|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:)
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
Napisz do mnie:
Linki kulinarne
Ozdabianie ciast
Tagi
|
Wpisy z tagiem: cynamon
piątek, 30 grudnia 2011
Jak co roku, część pierniczków świątecznych przeznaczyłam na prezenty. Pomalowałam je delikatnie jadalnym złotem, czyli złotym barwnikiem rozrobionym w wodzie i podarowałam najbliższym. Przepis dodaję do świątecznej akcji dekoratorskiej.
Jakżesz te Święta były inne od poprzednich... W czarnej d... dolinie rozpaczy i choroby, w przerażeniu i niepewności, których nie rozpraszała żadna nadzieja, nawet ta wyczekiwana. Gdy tylko mała dziewczynka w swojej błogosławionej nieświadomości udźwignęła cały ciężar i całą magię Bożego Narodzenia...
niedziela, 11 grudnia 2011
To ponowna odsłona ciasta drożdżowego z dynią zamiast jajek. Baba na bani była tak rewelacyjna, że nie mogła przejść bez echa. Kupiłam 4 kg dyni i pomroziłam szklankowe porcje na zapas:) Ponieważ kupiłam sobie keksówkę, to z niej korzystam i się jej uczę - w keksówce piecze się dłużej, o
Chlebek na bani z cynamonem 500 g mąki Wszystkie składniki suche zmieszać. Margarynę roztopić, dodać do niej mleko, dynię i wmieszać do ciasta. Zostawić w cieple do podwojenia objętości (około godziny). Lekko wyrobić i przełożyć do wytłuszczonej formy. Odstawić do wyrośnięcia (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C, do suchego patyczka, czyli około 50 minut. Pyszne słoneczne plasterki w sam raz na krótką przerwę w pracy.
środa, 09 listopada 2011
Ciasto dyniowe z cudzego przepisu mnie rozczarowało, jakkolwiek smaczne (no w końcu z dyni:)) wyszło mi ciężkie, jak zwykle kiedy próbowałam upiec warzywne ciasto na samej mące. Moim zdaniem takie ciasta wymagają dodatku czegoś, co nazywam rozluźniaczem struktury, a co nie tworzy mącznego gluta. Mogą to być zmielone orzechy, migdały, zmielony słonecznik albo... no właśnie: kokos! Produkt, którego rzadko używałam, jednak przy nowym dziecku obiecałam sobie odkrywać nowe smaki, więc staram się co rusz sięgać po rzeczy nowe lub nieco zapomniane:)
Ogólnie zakochałam się w Hokkaido. W tym roku mogę ją kupować do woli, więc robię to bez ograniczeń:) Ciasto dyniowo-kokosowe to autorska przeróbka mojego autorskiego przepisu:) Ciasto godne polecenia, chociaż nie olśniło mnie tak jak cukiniowo-kokosowe. Ciasto z dynią Hokkaido smakowało w zasadzie jak z marchewki, co nieco mnie rozczarowało, jednak tylko przez chwilę, bo był to bardzo smaczny wypiek.
