| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
piątek, 06 marca 2009

 

Szukałam przepisu na kurczaka z orzechami, ale na ugotujto znalazłam z cytryną:)
Oczywiście moja skleroza twórczo przerobiła danie, bo nie chciało mi się zapisywać przepisu.

Kurczaka pokroić na średniej wielkości paski, posolić, popieprzyć, dodać pokrojoną w plastry połowę cytryny, sok z drugiej połowy cytryny i pokrojoną cebulę. Zalać paroma łyżkami oliwy. Poszłam na spacer i pozwoliłam, żeby się zamarynowało. Na patelni z olejem podsmażyłam mięso. Kiedy się zrumieniło z jednej strony, dodałam całą pozostałą zawartość rondelka i smażyłam do końca.

Danie wyjątkowo trafiło w gust mojego kochanego W :)

czwartek, 05 marca 2009

Ostatnio kilka razy widziałam domowe Bounty, przepis znalazłam na blogu Moje Wypieki i zaadaptowałam po naszemu:) Ponieważ to eksperyment, zrobiłam mikroporcję, żeby nie marnować produktów, gdyby coś poszło nie tak...

pralinki bezmleczne, chocolates

Bounty

Wyszło 9 pełnowymiarowych czekoladek i jeszcze starczyło na różne cosie:)

100 g wiórków kokosowych
30 ml mleka sojowego
50 g cukru pudru
40 g margaryny
gorzka czekolada (tabliczka)

Wymieszałam wiórki z cukrem pudrem. Podgrzałam mleko z margaryną, jak się rozpuściło, zmieszałam z wiórkami.

Za pierona się to nie chciało lepić, zmarnowałam trochę kokosa i czekolady na próby. Ponieważ czekać godzinę, aż masa zastygnie w lodówce też mi się nie chciało, więc wspomogłam się silikonowymi foremkami do lodu:)

Wysmarowałam dołki czekoladą, po 5 minutach w lodówce, formy do pralinek były gotowe. Poupychałam do środka masę kokosową i zatkałam po wierzchu czekoladą.

Po godzinie można było jeść. I to był błąd. Znaczy były całkiem smaczne, ale te 2 sztuki, które dotrwały do dnia następnego, to dopiero nabrały smaku i charakteru :P

Ogólnie smaczne. Mała wcinała tak, że po uszy się wysmarowała, ale jak ktoś może na maśle i z prawdziwym mlekiem, to niech nie kombinuje:)

pralinki bezmleczne

Natomiast kokosanki to efekty próbnego zlepiania bounty, które się nie zmarnowały.To te w prawym górnym rogu:)

Czekoladę zmieszaną z kokosem też upchnęłam do foremek, a do środka wetknęłam malutką kulkę marcepana. Jak to w życiu bywa, prowizorka przerosła smakiem pierwowzór:)

 

Pralinki marcepanowe

Nic prostszego i na dodatek nie da się zepsuć:)

Utoczyć kulki z gotowego marcepana, w każdą wtykając orzech laskowy. Oblać czekoladą i obtoczyć w tartych migdałach. Mniam!

 

Pralinki migdałowe

Resztki tartych migdałów, których używałam do obtaczania marcepanków, zmieszałam z czekoladą. W taką masę wetknęłam malutkie kuleczki marcepana, obtoczyłam w cukrze, a na wierzchu położyłam orzechy pekanowe.

Nie wiem czemu nie cierpię nazwy: pralinki. Czekoladki to zawsze dla mnie były i będą:)

 

Jeszcze została mi odrobina rozpuszczonej czekolady więc powstały
czekoladowe listki

Rozpuszczoną czekoladą posmarowałam spód liści cytryny (domowa hodowla) i odstawiłam do zastygnięcia. Potem wystarczyło tylko oderwać liść jak plaster i gotowe. Chciałam ich użyć do ozdobienia tortu orzechowego (dlatego w ogóle w domu miałam orzechy laskowe, pekany i marcepan) ale moja kochana Córeczka uznała, że są śliczne i od razu je zjadła:)

Do tego typu ozdób nadają się w miarę sztywne, nietoksyczne liście o wyraźnym rysunku żyłek.

chocolate leaves, czekoladowe liście

Danie na śniadanie dość zaskakujące, ale dzieci nie mają uprzedzeń żywieniowych:)

makaron z warzywami

To po prostu makaron ugotowany z mieszanką sałatkową, polany oliwą. Czasem z brokułami, czasem z pełnoziarnistym makaronem.

Nie widzę powodu, żeby nie przygotować takiego śniadania, jeśli Dzieciątko prosi o "makalon z bloskiem i kulydzą i malchewą".  Takie danie dośc często pojawia się na śniadanie lub na kolację.

