|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: różne
wtorek, 08 maja 2012
Podobnie jak bardzo wiele blogerek, zostałam poproszona o przetestowanie produktów firmy Granex, która zdecydowała się na właśnie taki typ promocji. Przy czym należy podkreślić i bardzo za to dziękuję, że firma uwzględniła nasze preferencje wynikające z alergii i przysłała produkty pozbawione nabiału. W paczce przyszło pieczywo chrupkie, wafle ryżowe i pszenne i przekąski błonnikowe czyli tekturki, styropiany oraz dżedżownice.
Przedstawiam tutaj moją i mojej rodziny opinię, natomiast po szczegóły, skład i wartości odżywcze zapraszam na stronę producenta. Do testowania zabraliśmy się od razu po otwarciu paczki. Na pierwszy rzut poszły przekąski błonnikowe ochrzczone przez Córcię dżedżownicami. Zdrowy błonnik oraz przekąska z błonnikiem smakują jak chrupkie pieczywo czyli mają raczej skromny aromat, ale mają fajną formę pałeczek. Rzeczywiście nadają się jako przekąska do niezobowiązującego pochrupania, mająca tą przewagę nad pieczywem, że się z nich nie kruszy;) Pomimo niespecjalnego bukietu smakowego, bardzo fajnie się je wcina i o dziwo ciągle ma się ochotę na więcej. Wersja Junior jest za to naprawdę bardzo smaczna, do tego stopnia, że aż zapał Córci i Synutka skłonił mnie do podjęcia rozmyślań nad reglamentowaniem jej dzieciom, by uniknąć ewentualnych grzmigaci. Na szczęście się obyło, a objedli się obficie;)
Kolejne były poduszeczki owsiane bez nadzienia, na które Córcia od razu założyła szlaban, mówiąc, że mam jej ich nie zjadać, bo są więcej niż dobre. Czy potrzebujecie lepszej rekomendacji? Są naprawdę smaczne i bardzo leciutko słodkie. A chlebki i wafle? Nie mam żadnych zastrzeżeń. Są bardzo smaczne i niezmiernie nam się przydały podczas majówki. Pomimo iż zajmują dużo miejsca, to lekko je nosić. Poza tym nadają się na kanapki, moje ulubione o tej porze roku: kwiatowe! z kozim serkiem ;)
Mam kilka drobnych uwag np.: dlaczego inulina jest utożsamiana z błonnikiem? Jaki jest sens jednoczesnej suplementacji wapniem i magnezem? Opakowania są estetyczne, a na serii wafli są opatrzone rysunkami kwiatów, a kto jak kto, ale ja kwiatki w każdej postaci uwielbiam, tylko widząc na opakowaniu krwistoczerwone maki, oczekiwałam wafli z dodatkiem maku (warto rozważyć, mak ma dużo żelaza;)). Moim zdaniem w kartonach z przekąskami dla aktywnych powinno być takie samo zapięcie jak w kartonikach z pieczywem, a nazwa "Zawiera błonnik" nie odpowiada mi językowo, szczególnie w zestawieniu z waflami. Ale są to rzeczywiście drobiazgi, które wynikają ze zboczenia zawodowego i wrodzonego czepialstwa lecz absolutnie nie wpływają na pozytywną opinię o tych produktach. Produkty Granex wytworzone z pełnych ziaren zbóż są przygotowywane bez użycia: spulchniaczy, ulepszaczy, barwników czy konserwantów, a poza tym są smaczne, więc mogę je spokojnie polecić. Smacznego!
piątek, 30 marca 2012
Dziś w dalszym ciągu nabiałowo:) Bita śmietana marzyła mi się i śniła. Ale jak czegoś nie wolno, to nie wolno. Jednak wystarczy chwilę pogłówkować i można wymyślić coś w zamian.
Znany jest powszechnie pomysł ubijania gęstego mleka kokosowego na wegańską bitą śmietanę, można też sobie kupić gotową sojową śmietankę. Jednak mój blender nie zmiksuje kokosa na idealny mus, a na kupne mleko nie mogę jakoś natrafić. Sojowa śmietana zaś mi nie smakuje, poza tym ta cena... Na odpowiedni trop naprowadziła mnie Bea. Mus czekoladowy na wodzie dobry, jednak w dalszym ciągu to nie było to, co mi się śniło.
Chwila namysłu: śmietana to emulsja wodno-tłuszczowa, gdzie tłuszcz jest tłuszczem stałym (zawiera kwasy nasycone), a płyn to mleko. W przypadku śmietany kremówki tłuszczu musi być przynajmniej 30%. Więc wezmę i przygotuję sobie sama emulsję mleka z tłuszczem stałym. Mogłabym użyć np.: oleju kokosowego, albo palmowego, jednak jaki jest najszlachetniejszy stały tłuszcz jaki znacie (no oprócz masła)? Oczywiście - masło kakaowe!
Wegańska bita śmietana 30 g masła kakaowego (lub innego stałego) Masło wrzucić do mleka i podgrzać w kąpieli wodnej. Następnie schłodzić w zimnej kąpieli i zmiksować w blenderze. Uzyskujemy gładką śmietankę.
