| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: owocowe

piątek, 16 marca 2018

Oficjalnie ostatnie dni zimy to znak, że w ten weekend gotujemy i jemy na zielono :) Zapraszam więc do dołączenia do akcji Zielono mi! W tym roku znów bawimy się na Fejsbuku (KLIK).

A ja zaczynam zieloną sałatką z jarmużu, zielonych gruszek, zielonych pistacji z pieczonymi burakami i z dodatkiem smażonych kotków olchowych. Dzikie zieleninki dopiero raczkują i żal mi zrywać te dzielne maluszki, tymczasem drzewa wiatropylne szaleją na całego, więc warto korzystać z ich darów.

sałatka z jarmużu buraków i gruszki, kwiatostany olchy, smażone kotki, kale beetroot pear salad

Sałatka z jarmużu, buraka i gruszki z męskimi kwiatostanami olchy

jarmuż
buraki
gruszki
smażone kotki olchowe
pistacje
oliwa z oliwek
sok z cytryny
miód
sól kamienna, pieprz, ulubione zioła
niepryskane jadalne kwiatki np.: bratki, fiołki rogate lub pierwiosnki

Buraki obrać, pokroić i upiec na blasze. Albo upiec w całości i dopiero potem obrać i pokroić. Co kto lubi ;) Czas pieczenia zależy od ilości, wielkości i tego jak bardzo lubimy je miękkie. Wystudzić.
Jarmuż poszarpać i zalać sokiem z cytryny na parę godzin, żeby go zmiękczyć. Możecie też go podgotować na parze.
Gruszkę pokroić, usunąć gniazda nasienne. Jeżeli chcecie danie lekkostrawne, bardziej słodkie i mięsiste, to gruszkę też można podpiec, ale mnie zależało na jej świeżości, więc użyłam surowej konferencji.

Zmieszać wszystkie składniki, polać sosem z oliwy, soku i miodu, doprawić na wierzchu położyć smażone kotki olchowe i udekorować jadalnymi kwiatkami.

smażone kotki, sałatka z jarmużu buraków i gruszki, kale beetroot pear salad, jadalne kwiatostany olchy, alder flowers edible

Smażone kotki

kwiatostany męskie leszczyny, olchy lub brzozy
mąka, mleko lub woda lub piwo, sól, chilli, olej

Trzeba zebrać kwiatostany, które już niemal dojrzały, ale jeszcze się nie otwarły. Zbyt młode będą twarde i wiórowate, a te, które się otworzą i zaczną sypać pyłkiem będą gorzkie i pozbawione białka. Musicie znaleźć takie w sam raz ;) Pamiętajcie o próbie uczuleniowej, jeśli macie predyspozycje do alergii na pyłki.
Przygotować ciasto nieco gęstsze niż na naleśniki, doprawić. Kwiatostany męskie drzew zanurzać w cieście i smażyć na rozgrzanym oleju na złoto.

Kwiatostany męskie olchy są moim faworytem, jeżeli chodzi o kotki drzew wiatropylnych. Kwiatostany brzozy mają lekki posmak aspiryny, leszczyny są raczej tekturowate, a kwiatostany olchy mają orzechowy aromat. (Oczywiście czekam z niecierpliwością na ukochane kwiatostany sosny, ale one nie są kotkami i botanicznie nie są właściwie kwiatami ;))
Olchę łatwo poznać po czarnych zeszłorocznych szyszkach wciąż wiszących na gałęziach.

