| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

dla dorosłych

środa, 23 września 2015

Truskawko-szpinak jest jak świnka morska: ani świnka ani morska. Podobno rośnie gdzieś dziko, ale można też kupić i ja się właśnie tak nacięłam ;)

truskawko-szpinak, szpinako-truskawka,komosa łodygowa

Owoce komosy rózgowej (Blitum virgatum lub Chenopodium foliosum) są śliczne, a listki można przygotowywać jak szpinak. Ale w smaku nie przypomina ani truskawki, ani szpinaku. Listki, jak to listki komosy, nieco mdłe, nieciekawe. Natomiast owoce w smaku przypominają niedojrzałe morwy. Są kwaskowe, w ogóle niesłodkie, z mocnym zielnym posmakiem. Nie mam pojęcia, komu one się skojarzyły z truskawką??? Jedna wielka ściema! Znaczy chwyt marketingowy :D W dodatku te małe czarne nasionka są raczej wkurzające.

Polecane jest jedzenie owoców truskawko-szpinaku na surowo, bo ładnie wyglądają w sałatkach, ale nie wiem, którą sałatkę chciałbym nimi zepsuć a do deseru absolutnie bym ich nie użyła. Zastanawiałam się, co przygotować z tych świnek morskich i padło na nalewkę.

nalewka z komosy łodygowej, nalewka truskawko-szpinak, truskawko-szpinak przepisy

Nalewka z truskawko-szpinaku

kubek owoców komosy łodygowej
kubek brązowego cukru
kubek spirytusu 

Truskawko-szpinak zasypać cukrem, zostawić na słonecznym oknie na 1 dzień, żeby puścił sok. Zalać spirytusem i odłożyć do szafki na 3 miesiące. Przefiltrować i odstawić do leżakowania na pół roku.

nalewka z komosy łodygowej, truskawko-szpinak przepisy

Za jakieś pół roku będę szukać ochotników do spróbowania ;)

Ja tym czasem pozachwycam się cudowną różnorodnością natury, która stworzyła taki truskawko-szpinak ;) Wierzę, naprawdę głęboko wierzę, że każda potwora znajdzie swojego amatora i gdzieś na świecie jest osoba, która uwielbia truskawko-szpinak. Takowa osoba musi gdzieś być. Po prostu musi :P

środa, 15 października 2014

Sernik na specjalne zamówienie. Bez dodatku tłuszczu, cukru, mąki i skrobi.

dietetyczny sernik, sernik paleo, sernik bez ciasta, sernik bez cukru

Dietetyczny sernik z sosem malinowym na czerwonym winie i czekoladowymi łyżeczkami

800 g twarogu przetartego przez sito
4 jajka
200 g ksylitolu
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Żółtka zmiksować z twarogiem, ksylitolem i wanilią. Białka ubić na pianę z solą. Delikatnie połączyć obie masy. Wylać do tortownicy. Piec w temperaturze 170°C dopóki sernik się całkowicie nie zetnie, co będzie zależało od wielkości tortownicy. Wysoka warstwa będzie potrzebowała godziny, cienka już po pół godzinie będzie gotowa.

Sos malinowy na czerwonym winie

szklanka malin (mrożonych)
pół szklanki czerwonego wytrawnego wina 

Maliny rozgnieść widelcem, podlać winem i dusić na maluteńkim ogniu, aż sos się zredukuje. Można przetrzeć przez sito, ale po co tracić cenny błonnik?

Czekoladowe łyżeczki zrobiłam z gorzkiej czekolady przy pomocy silikonowych foremek kupionych na wyprzedaży niewiadomopoco. Ale te łyżeczkowe czekoladki zyskały sobie wielkie uznanie u moich dzieci ;)

Smacznego!

I przy okazji sprawdźcie wyniki konkursu balkonowego (klik) :)

środa, 02 listopada 2011

Ten tort upiekłam jeszcze w lecie (co z pewnością poznacie po stopniu padania promieni słonecznych :D), ale Dorotka swoim tortem kokosowym z czekoladą przypomniała mi, że mój tort wciąż czeka na opublikowanie gdzieś tam w czeluściach archiwum zdjęć kulinarnych.

To był tort na wyjątkową okazję. Ponieważ nie chciałam, żeby goście na obiedzie u teściowej jedli kupne ciasta (teściowa nie piecze), więc tort upiekłam ja. Niestety sama nie mogłam go zjeść. Ale wszyscy zapewniali, że wyszedł mi wyjątkowo dobrze:) W sam raz słodki, wilgotny, niemdły i chyba całkiem ładny.

