| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

Wpisy z tagiem: ziemniaki

środa, 23 listopada 2016

Zabawne z wyglądu ciasteczka, które niegdyś wypatrzyłam na Cukierniczych Kreacjach Charlotte (klik). Moim zdaniem połowa porcji absolutnie wystarcza, ponieważ ziemniaczane ciasto straszliwie zapycha. Co nie znaczy, że nie warto ich upiec. Ależ warto! Okazją może być np.: spotkanie andrzejkowe :)

ciasteczka pieczarki, ciastka pieczarkowe, mushroom cookies, słodkie pieczarki, pieczarki na słodko

Słodkie pieczarki (pół porcji z moimi modyfikacjami)

2 jajka przepiórcze
1 szklanka mąki ziemniaczanej z 1 łyżką mąki ryżowej
75 g oleju kokosowego
malusieńka szczypta sody
2 czubate łyżki cukru pudru
szczypta soli
pół łyżeczki ekstraktu waniliowego (KLIK)

kakao
pusta plastikowa butelka

Olej kokosowy utrzeć z cukrem pudrem. Dodać przepiórcze jajeczka, ekstrakt waniliowy i ciągle ucierając dodawać mąkę wymieszaną z sodą i solą. Wyrobić masę, toczyć z niej małe kulki i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Gwint butelki zanurzyć w kakao nasypanym do miseczki i delikatnie wcisnąć go w kulki ciasta przekręcając w obie strony, byle nie za płytko i nie za głęboko ;) Sugeruję, żeby wstawić ciastka do lodówki na kwadrans, żeby ograniczyć tendencję do rozpływania się. Piec w 180ºC przez ok. 15 minut, żeby się upiekły ale nie zrumieniły.

Ciasteczka są bardzo kruche, wprost rozsypują się w ustach. Użyłam nierafinowanego oleju kokosowego, więc ciasteczka miały delikatny posmak kokosa. Mnie w sumie smakowały, choć rodzinka narzekała, że są za bardzo zapychające. Moim zdaniem do herbaty w sam raz :D

Smacznego!

piątek, 20 listopada 2015

Portulaka warzywna ma mięsiste liście i ciekawy orzeźwiająco-ziemisty smak, z wyraźnie wyczuwalnym kwasem szczawiowym. Zazwyczaj przyrządza się ją na ciepło "jakszpinak", ale do sałatek też się nadaje :)

sałatka ziemniaczana z portulaką, portulaka warzywna na surowo,sałatka z portulaki, purslane salad

Sałatka z portulaki i ziemniaków

ugotowane ziemniaki
kiszone ogórki 
czerwona cebula 
portulaka warzywna
oliwa lub ulubiony olej extra vergin np.: orzechowy lub lniany
pieprz, ulubione zioła

portulaka, Portulaca oleracea,purslane,pigweed

Warzywa pokroić na wygodne kawałki. Portulakę umyć, poszarpać na mniejsze gałązki i listki. Zmieszać wszystkie składniki, doprawić i polać oliwą.

portulaka warzywna sałatka,sałatka ziemniaczana z portulaką, purslane potato salad

Smacznego!

sobota, 19 września 2015

Jeszcze na wiosnę Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zorganizowało warsztaty edukacyjno-degustacyjne z kuchni okupacyjnej pt.: "Podwieczorek w mieście Krakau".

W czasie okupacji była bieda, gigantyczna inflacja, brak dostaw, kartki żywnościowe nie pokrywały nawet połowy zapotrzebowania kalorycznego. Nie było mąki, cukru, jajek, masła. Gotowanie w czasie okupacji było prawdziwym wyzwaniem dla gospodyń domowych. 