Smażone kotki, to przepis ze "Smakowitych drzew", a w związku z nimi będę wkrótce chciała się czymś pochwalić  KLIK :)

Zielono mi, zielona akcja kulinarna

Smacznego i ZIELONEGO!
Gosia

niedziela, 04 lutego 2018

Kiedy już znudzą nam się zimowe smaki z radością otwieram zamrażarkę. Ostatnio dzieci codziennie nalegały na ryż z truskawkami, ale żeby z nim nie przesadzać, można urozmaicić podwieczorki tapioką. Kulki tapioki to rodzaj kaszy ze skrobi z korzeni manioku, jeżeli nie mieliście okazji jej spróbować, to śmiało - jest łagodna i skrobiowa w smaku jak ryż. 

tapioka z truskawkami, budyń z tapioki, strawberry tapioca pudding

Budyń z tapioki

4 łyżki tapioki w kulkach
3 szklanki mleka (migdałowego, kokosowego lub innego ulubionego)
1 łyżka miodu, cukru lub czegoś innego, czym lubicie słodzić
szczyptusia soli

200-300 g truskawek
ewentualnie pół banana lub sok pomarańczowy

Tapiokę zalać mlekiem, doprawić i odstawić na 20-30 minut. Ja najbardziej lubię migdałowe i kozie, bo choć jak wiecie, już od dłuższego czasu wszyscy domownicy mogą jeść krowi nabiał, to w codziennej kuchni nadal go nie używam.

Namoczoną tapiokę gotować przez ok. 15 minut. Sprawdźcie na opakowaniu, bo są sprzedawane różne rodzaje tapioki. Niektóre kulki trzeba gotować 40 minut, a inne wystarczy zalać wrzątkiem.

Przelać do pucharków, wystudzić i schłodzić. W czasie stygnięcia budyń z tapioki będzie gęstniał.

Truskawki lekko rozmrozić i zmiksować w blenderze. Nie trzeba na super gładko. Żeby ułatwić miksowanie można dodać pół banana lub trochę soku pomarańczowego. Wyłożyć na tapiokę i podawać.

Osobiście nie umiem się zdecydować, czy bardziej lubię tapiokę na zimno z truskawkami, czy na ciepło z jabłkami i cynamonem :)

Smacznego!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Miałam ochotę coś upiec. Tak po prostu. Potrzebowałam zebrać myśli, a kuchnia jest jedynym miejscem, gdzie dzieci dają mi chwilę spokoju. Swoją drogą to dość perfidne z ich strony ;) Jednocześnie mam powody do świętowania!

Jeżeli potrzebujecie przepis na wegańską wersję bezy z bitą śmietaną, to zapraszam TUTAJ.

 pavlova z owocami i kwiatami, summer fruit and flowers meringue cake

Pavlova z owocami i mini-bratkami

7 białek
250 g drobnego cukru
szczypta soli
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny

500 ml śmietany kremówki
maliny, jeżyny, borówki amerykańskie, poziomki, truskawki
mini bratki, czyli fiołki rogate i listki bazylii

pavlova z owocami i kwiatami, summer fruit and flowers meringue cake

Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę dodając stopniowo cukier. Kiedy piana będzie sztywna i lśniąca dolać soku z cytryny i wsypać przesianą skrobię ziemniaczaną - ubijac jeszcze chwilę.

Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyłożyć pianę, formując zgrabny torcik. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i od razu zmniejszyć temperaturę do 150°C. Piec około 1,5 godziny, wystudzić przy uchylonych drzwiczkach.

Śmietanę ubić i wyłożyć na wystudzoną bezę. Udekorować owocami, kwiatkami i listkami ziół.

Smacznego!

 pavlova z owocami i kwiatami, summer fruit and pansies pavlova cake, torcik bezowy z bitą śmietaną i owocami jagodowymi i bratkami

Tym przepisem zamykam ogromny etap w życiu mojej rodziny. Alergia Synusia ustąpiła, więc przygoda z przymusową dietą bezmleczną i bezjajeczną się kończy. Mam nadzieję, że cieszycie się razem ze mną :)

Ściskam mocno! :*
Gosia

wtorek, 25 lipca 2017

Pyszna, wytrawna konfitura porzeczkowa, którą możecie podać do serów, mięs, kanapek itp. Porzeczka i rozmaryn to boskie połączenie, które bardzo gorąco polecam!

