Czyli jak upiec ciasto bez jajek i bez mleka krowiego, przypadkowo wegańskie. Choć to powoli historia... Ponadto moje jadalne kwiaty.
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Różowy tydzień-baner Afrodyzjaki Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi DzienMamy3_120x600 Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wpisy z tagiem: napoje

sobota, 05 maja 2012

Zapraszam na napój, pierwotnie przygotowany przeze mnie podczas warsztatów Gastronomii na Obcasach, tym razem w wersji white.

Tutaj (klik) można obejrzeć wersję lila-róż.

syrop z białych fiołków, violets syrup, white violanade, biała fiołeniada

Biała Fiołeniada

1 litr wody mineralnej gazowanej (lub pół litra wody i pół litra białego wina musującego)
1/2 cytryny
1/4 szklanki cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 łyżka suszonej lawendy
1/2 szklanki syropu z białych fiołków
kilka garści białych fiołków

Zagotuj pół szklanki wody i zalej nią lawendę, odstaw pod przykryciem do wystudzenia. Przecedź syrop lawendowy, dodaj cukier, sok wyciśnięty z cytryny i zamieszaj. Dodaj syrop fiołkowy i całość zalej wodą mineralną. Połowę wody mineralnej (lub więcej:)) można zastąpić białym winem...



piątek, 04 maja 2012

Mamutek jako naczelny kucharz i koneser jedzenia uwielbia eksperymenty kulinarne i gmeranie w garnkach. Pierwszy raz taki koktajl przygotowałam dla siebie, żeby zużyć resztki szpinaku niewykorzystanego poprzedniego dnia przy obiedzie. Jak zwykle, kiedy robię coś dla siebie, dałam też dziecku do spróbowania. Zazwyczaj pochłepcze trochę i posmakuje nowości. A tym razem skończyło się tak, że ledwie mogłam polizać kubeczek, bo Synutek wypił mi wszystko;) Od tamtej pory zielony koktajl jest częstym gościem w naszej kuchni.

koktajl szpinakowy

Zielony koktajl szpinakowy

kubek młodego szpinaku
pół banana
kubek przecierowego soku z jabłek

Wrzucić do blendera i zmiksować. Pić od razu.

wegański koktajl szpinakowy, vegan spinach cocktail

wtorek, 24 kwietnia 2012

Ledwie świat się zazieleni, ja już bym chciała przemalować go na fioletowo. A tymczasem namnożyło się tego białego tałatajstwa...

fiołkowa mandala, violets mandala, mandala z fiołków, volet Ying Yang

Postanowiłam przetrzebić populację białych fiołków, żeby nie zabierały miejsca dla fioletowych. Ale fioletowym po prostu nie potrafię się oprzeć...

Syrop fiołkowy przygotowuję na raty, w tempie zbierania fiołków. Osobno wsypuję białe osobno fioletowe. Zalewam wrzątkiem, tylko tyle, żeby zakrył kwiaty. Odstawiam pod przykryciem z łapy.

syrop z fiołków, syrop z białych i fioletowych fiołków, violets syrup

Po ostygnięciu cedzę, dodaję cukier i zagotowuję. Dodaję kwasek cytrynowy - tylko odrobinę, żeby kolor zmienił się z zielonego i niebieskiego na ten właściwy fiołkom.

W kieliszku obok kolejna porcja syropu, jeszcze nie zakwaszona.

syrop z fiołków, syrop z białych i fioletowych fiołków, violets syrup

Jakże Kwiatożercy mogliby się obyć bez fiołków?

Klub Kwiatożerców 2012, jadalne kwiaty 2012, jemy kwiaty W sumie fiołki rosną dziko pod lasem...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Creme Yvette to nieprodukowany już od pół wieku likier. Jego smak bazował na połączeniu malin, poziomek, jeżyn, czarnej porzeczki i płatków fiołków. Opis na tyle pobudził moja wyobraźnię, że postanowiłam odtworzyć tamten aromat. Jednak produkcja alkoholi mnie nie pociąga, poza tym nie mam co z nimi zrobić. Wszystkie nalewki i wina wyprodukowane na potrzeby książki porozdawałam w prezencie. Żeby nacieszyć się magicznym smakiem bez procentów, przygotowałam więc koktajl owocowy.

koktajl Yvette, koktajl owocowo-fiołkowy, coctail Yvette, violets and wild fruits coctail

Suszone fiołki to kiepski pomysł, lepsze są świeże lub napar z nich.

Klub Kwiatożerców 2012, jadalne kwiaty 2012, jemy kwiaty, jadalne fiołki

Koktajl Yvette

mieszanka truskawek, porzeczek i malin
sok jeżynowy
napar z fiołków z dodatkiem soku z cytryny
cukier

koktajl Yvette, koktajl owocowo-fiołkowy, coctail Yvette, violets and wild fruits coctail

Wszystkie składniki zmiksować. I pić nieziemsko pyszny napój.

koktajl Yvette, koktajl owocowo-fiołkowy, coctail Yvette, violets and wild fruits coctail, edible flower and friut coctail

Ten pyszny napój dodaję do roślino- i kwiatożerców.

