| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

bajanie

środa, 27 lutego 2019

Moi Drodzy,

mój blog wkrótce zostanie skasowany, ponieważ zostanie zamknięta cała platforma blox.

Nowy adres to: https://trocheinnacukiernia.home.blog/

Mam nadzieję, że zaktualizujecie swoje zakładki i nadal będziecie mnie odwiedzać :)

Niestety zdjęcia muszę wstawiać ręcznie, tak samo jak po kolei aktualizować wszystkie linki we wpisach, więc proszę o cierpliwość, bo trochę to potrwa zanim blog nabierze odpowiedniego wyglądu.

Do zobaczenia!

Gosia

Tagi: gadanie
15:40, pinkcake , bajanie
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 stycznia 2019

W Trochę Innej Cukierni nie może zabraknąć tradycyjnego konkursu świątecznego. Co prawda z małym poślizgiem, ale Nowy Rok to też święto, więc zapraszam serdecznie ;)

konkurs Trochę Inna Cukiernia

Zadanie polega na zgadnięciu, ile jest ziaren groszku w słoiku?

W słoiku jest wyłącznie groszek i można zakręcić zakrętkę.
A przynajmniej trzeba było ją zakręcić :P

konkurs na ziarnku grochu, konkurs fasolkowy, konkurs Trochę Inna Cukiernia

Wygrywa osoba, która poda dokładną liczbę fasolek (lub najbliższą), które były w słoiku przed ingerencją mojego puszystego kolegi. Jeżeli dwie osoby podadzą tę samą liczbę, obie dostaną nagrodę (w przypadku większej ilości trafień, spośród nich wylosuję dwie osoby). Anonimowe komentarze nie będą brane pod uwagę.

Podczas trwania konkursu możecie zgadywać tyle razy, ile chcecie, ale proszę, każdą próbę umieśćcie w osobnym komentarzu. Można również udzielać odpowiedzi pod postem konkursowym na Fejsbuku.

Konkurs trwa do 08.01.2019 do godz. 23.59. Wyniki zostaną ogłoszone do 10 stycznia.

Bardzo proszę o zgłoszenie się zwycięzcy na maila (pinkcake(a)gazeta.pl) w ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia wyników w celu przekazania adresu do wysyłki (na terenie RP). W przypadku braku zgłoszenia, nagroda przechodzi na kolejną osobę, jeżeli druga osoba się nie zgłosi - nagroda przepadnie.

Nagrodą jest tradycyjnie jedna z moich książek, a zwycięzca sam wybierze czy chce bestselerowe "Pyszne chwasty", encyklopedyczne "Jadalne kwiaty", zabawne "Różane przepisy" czy "Smakowite drzewa", czyli najlepszą książkę gastronomiczną roku 2018.

Małgorzata Kalemba-Drożdż książki

Dobrej zabawy ;)

Rozwiązanie:

Bardzo dziękuję za tak liczny udział w zabawie!
W słoiku, przed katastrofą, były 173 groszki. Niestety nikt nie podał prawidłowego rozwiązania, ale najbliżej była Domis21.
Proszę o kontakt na maila: pinkcake()gazeta.pl w celu omówienia szczegółów wysyłki nagrody.

Pozdrowienia!
Gosia

czwartek, 13 grudnia 2018

Zapraszam Was na bitwę przepisów kulinarnych 13 grudnia. Zadanie, przed którym stanęłam, polegało na przygotowaniu dania "białego jak śnieg" z użyciem sezonowych i lokalnych warzyw i owoców, ale bez używania "zagraniczych" składników jak np kokos. Wybrałam topinambur, który jest bardzo lokalnym warzywem - rośnie za lasem ;) - i bardzo sezonowy, bo bulwy zbiera się od jesieni po wiosnę, gdy ziemia nie jest zamarznięta.

