorować pomnikiem z marcepana :) Drugi powód był taki, że mi ciasto klapło (ciemne ucierane z kawałkami czekolady, migdałów i Amaretto) i chciałam to jakoś zatuszować :D Chyba już nie mam ręki do ciast z jajkami... Kotka lepiłam wgapiając się w Debbie Brown. Ale jak go zobaczyłam takiego rozpłaszczonego, to uznałam, że taki kotek nic a nic by nie narozrabiał, więc na cieście został usadzony, gotowy do boju :)
Marcepan farbowałam kakao (trzeba dodać kilka kropel gliceryny lub oleju, żeby sie nie rozsechł) i syropem z buraka (trzeba podsuszyć). Mleczko to biały pisak tortowy (dr Oetker), a lukier ukręciłam z zielonego Pysia. Zgadnijcie, kto nie mógł jeść ciasta, a kotka zjadł? Pewnikiem ta sama mała osóbka, która poprooooosiła, żeby z resztki marcepana zrobić bukiecik kwiatków;) |