  . Klub Kwiatożerców 2012, jadalne kwiaty 2012, jemy kwiaty

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Zaczął się sezon na chwasty, a ja przepisy chwastowe mam i będę Wam nimi umilać wiosnę:)

Sok z pokrzyw, napój pokrzywowy

Sok z pokrzywy

300-500 g młodych listków pokrzywy z samych wierzchołków rośliny
1 litr schłodzonej wody mineralnej
100-150 g cukru
sok z połowy cytryny
kawałek (1 cm) korzenia imbiru (można ominąć)
lód (do hartowania i do podania)

Świeżo zebraną młodą pokrzywę (trzeba zbierać w grubych rękawiczkach lub przez karton) przelać na sicie wrzątkiem i natychmiast przełożyć do przygotowanej miski z lodem. Mamy się pozbyć włosków z kwasem mrówkowym, a nie ugotować pokrzywę.

Zahartowane listki wrzucić do blendera, zalać częścią wody mineralnej, dodać sok z cytryny, posiekany imbir i dokładnie zmiksować. Następnie sok pokrzywowy przecedzić, dolać resztę wody i rozpuścić w nim cukier. Podawać w wysokich szklankach z kostkami lodu i plasterkami cytryny lub jadalnymi kwiatkami.

Sok z pokrzyw, napój pokrzywowy

Ta radośnie zielona pianka jest tylko efektem gwałtownego cedzenia, pod spodem sok pokrzywowy ma mniej interesujący kolor, co trochę widać na drugi zdjęciu. Jednak smak jest fajny, a sok bardzo zdrowy, bo zawiera dużo żelaza, witaminy C i beta-karotenu. Gorąco polecam!

Dodaję do Zielnika Pluskotki, którą to akcję w tym roku zbombarduję przepisami;)

(Zielnik Kuchenny 2012 i jeszcze do roślin jadalnych: 

czwartek, 29 marca 2012

Mój wpis o tym jak zrobić mleko owsiane bardzo Wam się spodobał - bardzo mi miło:) Dzisiaj prezentuję mleko migdałowe. Nie dlatego, że przepis się jakoś wybitnie różni, lecz dlatego, że użyłam go do czegoś specjalnego! Ale o tym jutro...

Poza tym może się przyda na Wegańską Wielkanoc.

mleko migdałowe, almond drink, almond milk, napój migdałowy, mleko z migdałów

Mleko migdałowe przygotowuje się podobnie jak mleko z innych ziaren na surowo: z sezamu, słonecznika, orzechów włoskich, nerkowców, laskowych, lnu, maku, owsa itp. W zasadzie jedyny problem z robieniem mleka migdałowego, to powstrzymanie się od zjedzenia namoczonych migdałów. Są po prostu bosko pyszne!

Mleko z migdałów

1 miarka migdałów
3-5 miarek wody

Miarka to może być szklanka, kubek, kieliszek w zależności od pożądanej ilości mleka.

Zaczynamy od zblanszowania migdałów, jeżeli mleko ma być białe, a nie beżowe. Potem migdały należy namoczyć na noc w 1 miarce wody.
Następnego dnia, jeżeli używamy orzechów, to trzeba je odcedzić, pozostałych ziaren nie trzeba. Brązowa łupina orzechów zawiera gorzkie taniny, więc mleko byłoby niesmaczne. Dlatego, jeżeli używamy orzechów, to odcedzamy, a potem dolewamy z powrotem 1 miarkę wody.

Następnie wlewamy migdały (ziarna, orzechy) razem z wodą do blendera i miksujemy. Dodajemy pozostałe miarki wody i znów miksujemy.

Teraz trzeba mleko przecedzić i pić. Gotowe mleko można przechowywać do 48 godzin w lodówce, więc przygotujcie sobie taką ilość, żeby szybko zeszło. Mnie zeszło bardzo szybko, ponieważ posłużyło mi do innych celów... (W tym miejscu należy wstawić upiorny śmiech przechodzący w szaleńczy chichot :))

wtorek, 20 marca 2012

Obiecałam, że się przyznam dlaczego coraz częściej używam do pieczenia mleka owsianego. Może wstyd przyznać, ale z oszczędności. Mleko kozie tak koszmarnie podrożało, że staram się go nie zużywać na innych ludzi. Ot i cała prawda. Nie zostałam weganką, choć i tak nadal wolę strączki niż mięso. To po prostu cała ja: kłótliwa zrzędliwa sknera.

Nazwa "mleko: co prawda jest zarezerwowane dla płynów wyciśniętych z gruczołów laktacyjnych ssaków, więc mleko owsiane powinno się nazywać napojem lub może raczej sokiem z owsa, ale i tak wiadomo, że to mleko:)

mleko owsiane, oat milk, napój owsiany, oat juice, mleko z owsa

Mleko owsiane można przygotować na dwa sposoby: na surowo lub gotowane. Metodę na zimno i na ciepło różni tylko początek. Ja wolę pić mleko gotowane i to na ciepło, a do ciast używam raczej mleka surowego. To gotowane jest bardziej lepkie i glutowate, więc moje dzieci wolą mleko surowe.

jak zrobić mleko owsiane, oat milk know-how, przygotowanie mleka owsianego

Mleko owsiane

1 miarka płatków owsianych
4-5 miarek przegotowanej wody
(1 łyżeczka cukru waniliowego, sól)

Miarka to np.: szklanka lub kubeczek w zależności ile chcecie uzyskać mleka.