Wejdźcie, proszę, na fejsbukowy profil Warzywa i owoce na szczęście (TUTAJ) i oddajcie głos na przepis, który bardziej Wam się podoba. Ale mam nadzieję, że będą to moje lody z topinamburem, karmelizowanym słonecznikiem i sosem jabłkowo-karobowym :) I wtedy klikacie WOW!

lody z topinamburem, jerusalem artichoke ice creams, lody ze słonecznikiem bulwiastym

 

Lody z topinamburu z karmelizowanym słonecznikiem

Lody topinamburowe:

1 szklanka mleka
1,5 szklanki śmietany kremówki
0,5 szklanki cukru
250 g topinamburu (słonecznika bulwiastego)
2 żółtka
mała szczypta soli kamiennej

Bulwy topinamburu obierz (część obierek zachowaj), pokrój w plasterki, dodaj sól i na małym ogniu gotuj w mleku do miękkości. Wystudź i zmiksuj na gładkie puree. Żółtka utrzyj z cukrem na gładki krem.

Śmietankę podgrzej na małym ogniu, prawie do wrzenia i dodawaj po trochu do żółtek cały czas ubijając. Wystudź i zmiksuj z puree topinamburowym. Schłodź i przelej do maszyny do lodów, postępuj wg instrukcji obsługi urządzenia. Lub wstaw pojemnik z masą do zamrażarki, co jakiś czas wyciągaj i miksuj.

 

Karmelizowany słonecznik i skórki z topinamburu

0,5 szklanki nasion słonecznika
garść obierek z topinamburu
1 szklanka cukru
1 łyżka miodu
1 łyżka wody

Cukier z miodem i wodą podgrzej na patelni na małym ogniu, aż się roztopi. Dorzuć skórki obrane z bulw topinamburu i ziarna słonecznika. Zamieszaj i wyłóż na papier do pieczenia. Uważaj, karmel jest bardzo gorący! Poczekaj aż całkiem przestygnie i pokrusz sklejone ziarna.

Sos jabłkowy z karobem:

1 jabłko
1 łyżeczka karobu

Jabłko obierz i zetrzyj na tarce. Podgrzej na małym ogniu, żeby odparować sok i zagęścić mus. Dodaj karob i dokładnie zamieszaj.

Podanie:

Talerz posmaruj sosem z jabłka i karobu, nałóż porcję lodów i posyp karmelizowanymi ziarnami słonecznika i skórkami.

Bardzo dziękuję za Wasze głosy!

środa, 21 marca 2018

Z wielką dumą i radością informuję, że moja książka "Smakowite drzewa" została nagrodzona AIG Prix de la Littérature Gastronomique przez Międzynarodową Akademię Gastronomiczną w Polsce. To dla mnie niezwykle wyróżnienie, że moja książka została doceniona przez tak szacowną organizację i uznana za najlepszą książkę o tematyce gastronomicznej w Polsce w 2018 r.

Smakowite drzewa, najlepsza książka kulinarna roku, nagroda AIG Prix

Na uroczystej Gali w Hotelu Bristol 16 marca 2018 r. nagrodę wręczał mi Prezydent Akademii Gastronomicznej pan Maciej Dobrzyniecki oraz Paco Perez, hiszpański szef kuchni wyróżniony 5 gwiazdkami przewodnika Michelin. Galę gładko poprowadził Łukasz Modelski, dziennikarz i pisarz, laureat AIG Prix w 2015 r.

Prix de la Littérature Gastronomique 2018, Nagroda Akademii Gastronomicznej 2018, Smakowite drzewa

A tu wszyscy laureaci AIG Prix 2018:

laureaci AIG Prix 2018

Prix au Chef de L’Avenir / Nagroda Szefa Przyszłości Marek Flisiński, Water&Wine (Nałęczów)
Prix au Chef Pâtissier / Nagroda Szefa Cukiernictwa Justyna Kawiak, cukiernia NANAN (Wrocław)
Prix au Sommelier / Nagroda Sommeliera Kamil Wojtasiak, Butchery&Wine (Warszawa)
Prix de la Littérature Gastronomique / Nagroda Literatury Gastronomicznej Małgorzata Kalemba-Drożdż, “Smakowite drzewa”, Pascal (2017)
Prix Multimedia / Nagroda Multimediów FOOD&FRIENDS - Camilla Hultqvist, Igor Grzeszczuk

Gali towarzyszyła kolacja przygotowana przez laureata Marka Flisińskiego. Niezwykła!

