Zakładki:
Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

jadalne kwiaty

czwartek, 21 maja 2015

Bezy z wody po cieciorce krążą po anglojęzycznych stronach od jakiegoś czasu, zawitały też do Polski. Pomimo iż nie lubię bez, bo to niemal czysty cukier, to postanowiłam spróbować z czystej ciekawości, a wiecie dokąd ona prowadzi :) Akurat cieciorkę wykorzystałam do ciasta cieciorkowego, które zawiozłam na spotkanie autorskie "Słodkiego sposobu" zorganizowane przez SMAK - Magazyn wokół stołu w Warszawie. No a wodę spod cieciorki (ciecierzycy właściwie) przerobiłam na torciki bezowe z bitą śmietaną i fiołkami :)

wega?skie bezy, bezy bez jajek, ?mietana bez mleka, wega?skie torciki bezowe, vegan pavlova, vegan meringue

Wegańskie bezy bez jajek z wegańską śmietaną bez mleka

woda spod cieciorki z 1 puszki
1 i 1/4 szklanki cukru pudru 
1 łyżeczka soku z cytryny (lub octu jabłkowego)

Otworzyć puszkę cieciorki i zlać wodę. Ubijać ją na wysokich obrotach, aż wytworzy się piana. Dodawać stopniowo cukier puder ciągle ubijając. Powinna powstać gładka, puszysta, sztywna, lśniąca piana, jak przy normalnych bezach. Na koniec dodać sok z cytryny. Szprycą (uwielbiam końcówkę z dużą gwiazdą :)) nałożyć pianę w kształt kółek na papier do pieczenia w środku formując lekkie wgłębienie. Surowe bezy cieciorkowe pachną brzydko - jak fasola z puszki, ale się nie zrażajcie, odorek zniknie. Piec w 120°C przez ok. 80 minut, aż będą całkiem suche. Wystudzić w uchylonym piekarniku. Przechowywać w szczelnym pojemniku/puszce.

Na suche, wystudzone bezy nałożyć wegańską bitą śmietanę migdałową - przepis jest tutaj. Na 4 torciki potrójna porcja powinna wystarczyć. Moim zdaniem to najlepsza wegańska bita śmietana, jaką jadłam, ale jeżeli wolicie, to można wykorzystać gęstą część mleka kokosowego z puszki (jak już jedziemy na puszkach, to po całości ;)), lub krem jaglany KLIK. Do ubijania dodałam trochę ksylitolu, wanilię i skórkę cytrynową.

Torciki bezowe udekorować świeżymi fiołkami wonnymi, ulubionymi owocami albo truskawkami - jak w klasycznej Pavlovej.

wega?skie bezy, vegan meringue, vegan pavlova, bezy bez jajek, wega?skia mini pavlova

Mmmmm!... Sammmm cukier :D Ale słowo daję, że gotowym bezom cieciorkowym niczego nie brakuje do tradycyjnych na białku. Różnica jest naprawdę minimalna, więc jeżeli nie powiecie gościom, że nie są zrobione z jajek, to w życiu się nie zorientują! Śmietana migdałowa przez masło kakaowe smakuje jakby dodana do niej była biała czekolada ;) Torciki pierwsza klasa, pomimo iż jedynie fiołki w nich nie udają czegoś innego :P

Próbowałam wcześniej piec bezy na bazie siemienia lnianego, ale nie byłam zadowolona z efektu, a i babraniny stanowczo za dużo jak na moją cierpliwość. Na zagranicznych stronach spotkałam się jeszcze z gumą ksantanową i skrobią ziemniaczaną, wodę spod gotowania fasoli, albo proteinę sojową w proszku - bezy z puszki cieciorki to zdecydowanie najprostsze rozwiązanie. Ale następnym razem spróbuję z ksylitolem, bo klasyczna beza z nim wychodzi zupełnie inaczej, więc ciekawam jak zachowa się cieciorka.

Smacznego!

