| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
czwartek, 23 marca 2017

Ponieważ wiosna już się rozhulała, po raz kolejny zapraszam Was do używania kwiatków jak sałaty. Naprawdę fajnie sprawdzają się jako warzywny dodatek do kanapek. 

Na przykład takie kanapeczki z kwiatami forsycji, rukolą, listkami selera odrastającymi na parapecie, mascarpone i łososiem.

forsycja jadalna, jadalne kwiaty forsycja

A tu kanapki z mini bratkami (fiołkami rogatymi) i wiosennym wegańskim pesto chwastowym (podagrycznik, pokrzywa, krwawnik), które robiliśmy na warsztatach w Klubie Seniora.

pesto z chwastów, pasta z chwasta, kanapki z kwiatkami

Albo na przykład takie frymuśne tartinki na krakersach z kozim twarożkiem, szczypiorkiem i stokrotkami, zupełnie bez okazji:

kanapki z kwiatkami, kanapki ze stokrotkami, daisies tartines, tartinki z kwiatkami

Smacznego!

poniedziałek, 20 marca 2017

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy kolejny rok bawili się razem ze mną w Zielono mi! Na stronie zabawy KLIK możecie obejrzeć, co w tym roku udało nam się zjeść zielonego :)

Ja tymczasem zostałam zaproszona, w sumie bardzo tematycznie, na otwarcie restauracji "Zielonym do góry" w Krakowie przy ul. Lwowskiej 1 (KLIK).

zielonym do góry

Restauracja została pięknie urządzona w drewnie, szkle i roślinach, jest jasno i przestrzennie, a jednak przytulnie. Urzekła mnie sprytnie zaprojektowana, żywa, zielona ściana, pod którą akurat usiedliśmy.

Menu "Zielonym do góry" wydało mi się bardzo odważne. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo osadzone w sezonowych produktach. Na przednówku królują zimowe zapasy i przedstawione nam dania zostały skonstruowane w oparciu o rośliny strączkowe, korzeniowe, przetwory i kiszonki. Co przy obecnych trendach gastronomicznych jest raczej szokujące. Gdzieniegdzie przebijało się dziedzictwo kuchni molekularnej i zabawa konsystencją dania jak np.: w musie z makreli. Ceny dań są przyzwoite, podobnie jak jakość serwowanych win stołowych. Placki z kiszonej cukinii, hummus z podpłomykami są przepyszne. Mój W zakochał się w ognistej zupie z owoców morza z kimchi i docenił jakoś przygotowania mięs. Mnie bardzo smakował gulasz z kiszonych buraków z boczniakami i soczewicą i owsiany żurek. I na 100% zacznę teraz kisić brukselkę :) A lody z kiszonej gruszki to po prostu mistrzostwo smaku! 

Czego mi brakowało? Świeżości. W pełni rozumiem i popieram ideę sezonowej kuchni, która kompletnie zatraciła się w kosmopolitycznym, zglobalizowanym światku restauracyjnym. Ogromnie podoba mi się fiksacja na punkcie kiszonek, jednak rozczarowało mnie, że jedynym świeżym akcentem, jaki znalazł się na naszych talerzach, była odrobina ogórka kiszonego w curry (pysznego notabene). Strasznie brakowało mi surowizny i surówek opartych o te sezonowe korzenie i kiszonki. A skoro szef kuchni decyduje się również na produkty nielokalne jak mango, to przecież można go było tak gruntownie nie zabijać w karmelu. Brakło mi również stricte wegetariańskiego dania głównego - choć jednego! Natomiast wierzę, że menu będzie się rozwijać, a ta sezonowość, którą tak silnie chcą akcentować w "Zielonym do góry" będzie ich największą bronią i zaletą. Zaś szafa do hydroponicznej uprawy ziół nie będzie pełniła funkcji wyłącznie dekoracyjnych. Mam nadzieję, że gdy odwiedzę ich pod koniec wiosny, to rzucą mnie na kolana menu kapiącym świeżością. A gnana ciekawością odwiedzę ich na pewno :)

Na koniec muszę jeszcze pochwalić organizatorów za elastyczność. Bardzo dziękuję za ich otwartość na niespodziewane zmiany i wyzwania, które wiązały się z naszą wizytą. To naprawdę bardzo cenna cecha. Podobnie na pochwałę zasługują młodzi ludzie pracujący na sali: przeszkoleni i sympatyczni. Szczerze im życzę, by "Zielonym do góry" ciągnęło tylko do góry, bo zaczęli świetnie.

