Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

jadalne kwiaty

środa, 04 marca 2015

W czasie targów cukierniczych "Sweettargi" prowadziłam warsztaty o jadalnych kwiatach i deserach bez nabiału. Przy okazji odbyła się przedpremierowa prezentacja mojej najnowszej książki "Słodki sposób na alergię" :) W czasie pokazu przygotowałam wegańskie babeczki z kremem lawendowym, a żeby umilić czas oczekiwania na wypiek, częstowałam gości ciasteczkami z wodorostami i nasionami pokrzywy. Moim zdaniem ciasteczka smakowały dość odważnie, bo wodorosty wakame nadały im bardzo wyraźny posmak morza, a nasiona pokrzywy zaostrzyły ten aromat. Jednak moje obawy przed ich pokazaniem światu, rozwiały moje dzieci. Synuś orzekł z głębokim przejęciem: "Nooo fajneee!" a Córcia rozważała, czy w ogóle muszę je zawozić na targi, skoro oni mogą je zjeść ;) Po takich rekomendacjach nie miałam wątpliwości, że nawet jeśli wodorostowe ciasteczka nie posmakują wszystkim, to przynajmniej wzbudzą zainteresowanie :) A przecież najważniejsze, co chcę zawsze pokazać, to nie bać się nowych smaków.

Drugim poczęstunkiem były trufelki z kwiatowym pudrem i te chyba bez wątpienia wszystkich zachwyciły!

Można je przygotować tak, jak to przedstawiłam w 4 numerze Małopolskiego Apetytu, czyli klasyczne trufle na śmietanie kremówce. A można też inaczej. Zdrowiej, a wcale nie mniej pysznie. Może nawet bardziej :)

czekoladowe trufelki bez śmietany kremówki, trufle z hibiskusem, hibiscus chocolate healthy sweets, puder kwiatowy

Trufle czekoladowe bez śmietany kremówki otoczone pudrem malinowo-hibiskusowym

400 g wydrylowanych daktyli
100 g gorzkiej czekolady
1-2 łyżki kakao 

Daktyle wrzucić do garnka, podlać minimalną ilością wody i dusić na malutkim ogniu. Kiedy zmiękną, rozgnieść je tłuczkiem do ziemniaków na gładką miazgę. Jeśli masa jest bardzo wilgotna, można ją jeszcze odparować, ale trzeba bardzo uważać, żeby jej nie przypalić. Zdjąć z ognia. Czekoladę połamać na kawałki i roztopić ją w ciepłej masie. Dodać kakao, które jeszcze pochłonie wilgoć. Odstawić do wystudzenia, potem wstawić do lodówki.

Zamiast czekolady i kakao można użyć karobu, ale wtedy masa musi być porządnie odparowana.

Nabierać łyżeczką porcje masy i toczyć z niej kuleczki. Pod wpływem ciepła dłoni masa nieco się topi, dlatego warto w między czasie umyć ręce w zimnej wodzie. Trufelki wstawić do lodówki.

Puder owocowo-kwiatowy

suszone owoce: maliny, wiśnie, truskawki
suszone płatki kwiatów: hibiskusa, róży, albo np lawendy lub dzikiego bzu
cukier lub ksylitol

Do młynka blendera wrzucić płatki, owoce i cukier i zmielić na pył. Ważne jest, żeby wszystkie składniki były suche, w przeciwnym razie uzyskamy grudki, a nie puder.

Proporcje trzeba dobrać indywidualnie, w zależności od intensywności koloru, słodyczy i kwasowości, którą chcemy uzyskać. Hibiskus nadaje świetny różowy kolor i kwaśny, wiśniowy smak. Ja na okazję SweetTargów użyłam płatków hibiskusa, suszonych malin, odrobiny wiśni z niewielkim udziałem jasnobrązowego cukru nierafinowanego.

W pudrze obtoczyć schłodzone trufelki i podawać.

Smacznego!

wtorek, 03 marca 2015

Wiecie, że kocham kwiaty i od 6 lat zapraszam Was do ich jedzenia. Ale dzisiejszy wpis będzie też małym przypomnieniem o środkach bezpieczeństwa.