Trzeba porządnie schłodzić, dodać cukier (1-2 łyżeczki, jak lubicie) i ubić na sztywno. Aaaaaaa!!!! Zakazany owoc sama sobie wyhodowałam! To nie było zakazane:D Miazga! Omal się nie popłakałam ze szczęścia:) Zrobiłam też sobie bitą śmietanę z mleka koziego - jeszcze większy odlot, ale zdjęć po ciemku nie mam, a za szybko ją zlizywałam, żeby dotrwała do jasności;) A najlepsza była Córcia, która bitej śmietany nie znała, bo nigdy przecież jej nie jadła, która stwierdziła: "To jest obrzydliwe - takie miękkie!" :D
A teraz wątek poboczny: w ubijanie śmietany bawiłam się akurat przy okazji konkursu "Odcienie bieli" i Córcia mi poddała pomysł dołożenia do aranżacji orchidei, choć akurat ćmówki są niejadalne, no ale mamy białą, więc kolorystycznie pasowała. Książki, jak robić ładne zdjęcia kulinarne oczywiście nie wygrałam, jednak przy okazji odbyła się następująca rozmowa: - Ale dasz mi później tego kwiatka? Mnie zatkało:D Czołem Kwiatożercy! Do jutra;)
czwartek, 29 marca 2012
Mój wpis o tym jak zrobić mleko owsiane bardzo Wam się spodobał - bardzo mi miło:) Dzisiaj prezentuję mleko migdałowe. Nie dlatego, że przepis się jakoś wybitnie różni, lecz dlatego, że użyłam go do czegoś specjalnego! Ale o tym jutro... Poza tym może się przyda na Wegańską Wielkanoc.
Mleko migdałowe przygotowuje się podobnie jak mleko z innych ziaren na surowo: z sezamu, słonecznika, orzechów włoskich, nerkowców, laskowych, lnu, maku, owsa itp. W zasadzie jedyny problem z robieniem mleka migdałowego, to powstrzymanie się od zjedzenia namoczonych migdałów. Są po prostu bosko pyszne! Mleko z migdałów 1 miarka migdałów Miarka to może być szklanka, kubek, kieliszek w zależności od pożądanej ilości mleka. Zaczynamy od zblanszowania migdałów, jeżeli mleko ma być białe, a nie beżowe. Potem migdały należy namoczyć na noc w 1 miarce wody. Następnie wlewamy migdały (ziarna, orzechy) razem z wodą do blendera i miksujemy. Dodajemy pozostałe miarki wody i znów miksujemy. Teraz trzeba mleko przecedzić i pić. Gotowe mleko można przechowywać do 48 godzin w lodówce, więc przygotujcie sobie taką ilość, żeby szybko zeszło. Mnie zeszło bardzo szybko, ponieważ posłużyło mi do innych celów... (W tym miejscu należy wstawić upiorny śmiech przechodzący w szaleńczy chichot :))
czwartek, 22 marca 2012
Astronomiczna przyszła przedwczoraj, kalendarzowa wczoraj, i w tym roku to Wiosna musiała poczekać na mnie;) Przepraszam za opóźnienie w przygotowaniu podsumowania. Bardzo się cieszę i jest mi niezmiernie miło, że wzięłyście udział w akcji Zielono mi i znajdujecie w niej tyle frajdy;) Dziękuję serdecznie za całą tą Zieloność! Mam nadzieję, że nabrałyście pozytywnej energii i że za rok znów wspólnie zazielenimy blogi:) Część osób zarejestrowała swoje dania na durszlaku, część na mikserze, a część przysłała pocztą. A oto wszystkie tegoroczne zielone potrawy i ich autorzy: ZIELONE ZUPY Krem z rukwi wodnej Nobleva Zupa brokułowa z soczewicą Kabamaiga Brokułowa z bardzo czosnkowymi grzankami A-Lisia Zupa DWA SELERY A-Lisia Zupa- krem z pora i zielonego groszku Grażyna Kremowa zupa szpinakowa Maggie
ZIELONE SAŁATKI Ogórek w zalewie sezamowej Mirabelka Zielona sałatka z kurczkiem Mikimama Sałatka z zieloną fasolką, jajkiem i filecikami anchois Josia Zielona sałatka z brokułami, awokado i orzechami ja Sałatka szpinakowo truskawkowa z sosem kokosowo-słonecznikowym Monica Dwie zielone surowki Karto_flana Brokuły z serem feta i sosem czosnkowym Annaz
ZIELONE DANIA NA ZIMNO Koperkowe pesto KuszenieSukkuba Pesto z liści rzodkiewki Lidia PASZTET BEZ PIECZENIA Z ZIELONEGO GROSZKU, Z ZIELONYM PIEPRZEM Wegetarinka Pesto z rukoli Lejdi of the house Polskie pesto z mietą i cytryną Wiera Pasta z wędzonej makreli z zielonym pepperoni i koperkiem Mopswkuchni Jajka faszerowane wasabi Mopswkuchni
ZIELONE DANIA NA CIEPŁO Jajecznica z roszponką Patka Piekielna pizza z dynią salami i roszponką Patka Muffiny z kozim serem N_zak Naleśniki szpinakowe Aparatkagotuje Zielone naleśniki wg Nigelli z pesto Wiera Kurczak po chińsku z sosem z czarnej fasoli i ryżem kokosowym – training food Dota Farfalloni con spinaci Be@tka Dorsz na purée z zielonego groszku z wianuszkiem z brokułów Mopswkuchni CASARECCE CON ASPARAGI SELVATICI CZYLI CASARECCE Z DZIKIMI SZPARAGAMI Alizea PASTA AL VERDE CZYLI MAKARON NA ZIELONO Alizea Wiosenne tarty ze szpinakiem Kuchnia Doroty Placuszki szpinakowe Grażyna Ryba z zielonymi warzywami Grażyna Pappardelle z brokułami Olciaky Zieleniutko Makaron z brokulowym pesto Lejdi-of-the-house Risotto z pesto groszkiem i bobem Lejdi-of-the-house Ryba w sosie śmietanowo-koperkowym z zielonymi warzywami z wody Monica Pieczeń wołowa z lubczykiem i warzywami Mikimama Krewetki. Curry i mleczko kokosowe. Zielone warzywa. Zielono mi... Eve.wo Capuns czyli szwajcarskie gołąbki Bea