A ponieważ ostatnio było o ziemniakach i solaninie, to zapraszam na babkę z obierków ziemniaczanych. Na zdjęciu leży po lewej w środku. Przepis był rozpowszechniany przez organizatorów i za nimi cytuję:

podwieczorek w mieście Krakau

Babka z obierków ziemniaczanych

1,5 kg obierków ziemniaczanych umytych, tak aby woda po ich płukaniu pozostała czysta
1 cebula
5 ząbków czosnku
100 g margaryny lub oleju, jeśli takowy zdobędziemy
5 łyżek kaszy manny
2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki soli
Inne przyprawy, jeśli posiadamy, do wyboru takie jak: pieprz, majeranek lub papryka

Obierki ziemniaczane mielimy w maszynce do mięsa lub drobno siekamy. 1/3 obierek gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. Na grubej żeliwnej patelni (lub w gęsiarce) rozgrzewamy margarynę lub olej. Cebulę smażymy aż lekko zbrązowieje. Dodajemy czosnek, surowe i gotowane obierki. Podsmażamy 3 minuty, cały czas intensywnie mieszając. Dodajemy kaszę mannę, sodę oczyszczoną, sól i wybrane przyprawy. Masę można upiec w gęsiarce, na patelni lub przełożyć do formy do pieczenia. Piec 1 godzinę w mocno rozgrzanym piecu (180­-200 stopni).

kuchnia okupacyjna, babka z obierków, baka ziemniaczana

Oprócz babki z obierków ziemniaczanych można było spróbować delikatesów przyrządzonych na podstawie ówczesnych przepisów: ciasteczek z żołędzi, z bobu, z kaszy gryczanej, z płatków owsianych, piernika z dyni, tortu z fasoli, puszystej babki z pietruszki, kawy żołędziówki i konfitury z buraka. Czyli wszystko co teraz jest fit, eko, hipsterskie i modne zarazem, wtedy uchodziło za kuchnię głodową i wstydliwą, bo królowe polskiej kuchni najbardziej ceniły białą mąkę i biały cukier.

Szczerze mówiąc babka z obierków ziemniaczanych była tym daniem, które mnie zmobilizowało do pójścia na warsztaty, a jednocześnie najgorszą potrawą na prezentacji. Pozostałe były pyszne i smakowite, choć biorąc pod uwagę produkty, jakie pojawiają się w mojej kuchni, nie przeżyłam większych zaskoczeń ;) To po prostu cudowna różnorodność natury, o której z jakiegoś powodu zapomnieliśmy. Natomiast obierki ziemniaczane ze względu na swoją toksyczność (klik) rzeczywiście są pożywieniem desperackim dla wyjątkowo biednych ludzi. 

poniedziałek, 14 września 2015

Rośliny z rodziny psiankowatych (Solanaceae) zawierają związki aktywne z grupy glikoalkalodiów, wiele z nich jest toksyczna. Rośliny psiankowate to np.: bakłażan, miechunka, papryka, pomidor, ziemniak, kolcowój (czyli jagody Goji), a także bieluń, psianka słodkogórz, mandragora. Produkują one glikoalkaloidy, by chronić się przed infekcjami grzybiczymi, przed atakiem owadów lub zjedzeniem przez kręgowce.

Chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć o ziemniakach, pomidorach i solaninie, ponieważ w kwestii tych dwóch roślin narosło tyle bzdur i przesądów, że chyba trzeba to naprostować.

 zielone pomidory solanina tomatyna, green tomatoes solanine tomatine

Ziemniaki i pomidory są kuzynami, obie rośliny należą do rodziny psiankowatych i gromadzą w tkankach glikoalkaloidy. Iiii w sumie to by było na tyle, jeśli chodzi o podobieństwa...
Ziemniaki zawierają solaninę i chakoninę, a pomidory zawierają tomatynę (likopersycynę). POMIDORY NIE ZAWIERAJĄ SOLANINY! Nawet te zielone (niedojrzałe). Ziemniaki zaś nie zawierają tomatyny. Pomidor to nie jest ziemniak (Solanum tuberosum), ziemniak to nie jest pomidor (Lycopersicon esculentum).

Przyjrzyjmy się najpierw ziemniakom i solaninie. Spożycie dużych ilości solaniny może spowodować problemy układu pokarmowego: mdłości, wymioty, kolki, biegunki. W skrajnych przypadkach osób niedożywionych lub dzieci może dojść do śpiączki, drgawek, niewydolności krążenia, a nawet śmierci. Solanina blokuje działanie esteraz cholinowych, enzymów rozcinających jeden z neuromediatorów: acetylocholinę, a także blokuje działanie kanałów potasowych w błonach m.in. mitochondrialnych. Glikoalkaloidy są bardzo słabo absorbowane, większość pozostaje w jelitach, tam są częściowo neutralizowane przez bakterie jelitowe, a reszta zostaje wydalona. Te które wchłoniemy do krwiobiegu nie są przez nas metabolizowane i musimy je po prostu wysikać.

