| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: rabarbar

wtorek, 26 maja 2015

Sezon na rabarbar trwa. Zdradzą Wam sposób, jak złagodzić jego kwaśny smak bez dodawania tony cukru. Warto rabarbar połączyć z marchewnikiem anyżowym. O tym ziółku możecie przeczytać na 1000 roślin (klik). Marchewnik ma bardzo ciekawy zapach - po nim go rozpoznacie. Rozetrzyjcie listek w dłoniach: słodki, anyżkowy, bardzo intensywny zapach bezbłędnie wskaże marchewnika, a nie jakąś inną roślinę z rodziny baldaszkowatych, co jest istotne, bo występują w niej również rośliny trujące. Można wykorzystać wszystkie części marchewnika. Dziś zapraszam na listki.

 Kompot z rabarbaru i marchewnik anyżowy, kompot z marchewnikiem anyżowym, marchewnik wonny, Myrrhis odorata

Kompot z rabarbaru z marchewnikiem wonnym

2-3 młode łodygi rabarbaru
1-2 liście marchewnika anyżowego
1 litr wody 

Rabarbar pokroić na kawałki, zalać wodą i ugotować. Zdjąć z ognia, dorzucić liście marchewnika. Wystudzić i podawać z lodem.

Kompot miał ciekawy ziołowo-anyżowy posmak, ostrość rabarbaru znikła. Stał się cud - rabarbar słodki bez cukru ;)
Ale dla moich dzieci kompot musiałam jednak trochę dosłodzić miodem, więc to już trzeba dobrać indywidualnie.

Smacznego!

piątek, 18 maja 2012

Wiele ostatnio (a właściwie cały czas;)) mówimy o konieczności podawania źródła inspiracji. Czasem "czepiamy" się słusznie, czasem mniej słusznie. Kiedy inspiracja jest ewidentna, wg mnie nie ma co dyskutować. Użycie jakiegoś konkretnego pomysłu, zestawienia smaków czy łatwo identyfikowalnej formy dania, powinno skłonić nas do przyznania, u kogo podejrzałyśmy. (Co ciekawe w czasopismach i telewizji rzadko kiedy ktoś to robi i nikt nie ma o to pretensji. No bo jakże to tak przyznać się, że nie samemu się coś wymyśliło??? I to jeszcze publicznie!?)  Z drugiej strony jednak nie można popadać w paranoję. Wszystkiego niemal kiedyś się od kogoś nauczyliśmy. Są klasyczne przepisy, których autorzy przepadli bezimiennie. No bo kto wymyślił pierogi, kotlety, karbonarę czy grochówkę? Skąd wiadomo, że pomidory z bazylią, czy jabłka z cynamonem świetnie do siebie pasują? Tak jakoś... W opracowaniach naukowych, trzeba podać źródło każdej informacji, chyba że pochodzi z kanonu wiedzy podręcznikowej. Tymczasem kuchnia to nie doktorat. Cały bagaż doświadczeń, wszystko co jedliśmy, widzieliśmy i wąchaliśmy to pożywka dla naszej wyobraźni i pasji kreowania. Kuchnia to jedna wielka inspiracja i nikt nie ma monopolu na gotowanie. Publikując przepis - uwalniamy go. Czasem też kilka osób po prostu wpada na te same pomysły niezależnie. Sama miałam tak wielokrotnie. Gdzie jest granica? Hmm, czasem przydałoby się tylko odrobinę przyzwoitości. Blog to jednak słowo pisane. Bywa, że aż zęby zgrzytają i szuflada z nożami sama się otwiera: tak jakoś pomyślałaś? Rzeczywiście?? Tak sobie pomyślałaś???

W sumie nie wiem, czemu o tym piszę? Tak jakoś.

fool mess pudding z rabarbarem, rhubarb and rosewater desser

Od początku sezonu wiedziałam, że muszę coś zrobić z rabarbarem. Z podstawowego powodu: nie za bardzo go lubię. A jak już wspominałam, obiecałam sobie, że nowe dziecko, to nowy rozdział, nowe wyzwania i nowe smaki też. Więc obowiązkowo sięgam po produkty, których do tej pory unikałam. Myślałam o jakimś deserze lub kruszonce (Crumble jakoś też unikam... czyli też się doczeka;)) Zastanawiałam się nad ryżem na mleku z rabarbarowym musem lub przekładańcu migdałowo-kokosowym...

Dzisiejszy deser wymyśliłam sama, jednak wizyty na zaprzyjaźnionych blogach wyryły się w mojej głowie tak mocno, że po prostu muszę o nich wspomnieć, chociaż inspiracja jest żadna, bo w końcu co to za problem pomieszać coś białego z czymś różowym? Jednak desery Doroty, Natalii i Viri są tak piękne, że po prostu warto sobie na nie chociaż popatrzeć:) Dziękuję dziewczyny za Wasze piękne inspirujące blogi! Chociaż szkoda, że ociekają nabiałem;)

Mój deser jest prosty jak budowa cepa, jednak ma lekkie tchnienie mojego fisia. Rabarbar aż się prosi o muśnięcie różą! Skąd to wiem? Tak jakoś...

fool mess pudding z rabarbarem, rhubarb and rosewater desser

Rabarbaróżany fool-mess-pudding

kilka łodyżek rabarbaru
1/3 szklanki kaszy manny
1,3 szklanki kaszki ryżowej
3/4 szklanki mleka koziego
3/4 szklanki mleka ryżowego
2 łyżki łagodnej oliwy
cukier do woli
1 łyżka cukru z wanilią
1 łyżka wody różanej

Grysik ugotować na mleku kozim natłuszczając go oliwą. Kaszkę ryżową przygotować na mleku ryżowym. Zmiksować je razem z cukrami i wodą różaną.

Rabarbar pokroić, posypać cukrem, dolać kilka łyżek wody i dusić przez około 10 minut mieszając, żeby się nie przypalił. Ja podzieliłam rabarbar na pół i drugą część wrzuciłam 5 minut później, dzięki czemu uzyskałam rozgotowany mus z jędrnymi kawałkami warzyw.

Nakładać do pucharków warstwami lub bałaganiarsko. Podawać na ciepło lub zimno.

A tu specjalnie dla Natalii:

fool mess pudding z rabarbarem, rhubarb and rosewater desser

Kwiatożercą po prostu się jest, a Rabarbar też można zjeść;)