P.S. Dziś rozpoczyna się Festiwal Nauki w Krakowie, przyjdźcie koniecznie, bo dzieją się fajne rzeczy! A w sobotę w namiocie nr 32 na Rynku będę ja :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ostatnio miałam przyjemność uczestniczenia w spotkaniu degustacyjnym kawy Nespresso, które odbyło się w Studio Twój Kucharz. Imprezę zorganizowano w związku z otwarciem butiku Nespresso w Krakowie (Rynek Główny, Pasaż 13). Uznałam, że to bardzo ciekawe warsztaty, których nie chciałam opuścić, pomimo iż kawy zasadniczo nie pijam. Ale skoro można nabrać nowych doświadczeń i wiedzy, to czemu nie spróbować?

kawa z lawendą, lavender coffee, kawa lawendowa

W czasie degustacji poznaliśmy różnice między kawami pochodzącymi z różnych regionów świata oraz kawami o różnym stopniu uprażenia. Głównymi bohaterkami były kawy Pure Origin: 
Dulsao do Brasil, czysta Arabica czerwonych i żółtych ziaren odmiany Bourbon, łagodnie palona o kwiatowych akordach
Indryia from India, mieszanka Arabiki i Robusty z południowej części Indii. Bardzo intensywna, ziemista, o korzennych nutach
Rosabaya de Colombia, mieszanka Arabik z Kolumbii, bardzo kwaśna z nutami czerwonych owoców. 

Kawę degustuje się tak samo jak wino: najpierw ogląda, wącha, rozgarnia piankę, siorbie, mlaska, żeby wyłonić wszystkie charakterystyczne akordy smakowe.

To naprawdę fajne doświadczenie spróbować trzech zupełnie odmiennych kaw. Ale tak kompletnie różnych! Większość ludzi rozróżnia 2 rodzaje kawy: dobrą kawę i złą kawę. A tu mieliśmy zapewnione trzy kawy tej samej jakości, a były tak zupełnie inne w smaku. 

Zastanawiałam, skąd bierze się crema, czyli naturalna pianka na kawie, niestety prowadząca warsztaty nie potrafiła udzielić mi odpowiedzi, więc musiałam dojść do tego w ramach zadania domowego, ale mój tok myślenia okazał się słuszny. Za powstawanie pianki odpowiada tłuszcz zawarty w ziarnach kawy. Arabica ma tłuszczu o połowę więcej niż Robusta, stąd pianka na Arabice jest grubsza i bardziej kremowa. A warto pamiętać, że to tłuszcze przenoszą najwięcej aromatów.

Po degustacji przyszła pora się wykazać i to zaproszeni blogerzy mieli za zadanie skomponować napój kawowy. Mieliśmy do dyspozycji 14 różnych dodatków i 2 własne. Ada i Mateusz przynieśli boski solony karmel, Kasia - tahini, Grzesiek i Paweł - grenadinę.

Ja przygotowałam kawę z lawendą. Miałam chwilę wątpliwości, jak logistycznie rozwiązać problem parzenia, skoro kawa była w kapsułce, a lawenda nie, ale przecież już tak robiłam w "Kwiatowej uczcie" przy okazji kawy z szałwią :)

kawa z lawendą, kawa lawendowa, lavender coffee

Kawa lawendowa

kawa
lawenda suszona lub świeża
woda

ewentualnie:
mleko
miód
biała czekolada 

Jeżeli używamy kawy luźnej, to po zmieleniu trzeba zmieszać ją ze zmieloną lawendą. 1 kawowa łyżeczka suszonych kwiatów powinna być OK, ale to trzeba dobrać indywidualnie do smaku. Świeżej lawendy trzeba użyć 2-3 razy więcej. W przypadku, kiedy ekspres nie dopuszcza możliwości zmieszania kawy, albo nie chcemy, żeby przeszedł zapachem lawendy, wtedy kwiaty zaparzamy osobno w niewielkiej ilości wody. Ja osobiście zdecydowanie wolę wodne wyciągi z lawendy niż olejek lawendowy, ze względu na łagodniejszy smak i mniej perfumeryjne skojarzenia. Kawę parzymy w mniejszej objętości wody i łączymy obydwa napary. Jeżeli chcemy użyć białej czekolady, wtedy trzeba ją drobno posiekać i wsypać do filiżanki, żeby spływająca z ekspresu kawa ją roztapiała, po czym wymieszać. Potem już standardowo, kawę można dosłodzić, dodać spienione mleko itd.

Szczerze mówiąc kawa wyszła mi nieco wodnista, na szczęście dodana do kawy pokruszona biała czekolada i jej masło kakaowe natłuściło napój uzupełniając niedobór tłuszczu kawowego.