Na sali pełno było znakomitych gości: ambasadorowie Hiszpanii i Meksyku, prezesi największych firm, przedstawiciele ministerstw, najsławniejsi szefowie kuchni, restauratorzy, dziennikarze. Ja siedziałam przy stoliku z laureatami Nagrody Multimediów: Camillą Hultqvist i Igorem Grzeszczukiem, którzy wydają magazyn Food&Friends, laureatami Nagrody ArsCoquinaria w kategorii produkt Polski: Dagmarą i Grzegorzem Gęstwińskimi (za Szynkę Dylewską Dojrzewającą) oraz Magdą Tomaszewską-Bolałek, ubiegłoroczną laureatką nagrody za książkę "Polish culinary paths", którą niezmiernie miło było mi wreszcie poznać osobiście. Dzięki nim spędziłam naprawdę uroczy wieczór.

Zdjęcia z gali wykonał Daniel Miśko, a udostępniam je dzięki uprzejmości organizatorów.

Ogromnie dziękuję za przyznaną mi tak prestiżową nagrodę Académie Internationale de la Gastronomie PRIX. Jestem bardzo dumna ze "Smakowitych drzew" i niezmiernie cieszy mnie, że zostały uznane za najlepszą pozycję literatury gastronomicznej w roku 2018.

najlepsza książka kulinarna 2018

Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Drodzy Czytelnicy i Goście Trochę Innej Cukierni,

Życzę Wam spokojnych i zdrowych Świąt! Dziękuję, że w tym radosnym czasie tu do mnie zaglądacie i jak co roku zapraszam Was do zabawy w konkursie fasolkowym. 

Zadanie jest proste: zgadnijcie, ile fasolek jest w słoiku?

 trochę inna cukiernia, konkurs świąteczny pinkcake

Cały słoik jest pełen fasolek i nie zawiera niczego innego niż czarna fasola.

Nagrodą do wyboru dla zwycięscy jest jedna z moich tegorocznych książek:
"Smakowite drzewa" lub "Różane przepisy".

smakowite drzewa, rózane przepisy, małgorzata kalemba-drożdż książki

Wygrywa osoba, która poda dokładną liczbę fasolek lub jej najbliższą. Jeżeli dwie osoby podadzą tę samą liczbę, obie dostaną nagrodę (w przypadku większej ilości trafień, spośród nich wylosuję dwie osoby).

Podczas trwania konkursu możecie zgadywać tyle razy, ile chcecie, ale proszę, każdą próbę umieśćcie w osobnym komentarzu. Można również udzielać odpowiedzi pod postem konkursowym na Fejsbuku.

Konkurs trwa do 04.01.2017 do godz. 23.59. Wyniki zostaną ogłoszone do 7 stycznia w kolejnym wpisie.

Bardzo proszę o zgłoszenie się zwycięzcy na maila (pinkcake(a)gazeta.pl) w ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia wyników w celu przekazania adresu do wysyłki (na terenie RP). W przypadku braku zgłoszenia, nagroda przechodzi na kolejną osobę, jeżeli druga osoba się nie zgłosi - nagroda przepadnie.

Dobrej zabawy i do zobaczenia w Nowym Roku! :)
Gosia

Rozwiązanie konkursu i sałatka z fasoli i ziemniaków>>>

poniedziałek, 11 września 2017

Niezmiernie miło mi zaprosić Was do nowej przygody kulinarnej z dzikimi jadalnymi roślinami. Tym razem zabiorę Was w podróż po niesamowitych drzewnych smakach. Brzmi dziwnie? I tak właśnie będzie, bo to chyba najbardziej zwariowana z moich książek.  Po "Jadalnych kwiatach", "Pysznych chwastach" i "Różanych przepisach" zapraszam Was zatem na kolejną dziko-roślinną książkę kulinarno-przyrodniczą pt.: "Smakowite drzewa".

Smakowite drzewa, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Informacje:

Tytuł: "Smakowite drzewa"
Autor: Małgorzata Kalemba-Drożdż
Wydawnictwo Pascal
352 strony, oprawa twarda, format B5, ISBN: 978-83-8103-044-1

"Smakowite drzewa" można nabyć w księgarniach stacjonarnych i internetowych np.: w Empiku (klik), Pascalu (klik), Gandalfie (klik), Merlinie (klik), nieprzeczytane.pl (klik) i innych.