Na surowo: płatki zalać 1 miarką wody i odstawić na noc.
Na gorąco: płatki ugotować w wodzie do miękkości.

Wrzucić płatki do blendera, zmiksować. Dolać resztę wody i ponownie zmiksować. Nie bójcie się wlać tych 4 miarek wody, mleko owsiane jest bardzo sycące. W sumie niewielka ilość owsianki, którą by się zjadło na raz, zmiksowana w wodzie naprawdę porządnie wypełnia żołądek.

jak zrobić mleko owsiane, oat milk know-how, przygotowanie mleka owsianego

Następnie mleko trzeba przecedzić. Dla siebie tego nie robię tylko wypijam z tymi "otrębami", dla dzieci i do ciasta cedzę, zaś przecedzone fusy wrzucam do swojej porcji lub też można ich użyć do wypieków. Porządnie jest to zrobić przez płótno, ale zwykłe sitko też wyłapie większość fusów.

Jeżeli mleko ma smakować tak jak mleko kupne z kartonu, to należy dodać łyżeczkę cukru waniliowego i szczyptę soli. A jeżeli ma być tak jak to z kartonu substytutem mleka zwierzęcego, to trzeba dodać zawartość jednej kapsułki wapnia.

Z jednej strony jest to działanie pozbawione sensu, ponieważ wapń zwalnia wchłanianie innych mikropierwiastków np.: cynku, miedzi i żelaza, których jest mnóstwo w owsie.  Z tego też względu kapsułki z wapniem najlepiej łykać na noc. Z drugiej strony jednak wapń neutralizuje kwasy fitynowe zawarte w ziarnach zbóż, które wiążą związki mineralne w naszym układzie pokarmowym uniemożliwiając ich wchłonięcie.

Mleko stojąc rozwarstwia się. Żeby tego nie robiło, trzeba by użyć emulgatorów, jednak polecam po prostu zamieszanie łyżeczką :D

Mleko należy zużyć w ciągu 48 godzin, więc najlepiej przygotowywać sobie małe ilości zużywane na bieżąco.

Metodą na zimno można przygotować mleko z: migdałów, sezamu, słonecznika, orzechów włoskich, laskowych, nerkowców, lnu, maku itp.
Metodą na ciepło można przygotować mleko: sojowe, ryżowe, gryczane, jęczmienne, jaglane itp.

Smacznego!

czwartek, 27 października 2011

Sok z dyni. Wyciekający, ściekający, ociekający samoistnie z tartej dyni. Bardzo smaczny, aczkolwiek czkogenny :P

sok z dyni, pumpkin juice, sok dyniowy

A przyczyną tarcia dyni było ciasto wg przepisu z Siły Smaku.

ciasto dyniowo-daktylowe bez jajek, dyniowy zakalec, dyniowe ciasto bez jajek

Ciasto dyniowe bez jajek, bez mleka, bez cukru

3 szklanki mąki pszennej (ale może być tez razowa)
3 szklanki dyni startej na grubych oczkach
3/4 szklanki oleju
1/2 łyżeczki soli
2 i 1/4 łyżeczki sody
300 g daktyli bez pestek
przyprawy: cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa (w sumie 2 łyżeczki) lub 2 łyżeczki przyprawy do piernika
opcjonalnie można dodać rodzynki i/lub słonecznik

Ja zrobiłam z połowy porcji z samym cynamonem.

Daktyle (można przekroić) przełożyć do garnka z grubym dnem, zalać wodą i podgrzewać na bardzo małym ogniu, aż trochę się rozpuszczą i zmienią w coś w rodzaju bardzo gęstej marmolady/dżemu. Mąkę przesiać do miski, dodać startą dynię, sól, sodę, przyprawy i wymieszać. Dodać olej, a następnie wyrobić ciasto. Dodać daktyle i wszystko jeszcze raz dokładnie zagnieść, aż składniki dobrze się połączą. Formę do pieczenia wyłożyć papierem, przełożyć ciasto i wyrównać. Piec najpierw w temp. 200ºC w piekarniku nastawionym z termoobiegiem przez 15 minut, a następnie przez kolejne 40 minut w 180ºC (góra/dół), aż do 'suchego patyczka'. Ciasto kroić po przestudzeniu. 

Wyszło mi nieco ciężkie, ale to chyba przez zbyt soczystą dynię. Jakkolwiek moja wiedza o dyniach z roku na rok jest coraz większa to i tak podczas zakupów biorę tą, która się do mnie uśmiechnie;)



środa, 21 września 2011

Szukamy nazwy dla kwiatowego napoju, który oczarował uczestników moich warsztatów w czasie targów Gastro Trendy 2011.
Napój z fiołków i lawendy o magicznym wprost smaku skomponowałam specjalnie dla Gastronomii na Obcasach. Zapraszam wszystkich, nie tylko osoby, które piły go osobiście, do konkursu na nazwę dla tego niezmiernie kobiecego napoju. Pomysły zgłaszamy i lajkujemy na profilu Gastronomii na Obcasach. Nagrodę dla autora zwycięskiej nazwy funduje GNO:)

Wyobraź sobie upojną słodycz fiołków przetkaną słoneczną mocą lawendy. Zaczarowane aromaty wiosny i lata złączone w niesamowity duet, skąpany w radosnych bąbelkach. W tle fiołkowo-lawendowej symfonii przewija się delikatny aromat wanilii. Wrażeń dopełnia różowo-liliowa barwa. To napój stworzony przez kobietę, zadedykowany kobietom. Jakimi słowami ująć całą magię tego smaku?