Podczas jego produkcji boleśnie wyszła na jaw moja słabość, a mianowicie pieczenie "na smaka". Bo jak piec na wyczucie, kiedy nie można spróbować? Na szczęście wzrok jeszcze mi dopisuje i ilość cukru dobierałam "na oko", a W zweryfikował (pozytywnie) jęzorem.

tort kokosowy z białą czekoladą i wodą różaną

Biszkopt:

5 małych jajek
3/4 szklanki cukru (w tym cukier waniliowy)
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej,
3/4 szklanki mąki pszennej
1 łyżka wody różanej

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka i wodę różaną. Mąki przesiać i połączyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut.

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia.

Masa:

1 szklanka wiórków kokosowych
0,5 szklanki mleka
0,5 szklanki Malibu (leżał tak i leżał, więc żeby się nie zmarnował;))
300 ml śmietany kremówki
100 g białej czekolady

Wiórki namoczyłam na noc w mleku i Malibu. Następnego dnia odcisnęłam z nadmiaru płynu. Czekoladę rozpuścić w ciepłej kąpieli wodnej. Śmietanę ubić i połączyć z przestudzoną czekoladą. Wiórki wmieszać delikatnie w masę. Wstawić do lodówki.

Poncz:

100 ml mleka
100 ml Malibu
2 łyżeczki cukru
1 łyżka wody różanej
zlewki spod moczenia wiórków

Pokrycie:

200 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
0,5-1 szklanki strużków kokosowych (świeży kokos starty na tarce do cebuli)
3-4 łyżki wiórków kokosowych (miałam za mało strużków - zasługę należy przypisać Córci)
złote perełki
migdały
złota farbka (złoto spożywcze rozrobione wodą)

tort kokosowy z białą czekoladą i wodą różaną

Złożenie:

Wystudzony biszkopt przekroić na trzy krążki. Każdy blat nasączyć ponczem. Przełożyć dwa krążki masą. Złożony tort posmarować ubitą śmietaną, boki obsypać strużkami kokosowymi. Na wierzchu nożem wymalować kratkę. Na boki powtykać perełki, na wierzch pomalowane na złoto migdały.

W wyczuł w cieście coś odbiegającego od kokosa, ale nie potrafił zidentyfikować smaku. Nikt z gości nie rozpoznał wody różanej, ale możliwe, że dlatego, że nikt z nich nie znał smaku Malibu.

Wszystkim bardzo smakowało, a ja, cholercia, nawet palców ani razu nie oblizałam! 

czwartek, 23 czerwca 2011

Coś dla nie uczulonych na nabiał:)

 sernik z różą, cheese cake with rose jelly

Dekorację z różowych serduszek okalających sernik podpatrzyłam w zeszłym roku u Natalii - genialny pomysł:)

sernik z różą, cheese cake with rose jelly, Sernik na zimno z galaretką różaną

Sernik na zimno z galaretką z płatków róży

Spód:
herbatniki maślane

Masa:
800 g serka
1/2 kostki masła
2 żółtka
4 łyżki cukru pudru z ziarenkami wanilii
1/2 szklanki mleka
1 łyżeczka extraktu waniliowego
3 łyżeczki żelatyny

Galaretka:
2 litry płatków róży
400 ml wody
2 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny
sok z połowy cytryny

Herbatnikami wyłożyłam ciasno tortownicę. Masło zmiksowałam z połową cukru. Żółtka, które dałam wyłącznie dlatego, że nie miałam co z nimi zrobić, ubiłam na parze z drugą połową curku. Połączyłam masło z żółtkami, wanilią i po trochu dodawałam ser. Żelatynę rozpuściłam w mleku i wystudzoną zmiksowałam z masą serową. Wyłożyłam ser łyżką na herbatniki cieniutką warstwą i wstawiłam do lodówki. Potem dolałam resztę sera.

Z płatków róży pomarszczonej (fałdzistolistnej) powybierałam najładniejsze i schowałam do lodówki, a resztę zalałam gorącą wodą i odstawiłam do wystudzenia. Przecedziłam, dodałam cukier i cytrynę. Żelatynę rozpuściłam w łyżce wody i połączyłam z różami. Wylałam na zastygnięty ser. Następnego dnia wyciągnęłam z tortownicy i obłożyłam płatkami róż.

sernik z różą, cheese cake with rose jelly, Sernik na zimno z galaretką różaną

Tylko dlaczego tak musi zawsze być, że jak sobie coś zaplanuję ekstraśnego, to słońce znika i nie mam światła do zdjęć? Ech...