Pierwotnie planowałam użyć kawy Dulsao z Brazylii, żeby połączyć jej kwiatowe nuty z lawendą, ale wyszło to raczej płasko. Lawenda potrzebuje towarzystwa kwaskowatości i to zapewniła jej Rosabaya z Kolumbii.

Najgorsze jednak było to, że w tym dniu byłam przeraźliwie przeziębiona. Albo dopadła mnie jakaś egzotyczna alergia wziewna. Ciekło mi z nosa, spojówki piekły, smaki łagodne gdzieś ginęły, a ostre aromaty nadmiernie drażniły receptory. W efekcie nie do końca byłam pewna osiągniętego rezultatu. Ale...

Ale moja propozycja spotkała się z uznaniem ze strony jury :) 

blogerzy kulinarni Kraków

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Te warsztaty były cennym doświadczeniem. 

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż 

piątek, 17 kwietnia 2015

Klon - drzewo, którego tajemnice warto odkryć. Kiedy stopnieją śniegi i drzewa budzą się do życia, można spuścić z pnia sok klonowy, z którego przez odparowanie uzyskuje się syrop klonowy. Łukasz Łuczaj twierdzi (klik), że polskie klony mają w soku tyle samo cukru co klony kanadyjskie (czyli ok. 6%), jakieś dwa razy więcej niż w soku brzozowym.

kwiat klonu, klonowe kwiaty, maple flowers, jadalne kwiaty drzew

Może pamiętacie, że na jesieni smażyłam liście klonu (klik), a teraz przyszła pora odkryć tajemnicę klonowych kwiatów.

Zauważyłam, że do klonowych pomponików kwiatowych, które strąciła wichura, błyskawicznie dobierają się mrówki, a one wiedzą co dobre :) I w tym przypadku mają absolutną rację! Najpierw spróbowałam ich na surowo - są słodkawe i zielne, z łodyżek wypływa białe, lekko gorzkie mleczko. Są ciekawe, ale to jeszcze nie to.

fried maple flowers, smażone kwiaty klonu, klonowe racuszki kwiatowe

Smażone kwiaty klonu

ok. 1 szklanka wody lub ulubionego mleka (np migdałowego)
1 szklanka mąki (pszenna, gryczana lub z ciecierzycy jak poleca Iness klik)
2 łyżki mąki kukurydzianej
szczypta soli
ewentualnie miód, brązowy cukier lub syrop klonowy

kwiatostany klonu 
tłuszcz do smażenia

Po pierwsze trzeba znaleźć kwitnący klon, który rośnie w czystej okolicy i ma nisko gałęzie :)

Ze składników przygotować ciasto jak na naleśniki. Gęstość dobierzcie wg upodobania, w zależności, czy chcecie mieć chrupką tempurę, czy miękkie racuszki. Ja zrobiłam ciasto niesłodzone, żeby lepiej poznać smak kwiatów. Ciasto odstawić na chwilę do lodówki, żeby skrobia wchłonęła wilgoć.

kwiaty klonu w tempurze, kwiatostany klonu smażone, fried maple flowers

W cieście maczać kwiaty i wkładać na rozgrzany tłuszcz. Smażyć z obu stron, wyciągnąć i odsączyć na papierowym ręczniku.

Powiem tak, zawsze lubiłam kwiaty klonu - roziskrzone zieloniutkie pęki pojawiające się przed liśćmi, bezsprzeczny objaw bezczelnie wracającej wiosny. A teraz po prostu je kocham! Są najzwyczajniej w świecie pyszne :) Mrówki miały rację!
Obróbka termiczna wyciągnęła z nich więcej słodyczy i podbiła ziołowy aromat. Nawet mój W się w nich rozsmakował :) Ja chciałam więcej!

herbatka z kwiatów klonu, napar klonowy, maple flower infusion, herbata klonowa

Herbatka klonowa

3-4 kwiatostany klonu pospolitego (Acer platanoides)

Kwiaty klonu zalać gorącą wodą, odstawić pod przykryciem na dziesięć minut. Posłodzić miodem lub syropem klonowym.

