Czyli jak upiec różowe ciasto i inne ciasta dla alergików, przypadkowo wegańskie, bo bez jajek i bez mleka krowiego. Ale nie same ciasta i nie tylko wegańskie...
Różowy tydzień-baner Afrodyzjaki
sobota, 21 listopada 2009

Straszliwie ciekła mi ślinka patrząc na czekoladowe babeczki z gruszką, które zaproponowała Gosia w WC16. Od dawna kołacze się to połączenie po głowie, więc postanowiłam zadziałać. Oczywiście na Weekendową Cukiernię się nie załapałam, bo już tak u mnie jest, że mam w życiu lekki poślizg:( Ale ciasto - PYCHA! I załapie się na Korzenny Tydzień;)

ciasto korzenne z gruszkami, czekoladowe ciasto korzenne z gruszkami, chocolate ginger cake with pear

1,5 szklanki mąki
1 szklanka brązowego cukru
3 łyżki kakao
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka imbiru
kilka zmiażdżonych goździków
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka koziego rozcieńczonego mlekiem sojowym
1 duża gruszka

Suche składniki trzeba zmieszać, dolać płynne, wymieszać. Gruchę obrać, pokroić na 8 i ułożyć na dnie tortownicy 18cm. Piekłam ok. 25 minut w 180°C. Gruszka musiała być na dole, bo ciasto bez jajek nie utrzymałoby jej na górze i wydaje mi się, ze lepszym posynięciem byłoby wyłożenie blachy papierem do pieczenia a nie bułką tartą, ale może to kiedyś zweryfikuję.

ciasto korzenne z gruszkami, czekoladowe ciasto korzenne z gruszkami, chocolate ginger cake with pear

Ja aromatyczne korzenne i nie tylko przyprawy uwielbiam, jednak miałam obawy, że będą one "scypać w buzię", ale o dziwo Mała pochłaniała ciasto taśmowo. Tylko gruszki wydłubywała ;P

środa, 18 listopada 2009

Pamiętacie Różowe ciasto z Misiami? Na początku tak się zapędziłam, że lukier zaczęłam kręcić z czystego soku buraczanego. Ciemna purpura lukru otrzeźwiła mnie, że to przecież miał być róż;) Nie lubię wyrzucać jedzenia, więc po odebraniu odrobinki koloru do właściwego lukru na ciasto, resztę postanowiłam zużytkować. Dodałam jeszcze szczyptę kwasku cytrynowego, rozprowadziłam lukier po talerzu i zostawiłam do wysuszenia. Zekrobałam i zachowałam. W ten sposób "cukier buraczany" zyskuje nowego znaczenia :P

różowy cukier, cukier z sokiem z buraka, beetroot pink sugar

Nie wiem do czego go zużyję, ale do czegoś na pewno...

wtorek, 17 listopada 2009

Zimowy zestaw owoców: mandarynki, kiwi, banan, jabłko, gruszka, granat, kaki (persymona, sharon), lekko skropione cytryną.
A później dzieci zażądały dołączenia surowej dyni:D Ponieważ Córcia dzieliła talerz z kuzynką, obyło się bez zwyczajowego fantazyjnego układania owoców na półmisku :P

sałatka owocowa zimowa, winter fruit salat

15:22, pinkcake , owocowe
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 16 listopada 2009

Uwaga! Uwaga! Zakończył się własnie konkurs "Rosół - i co dalej?" Jeszcze do jutra spóźnialscy mogą przesyłać swoje propozycje na mój adres emailowy.

Większość dań można obejrzeć na durszlaku, ale jeszcze sporo zostało zgłoszonych mailowo, więc poczekajcie na moje podsumowanie:)

Ogłoszenie wyników i przyznanie nagrody głównej nastąpi po obradach komisji, czyli niewiadomokiedyaleniedługo.

A oto moje dania, które nie biorą udziału w szrankach:

Tak gotuję rosół:

Skrzydło z indyka, udko z kurczaka, pół kilograma kurzych skrzydełek, porcja rosołowa - mięso zalewam zimną wodą i gotuję na malutkim ogniu bez przykrycia, po zagotowaniu usuwam szumowiny. Kiedy mięso jest jeszcze twarde dodaję: 3 duże marchewki, 2 pietruszki, kawałek pora, ósemkę kapusty włoskiej, ćwiartkę selera z liscmi i 3 małe łyżeczki soli. Ubywającą wodę trzeba uzupełniać w trakcie gotowania, dlatego najlepiej używać źródlanej, żeby nie zagęszczać różnych ciekawych soli zawartych w kranówce.