Ciasto dyniowo-kokosowe bez jajek 1 szklanka mąki Suche składniki pomieszać. Połączyć z nimi dynię, potem dodać płynne i zamieszać. Wylać do przygotowanej tortownicy 18 cm. Piec około 40 minut w 180°C do suchego patyczka. Polecam: wilgotne, lecz nie nazbyt ciężkie, aromatyczne, pyszne. Choć botanicznie kokos to nie orzech, to podłączam do Orzechowego Tygodnia. Poza tym dynia z orzechami wyśmienicie smakuje:)
sobota, 29 października 2011
Znowu przyczadowałam, no nie? :) Ciasto dla mega-alergików i co gorsza rewelacyjne w smaku. Serio, serio:) Zrobiłam je dwukrotnie, za pierwszym razem niezbyt mi wyszło - dynia Hokkaido okazała się zbyt sucha jako nadzienie do ciasta i dolna warstwa pozostała sucha. Za drugim razem pełen sukces:) Przy okazji serdecznie pozdrawiam Dzieciowo mi:)
Dyniotka sypana jaglana, czyli ciasto z dynią bez glutenu, bez pszenicy, bez jajek, bez nabiału, bez laktozy 1 szklanka mąki z prosa i owsa (owies nie zawiera glutenu, tylko dla bezglutenowców musi być certyfikowany) Suche składniki zmieszać i połowę wysypać do formy. Na to rozłożyć warstwę startej dyni, oprószyć cynamonem i obficie skropić sokiem, jeżeli macie soczystą dynię to nie trzeba. Przykryć drugą połową sypkiej mieszanki. Na wierzchu rozłożyć kawałeczki margaryny i piec w 180°C przez około 40 minut. Bea, dziękuję za Festwial, nikt inny nie zrobił tyle dobrego co Ty - dla tego owocu, a jednocześnie dla nas! Wszyscy korzystamy z Twojego dynioholizmu:)
wtorek, 10 maja 2011
Córcia oglądała jakąś dobranockę, w której dzieci piekły ciasto marchewkowe i natychmiast przybiegła, że ona też chce. Jednak okazało się, że marchewki nie starczy na całą dużą blachę, a poza tym w domu nie ma mąki. Phi, dla chcącego nic trudnego, marchewki uzbierała się pełna szklanka i miałam zakitraszoną mąkę gryczaną. I tak powstało ciasto. Chyba najlepsze marchewkowe ciasto jakie jadłam;)
Gryczane ciasto marchewkowe 1 szklanka tartej marchewki (na drobnych oczkach, ale nie na miazgę) Jajka ubić z cukrem, dodać olej. Marchewkę zmieszać z sypkimi i połączyć z jajkami. Wylać na blaszkę 20x20 cm wyłożoną papierem i piec w 180 °C przez 25-30 minut. Rozchodzący się w czasie pieczenia zapach działał na mnie bez mała tak, jak woń Belli na Edwarda;) Omal nie wgryzłam się w piekarnik! Nic na to nie poradzę - uwielbiam grykę i ubóstwiam marchewkę. Na dodatek to uwielbienie jest dziedziczne, więc z Córcią nie pozwoliłyśmy by ciasto zbyt długo leżało :P Ale co tam, Tatuś też się załapał:) A kto potrzebuje wegańskie ciasto machewkowe, to zapraszam po przepis tutaj.
sobota, 26 lutego 2011
Kto z Was jako dziecko nie miał choć raz chęci wsadzić całej łapy w tort? Według mnie piąte urodziny to najlepsza po temu okazja, żeby pozwolić dziecku przybić piątkę w sam środek tortu;) Tort urodzinowy tym razem dla rodziny, a nie hordy przedszkolaczek, chciałam zrobić inny niż zwykle. Taki z masą jabłkową chodził za mną od dawna, a szczególnie po tym jak go zobaczyłam u Monsai. Widziałam też, że tego typu szarlotki stały się ostatnio popularne, a warianty były dwa: na galaretce lub na kisielu. Ponieważ śpieszyło mi się wybrałam galaretkę jako bardziej przewidywalną. Tort jabłkowo-waniliowy bez jajek i bez mleka krowiego ciasto: 2 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać składniki płynne, wymieszać. Przelać do tortownicy 18-20 cm, piec ok. 25 minut w 180°C do suchego patyczka. Po ostudzeniu przekroić na trzy krążki. masa jabłkowa: 5-6 jabłek Jabłka obrać i utrzeć. Poddusić z cynamonem. W gorących jabłkach rozpuścić galaretkę. Wystudzić. masa waniliowa: 3/4 kostki przyzwoitej margaryny Ugotować budyń z wanilią na mleku i wystudzić. Zmiksować margarynę z cukrem, ciągle ucierając dodawać po trochu budyń. Złożyć tort: krążek ciasta, połowa masy waniliowej, kolejna warstwa ciasta, masa jabłkowa, ciasto, masa waniliowa. Tortownicę owinęłam od środka papierem pieczeniowym, żeby latwiej wyciągnąć gotowy tort. Rękę dziecka umoczyć w mleku lub oliwie po czym wytaplać w czerwieni buraczanej w proszku. Jeśli jesteście smakoszami sztucznych barwników, to pewnie takie w paście by się nadały. Nakłonić dziecko do namierzenia i przyłożenia: "Tak, naprawdę możesz walnąć łapą w tort!" Tort miał dwa rodzaje fanów: tych, co wyjadali masę i tych, którzy wyjadali jabłka;) Ja należę zdecydowanie do tych pierwszych. Owoce wolę zjadać na surowo, a słodkości wedle moich gustów powinny być kremowe i nieowocowe (a najlepiej czekoladowe;)).