Przepyszny napar. Słodki i aromatyczny. Bardzo mi przypominał herbatkę lipową, ale nie był tak śluzowaty. Kwiatowe i zielne nuty naprawdę warte poznania. Można też zrobić na nich nalewkę. Już wiem, że będę na kwiaty klonu niecierpliwie czekać do kolejnej wiosny:) 

Smacznego!

piątek, 10 kwietnia 2015

Wyprawa poza miasto nie może obyć się bez prowiantu. Na wycieczkę zabieramy jedzenie z domu, do domu przywozimy jedzenie z wycieczki :)

Nie potrafię oprzeć się pierwszym wiosennym kwiatom i listkom. Są tak piękne! I tak smakowite :)

sałatka z dzikich roślin, weed salad,sałatka z liści i kwiatów, łąka na talerzu

Sałatka z wiosennego bukietu 

młode listki fiołka - słodkie i delikatne
młode listki krwawnika - ziołowe, intensywne
młode listki podagrycznika - bardzo dziwne ziołowe, jak natka marchwi
młode listki szczawiu - kwaśne
młode listki mniszka - lekko gorzkawe
młode listki tasznika - pikantne
kwiaty fiołka wonnego - słodkie, aromatyczne
kwiaty fiołka motylkowego - ładne i w sumie tyle
kwiaty podbiału - śluzowate, wapienny posmak
kwiaty forsycji - gorzkie, ale zdrowe
kwiaty przetacznika - bez smaku, ale ładne niebieskie
kwiaty stokrotki - lekko ziołowe, przyjemne
kwiaty rzeżuchy leśnej - pikantne
kwiaty jasnoty różowej - nijakie

sos winegret z oliwy, soku z cytryny, miodu i czarnej soli

Dzikie rośliny zbierane z dala od miasta i dróg dokładnie umyć, osuszyć, zmieszać w dowolnych proporcjach, polać sosem i odkrywać niezwykłe smaki.

sałatka z chwastów, sałatka dzikich roślin, pyszne chwasty

Tymczasem zapraszam Was do ziołowego spaceru w ten weekend! Nawet jeśli niczego nie pozbieracie do jedzenia, to można być zbieraczem wirtualnym i po prostu oglądać rośliny dla samej przyjemności ich poznawania. Pochwalcie się zdjęciami, jakie rośliny widzieliście, na stronie wydarzenia: Cała Polska Widzi Zioła (KLIK). 

Napatrzcie się dobrze, bo w przyszłym tygodniu będzie konkurs z "Pysznymi chwastami":)

pyszne chwasty, małgorzata kalemba-drożdż

Udanych spacerów! :)*

środa, 25 marca 2015

Rozpoczął się najpiękniejszy sezon - fiołkowy! Poza tym, że można podziwiać ich zapach i wygląd, to fiołki można jeść. Kwiaty mają delikatny owocowy smak i cudowny fiołkowy aromat. Listki też są jadalne i bardzo smaczne.

Zapraszam na przepisy z fiołkiem wonnym:

fiołki jadalne, czy fiołki można jeść, które fiołki wolno jeść

Przetwory z fiołków:

Konfitura z fiołków

Tarte płatki fiołków, przecier z fiołków

Syrop z fiołka wonnego i reakcja biuretowa ;)

Galaretka fiołkowa

Dżem z białych fiołków

Syrop z białych fiołków

Miód fiołkowo-pierwiosnkowy

Kandyzowane i krystalizowane fiołki

Fiołki na słodko:

Sernik fiołkowy nowojorski

Sernik na zimno z fiołkami

Tort fiołkowy i tort z fiołkami

Mazurek migdałowo-morelowy z kandyzowanymi fiołkami

Blok waniliowy z koziego mleka z kandyzowanymi fiołkami

Czekoladki fiołkowe

Czekoladowe krążki z fiołkami

Czekoladki lawendowo-fiołkowe „Luscinia”

Fiołki na wytrawnie:

Dzika jajecznica

Sałatka z kozim serem, awokado i fiołkami

Sałatka z listków fiołka

Camembert z fiołkami

Kanapki z fiołkami w TVN

Fiołkowe napoje:

Biała fiołeniada

Fiołeniada

Fiołkowy poncz

Herbatka z kwiatów i listków fiołka

Nalewka fiołkowa a la Creme Yvette

 

Jeszcze więcej przepisów z fiołkami znajdziecie w moich książkach: "Pyszne Chwasty" i "Kwiatowa uczta", a i "Słodki sposób na alergię" też nie jest wolny od fiołków :)

I przypominam, że wszystkie gatunki fiołków są jadalne :) Fiołek trójbarwny, rogaty, motylkowy, ogrodowy (bratek), leśny, polny, bagienny itd... Można je zjadać pod warunkiem, że nie były niczym opryskiwane, rosły z dala od zanieczyszczeń i nie były kupione w kwiaciarni.