Natomiast, kiedy Tatusiowi wypada poranny dyżur, mój W podnosi mi poprzeczkę i układa ze śniadania kwiatki, buźki, obrazki. Niestety większość nie została sfotografowana, bo mój Mąż jest normalny i nie pstryka fotek jedzeniu. A jak wracam w południe z pracy, to zastaję marne resztki i zadowolone dziecko:)

Ochota na niemięso:)

środa, 04 marca 2009

 

 

Przepis dostałam od siostry, nawet kilka razy go dostawałam, ale że za każdym razem wino lało się obficie, nie mogłam go zapamiętać:) Co zapamiętałam, a co wymyśliłam?...

1 szklanka letniej wody
20 g drożdży
1 łyżeczka glukozy
3 łyżki oliwy z oliwek
2,5 szklanki mąki, ja użyłam „Góralskiej” mieszanki kalibrów 750 i 2000

świeży tymianek, rozmaryn lub inne ulubione zioła

pół łyżeczki gruboziarnistej soli morskiej

Drożdże rozetrzeć z glukozą, zmieszać z letnią wodą. Dodać oliwę i po trochu mąkę. Powinno powstać bardzo luźne ciasto, takie łyżką mieszane:) Postawić w ciepłym miejscu na 10 minut. Delikatnie wyłożyć na blachę wysmarowaną oliwą. Odstawić do wyrośnięcia na przynajmniej 40 minut. Kiedy porządnie urośnie posypać ziołami i gruboziarnistą solą. Piec w 200°C, aż się zrumieni czyli ok. 20 minut.

Acha, warto przed włożeniem do piekarnika spryskać oliwą, ale ja zazwyczaj sobie o tym przypomniam po fakcie:)

wtorek, 03 marca 2009

Dziś dla odmiany wspomnienie mojego najlepszego tortu.

To był tort weselny, który 10 lat temu zrobiłam dla mojej siostry. Pracowałam nad nim przez dwa dni i dwie noce. Włożyłam w to ciasto całe serce i mnóstwo wysiłku. Włożyłam w niego tyle pracy, że podczas wesela nie byłam w stanie nawet go spróbować. Zbyt wiele mnie kosztował:/ Patrzyłam tylko, jak goście jedzą i mdleją z zachwytu. Wszyscy składali mi gratulacje, a ja patrzyłam tępo, jak kolejne kawałki znikają z tacy. Na szczęście panna młoda była przytomna i spakowała mi ogromny kawał, który na spokojnie skonsumowałam dnia następnego. To był nie tylko najlepszy tort, jaki zrobiłam, to był najsmaczniejszy tort, jaki kiedykolwiek jadłam. Po tym weselu przez 3 lata nie potrafiłam się otrząsnąć i upiec czegokolwiek - nic nie byłoby tak smaczne. Wypaliłam się kompletnie na tym cieście:/

wedding cake

Przepis pochodził z Kuchni nr 6 z 1996 roku.

Biszkopt migdałowy:

Oryginalny przepis:
9 jajek
350 g zmielonych migdałów
2/3 szklanki cukru
szczypta soli

Ja piekłam dwa biszkopty z 8 i 6 jajek.

Oczywiście oba placki padły mi po wyjęciu z piekarnika i musiałam piec dodatkowe dwa ciasta. Nie miałam już migdałów, więc upiekłam zwykłe biszkopty z dodatkiem olejku migdałowego. Też klapły:/ Ale przed północą w czwartek ciasta były gotowe.

Masa kawowa

1 szklanka cukru
2 szklanki mleka
3 żółtka
kostka masła
2,5 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki kawy rozpuszczalnej
2 łyżki rumu

Przygotowałam chyba podwójną lub półtorej porcji. Masło utrzeć z cukrem. Z mleka, kawy i skrobi ugotować budyń. W momencie dodania pierwszego żółtka masa popłynęła. Myślałam, że może zsiądzie się w lodówce, ale gdzie tam! O godzinie 22 w piątek ratowałam masę żelatyną rozpuszczoną w małej ilości mleka.

Tort ponczowany mocną herbatą z rumem.

Na wierzchu bita śmietana ubita z cukrem waniliowym. Przynajmniej ta mnie nie zawiodła. Nie uległam pokusie użycia fixu i wyszła sztywna jak... jak... jak bardzo sztywna śmietana:)

O 2 w nocy tort udekorowany migdałami leżał w lodówce, a ja padłam na łóżko.

wedding cake, migdałowy tort weselny

Osobiście wiozłam go do restauracji. Gdyby ktoś go naruszył, chyba polałaby się krew.

Nie wiem, czy udałoby mi się odtworzyć tamten smak, to była magia...