Większość kwiatów, które są uznane za jadalne, jest bezpieczna do spożycia. Tutaj znajdziecie listę jadalnych kwiatów (klik). Jednak warto uważać na kwiaty roślin strączkowych: akacji (czyli robinii), groszku zielonego, fasoli, grochu i innych. Łatwo je rozpoznać ze względu na charakterystyczny dwuklapowy kształt (tzw. kwiaty motylkowe). Niektórzy źle na nie reagują, choć zdarza się to zazwyczaj po zjedzeniu większych ilości. Pewne ryzyko wystąpienia alergii może towarzyszyć jedzeniu kwiatów roślin cebulowych, na przykład tulipanów czy liliowców. Te ostatnie zdecydowanie odradzam na surowo. I zawsze usuwamy duże pręciki obklejone pyłkiem!

I tu pojawia się problem z kwiatami roślin wiatropylnych, bo one są właśnie maksymalnie wyładowane pyłkiem. Wobec tego jeśli chcecie próbować kwiatów brzozy, sosny czy leszczyny, ZAWSZE najpierw spróbujcie malutkiej ilości, żeby sprawdzić, czy nie pojawi się reakcja alergiczna: drapanie w gardle, swędzenie w nosie, zawroty głowy itp.

paczki leszczyny, męskie kwiatostany leszczyny, hazel flowers

Jedzenie pączków drzew i krzewów jest elementem gemmoterapii, co ma mnóstwo sensu, bo pączki drzew są trochę jak kiełki - zawierają wszystkie składniki potrzebne do szybkiego wypuszczenia liści, kryją bogactwo składników mineralnych, witamin, fitohormonów. I bardzo zachęcam do pogryzania pączków liściowych topoli, olchy, brzozy, lipy (pycha, jak i listki), porzeczki... Ale z męskimi kwiatostanami drzew wiatropylnych - UWAŻAJCIE!

Jeżeli po rozgryzieniu połówki kwiatostanu lub pąku leszczyny nic się nie dzieje, to nazbierajcie więcej na herbatkę :)

 herbata z pąków leszczyny, kwiaty leszczyny, napar z kwiatów leszczyny

Podsumowując kwestie kwiatostanów drzew wiatropylnych: jeżeli chcecie kogoś poczęstować "polskimi bananami" jak niezastąpiona, rozkochana w roślinach Inez, albo usmażyć leszczynowe placki jak niesamowity Poszukiwacz Roślin Bartek, lub macie chęć zakąsić sosnersa, to pamiętajcie o ostrzeżeniu, żeby najpierw spróbować odrobinkę.

Smacznego! :)

poniedziałek, 09 lutego 2015

Kiedyś zrobiłam koktajl Yvette inspirowany francuskim likierem fiołkowo-owocowym (klik). Był cudowny, ale Beatka z Cukierniczych Kreacji nadepnęła mi na ambicję snując wizje eterycznego napoju, więc odpuścić nie mogłam ;) Zawzięłam się i zrealizowałam te wizje!

Na nuty smakowe Creme Yvette składają się: jeżyny, maliny, czarna porzeczka, poziomki i fiołki. Ale tak szczerze mówiąc, nie do końca wierzę w naturalność tego ostatniego aromatu, bo producent deklaruje użycie suszonych fiołków, a one w czasie suszenia kompletnie tracą zapach. Nawet perfumy fiołkowe przygotowuje się zupełnie inaczej niż większość perfum, a mianowicie metodą enfleurage'u, czyli maceracji w tłuszczu, a potem ekstrakcji zimnym etanolem, bo aromat fiołków jest niezmiernie ulotny.

nalewka fiołkowa, nalewka owocowa z fiołkami, creme yvette

Żeby nie uronić żadnego z aromatów, postanowiłam rozbić procedurę przygotowywania na etapy. Wydawało mi się to najrozsądniejszym wyjściem, biorąc pod uwagę, że każdy ze składników pojawiał się w innym czasie. 

Nalewka a'la Creme Yvette

I - kwiecień - nalewka fiołkowa
II - czerwiec - nalewka malinowo-poziomkowa
III - lipiec - nalewka porzeczkowa
IV - sierpień - nalewka jeżynowa
V - październik - połączenie smaków 
VI - styczeń/luty - otwarcie butelki 

Nalewkę z fiołków robiłam w taki sposób, że 4 szklanki fiołków zalałam sokiem z cytryny i szklanką wódki i szklanką spirytusu. W przypadku nalewek owocowych, trzeba wziąć 600 g owoców, przesypać 200 g brązowego cukru, odstawić na 1 dzień w ciepłe miejsce. Zalać 400 ml wódki i 200 ml spirytusu. Odstawić w ciemne miejsce i od czasu do czasu przewracać słoikiem. Po 6 tygodniach zlać znad owoców, odstawić na 1 dzień, po czym przesączyć, żeby usunąć osad.