Pozdrawiam 
Gosia Kalemba-Drożdż 

niedziela, 19 marca 2017

Zielono mi bardzo!

Dziś na obiad ciecierzyca ze szpinakiem. I jeszcze trochę zielonego groszku, żeby było weselej ;)

ciecierzyca ze szpinakiem, szpinak z cieciorką, chikpeas and spinach

Ciecierzyca ze szpinakiem

pęczek szpinaku (jakieś 200-300 g) lub mrożone liście
1,5-2 szklanki gotowanej ciecierzycy 
szklanka zielonego groszku (mrożonego)
oliwa
czosnek, sól kamienna, pieprz

Ciecierzycę namoczyć przez noc, odlać wodę, zagotować, odlać wodę, gotować ok. 45 minut w szybkowarze.
Na patelni rozgrzać odrobinę oliwy, wrzucić zgnieciony czosnek, dorzucić umyty szpinak i zielony groszek. Dodać ugotowaną, odcedzoną ciecierzycę i doprawić. Podawać samodzielnie albo z ryżem.

zielono mi

Smacznego!
I zielonego! Wiosna tuż tuż :) 

piątek, 17 marca 2017

Serdecznie zapraszam Was do zabawy w Zielono mi!

Jak co roku pieczemy, gotujemy, miksujemy i delektujemy się zielonymi potrawami. Wasze pomysły możecie zamieszczać w wydarzeniu Trochę Innej Cukierni na FB (KLIK). 

A teraz zapraszam na ciasteczka z pokrzywą. Choć już pokrzywy wykiełkowały, to na razie są jeszcze malutkie i trochę mi ich żal, a ja chętnie zużyłam resztkę zeszłorocznych zbiorów. Listki zmieliłam w blenderze z opcją młynka.

ciasteczka z pokrzywą, ciastka pokrzywowe, nettle cookies

Ciasteczka z pokrzywą

1,5 szklanki mąki
120 g oleju kokosowego lub masła koziego, masła klarowanego lub innego tłuszczu w temp. pokojowej
50 g nierafinowanego cukru (drobnego lub zmielonego)
1 łyżka oliwy
1 łyżka soku pomarańczowego
2 łyżki zmielonej suszonej pokrzywy

Wszystkie składniki zagnieść lub wrzucić do miksera. Gotową kulkę ciasta wstawić do lodówki na godzinę. Rozwałkować podsypując mąką i wycinać ciasteczka.

Piec około 8-10 minut w 190°C. Uważajcie, by za bardzo się nie zrumieniły, bo nie będzie dobrze widać ich zieloności :)

Jeżeli chcecie użyć świeżych listków pokrzywy, to zmiksujcie je w blenderze i do ciasta nie dodawajcie już soku pomarańczowego.

Smacznego!
I jeszcze raz cieplutko zapraszam do zabawy w ZIELONE! 