 porzeczka z rozmarynem,porzeczka do mięs, konfitura porzeczkowa na ostro

Porzeczka z rozmarynem

500 g czerwonych porzeczek
1-2 łyżki miodu lub nierafinowanego cukru
kawałek ostrej papryczki
szczypta soli
gałązka świeżego rozmarynu lub łyżeczka suszonego

Porzeczki opłukać i oczyścić z gałązek. Dodać miód i przyprawy. Podgrzewać na malutkim ogniu od czasu do czasu mieszając. Gotować, aż wszystkie owoce się rozpadną. Przetrzeć przez sito. Przelać do słoiczka, szczelnie zamknąć. Porzeczki mają dużo pektyn, więc po schłodzeniu powinna powstać zwarta galaretka.

Smacznego!

sobota, 08 lipca 2017

Tęczowe lody to inwencja mojej Córci :) Zachciała sobie i przygotowała. Ja tylko wciskałam guzik blendera ;)

 tęczowe lody owocowe, lody owocowe bez jajek, rainbow ice creams, vege rainbow icecreams

Tęczowe lody owocowe

pól banana
garść borówek czarnych

pół banana
garść wydrylowanych wiśni

pół banana
garść truskawek

pół banana
kawałek ugotowanej marchewki
kandyzowana skórka pomarańczowa

pół banana
brzoskwinia

pół banana
kiwi
kilka listków szpinaku

Każdą porcję zmiksować osobno. Nakładać do foremek na lody po kolei po łyżeczce każdego koloru. Pozostaje delikatnie włożyć patyczki i zamrozić. I cieszyć się z lata, słońca, owoców i zdolnego dziecka :)

Smacznego!

niedziela, 12 lutego 2017

Drodzy Czytelnicy,

Niestety lekarstwa na głupotę nie znam. Bardzo tego żałuję. A już na pewno nie jest nim lewoskrętna witamina C. Ale mam lekarstwo na niewiedzę, czyli porcję wiedzy. Zakładam, że większość osób, które próbują kupić lewoskrętną witaminę C, po prostu nie wie, że wmówiono im nieprawdę. Zatem zapraszam na porcję wyjaśnień o izomerii optycznej i witaminie C.

Tak, zdaję sobie sprawę, że ze względu na uproszczenie języka, osoby obyte z nomenklaturą chemiczną mogą cierpieć ;) Zupełnie rozmyślnie nie zagłębiam się w omawianie asymetrycznych atomów węgla i konfiguracji bezwzględnej. Z założenia chciałam przedstawić to zagadnienie prostym językiem, unikając trudnych słów i wzorów. Osobom, które chcą poczytać o konfiguracji bezwzględnej i względnej atomów węgla, projekcji Fishera, konwencji Cahna-Ingolda-Preloga, enancjomerach i diastereoizomerach polecam lekturę podręczników wymienionych na dole wpisu.

W skrócie chodzi o to, że albo kwas askorbinowy jest lewoskrętny, albo jest witaminą C. Nie da się jednocześnie, bo kwas L-askorbinowy, czyli witamina C, jest prawoskrętny. 

A teraz dłużej:

Zacznijmy od tego, że cząsteczki, z których jesteśmy zbudowani, oprócz tego, że są związkami chemicznymi i mają swoje właściwości chemiczne, czyli zdolność do wchodzenia w różne reakcje, to posiadają także określony kształt. A kształt cząsteczki jest ważny. Dla funkcjonowania żywych organizmów – niezmiernie ważny. Ponieważ cząsteczki aktywne biologicznie dopasowują się do siebie przestrzennie, rozpoznają się po kształcie, ich kształt określa, do czego mogą się przydać komórkom.

Czasami kształt cząsteczek wiąże się z tak zwaną izomerią optyczną.