Natomiast drugie urodziny, to urodziny bloga, które przegapiłam. Jak z resztą wiele spraw ostatnio, włącznie ze Świętami, Nowym Rokiem, imieninami itd. Ale faktycznie, bloguję już dwa lata z okładem. To wyborna okazja do podziękowań. Dla Was, że mnie odwiedzacie, czytacie i komentujecie. Za to, że chętnie bierzecie udział w moich akcjach kulinarnych. Podziękowań dla wszystkich mam dzielących ze mną to drobne utrapienie, jakim jest alergia pokarmowa, za to że pieczecie z moich przepisów i przez to mogę się przyczynić do uśmiechów zadowolenia na kilku małych twarzach. Za wszystkie pytania, na które mogłam odpowiedzieć. Podziękowań za wszystkie maile. I za wszystkie wyróżnienia, którymi mnie zaszczyciłyście. Tak jak Kasia z Kuchennych Czarów, która obdarowała mnie bukietem Walentynek i jeszcze prosiła o napisanie 5 rzeczy, które lubię:) DZIĘKUJĘ! A co lubię? Lubię moją Córcię, lubię W, lubię kwiaty, lubię ciche wieczory sama ze sobą, lubię kończyć, co zaczęłam, lubię kolorowe skarpety, lubię lody orzechowe z syropem klonowym, lubię słoneczne popołudnia...
poniedziałek, 14 lutego 2011
Jak ktoś nie może, to kombinuje;) Taki prosty i pyszny, rozgrzewający napój. Sok jabłkowy zagotowałam z plastrami pomarańczy, goździkami, cynamonem, dorzuciłam wyskrobaną laskę wanilii i dla równowagi dodałam sok z cytryny. Miałam ochotę na imbir, ale wtedy Kurdupelka by nie chciała pić, a przecież ona też ma Walentynki;) Przepis inspirowany Antheą Turner.