Podaję z makaronem, a czasem ze spaghetti, pokrojonymi naleśnikami, lanym ciastem lub ostatecznie z ryżem, ale tego akurat nie lubię.

Panierowane kawałki kurczaka

Mięso oddzielam od kości i skór. Panierkę robię grubą i mocno chrupiącą z zamiennika jajka, obtaczam w bułce tartej i smażę

porosołowe mięso smażone w panierce, obsmażane mięso z kurczaka z rosołu

Zapiekane skrzydełka i nóżki

Kawałki kurczaka obsypuję solą i przyprawami (ostra papryka, tymianek, majeranek, rozmaryn) i opiekam pod górną grzałką aż skórki staną się brązowe i chrupiące (tak, tak, bogate źródło wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, amin heterocyklicznych i akrylamidu).

 

Makaronowa sałatka z mięsem z rosołu

Mięso z rosołu oddzielone od kości, makaron (np kolorowe świderki lub pełnoziarniste penne)

oraz: oliwki, suszone pomidory, ugotowane brokuły;
lub: kukurydza, oliwki, jajko na twardo, kiszony ogórek.

Do tego zioła (bazylia, tymianek) i sos winegret.

Sałatka z mięsem z rosołu

Sałata lodowa, mięso oddzielone od kości mechanicznie :), groszek, kukurydza, ziemniaki pokrojone w plasterki, fasola biała i co jeszcze się znajdzie w lodówce. Do tego winegret lub majonez.

Acha, no i ordynarne odsmażane mięso z kaszą

Mięso z rosołu oddzielone od kości smażę na oleju (lub maśle) na chrupiąco, przyprawiam "comiwpadniepodrękę" i podaję z kaszą gryczną lub jęczmienną, kuskusem lub ryżem i jakimś warzywem.

sobota, 14 listopada 2009

Bardzo podoba mi się reklama czekoladek Rocher, w której złoty pył pokrywa czekoladową kulkę. Pozazdrościłam tego złota i postanowiłam natychmiast wypróbować złotko zakupione do świątecznych pierniczków;)

Pozłacane czekoladki orzechowo-marcepanowe, hazelnut and marcipan chocolates, marcipan and hazelnut pralines

Składniki:
60% masa marcepanowa
orzechy laskowe uprażone
gorzka czekolada
kilka kropli likieru pomarańczowego
złoto spożywcze w proszku

Marcepan skropić likierem i ugnieść kulki, w każdą wkładając orzech. Oblać roztopioną czekoladą. Kiedy zastygnie nanieść pędzelkiem cieniuteńką warstwę złota.

Pozłacane czekoladki orzechowo-marcepanowe, hazelnut and marcipan chocolates, golden marcipan and hazelnut pralines

Brokatem oprószyłam czekoladki bez alkoholu dla dziecka;)

To moja ostatnia propozycja na Orzechowy Tydzień.

Co dziś planujecie na obiad? Przypominam, że jeszcze tylko 2 dni trwania akcji-konkursu: "Rosół - i co dalej?" :)

Zazwyczaj rosół gotuje się w weekend, dla mnie dniem rosołowym jest wtorek, bo w weekendy pracuję, a we wtorki nie ;)

Jeszcze macie chwilkę czasu, żeby dołączyć;)

dowcip o rosole

czwartek, 12 listopada 2009

Przekładaniec toffi zrobił w byłej pracy W wielką furrorę, ale pech chciał, że pojawił się tam również nowy szef i dlatego nie mogłam po prostu powtórzyć ciasta. Leń ogarnął mnie straszliwy, więc znowu nie piekłam, tylko składałam. Wymyśliłam sobie Rafaello - kolejne ciasto bez pieczenia

rafaello bez pieczenia, składaniec rafaello bez pieczenia, ciasto kokosowo-orzechowe na krakersach

1,5 paczki krakersów Lajkonik
20 herbatników Petitki
5 szklanek mleka
2 kostki masła
2 budynie (waniliowy i śmietankowy)
1 szklanka kaszy manny
500 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
cukier waniliowy
2 łyżeczki żelatyny
200 g kokosu
10 łyżek mielonych orzechów włoskich
150 g płatków migdałowych

Krem kokosowy:
Przyrządzić budynie na 3 szklankach mleka i po wystudzeniu zmiksować z kostką masła. Dodać kokos.