Popatrzcie teraz na swoje dłonie. Są identyczne? Nie, oczywiście, że nie są. Nie rozdrabniajcie się na linie papilarne, blizny, czy minimalne różnice długości palców. Popatrzcie na ich kształt.

chiralność, izomeria optyczna

Lewa dłoń różni się kształtem od prawej dłoni: lewa i prawa dłoń są dla siebie lustrzanymi odbiciami. I jak weźmiemy rękawiczkę (taką porządną, szytą, a nie dzierganą) to od razu będziemy widzieć, czy jest przeznaczona na prawą, czy na lewą dłoń. Bo lewa i prawa mają swój określony kształt.

Jeżeli łatwiej Wam rozmyślać na płaszczyźnie, to zerknijcie jeszcze na klocki Tetris (obrazek z Wiki). Każdy klocek w przestrzeni dwuwymiarowej ma swój określony kształt, każdy inny. Pierwsze 3 nie mają izomerów optycznych, czyli w lustrze wyglądają dokładnie tak samo. Ale już dwie kolejne pary są dla siebie lustrzanymi odbiciami. Nie dopasujemy klocka S w taki sam sposób jak klocka Z, bo mają inny kształt.

Tetrominoes letter oriented.png

No więc cząsteczki niektórych związków chemicznych takich jak np. cukry (które nasze komórki spalają lub wykorzystują do budowy innych cząstek), czy aminokwasy (z których zbudowane są białka) mają określony kształt i teoretycznie możliwe jest występowanie cząsteczek wyglądających jak ich lustrzane odbicia (izomery optyczne). Tradycyjnie te lustrzane odbicia oznaczamy L- i D-.

Ważne jest to, że w żywych organizmach nie występują obie lustrzane cząsteczki (izomery), ale tylko jeden rodzaj. Wszystkie aminokwasy budujące białka, to L-aminokwasy, a wszystkie cukry, mają kształt oznaczany D.

Ta asymetria występująca w świecie żywych organizmów jest bardzo ważna. Bo cząsteczka o kształcie D- nie będzie pasowała do enzymów, receptorów, ani białek transportowych przystosowanych do cząsteczki o kształcie oznaczonym L. I na odwrót też nie. Tak jak nie wciśniemy lewego buta na prawą nogę, tak białko, które ma związać D-glukozę, nie rozpozna i nie zwiąże L-glukozy, bo nie będzie pasowała kształtem.

W trakcie procesów chemicznych możemy wyprodukować cząsteczki, które są lustrzanymi odbiciami cząsteczek występujących w żywych organizmach, ale żywe organizmy nie będą mogły ich wykorzystać. Zatem komórki karmione L-glukozą umrą z głodu.

Kształt to jedna cecha. Teraz druga część: aktywność optyczna.

Niektóre cząsteczki potrafią skręcać światło spolaryzowane. Światło spolaryzowane to taka uporządkowana wiązka fal świetlnych, że wszystkie fale drgają w tę samą stronę, a nie chaotycznie we wszystkich płaszczyznach. Jeśli światło spolaryzowane (czyli drgające w jedną stronę) przejdzie przez pojemnik z cząsteczkami aktywnymi optycznie, może zmienić płaszczyznę swojej polaryzacji (czyli drgania będą nadal uporządkowane, ale obrócą się w inną stronę). Jeżeli cząsteczki skręcą tą płaszczyznę w lewo – to taką substancję oznaczamy (-), a (+) jeżeli substancja obróci płaszczyznę polaryzacji światła w prawo. I teraz uwaga! Kształt L- i D- wcale nie pokrywa się ze skręcalnością światła (+) i (-). To są zupełnie inne cechy. Na przykład D-glukoza skręca światło w prawo, a D-fruktoza w lewo. Oba cukry są D- ale skręcają światło w różne strony.