ZIELONE SŁODKOŚCI Ciasto z zieloną herbatą Mirabelka 5 kroplówek temu... Makaroniki bazyliowo-cytrynowe. Zdesperowana Małgorzata Głowacka Tęczowe mufinki Bożena Zielony wytrawny tofu-sernik Młodaweganka Czekoladowe babeczki z odrobiną mięty Szarlotek Ciastka żółwie Szarlotek Torcik bezowy z kremem waniliowym Usagi Ciasto szpinakowe cudnie zielone ja Muffiny żabiego króla Karto_flana Zielona sałatka owocowa Mopswkuchni Miód rozmarynowy Evelosa
ZIELONE NAPOJE Koktajl owocowo-szpinakowy Mirabelka Shamrock Shake NaStole Zielone piwo Wiera
Jeżeli chcecie więcej zieloności, to jeszcze więcej zielonych inspiracji znajdziecie w podsumowaniach Zielono mi 2010 i Zielono mi 2011. Jeżeli kogoś ominęłam, coś przekręciłam albo ktoś nie chce być w podsumowaniu, to bardzo przepraszam i proszę o kontakt mailowy. Jeszcze raz dziękuję serdecznie za wspólną zabawę:)
wtorek, 20 marca 2012
Obiecałam, że się przyznam dlaczego coraz częściej używam do pieczenia mleka owsianego. Może wstyd przyznać, ale z oszczędności. Mleko kozie tak koszmarnie podrożało, że staram się go nie zużywać na innych ludzi. Ot i cała prawda. Nie zostałam weganką, choć i tak nadal wolę strączki niż mięso. To po prostu cała ja: kłótliwa zrzędliwa sknera. Nazwa "mleko: co prawda jest zarezerwowane dla płynów wyciśniętych z gruczołów laktacyjnych ssaków, więc mleko owsiane powinno się nazywać napojem lub może raczej sokiem z owsa, ale i tak wiadomo, że to mleko:) Mleko owsiane można przygotować na dwa sposoby: na surowo lub gotowane. Metodę na zimno i na ciepło różni tylko początek. Ja wolę pić mleko gotowane i to na ciepło, a do ciast używam raczej mleka surowego. To gotowane jest bardziej lepkie i glutowate, więc moje dzieci wolą mleko surowe.
Mleko owsiane 1 miarka płatków owsianych Miarka to np.: szklanka lub kubeczek w zależności ile chcecie uzyskać mleka. Na surowo: płatki zalać 1 miarką wody i odstawić na noc. Wrzucić płatki do blendera, zmiksować. Dolać resztę wody i ponownie zmiksować. Nie bójcie się wlać tych 4 miarek wody, mleko owsiane jest bardzo sycące. W sumie niewielka ilość owsianki, którą by się zjadło na raz, zmiksowana w wodzie naprawdę porządnie wypełnia żołądek.
Następnie mleko trzeba przecedzić. Dla siebie tego nie robię tylko wypijam z tymi "otrębami", dla dzieci i do ciasta cedzę, zaś przecedzone fusy wrzucam do swojej porcji lub też można ich użyć do wypieków. Porządnie jest to zrobić przez płótno, ale zwykłe sitko też wyłapie większość fusów. Jeżeli mleko ma smakować tak jak mleko kupne z kartonu, to należy dodać łyżeczkę cukru waniliowego i szczyptę soli. A jeżeli ma być tak jak to z kartonu substytutem mleka zwierzęcego, to trzeba dodać zawartość jednej kapsułki wapnia. Z jednej strony jest to działanie pozbawione sensu, ponieważ wapń zwalnia wchłanianie innych mikropierwiastków np.: cynku, miedzi i żelaza, których jest mnóstwo w owsie. Z tego też względu kapsułki z wapniem najlepiej łykać na noc. Z drugiej strony jednak wapń neutralizuje kwasy fitynowe zawarte w ziarnach zbóż, które wiążą związki mineralne w naszym układzie pokarmowym uniemożliwiając ich wchłonięcie. Mleko stojąc rozwarstwia się. Żeby tego nie robiło, trzeba by użyć emulgatorów, jednak polecam po prostu zamieszanie łyżeczką :D Mleko należy zużyć w ciągu 48 godzin, więc najlepiej przygotowywać sobie małe ilości zużywane na bieżąco. Metodą na zimno można przygotować mleko z: migdałów, sezamu, słonecznika, orzechów włoskich, laskowych, nerkowców, lnu, maku itp. Smacznego!
piątek, 02 marca 2012
Zielono mi! Zapraszam wszystkich do zabawy w zielone - już po raz trzeci! Jak ten czas leci :) W czasie zielonej zabawy gotujemy, pieczemy, przyprawiamy i jemy potrawy, w których dominującym kolorem jest ZIELONY! Na zielono bawimy się w dniach 17-19 marca. Wpisy archiwalne się nie liczą. Początek akcji wyznacza Dzień Świętego Patryka, a zabawa trwa trzy dni. Podsumowanie, mam nadzieję, że uda mi się opublikować na wiosnę;) Uprzejmie proszę, żebyście wpisy opatrzyli banerem (kod poniżej) lub aktywnym linkiem do zabawy Zielono mi. <a href="http://pinkcake.blox.pl/2012/03/Zielono-mi-Zaproszenie-III.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/zielono3.jpg"></a> Zapraszam do rejestrowania zielonych dań na durszlaku lub na mikserze albo o przysyłanie linków do swoich potraw na maila: pinkcake(at)gazeta.pl Dania farbowane sztucznymi barwnikami, choć małochętnie, lecz również zapraszam. Zielonych inspiracji możecie szukać w podsumowaniach Zielono mi 2010 i Zielono mi 2011. Zielonego jedzenia jest mnóstwo, a poniżej mała podpowiedź:
Zielony groszek, zielone fasolki, zielone gruszki, zielone jabłka, zielone brokuły, zielony szpinak, zielone winogrona, zielone awokado, zielone zioła, zielone natki, zielony szczypiorek, zielone pory, zielony agrest, zielone limonki, zielona kapusta, zielona sałata, zielony ogórek, zielona cukinia, zielone kiwi, zielona herbata, zielone... Zapraszam serdecznie każdego, komu również już jest zielono! Niech zazielenią się nasze kuchnie i jadalnie, a zima całkiem zzielenieje w zieloną i kwitnącą wiosnę! Bawmy się wszyscy dobrze :) Po zabawie zapraszam na tegoroczne podsumowanie: Zielono mi!