Klub Kwiatożerców, klub kwiatkojadów, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia, jadalne kwiaty, edible flowers .  

wtorek, 17 maja 2011

Chociaż W nie cierpi takich imprez, to nacisk opinii publicznej jest zbyt duży i w końcu musiał urządzić w pracy imieniny. W sumie to połaczone z pępkowym:P A ja za głośno nie marudziłam na konieczność pieczenia mu ciasta, ponieważ nie zamierzam przegapić okazji do upieczenia czegoś z dużą ilością bitej śmietany;) Na codzień nie bardzo sobie mogę na to pozwolić, no bo kto by to zjadł? Poza tym duża blacha też wpada w depresję, że niepotrzebna, odrzucona... Ograniczyłam się więc tylko do cichego burknięcia: "A co to moje imieniny?" i zabrałam się za obmyślanie przepisu, który by wszystkim smakował;)

Ciasto karmelowo-kawowe na imieniny, coffe and caramel chocolate cake

Ciasto karmelowo-kawowe

Ciasto:

3 szklanki mąki
2 szklanki cukru
szczypta soli
5 łyżek kakao
1 łyżka kawy rozpuszczalnej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 szklanki oleju
1 jajko i 1 żółtko (co mi zostało z kotletów)
2 łyżeczki octu winnego
2 szklanki mleka

Wszystkie składniki wymieszać łychą, wylać na dużą blachę wyłożoną papierem, piec w 180°C przez ok 40 minut.

Przełożenie:

250 ml śmietany kremówki
masa kajmakowa z puszki

Śmietanę ubić ale nie na całkiem sztywno. Dodać masę karmelową i ubić do połączenia się mas.

Wierzch:

250 ml śmietany kremówki
łyżka cukru pudru z wanilią

Ubić śmietanę z symboliczną ilością cukru, bo pierwsza masa wprost zabija słodkością.

Na ponczowanie użyłam gorzkiej kawy z łyżeczką ektraktu waniliowego. A na wierzch nożem zeskrobałam gorzką czekoladę.

Ciasto karmelowo-kawowe na imieniny

Wyobraźcie sobie, że mój kochany Mąż nie zapomniał przynieść mi malusieńkiego kawałka ciasta, którym wszyscy w pracy się zachwycali, żebym wiedziała, co narobiłam;)

wtorek, 15 czerwca 2010

Ten tort wyszedł mi zupełnie przez przypadek. Miał być biszkopt polany czekoladą, ale czekolada w trakcie roztapiania mi się skluszczyła i musiałam coś wymyślić, bo przecież nie wyrzucę dwóch tabliczek czekolady tylko dlatego, że się nie roztopiła.

tort kawowy z czekoladą, tort czekoladowy z kawą, chocolate and coffe cake

Ciemny biszkopt:
4 jajka
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, 2 łyżki kakao, 3/4 szklanki mąki pszennej (szklanka 200 ml)

poncz:
100 ml niezbyt mocnej kawy

polewa:
100 g czekolady deserowej
1 łyżka masła

masa:
200 g masła
200 g gorzkiej czekolady
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
1 łyżka cukru pudru

ok. 3 łyżki konfitury różanej

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka. Mąki przesiać i połaczyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut.

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Rzucanie wg blogu Dorotki.

Gorzką czekoladę roztopiłam w kąpieli parowej. Masło utarłam na krem z cukrem i kawą. Dodałam wystudzoną płynną czekoladę.

Deserową czekoladę roztopiłam na łaźni parowej z dodatkiem masła.