Wygrała: FIOLENIADA!

napój fiołkowo-lawendowy, napój z fiołków i lawendy, lavender and viola drink

Przepis na napój lawendowo-fiołkowy:

4 litry wody gazowanej
2 cytryny
1 szklanka cukru
2 laski wanilii
4 łyżki suszonej lawendy
400 ml syropu fiołkowego*

Zagotuj półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodaj wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalej 4 łyżki lawendy i odstaw pod przykryciem do wystudzenia. Wyciśnij sok z cytryn, dodaj syrop fiołkowy i przecedzony syrop lawendowy. Całość zalej wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.


* Syrop fiołkowy przygotowujemy wiosną:
100 g fiołków zalej pół litra wrzątku i odstaw pod przykryciem do wystudzenia. Dodaj 500 g cukru. Podgrzej do rozpuszczenia cukru. Przecedź i dodaj sok z cytryny. Przelej do butelek i zapasteryzuj.

poniedziałek, 19 września 2011

Tak jak obiecałam dziś będzie służbowo, czyli o kwiatach i przepisach, które przygotowałam na potrzeby warsztatów Gastronomii na Obcasach dotyczących kwiatowych inspiracji w potrawach. Przy okazji chciałam jeszcze raz podziękować za zaproszenie mnie do udziału w tym przedsięwzięciu. Czuję się niezmiernie dumna, że znalazłam się w tak doborowym gronie.

Przygotowałam 4 przepisy na pełny kwiatowy obiad:
przystawka - sałatka z awokado i koziego sera,
danie główne - makaron w groszkowym pesto z kwiatami fasoli,
deser - mus jaśminowy
oraz napój fiołkowo-lawendowy

Kwiaty na warsztaty dostarczyła firma Koppert Cress wchodząca na polski rynek. Za wyjątkiem fiołków i lawendy, które przywiozłam sama.

Zdjęć samych potraw niestety nie robiłam, bo gotowałam, a nie pstrykałam, na szczęście dzięki uprzejmości Pań z Agencji Wydawniczej Egros, możecie je obejrzeć. Natomiast jeżeli chcecie zobaczyć z bliska konkretne kwiatki, odsyłam linkami do stron ich dostawcy.

Zaczęłam od końca, czyli od napoju, ponieważ wymagał najmniej wysiłku i mogłam jednocześnie cały czas gadać o kwiatkach:) Bardzo nieskromnie przyznam, że połączenie fiołków i lawendy jest po prostu wspaniałe! Odkryłam je w tym roku i postanowiłam wykorzystać na warsztatach. To odkrycie to był zdecydowanie przebłysk geniuszu, którego udało mi się tym razem nie przegapić;) Napój dedykuję Gastronomii na Obcasach. Teraz by trzeba wymyślić jakąś chwytliwą nazwę i ochronić patentem:)

Napój fiołkowo-lawendowy

4 litry wody gazowanej
2 cytryny
1 szklanka cukru
2 laski wanilii
4 łyżki suszonej lawendy
400 ml mojego syropu fiołkowego (widać go na pierwszym planie we wczorajszym wpisie:))

Zagotuj półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodaj wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalej 4 łyżki lawendy i odstaw pod przykryciem do wystudzenia (zrobiłam to 1,5 godziny przed rozpoczęciem warsztatów). Wyciśnij sok z cytryn, dodaj syrop fiołkowy i przecedzony syrop lawendowy. Całość zalej wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.

Gastronomia na Obcasach - kwiatowe inspiracje

Napój bardzo wszystkim smakował. Wg mnie był zdecydowanie za słodki, bo zamiast planowanych 6 litrów wody wlałam tylko 3, ale też przez to smak kwiatów był o wiele bardziej intensywny (na te ilości kwiatów, optymalnie byłoby właśnie 4-4,5 litra). Bardzo mi się podobała reakcja pana Pawła, kucharza prowadzącego poprzednie warsztaty, który rozentuzjazmowany wrzasnął: ALE CZAD! Zrobiło mi się bardzo miło, że taka zwykła kura domowa może czymś zaskoczyć profesjonalistów obytych z wszelakimi nowinkami kulinarnymi:)
Napój prawdę polecam! Lawenda wyjątkowo dobrze uwydatnia aromat fiołków i niweluje wszelką mdłość. Powyżej cedzę lawendę (zdjęcie z profilu organizatorów) na sitku, które na szczęście w końcu się znalazło :D

Danie główne zawierało dekorację z kwiatów zharmonizowanych smakowo z całością.