Zmieszać wszystkie składniki. Spróbować, ewentualnie skorygować smak dodając cukru, alkoholu lub syropu albo soku wyciskanego z owoców. Moja Yvette finalnie miała ok. 25% alkoholu i łagodnie słodki smak. Zamknąć w ciemnym miejscu na kilka miesięcy.



nalewka fiołkowa, likier fiołkowy, likier a'la creme yvette

Boski trunek! Delikatny, lekki, zniewalający aromatem, upajający smakiem. Mocne akordy owocowe osnute nutą fiołków. No cudo istne!

Idealny napój do świętowania 6 urodzin Trochę Innej Cukierni! Z tej okazji będę miała dla Was prezent :) Kto zagląda na fejsbukową stronę bloga, ten już wie ;)

Pozdrawiam
Gosia 

poniedziałek, 02 lutego 2015

Pewnego jesiennego dnia los rzucił mnie w kompletnie nieznane rejony. Idąc na azymut przez zdziczałe opłotki dawnych ogródków działkowych trafiłam do raju. Nasturcjowego raju! Pełnego nasion nasturcji, czyli czegoś dla mnie zazwyczaj nieosiągalnego, ponieważ jako zaciekli kwiatożercy zawsze zjadamy wszystkie kwiaty nasturcji, ledwie się rozwiną :P

nasturtium capers, kapary z nasion nasturcji, marynowane nasiona nasturcji, pickled nasturtium seeds

Nareszcie mogłam wypróbować przepis na kapary z nasion nasturcji! Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy przyszła pora otworzyć słoiczek! A teraz jest akurat czas, żeby bardzo serdecznie zachęcić Was do kupienia nasion nasturcji i obsianiu wkrótce jak największych połaci dostępnej ziemi, skrzynek balkonowych, doniczek...

A poza tym w kalendarzu na luty widnieje właśnie zdjęcie kaparów z nasturcji, więc najwyższa pora, żebyście mogli skorzystać z przepisu ;)

nasturtium capers, marynowane nasiona nasturcji, kapary z nasion nasturcji, nasturcjowe kapary, kaparki z nasturcji,

Marynowane nasiona nasturcji

2 słoiczki niedojrzałych zielonych nasion nasturcji
4 łyżki cukru
1 łyżka soli
1,5 szklanki octu winnego
2 listki laurowe
4 ziela angielskie
4 goździki 

Nasiona nasturcji umyć, włożyć do słoiczków. Ocet zagotować z cukrem, solą i przyprawami. Zalać nasiona marynatą i szczelnie zakręcić. Do dłuższego przechowywania zapasteryzować. Przed spożyciem powinny się przynajmniej przez tydzień pomacerować.

marynowane nasiona nasturcji, pickled nasturtium seeds, jadalne owoce nasturcji

Kocham nasturcje! To cudowne rośliny, których jadalne są liście, kwiaty i nasiona! Ach, ach, ach! :)

Smacznego!

piątek, 24 października 2014

Czytaliście już jesienne wydanie Małopolskiego Apetytu? Jeśli jeszcze nie, to bardzo warto do niego zajrzeć (klik). To już trzeci wspaniały numer, który świetnie dowodzi, że magazyn profesjonalny od amatorskiego różni w zasadzie jedynie zdolność znalezienia pieniędzy na wydruk, a nie jakość treści. Pośród znakomitych artykułów znajdziecie tam również mój skromny tekst o...

Przy okazji ostrzegam, że jutro, czyli w sobotę 25 października, będę straszyć na łamach Gazety Krakowskiej, a także w Radio KRK.FM w godz. 12-13 (można słuchać online (klik)), albowiem Paweł i Rafał będą opiekali mnie "Na wolnym ogniu" ;)

A teraz zapraszam Was na prosty i pyszny deser o ziołowej nucie. Idealny na skołatane nerwy ;)

lawendowa panna cotta, lavender panna cotta, no-dairy panna cotta

Lawendowa panna cotta

400 ml gęstego mleka kokosowego i 100 ml mleka migdałowego (w wersji klasycznej 500 ml śmietany kremówki)
4 łyżki drobnego brązowego cukru (lub czegoś innego, czego używacie do słodzenia)
1-2 kwiatostany lawendy lub 0,5-1 łyżeczki sypkiej lawendy
połowa laski wanilii
2 łyżeczki żelatyny

Żelatynę namoczyć w niewielkiej ilości wody, żeby spęczniała. Do mleka lub śmietany wrzucić lawendę i laskę wanilii przekrojoną wzdłuż. Dodać cukier i podgrzewać na malutkim ogniu cały czas mieszając. Gdy śmietanka się zagotuje, przecedzić przez sitko.