Wszyscy wiedzą, że nie wolno jeść surowych ziemniaków, bo solanina jest trująca i wtedy boli brzuch. Tylko, że to wcale nie jest tak...

Po pierwsze solanina nie rozkłada się w wyniku gotowania. Naprawdę! Solanina rozkłada się dopiero w bardzo wysokich temperaturach, powyżej 170°C, co w praktyce przekłada się na obróbkę ziemniaków w temperaturze powyżej 200°C. Czyli solanina mogłaby się rozłożyć we frytkach, w ziemniakach pieczonych mógłby być już problem, zaś w gotowanych w ogóle by pozostała nietknięta. Dlaczego zatem gotowane ziemniaki nie trują? Pewnie zaraz mi wyjedziecie z tezą, że solanina rozpuszcza się w wodzie, więc przechodzi do wody. A wcale że nie! Solanina rozpuszcza się w wodzie bardzo słabo, ale to bardzo, bardzo słabo. Poza tym co by wtedy było ze zdrowotną mocą wody po gotowaniu ziemniaków? Albo kartoflanką? Aaaaa trująca zupa ziemniaczana! Ło matko, ale by było! :) Prawda jest dużo prostsza: solanina w miąższu bulwy ziemniaczanej, czyli tego, co my zjadamy, występuje w bardzo małych ilościach. Żeby się zatruć, trzeba by zjeść ogromne ilości ziemniaków.

To gdzie ta solanina jest? Solanina gromadzi się w skórce ziemniaka. Dlatego nawet najbiedniejsze osoby obierają ziemniaki. Po drugie solanina występuje w tkankach aktywnych metabolicznie, a bulwa to organ przetrwalnikowy – śpi i nie metabolizuje. Ogromne ilości solaniny są w kiełkach, czyli tych białych guzkach wyrastających z oczek ziemniaków na wiosnę. Tych absolutnie nie wolno zjadać! W łodygach, liściach, kwiatach, nasionach ziemniaków stężenie solaniny jest bardzo wysokie. Czyli NIE JEMY żadnych innych części ziemniaka niż bulwy.

Na pewno słyszeliście, że nie wolno jeść zielonych ziemniaków. Dlaczego, skoro solanina jest biała? Dlatego, że ziemniak, który był wystawiony na działanie światła budzi swoją aktywność metaboliczną. Zaczyna produkować zielony chlorofil, a przy okazji też solaninę. Te procesy przebiegają niezależnie. W zielonych ziemniakach zawartość solaniny dochodzi do 720 mg/kg i to już jest powód do zmartwienia, bo w normalnych ziemniakach jest 20-100 mg solaniny na 1 kg ziemniaków. Zawartość solaniny w dużej mierze zależy od odmiany ziemniaka, obecnie kontroluje się jej zawartość w odmianach wypuszczanych na rynek.

Natomiast w skórce ilości solaniny przekraczają 2000 mg/kg. Zakłada się, że niebezpieczne jest przyjęcie dawki solaniny przekraczające 2 mg na kg masy ciała – czyli osoba ważąca 70 kg może zjeść do 140 mg glikoalkaloidów ziemniaczanych bez uszczerbku na zdrowiu. Zatem półtora kilograma wysokosolaninowych ziemniaków krzywdy nie uczyni, zaś niskosolaninowych można spokojnie zjeść nawet i 5 kg. Oczywiście każdy z nas jest inny i inaczej reaguje, dawki bezpieczne są wyznaczane dla 95% populacji, ale nie wiemy, czy może akurat nie jesteśmy bardziej wrażliwy.
Skórek ziemniaczanych nie powinno się jeść, choć skórki z dwóch-trzech ziemniaków nie będą niebezpieczne. Zielonych lub kiełkujących ziemniaków też nie wolno jeść! (Choć teoretycznie głębokie smażenie powinno zlikwidować solaninę i w jednych i drugich, to jednak nie namawiam do testowania zielonych frytek.) I nie należy jeść gorzkich ziemniaków, ponieważ bulwy o wysokiej zawartości chakoniny i solaniny zmieniają smak i ta gorycz jest dla nas sygnałem alarmowym, nawet jeśli ziemniak nie zmienił koloru na zielony.