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Pomysł stary jak świat i na pewno już był na blogach i na pewno ładniej sfotografowany ;)
Ale kupiłam tak wielkie i miękkie mandarynki, a na zewnątrz zawiało śniegiem, że nie mogłam się powstrzymać, żeby nie przywołać świątecznego nastroju już teraz.
czwartek, 15 grudnia 2011
Cóż poradzić, kiedy człowieka przyciśnie nagła zachcianka na coś, na co na pewno nie może sobie pozwolić? Ano czasem da się coś poradzić;)
Uwielbiam moje dzieci i w życiu by mi nie przyszło na myśl, żeby marudzić i narzekać na ich przypadłości. Jedyne co mnie szczerze złości to to, że jeszcze długo Córcia nie pozna smaku bitej śmietany, czy żółtego sera, o Mamutku nawet nie wspominając. Mnie ich alergia tak na prawdę ogranicza tylko w niewielkim stopniu z wyraźną cezurą czasową wyznaczoną końcem karmienia. Z drugiej strony Córcia wcale nie tęskni za czymś, czego nie zna. A ja owszem znam, pamiętam i mnie skręca z tęsknoty... Patrząc jak W zajada mikołajkowe czekoladki, bombonierki, batoniki i tabliczki trzymałam się dzielnie, jednak kiedy wtrynił na raz tabliczkę białej czekolady nerwy mi puściły! Kurcze, przecież zrobienie białej czekolady nie może być takie trudne... Potrzebne są: masło kakaowe, kozie mleko w proszku i cukier puder.
W sumie samo masło kakaowe ma paskudny smak, miałam wrażenie jakbym lizała świeczkę, jednak w drugiej nucie dał się wyczuć ten lekko kwaskowaty posmak przyprawiający o drżenie podbródka i ślinotok. Koneserzy twierdzą, że biała czekolada to nie jest prawdziwa czekolada, ponieważ nie zawiera ani proszku kakaowego ani miazgi kakaowej. Nie szkodzi. Nie musi być "prawdziwa", żeby ją sobie czasem zjeść;) Mnie do prawdziwości wystarcza argument o nie używaniu innych tłuszczów niż kakaowy.
Masło kakaowe (40 g) stopiłam w ciepłej kąpieli wodnej. Zdjęłam z łaźni i dodałam cukier puder (30 g), po czym wmieszałam cierpliwie kozie mleko w proszku (50 g). Po spróbowaniu dodałam malusieńką szczyptę kwasku cytrynowego. Ponownie podgrzałam w łaźni wodnej i wylałam do foremki. Tutaj warto zwrócić uwagę asystującym dzieciom, że nie można podnosić ani przesuwać foremki zanim czekolada całkiem nie zastygnie;) Nie powiem, że uzyskałam idealnie gładką konsystencję, jednak smak całkowicie wystarczył, by wycisnąć mi łzy wzruszenia.
niedziela, 13 listopada 2011
Chleb świętojański, czyli karob, od dawna był przedmiotem mojej ciekawości i pożądania. Kiedy wreszcie go dorwałam, przekonałam się, że już z nami zostanie. Owoce szarańczyna strąkowego zastępują kakao osobom, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść czekolady. Moim zdaniem jest to mizerne zastępstwo. Smak, oprócz lekkiej goryczy, (wg mnie) niczym nie przypomina czekolady. Co nie zmienia faktu, że mączka z chleba świętojańskiego bardzo mi smakuje, jest słodkawa i aromatyczna. Osobiście nie będę jej używać zamiast czekolady, będę jej używać obok niej. Szczególnie, że podobnie jak kakao, karob odciąga wodę z wypieków, co poprawia strukturę ciast, zwłaszcza tych bez jajek. Muffinki to było moje pierwsze podejście do karobu. Córcia stwierdziła, że smakują jakby były zrobione z bananów - bardzo trafna obserwacja!
Muffinki karobowe 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać tylko do połączenia składników. Przełożyć do foremek muffinkowych wysmarowanych oliwą i piec ok. 20 minut w 175°C, do suchego patyczka. Poza pysznym smakiem, bardzo podobał mi się kolor karobowych babeczek:)
czwartek, 27 października 2011
Sok z dyni. Wyciekający, ściekający, ociekający samoistnie z tartej dyni. Bardzo smaczny, aczkolwiek czkogenny :P A przyczyną tarcia dyni było ciasto wg przepisu z Siły Smaku. Ciasto dyniowe bez jajek, bez mleka, bez cukru 3 szklanki mąki pszennej (ale może być tez razowa) Ja zrobiłam z połowy porcji z samym cynamonem. Daktyle (można przekroić) przełożyć do garnka z grubym dnem, zalać wodą i podgrzewać na bardzo małym ogniu, aż trochę się rozpuszczą i zmienią w coś w rodzaju bardzo gęstej marmolady/dżemu. Mąkę przesiać do miski, dodać startą dynię, sól, sodę, przyprawy i wymieszać. Dodać olej, a następnie wyrobić ciasto. Dodać daktyle i wszystko jeszcze raz dokładnie zagnieść, aż składniki dobrze się połączą. Formę do pieczenia wyłożyć papierem, przełożyć ciasto i wyrównać. Piec najpierw w temp. 200ºC w piekarniku nastawionym z termoobiegiem przez 15 minut, a następnie przez kolejne 40 minut w 180ºC (góra/dół), aż do 'suchego patyczka'. Ciasto kroić po przestudzeniu. Wyszło mi nieco ciężkie, ale to chyba przez zbyt soczystą dynię. Jakkolwiek moja wiedza o dyniach z roku na rok jest coraz większa to i tak podczas zakupów biorę tą, która się do mnie uśmiechnie;)
piątek, 02 września 2011
Kolejna rzecz, którą Córcia podpatrzyła i zapragnęła. Przepis wypatrzyłam u Dorotki i twórczo zmodyfikowałam na potrzeby alergiczne.