Zazwyczaj o zbieraniu jedzenia z drzew myślimy w kontekście owoców rosnących w sadach, ale to nuda wobec całego ogromu możliwości, które możemy znaleźć na drzewach. Wielu z Was już poznało moje przepisy na konfiturę ze świerka, dżem z szyszek sosnowych, ciasteczka żołędziowe czy kwiaty klonu, a w książce "Smakowite drzewa" zawarłam prawie 150 różnorodnych przepisów (bo więcej się nie zmieściło :D). Chciałam podkreślić, że podobnie jak pozostałe moje książki, również ta o drzewach nie jest przewodnikiem survivalowym. To są przepisy dla przyjemności jedzenia, odkrywania nowych smaków, zabawy w kuchni, a nie wynikające z biedy i głodu.

 Smakowite drzewa, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Na początku książki zamieściłam rozdział informacyjny o drzewach i przewodnik po kilkunastu używanych przeze mnie gatunkach (są to drzewa rosnące w Polsce m.in.: klon, lipa, jarząb, dąb, brzoza, jesion, sosna, świerk...), a następnie są przepisy na drzewne przetwory, przekąski, sałatki, zupy, dania ciepłe, wypieki, desery, lody, napoje i alkohole.
Jak zwykle zdjęcia robiłam sama, tego co sama ugotowałam i co zjadłam z moją rodziną i przyjaciółmi.

Smakowite drzewa, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Smaki drzew są zaskakujące, fascynujące, czasami trudne, ale nigdy nijakie. Mam nadzieję, że ta książka będzie dla Was inspiracją do odkrywania nowych, ciekawych smaków i tworzenia kolejnych drzewnych dań. Jako pierwsze książkę widziały Dominika Wójciak i Klaudyna Hebda i bardzo serdecznie im dziękuję za pierwsze recenzje zamieszczone na okładce.

"Smakowite drzewa" dołączyły do mojej gromadki z wydawnictwa Pascal:

Małgorzata Kalemba-Drożdż, książki

Jestem bardzo dumna, ponieważ "Smakowite drzewa" zostały wyróżnione przez Międzynarodową Akademię Gastronomiczną w Polsce nagrodą AIG Prix 2018 dla najlepszej książki gastronomicznej!

AIG Prix

 

Pozdrawiam!
Gosia Kalemba-Drożdż

poniedziałek, 20 marca 2017

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy kolejny rok bawili się razem ze mną w Zielono mi! Na stronie zabawy KLIK możecie obejrzeć, co w tym roku udało nam się zjeść zielonego :)

Ja tymczasem zostałam zaproszona, w sumie bardzo tematycznie, na otwarcie restauracji "Zielonym do góry" w Krakowie przy ul. Lwowskiej 1 (KLIK).

zielonym do góry

Restauracja została pięknie urządzona w drewnie, szkle i roślinach, jest jasno i przestrzennie, a jednak przytulnie. Urzekła mnie sprytnie zaprojektowana, żywa, zielona ściana, pod którą akurat usiedliśmy.

Menu "Zielonym do góry" wydało mi się bardzo odważne. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo osadzone w sezonowych produktach. Na przednówku królują zimowe zapasy i przedstawione nam dania zostały skonstruowane w oparciu o rośliny strączkowe, korzeniowe, przetwory i kiszonki. Co przy obecnych trendach gastronomicznych jest raczej szokujące. Gdzieniegdzie przebijało się dziedzictwo kuchni molekularnej i zabawa konsystencją dania jak np.: w musie z makreli. Ceny dań są przyzwoite, podobnie jak jakość serwowanych win stołowych. Placki z kiszonej cukinii, hummus z podpłomykami są przepyszne. Mój W zakochał się w ognistej zupie z owoców morza z kimchi i docenił jakoś przygotowania mięs. Mnie bardzo smakował gulasz z kiszonych buraków z boczniakami i soczewicą i owsiany żurek. I na 100% zacznę teraz kisić brukselkę :) A lody z kiszonej gruszki to po prostu mistrzostwo smaku! 