P.S. Jeżeli macie ochotę, blogi możecie udekorować banerem akcji - kod jest na FB.

zielonomi

poniedziałek, 06 marca 2017

Różowe ciasto, pink cake, leżało u podwalin Trochę Innej Cukierni. Od tamtej pory minęło już osiem lat... Ponad 11 setek przepisów, 4 wydane książki, dziesiątki przeprowadzonych warsztatów. Hmmm...

różowe ciasto drożdżowe, różowa babka drożdżowa, buraczane ciasto, ciasto z buraka

Różowe ciasto drożdżowe z burakiem

400 g mąki
7 g drożdży liofilizowanych (lub 20 g świeżych)
80-100 g cukru
szczypta soli
80 g oleju kokosowego lub masła shea lub margaryny nieohydnej (FAQ)
ok. 0,5 szklanki soku pomarańczowego
1 upieczony burak (odmiana podłużna)

Buraka obrać, zetrzeć na tarce (wyszły mi jakieś 4 kopiate łyżki) i zmiksować na gładką pulpę z sokiem pomarańczowym. Zmieszać wszystkie suche składniki ciasta. Tłuszcz roztopić, dodać do niego buraka i lekko ciepłą mieszankę dodać do suchych składników. Wyrobić - ja to robię mikserem. Jeżeli ciasto wydaje się zbyt zwarte można dodać więcej soku, a jeśli jest totalnie lejące ewentualnie można dodać mąki, ale ja na babkę przygotowuję bardzo luźne ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (około godziny). Wyrobić ponownie, przełożyć do wytłuszczonej formy i ponownie odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem (ok. 30-40 minut). Piec w 180°C około 25-30 minut, aż wierzch będzie zrumieniony, a patyczek włożony do ciasta wyjdzie suchy.

babka z burakiem, różowe ciasto drożdżowe, różowa babka drożdżowa, buraczane ciasto, ciasto z buraka

Babkę można polać lukrem z cukru pudru i soku cytrynowego lub ananasowego (lepiej - burak z ananasem świetnie pasują!) i udekorować posypką.

Smacznego!

niedziela, 26 lutego 2017

Jedno z moich ulubionych dań do lunch-boxa, a właściwie do słoika, bo jak może pamiętacie mam mało przyjazne uczucia do plastikowych pojemników (klik).

Ta sałatka wyewoluowała z sałatki z czerwonej soczewicy KLIK, z tym, że zamiast soczewicy jest ciecierzyca, a zamiast pomidora jest papryka, która o tej porze roku zdecydowanie lepiej wypada niż pomidory. No i oliwki, jako jedyne zostały z pierwowzoru ;) Kwaśne, tłuste oliwki, słodka, chrupiąca papryka i sycący, miękki groszek gołębi. Jeżeli nie zapomnicie spakować widelca, to jest to bardzo wygodny posiłek i nie dość, że niesamowicie smaczny, to jeszcze zdrowy i sycący :)

 Sałatka w słoiku, sałatka do lunchboxa, sałatka z cieciorki i papryki, pepper and chickpeas salad

Sałatka z cieciorki, papryki i oliwek

ugotowana cieciorka (ciecierzyca, groszek włoski)
czerwona papryka
czarne oliwki
oliwa extra vergin
sok z cytryny lub ulubiony ocet
sól kamienna, chilli, zioła prowansalskie

Pamiętajcie, że cieciorkę trzeba długo namaczać, odlać wodę, gotować ok. 45 minut w szybkowarze. Można przyspieszyć gotowanie przez dodatek sody, ale jakoś nie przepadam za tą metodą.

Paprykę umyć, usunąć gniazdo nasienne, pokroić w wygodne kawałki, dodać ostudzoną, osączoną cieciorkę i odcedzone z zalewy oliwki. Proporcje składników to u mnie tak mniej więcej 1:1:1. Sałatkę doprawić i polać sosem z oliwy i octu.

Jeżeli to danie ma ze mną długo jechać, używam suszonych ziół, bo świeże marnieją w sosie. Ale jeżeli sałatkę przygotowuję po prostu na obiad, to dorzucam doń ogromną garść nie tylko ziół, ale też zielska np.: rukoli, roszponki, albo sałaty. Natomiast jako główne danie sałatka zostaje wzbogacona o jeszcze trochę jakiejś kaszy np: pęczaku.