oryginalny przepis zakładał użycie: 80 g orzechów laskowych Ponieważ w sprzedaży nie ma skondensowanego mleka koziego przygotowałam jego substytut z mleka koziego i koziego mleka w proszku. Orzechy laskowe podprażyć na patelni i obrać z brązowych skórek pocierając je zawinięte w ściereczkę. Ostudzone orzechy włożyć do malaksera i zmiksować na płynną masę. Nie udało mi się osiągnąć takiego stanu, ale uzyskałam całkiem gładkie masło i dalej mój blender odmówił współpracy. W garnuszku podgrzać mleko, połamaną gorzką czekoladę i miód. Podgrzewać do rozpuszczenia się czekolady, mieszając by wszystkie składniki się połączyły. Mnie się nie chciały połączyć, kozi substytut kondensatu okazał się zbyt rzadki, więc dorzuciłam jeszcze 30 g czekolady i się udało. Ciepłą mieszankę wlać do masy orzechowej i zmiksować na gładką masę. Nałożyć do słoiczków i odstawić do stężenia. Dorotka miała rację, ten krem jest przepyszny. O niebo lepszy od nutelli. Ale cóż się dziwić w końcu to orzechy i czekolada a nie margaryna i kakao z aromatem. A słodkość można sobie samemu dobrać, więc zęby nie bolą od pierwszego ugryzienia. Cudowny krem orzechowo-czekoladowy jest wprost potwornie pyszny! Oczywiście jeżeli jesteście przyzwyczajeni do smaku mleka od kozy :P
Blender po przygotowaniach był cały obklejony kremem i za nic nie dało się powybierać resztek kremu łyżeczką, a nawet mój jęzor tak głęboko nie sięgnie. Uznałam, że szkoda marnować tyle pyszności, więc wypłukałam go przy pomocy koziego mleka i przy okazji kremu powstał też pyszny czekoladowo-orzechowy koktajl. O!
piątek, 15 lipca 2011
Chciałbym powiedzieć, że to mój pomysł, ale nie mogę;) Deszczowy dzień dla aktywnej pięciolatki, kiedy jej braciszek ciągle śpi i nie może się nad nim znęcać, a mama poprawia egzaminy, więc chwilowo nie można jej skakać po głowie, to straszliwe cierpienie, dlatego też szuka sobie zajęć. I znalazła. I wsiąkła. I w końcu ja też się wprosiłam. Owoce można nie tylko zjeść. Można też je liczyć. Ile jest zielonych, ile jest czerwonych, ile jest razem żółtych i pomarańczowych. itd? Zabawa edukacyjna starczyła aż do obiadu. Po "podwieczorku" liczba eksponatów się zmieniła, więc można było liczyć od nowa :)
piątek, 10 czerwca 2011
Lody z mleka koziego robię praktycznie przez cały rok, traktując je jako porządną porcję nabiału, a czasem i zimny okład na zbolałe gardło. W tym roku recepturę wzbogaciłam o kozie mleko w proszku, żeby lody były bardziej kremowe i bardziej treściwe. Na jedną tubkę 50 ml wypada mniej więcej: Mleko w proszku rozcieram z niewielką ilością wrzątku, miodem i wanilią, dodając po trochu mleko kozie. Ilości trzeba oczywiście pomnożyć przez ilość tubek. Jednorodną mieszaninę wstawiam do zamrażarki i mieszam co jakiś czas, jak w przypadku robienia sorbetów. Można też wlać do maszyny do lodów. Można też po prostu płyn wlać do foremek, ale lody wcześniej zamrażane-mieszane są przyjemniejsze do lizania. Na wpół zamarzniętą mieszaniną (lepiej to zrobić za wcześnie niż za późno:)) napełniam foremki, wiążę gumką, żeby się nie wywracały, wkładam patyczki i wstawiam do zamrażarki, żeby całkowicie zamarzły.
Żeby wyciągnąć loda z foremki, zanurzam tubki na chwilę w gorącej wodzie. Inne przepisy na lody bez jajek i bez mleka krowiego znajdziecie pod tagiem lody:)
piątek, 20 maja 2011
Jak możecie się domyślić mój przepis nie będzie zawierał jajek, mleka ani masła. I jeszcze pszenicy też nie. Ani sacharozy. Poza tym jest banalny, a w zasadzie bananalny;) Bardzo dojrzałe banany trzeba rozgnieść widelcem dodając kilka kropli soku z cytryny, łyżeczkę oliwy i do tej papki dorzucić różne płatki, ziarna i bakalie w proporcjach uzależnionych upodobaniami. Ja tym razem wrzuciłam: płatki owsiane Trzeba uzyskać mieszaninę, która ledwie sie trzyma na banananowym lepiszczu. Wyłożyć masę na blachę wyłożoną paierem i piec w 190 °C przez 10-15 minut, aż podeschnie i się lekko zrumieni. Jeszcze na ciepło trzeba pokroić, bo po wystygnięciu będzie się łupać. Porcja na zdjęciu to 12 batoników z dwóch bananów.