Ale z wszystkich fiołków najsmaczniejszy niewątpliwie jest fiołek wonny!

Pozdrawiam i smacznego!
Gosia

czwartek, 19 marca 2015

Na początku marca Mistrz Branży zaprosił mnie na targi cukiernicze SweetTargi, żebym zaprezentowała desery z jadalnymi kwiatami. Ponieważ wydarzenie pokrywało się z datą premiery mojej nowej książki na temat słodkości dla alergików, postanowiłam połączyć te dwa zagadnienia w jednym wystąpieniu. Może się wydawać, że to za dużo kotów w worku, ale przecież właśnie tak robię na co dzień :) Piekę dla moich dwóch alergiczątek i objadamy się kwiatami, więc ja osobiście nie odczuwałam dysonansu między tymi tematami, mam nadzieję, że goście pokazu również nie :)

Ponieważ był to czas jeszcze mocno zimowy, jadalne kwiaty dostarczyła firma Fusion Gusto, której bardzo dziękuję. W czasie pokazu częstowałam trufelkami czekoladowymi z kwiatowym pudrem oraz ciasteczkami z wodorostami i nasionami pokrzywy. A sednem warsztatów były muffinki karobowe z kremem lawendowym udekorowane kwiatami lewkonii i storczyka.

Muffinka z kremem lawendowym i orchidea, vegan muffin lavender cream and edible orchid, edible flower muffin

Muffinki z lawendowym kremem czekoladowym i jadalnymi kwiatami

1,5 szklanki mąki (może być mieszanka bezgluta lub gryczana niepalona)
1/2 szklanki cukru nierafinowanego
szczypta soli morskiej
1 kopiata łyżka karobu (lub 2-3 płaskie łyżki kakao)
1 płaska łyżeczka sody
1/4 szklanki łagodnej oliwy
1 łyżeczka octu jabłkowego
1 niepełna szklanka soku pomarańczowego

Suche składniki zmieszać, dolać płynne, pomieszać łyżką do połączenia i od razu przełożyć do foremek muffinkowych. Piec ok. 15-20 minut w 180°C, do suchego patyczka.

Krem lawendowy

200 g gorzkiej czekolady
1 szklanka soku pomarańczowego
2-3 łyżki łagodnej oliwy
1 łyżka nierafinowanego cukru
1-2 łyżeczki suszonych kwiatów lawendy

Lawendę zmielić w młynku z cukrem. Proporcje są dość luźne, bo cukier w sumie jest potrzebny tylko jako nośnik, żeby dokładnie sproszkować kwiaty.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Dodać oliwę i sok i wymieszać na gładki krem. Stresowałam się okropnie, żeby krem mi się nie zważył i... oczywiście zważył się. Zagadałam się o kwiatkach, przez co przegrzałam czekoladę i klops! Zrobiły się grudy :/ A gadać o kwiatkach, to ja niestety mogę bez opamiętania ;) Na szczęście wystarczyło dolać jeszcze ciutkę oliwy i soku po czym dokładnie rozmieszać, aby gładkość powróciła, a krem został uratowany.

warsztaty z jadalnymi kwiatami, małgorzata kalemba-drożdż

Do kremu dodać cukier lawendowy - wedle uznania. Lepiej dać za mało lawendy, niż za dużo, żeby uniknąć wrażenia mydlin w ustach. Dobrze utrafione proporcje zostawią delikatny posmak lawendy zatopiony w czekoladzie, lekki pazur, który sugeruje, że ta czekolada zawiera szczyptę magii. Za testera smaku służyła mi Aurora, która prowadzi Blog czekolady, a która jednocześnie moderowała warsztaty. Przy okazji chciałam Aurorze serdecznie podziękować za zgrabne prowadzenie pokazu i rozmowy :) Bez Ciebie chyba bym straciła wątek z gorąca, bo tak mocno byłam przypiekana przez stojący za mną piec :P

Muffinki posmarować kremem lawendowym i udekorować kwiatami. Najczęstszym pytaniem jest, które storczyki można jeść? Jadalne są orchidee z rodzaju Dendrobium, to te ze szpiczastymi płatkami. Dokładniej opisałam je na 1000 roślin.