Wyższe stężenie solaniny występuje w młodych ziemniakach, bo one są bardziej aktywne metabolicznie, niż ziemniaki jesienne przystosowane do zapadnięcia w sen zimowy, bo w tych metabolizm jest wyciszony. No i mamy następny zonk, bo przecież młode ziemniaki mają większą wartość odżywczą, więcej błonnika, więcej białka, niższy indeks glikemiczny, no i cholercia, są smaczniejsze niż stare bulwy. No jak żyć?! Jak żyć? :P

Kolejnym czynnikiem, który indukuje wzrost stężenia solaniny, jest temperatura. Jeśli ziemniaki są przechowywane w cieple (powyżej 20°C) – budzą się, zaczynają kiełkować i produkują solaninę. Ale! Jeżeli ziemniaki są przechowywane poniżej 5°C, to zaczynają się stresować i bronić. Jak? Produkują solaninę. Dlatego nie trzymajcie ziemniaków w lodówce, szczególnie na najzimniejszej półce, gdzie mogą podmarzać.

Dalej, nie jedzcie ziemniaków uszkodzonych, przeciętych, obitych. Bo uszkodzenie tkanki, to dla rośliny stres. A jak bulwa się stresuje, to uruchamia produkcję solaniny.

Warto wspomnieć, że alkaloidy ziemniaka mogą również powodować podrażnienia skórne i wziewne, czyli podczas skrobania młodych ziemniaków może wystąpić pokrzywka i duszności.

Solanina jest toksyną, ale ostatnio spróbowano nawet użyć jej do zahamowania rozwoju komórek raka trzustki i prostaty. Jednak to są badania in-vitro, więc, proszę, nie próbujcie leczyć chorego wujka zielonymi ziemniakami. Znów zwracam ogromną uwagę wielbicielom roślin, którzy z wielkim entuzjazmem lekceważą ostrzeżenia o toksyczności niektórych roślin, bo przecież są one lecznicze. Żeby stosować rośliny trujące w fitoterapii, trzeba się na tym naprawdę znać, a lekarstw przecież ot tak się nie zjada. Zostańmy po prostu przy spożywaniu rozsądnych ilości ziemniaków i ogromnym bogactwie różnorodnych warzyw. 

I jeszcze jedno: chakonina jest dużo bardziej niebezpieczna niż solanina, a w ogóle się o niej nie mówi...

A teraz zobaczmy jak to wygląda z pomidorami, szczególnie zielonymi. (Mówimy o zielonych, czyli niedojrzałych, a nie nowych odmianach, które dojrzewają na zielono.) Dojrzałe czerwone pomidory zawierają likopen (próbowano to przetłumaczyć na łykopinę – bjech!), różowo-czerwony barwnik z grupy karotenoidów, o którego niewątpliwych zdrowotnych właściwościach chyba nie trzeba wspominać. Natomiast niedojrzałe pomidory zawierają tomatynę, a jak dojrzewają jej stężenie maleje. Dlaczego zatem można jeść zielone pomidory? Na ten temat też wiele bzdur można znaleźć.

Przede wszystkim ZIELONE POMIDORY NIE ZAWIERAJĄ SOLANINY, ani żadna inna część rośliny pomidora nie zawiera solaniny. I proszę mi nie linkować Wikipedii, bo ta nie jest nieomylna i w tym przypadku podaje przestarzałe źródła. Wrzucanie wszystkich roślin psiankowatych do jednego wora jest złudne, pomidor i ziemniak wyglądają zupełnie inaczej, więc skąd założenie, że mają taki sam skład? Pomidory wytwarzają inny glikoalakaloid: tomatynę, czyli inaczej likopersycynę, a np.: bakłażany zawierają solamarginę i solasoninę, zaś bieluń, czyli datura zawiera skopolaminę i atropinę. Dawniej naukowcy nie potrafili odróżniać od siebie różnych alkaloidów i dla roślin psiankowatych wrzucali je pod jedną etykietkę: solanina.