Pyszne na śniadanie i nie tylko! W wersji bezglutenowej można użyć płatków ryżowych, jaglanych, gryczanych, fińskich owsianych, popingu z amarantusa itp.
sobota, 14 maja 2011
Sezon na mniszki w pełni! Choć u nas i tak wszyscy mówią na nie mlecze:) Nie mamy okazji pojechać na wieś, żebym mogła pozbierać mniszków na konfiturę lub syrop. Z resztą pewnie i tak kuzyn wszystkie złote kwiatki wykosił. A na pewno Mały Wyjec i tak nie pozwoliłby mi babrać się nimi zbyt długo. Natomiast na naszych dzikich łąkach i pod lasem mniszki nie rosną obficie. Jednak kilka udało mi się znaleźć. Smażone w cieście kwiaty mniszka okazały się pyszną przekąską. Nie umiem odpowiedzieć, czy są lepsze na słono, czy na słodko. Smaczne są i tak i tak:)
Kwiaty zebrane w bezpiecznym miejscu porządnie wydmuchałam z robaczków, odcięłam łodyżki. Maczałam w cieście i smażyłam na głębokim oleju.
Można użyć tempury (szklanka mąki, szklanka mąki kukurydzianej, 2 szklanki wody, sól) lub ulubionego ciasta naleśnikowego. Ja zrobilam ciasto z mleka koziego, mąki i łyżeczki skrobii. Jeżeli ciasto będzie rzadkie, wtedy będzie widać płatki mniszka, natomiast w cieście gęstym powstaną racuszki. Można jeść np.: z dżemem lub śmietaną.
Mniszki oprócz tego, że są piękne, są również zdrowe. Zawierają witaminę C, karotenoidy (szczególnie luteinę i beta-karoten), witaminę K, kwas foliowy, żelazo, wapń, kwasy omega-3 i ... długo by wymieniać, a lepiej zjeść :) .
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Chciałam Wam przedstawić mój ogródek. Ogródek na metr szeroki, na metr długi, w całości nastawiony na hodowlę jadalnych kwiatów. Tak nie wiele miejsca, a ile dostarczył nam radości;) Na prędce oznakowany dla panów kosiarzy taśmą ostrzegawczą, której jednak dziwnym trafem nie dostrzegli panowie sprzątający po strzyżeniu żywopłotów:/ Jednak pomimo licznych przeciwności nasz ogródek świetnie funkcjonował od maja, kiedy ledwie przetrwał powodzie, a żywot skończył w sierpniowej burzy gradowej. Choć okazało się, że niektóre kwiatki nie są takie łatwe do wykończenia, bo błyskawicznie odbiły i pojawiały się aż do przymrozków. Po przeprowadzce nie mam już tego skrawka "własnej" ziemi, więc teraz urządzam ogródek balkonowy:) A dla Was mam trzy pakiety nasion jadalnych kwiatów do wysiania na balkonie lub w ogródku. Nasiona pochodzą z tej samej firmy, z której siałam w zeszłym roku, czyli można powiedzieć, że są sprawdzone, ale nie podaję nazwy, bo sponsorem jestem ja, a nie ta firma;) Żeby wziąć udział w losowaniu wystarczy w komentarzu podać nazwę choć jednego jadalnego kwiatka widocznego na zdjęciach:)
czwartek, 31 marca 2011
Zapraszam serdecznie do Klubu Kwiatożerców! Już po raz trzeci namawiam Was do jedzenia kwiatków. Zasady akcji są takie same: jemy kwiaty. Jadalne kwiaty. Przez całą wiosnę i lato, aż do końca sierpnia. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę cierpliwie czekać ;) Wiosna kwitnie już pełną parą i kwiaty do jedzenia też! W akcji liczą się również przyprawy kwiatowe, byleby to były zjedzone kwiaty. Niejadalne kwiatowe dekoracje nie nadają się do Klubu Kwiatożerców. Inspiracje do Kwiatowych przepisów znajdziecie w Wasze przepisy możecie rejestrować na durszlaku lub przesyłać linki na maila: pinkcake(at)gazeta.pl Zapraszam również do wpisania kwiatowych dań, które się ukazały od początku roku, tylko proszę nie dopisywać archiwalnych potraw z brokułami i kalafiorami, ani pączków z różą. Przepisy bardzo proszę opatrzyć linkiem lub banerkiem, żeby powszechnie i głośno szerzyć ideę Kwiatożerstwa;)
Zapraszam do pobrania banerka. Ponieważ w zeszłym roku były dwa, więc muszą starczyć również na ten rok, choć zmieniłam nieco kolorystykę;) kod banera białego: <a href="http://pinkcake.blox.pl/2011/03/Klub-Kwiatozercow-zaproszenie.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/jemkwiaty.jpg"></a> kod banera czarnego: <a href="http://pinkcake.blox.pl/2011/03/Klub-Kwiatozercow-zaproszenie.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/jemkwiatki.jpg"></a> Jadalnych kwiatów jest dużo: kwiaty ozdobne: kwiaty drzew i krzewów: kwiaty warzyw:
