|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: pierniczki
sobota, 14 stycznia 2012
Wreszcie się odrobiłam i to już mój ostatni przepis z tych Świąt Bożego Narodzenia. Zarabiając ciasto zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie jest objaw ostrej fiksacji, że różę wpycham nawet do świątecznych pierniczków i pewnie zostanę uznana za niezłą wariatkę. O ile już mnie za taką nie macie :D Tymczasem kochana Szarlotek pokazała swoje pierniczki z różą i poczułam, że jest na tym świecie ktoś, kto mnie rozumie, a przynajmniej jest w równym stopniu zwichrowany jak ja;) Różane pierniczki 300 g mąki Miód podgrzać z tłuszczami i przyprawami. Do gorącego miodu dodać połowę mąki i zamieszać. Po lekkim ostudzeniu dodać różę i wyrabiać dalej z resztą mąki. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub pergaminem w chłodne miejsce do czasu pieczenia. Wałkować podsypując mąką, wycinać i piec ok. 8 minut w 180°C. W ciepłych pierniczkach wykałaczką robić dziurki do przeciągnięcia sznureczków. Ja już snuję kwiatowe plany na nadchodzący sezon, a Wy? :)
piątek, 30 grudnia 2011
Jak co roku, część pierniczków świątecznych przeznaczyłam na prezenty. Pomalowałam je delikatnie jadalnym złotem, czyli złotym barwnikiem rozrobionym w wodzie i podarowałam najbliższym. Przepis dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej.
Jakżesz te Święta były inne od poprzednich... W czarnej d... dolinie rozpaczy i choroby, w przerażeniu i niepewności, których nie rozpraszała żadna nadzieja, nawet ta wyczekiwana. Gdy tylko mała dziewczynka w swojej błogosławionej nieświadomości udźwignęła cały ciężar i całą magię Bożego Narodzenia...
czwartek, 29 grudnia 2011
Pierniczki na choinkę przygotowałam wg tego samego przepisu, który wymyśliłam trzy lata temu. Pyszne, proste do wycinania i bez jajek.
ok. 500 g mąki Miód podgrzać z tłuszczami i zmielonymi przyprawami. Do gorącego miodu dodać połowę mąki i zamieszać. Po lekkim ostudzeniu dodać spulchniacze i wyrabiać dalej z resztą mąki. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub pergaminem w chłodne miejsce. Mnie udało się zarobić na początku listopada, a upiec dzień przed Wigilią. Ozdabianie było szczątkowe przy pomocy resztek lukrów w tubkach.
Pierniczki należą do gatunku znikających. Pomimo że na początku są twarde, to szybko miękną i znikają! Na choince już nie ma żadnego :)
piątek, 24 grudnia 2010
Dziękuję Wam serdecznie za słowa otuchy i za życzenia! :) Obecnie ja mam tak zajęte gardło, że nie mogę w ogóle mówić, W nie może się ruszać, a Córcia tak przeżywała ubieranie choinki, że padła z nawrotem gorączki.
Tegoroczne pierniczki (z tego przepisu, co w zeszłym roku) wyszły nieco opuchnięte i bezkształtne, dokładnie takie jak ja się czuję. Są dużo miększe niż w zeszłym roku, choć w efekcie dodałam więcej mąki:/ W dodatku w gorączkowym amoku zapomniałam dorobić w nich dziurki na choinkę.
Dekorowałyśmy je na trzy sposoby: jadalnym złotem, lukrami w tubkach i posypkami. Podczas malowania zdjęły mnie takie dreszcze, jakbym siedziała w przeręblu. Wlazłam w drugi sweter, pod kołdrę i koc, zostawiając Córcię z malowaniem samą. Efektem tego były lukry wyssane prosto z tubki do małej paszczy i pierniczki aż ociekające od srebra i złota. Chyba przed jedzeniem trzeba będzie je oskrobać tarką, bo inaczej rozwolnienie murowane ;p
Ściskam Was bardzo serdecznie i życzę naprawdę spokojnych i radosnych Świąt spędzonych w gronie kochających Was osób. Gosia z W i Córcią i Psinką i Karolinką i...
wtorek, 21 grudnia 2010
Rogaliki marchewkowe, (które udało mi się już wcisnąć tak wielu z Was;) postanowiłam upiec w wersji piernikowej. Niestety jednocześnie uznałam, że spróbuję sposobu Wegetarinki i użyję oleju zamiast stałego tłuszczu. No i wcale mi się wszystko to nie chciało skleić:( Zwijanie rogalików w ogóle nie wchodziło w rachubę, wobec czego rozwałkowałam ciasto na powierzchnię całej blachy i upiekłam kruche blaty marchewkowe, które następnie przełożyłam konfiturą różaną.
