| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
BARDZO WAŻNE! Wszystkie zdjęcia są moją własnością, kopiowanie jest płatne. Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, podaj źródło, a mnie zostaw komentarz, czy smakowało:) Komentarzy reklamowych nie publikuję!
Kontakt
Moje strony
Najlepsze - bez jaj
FAQ
Przydatne linki


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
poniedziałek, 16 marca 2009

Kolejna porcja uszczęśliwiacza w kolorze łososiowym:)

Zwyczajnie usmażony na oleju, posolony solą morską, z kuskusem i obiad gotowy w 10 minut.

salmon, łosoś

niedziela, 15 marca 2009

Moja Córcia co jakiś czas marudzi o galaretki: "Mamusiu, zrobisz mi galetę? Mamusiu, kupię Ciebie galetę, a Ty mi udokujesz."

Tylko, że jak już zrobiłam, podziabała trochę łyżką i zostawiała. Wreszcie wymyśliłam, że moje ukochane stworzonko nie może sobie poradzić i zaczęłam jej wyrzycać z saleterki na talerzyk (jak nie wyjdzie po dobroci, to trzeba wstawić na 3 sekundy do wrzątku). Tadam! I tak oto cała porcja galeretki znika! Brała po prostu do ręki:)

galaretka, jelly

Potem spróbowałam robić galertki w silikonowych foremkach do lodu. Szczerze mówiąc spodziewałam się, że łatwiej będą wychodzić:/ Zrobiłam nawet dwukolorowe kwiatki (środek różowy, lub czerwony, reszta żółta lub pomarańczowa) ale się zagapiłam przy zanurzaniu we wrzątku i całe spłynęły:( Zniechęciłam się i chyba poprzestanę na kubeczkach.

Na zdjęciach: malinowa, truskawkowa, morelowa i cytrynowa. Wiele zachodu mnie to kosztowało, ale czasem udaje się dorwać galaretki farbowane naturalnymi barwnikami: luteiną E161b, chlorofilem E140, betaniną E162, antocyjanami E163, kurkuminą E100, karminem E120, karotenami E160a, ekstraktem z papryki E160c. Jak już znajdę, to zazwyczaj kupuję na zapas.

sobota, 14 marca 2009

Na Galerii Potraw ostatnio były modne zebry. Postanowiłam się przymierzyć:)

3/4 szklanki mleka sojowego
1,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
1 łyżka spirytusu

Ciasto podzieliłam na dwie części. Do jednej dodałam ekstrakt waniliowy do drugiej 3 łyżeczki kawy zbożowej, którą Córcia uwielbia.

Do małej foremki kekesówki nakładałam łyżką na zmianę jasne i ciemne ciasto. Piekłam w 180 °C przez godzinę. Okazało się za krótko i wyszedł bardzo smaczny zakalec:D

Na pewno nie wrócę do wersji bezjajecznej, bo dziecko i tak nie doceniło wzorka, ale kusi mnie standardowa wersja z kawą esspresso albo z adwokatem i czekoladą...

czwartek, 12 marca 2009

 

Kuzynka mojego kochanego W obdarowała nas królikiem. Zamrożonym w całości. Kompletnie nie wiedziałam, co z nim zrobić i leżał w zamrażalniku i leżał i leżał... Aż kupiłam butlę czerwonego wina i zdobyłam się na odwagę ;P

Nie mam pojęcia, jak się porcjuje królika, więc kiedy się rozmroził odcięłam mu łapy i tyle. Z reszty ugotowałam rosół w połączeniu z połową kilograma kurzych skrzydełek i paczką jarzyn (bez cebuli, bo nie lubię). Wyszedł bardzo smaczny:) Mięso zjedliśmy następnego dnia z kaszą i buraczkami.

Natomiast cztery łapy podsmażyłam na oliwie, dodałam cebulę i zalałam szklanką czerwonego wina. Dodałam tymianek, przykryłam i dusiło się to do miękkości. Bardzo dobre jedzenie.

W przyszłym tygodniu przyrządzę tak samo kurczaka:)

królik w winie

środa, 11 marca 2009

Ten przepis wypracowałam i dopracowałam sama na podstawie 4 różnych przepisów, tak, żeby był prosty, szybki i pyszny:) Wielokrotnie go użyłam, za każdym razem efekt murowany. Po prostu super!