Przy jedzeniu kwiatów warto pamiętać o środkach ostrożności: 1. Nie jedzcie kwiatów roślin trujących ani kwiatów, których nie znacie lub macie problemy z ich identyfikacją. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości - zrezygnujcie albo przyślijcie mi zdjęcie. Lista roślin trujących: azalia czyli rododendron lub różanecznik (Rhododendron, Azalea), barwinek (Vinca), glicynia (Wisteria), groszek pachnący (Lathyrus odoratus), hiacynt (Hyacinthus), hortensja (Hydrangea), irys (Iris), jaskier (Ranunculus), konwalia (Convallaria), kaczeniec czyli knieć błotna (Caltha palustris), krokus jesienny (Colchicum), lantana pospolita (Lantana camara), naparstnica (Digitalis purpurea), oleander (Nerium oleander), ostróżka (Delphinium), powojnik (Clematis), lobelia (Lobelia), zawilec vel anemon (Anemone), żonkile i narcyzy (Narcisuss). Tych kwiatów nie wolno używać nawet do dekoracji potraw! 2. Nie wolno zbierać w celach konsumpcyjnych kwiatów, które rosły na terenach zanieczyszczonych i w pobliżu ruchliwych dróg. Nie wolno jeść kwiatów z kwiaciarni. Były sztucznie nawożone, opylane, pryskane nabłyszczaczami, utrwalaczami itp. Nie należy również jeść kwiatów ze sklepów ogrodniczych, chyba że mają certyfikat uprawy ekologicznej i jest wyraźnie zaznaczone, że roślina nadaje się do spożycia. Pamiętajcie o bezwzględnej konieczności mycia kwiatów rosnących nisko przy ziemi. Kwiecień to pora siewu wielu jadalnych kwiatów, więc warto je samemu posiać w ogródku lub na balkonie. 3. Jedzenie kwiatów warto zaczynać od niewielkich ilości, pojedynczych sztuk, a najlepiej samych płatków. Kwiaty o intensywnym zapachu będą też miały wyrazisty smak. Kwiaty tego samego gatunku, choćby najpiękniejsze i najokazalsze ale bezzapachowe, będą smakowały trawiaście.
Udanej przygody z jedzeniem kwiatków! A tu podsumowanie czyli trzeci tom Kwiatowej Książki Kucharskiej:
poniedziałek, 28 marca 2011
Kilka razy zostałam poproszona o dokładne wyjaśnienie, jakiej pojemności szklanek używam przy odmierzaniu składników ciasta bez jajek. Odowiedź brzmi: tak na prawdę to obojętne:) Byleby używać jednej miarki do wszystkiego. Normalnie używam szklanki o pojemności 250 ml (na dodatek niezmywalnym pisakiem zaznaczyłam sobie każde kolejne 50 ml), ale kiedyś Córcia wymogła upieczenie babeczek w malutkich foremkach, a że już było przygotowane ciasto na niedzielę, uznałam, że upieczemy tylko kilka mini muffinek. W związku z tym, w odmierzaniu okazał się pomocny serwis zabawkowy mojego dziecięcia i łyżeczki z niego również. Miniaturowe babeczki waniliowe 1,5 filiżaneczki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać mini łopatką, nałożyć do 3-4 cm foremek. Piec ok. 10 minut w 180°C. Jak widzicie proporcje są te same, tylko babeczki maciupeńkie:) Wyszło 10, z czego 5 zamroziłam, bo co za dużo itd... a ciasto już było :)
wtorek, 22 marca 2011
W tym roku wiosna przyszła bez specjalnych zachęt. I tak, już jest! Wiosna!!! Choć jeszcze nie dość ciepła, to słoneczna, zielona, pachnąca i już kwitnąca! (A chyba wiecie, co to oznacza?:))
Wiosna przyszła, a tymczasem Zielona akcja napotykała same przeszkody: problemy z rejestracją, przedwczesne zniknięcie z durszlaka, w połowie podsumowania wcięło mi wpis... A oto zielone dania i ich autorki:
ZIELONE SAŁATKI Sałatka ze szpinakiem i łososiem od Mossqi Zielona sałatka na Pierwszy Dzień Wiosny od Grażyny Kolorowa sałatka z tortellini od Cuciny Surówka z białej kapusty od Be@tki Zielona sałatka tabbuleh od Wrotki_online Sałatka grecka od Iorety Groszek z oliwkami od Doroty20w Sałatka kobieca od Panny Malwinny Sałatka makaronowa z zielonym akcentem od Mopsa Sałatka z roszponką, fetą i sosem czosnkowo-migdałowym od Cezoni Kiełki - bomba witaminowa od Ewelosy Rukola i kiełki od Bei Sałatka z mozzarellą i kiwi od Mirabelki Zielona sałatka z różą od Pinkcake czyli mnie
ZIELONE ZUPY Prosta zielona zupa brokułowa od Mar Zupa z mangold i selera naciowego od Bafki Zielona zupka z rukwi wodnej, rzeżuchy i roszpunki od Skawoli Zupa krem z brokuła, szpinaku i rukoli od EVE3.0 Zielona przystawka - minestrone od Lejdi-of-the-house Zupa-krem brokułowy od Be@tki Zupa brokułowa z orzechami i siemieniem lnianym od Edysi Zupa ogórkowa od Nat Orientalny krem z groszku od Mirabelki
ZIELONE SMAROWIDŁA NA ZIMNO Guacamole od Iorety Masełko czosnkowe z awokado od Andzi
ZIELONE DANIA NA CIEPŁO Zielone curry z halibuta od Lekkiej Colcannon i mostek jagnięcy w ziołowej skorupce od Nobleva Kurczak na zielono od Mopsa Kapusta włoska zapiekana z pomidorami od Mopsa Kotleciki z młodym szpinakiem i sosem serowym od Ewelosy Falafel od Ewelosy Kulki z indyka w kapuście włoskiej od Mikimamy Łosoś z 4 porami od Krokodyla Lankijskie curry z fasolką i orzechami nerkowca od Noblevy Dorsz na zielonym posłaniu od Mopsa Groszek po francusku od Krokodyla