Tak więc wreszcie dotarliśmy do kwasu askorbinowego. Są możliwe 4 kształty (izomery) kwasu askorbinowego, czyli 3,4-dihydroksy-5-(1,2-dihydroksyetylo)furan-2(5H)-onu:
kwas L-askorbinowy, kwas D-askorbinowy, kwas L-izoaskorbinowy i kwas D-izoaskorbinowy.
W świecie żywych organizmów występuje wyłącznie cząsteczka kwasu L-askorbinowego. Oprócz zdolności do wchodzenia w określone reakcje chemiczne, kwas L-askorbinowy ma swój kształt, który sprawia, że może zostać wykorzystany przez żywe organizmy. Kwas D-askorbinowy pomimo iż ma takie same właściwości chemiczne, ma inny kształt, więc nie może być używany przez żywe organizmy. Ponieważ kwas L-askorbinowy jest dla nas ważny, a nie potrafimy sami go wytwarzać, został nazwany witaminą C. Żadna inna forma kwasu askorbinowego nie może zostać nazwana witaminą C, tylko L-. A tak się składa, że kwas L-askorbinowy skręca światło spolaryzowane w prawo. Czyli jedyna prawdziwa witamina C, kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna.

Więc proszę nie powtarzajcie głupot, że kupiliście, łykacie, polecacie lewoskrętną witaminę C, bo coś takiego nie istnieje. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna, a literka L wcale nie odnosi się do skręcalności tylko do kształtu cząsteczki. I tylko osoba nie posiadająca wiedzy może twierdzić inaczej. A Wy wiedzę już macie :)

Poza tym nie dajcie sobie wmówić, że w aptece jest zła witamina C, a tylko dobra witamina C jest polecana przez znachorów, czy inną panią Goździkową. To jest dokładnie taki sam związek. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy dostarczana przez firmy farmaceutyczne jest produkowana z naturalnej D-glukozy przez bakterie fermentacyjne, czyli żywe organizmy. A żywe organizmy nie wyprodukują cząsteczki o złym kształcie, tylko właśnie kwas L-askorbinowy – jedyną prawdziwą witaminę C. Taką samą jak ta izolowana z owoców. Teoretycznie można by produkować kwas D-askorbinowy metodami czysto chemicznymi, ale nikt tego nie robi, bo się nie opłaca. Bakterie są tańsze niż chemikalia. A każdemu handlowcowi chodzi o kasę. Znachorom też...

Na koniec proszę o jeszcze jedną refleksję. Zastanówcie się, czy naprawdę potrzebujecie kupić witaminę C? Bo moim zdaniem niekoniecznie. Ani tej z apteki, ani tej od znachorów. Ani produkowanej przez bakterie, ani tej izolowanej z owoców. Choć są sytuacje, kiedy suplementacja jest przydatna, to nie nabijajcie kabzy szarlatanom, ani farmaceutom bez powodu. Po prostu zmieńcie dietę. Może być to dieta cud. Warzywa i owoce zawierają wystarczająco dużo witaminy C. Nawet te zimowe, jeżeli codziennie zjadamy ich ponad 400 g. Nie trzeba jej z nich izolować i dosypywać w proszku do jedzenia. Poza tym w warzywach i owocach są jeszcze inne związki, które wspomagają i uzupełniają działanie witaminy C, a w tabletkach ich nie będzie. A poza tym na pewno witamina zawarta w owocach i warzywach będzie miała właściwy kształt i skręcalność optyczną.

warzywa i owoce

Smacznego! 

Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż
(z wykształcenia i zawodu biochemik, jakby komuś nie chciało się googlać, jakim prawem blogerka kulinarna mądrzy się o izomerii związków bioorganicznych)

P.S. Podstawy izomerii związków organicznych i bioorganicznych są opisane w każdym podręczniku do biochemii i chemii np.:
Lubert Stryer, Berg Jeremy M., Tymoczko John L., Biochemia. PWN, dowolne wydanie
Murray R.K., Granner D.K., Rodwell V.W. "Biochemia Harpera", PZWL, 2008, 
Fisher J, Arnold JRP. Chemia dla biologów. Krótkie wykłady. PWN 2008