Penne w groszkowym pesto z kwiatami fasolki

Makaron 1 kg
zielony groszek (mrożony) 700 g
Parmezan 400 g
Orzechy nerkowe lub włoskie 150 g
Bazylia 8 pęczków
Mięta 3 pęczki
Czosnek 14 ząbków
cytryna 1 sztuka
Oliwa 500 ml
sól, pieprz
kwiaty BEAN BLOSSOM 5 opakowań

Ugotuj groszek i ostudź go (hartując zimną wodą). Do blendera wrzuć groszek, czosnek, zioła, sok z cytryny, orzechy i zmiksuj, dolewając tyle oliwy, by uzyskać gładką konsystencję. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Ugotuj makaron, odcedź, zmieszaj z sosem i startym serem. Danie udekoruj kwiatami fasoli świeżymi, marynowanymi lub gotowanymi na parze przez 1-1½ minuty.

groszkowe pesto z kwiatami fasoli, edible bean flowers

Ale... makaronu było 800g, parmezanu w ogóle nie mogłyśmy znaleźć, więc go w sosie nie było i danie było czysto wegańskie. Nie było też w ogóle mięty, a zamiast pęczków bazylii były tylko jej siewki. Oliwy do uzyskania odpowiedniej konsystencji weszło około 250 ml. Natomiast najgorsze było to, że użyty groszek nie był mrożony tylko ze słoika, stąd zamiast oczekiwanej radosnej zieleni wyszedł kolor zgniło-bury :/ Sos był smaczny, pomagająca mi Sylwia doskonale go doprawiła (dziękuję i jestem ogromnie ciekawa jak sobie poradziłaś z cedzeniem?:)), jednak ten beznadziejny kolor nie pozwolił mi osiągnąć zamierzonego efektu zielonej łączki z liliowymi kwiatkami, a to o to właśnie chodziło :(

Kolejny był deser, który wymagał użycia miksera i niestety było to urządzenie dla mnie zbyt skomplikowane;) Tak swoją drogą ten sprzęt Kenwooda był niesamowity, bo to mikser, w którym od razu można gotować! Na szczęście zaraz przybiegło kilka osób do pomocy i wspólnymi siłami udało się ubić śmietanę :P

Mus jaśminowy                                            

śmietana kremówka 36 lub 40% 1200 ml (był 1 litr)
wino białe półsłodkie lub półwytrawne 500 ml (było 250 ml)
Cukier 1 szklanka (dałam 15 łyżek)
Pomarańcza 2 sztuki
cytryna 1 sztuka
Jaśmin 2 opakowania

W winie zanurzyłam 1 opakowanie kwiatów jaśminu i rozdziabałam je widelcem. Dodałam skórkę zeskrobaną z 1 pomarańczy i 1 cytryny. Odstawiłam na 1,5 godziny. Zrobiłam to przed warsztatami, przykryłam miseczką z jaśminem miseczkę z lawendą. Surowego jaśminu nie powinno się gotować, bo robi się gorzki. Natomiast w takiej instalacji para z powoli stygnącego syropu lawendowego, delikatnie ogrzewała wino przyśpieszając ekstrakcję - wyobraźcie sobie te zapachy na zapleczu! Śmietanę trzeba lekko ubić z cukrem, absolutnie nie na sztywno. Odcedzić wino jaśminowe, zmieszać z sokiem wyciśniętym z pomarańczy (mógłby też być czerwony grejpfrut). Delikatnie trzepaczką połączyć śmietanę z winem. Niestety nakładanie wyszło mi mało elegancko i większość pucharków była ukidana. Dekorowałam świeżymi kwiatami jaśminu - była to ozdobna odmiana drobnokwiatowa wielopłatkowa - dziki jaśmin ma 5 długich płatków (nie mylcie też z naszym polskim jaśminowcem, który ma 4 płatki i się go nie je!). Miały być obtaczane cukrem, ale już kompletnie nie było czasu.

mus jaśminowy, jaśminowy syllabub

Ten deser jaśminowy, stworzony przeze mnie na bazie klasycznego syllabubu, bardzo wszystkim przypadł do gustu. Ja niestety ze względu na śmietanę nie spróbowałam ostatecznego rezultatu, jednak smakowałam sobie wino jaśminowe;)

Ostatnia była sałatka. Planowałam, że będzie ona zadaniem do przygotowania przez osoby z widowni, jednak zgłosiły się tylko dwie panie i to one się zmagały z doborem kwiatów do awokado, koziego twarogu i rukoli (pierwotnie miały być kiełki jak tu z fiołkami).

Oczywiście każda odpowiedź była dobra, ja obstawiałam kwiaty Lippi, czyli Dushi buttons (Phyla dulcis) ze względu na ich zaskakującą słodycz doskonale równoważącą ostrość koziego sera. Panie również tak wybrały, dodając jeszcze aksamitki wąskolistne dla ich urody. Planowałam, że będą 4 małe porcje sałatki, każda z inną kwiatową kombinacją, ale w sumie sałatki było za dużo i chyba rzeczywiście była zbędna w pokazie. No ale zakładałam, że ma ze mną gotować 6 osób i to one w ramach konkursu postarają się nie tylko o dobór kwiatów ale i prezencję. Tu wersja ze słodkawymi kwiatami Baroony Blossom (zdjęcie GNO):

Poza tym na warsztatach wystąpiły jeszcze następujące jadalne kwiaty:

Sechuan buttons, czyli Acmella oleracea, które na serio dają wrażenie lizania baterii;)
Delikatne Blue Ocean, urocze Purple Delight oraz Orchidee Dendrobium czyli storczyki tajskie - efektowne z wyglądu i smakujące jak słodkawa sałata. Widok pudła na zapleczu pełnego tych pięknych kwiatów był niesamowity!