Masa grysikowa:
Ugotować grysik w 2 szklankach mleka, przestudzić i zmiksować z masłem i orzechami.

1/2 litra śmietanki kremówki ubić. Dodać cukier puder i waniliowy, nadal ubijać. 2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w malutkiej ilości mleka, przestudzić i wmiksować w śmietanę.

Kłaść kolejne warstwy ciasta w dużej blaszce:

- herbatniki
- masa kokosowa
- krakersy
- masa grysikowo-orzechowa
- krakersy
- bita śmietana
- migdały

Ciasto to również należy przygotować dzień wcześniej, żeby dało sie pokroić.

Ponoć nowi współpracownicy W wyskrobywali resztki z blachy łyżeczkami, a talerzyków nie wylizywali tylko przez resztki dobrego wychowania :P

Najlepsze w tym jest to, że przez te ciasta wreszcie kupiłam sobie mikser ;)

Ciasto na niedzielę

Kokos to co prawda nie orzech, ale włoski i migdał już tak! Dlatego zamieszczam zabójczo piękny baner Orzechowego Tygodnia;)

wtorek, 10 listopada 2009

Wafelek typu Knoppers przygotowany na kozim mleku to kolejna pozycja (obok kociaków) w weselnym menu;)

knoppers z mleka koziego, goat milk knoppers, knoppers without cow-milk proteins

Składniki:
wafle bez dodatku jajek i mleka
masa czekoladowa (pół kostki margaryny bezmlecznej nieochydnej w smaku, tabliczka gorzkiej czekolady, cukier puder)
masa mleczna (pół kostki margaryny bezmlecznej, ok 5 łyżek koziego mleka w proszku, 1 lub 2 łyżki mleka koziego, cukier puder)
orzechy laskowe 50-100g
gorzka czekolada

knoppers z mleka koziego, goat milk knoppers, knoppers without cow-milk proteins

Margarynę zmiksować z cukrem (dodaję na wyczucie). Dodać mleko w proszku i po odrobince mleko, by uzyskać gładką masę, ale nie za dużo.

Margarynę zmiksować z cukrem, połączyć z roztopioną i wystudzoną czekoladą. Masę czekoladową zmieszać z posiekanymi orzechami laskowymi.

Przełożyć wafle: masą orzechowo-czekoladową, masą mleczną a po wierzchu posmarować roztopioną gorzką czekoladą. Zawinąć, obciążyć i schłodzić. Kroić po zastygnięciu.

Miałam obawy, czy wafelki w ogóle dotrwają do wesela, bo Tatusiowi wyjątkowo zasmakowały;) Na szczęście zrobiłam ich sporo, więc każdy mógł połasuchować.

http://www.mojeciasto.pl/lato/lato/sernik_z_brzoskwiniami6
poniedziałek, 09 listopada 2009

Wypatrzyłam je u Szarlotka i zapamiętałam :) Uznałam, że będą dobrym sposobem odciągnięcia uwagi Córci od łakoci na weselnym stole. Jednak nie piekłam ich, lecz ulepiłam z marcepana.

Kręciłam kuleczki odpowiednie wielkością dla mojego dziecięcia ale okazały się za małe, żeby wyszły kształtne szczeniaczki - czokapiki były zbyt duże na uszy. W zewiązku z tem nastąpiło przedefiniowanie wzoru i powstały kociaczki ;) 1 chrupka na pół i już kotek uszy ma! A i wielkość odpowiednią, proporcje właściwe... W efekcie to one odciągały uwagę innych gości od weselnych łakoci :P

słodkie szczeniaczki i kociaczki, marcepanowe szczeniaki i kotki

Na szczęście Panna Młoda zadbała, żeby jej chrześnica miała niealergiczny obiad, za co jej serdecznie dziękuję :D

sobota, 07 listopada 2009

Mój W zmienił pracę i kierownictwo zażądało ciasta na wkupienie się w łaski :/

Potrzebowałam jakiegoś efektownego ciasta, ale żeby się nie urobić jak głupia i znalazłam ciasto bez pieczenia u Doroty:)

przekładaniec toffi bez pieczenia

1,5 paczki krakersów Lajkonik
20 herbatników Petitki
3/4 litra mleka
1 kostka masła
2 budynie (śmietankowy i waniliowy)
1 słoik kremu toffi
1 litr śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
cukier waniliowy
4 łyżeczki żelatyny
pół tabliczki gorzkiej czekolady