piątek, 29 października 2010
To już ostatni weekend mojego panowania (a raczej panoszenia:)) w Weekendowej Cukierni. Jest mi niezmiernie miło, że tyle z Was zdecydowało się na upieczenie moich propozycji: rogalików marchewkowych i o dziwo nawet czekoladowego ciasta buraczanego. Bardzo Wam dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia! :) Przed nami ostatni weekend października i oprócz tego, że śpimy godzinę dłużej, dla większości z nas będzie to czas raczej pracowity. Może też nadarzyć się okazja do rodzinnych spotkań. A brak czasu i chęć na coś pysznego, to idealna okazja dla rogalików marchewkowych:)
A tak wyglądały moje rogaliki marchewkowe, przepis nieco zmodyfikowałam 200 g marchewki startej na drobnych oczkach (było więcej;)) Wszystkie składniki zagnieść i rozwałkować ciasto podsypując obficie mąką. Wycinać z ciasta trójkąty, smarować je marmoladą, po czym zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy trójkąta. Piec 30 minut w 180°C, aż będą chrupiące. Konfitura różana oczywiście mi nieco wypłynęła jak w przypadku rogalików dyniowych:/ Ale, u licha, nigdzie nie mogę dostać płatków tartych z cukrem! Uwielbiam te ciacha i bardzo się cieszę, że i wśród Was znalazły się ich fanki:)
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś skorzystacie z moich przepisów:)
poniedziałek, 25 października 2010
Jakiś czas temu zostawiła u mnie komentarz Gloria. Napisała tak miłe rzeczy, że przez chwilę poczułam się jak ktoś zupełnie wyjątkowy. Opisała, że często piecze moje ciasto marchewkowe bez jajek ale zamiast orzechów używa zmielonych ziaren słonecznika. Podchwyciłam ten pomysł, bo przyznaję, że tak ciasta jeszcze nie piekłam i zrobiłam ciasto dyniowe na słoneczniku, jednak postanowiłam też dodać odrobinę orzechów dla ich wspaniałego aromatu. Przepis na ciasto dyniowe w zasadzie jest taki sam, jak w poprzednim sezonie:) 3/4 szklanki mąki 5 łyżek oleju Suche składniki zmieszałam, dolałam płynne oraz dynię i wymieszałam. Piekłam ok. 50 minut w 180°C. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby piec w formie do babki?! Znaczy wiem, co mnie podkusiło;) ale nie powinnam tego robić, bo ciasta bez jajek, szczególnie te warzywne, nie lubią wysokich form:/ Tak więc na zewnątrz było pyszne, aromatyczne i wilgotne ciasto z chrupiącymi skórkami, a wewnątrz tkwił niezmiernie kremowy i wyjątkowo apetyczny zakalec :P Pozdrawiam serdecznie!
czwartek, 08 lipca 2010
Sorbet pomarańczowy z cynamonem to oprócz sorbetu herbacianego i pomarańczowego z bazylią mój hit poprzedniego lata, w tym roku też się spisuje:) Moje dzieciątko wcina go niemal z takim zapałem jak lody z mleka koziego;) W sumie muszę przyznać, że zrobienie sorbetu bez maszynki wcale nie jest tak uciążliwe jak przypuszczałam, jednak opracowałam metodę błyskawiczną. Normalnie trzeba się liczyć z tym, że sorbet zamarza jakieś 4-5 godzin, czyli przynajmniej 4 razy trzeba otwierać zamrażarkę i go miksować. Wymyśliłam, że jeżeli pulpę lub sok wleję do dużego woreczka do mrożenia i położę go w taki sposób, aby powstała cieniutka warstwa zawartości, to po godzinie mam sorbet o idealnej konsystencji, wystarczy tylko ugnieść ręką i gotowy;) Do tego wzięłąm obraną pomarańczę, dodałam szklankę soku z pomarańczy (takiego z farfoclami), odrobinę skórki startej w pomarańczy i mnóóóstwo cynamonu.
wtorek, 12 stycznia 2010
Na składkowe przyjęcie Ciocia przyniosła szarlotkę. Niestety szarlotka była mu-mu, więc Córcia zażadała takiej samej jak ta z mu-mu, tylko bez mu-mu. W dodatku prosiła, żeby ją zrobić ze WSZYSTKICH jabłek;) Wszystkie jakie miałam, to było 8 sztuk z trzech gatunków (same słodkie i twarde). Właściwie to było ich 9, ale jedno w trakcie przygotowywań przepadło w małym brzuszku.