Żelatynę rozpuścić na malutkim ogniu, pilnując, żeby nie zawrzała. Dodać do lawendowego mleka i dokładnie wymieszać. Odstawić do wystudzenia. Jeżeli chcecie użyć agaru, to jego, żeby się dobrze rozpuścił, trzeba zagotować.

Gdy śmietanka jest już na granicy tężenia, ponownie ją zamieszać i przelać do foremek lub salaterek. Wstawić do lodówki do stężenia na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. 

Żeby ładnie zaprezentować deser, każdą miseczkę należy wstawić na kilka sekund do gorącej wody i wyłożyć na talerz. Panna cottę można podawać z owocami sezonowymi lub owocowymi sosami-musami uzyskanymi poprzez przetarcie duszonych owoców przez sito. Ale że moje kochane Dziwadła nie lubią paprania na talerzach, więc podaję "na sucho".

Smacznego :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Po prostu nie mogłam się oprzeć, by nie upiec crumble z morelami. Wzorem od lat jest dla mnie kruszonka Bei (klik), ale oczywiście po przejściu przez filtr mojego widzimisię i comisięnawinie.

Nie mogłam się zdecydować, czy do moreli dodać lawendę, rozmaryn, tymianek, czy róże. Każdy dodatek ulubiony, każdy idealny...

crumble morelowe z lawendą, morele pod kruszonką

Crumble morelowe z lawendą, czyli morele pod kruszonką

500 g moreli
1 łyżka miodu

50 g płatków owsianych
50 g mąki jaglanej
50 g brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy (suszonych lub świeżych)
40 g masła lub margaryny nieutwardzanej (ja ostatnio bardzo cenię mieszankę oleju kokosowego z masłem shea)

Morele umyć i przepołowić. Płatki owsiane zmielić w młynku razem z cukrem i lawendą. Zmieszać z mąką i szybko zagnieść z zimnym tłuszczem na kruszonkę. Morele ułożyć w naczyniu do zapiekania (wstępnie natłuszczonym). Polać miodem. Posypać kruszonką i piec w 180°C przez ok. 20 minut (aż kruszonka się zezłoci).  

crumble morelowe z lawendą, morele pod kruszonką, lawendowa kruszonka z morelami, apricot crumble with lavender

Jeżeli nie zje się wszystkiego naraz, kolejne porcje warto wrzucić na 5 minut w 200°C pod górną grzałkę, żeby kruszonka była chrupiąca. Poza tym my zazwyczaj wolimy crumble na ciepło.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia  

Smacznego!

środa, 06 sierpnia 2014

Nasiona koniczyny to już kuchnia bardziej survivalowa. Ale bardzo chciałam ich spróbować :) W Irlandii w czasach głodu suszono kwiaty i nasiona koniczyny, mielono na mąkę i robiono z niej podpłomyki lub dodawano do wypieku chleba.

jadalne chwasty,koniczyna jadalna, nasiona koniczyny, clover seeds

Koniczyna (i biała i czerwona) jest jadalna w całości: liście, kwiaty, korzenie i nasiona. Brakuje dokładnych danych na temat ich odżywczości, bo nikt się tym za bardzo nie interesuje. Nasiona na pewno są bardziej pożywne niż reszta, ponieważ zazwyczaj tak bywa (zobaczcie na wpisy dotyczące magnezu, wapnia, żelaza, czy białka - wszędzie ziarna zajmują miejsca w czołówce). W nasieniu roślina gromadzi składniki mineralne, witaminy, pełen zestaw aminokwasów do budowy białek i energię w skrobi, by nasiona mogły pewnie wykiełkować.

owoce koniczyny, podpłomyki z koniczyny, clover seeds

Postanowiłam ususzyć trochę koniczyny i zrobić z niej słone racuszki, takie mini-omlety, bo podpłomyki, czyli placki pieczone z mąki rozrobionej z wodą, wydawały mi się zbyt ekstremalne ;) W końcu w mojej książce (klik) namawiam do rozkoszowania się chwastami, a nie zjadania ich wyłącznie z głodu i biedy.