A tak wyglądały muffinki na pokazie:

muffinki z kremem czekoladowo-lawendowym, lavender chocolate muffins

Zdjęcia z warsztatów dzięki uprzejmości Anny Kani z Mistrza Branży, relacja z całych targów jest tutaj.

A poniżej zdjęcia babeczek z lewkoniami. Wydaje mi się, że żywe kwiaty bardzo fajnie się komponowały z czekoladowym ciastkiem. Świeże kwiaty dodają deserom lekkości. Skoro można jeść sałatę do kotleta, to czemu nie płatki kwiatów do tortu? ;)

muffinki z kwiatami,ciasto z żywymi kwiatami, flower muffins, cupcake real flower

Odniosłam wrażenie, że warsztaty się podobały, a przygotowane przeze mnie słodkości i kwiaty smakowały. Odzew ze strony uczestników był bardzo pozytywny. Dla mnie warsztaty są zazwyczaj fajną przygodą, bo przychodzą na nie ludzie zainteresowani tematem, pełni ciekawości smaku, co od razu stwarza sympatyczną atmosferę.

Cieszę się, że goście pokazu tak odważnie sięgali po nieznane smakołyki. Widziałam, że dla wielu z nich to był pierwszy raz, kiedy jedli glony, kwiatowy puder, karob, no i kwiaty. Naprawdę mam nadzieję, że będą miło wspominali ten pierwszy raz i zachęci ich do sięgania po więcej :) 

Pozdrawiam serdecznie
Gosia 

środa, 04 marca 2015

W czasie targów cukierniczych "Sweettargi" prowadziłam warsztaty o jadalnych kwiatach i deserach bez nabiału. Przy okazji odbyła się przedpremierowa prezentacja mojej najnowszej książki "Słodki sposób na alergię" :) W czasie pokazu przygotowałam wegańskie babeczki z kremem lawendowym, a żeby umilić czas oczekiwania na wypiek, częstowałam gości ciasteczkami z wodorostami i nasionami pokrzywy. Moim zdaniem ciasteczka smakowały dość odważnie, bo wodorosty wakame nadały im bardzo wyraźny posmak morza, a nasiona pokrzywy zaostrzyły ten aromat. Jednak moje obawy przed ich pokazaniem światu, rozwiały moje dzieci. Synuś orzekł z głębokim przejęciem: "Nooo fajneee!" a Córcia rozważała, czy w ogóle muszę je zawozić na targi, skoro oni mogą je zjeść ;) Po takich rekomendacjach nie miałam wątpliwości, że nawet jeśli wodorostowe ciasteczka nie posmakują wszystkim, to przynajmniej wzbudzą zainteresowanie :) A przecież najważniejsze, co chcę zawsze pokazać, to nie bać się nowych smaków.

Drugim poczęstunkiem były trufelki z kwiatowym pudrem i te chyba bez wątpienia wszystkich zachwyciły!

Można je przygotować tak, jak to przedstawiłam w 4 numerze Małopolskiego Apetytu, czyli klasyczne trufle na śmietanie kremówce. A można też inaczej. Zdrowiej, a wcale nie mniej pysznie. Może nawet bardziej :)

czekoladowe trufelki bez śmietany kremówki, trufle z hibiskusem, hibiscus chocolate healthy sweets, puder kwiatowy

Trufle czekoladowe bez śmietany kremówki otoczone pudrem malinowo-hibiskusowym

400 g wydrylowanych daktyli
100 g gorzkiej czekolady
1-2 łyżki kakao 

Daktyle wrzucić do garnka, podlać minimalną ilością wody i dusić na malutkim ogniu. Kiedy zmiękną, rozgnieść je tłuczkiem do ziemniaków na gładką miazgę. Jeśli masa jest bardzo wilgotna, można ją jeszcze odparować, ale trzeba bardzo uważać, żeby jej nie przypalić. Zdjąć z ognia. Czekoladę połamać na kawałki i roztopić ją w ciepłej masie. Dodać kakao, które jeszcze pochłonie wilgoć. Odstawić do wystudzenia, potem wstawić do lodówki.

