| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż

różowe

piątek, 19 października 2012

Budzę się zmęczona. Przynajmniej trzy nocne karmienia odbierają mi szansę na dobicie do wymarzonych 58 kilo. Od świtu gotuję dwa zestawy posiłków dla dzieci, próbuję nie poddawać się porannej szarpaninie i rozświetlać ją uśmiechami, żeby Drożdżóweczki dobrze zaczęły dzień. Dzwoniąc słoikami pędzimy do instytucji, które się nimi zaopiekują. Pędzę do pracy. Czekają na mnie studenci, którym próbuję przekazać odrobinę chęci do szukania, do pytania. Czeka na mnie laboratorium, gdzie szukam odpowiedzi. Palce dobrze wiedzą, co trzeba robić. Hamulcowym jest tylko głowa. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Pędzę z powrotem, tramwaj tłucze się po torach, tramwaj tłucze mną, po głowie tłuką się różne myśli. Szybkie zakupy i objuczona niczym osioł wracam do domu - codzienna via crusis gospodyń domowych. Tym razem zdążę zrzucić ładunek, nim polecę po dzieci. Stęsknione, rozbawione, rozdrażnione, obrażone, rozmarzone, rozemocjonowane - jak na loterii. Dziękuję Bogu za jesień, skończyło się kilkugodzinne kiblowanie na placu zabaw. Tylko chwila na kręciołku i powolny spacer do domu. Dzwonię pustymi słoikami, podziwiamy zmarzniętą biedronkę, niestety - chińska. Tak, to piesek, to auto, koleżanka nie ma racji są jadalne kasztany, to gołąb, uważaj pod nogi, nie, nie możemy, tak pięknie szumią, o samolot. Pędem zabieram się za obiad. STOP! Młode ssaki mają swoje prawa, obiad dla reszty poczeka. Kładąc się, dopiero zaczynam czuć przeciążenie kolan i kręgosłupa, wymuszone przerwy czasem się przydają, w głowie kotłują się myśli. Gotowanie, jedzenie, karmienie i już jest wieczór. Blog jak nałóg woła choć na kwadrans. Jeszcze chwila na rozmowę, na zabawę i już zaczyna się przednocna orka. Mycie, zęby, pielucha, piżama. Jedno z głowy. Rozmowy, czytanie, drugie z głowy. Chwila z trzecim. Lecę na twarz. Wreszcie chwila dla mnie. Nie, skrzynka zapchana, wszystko na wczoraj, jak zwykle. Młody przebudza się. Potrzebuję jeszcze chwilę. Słodki ciężar wgniata mnie w krzesło. Jeszcze chwila w łazience. Patrzę na siebie. Nie potrzebuję lustra. Wiem kim jestem. Mam wszystko, co najważniejsze. Jedyne czego pragnę, to żyć dalej. Być sobą. Być żoną, mamą, uczyć, szukać, marzyć, być potrzebną. Być zdrowa.

Tagi: gadanie
00:28, pinkcake , różowe
Link Komentarze (18) »
czwartek, 13 października 2011

Starzeję się. Są takie chwile, kiedy to do mnie dociera. Tak, tak, wiem, mamy tyle lat, na ile się czujemy. Jednak są chwile, kiedy czuję, że mam więcej niż moje dwadzieścia. Fizjologia człowieka jest nieubłagana, mniej więcej do 20 roku życia rośniemy, później się już tylko starzejemy... Uszy już nie drwią bezkarnie z mrozu, a pod płaszcz muszę zakładać dodatkowy sweter

Nigdy nie lubiłam pieczonych jabłek. Były dla mnie zaprzeczeniem samej idei jabłkowości. Kwintesencją jabłek jest ich jędrność, donośna chrupkość, świeża soczystość. A po upieczeniu miękkie to, rozmlaskane, ociekające... Starzeję się... A może po prostu dojrzewam? Polubiłam tą aksamitną słodycz rozpulchnionego owocu.

jabłko pieczone z żurawiną i różą, różowy tydzień

Pieczone jabłka z różą i żurawiną

po jabłku na łebka (średnio twarde, nie za słodkie, tu akurat młode lobo)
po łyżce suszonej żurawiny
po łyżeczce konfitury z płatków róż (tak, wiem, to zboczenie), może być też inna np.: wiśniowa

Jabłka umyć. Nożykiem wydrążyć gniazda nasienne. Są do tego specjalne wykrawaczki, jednak moim zdaniem, nie są zbyt dokładne i zostawiają za mało miejsca na nadzienie. Nałożyć do środka żurawinę zmieszaną z konfiturą. Żurawinę można wcześniej namoczyć w nalewce (mmmmalinowej) lub innym smakowicie owocowym alkoholu. Jako że z Mamutkiem nie tylko dzielę płyny fizjologiczne, lecz również gotowe jabłuszka, więc cierpię wersję abstynencką. Młoda jest za młoda i tak jak ja za młodu nie lubi pieczonych jabłek.
Skórkę jabłka warto po nakłuwać dookoła, żeby nie pękła podczas pieczenia. Wstawić do pieca i trzymać w temperaturze 180°C, aż jabłka zmiękną, czyli od 30 do 50 minut w zależności od ilości i wielkości jabłek.