Kruche ciasto: 8 jabłek Jabłka porządnie umyć, grubo obrać (my zjadamy większość skórek, szkoda tracić tyle flawonoidów;)) i pokroić w cieniutkie plasterki (ja akurat takie lubię bardziej niż starte), skropić sokiem z cytryny. Obficie obsypać cynamonem (praca dla Córci:)) Zagnieść ciasto, 2/3 wyłożyć spód i boki tortownicy (18 cm - pod spód dałam papier do pieczenia). Podpiec 10 minut w 180°C. Wysypać na spód warstwę bułki tartej, która wchłonie sok jabłkowy. Wyłożyć jabłka. Na wierzch zetrzeć resztę ciasta lub ułożyć krateczkę z utoczonych wałeczków. Kratka ładniej wygląda, ale niefortunnie się kruszy:/ Piec w 180°C, aż się upiecze (40 minut do godziny w zależności od wysokości warstwy jabłek).
Córcia byla usatysfakcjonowana, a Tatuś pożarnął połowę na raz;)
czwartek, 07 stycznia 2010
Szybko się robi, szybko piecze i szybko zjada. Coś idealnego dla niezapowiedzianych gości albo nagły napad apetytu.
Ciasto francuskie pociąć w pasy. Paski posypać cukrem z wanilią, cynamonem, imbirem lub wszystkim razem. W ten sposób za każdym razem, kiedy sięgamy po patyczka czeka nas niespodzianka:) Każdy pasek pozwijać i ułożyć na papierze do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C przez kilka minut. Dobre na ciepło do kawy. Okazało się, że zostawione do rana smakują mi jeszcze bardziej, co jest dość dziwne, bo ciasto francuskie wolę zazwyczaj na świeżo. Przy okazji powstało kilka rachitycznych zwierzaków, albowiem Córcia prosiła o ciacho "z niczym".
A ponieważ znowu jesteśmy wszyscy chorzy, kurujemy się zupą czosnkową;)
środa, 06 stycznia 2010
Danie, za którym nie przepadam, ale wkroczyło do naszego jadłospisu na potrzeby przedszkolne. Moja Królewna nazywa je "ryż z jabukiem" na przekór wszystkim dzieciom, które jedzą "ryż z japkiem".
Ryż ugotować na twardo. Jabłka obrać, zetrzeć, poddusić na oliwie. Dodać cukier z wanilią, cynamon i suszoną żurawinę. A że jestem wyrodną matką i nieprzekonującym wykladowcą, do swojej porcji dodałam lody waniliowe :P
piątek, 18 grudnia 2009
Nie mogłam się zdecydować, jakiego przepisu użyć w tym roku. Zmagam się z "wegańskimi" pierniczkami od 4 lat i co roku klapa. Tym razem zamiast jajka użyłam po prostu oliwy. Ponieważ w kwestii idei pierniczków jestem bardzo konserwatywna, za bazę użyłam przepisu, w którym było najwięcej miodu, a i tak pozmieniałam niemal wszystko;) Bo pierniczki to muszą być ciastka na miodzie. Nie na syropie, nie na melasie, tylko na miodzie. I już. Im mniej miodu, tym bardziej powstają ciasta pierniczkopodobne - a nie pierniczki. A zatem: TADAAAM!
UDAŁO SIĘ! Bezjajeczne, niealergizujące mojego dziecięcia pierniczki. Są przepyszne!!! Twarde ale nie kamienne i przypuszczam, że do Świąt zmiękną. ok. 500 g mąki Miód podgrzać i wymieszać z cukrem, oliwą, masłem i przyprawami. Miód miałam skrystalizowany, ciemny, prawdziwy!!! Natomiast cukier dałam biały trzcinowy ale polecam raczej użycie cukru pudru.
Chwilę wyrobić, wałkować podsypując mąką, wycinać i piec na papierze do pieczenia kilka minut w temperaturze 180ºC. Wycina się rewelacyjnie i małe rącie nie wpadają we frustrację :P W sumie wyszło mi chyba 8 blach pierniczków w tym 1 blacha witrażyków. Większą część pierniczków zostawiłam w takim stanie, część polukrowałam, a część pozłociłam, starczyło też na domek i ulepienie aniołków. W łosiu zakochałam się od pierwszego wejrzenia i nie zawiódł mnie:)
czwartek, 10 grudnia 2009
Został mi kawałeczek ciasta francuskiego, który nie pasował do kwadratów nadzianych kurczakiem.