Ciasto marchewkowe

2 szklanki tartej marchewki (na drobnych oczkach, ale nie na miazgę)
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru (w tym może być łyżka cukru z wanilią)
4 jajka
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu

Żeby składniki się dobrze zmieszały robię tak: białka ubijam z połową cukru, żółtka z drugą połową cukru. Marchewkę mieszam z sypkimi i olejem, łączę z żółtkami, potem z białkami. Piekę na dużej blaszce w 180 °C przez 40 minut. Ciasto nie może być w małej formie, bo jeżeli jest za wysokie, od spodu robi się zakalec. W dodatku na wierzchu ciasta robi się taka cieniutka słodka skorupka, którą ubóstwiam! Więc im większa powierzchnia, tym więcej skorupki:P

Taką wersję - najprostszą, ciasta marchewkowego lubię najbardziej, ale robiłam też wariacje: z siekanymi orzechami włoskimi lub zastępując część mąki tartymi orzechami laskowymi. 

Co tu mówić, ciasto jest rewelacyjne. To mój popisowy wypiek na każde wyjście lub spotkanie, na którym wypada się pojawić z czymś do jedzenia:)

Wypiek dla wielbicieli Rogalików marchewkowych, czyli wariacja na temat szarlotki i marchewek:)

Kruche ciasto marchewkowe:

150 g tartej marchewki
3/4 kostki margaryny
półtorej szklanki mąki
4 łyżki cukru
pół łyżeczki proszku do pieczenia

8 jabłek, cynamon, sok z cytryny

Ciasto zagnieść i połowę wyłożyć na małą tortownicę. Podpiec pod górną grzałką piekarnika 10-15 minut. Na to wyłożyć posiekane lub starte jabłka z cynamonem i sokiem z cytryny. Jabłka przykryć drugą połową ciasta i piec 40 minut w 180 stopniach.

Ja wolę szarlotki z jabłek, które się nie rozpiekają i mają wyrazisty smak.

szarlotka marchewkowa

Wg mnie eksperymentować jest lepiej na mniejszej porcji, bo jakby coś nie wyszło, to szybciej się przełknie;)

W sumie nie wiem, co mnie podkusiło, żeby połączyć szarlotkę z marchewką, miało być zwykłe kruche ciasto... Ale mogę ogłosić konkurs na nazwę tego ciasta:)

Eksperyment można uznać za udany:) Efekt bardzo oryginalny, bo lekkie i kwaskowate nadzienie jabłkowe nie dało się stłamsić wyrazistemu smakowi marchewki.

A kwiatuszek był od Tatusia dla tatusiowego Kwiatuszka:)

poniedziałek, 09 marca 2009

Czyli 2-kilogramowy łosoś. Uwielbiam łososia w każdej postaci. W Szwecji przełamałam przekonanie, że to ryba wykwintna i jadłam ją przy kazdej okazji. Przywiozłam te przyzwyczajenia do ojczyzny. Córcia przejęła umiłowanie w genach i tak samo pochłania go w dowolnych ilościach. Tatuś lubi, ale bez takich emocji, które towarzyszą mi:)

łosoś

Tego upiełam w folii wysmarowanej oliwą. Ledwie się zmieścił. Znaczy nie zmieścił się - ogon był zawinięty na szybie piekarnika. Pyszności! Różowe soczyste mięsko, różowe lekkie wino i cała rodzina przy stole. Nic więcej nie trzeba do szczęścia.

sobota, 07 marca 2009

Ostatnio z powodu tygodnia kuchni rosyjskiej pełno było wszędzie blinów. To nasunęło mi wspomnienie jednego ze smaków dzieciństwa. Placki-pankracki to były placuszki z samej mąki na wodzie (czasem na mleku), z odrobinką soli, które smażyłyśmy jako dzieci, kiedy rodziców nie było w domu. Ja byłam kurduplem, siostra już potrafiła odpalić palnik. W domu się nie przelewało, chleb i wędlina były reglamentowane, a w brzuchu burczało. W dodatku ta adrenalina, przygoda, że same coś robimy! Ech, aż mi się łezka zakręciła...

Swojemu dziecku zrobiłam placki-pankracki w wersji de luxe:)

placki pankracki

Mąka, mleko sojowe, szczypta soli. Smażone na oleju. Do tego rozpuszczona czekolada i orzechy oraz 2 dżemy do wyboru rozsmarowywane z wielkim skupieniem:)