Ciasto przekroiłam na dwa blaty i nasączyłam kawą. Dolny krążek posmarowałam konfiturą i większością kremu. Przykryłam drugim krążkiem. Wierzch polałam polewą czekoladową a boki posmarowałam resztą kremu. Widelcem zrobiłam wzorek, a Córcia wyciskała rozetki kremu.

tort kawowy z czekoladą, tort czekoladowy z kawą, chocolate and coffee cake, cafe & choco cake

Zupełnie przypadkowy i nieplanowany tort zaniosłam do pracy, częstowałam rodziców koleżanek Córci. Wszyscy pytali, co to za okazja i chyba w myślach stukali się w czoło:)

czwartek, 20 maja 2010

Postanowiłam sobie upiec sernikobrownie. Pierwszy raz z tym ciastem był niezmiernie obiecujący. Ilość cukru w oryginalnym przyprawiała mnie o mdłości, po odsładzaniu nadal było zbyt słodkie, więc odsłodziłam je o wiele bardziej radykalnie. I to było to! Uzależniająca czekoladowo-nabiałowa rozkosz.

sernikobrownie niskosłodzony

2 tabliczki gorzkiej czekolady
kostka masła
mniejsze pół szklanki cukru
5 małych jajek
większe pół szklanki mąki
400 g sera homogenizowanego

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło ubić z 3 jajkami i zmiksować z czekoladą i mąką. 3/4 masy wyłożyć do blaszki 20x20 cm wyłożonej papierem.

Utrzeć ser z cukrem i 2 jajkami. Wylać masę serową na masę czekoladową. I przykryć resztą masy czekoladowej. Piec w temperaturze 170ºC przez 50 minut. Wystudzić w otwartym piekarniku.

Absolutnie doskonałe. A ta skorupka na wierzchu jest przewspaniała. Zjedliśmy w jeden dzień i jeszcze biliśmy się z W o ostatni kawałek;)

sobota, 08 maja 2010

Imieniny Tatusia w jego pracy to byłaby fajna okazja do pieczenia, gdyby:
1) można by wypróbować nowe przepisy, ale mężowi nie można wstydu narobić, więc trzeba upiec coś już sprawdzonego.
2) mogłabym chociaż tych ciast spróbować, ale gdzie tam! Za każdym razem dostaję wylizane do czysta blaszki.

Tym razem przygotowałam dwa biszkopty z bitą śmietaną (co by się nie urobić) w klasycznych połączeniach smakowych. Przy czym mało wymyślania, mało wydziwiania, mało roboty.

Ciasto waniliowe z brzoskiwiniami i malinami

Ciasto kakaowe z czekoladą i wiśniami

ciasta imieninowe do pracy

Biszkopty jasny i ciemny (rzucane wg Dorotki:)) pieczone tak samo, tylko jeden miał dodatek cukru waniliowego, a drugi - kakao.

Biały:
4 jajka
3/4 szklanki cukru (w tym cukier waniliowy)
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, dopełnić szklankę (200 ml) mąką pszenną.

Czarny:
4 jajka
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, 2 łyżki kakao, dopełnić szklankę (200 ml) mąką pszenną.

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywno. Stopniowo dodawać cukier, po czym żółtka. Mąki przesiać i połaczyć z jajkami. Na dno tortownicy (18 cm) położyć papier do pieczenia. Wyłożyć ciasto i piec w temperaturze 160ºC około 40 minut.

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia.

Do nadziania białego:
500 ml śmietany kremówki ubitej z 2-3 łyżkami cukru pudru
puszka brzoskwiń w syropie
galaretka brzoskwiniowa
konfitura malinowa

Do nadziania ciemnego:
500 ml śmietany kremówki ubitej z 2-3 łyżkami cukru pudru
dżem wiśniowy
tabliczka czekolady

poncz jasny: cointreau, sok z cytryny, woda
poncz ciemny: sok wiśniowy, wódka, woda

Ciasta przekroić, naponczować.

Biały biszkopt posmarować konfiturą malinową, przełożyć śmietaną. Powrzucać pokrojone brzoskwinie. Przykryć drugim krążkiem, naponczować, przykryć cienką warstwą śmietany. Poukładać brzoskiwnie i delikatnie zalać wystudzoną galaretką już na granicy tężenia.

Ciemny biszkopt posmarować dżemem wiśniowym, przełożyć śmietaną. Przykryć drugim krążkiem ciasta, naponczować, wyłożyć resztę śmietany i obsypać obficie posiekaną czekoladą.

Jak zwykle mnie się dostaly garnki do wylizywania, a Córci brzoskwinie i resztki galaretki. Ale okazuje się, że czasem głośne i natrętne narzekania przynoszą skutek i W przyniósł mi ostatni, ocalony, wydarty z żarłocznych szponów współpracowników kawałek ciacha;)

biszkopt z brzoskwiniami i galaretką, sponge cake with peaches and jelly

Jejciu, ale mi dobre wyszło! A podobno ciemne było jeszcze lepsze:)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5