jabłko pieczone z żurawiną i różą, różowy tydzień

A czemu jabłka na Różowy Tydzień? Czyżby dwa jędrne/sflaczałe jabłuszka z czymś Wam się kojarzyły? Hę?... Ja miałam na myśli tylko to, że różowe są w środku:)

jabłko pieczone z żurawiną i różą, różowy tydzień, różowe pieczone jabłko

Jeżeli tak jak ja, macie już skończone 20 lat, to pamiętajcie, żeby o siebie dbać.



poniedziałek, 18 października 2010

Czy marzycie czasem, żeby być bohaterkami? Heroinami przenoszącymi góry i rzucającymi wagonami kolejowymi, które potrafią się obejść bez snu przez kilka dni i strzelać z kałacha jedną ręką?

Bo ja wcale nie chcę być bohaterką. Chcę sobie spokojnie i nudno żyć. Nie chcę być zmuszona do podejmowania heroicznych wyzwań. Nie chcę codziennie walczyć. Nie chę dzień w dzień patrzeć śmierci w oczy i śmiać się z niej. Jestem tchórzem. Dlatego się badam.

Kilka lat temu ten strach mnie zmienił. Utwierdziłam się w przekonaniu, że jestem tchórzem i nie chcę być bohaterką. Nie chcę, żeby moje kochane Drożdżóweczki musiały być dzielne i bohaterskie. Choć niektórych badań się brzydzę lub boję, to bardziej się boję ich zostawić.

Kończy się Różowy Tydzień. Solidaryzujemy się, wzruszamy, informujemy, przekonujemy i bla bla bla, pitu pitu. Pieczemy i gotujemy na różowo, bo różowy jest fajny. Tylko że to nie chodzi o to, żeby przypinać różową wstążeczkę. Chodzi o to, żeby żyć.

kropelki z galaretki, Różowy Tydzień

W czasie samoobmacywania można spokojnie wyczuć guza wielkości 4 mm. Niemal wszystkie guzy poniżej 1 cm są całkowicie wyleczalne. Żeby tak urosnąć, guz potrzebuje kilku lat, więc jeżeli raz na 2 lata zrobicie USG i co miesiąc się same sprawdzicie, będziecie mogły sobie spokojnie żyć. W dodatku zdecydowana większość zmian, jakie powstają w tkance piersiowej w ogóle nie ma nic wspólnego z nowotworem. Jesteście bohaterkami, czy - tak jak ja - tchórzami?

Kolega z liceum - onkolog, opowiadał mi ostatnio o kobiecie, która przyszła z 10 cm guzem. Umrze.
Ja nie mam nawet takich dużych piersi.

A galaretka, jak to galaretka. Domowa, truskawkowa, różowa. O niej opowiem jutro, bo to już zupełnie inna bajka.

Różowa galaretka z pianką i różowe kuleczki z galaretki

Tagi: gadanie
12:37, pinkcake , różowe
Link Komentarze (12) »
wtorek, 12 października 2010

Znów obchodzimy Różowy tydzień. U mnie więc też będzie różowo i tematycznie.

różowe cycusie, Różowy Tydzień, muffinki czekoladowe z różowym lukrem

Pewnie można by zrobić jeszcze bardziej dosłowną potrawę;)

Cycuszki czyli czekoladowe muffinki z mojego rewelacyjnego ciasta bez jajek, takiego jak zawsze, z tym, że do ciasta dodałam dwie łyżki gorzkiej czekolady (niech żałuje ten, kto jeszcze nie spróbował;)), pokryte lukrem cytrynowym z malusieńką kropelką soku z buraka i zblanszowane migdały.

A teraz druga część:

Wiem, że jest w naszym gronie całkiem sporo karmiących mam. Mam do Was jedną prośbę:

Jeżeli wyczujecie w swojej piersi guzek, to zanim zaczniecie katować swój biust okładami z mrożonej kapusty, zróbcie USG. Nie słuchajcie gadania pielęgniarek z poradni laktacyjnej, nawet najlepszej w województwie, że to tylko zastój pokarmu, tylko idźcie zrobić USG. Z marszu, nie musicie się przejmować dniem cyklu, bo karmicie. Nie słuchajcie opinii, że to depresja poporodowa czy histeria młodej matki, tylko zróbcie USG. Lepiej wydać 60 złotych na całkowicie bezbolesne badanie, które wykaże faktycznie zastój pokarmu, niż zorientować się po kilku miesiącach, że już za późno na skuteczne leczenie. Naprawdę lepiej wiedzieć wcześniej i od razu zareagować. Dziecku bardziej potrzebna jest żywa mama niż kilka miesięcy więcej wiszenia na cycku i sieroctwo zanim nauczy się mówić.