Czego mi brakowało? Świeżości. W pełni rozumiem i popieram ideę sezonowej kuchni, która kompletnie zatraciła się w kosmopolitycznym, zglobalizowanym światku restauracyjnym. Ogromnie podoba mi się fiksacja na punkcie kiszonek, jednak rozczarowało mnie, że jedynym świeżym akcentem, jaki znalazł się na naszych talerzach, była odrobina ogórka kiszonego w curry (pysznego notabene). Strasznie brakowało mi surowizny i surówek opartych o te sezonowe korzenie i kiszonki. A skoro szef kuchni decyduje się również na produkty nielokalne jak mango, to przecież można go było tak gruntownie nie zabijać w karmelu. Brakło mi również stricte wegetariańskiego dania głównego - choć jednego! Natomiast wierzę, że menu będzie się rozwijać, a ta sezonowość, którą tak silnie chcą akcentować w "Zielonym do góry" będzie ich największą bronią i zaletą. Zaś szafa do hydroponicznej uprawy ziół nie będzie pełniła funkcji wyłącznie dekoracyjnych. Mam nadzieję, że gdy odwiedzę ich pod koniec wiosny, to rzucą mnie na kolana menu kapiącym świeżością. A gnana ciekawością odwiedzę ich na pewno :)

Na koniec muszę jeszcze pochwalić organizatorów za elastyczność. Bardzo dziękuję za ich otwartość na niespodziewane zmiany i wyzwania, które wiązały się z naszą wizytą. To naprawdę bardzo cenna cecha. Podobnie na pochwałę zasługują młodzi ludzie pracujący na sali: przeszkoleni i sympatyczni. Szczerze im życzę, by "Zielonym do góry" ciągnęło tylko do góry, bo zaczęli świetnie.

Pozdrawiam 
Gosia Kalemba-Drożdż 

niedziela, 12 lutego 2017

Drodzy Czytelnicy,

Niestety lewoskrętna witamina C nie istnieje, tak jak lekarstwo na wszystko. Zakładam, że większość osób, które próbują kupić lewoskrętną witaminę C, po prostu nie wie, że wmówiono im nieprawdę. Zatem zapraszam na porcję wyjaśnień o izomerii optycznej i witaminie C.

Tak, zdaję sobie sprawę, że ze względu na uproszczenie języka, osoby obyte z nomenklaturą chemiczną mogą cierpieć ;) Zupełnie rozmyślnie nie zagłębiam się w omawianie asymetrycznych atomów węgla i konfiguracji bezwzględnej. Z założenia chciałam przedstawić to zagadnienie prostym językiem, unikając trudnych słów i wzorów. Osobom, które chcą poczytać o konfiguracji bezwzględnej i względnej atomów węgla, projekcji Fishera, konwencji Cahna-Ingolda-Preloga, enancjomerach i diastereoizomerach polecam lekturę podręczników wymienionych na dole wpisu.

W skrócie chodzi o to, że albo kwas askorbinowy jest lewoskrętny, albo jest witaminą C. Nie da się jednocześnie, bo kwas L-askorbinowy, czyli witamina C, jest prawoskrętny. 

A teraz dłużej:

Zacznijmy od tego, że cząsteczki, z których jesteśmy zbudowani, oprócz tego, że są związkami chemicznymi i mają swoje właściwości chemiczne, czyli zdolność do wchodzenia w różne reakcje, to posiadają także określony kształt. A kształt cząsteczki jest ważny. Dla funkcjonowania żywych organizmów – niezmiernie ważny. Ponieważ cząsteczki aktywne biologicznie dopasowują się do siebie przestrzennie, rozpoznają się po kształcie, ich kształt określa, do czego mogą się przydać komórkom.

Czasami kształt cząsteczek wiąże się z tak zwaną izomerią optyczną.

Popatrzcie teraz na swoje dłonie. Są identyczne? Nie, oczywiście, że nie są. Nie rozdrabniajcie się na linie papilarne, blizny, czy minimalne różnice długości palców. Popatrzcie na ich kształt.

chiralność, izomeria optyczna

Lewa dłoń różni się kształtem od prawej dłoni: lewa i prawa dłoń są dla siebie lustrzanymi odbiciami. I jak weźmiemy rękawiczkę (taką porządną, szytą, a nie dzierganą) to od razu będziemy widzieć, czy jest przeznaczona na prawą, czy na lewą dłoń. Bo lewa i prawa mają swój określony kształt.