Więc to nie jest tak, że zielone pomidory można jeść wyłącznie po podgrzaniu (np.: w sosie), bo wtedy rozkłada się solanina, przecież wiemy już, że ona jest raczej termostabilna i te pomidory trzeba by wprost zamordować fryturą. To nie jest tak, że zbiera się zielone pomidory, kiedy już zaczynają żółknąć, a wtedy zawartość solaniny się zmniejsza – to bujda. Po prostu w zielonych pomidorach nie ma solaniny. Zielone pomidory można jeść na surowo (np.: w chłodniku z zielonych pomidorów i melona lub surówce z zielonych pomidorów i fioletowej papryki), można podskubywać listki pomidora (i dodać je do sałatki), można parzyć liściastą pomidorową herbatkę. Bo w pomidorach nie ma solaniny. W zielonych częściach pomidora zawarta jest tomatyna. W liściach jest jej nawet 2000 mg/kg, w niedojrzałych owocach do 500 mg/kg, zaś w dojrzałych owocach jej stężenie nie przekracza 5 mg/kg. Zakłada się, że alkaloidy pomidora są ponad 20 razy mniej toksyczne niż alkaloidy ziemniaków. Teoretycznie dawkę toksyczną osiągnęłoby się zjadając powyżej 6 kg zielonych pomidorów, albo ponad 1,7 kg liści pomidorowych (niektóre źródła podają nawet 10-krotnie wyższe wartości poprzez ekstrapolację wyników uzyskanych dla gryzoni). Przypominam, że określenie "toksyczne" wcale nie musi być jednoznaczne z określeniem: "śmiertelne". Migrena, sraczka i rzygi to też są objawy zatrucia toksyną.
Tymczasem okazuje się, że moderowane ilości tomatyny działają prozdrowotnie. Tomatyna obniża poziom lipoprotein LDL, stymuluje układ odpornościowy, chroni układ krążenia, działa przeciwzapalnie, a także może być pomocna w walce z nowotworami. 
W dodatku główne alergeny pomidora gromadzą się wraz z dojrzewaniem owocu, czyli w zielonych pomidorach jest ich dużo mniej. Zatem zielone pomidory są bezpieczniejsze dla alergików niż dojrzałe.

Poza tym zielone części pomidorów mają bardzo fajny smak :)

Przepisy z zielonymi pomidorami:

Smażone zielone pomidory bezglutenowe

Konfitura z zielonych pomidorów

Sałatka z zielonych pomidorów do słoików

Surówka z fioletowej papryki i zielonych pomidorów

Salsa Verde z zielonych pomidorów i miechunki

Gazpacho z zielonych pomidorów i melona

Sałatka grecka Horiatiki z liśćmi pomidora

Smacznego!
Gosia

P.S. Pozostała jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia. Skoro zawartość solaniny w ziemniakach w mundurkach wynosi ok. 180 mg/kg, to znaczy, że aby się nią zatruć trzeba by zjeść 1,5 kg ziemniaków, to dlaczego po zjedzeniu już kilku sztuk surowych ziemniaków boli brzuch? A zakładam, że symulanci, którzy się chcieli zerwać z klasówki, zjadali raczej obrane ziemniaki. Przyczyna leży zupełnie w czymś innym. Nie potrafimy trawić surowych zbitych ziaren skrobi. Żeby nasze enzymy mogły się do nich dobrać, skrobia musi być potraktowana temperaturą. Po obróbce kulinarnej ziarna skrobiowe pęcznieją, łańcuchy się rozluźniają i można je porozcinać (pamiętacie wpis „Smak ognia”?). Z resztą zróbcie doświadczenie sami: najprostszy sposób na wykrycie skrobi to zadanie jej jodem. Zatem bierzemy surowego oraz ugotowanego kartofla i skrapiamy je jodyną. Na ugotowanym ziemniaku jodyna błyskawicznie zmienia kolor z pomarańczowego na granatowy, a na surowym potrzebuje kilku chwil, żeby spenetrować zwarte ziarna skrobiowe. Więc jeśli do naszego układu pokarmowego trafi kilka twardych, surowych ziemniaków, których nie potrafimy strawić, to nic dziwnego, że brzuch boli.
Drugim powodem bólu brzucha mogą być lektyny, które niezdenaturowane mogą podrażniać układ pokarmowy, a po ugotowaniu tracą swoje właściwości wiązania komórek nabłonka jelita, ale ta hipoteza wymaga zweryfikowania.