Jak widzicie wszystkie przepisy są proste, nie wymagają mega umiejętności kulinarnych, wyższych technologii ani składania 14 różnych składników pośrednich. A mam nadzieję, że zrobiły dobre wrażenie:)

Powiedziano mi, że na zakończenie mogę sobie spakować trochę kwiatów do domu (byle coś zostało na następny dzień;)), ale oczywiście w zaaferowaniu tego nie zrobiłam (Ożesz!), chwyciłyśmy tylko z Córcią po storczyku na zagrychę;)

I to tyle. Było super! Jeszcze raz dziękuję i mojemu Wydawnictwu i Organizatorom za niesamowitą okazję uczestniczenia w warsztatach i zaprezentowania mojego hobby. Teraz tylko pozostaje czekać na ukazanie się książki:)

piątek, 02 września 2011

Kolejna rzecz, którą Córcia podpatrzyła i zapragnęła. Przepis wypatrzyłam u Dorotki i twórczo zmodyfikowałam na potrzeby alergiczne.

nutella na kozim mleku, krem orzechowo-czekoladowy na kozim mleku, nutella dla alergików, goat milk nutella, goat milk chocolate and nut cream

oryginalny przepis zakładał użycie:

80 g orzechów laskowych
3/4 szklanki mleka skondensowanego słodzonego
90 g gorzkiej czekolady
3 łyżki golden syrupu, miodu lub syropu z agawy (u mnie miód)

Ponieważ w sprzedaży nie ma skondensowanego mleka koziego przygotowałam jego substytut z mleka koziego i koziego mleka w proszku.

Orzechy laskowe podprażyć na patelni i obrać z brązowych skórek pocierając je zawinięte w ściereczkę. Ostudzone orzechy włożyć do malaksera i zmiksować na płynną masę. Nie udało mi się osiągnąć takiego stanu, ale uzyskałam całkiem gładkie masło i dalej mój blender odmówił współpracy.

W garnuszku podgrzać mleko, połamaną gorzką czekoladę i miód. Podgrzewać do rozpuszczenia się czekolady, mieszając by wszystkie składniki się połączyły. Mnie się nie chciały połączyć, kozi substytut kondensatu okazał się zbyt rzadki, więc dorzuciłam jeszcze 30 g czekolady i się udało.

Ciepłą mieszankę wlać do masy orzechowej i zmiksować na gładką masę. Nałożyć do słoiczków i odstawić do stężenia.

Dorotka miała rację, ten krem jest przepyszny. O niebo lepszy od nutelli. Ale cóż się dziwić w końcu to orzechy i czekolada a nie margaryna i kakao z aromatem. A słodkość można sobie samemu dobrać, więc zęby nie bolą od pierwszego ugryzienia.

Cudowny krem orzechowo-czekoladowy jest wprost potwornie pyszny! Oczywiście jeżeli jesteście przyzwyczajeni do smaku mleka od kozy :P

nutella na kozim mleku, krem orzechowo-czekoladowy na kozim mleku, nutella dla alergików, goat milk nutella, goat milk chocolate and nut cream

Blender po przygotowaniach był cały obklejony kremem i za nic nie dało się powybierać resztek kremu łyżeczką, a nawet mój jęzor tak głęboko nie sięgnie. Uznałam, że szkoda marnować tyle pyszności, więc wypłukałam go przy pomocy koziego mleka i przy okazji kremu powstał też pyszny czekoladowo-orzechowy koktajl. O!

nutella na kozim mleku, krem orzechowo-czekoladowy na kozim mleku, nutella dla alergików, goat milk nutella, goat milk chocolate and nut cream

sobota, 04 czerwca 2011

Zapraszam na napój, który błyskawicznie stawia na nogi. Herbatka różano-rozmarynowa.

 herbatka z róż i rozmarynu, rosemary and rose petals infusion

Płatki z 4-5 róż fałdzistolistnych i gałązkę rozmarynu trzeba zalać wrzątkiem i przykryć na kilka minut. Do tego kilka kropli soku z cytryny.

Pychotka:)

Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers .  . 
 .     

środa, 27 kwietnia 2011

Zanim się odrobię z opisywaniem Wielkanocnych wypieków, przedstawię zaległy wpis kwiatkowy. Poza tym obiecałam Pluskotce prozdrowotny wpis fiołkowy:) Choć to właściwie jest już pora na mniszki a nie fiołki;)

Herbatka z fiołków jest bardzo dobra na kaszel, który akurat na początku kwietnia gnębił moją Młodocianą. Młode listki fiołka działają łagodząco i lekko wyksztuśnie, poza tym mają mnóstwo witaminy C. W smaku herbatka jest nieco mdła, jednak dodatek kwiatów dodaje naparowi słodyczy.