ZIELONE CIASTA WYTRAWNE Tarta szpinakowa z fetą od Anoosi Zielona tarta ze szpinakiem i tuńczykiem i zielone piwo od Ptasi Babeczki fasolowo-szpinakowe od Agnieszki Muffiny szpinakowe z fetą od Kwiecienki Zielony chleb od Mollisi
ZIELONE NALEŚNIKI, PLACKI, KOTLECIKI, PULPECIKI Cukiniowe placuszki od Dobi Placuszki ziemniaczano - cukiniowe od Judik1119 Naleśniki penoziarniste z krewetkami i sosem szpinakowym od Skawoli Naleśniki szpinakowe wg diety Dukana od N_zak Zielone pierogi z nadzieniem serowym od Mirabelki Wiosenny omlet od Cezoni Pierożki ze szpinakiem i smażoną cebulką od Edysi Tortellini z wędzonym łososiem i koperkiem od Usagi Groszkowe kuleczki do pieczonej kaczki od Goh Groszkowe kwadraciki od Goh
ZIELONE MAKARONY Lasagne ze szpinakiem, ricottą i pomidorami od Shinju Makaron cytrynowy ze szpinakiem od Kwiecienki Pesto pietruszkowe z orzechami do spaghetti od Kwiecienki Cannelloni z mięsem mielonym i szpinakiem od Iorety Makaron z brokułami od Madzius87 Makaron z łososiem, zielonymi szparagami i chilli od Cucciny Makaron z cukinią, szpinakiem, ziemniakami i kremowym serkiem od Cuciny Makaron ze szpinakiem i szynką od Mikimamy Fusilli z sosem szpinakowym od Lejdi-of-the-house Makaron z zielonym sosem szpinakowym od Maggie Makaron ze szpinakiem i porem od Grażyny Zielony makaron z pieczarkami od Wrotki_online Makaron ze szpinakiem od Evy-ice
ZIELONE DESERY Zielony deser z marscapone i kiwi od Karto_flanej Pysiowy deser Shrekuś od Bafki Zielona pianka z kwiatkami z kiwi od Grażyny Zielona pianka od Malwinki Sałatka z zielonych owoców z sosem śmietanowo-pomarańczowym od Karto_flanej Krem z kiwi i likierem Irish cream od Aleayah Krem z zielonej herbaty od Kartoflanej Szerbet z limonek od Muffingirl KONFITURA Z KIWI od Kasi
ZIELONE CIASTECZKA Zielone koniczynki od EVE3.0 Ciasteczka jaglano-gryczano-jęczmienno-owsiane z zielonym pomarańczowym lukrem od Pinkcake czyli ode mnie
ZIELONE CIASTA Zielone ciasto jogurtowe z kiwi i kremem mascarpone od Mikimamy Kremowe ciasto na roladzie z bananami od Usagi Zielony sernik z kiwi od Alicji Muffinki z kiwi od Kabamaigi Czekoladowe cupcakes z piwem Guinness od Maggie Zielone Chocolate Key Lime Pie od Lejdi-of-the-house Miętus czyli ciasto z masą miętową od Zauberi Kostka czekoladowo-miętowa od Szarlotka Zielone muffinki bez pandanu ode mnie czyli Pinkcake
ZIELONE NAPOJE Koktajl kiwi-banan od NaStole_pl Zielone koktajle pełne witamin od Bafki Zielony koktajl od Ka.wo Koktajl z kiwi od Kabamaigi Whisky and blue od NaStole_pl Koktajl ogórkowy od Mopsa
Więcej zielonych dań znajdziecie w
Pozdrawiam bardzo wiosennie i serdecznie dziękuję za wspólną, tak bardzo zieloną, zabawę!
![]()
niedziela, 20 marca 2011
Nie za bardzo rozumiem, czemu Zielono mi zniknęło z Durszlaka, ale w każdym razie zabawa nadal trwa i dzisiejsze wpisy prześlijcie mi po prostu na maila. Chyba podobnie jak w zeszłym roku nasze zaklinanie wiosny przynosi rezultaty;) Mnie się strasznie marzyły wypieki z pandanem, jakie pokazywała np.: Komarka czy Szarlotek, jednakże pandan dostępny w Polsce jest farbowany tartazyną i żółcienią chinolinową - błeee! Skoro się upieram, żeby nie kupować sztucznie farbowanej żywności, to tym badziej nie będę jej farbować sama, więc taki "pandan" dla mnie odpada. W końcu jednak poszłam po rozum do głowy i się chwilę zastanowiłam (myślenie w końcu nie boli;)). Pandan jest zielony, pandan to roślina, rośliny są zielone dzięki chlorofilowi, a chlorofil to przecież ja mam! Uznałam, że upiekę muffinki po prostu z dodatkiem chlorofilu, czyli naturalnego zielonego barwnika. Skoro zielenina z pandanu wytrzymuje pieczenie, to i wizolowana zielenina też powinna.
Muffinki wyszły przepyszne (chlorofil nie zmienia smaku), chociaż wszyscy goście i domownicy mieli pewne obawy z sięgnięciem po pierwszą;) W sumie nie zdziwiło mnie pytanie, czy przypadkiem nie zrobiłam ich z brokułów :D Naturalnie zielone muffinki waniliowe 2 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać. Nałożyć do papilotek, piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka. Przed podaniem namalowałam jeszcze kwiatuszki;)
Jedną zieloną babeczkę oderwałam sobie od ust, żeby zrobić jej zdjęcie w dziennym świetle. I w końcu wyszło słońce! Zmrok i flesh nieco przekłamują kolory, a ta zieleń byla taka śliczna:)
Ach, jak mi zielono! :) |