Posypałam cukrem pudrem i cynamonem, zwinęłam, wsadziłam na chwilę do zamrażarki, pokroiłam w plasterki i upiekłam. O! Powstały śliczne uszka-serduszka, nie za słodkie, mocno pachnące, na tyle urocze, że można je zawinąć w sztywną folię i podarować na przyjęciu przedgwiazdkowym lub włożyć do słomianego koszyczka i zostawić na kuchennym stole dla wracającego późno Kogosia. Acha! Jeszcze gdyby ktoś miał złudzenia, to gotowe ciasta francuskie są robione na tłuszczu roślinnym a nie maśle.
czwartek, 26 listopada 2009
Wino spod duszenia gruszek absolutnie nie mogło się zmarnować;) Połączyłam je z sokiem winogronowym spod dzieckowego deseru gruszkowego, zagotowałam i dodałam sok wyciśnięty z cytryny. Powstał pyszny niezbyt mocny ale silnie pachnący grzaniec. Mmmm!...
sobota, 21 listopada 2009
Straszliwie ciekła mi ślinka patrząc na czekoladowe babeczki z gruszką, które zaproponowała Gosia w WC16. Od dawna kołacze się to połączenie po głowie, więc postanowiłam zadziałać. Oczywiście na Weekendową Cukiernię się nie załapałam, bo już tak u mnie jest, że mam w życiu lekki poślizg:( Ale ciasto - PYCHA! I załapie się na Korzenny Tydzień;)
1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Gruchę obrać, pokroić na 8 i ułożyć na dnie tortownicy 18cm. Piekłam ok. 25 minut w 180°C. Gruszka musiała być na dole, bo ciasto bez jajek nie utrzymałoby jej na górze i wydaje mi się, ze lepszym posynięciem byłoby wyłożenie blachy papierem do pieczenia a nie bułką tartą, ale może to kiedyś zweryfikuję.
Ja aromatyczne korzenne i nie tylko przyprawy uwielbiam, jednak miałam obawy, że będą one "scypać w buzię", ale o dziwo Mała pochłaniała ciasto taśmowo. Tylko gruszki wydłubywała ;P
wtorek, 08 września 2009
Miało być na wizytę cioci, ale ciocia przełożyła wizytę. Jej strata, bo my zjedliśmy z wielkim apetytem:)
1 szklanka mąki 6 łyżek oleju Suche składniki zmieszałam, dolałam płynne oraz dynię i wymieszałam. Piekłam ok. 50 minut w 180°C w tortownicy 18 cm. Żałuję tylko, że ciasto nie zachowało tej cudownej słonecznej żółci dyni.
Prawie udało mi się osiągnąć doskonałą konsystencję:) Trochę przy dnie było glutowate, ale jednak migdały nawet zakalcowi nadały lekką kruchość :) Z dyni piecze się inaczej niż z cukinii, podobnie bardziej do marchwi. Kto chciałby upiec normalne (jajeczne) ciasto z dyni, a nie wie jak, polecam zamienić marchewkę na dynię np w tym przepisie. A tak się do mnie ciasto uśmiechało po degustacji, kiedy wylądowało na nadpalonym odartym kuchennym blacie ;)
Pomimo iż popełniłam straszliwy falstart, Bea zgodziła się na udział mojego ciasta w tegorocznym Festiwalu Dyni. Uśmiecham się do Bei razem z ciastem :)
sobota, 08 sierpnia 2009
Zabawa w literkowanie była zabójczo męcząca. Jednak licho nie śpi i już po kilku literkach wymyśliłam prostszy sposób na zapełnienie blachy ciastkami:) Można przecież upiec też ciasto, z którego literki zostały wycięte. Trzeba tylko pamiętać, żeby literki piec na osobnej blaszce niż pozostałe szablony. Mniejszy pożytek dydaktyczny, ale dzięki temu nie oszalałam przy dziubdzianiu literek ;) I tak powstały pyszne, kruchutkie, cynamonowe i waniliowe wyznania.