Bibliografia:

Cantwell M., A Review of Important Facts about Potato Glycoalkaloids, Perishables Handling Newsletter 1996 Issue No. 87
Friedman M, Anticarcinogenic, cardioprotective, and other health benefits of tomato compounds lycopene, α-tomatine, and tomatidine in pure form and in fresh and processed tomatoes. J Agric Food Chem. 2013
Friedman M, Rasooly R. Review of the inhibition of biological activities of food-related selected toxins by natural compounds. Toxins (Basel). 2013
Friedman M, Roitman JN, Kozukue N., Glycoalkaloid and calystegine contents of eight potato cultivars. J Agric Food Chem. 2003
Friedman M., Chemistry and anticarcinogenic mechanisms of glycoalkaloids produced by eggplants, potatoes, and tomatoes. J Agric Food Chem. 2015
Huang H, Chen S, Van Doren J, Li D, Farichon C, He Y, Zhang Q, Zhang K, Conney AH, Goodin S, Du Z, Zheng X. α-Tomatine inhibits growth and induces apoptosis in HL-60 human myeloid leukemia cells. Mol Med Rep. 2015
Raj V, Johnson T, Joseph K. Cholesterol aided etching of tomatine gold nanoparticles: a non-enzymatic blood cholesterol monitor. Biosens Bioelectron. 2014
Shen KH, Liao AC, Hung JH, Lee WJ, Hu KC, Lin PT, Liao RF, Chen PS. α-Solanine inhibits invasion of human prostate cancer cell by suppressing epithelial-mesenchymal transition and MMPs expression. Molecules. 2014
Sun H, Lv C, Yang L, Wang Y, Zhang Q, Yu S, Kong H, Wang M, Xie J, Zhang C, Zhou M., Solanine induces mitochondria-mediated apoptosis in human pancreatic cancer cells. Biomed Res Int. 2014

poniedziałek, 23 marca 2015

U koleżanki podpatrzyłam fajny sposób na zagospodarowanie puree ziemniaczanego, a że ja wciąż mam w głowie ten nieszczęsny placek ziemniaczany ze śliwkami (klik), to postanowiłam połączyć te dwie wizje.

pieczone placki ziemniaczane na słodko,ziemniaczane ciasteczka, słodkie placuszki z ziemniaków

Pieczone placuszki ziemniaczane na słodko

garnek puree ziemniaczanego

do podania na słodko: czekośliwka, konfitura morelowa bez cukru, zmiksowane truskawki, dżem porzeczkowy itp

do podania na słono: sos czosnkowy, szpinakowy, pomidorowy itp

Puree ziemniaczane przygotowane do obiadu i niezjedzone, albo specjalnie ugotowane, musi być absolutnie gładkie. Utłuczcie ziemniaki z olejem kokosowym lub masłem, mlekiem migdałowym lub kozim, czy z czym tam lubicie, żeby uzyskać kremową masę.

Puree ziemniaczane wyłożyć łyżką w kształt krążków na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w 190°C przez kilka minut, aż spód się zrumieni. Ostrożnie obrócić na drugą stronę i piec jeszcze przez chwilę.

Podawać na ciepło, albo na zimno.

Placuszki smakują trochę jak knedle, więc truskawki, morele, śliwki świetnie do nich pasują. Córci bardzo smakowały z truskawkami, Synuś wolał gołe, a W - na pikantnie. Wg mnie każde były fajne :)

I przy okazji, Aga, bardzo Ci jeszcze raz dziękuję za ten przecudny dziennik! :)*

Smacznego!

P.S. Na Interii możecie wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania jest moja książka "Słodki sposób na alergię". Trzeba zostawić komentarz tutaj: MamDzieckoINTERIA :)

piątek, 13 lutego 2015

Fajne zimowe danie, zawiera wszystko niezbędne dla zdrowia i urody. Poza tym dobrze smakuje! Prosty posiłek na piątek 13. między Tłustym Czwartkiem a Walentynkami :)

black potato salad, purple potato salad, sałatka z czarnych ziemniaków, fioletowe ziemniaki

Sałatka z fioletowych ziemniaków

fioletowe ziemniaki
marchewka
biała fasola
rukola 
czarne oliwki
oliwa lub ulubiony sos winegret

Fioletowe ziemniaki ugotować w mundurkach. Marchewkę upiec lub ugotować al dente. Ugotować białą fasolę, lub wykorzystać resztki z poprzedniego dnia, jak to ja zrobiłam :)

Jarzyny wystudzić, obrać pokroić. Wszystkie składniki sałatki wymieszać i polać oliwą lub sosem winegret (oliwa, ocet jabłkowy, sól lub z dodatkiem miodu i musztardy).