200 g marchewki startej na drobnych oczkach Cieniutkie blaty upiekłam w 190°C około 15 minut. Wystudzone blaty posmarowałam konfiturą z płatków róży. Pokroiłam w kwadraty i spakowałam w ramach prezentów świątecznych dla studentów:) Jedna grupa dostała Lebkuchen, a druga właśnie kwadraciki marchewkowe. A wszystko przez to, że jak się stresuję to się lubię zrelaksować przy pieczeniu, tylko że nie ma kto jeść takich ilości słodyczy:P Tagi:
bez mleka krowiego
ciastka
jadalne kwiaty
pierniczki
przepisy bez jajek
róża
warzywa na słodko
09:37, pinkcake ,
warzywne ciasta
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Nad przepisem na niemieckie pierniczki pomyślała Dorota i bardzo się z tego cieszę, bo to wyborne pierniczki bez jajek. Jakoś mnie nikt nie wierzy, że wypieki bez jajek mogą być przepyszne, no bo to dla dziecka, bo to choroba, więc nie wyjścia, a przecież bez jajek to może wyjść tylko nieapetyczny glut, ciaparaja bez smaku itd itp... A jak piecze Dorota, to się nikt nie zastanawia, czy są jajka, czy nie, tylko każdy wierzy bez żadnych dyskusji, że pyszne są i już:) I tak właśnie jest i w tym przypadku, lebkuchen są bardzo smaczne, choć ja nie odmówiłam sobie dodania miętowej nutki.
Lebkuchen, czyli pierniczki norymberskie 250 g mąki pszennej Suche składniki wymieszać w misce. Masło i miód podgrzać do roztopienia tłuszczu. Lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła) i wlać do sypkiej mieszanki. Dodać skórki lub kandyzowane owoce i porządnie wymieszać, by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące. Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje). Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego. Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę wilgotną łyżką. Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (dla moich to było za dużo i drugiej turze wystarczyło 12). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika są bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Lukier miętowy zagotowałam z wody i cukru pudru. Pierwszą partię ciasteczek lukrowałam lukrem zwykłym, ale drugą lukrowałam na miętowo - do ostudzonego lukru dodałam sporego chlustka kropli miętowych. I to był absolutny strzał w dziesiątkę! W lejącym lukrze maczać pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru. Pychotki! Dzięki Dorotko za przepis! A od siebie, polecam Wam mocno lukier miętowy:) Orzeźwiająca mięta tworzy niesmowite połączenie z rozgrzewającymi przyprawami. Partię ze zwykłym lukrem zaniosłam w prezencie studentom na nasze ostatnie zajęcia, bo ciastek było stanowczo za dużo na potrzeby rodzinne, a miętowe jednak były lepsze;)
środa, 01 grudnia 2010
Dzięki przypomnieniu pewnego dobrego duszka (ściskam Beo;)) przygotowałam za wczasu ciasto na pierniczki. Użyłam przepisu wymyślonego w zeszłym roku, bo wreszcie się sprawdził. Najlepsze pierniczki to te, które leżakują kilkanaście lub więcej lat. Kto wie, ile poleżą moje?... ok. 500 g mąki Miód podgrzać i wymieszać z cukrem, tłuszczami i przyprawami. Miód znów dałam skrystalizowany i ciemny. Cukier dałam ciemny, ale zmieliłam go wcześniej z przyprawami.
sobota, 26 grudnia 2009
Mam nadzieję, że mieliście takie Święta, jakie chcieliście, a może nawet lepsze;) A oto migawki łakoci z naszego Świątecznego stołu i choinki.
środa, 23 grudnia 2009
Gdy się Chrystus rodzi
Aniołki z piernika malowałam złotem spożywczym rozrobionym z wodą i brokatem na sucho. Buźki malowałam wykałaczką. Wybaczcie brak talentu w odzwierciedlaniu ludzkich (anielskich) obliczy. Złocone pierniczki przeznaczyłam na choinkę i na prezenty. Córcia wolała brokat, tylko musiałam otrzepywać pierniczki z ich nadmiaru, bo Mała miała inną wizję artystyczną niezgodną z normami dopuszczalnego spożycia :P
To mój ostatni wpis przed Świętami. Chciałam złożyć Wam wszystkim, którzy mnie odwiedzacie, najcieplejsze życzenia spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Wytchnienia i radości, szalonych zabaw w śniegu i łagodnej zadumy nad kubkiem gorącego kompotu. Oby wokół Waszej choinki tchnęło bożonarodzeniową magią, ciepłem i miłością, a mróz pochodził tylko z okna uchylonego by wpuścić Aniołka z prezentami. Gosia z W i Córcią i nasze aniołki;)
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Pierniczkowy wyścig zbrojeń trwa;) I ulegam dyskwalifikacji za odstąpienie od świątecznej atmosfery :P
Omal nie zapomniałam o obiecanej Córci chatce. Z ostatnich okrawków ciasta piernikowego powycinałam ściany i dach. Każdy kawałek leżał w innym miejscu piekarnika i każdy wyrósł inaczej;) Ponieważ nie mam do dyspozycji białego lukru z białka, a biały pisak tortowy wyciapała mi rzeczona Córcia - stąd chatka jest kolorowa i kompletnie nieświąteczna. A zlepiona została przy pomocy marcepana. Chatka nie dla wstrętnej Baby Jagi, ale dla miłej i kochanej Cioci Jadzi. Może nas odwiedzi w Święta? :)
sobota, 19 grudnia 2009
Pierniczki na choinkę (ale nie tylko, bo zamierzam kilka podarować) - wreszcie znalazłam czas na ich dekorowanie pisakami tortowymi, czyli lukrami w tubkach. Wg mnie dziurki do przeciągnięcia sznureczka najlepiej jest robić wykałaczką zaraz po upieczeniu, w jeszcze ciepłych i miękkich pierniczkach. Po wystygnięciu twardnieją, a drążenie dziurki przed pieczeniem powoduje, że ciastko nierówno wyrasta.