Zamiast czekolady i kakao można użyć karobu, ale wtedy masa musi być porządnie odparowana.

Nabierać łyżeczką porcje masy i toczyć z niej kuleczki. Pod wpływem ciepła dłoni masa nieco się topi, dlatego warto w między czasie umyć ręce w zimnej wodzie. Trufelki wstawić do lodówki.

Puder owocowo-kwiatowy

suszone owoce: maliny, wiśnie, truskawki
suszone płatki kwiatów: hibiskusa, róży, albo np lawendy lub dzikiego bzu
cukier lub ksylitol

Do młynka blendera wrzucić płatki, owoce i cukier i zmielić na pył. Ważne jest, żeby wszystkie składniki były suche, w przeciwnym razie uzyskamy grudki, a nie puder.

Proporcje trzeba dobrać indywidualnie, w zależności od intensywności koloru, słodyczy i kwasowości, którą chcemy uzyskać. Hibiskus nadaje świetny różowy kolor i kwaśny, wiśniowy smak. Ja na okazję SweetTargów użyłam płatków hibiskusa, suszonych malin, odrobiny wiśni z niewielkim udziałem jasnobrązowego cukru nierafinowanego.

W pudrze obtoczyć schłodzone trufelki i podawać.

Smacznego!

wtorek, 03 marca 2015

Wiecie, że kocham kwiaty i od 6 lat zapraszam Was do ich jedzenia. Ale dzisiejszy wpis będzie też małym przypomnieniem o środkach bezpieczeństwa.

Większość kwiatów, które są uznane za jadalne, jest bezpieczna do spożycia. Tutaj znajdziecie listę jadalnych kwiatów (klik). Jednak warto uważać na kwiaty roślin strączkowych: akacji (czyli robinii), groszku zielonego, fasoli, grochu i innych. Łatwo je rozpoznać ze względu na charakterystyczny dwuklapowy kształt (tzw. kwiaty motylkowe). Niektórzy źle na nie reagują, choć zdarza się to zazwyczaj po zjedzeniu większych ilości. Pewne ryzyko wystąpienia alergii może towarzyszyć jedzeniu kwiatów roślin cebulowych, na przykład tulipanów czy liliowców. Te ostatnie zdecydowanie odradzam na surowo. I zawsze usuwamy duże pręciki obklejone pyłkiem!

I tu pojawia się problem z kwiatami roślin wiatropylnych, bo one są właśnie maksymalnie wyładowane pyłkiem. Wobec tego jeśli chcecie próbować kwiatów brzozy, sosny czy leszczyny, ZAWSZE najpierw spróbujcie malutkiej ilości, żeby sprawdzić, czy nie pojawi się reakcja alergiczna: drapanie w gardle, swędzenie w nosie, zawroty głowy itp.

paczki leszczyny, męskie kwiatostany leszczyny, hazel flowers

Jedzenie pączków drzew i krzewów jest elementem gemmoterapii, co ma mnóstwo sensu, bo pączki drzew są trochę jak kiełki - zawierają wszystkie składniki potrzebne do szybkiego wypuszczenia liści, kryją bogactwo składników mineralnych, witamin, fitohormonów. I bardzo zachęcam do pogryzania pączków liściowych topoli, olchy, brzozy, lipy (pycha, jak i listki), porzeczki... Ale z męskimi kwiatostanami drzew wiatropylnych - UWAŻAJCIE!

Jeżeli po rozgryzieniu połówki kwiatostanu lub pąku leszczyny nic się nie dzieje, to nazbierajcie więcej na herbatkę :)

 herbata z pąków leszczyny, kwiaty leszczyny, napar z kwiatów leszczyny

Podsumowując kwestie kwiatostanów drzew wiatropylnych: jeżeli chcecie kogoś poczęstować "polskimi bananami" jak niezastąpiona, rozkochana w roślinach Inez, albo usmażyć leszczynowe placki jak niesamowity Poszukiwacz Roślin Bartek, lub macie chęć zakąsić sosnersa, to pamiętajcie o ostrzeżeniu, żeby najpierw spróbować odrobinkę.

Smacznego! :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26