Na szczęście na nasze wesele tort robił dla nas wujek (też profesjonalista - profesor chemii:)), ja go tylko dekorowałam białą czekoladą. Też był pyszny! Czekoladooowyyyyy! Mój W twierdzi, że to był najlepszy tort jaki jadł:)

czekoladowy tort weselny, chocolate wedding cake

 

poniedziałek, 02 marca 2009

To było najgorsze ciasto, jakie jadłam. Co prawda nie robiłam go osobiście, tylko moja mama dla swojej ukochanej wnusi 5 lat temu, ale ja również ponoszę za nie odpowiedzialność. Zrobiłam do niego masę, dekorację też, ale moja największa wina polegała na tym, że nie powstrzymałam babci przed zrobieniem tego tortu:D

tort kruchy

Ciasto takie, jak na ciasteczka piwoszki:

2 szklanki mąki
1/2 szklanki piwa
1 margaryna

Wszystko trzeba zagnieść, schłodzić i rozwałkować.

Dwa podstawowe błędy, którym nie zapobiegłam (cóż akurat nie dysponowałam bronią palną) to: 1- nie posłodzenie ciasta, 2 -naponczowanie go. W efekcie powstała okropna w smaku lepka klucha:[

Masa czekoladowa to margaryna utarta z cukrem pudrem, rozpuszczoną gorzką czekoladą i budyniem zrobionym z półtorej szklanki słodkiego mleka sojowego i 2 łyżek mąki ziemniaczanej. Masa była nie tylko jadalna ale nawet całkiem smaczna. Chociaż rodzina była dopiero na etapie przyzwyczajania się do smaku mleka sojowego, to masę wszyscy zlizywali a ciasto wylądowało w koszu.

Jednak to był pierwszy tort, jaki mogła zjeść moja alergiczna siostrzenica i była zachwycona samą ideą tortowatości. A misiu?... Ach, misiu! Jejku, jak ona się z niego cieszyła, wspominała go jeszcze po roku.

Tak więc, o ile ciasteczka są bardzo fajne, to tort był całkowitą pomyłką. Ale cóż, nie znaliśmy wtedy innych przepisów na ciasta bez jajek i mleka. Wtedy nie miałam internetu ani motywacji:)

Biedna była moja siostrzenica, dobrze, że już jej prawie ustąpiła ta alergia. Mam nadzieję, że mojej Córci też minie...

Tak mnie wzięło na wspomnienia, bo już nie długo będą 8 urodziny siostrzenicy, a poza tym mam teraz porównanie z tortem bezalergicznym na 3 urodziny dla własnej Córki, który jest tutaj.

Znalazłam zdjęcie rok później. Takie samo ciasto (ale z cukrem waniliowym), taka sama masa, lecz w ogóle nie ponczowane. Pod masą czekoladową była jeszcze masa pomarańczowa, taka jak w mazurku. Może nie było rewelacji ale już duuużo lepiej;)

tort urodzinowy dla alergika, tort dla dziecka ze skazą białkową, bezjajeczny bezmleczny tort, tort w diecie bezmlecznej i bezjajecznej, tort urodzinowy bez jajek

sobota, 28 lutego 2009

Nie kuchnia panny Marple, ale Pani Hudson, gospodyni Sherlocka Holmesa:)

Ciasto kruche:

pół kostki masła lub margaryny
pół szklanki cukru
2 łyżki brandy lub koniaku
szklanka mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1,5 kg jabłek, żeby każde było inne: twarde słodkie, miękke słodkie, twarde kwaśne, miękkie kwaśne, chrupiące winne itd. Ja kupiłam jabłka "drugiej kategorii" (kg za 50 groszy), z których dało się wybrać tylko poobijane a nie zgniłe.
Do tego cynamon i cukier waniliowy.

Ugnieśc ciasto, wyłożyć na blachę zawijając na brzegach, przykryć obranymi i pokrojonymi lub startymi jabłkami zmieszanymi z cukrem waniliowym i cynamonem. Piec w 200 st. przez 40-50 minut.

apple pie, szarlotka

W kuchni panny Marple

piątek, 27 lutego 2009

2 szklanki mąki
1/2 szklanki piwa
1 margaryna

Wszystko trzeba zagnieść, schłodzić i rozwałkować. Wycinać ciasteczka i po prostu upiec w 180 stopniach.

Druga opcja to wycinać kółka (lub kwadraty:)), nałożyć marmoladę, ulepić pierożki i piec.

Osobiście wolę te z marmoladą, chociaż te płaskie też mają swój urok małosłodkiej przekąski.

ciasteczka piwoszki, beer cakes, wegańskie ciasteczka na piwie