Smacznego!

niedziela, 12 lutego 2017

Drodzy Czytelnicy,

Niestety lekarstwa na głupotę nie znam. Bardzo tego żałuję. A już na pewno nie jest nim lewoskrętna witamina C. Ale mam lekarstwo na niewiedzę. Na szczęście z tą przypadłością da się walczyć. W odróżnieniu od głupoty, nie musi być schorzeniem wstydliwym, a recepta nań jest bardzo prosta – to wiedza.
Klaudyna ostatnio poprosiła mnie, żebym unikając trudnych słów i wzorów wytłumaczyła, że nie ma czegoś takiego jak lewoskrętna witamina C. A zatem zapraszam na porcję wyjaśnień o izomerii optycznej i witaminie C.
Tak, zdaję sobie sprawę, że ze względu na uproszczenie języka, osoby obyte z nomenklaturą chemiczną mogą cierpieć ;) I zupełnie rozmyślnie nie zagłębiam się w omawianie asymetrycznych atomów węgla i konfiguracji bezwzględnej.

W skrócie chodzi o to, że albo kwas askorbinowy jest lewoskrętny, albo jest witaminą C. Nie da się jednocześnie. 

A teraz dłużej:

Zacznijmy od tego, że cząsteczki, z których jesteśmy zbudowani, oprócz tego, że są związkami chemicznymi i mają swoje właściwości chemiczne, czyli zdolność do wchodzenia w różne reakcje, to posiadają także określony kształt. A kształt cząsteczki jest ważny. Dla funkcjonowania żywych organizmów – niezmiernie ważny. Ponieważ cząsteczki aktywne biologicznie dopasowują się do siebie przestrzennie, rozpoznają się po kształcie, ich kształt określa, do czego mogą się przydać komórkom.

Czasami kształt cząsteczek wiąże się z tak zwaną izomerią optyczną.

Popatrzcie teraz na swoje dłonie. Są identyczne? Nie, oczywiście, że nie są. Nie rozdrabniajcie się na linie papilarne, blizny, czy minimalne różnice długości palców. Popatrzcie na ich kształt.

chiralność, izomeria optyczna

Lewa dłoń różni się kształtem od prawej dłoni. Lewa i prawa dłoń są dla siebie lustrzanymi odbiciami. I jak weźmiemy rękawiczkę (taką porządną, szytą, a nie dzierganą) to od razu będziemy widzieć, czy jest przeznaczona na prawą, czy na lewą dłoń. Bo lewa i prawa mają swój określony kształt.

Zerknijcie jeszcze na klocki Tetris na obrazku z Wikipedii. Każdy klocek ma swój określony kształt, każdy inny. Pierwsze 3 nie mają izomerów optycznych, czyli w lustrze wyglądają dokładnie tak samo. Ale już dwie kolejne pary są dla siebie lustrzanymi odbiciami. Nie dopasujemy klocka S w taki sam sposób jak klocka Z, bo mają inny kształt.

Tetrominoes letter oriented.png

No więc cząsteczki niektórych związków chemicznych takich jak np. cukry (które nasze komórki spalają lub wykorzystują do budowy inny cząstek), czy aminokwasy (z których zbudowane są białka) mają określony kształt i możliwe jest występowanie cząsteczek wyglądających jak ich lustrzane odbicia. Tradycyjnie te lustrzane odbicia oznaczamy L- i D-.

Ważne jest to, że w żywych organizmach nie występują obie lustrzane cząsteczki, ale tylko jeden rodzaj. Wszystkie aminokwasy budujące białka, to L-aminokwasy, a wszystkie cukry, mają kształt oznaczany D.

Ta asymetria występująca w świecie żywych organizmów jest bardzo ważna. Bo cząsteczka o kształcie D- nie będzie pasowała do enzymów, receptorów, ani białek transportowych przystosowanych do cząsteczki o kształcie oznaczonym L. I na odwrót też nie. Tak jak nie wciśniemy lewego buta na prawą nogę, tak białko, które ma związać D-glukozę, nie rozpozna i nie zwiąże L-glukozy, bo nie będzie pasowała kształtem.