Pierniczki witrażyki z pokruszonymi zozolami. Nie polecam, bo strasznie się pienią, a zapomniałam kupić innych landrynek;) Próbowałam też zrobić zaślepki z posypką cukrową, nawet ciekawie wyszło. Osobną blachę z nimi piekłam w 150 stopniach.
Córcia upodobała sobie biały lukier i wszystkie swoje pierniczki dekorowała na biało. Ja się w pełni z nią zgadzam, że lukrowanie na biało jest najpiękniesze;) Tylko, że niemal wszystko co lukrowała, od razu zjadała. No i jeszcze, że wyciskała sobie lukier wprost na paluszek i hops do buzi :)
Dla mnie zostawiła same resztki białego lukru...
piątek, 18 grudnia 2009
Nie mogłam się zdecydować, jakiego przepisu użyć w tym roku. Zmagam się z "wegańskimi" pierniczkami od 4 lat i co roku klapa. Tym razem zamiast jajka użyłam po prostu oliwy. Ponieważ w kwestii idei pierniczków jestem bardzo konserwatywna, za bazę użyłam przepisu, w którym było najwięcej miodu, a i tak pozmieniałam niemal wszystko;) Bo pierniczki to muszą być ciastka na miodzie. Nie na syropie, nie na melasie, tylko na miodzie. I już. Im mniej miodu, tym bardziej powstają ciasta pierniczkopodobne - a nie pierniczki. A zatem: TADAAAM!
UDAŁO SIĘ! Bezjajeczne, niealergizujące mojego dziecięcia pierniczki. Są przepyszne!!! Twarde ale nie kamienne i przypuszczam, że do Świąt zmiękną. ok. 500 g mąki Miód podgrzać i wymieszać z cukrem, oliwą, masłem i przyprawami. Miód miałam skrystalizowany, ciemny, prawdziwy!!! Natomiast cukier dałam biały trzcinowy ale polecam raczej użycie cukru pudru.
Chwilę wyrobić, wałkować podsypując mąką, wycinać i piec na papierze do pieczenia kilka minut w temperaturze 180ºC. Wycina się rewelacyjnie i małe rącie nie wpadają we frustrację :P W sumie wyszło mi chyba 8 blach pierniczków w tym 1 blacha witrażyków. Większą część pierniczków zostawiłam w takim stanie, część polukrowałam, a część pozłociłam, starczyło też na domek i ulepienie aniołków. W łosiu zakochałam się od pierwszego wejrzenia i nie zawiódł mnie:)
poniedziałek, 07 grudnia 2009
Rok temu nie prowadziłam bloga, ale i tak robiłam zdjęcia. Nie wiem, kiedy uda mi się upiec pierniczki tegoroczne, a tymczasem zaprezentuje zeszłoroczne. Tym większa duma, że wszystkie pierniczki u dołu i z prawej osobiście i samodzielnie zdobiła Córcia mająca wtedy 2 i 3/4 roku.
Upieczone chyba wg tego przepisu:
Wyszły potwornie twarde, ale nie szkodzi;) Zabawa i tak była przednia. W tym roku spróbuję inny przepis.
poniedziałek, 04 maja 2009
Pierniczki bez jajek to moja ogromna porażka. Próbuję od 3 lat i jeszcze mi się nie udało upiec smacznych i w miarę miękkich pierniczków bez dodatku jajka:( Ale wierzę, że kiedyś na pewno mi się uda:) Na razie kupuję serduszka na wagę, szwedzkie lub katarzynki i same sobie malujemy w ramach rękodzielniczych zajęć mama-córka:)
|