Natomiast kwestia, czy jest sens przyjmować suplementy jest wyjaśniona m.in. tu:
Martínez ME, Jacobs ET, Baron JA, Marshall JR, Byers T. Dietary supplements and cancer prevention: balancing potential benefits against proven harms. J Natl Cancer Inst. 2012 May 16;104(10):732-9
Bjelakovic G, Nikolova D, Simonetti RG, Gluud C. Antioxidant supplements for preventing gastrointestinal cancers. Cochrane Database Syst Rev. 2008

środa, 09 listopada 2016

Zapraszam na tort w barwach narodowych. Niestety tradycyjny na jajach i nabiale, ale chyba dość ładny :P
W sumie ciasto pierwotnie miało wyglądać zupełnie inaczej, miałam je podać przy zupełnie innej okazji i miało być bezmleczne :P No ale życie nic nie robi sobie z planów i zrobiłam tort w barwach narodowych na imprezę w duchu patriotycznym.

tort biało czerwony, tort kwiatowy, lustro malinowe, krem różany

Tort biało-czerwony z białymi kwiatami, kremem różanym i lustrem malinowym

(wyjątkowo szklanka o objętości 200 ml a nie 250)
Ciasto:
4 jajka
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

Poncz: łyżka soku z cytryny, 2 łyżki wody

Przełożenie:
1 serek mascarpone 250 g (lub gęsta cześć mleka kokosowego z puszki BIO)
2-3 łyżki (lub więcej) tartych płatków róży KLIK
odrobina soku z cytryny 

Wierzch:
300 g malin (mogą być mrożone)
2 łyżki żelatyny
1 łyżka cukru
1 łyżka soku z cytryny 

Dekoracja:
białe begonie 
białe bratki
białe stokrotki 

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do jajek. Dno tortownicy o średnicy 18-20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać ciasto. Piec w temperaturze 160ºC przez około 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę (najlepiej na złożony koc, żeby nie zniszczyć podłogi ;)) Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia.

Ciasto przekroić na dwa krążki. Nasączyć ponczem. Przełożyć mascarpone zmieszanym z płatkami róży. Wstawić do lodówki.

Maliny rozgnieść i zagrzać w rondelku z cukrem. Kiedy owoce zmiękną, a cukier się rozpuści, przetrzeć je przez sitko. (Pestki można wykorzystać jako peeling albo jako nastaw na ocet.) Żelatynę rozrobić w niewielkiej ilości wody i roztopić na malusieńkim ogniu. Do pulpy malinowej dodać żelatynę i sok cytrynowy. Poczekać, aż zacznie gęstnieć. Tężejącą galaretką posmarować tort z wierzchu i z boków. Maliny muszą być już bardzo gęste, inaczej będą ściekać. Nie należy się za bardzo przejmować grudkami, łatwo można je wygładzić rozgrzanym szerokim nożem, a niedoskonałości na krawędzi zamaskować dekoracją. Tort wstawić do lodówki, żeby malinowe lustro porządnie stężało.

Przed podaniem tort udekorować kwiatami. Koniecznie trzeba dać mnóstwo begonii, bo są kwaśne, więc dobrze pasują do słodkiego ciasta. Poza tym są bardzo trwałe. I takie śliczne! Jeżeli używacie stokrotek, pamiętajcie, żeby nie wstawiać ciasta do lodówki, bo stokrotki stulą płatki z zimna. 

tort z białymi kwiatami, flowery cake, blossom cake

To ciasto było moim osobistym triumfem nad W ;) W domu W wybrzydza na róże i kwiatki (cóż, po 7 latach najwyraźniej już  mu się przejadły :D), ale na imprezie składkowej próbował wielu ciast i w sumie można się było trochę załamać, bo zdecydowana większość zawierała polepszacze, ulepszacze, sztuczne aromaty. Więc nie dziwota, że tak rozpieszczonemu smakoszowi najbardziej smakowało mu to jedno podstawione incognito. Bo co by nie narzekać, to dobrej jakości, pełne naturalnego smaku składniki stanowią podstawę sukcesu.
A że akurat to ciasto było moje :D I było kwiatkowe :P To mogłam zagrać W na nosie ;)