W trakcie procesów chemicznych możemy wyprodukować cząsteczki, które są lustrzanymi odbiciami cząsteczek występujących w żywych organizmach, ale żywe organizmy nie będą mogły ich wykorzystać. Zatem komórki karmione L-glukozą umrą z głodu.

Kształt to jedna cecha. Teraz druga część: aktywność optyczna.

Niektóre cząsteczki potrafią skręcać światło spolaryzowane. Światło spolaryzowane to taka uporządkowana wiązka fal świetlnych, że wszystkie fale drgają w tą samą stronę, a nie chaotycznie we wszystkich płaszczyznach. Jeśli światło spolaryzowane przejdzie przez pojemnik z cząsteczkami aktywnymi optycznie, może zmienić płaszczyznę swojej polaryzacji. Jeżeli cząsteczki skręcą ją w lewo – to tą substancję oznaczamy (-), a (+) jeżeli substancja obróci płaszczyznę polaryzacji w prawo. I teraz uwaga! Kształt L- i D- wcale nie pokrywa się ze skręcalnością światła (+) i (-). To są zupełnie inne cechy. Na przykład D-glukoza skręca światło w prawo, a D-fruktoza w lewo. Oba cukry są D- ale skręcają światło w różne strony.

Tak więc wreszcie dotarliśmy do kwasu askorbinowego. Są możliwe 4 kształty (izomery) kwasu askorbinowego, czyli 3,4-dihydroksy-5-(1,2-dihydroksyetylo)furan-2(5H)-onu: kwas L-askorbinowy, kwas D-askorbinowy, kwas L-izoaskorbinowy i kwas D-izoaskorbinowy. W świecie żywych organizmów występuje wyłącznie cząsteczka kwasu L-askorbinowego. Oprócz zdolności do wchodzenia w określone reakcje chemiczne, kwas L-askorbinowy ma swój kształt, który sprawia, że może zostać wykorzystany przez żywe organizmy. Kwas D-askorbinowy pomimo iż ma takie same właściwości chemiczne, ma inny kształt, więc nie może być używany przez żywe organizmy. Ponieważ kwas L-askorbinowy jest dla nas ważny, a nie potrafimy sami go wytwarzać, został nazwany witaminą C. Żadna inna forma kwasu askorbinowego nie może zostać nazwana witaminą C, tylko L-. A tak się składa, że kwas L-askorbinowy skręca światło spolaryzowane w prawo. Czyli jedyna prawdziwa witamina C, kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna.

Więc proszę nie powtarzajcie głupot, że kupiliście, łykacie, polecacie lewoskrętną witaminę C, bo coś takiego nie istnieje. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy, jest prawoskrętna, a literka L wcale nie odnosi się do skręcalności tylko do kształtu. I tylko osoba nie posiadająca wiedzy może twierdzić inaczej. A Wy wiedzę już macie :)

Poza tym nie dajcie sobie wmówić, że w aptece jest zła witamina C, a tylko dobra witamina C jest polecana przez znachorów, czy inną panią Goździkową. Są takie same. Witamina C, czyli kwas L-askorbinowy dostarczana przez firmy farmaceutyczne jest produkowana z naturalnej D-glukozy przez bakterie fermentacyjne, czyli żywe organizmy. A żywe organizmy nie wyprodukują cząsteczki o złym kształcie, tylko właśnie kwas L-askorbinowy – jedyną prawdziwą witaminę C. Taką samą jak ta izolowana z owoców. Teoretycznie można by produkować kwas D-askorbinowy metodami czysto chemicznymi, ale nikt tego nie robi, bo się nie opłaca. Bakterie są tańsze niż chemikalia. A każdemu handlowcowi chodzi o kasę. Znachorom też...

