| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
czwartek, 12 marca 2009

 

Kuzynka mojego kochanego W obdarowała nas królikiem. Zamrożonym w całości. Kompletnie nie wiedziałam, co z nim zrobić i leżał w zamrażalniku i leżał i leżał... Aż kupiłam butlę czerwonego wina i zdobyłam się na odwagę ;P

Nie mam pojęcia, jak się porcjuje królika, więc kiedy się rozmroził odcięłam mu łapy i tyle. Z reszty ugotowałam rosół w połączeniu z połową kilograma kurzych skrzydełek i paczką jarzyn (bez cebuli, bo nie lubię). Wyszedł bardzo smaczny:) Mięso zjedliśmy następnego dnia z kaszą i buraczkami.

Natomiast cztery łapy podsmażyłam na oliwie, dodałam cebulę i zalałam szklanką czerwonego wina. Dodałam tymianek, przykryłam i dusiło się to do miękkości. Bardzo dobre jedzenie.

W przyszłym tygodniu przyrządzę tak samo kurczaka:)

królik w winie

środa, 11 marca 2009

Ten przepis wypracowałam i dopracowałam sama na podstawie 4 różnych przepisów, tak, żeby był prosty, szybki i pyszny:) Wielokrotnie go użyłam, za każdym razem efekt murowany. Po prostu super!

Ciasto marchewkowe

2 szklanki tartej marchewki (na drobnych oczkach, ale nie na miazgę)
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru (w tym może być łyżka cukru z wanilią)
4 jajka
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu

Żeby składniki się dobrze zmieszały robię tak: białka ubijam z połową cukru, żółtka z drugą połową cukru. Marchewkę mieszam z sypkimi i olejem, łączę z żółtkami, potem z białkami. Piekę na dużej blaszce w 180 °C przez 40 minut. Ciasto nie może być w małej formie, bo jeżeli jest za wysokie, od spodu robi się zakalec. W dodatku na wierzchu ciasta robi się taka cieniutka słodka skorupka, którą ubóstwiam! Więc im większa powierzchnia, tym więcej skorupki:P

Taką wersję - najprostszą, ciasta marchewkowego lubię najbardziej, ale robiłam też wariacje: z siekanymi orzechami włoskimi lub zastępując część mąki tartymi orzechami laskowymi. 

Co tu mówić, ciasto jest rewelacyjne. To mój popisowy wypiek na każde wyjście lub spotkanie, na którym wypada się pojawić z czymś do jedzenia:)

Wypiek dla wielbicieli Rogalików marchewkowych, czyli wariacja na temat szarlotki i marchewek:)

Kruche ciasto marchewkowe:

150 g tartej marchewki
3/4 kostki margaryny
półtorej szklanki mąki
4 łyżki cukru
pół łyżeczki proszku do pieczenia

8 jabłek, cynamon, sok z cytryny

Ciasto zagnieść i połowę wyłożyć na małą tortownicę. Podpiec pod górną grzałką piekarnika 10-15 minut. Na to wyłożyć posiekane lub starte jabłka z cynamonem i sokiem z cytryny. Jabłka przykryć drugą połową ciasta i piec 40 minut w 180 stopniach.

Ja wolę szarlotki z jabłek, które się nie rozpiekają i mają wyrazisty smak.

szarlotka marchewkowa

Wg mnie eksperymentować jest lepiej na mniejszej porcji, bo jakby coś nie wyszło, to szybciej się przełknie;)

W sumie nie wiem, co mnie podkusiło, żeby połączyć szarlotkę z marchewką, miało być zwykłe kruche ciasto... Ale mogę ogłosić konkurs na nazwę tego ciasta:)

Eksperyment można uznać za udany:) Efekt bardzo oryginalny, bo lekkie i kwaskowate nadzienie jabłkowe nie dało się stłamsić wyrazistemu smakowi marchewki.

A kwiatuszek był od Tatusia dla tatusiowego Kwiatuszka:)

poniedziałek, 09 marca 2009

Czyli 2-kilogramowy łosoś. Uwielbiam łososia w każdej postaci. W Szwecji przełamałam przekonanie, że to ryba wykwintna i jadłam ją przy kazdej okazji. Przywiozłam te przyzwyczajenia do ojczyzny. Córcia przejęła umiłowanie w genach i tak samo pochłania go w dowolnych ilościach. Tatuś lubi, ale bez takich emocji, które towarzyszą mi:)

łosoś

Tego upiełam w folii wysmarowanej oliwą. Ledwie się zmieścił. Znaczy nie zmieścił się - ogon był zawinięty na szybie piekarnika. Pyszności! Różowe soczyste mięsko, różowe lekkie wino i cała rodzina przy stole. Nic więcej nie trzeba do szczęścia.

sobota, 07 marca 2009

Ostatnio z powodu tygodnia kuchni rosyjskiej pełno było wszędzie blinów. To nasunęło mi wspomnienie jednego ze smaków dzieciństwa. Placki-pankracki to były placuszki z samej mąki na wodzie (czasem na mleku), z odrobinką soli, które smażyłyśmy jako dzieci, kiedy rodziców nie było w domu. Ja byłam kurduplem, siostra już potrafiła odpalić palnik. W domu się nie przelewało, chleb i wędlina były reglamentowane, a w brzuchu burczało. W dodatku ta adrenalina, przygoda, że same coś robimy! Ech, aż mi się łezka zakręciła...