Mam w nosie, czy jest to dziecinada czy nie. Jestem trochę dziecinna. No i co? Od czasu do czasu zostawiam W miłosne liściki, wysłyłam SMSem: Kocham Cię, albo piszę maila. A na poprzednie urodziny wysłałam mu czekoladowy telegram. Chociaż muszę przyznać, iż ciastka wychodzą taniej:)
piątek, 07 sierpnia 2009
Miałam nie brać udziału w akcji Małe Brzuszki Łakomczuszki, nie z przekory, tylko po prostu Małe Rączki są zawsze ze mną w kuchni i ciągle coś wrzucają do Małego Brzusia Łakomczusia. Czynią przy tym mnóstwo zamieszania i szkód, a czasem nawet odrobinkę pożytecznej roboty:) Więc w zasadzie mogłabym zamieścić w akcji każdy mój wpis pojawiający się w czasie trwania akcji, a chyba nie o to chodzi... Córcia doskonale potrafi mieszać ciasto i jak słowo daję: każde prezentowane przeze mnie ciasto było mieszane przez 3-letnią kucharę przy pomocy trzepaczki rózgowej. Wiadomo, że dziecię nie uzyska idealnie gładkiej konsystencji, ale na klasyczne muffinki byłoby w sam raz;P Potem wystarczy lekko poprawić, co oczywiście trzeba robić pod pozorem sprawdzenia konsystencji, żeby przypadkiem nie urazić 3-letniej dumy, bo przecież po niej nie trzeba poprawiać! :D Razem obieramy jarzyny do rosołu, przy czym Córcia obiera marchewkę (końcówki musze poprawiać), a podjada surową pietruszkę, selera a nawet kapustę włoską:) Razem kroimy sałatki, taką kratką kostkującą (połowa składników znika przed zmieszaniem, ponieważ po zmieszaniu już przestaje być dla Córci atrakcyjna), smarujemy kanapki itd. Kiedy robimy kotlety lub smażymy rybę w panierce, Mała z wielką zawziętością miesza swoje sztuczne jajko i zazwyczaj nie ma czego poprawiać:) Przy tym też usypuje zamki z bułki tartej i rysuje w niej ślimaczki. Razem lepimy miśki i kwiatki z masy cukrowej bądź marcepana. Choć przyznaję, że marcepan wydzielam jej do maltretowania w bardzo małych porcjach. Za to masę solną lub cukrową paprać pozwalam do woli:) Ale dziś prezentuję coś typowo dla dzieci. Dlaczego? Bo pożytki z zabawy są o wiele większe niż z samego produktu. Krótko mówiąc babranina nieziemska, dziubdzianie przeraźliwe a ciasteczek wychodzi tyle, co kot napłakał! Polecam użycie raczej większych foremek niż nasze. Chociaż małych ciasteczek można więcej zjeść :D
Dzięki literkowaniu, do zestawu znanych literek: A, B, O, I, M, dołączyły: K, T, U, S :) Bo literkę trzeba najpierw wypatrzeć (lub wybrać na ślepo i zapytać mamę: a co to?), wyciąć, a po upieczeniu można je znowu wybierać, układać i zjadać. Np: literkę Tatusia: T jak Tatuś, literkę Mamy: M jak Mama, literkę Córci: K jak Córcia itd :))
Przepis na moje ciasto: pół kostki margaryny Ciasto zagniotłam i podzieliłam na pół. Do połowy dodałam wanilię, a do drugiej kopiatą łyżeczkę cynamonu. Piekłam w 190 stopniach dosłownie kilka minut. Literki można wycinać z różnych materiałów, więc przypominam jeszcze wycinanie literek z plasterków brzoskwiń na torcik dla babci :)
|