Na koniec proszę o jeszcze jedną refleksję. Zastanówcie się, czy naprawdę potrzebujecie kupić witaminę C? Bo moim zdaniem niekoniecznie. Ani tej z apteki, ani tej od znachorów. Ani produkowanej przez bakterie, ani tej izolowanej z owoców. Choć są sytuacje, kiedy suplementacja jest przydatna, to nie nabijajcie kabzy szarlatanom, ani farmaceutom bez powodu. Po prostu zmieńcie dietę. Może być to dieta cud. Warzywa i owoce zawierają wystarczająco dużo witaminy C. Nawet te zimowe, jeżeli codziennie zjadamy ich ponad 400 g. Nie trzeba jej z nich izolować i dosypywać w proszku do jedzenia. Poza tym w warzywach i owocach są jeszcze inne związki, które wspomagają i uzupełniają działanie witaminy C, a w tabletkach ich nie będzie. A poza tym na pewno witamina zawarta w owocach i warzywach będzie miała właściwy kształt i skręcalność optyczną ;)

warzywa i owoce

Smacznego! 

Pozdrawiam
Małgorzata Kalemba-Drożdż (z wykształcenia i zawodu biochemik, jakby komuś nie chciało się googlać, jakim prawem blogerka kulinarna mądrzy się o izomerii związków bioorganicznych)

P.S. Podstawy izomerii związków organicznych i bioorganicznych są opisane w każdym podręczniku do biochemii i chemii np.:
Lubert Stryer, Berg Jeremy M., Tymoczko John L., Biochemia. PWN, dowolne wydanie
Murray R.K., Granner D.K., Rodwell V.W. "Biochemia Harpera", PZWL, 2008, 
Fisher J, Arnold JRP. Chemia dla biologów. Krótkie wykłady. PWN 2008

piątek, 10 lutego 2017

Uwielbiam ten sos! Wieki temu zaadoptowałam go z bloga Kasi: Dodaj i wymieszaj, bo kiedy go przygotowałam pierwszy raz, bardzo przypominał mi dania, które jadałam w chińskich restauracjach w Szwecji i Norwegii. Takich prawdziwych chińskich restauracjach, gdzie Chińczycy gotowali dla innych Chińczyków, głównie pracujących w dokach, a nie dla turystów.

 sos słodko-kwaśny, sweet and sour sauce 

Sos słodko-kwaśny

1 marchewka
1 cebula
1 czerwona papryka
mała puszka plastrów pędów bambusa,
pół świeżego ananasa lub 1 puszka ananasa w plastrach
2 szklanki soku wyciskanego z pomarańczy
1 mały słoiczek przecieru pomidorowego
1 łyżka cukru
1-2 łyżki octu jabłkowego lub winnego
1 łyżka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
sól kamienna
zioła prowansalskie
kawałek imbiru
mała papryczka chilli 
1 łyżka oleju kokosowego

Marchewkę pokroić w cienkie słupki, ananasa obrać i pokroić na małe kawałki, paprykę w paseczki, a cebulę w piórka. Imbir pokroić na drobne słupki.

Sok pomarańczowy zmieszać z przecierem pomidorowym i wlać do rondla z olejem. Zagotować, dodać ocet, cukier i przyprawy, a potem wszystkie warzywa i owoce. Nie ma sensu długo gotować, bo warzywa w kwaśnym sosie nie zmiękną, pozostaną mocno chrupiące - i o to właśnie chodzi :) Ja lubię, kiedy jest mnóstwo warzyw w sumie tylko oblepionych sosem. Sos powinien być słodki, kwaśny i ostry. Ja daję mniej cukru, ale za to wrzucam dużo ananasa. Nie zapomnijcie o soli, bo ona podbija inne smaki.

Skrobię ziemniaczaną rozrobić w niewielkiej ilości wody lub soku z ananasa. Dolać do sosu, dokładnie zamieszać i zagotować, żeby sos zgęstniał. Podawać z ryżem, ja zazwyczaj daję symboliczną ilość, żeby nie było, że wcinam sam sos ;) Do dania można dodać podsmażony filet z kurczaka lub indyka albo krewetki.

W sumie nie wiem, czy przepis zamieścić pod tagiem warzywa na słodko, czy niesłodkie w sensie danie obiadowe :P W każdym razie polecam mocno!

Smacznego!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 144