Swojemu dziecku zrobiłam placki-pankracki w wersji de luxe:)

placki pankracki

Mąka, mleko sojowe, szczypta soli. Smażone na oleju. Do tego rozpuszczona czekolada i orzechy oraz 2 dżemy do wyboru rozsmarowywane z wielkim skupieniem:)

piątek, 06 marca 2009

 

Szukałam przepisu na kurczaka z orzechami, ale na ugotujto znalazłam z cytryną:)
Oczywiście moja skleroza twórczo przerobiła danie, bo nie chciało mi się zapisywać przepisu.

Kurczaka pokroić na średniej wielkości paski, posolić, popieprzyć, dodać pokrojoną w plastry połowę cytryny, sok z drugiej połowy cytryny i pokrojoną cebulę. Zalać paroma łyżkami oliwy. Poszłam na spacer i pozwoliłam, żeby się zamarynowało. Na patelni z olejem podsmażyłam mięso. Kiedy się zrumieniło z jednej strony, dodałam całą pozostałą zawartość rondelka i smażyłam do końca.

Danie wyjątkowo trafiło w gust mojego kochanego W :)

czwartek, 05 marca 2009

Ostatnio kilka razy widziałam domowe Bounty, przepis znalazłam na blogu Moje Wypieki i zaadaptowałam po naszemu:) Ponieważ to eksperyment, zrobiłam mikroporcję, żeby nie marnować produktów, gdyby coś poszło nie tak...

pralinki bezmleczne, chocolates

Bounty

Wyszło 9 pełnowymiarowych czekoladek i jeszcze starczyło na różne cosie:)

100 g wiórków kokosowych
30 ml mleka sojowego
50 g cukru pudru
40 g margaryny
gorzka czekolada (tabliczka)

Wymieszałam wiórki z cukrem pudrem. Podgrzałam mleko z margaryną, jak się rozpuściło, zmieszałam z wiórkami.

Za pierona się to nie chciało lepić, zmarnowałam trochę kokosa i czekolady na próby. Ponieważ czekać godzinę, aż masa zastygnie w lodówce też mi się nie chciało, więc wspomogłam się silikonowymi foremkami do lodu:)

Wysmarowałam dołki czekoladą, po 5 minutach w lodówce, formy do pralinek były gotowe. Poupychałam do środka masę kokosową i zatkałam po wierzchu czekoladą.

Po godzinie można było jeść. I to był błąd. Znaczy były całkiem smaczne, ale te 2 sztuki, które dotrwały do dnia następnego, to dopiero nabrały smaku i charakteru :P

Ogólnie smaczne. Mała wcinała tak, że po uszy się wysmarowała, ale jak ktoś może na maśle i z prawdziwym mlekiem, to niech nie kombinuje:)

pralinki bezmleczne

Natomiast kokosanki to efekty próbnego zlepiania bounty, które się nie zmarnowały.To te w prawym górnym rogu:)

Czekoladę zmieszaną z kokosem też upchnęłam do foremek, a do środka wetknęłam malutką kulkę marcepana. Jak to w życiu bywa, prowizorka przerosła smakiem pierwowzór:)

 

Pralinki marcepanowe

Nic prostszego i na dodatek nie da się zepsuć:)

Utoczyć kulki z gotowego marcepana, w każdą wtykając orzech laskowy. Oblać czekoladą i obtoczyć w tartych migdałach. Mniam!

 

Pralinki migdałowe

Resztki tartych migdałów, których używałam do obtaczania marcepanków, zmieszałam z czekoladą. W taką masę wetknęłam malutkie kuleczki marcepana, obtoczyłam w cukrze, a na wierzchu położyłam orzechy pekanowe.

Nie wiem czemu nie cierpię nazwy: pralinki. Czekoladki to zawsze dla mnie były i będą:)

 

Jeszcze została mi odrobina rozpuszczonej czekolady więc powstały
czekoladowe listki

Rozpuszczoną czekoladą posmarowałam spód liści cytryny (domowa hodowla) i odstawiłam do zastygnięcia. Potem wystarczyło tylko oderwać liść jak plaster i gotowe. Chciałam ich użyć do ozdobienia tortu orzechowego (dlatego w ogóle w domu miałam orzechy laskowe, pekany i marcepan) ale moja kochana Córeczka uznała, że są śliczne i od razu je zjadła:)

Do tego typu ozdób nadają się w miarę sztywne, nietoksyczne liście o wyraźnym rysunku żyłek.

chocolate leaves, czekoladowe liście

Danie na śniadanie dość zaskakujące, ale dzieci nie mają uprzedzeń żywieniowych:)

makaron z warzywami

To po prostu makaron ugotowany z mieszanką sałatkową, polany oliwą. Czasem z brokułami, czasem z pełnoziarnistym makaronem.

Nie widzę powodu, żeby nie przygotować takiego śniadania, jeśli Dzieciątko prosi o "makalon z bloskiem i kulydzą i malchewą".  Takie danie dośc często pojawia się na śniadanie lub na kolację.

Natomiast, kiedy Tatusiowi wypada poranny dyżur, mój W podnosi mi poprzeczkę i układa ze śniadania kwiatki, buźki, obrazki. Niestety większość nie została sfotografowana, bo mój Mąż jest normalny i nie pstryka fotek jedzeniu. A jak wracam w południe z pracy, to zastaję marne resztki i zadowolone dziecko:)

Ochota na niemięso:)