Nasiona razem z całymi owocostanami (nie w każdym malutkim strączku są nasionka) a także kwiaty suszyłam stopniowo, aż uzbierała mi się jakaś rozsądna ilość. Potem zmieliłam w blenderze (młynek tylko pozuje do zdjęcia;)) i przesiałam. Mąka koniczyny jest zupełnie neutralna w smaku. Może dla pełniejszych doznań warto by ją podprażyć? Hm...

mąka z koniczyny, mąka z nasion koniczyny, clover seeds flour


Racuchy z nasion koniczyny

2 łyżki zmielonych wysuszonych nasion i kwiatów koniczyny białej
1 jajko kurze (lub 4 przepiórcze)
sól
masło

Jajko roztrzepać z mąką z nasion koniczyny. Masło rozgrzać na patelni. Wylać na patelnię masę jajeczno-koniczynową. Smażyć chwilę z obu stron.

racuchy z nasion koniczyny, mąka z koniczyny, clover seeds, podpłomyki z koniczyny

Omleciki zjadłyśmy ze smakiem na śniadanie na spółkę z Córcią. Przyjemnie tak sobie jeść jajka na maśle z dzieckiem, jakby nigdy nie miało na nie alergii :) I bardzo fajnie było zjeść coś, czego mało kto próbował. I to jest właśnie ta moja egzotyka zza płota.

Smacznego!

poniedziałek, 14 lipca 2014

Miałam straszliwą ochotę na jagodzianki vel borówczanki (jestem z Małopolski, gdzie nazywa się te owoce, tak jak trzeba:)) z tego rewelacyjnego przepisu (klik), który tak bardzo cenicie. Ale kiedy już ciasto sobie wyrastało, zabrakło mi chęci na zawijanie bułeczek, a i Synuś się niecierpliwił o zabawę "judzikami jego", więc wrzuciłam tylko ciasto na blachę i posypałam borówkami, a resztę owoców po prostu zjedliśmy.

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą

Bazą do tego ciasta drożdżowego jest mleko kokosowe, wystarczająco tłuste by nawilżyć wypiek i już żaden dodatkowy tłuszcz nie jest potrzebny.

Dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami (jagodami) i lawendowym cukrem

bez dodatku tłuszczu, jajek i mleka

2 szklanki mąki
1 szklanka pełnego mleka kokosowego BIO
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)
1/2 szklanki brązowego cukru
malutka szczypta soli

100 g borówek czarnych

Zmieszać mąkę z drożdżami, solą i cukrem. Dolać dobrze wytrząśnięte mleko i wyrobić na gładkie ciasto. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości) na około godzinę.

Borówki dokładnie umyć i osuszyć, przebrać.

Wyrobić wyrośnięte ciasto. Przełożyć na blaszkę 20 x 20 cm wyłożoną na dnie papierem. Przykryć i odstawić na 20-30 minut do wyrośnięcia. Posypać owocami i piec w 180°C przez ok. 25 minut. 

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą, ciasto drożdżowe i lawendowy cukier

Cukier lawendowy

3 łyżki brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy

Cukier zmielić w młynku razem z lawendą. Oprószyć nim ciasto.

Ciasto znikało w zastraszającym tempie. Obawiałam się, czy cokolwiek zostanie na rano do zdjęcia przy dziennym świetle, a o ten ostatni kawałek toczyły się zażarte spory ;)

lawendowy cukier, lawendowy słodziak, lawender sugar

Tego lawendowego słodziaka dodaję do akcji Jem kwiaty.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia

niedziela, 15 czerwca 2014

Moja imieninowa sałatka. Obowiązkowo kwitnąca i obowiązkowa zachwaszczona. Jak to ujęła Iza - rozkwiaszczona :)

A tak przy okazji różnych rozmów i wywiadów, to zawsze rozczula mnie przekonanie, że skoro jem kwiaty to znaczy, że już praktycznie nic innego do ust nie biorę, jeno pasę się tymi kwiatami jakoby owca na łące. A w zimie to muszę żywcem głodem przymierać, bo kwiaty przeca nie rosną... Ech!... :) A kwiatki to po prostu też jedzenie, tak jak zioła czy warzywa. Więc można je jeść. Po co mają się marnować? ;)

sałatka z jadalnymi kwiatami, jadalne kwiaty sałatka, edible flowers salad, eatable blossom salad,