A teraz życzę smacznego:)

różowe cycusie, Różowy Tydzień, muffinki czekoladowe z różowym lukrem

sobota, 13 lutego 2010

Nigdy nie przepadałam za Walentynkami. Jednak im jestem starsza tym więcej sentymentu mam do tego dnia. Nadal ich nie obchodzimy. Ale przecież wystarczy stanąć na przekór komercji (i nic nie kupować tego dnia), a zostawić tylko miłą, dodatkową okazję dla okazania czułości. Bo to przecież tylko kolejny dzień pełen miłości. Na etapie "długo i szczęsliwie" Walentynki powinny być codziennie.

Czy pamiętacie, aby przynajmniej raz dziennie powiedzieć: "Kocham Cię" i dać sobie minimum 4 buziaki dziennie? I żeby dzielić się obowiązkami, tak aby jedna osoba nie "dźwigała" więcej niż 60% z nich? Żeby mieć choć chwilę czasu by spędzić go razem i również chwilę tylko dla siebie?

A może zjeść razem słodką babeczkę z różowym i z różanym akcentem?

czekoladowe babeczki na różowo, kakowe muffinki z różem

Babeczki czekoladowe z różą

1 szklanka mąki
0,5 szklanki bułki tartej
0,5 szklanki brązowego cukru
2 kopiate łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia BIO
5 łyżek oliwy
1 jajko przepiórcze (nie wiem po co?:))
1 szklanka mleka koziego
mała łyżeczka konfitury różanej do każdej babeczki

Suche składniki zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Nałożyć do papilotek i do każdej porcji nałożyć różanej konfitury. Piekłam ok. 25 minut w 180°C.

Udekorować roztopioną gorzką czekoladą i różową posypką.

Uczucie może wypływać nawet z kubka ulubionej herbaty...

zakochane kubeczki

środa, 14 października 2009

Wreszcie wszyscy pieką różowe ciasta i nikt się nie wstydzi tego koloru ;) Ja upiekłam czekoladowe na życzenie dzielnej Przedszkolaczki, ale w tym tygodniu różowy musi być!

Różowe ciasto z rodzinką Misiów, ciasto Kocham Cię Misiu, pink ribbon week cake, almond chocolate eggless cake, vegan cake with almonds for pink ribbon week

Od różowego ciasta wszystko się zaczęło. Na różowe ciasto chwilowo wracam.

Dlaczego każdy różowy tydzień jest taki ważny?
Bo mam dla kogo żyć.
Bo przecież sobie nie poradzą beze mnie.
Bo muszę być świadkiem ich życia.

Badajcie się dziewczyny regularnie, tak zwyczajnie, bez zadęcia.
Bo macie dla kogo żyć.
Bo nie poradzą sobie bez Was.
Bo ktoś musi patrzeć jak oni dorastają, starzeją się, zmieniają.
Bo im wcześniej wykryjecie, tym szybciej choroba zniknie z Waszego życia.

 


Ciasto czekoladowo-migdałowe

3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki mielonych migdałów
0,5 szklanki brązowego cukru
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
1 łyżka Amaretto
1 łyżeczka octu (np jabłkowego lub balsamicznego)
1 szklanka mleka koziego rozcieńczonego wodą

Suche składniki zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Piekłam ok. 20 minut w 180°C w malutkiej tortownicy.

Różowy lukier

Sok wyciśnięty z buraka (wystarczy kilka kropel, ja stanowczo przesadziłam z nasyceniem różu:)), chlapka Amaretto, szczypta kwasku cytrynowego i cukier puder do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji.

Rodzinka Misiów

Potrzebny: marcepan, kakao, sok z buraka, pisaki tortowe i chwila zabawy z Córcią.
Tata Miś, Mama Miś, Córcia Miś - nikogo nie może zabraknąć.

Kwiatuszki miały służyć zatuszowaniu niedoskonałości lukru, ale to one zniknęły pierwsze ;)

Różowe ciasto z rodzinką Misiów, pink ribbon week cake, almond chocolate eggless cake, vegan cake for pink ribbon week

A tak ciasto wyglądało w środku:

Różowe ciasto z rodzinką Misiów na Różowy tydzień, pink ribbon week cake, almond chocolate eggless cake, vegan cake for pink ribbon week, rozowy tydzien

piątek, 13 lutego 2009

- Mamo, upiekaj mi ciasto. Prooooosze!
- A jakie ciasto byś chciała?
- Lóżowe.
- Ale ja nie umiem upiec różowego ciasta.
- To wymyśl.
No i wymyśliłam:

1 szklanka soku żurawinowego
1,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
1 łyżka spirytusu
100 g suszonych żurawin

Wszystko wymieszałam i piekłam w kwadratowej formie w 160 stopniach z termoobiegiem 20 minut.
Pyszne i różowe!

różowe ciasto, pink cake, cranberry cake

To ciasto mnie ośmieliło w ekperymentach cukierniczych i zainspirowało nazwę blogu:)

Niestety niezbyt się nadaje na Walentynki, bo po wierzchu jest rudo-szare. Później doczytałam etykietę i okazało się, że sok był z żurawin, aronii i czarnej porzeczki. Myślę, że mogłoby też się udać na soku z ciemnych winogron.