Zbieramy fiołki i młode listki. Płuczemy, wrzucamy dwie-trzy kopiate łyżeczki surowca do filiżanki.

napar z fiołka wonnego, herbatka z listków i kwiatów fiołków, viola odorata tea, viola infusion, edible violas, eatable flowers, napar fiołkowy

Zalewamy wrzątkiem.

herbatka z fiołków, herbatka z liści i kwiatów fiołka, viola odorata tea, viola infusion, edible violas, eatable flowers

Parzymy pod spodeczkiem i po lekkim ostudzeniu pijemy.

herbatka z fiołka wonnego, herbatka z listków i kwiatów fiołków, viola odorata tea, viola infusion, edible violas, eatable flowers

Po dodaniu soku z cytryny napar zmieni kolor z turkusowego na różowy. Ja dolałam jeszcze soku malinowego. Na kaszelek;)

Przyrządzając z listków i kwiatów fiołka z dodatkiem cytryny słodki, mocny, zagęszczony syrop otrzymamy świetne lekarstwo na jesienne przeziębienia.

Herbatka fiołkowa to obowiązkowa pozycja w Klubie Wielbicieli Jadalnych Kwiatów oraz w Zielniku.

. Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers .  .

 

czwartek, 07 kwietnia 2011

Bardzo mnie cieszy, że w tym roku tak ochoczo się rzuciłyście do jedzenia fiołków;) Serce mi rośnie jako gospodyni Klubu Kwiatożerców:)

Tymczasem zupełnie niezależnie, niemal jednocześnie razem z Kabamaigą i Szarlotkiem wzięłyśmy się za przygotowanie syropu z fiołków.

Mnie jest bardzo ciężko zbierać fiołki, ponieważ nie mogę się schylać, ani kucać, a na czworakach trudno wytrzymać mi dłużej niż chwilę. Już pomijając, jak się wtedy wygląda;) I jak potem wyglądają spodnie:P Na szczęście w takich chwilach przydaje się Córcia. I to, że ma koleżanki:) Co prawda, dziewczynki nie bardzo łapały ideę zbierania kwiatków bez łodyżek, ale Córcia szybko je przekonała.

syrop z fiołak, sok fiołkowy, fiołki do jedzenia

Na syrop fiołkowy najpierw trzeba znaleźć fiołki wolne od wszelakich zanieczyszczeń. Dobrze jest zbierać po troszku z różnych miejsc, żeby jednak roślinki miały równe szanse na rozmnożenie się.

viola odorata, klub kwiatożerców, jadalne kwiaty

Po uzbieraniu całego garka (100 g fiołków zajmuje ponad 2 litry), kwiaty zalewamy wrzątkiem (około 500 ml) i odstawiamy pod przykryciem do wystudzenia. Dodajemy mniej więcej tyle cukru - ile było wody (czyli pół kilo). Podgrzewamy do rozpuszczenia. Przecedzamy.

Uzyskujemy syrop o pięknym kolorze turkusowego morza. Dodajemy powoli sok z cytryny, aż syrop nabierze barwy właściwej dla fiołków.

syrop z fiołak, sok fiołkowy, fiołki do jedzenia

I tak oto można otrzymać jeden z najcenniejszych przetworów w naszej kwiatowej spiżarni.

syrop z fiołka, sok fiołkowy, fiołki do jedzenia

.     . Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, kwiatki do jedzenia, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers

poniedziałek, 14 lutego 2011

Jak ktoś nie może, to kombinuje;)

Grzaniec bezalkoholowy, grzaniec bez alkoholu, grzaniec jabłkowy

Taki prosty i pyszny, rozgrzewający napój.

Sok jabłkowy zagotowałam z plastrami pomarańczy, goździkami, cynamonem, dorzuciłam wyskrobaną laskę wanilii i dla równowagi dodałam sok z cytryny. Miałam ochotę na imbir, ale wtedy Kurdupelka by nie chciała pić, a przecież ona też ma Walentynki;)

Grzaniec bezalkoholowy, grzaniec bez alkoholu, grzaniec jabłkowy

Przepis inspirowany Antheą Turner.

 

wtorek, 18 stycznia 2011

Dzięki pisaniu wspólnej publikacji z kolegą pracującym w firmie herbaciarskiej zostało mi mnóstwo materiałów badawczych prosto z herbacianej fabryki;) Postanowiłam badania naukowe pogłębić o poszukiwania nowych smaków... Kwiatowych smaków!

Kombinacji kwiatowo-herbacianych powstało mnóstwo m.in.

zielona z fiołkami i różą,
zielona różano-lawendowa,
czarna z różą i wanilią
to już klasyk;) tym razem z suszonymi różami i ziarenkami wanilii,
zielona z suszonymi morelami i kwiatami dzikiego bzu,
czarna z rozmarynem i różą,
earl grey ze słonecznikiem i chabrem.

Tu przedstawiam trzy bardzo ciekawe, których powstało ilościowo najwięcej i pokusiłam się o nadanie im nazw:

"Zaczarowany ogród" czyli herbata wielokwiatowa - dziwna i piękna
czarna herbata assam i kwiaty: róża, fiołek, bratek polny, słonecznik, nagietek, bławatek

herbata wielokwiatowa, herbata z płatkami kwiatów

"Ciche westchnienie" to zielona herbata sencha waniliowo-lawendowa - łagodna i kojąca

zielona herbata lawendowo-waniliowa, zielona herbata z wanilią i lawendą

"Czarny smok" czyli mocna herbata yunnan z kwiatem czarnego bzu i skórką pomarańczową - och! bardzo intesywna i niezmiernie intrygująca.

herbata z czarnym bzem i skórką pomarańczy, herbata z kwiatami dzikiego bzu i skórką pomarańczową


Nowy rok to nowe wyzwania dla Kwiatożerców :)
Do sezonu kwiatowego zostały niecałe 3 miesiące!