Sałatki z jadalnymi kwiatami, moim zdaniem, są najprostszym sposobem spróbowania kwiatów, bo w towarzystwie innego zielska, malkontentom łatwiej je przełknąć ;) W tej sałatce użyłam też jadalnych dzikich roślin - chwastów. I to dosłownie zachwaszczających, bo wyrosły w moich balkonowych skrzynkach obok stokrotek i fiołków rogatych. Też jadalne i szkoda wyrzucać :P

Sałatka kwiatami i chwastami

sałata masłowa
młode listki szczawiu
młode listki mniszka
kilka młodych pędów gwiazdnicy
stokrotki
fiołki rogate (mini bratki)
pomidory
oliwki
sól, pieprz, oliwa, sok z cytryny

sałatka z jadalnymi kwiatami, jadalne kwiaty sałatka, edible flowers salad, eatable blossom salad,sałatka z chwastów i kwiatów

No teraz to już zupełnie jak owca na pastwisku :D

Mam tylko jeszcze uwagę do gwiazdnicy: na surowo można jeść tylko najmłodsze pędy i w niewielkich ilościach. Do obfitszego spożywania trzeba obgotować, a ze starszych pędów najlepiej odlać odwar.

Jem kwiaty (klik) i chwasty też przecież jem (klik) :)

Smacznego!

poniedziałek, 09 czerwca 2014

Pierwszy raz przepis na dżem truskawkowo-bzowy podałam 4 lata temu (klik) i już podbił niejedno serce. Po moim wywiadzie do Dziennika Bałtyckiego (klik) podobno jeden pan przez tygodnie zamęczał redaktorkę, żeby koniecznie dała mu mój telefon, żebym mogła podyktować dokładny przepis ;)

Określenie "boska" jest jak najbardziej adekwatne do tego dżemu. Ewentualnie "magiczna", "nieziemska" lub "cudowna" mogłyby oddać aromat tego przetworu. Truskawki i kwiaty czarnego bzu to absolutnie niepowtarzalny duet, ponieważ tworzą nową niesamowitą harmonię smaków. Nie sposób obojętnie przejść wobec tego zestawienia. Spróbujcie koniecznie!!!

dżem truskawkowy z dzikim bzem, konfitura truskawowa z kwiatami bzu, dżem z truskawek i bzu, konfitura truskawkowo-bzowa, elderberry flower and strawberry jam

Konfitura truskawkowa z kwiatami bzu czarnego

1 kg truskawek
100-200 g cukru lub ksylitolu (lub wg uznania w zależności od kwasoty truskawek)
6-8 kwiatostanów dzikiego bzu czarnego
ewentualnie łyżka soku z cytryny

Truskawki opłukać, pokroić w ćwiartki, zasypać cukrem. Podgrzewać w szerokim rondlu lub na patelni na malutkim ogniu. Kiedy puszczą sok, dodać w całości baldachy dzikiego bzu. Gotować do uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Wyłowić kwiaty czarnego bzu, a gorący dżem przełożyć do wypieczonych słoików i zakręcić. Można następnie pasteryzować przez 20 minut np w piekarniku nagrzanym do 100°C.

dżem truskawkowy z dzikim bzem, konfitura truskawowa z kwiatami bzu, dżem z truskawek i bzu, konfitura truskawkowo-bzowa, elderberry flower and strawberry jam, elderflower strawberry jam

Oczywiście dodaję do akcji jedzenia jadalnych kwiatów!

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzeniaP.S. Ponieważ wiele osób planuje robić dżem z 3 lub 5 kg truskawek na raz, może wtedy pojawić się problem z odparowaniem konfitury i zamiast dżemu robi się kompot. Rozwiązania tej sytuacji są dwa: albo będziecie gotować krótko i użyjecie pektyny jabłkowej do żelifikacji dżemu. Albo najpierw trzeba odparować truskawki długotrwałym gotowaniem i dopiero na ostatni kwadrans smażenia dorzucić kwiaty bzu.
Poza tym zwróćcie uwagę na gatunek truskawek użytych do przetworów. Powinny to być suche aromatyczne owoce tzw odmiany przemysłowej, a nie soczyste bomby odmian deserowych.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20