Wszystko jest: białko z fasoli, flawonoidy z czarnych ziemniaków, karotenoidy z marchewki i rukoli, omega 3 z oliwek. Do tego mnóstwo minerałów, energia i mega-smak!

Szczerze mówiąc nie cierpię takich wyliczanek :P Nie jem marchewki dla dobrego wzroku, nie jem rukoli, bo ma najwyższą gęstość odżywczą, nie jem oliwek, bo są dobre dla serca. Po prostu jem warzywa. Ale może rzeczywiście trzeba te informacje podkreślać :)

Smacznego!

sobota, 18 stycznia 2014

Omalże zapatrzyłam się z Bridget Jones i podałam niemal niebieską zupę, jednak kolor uzyskałam nie przy pomocy sznurka, lecz fioletowych ziemniaków.

zupa krem z porów i fioletowych ziemniaków, zupa Bridget Jones

Zupa krem z porów i fioletowych ziemniaków

2 małe pory
3 fioletowe ziemniaki
1 cebula
oliwa
3/4 l bulionu
sól, pieprz, tymianek, majeranek

Pory umyć, oberwać zewnętrzny liść, odciąć zieloną nać. Pokroić w cienkie plasterki. Ziemniaki i cebulę obrać, pokroić w kostkę.

Na oliwie podsmażyć warzywa przez kilka minut. Zalać bulionem i gotować, aż warzywa będą miękkie. Doprawić i zmiksować. Można podawać ze śmietaną (kokosową;)) lub grzankami. Do zupy wkropiłam jeszcze odrobinę soku z cytryny, bo w garnku naprawdę miała niebieski kolor, a po lekkim zakwaszeniu zyskała i na kolorze, i na smaku :)

Kolor straszny, ale zupa fajna :)

Dodaję do akcji Marty pt: Tęcza smaków.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Dodawanie ziemniaków do chleba nie jest nowym pomysłem. Ale bardzo fajnym, bo dzięki ziemniakom pieczywo jest bardziej wilgotne, a i w smaku ziemniaków z mąką jest coś interesującego. Mnie oczywiście nie dość było kombinowania i użyłam fioletowych ziemniaków  z mojego mikołajowego koszyczka z kolorowymi skarbami (klik).

fioletowe ziemniaki, chlebek z ziemniakami, drożdżowe ciasto z ziemniakami, potato sweet bread

Drożdżowy chlebek ziemniaczany

500 g mąki
150-200 g ugotowanych ziemniaków - u mnie ziemniaki fioletowe
3/4 szklanki letniego mleka (np.: owsianego lub migdałowego)
80 g oleju kokosowego lub margaryny bezmlecznej
7 g liofilizowanych drożdży (1 opakowanie)
4 łyżki cukru
pół łyżeczki soli

Ziemniaki rozgnieść lub zmiksować na gładziutkie pure, można dolać trochę wody lub mleka, żeby poszło łatwiej. Rozpuścić tłuszcz. Zmieszać suche składniki, dodać ziemniaki i mleko. Wyrabiając dodać tłuszcz.Zostawić ciasto w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Wyrobić i przełożyć do formy wyłożonej papierem do gotowania. Odstawić do wyrośnięcia pod ściereczką (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, aż się zrumieni, czyli około 35 minut.

fioletowe ziemniaki, purple potatos, chleb z ziemniakami, potato sweet bread, ziemniaczany chlebek drożdżowy, babka drożdżowa z ziemnakami

Przepis stworzyłam własny na podstawie 3 przepisów na kartoflane wypieki z książki "100 przepisów z ziemniakami". Wyszło bardzo wilgotne, lepkie i smakowite ciasto. Z zewnątrz rude a w środku liliowe i nawet ten kolor nie zniechęcał mojego męża do jedzenia, czyli biorąc pod uwagę jego uraz do fioletu, było wystarczająco smaczne, by go przełamać ;)

Fioletowy chlebek dodaję do Tęczy smaków.

 
1 , 2