. .. Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers .

 

środa, 22 grudnia 2010

Kandyzowany imbir pokroić na drobniutkie kawałki i wrzucić na dno dzbanka. Dodać herbatę i zalać wrzątkiem. Do gotowej lekko przestudzonej herbaty (jeszcze gorącej ale takiej do picia) dodać miód i plasterki cytryny. Wleźć pod kołdrę, puścić kolędy i pić w celu przegnania dreszczy.

rozgrzewająca herbata imbirowa, hot ginger tea

Takie dziwne te Święta... Bałam się w zawrocie spraw nie będę miała czasu na żadne świąteczne przygotowania. Ani mi w głowie były dekoracje, wypieki, prezenty... Właściciele wynajmowanego przez nas mieszkania sprzedali je i musimy się wyprowadzić. Studenci zarzucili mnie tonami zaległych sprawozdań a administracja nagle przypomniała sobie, że do połowy grudnia trzeba było złożyć różne pilne oświadczenia, bez których z końcem roku nastąpi koniec świata. W tym tygodniu miałam też iść na długo oczekiwane badania. A tymczasem Córcia dostała 39 i pół. Narzekając po cichu na tabuny kłopotów, które wolą przychodzić stadnie niż parami, jeszcze ciszej się cieszyłam, że przynajmniej zyskam tym samym czas na realizację świątecznych marzeń. Ale kilka godzin rozwiało i je. Ja też dostałam gorączki. Sprawy nie mogą poczekać więc i tak trzeba je załatwiać, kilkugodzinne telekonferencje, to koszmar dla mojego gardła. W, też z gorączką i dreszczami, jeździ po całym mieście usiłując ogarnąć administracyjny chaos, co wygląda jak ścieżka śmiechu, gdy trzeba dostarczać coraz to bardziej absurdalne dokumenty. Zamrażarka opróżniana na okoliczność wyprowadzki - pusta. Jestem zdana na delikatesy internetowe i dojrzewające na szafie ciasto pierniczkowe. Całe święta mieliśmy spędzić w rozjazdach u rodziny i przyjaciół, ale zapowiada się, że spędzimy je sami w domu pod kocem z kubkiem gorącej herbaty. Wątpię nawet by W miał siłę przytargać choinkę.

Oby przetrwać te Święta...

Na szczęście mam mojego Małego Dobrego Duszka Bożonarodzeniowego, który pomiędzy atakami gorączki, skacze po domu wyśpiewując kolędy, snuje plany o choince i goni mnie do pierniczkowania. Czy taki mały Ktoś ocali Boże Narodzenie?

środa, 27 października 2010

Moje dziecko nie che jeść dyni:( Ani w zupie, ani pieczonej, ani smażonej. Nie przekonała jej ani pomarańczowa, ani zielona, ani długaśna z żółtym miąższem.
Jedyna akceptowalna forma to ciasto:) ciasteczka:) albo... na surowo:)

Więc na surowo: dynia (ta z zieloną skórką) zmiksowana z mango, ananasem i sokiem pomarańczowym jako rozcieńczalnikiem tworzy bardzo apetyczny koktail.

koktajl dyniowy z ananasem i mango, koktail dyniowo-ananasowo-mango, pumpkin pineapple mago coctail

Chyba już z niczym więcej nie przystąpię do Festiwalu Dyni, choć w spiżarni jeszcze tkwi kilka postrachów mojej Córci ;)

poniedziałek, 01 marca 2010

Herbata z różą i wanilią, rose and vanilla tea

Można taką herbatę dostać zapakowaną w piramidki, ale mając do dyspozycji laskę wanilii i sok różany stwierdziłam - czemu nie spróbować własnoręcznie przyrządzonej?

Zaparzyłam czarną herbatę wrzucając ziarenka wanilii, dodałam sok. A na porządną rozgrzewkę dolałam wyleżakowanej nalewki różanej.

nalewka różana, herbata z różą i wanilią, rose and vanilla tea

Jeżeli ktoś nie dysponuje sokiem różanym, świetną alternatywą będzie herbata z konfiturą z płatków róży.

Herbata z różą i wanilią, rose and vanilla tea

Herbata, która rozgrzewa i przenosi w krainę czarów... No i jest z kwiatów:)

środa, 10 lutego 2010

Dzięki zamrażarce sezon owocowy trwa cały rok:)

Moment, w którym odważyłam się rozpakować blenderek wygrany na blogu Beatki, był dla mnie przełomowy. Oto mam sprzęt AGD! Już drugi (jeśli nie liczyć lodówki i kuchenki:)) Dla osoby, która używa wyłącznie trzepaczki rózgowej jako najbardziej zaawansowanego sprzętu kuchennego to już coś!

I oto zaczęła się era toktajli:
- Mamusiu, zrób mi toktail arbuzowy, jak na obrazku.
- Nie mam arbuza.
- To truskawkowy. Proooooszę.
- Nie mam truskawek.
- A co masz?

Borówki mam. Dużo. Starczy na dużo toktajli. Parasolka to nie był mój pomysł! :)

koktajl borówkowy, koktajl borówkowy z mleka koziego, blueberry goat milk cocktail

 
1 , 2