Jeżeli łatwiej Wam rozmyślać na płaszczyźnie, to zerknijcie jeszcze na klocki Tetris (obrazek z Wiki). Każdy klocek w przestrzeni dwuwymiarowej ma swój określony kształt, każdy inny. Pierwsze 3 nie mają izomerów optycznych, czyli w lustrze wyglądają dokładnie tak samo. Ale już dwie kolejne pary są dla siebie lustrzanymi odbiciami. Nie dopasujemy klocka S w taki sam sposób jak klocka Z, bo mają inny kształt.

Tetrominoes letter oriented.png

No więc cząsteczki niektórych związków chemicznych takich jak np. cukry (które nasze komórki spalają lub wykorzystują do budowy innych cząstek), czy aminokwasy (z których zbudowane są białka) mają określony kształt i teoretycznie możliwe jest występowanie cząsteczek wyglądających jak ich lustrzane odbicia (izomery optyczne). Tradycyjnie te lustrzane odbicia oznaczamy L- i D-.

Ważne jest to, że w żywych organizmach nie występują obie lustrzane cząsteczki (izomery), ale tylko jeden rodzaj. Wszystkie aminokwasy budujące białka, to L-aminokwasy, a wszystkie cukry, mają kształt oznaczany D.

Ta asymetria występująca w świecie żywych organizmów jest bardzo ważna. Bo cząsteczka o kształcie D- nie będzie pasowała do enzymów, receptorów, ani białek transportowych przystosowanych do cząsteczki o kształcie oznaczonym L. I na odwrót też nie. Tak jak nie wciśniemy lewego buta na prawą nogę, tak białko, które ma związać D-glukozę, nie rozpozna i nie zwiąże L-glukozy, bo nie będzie pasowała kształtem.

W trakcie procesów chemicznych możemy wyprodukować cząsteczki, które są lustrzanymi odbiciami cząsteczek występujących w żywych organizmach, ale żywe organizmy nie będą mogły ich wykorzystać. Zatem komórki karmione L-glukozą umrą z głodu.

Kształt to jedna cecha. Teraz druga część: aktywność optyczna.

Niektóre cząsteczki potrafią skręcać światło spolaryzowane. Światło spolaryzowane to taka uporządkowana wiązka fal świetlnych, że wszystkie fale drgają w tę samą stronę, a nie chaotycznie we wszystkich płaszczyznach. Jeśli światło spolaryzowane (czyli drgające w jedną stronę) przejdzie przez pojemnik z cząsteczkami aktywnymi optycznie, może zmienić płaszczyznę swojej polaryzacji (czyli drgania będą nadal uporządkowane, ale obrócą się w inną stronę). Jeżeli cząsteczki skręcą tą płaszczyznę w lewo – to taką substancję oznaczamy (-), a (+) jeżeli substancja obróci płaszczyznę polaryzacji światła w prawo. I teraz uwaga! Kształt L- i D- wcale nie pokrywa się ze skręcalnością światła (+) i (-). To są zupełnie inne cechy. Na przykład D-glukoza skręca światło w prawo, a D-fruktoza w lewo. Oba cukry są D- ale skręcają światło w różne strony.

Tak więc wreszcie dotarliśmy do kwasu askorbinowego. Są możliwe 4 kształty (izomery) kwasu askorbinowego, czyli 3,4-dihydroksy-5-(1,2-dihydroksyetylo)furan-2(5H)-onu:
kwas L-askorbinowy, kwas D-askorbinowy, kwas L-izoaskorbinowy i kwas D-izoaskorbinowy.
W świecie żywych organizmów występuje wyłącznie cząsteczka kwasu L-askorbinowego. Oprócz zdolności do wchodzenia w określone reakcje chemiczne, kwas L-askorbinowy ma swój kształt, który sprawia, że może zostać wykorzystany przez żywe organizmy. Kwas D-askorbinowy pomimo iż ma takie same właściwości chemiczne, ma inny kształt, więc nie może być używany przez żywe organizmy. Ponieważ kwas L-askorbinowy jest dla nas ważny, a nie potrafimy sami go wytwarzać, został nazwany witaminą C. Żadna inna forma kwasu askorbinowego nie może zostać nazwana witaminą C, tylko L-. A tak się składa, że kwas L-askorbinowy skręca światło spolaryzowane w prawo. Czyli jedyna prawdziwa witamina C, kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna.