Smacznego!

piątek, 19 sierpnia 2016

Uwielbiam spełniać urodzinowe zachcianki moich dzieci :) Tym razem Synuś zażyczył sobie tort z ludzikami Ninjago. Tylko koniecznie z wszystkimi pięcioma: Lloydem, Zanem, Kajem, Colem i Jayem. Trwały jeszcze targi o Nyę i Mistrza Wu, ale jako że to piąte urodziny i liczba obliguje, mogłam wyjść obronną ręką z negocjacji i pozostać przy pięciu ludzikach :D

Tort był prosty. Czekoladowe ciasto przełożone konfiturą wiśniową, nasączone kompotem z wiśni i obłożone marcepanem. Czyli kolejny tort bez żadnego kremu. Możecie użyć przepisu na biszkopt z przepiórczych jajek (klik) lub ciasto czekoladowe bez jajek (w wersji tradycyjnej klik, bez cukru klik, lub bez glutenu klik).
Planowałam polanie lukrem, ale wtedy zaplanowana dekoracja by go rozpuściła i spłynęła. świadomie podjęłam ryzyko, że marcepan nie będzie stabilnie się trzymał tortu bez warstwy masy pomiędzy nimi. I oczekiwania się sprawdziły ;) W czasie krojenia marcepan się odklejał od boków, ale nikomu to nie przeszkadzało, skoro wierzch się trzymał.

tort ninja, tort Ninjago, ninjago cake

Dekoracja tortu Ninjago:

gorzka czekolada
galaretka cytrynowa, wiśniowa, kiwi, niebieska (niestety nie ma w sprzedaży naturalnych niebieskich barwników, ale jeżeli dysponujecie niebieskimi kwiatkami KLIK, to też da się zrobić:))
mleko, żelatyna, cukier 
marcepan

Marcepan rozwałkowałam: kółko na wierzch i długi pas na brzeg tortu i nałożyłam na naponczowane i przełożone ciasto. Na cienką warstwę zużyłam ok. 200 g.

Galaretki rozpuszczałam na oko: 1 łyżka galaretki na 3-4 łyżki wody i mieszałam do rozpuszczenia na łaźni wodnej. Żelatynę zalałam mlekiem, lekko dosłodziłam i roztopiłam w kąpieli wodnej. Gotowe galaretki odstawiłam do wystudzenia. Czekoladę roztopiłam również w kąpieli, przełożyłam do tutki z papieru do pieczenia, ale może być też worek cukierniczy. 

Czekoladą namalowałam kontury ludzików. Potem dopisałam jeszcze piątkę na środku i imię jubilata na rancie. Czekoladowe kontury wypełniłam tężejącymi galaretkami. Ponieważ były gęste, nie rozpływały się, tylko szybko zastygały w obrębie konturów. I już! Radość pięciolatka gwarantowana :D

ninja cake, ninjago tort, tort z nindża

Nawet najgorsza pokraka, która wychodzi spod ręki mamy, dziecku wydaje się śliczna, a ja miałam tak ogromną frajdę z dekoracji w towarzystwie podskakującego jak piłeczka pingpongowa dzieciaka! Poza tym koledzy Synusia też docenili mój wysiłek wielkim ACH! :)

Ale po całej imprezie udzielę Wam dobrej rady, którą sama chętnie wykorzystam w przyszłości: nie bawcie się w pięciu ninja! Zróbcie po prostu tort z Lloydem (dla mało wtajemniczonych: to ten zielony). Bo kiedy przyszło do krojenia tortu na przyjęciu każdy dzieciak krzyczał, że chce kawałek z Lloydem :)

Buziaki! 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33