Więc proszę nie powtarzajcie głupot, że kupiliście, łykacie, polecacie lewoskrętną witaminę C, bo coś takiego nie istnieje. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna, a literka L wcale nie odnosi się do skręcalności tylko do izomerii optycznej (kształtu cząsteczki). I tylko osoba nie posiadająca wiedzy może twierdzić inaczej. A Wy wiedzę już macie :)

Poza tym nie dajcie sobie wmówić, że w aptece jest zła witamina C, a tylko dobra witamina C jest polecana przez znachorów, czy inną panią Goździkową. To jest dokładnie taki sam związek. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy dostarczana przez firmy farmaceutyczne jest produkowana z naturalnej D-glukozy przez bakterie fermentacyjne, czyli żywe organizmy. A żywe organizmy nie wyprodukują cząsteczki o złym kształcie, tylko właśnie kwas L-askorbinowy – jedyną prawdziwą witaminę C. Taką samą jak ta izolowana z owoców. Teoretycznie można by produkować kwas D-askorbinowy metodami czysto chemicznymi, ale nikt tego nie robi, bo się nie opłaca. Bakterie są tańsze niż chemikalia. A każdemu handlowcowi chodzi o kasę. Znachorom też...

Na koniec proszę o jeszcze jedną refleksję. Zastanówcie się, czy naprawdę potrzebujecie kupić witaminę C? Bo moim zdaniem niekoniecznie. Ani tej z apteki, ani tej od znachorów. Ani produkowanej przez bakterie, ani tej izolowanej z owoców. Choć są sytuacje, kiedy suplementacja jest przydatna, to nie nabijajcie kabzy szarlatanom, ani farmaceutom bez powodu. Po prostu zmieńcie dietę. Może być to dieta cud. Warzywa i owoce zawierają wystarczająco dużo witaminy C. Nawet te zimowe, jeżeli codziennie zjadamy ich ponad 400 g. Nie trzeba jej z nich izolować i dosypywać w proszku do jedzenia. Poza tym w warzywach i owocach są jeszcze inne związki, które wspomagają i uzupełniają działanie witaminy C, a w tabletkach ich nie będzie. A poza tym na pewno witamina zawarta w owocach i warzywach będzie miała właściwy kształt i skręcalność optyczną.

warzywa i owoce

Smacznego! 

Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż
(z wykształcenia i zawodu biochemik, jakby komuś nie chciało się googlać, jakim prawem blogerka kulinarna mądrzy się o izomerii związków bioorganicznych)

P.S. Podstawy izomerii związków organicznych i bioorganicznych są opisane w każdym podręczniku do biochemii i chemii np.:
Lubert Stryer, Berg Jeremy M., Tymoczko John L., Biochemia. PWN, dowolne wydanie
Murray R.K., Granner D.K., Rodwell V.W. "Biochemia Harpera", PZWL, 2008, 
Fisher J, Arnold JRP. Chemia dla biologów. Krótkie wykłady. PWN 2008

Natomiast kwestia, czy jest sens przyjmować suplementy jest wyjaśniona m.in. tu:
Martínez ME, Jacobs ET, Baron JA, Marshall JR, Byers T. Dietary supplements and cancer prevention: balancing potential benefits against proven harms. J Natl Cancer Inst. 2012 May 16;104(10):732-9
Bjelakovic G, Nikolova D, Simonetti RG, Gluud C. Antioxidant supplements for preventing gastrointestinal cancers. Cochrane Database Syst Rev. 2008
O zastosowaniu witaminy C w leczeniu chorób niezakaźnych możecie też przeczytać w artykule: "Witamina C w leczeniu nowotworów i profilaktyce chorób niezkaźnych" KLIK.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19