Zamiast kremu typu karpatka zrobiłam krem budyniowy: 2 budynie przyrządzić w 3 szklankach mleka. Po całkowitym wystudzeniu zmiksować z kostką masła. Po karpatce sporo osób ma straszliwą zgagę:/

Masa toffi: 1/2 litra śmietanki kremówki ubić. Stopniowo dodawać krem toffi, ubijając nadal. 2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w malutkiej ilości mleka, przestudzić i wmiksować w śmietanę.

1/2 litra śmietanki kremówki ubić. Dodać cukier puder i waniliowy, nadal ubijać. 2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w malutkiej ilości mleka, przestudzić i wmiksować w śmietanę.

toffi przekładaniec bez pieczenia

Kłaść kolejne warstwy ciasta w dużej blaszce:

- herbatniki
- masa budyniowa
- krakersy
- masa toffi
- krakersy
- bita śmietana
- starta czekolada

toffi przekładaniec bez pieczenia, ciasto z krakersów bez pieczenia

Ciasto to należy przygotować dzień wcześniej, żeby dało sie pokroić.

Smak ma świetny, ale to praktycznie gotowiec. Ciasto jest pyszne, ale jak dla mnie brakuje mu duszy.

A najlepsze jest, że kiedy już było gotowe, mój kochany W zadzwonił i powiedział, że musi przełożyć imprezę na przyszły tydzień, bo teraz mają jakieś coś. Przeraziła mnie wizja samodzielnego zjedzenia litra śmietany, kostki masła i litra budyniu, w związku z tym uznałam, że 1/3 odkroimy dla siebie, a resztę W podrzuci do poprzedniej pracy jako ciasto pożegnalne :)

środa, 04 listopada 2009

Po eksperymentach wróciłam do tego co dobre i znane, ale z nutką fantazji. Do moich bezjajecznych muffinek czekoladowych dodałam owoców miechunki (Physalis zwane rodzynką brazylijską), która obfcie porasta okolice naszego nowego domu.

czekoladowe muffinki z miechunką, physalis and chocolate muffins, bezjajeczne muffinki z rodzynką brazylijską

1 szklanka mąki
1/2 szklanki brązowego cukru
2 łyżki kakao
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki oleju (duże)
1 łyżka ekstraktu waniliowego
2/3 szklanki rozcieńczonego mleka koziego

garść jagód miechunki - część zostawić z łupinkami do ozdobienia

muffinki bez jajek z miechunką, czekoladowe babeczki z miechunką physalis, vegan choco muffins with physalis

Wymieszać i piec w papilotkach 20 minut w 170°C. Ilość na 6-8 babeczek. Proste, pyszne a dzięki dodatkowi miechunki nabrały widowiskowości;)

Zdjęcia robiłam o świcie w towarzystwie jarzębiny, kiedy po prostu byłam wewnętrznie zmuszona do skorzystania z TAKIEGO światła;)

miechunka i jarzębina o świcie

R. MANNA, E. VERRECCHIA, M. DIACO, M. MONTALTO,
G. CAMMAROTA, G. GASBARRIN
poniedziałek, 02 listopada 2009

U Andzi natknęłam sie na przepis na najprostsze ciasto z Bośni. Jak słowo daję, nie mam bałkańskich korzeni, ale jak patrzyłam na ten przepis, to trudno mi było się dopatrzyć większych różnic między nim a ciastem wymyślonym przeze mnie. Postanowiłam nie być rygorystyczna i spróbować upiec ciasto wg nieco innych proporcji niż opracowane przeze mnie.

bośniackie muffinki z bakaliami

2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
1 szklanka wody
3 łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Dodałam suszone truskawki, morele, żurawinę i rodzynki, żeby wyszło coś w rodzaju keksiku. Zamiast wody użyłam jak zwykle rozcieńczonego koziego mleka.

bakalie, suszone truskawki, suszone morele, rodzynki, żurawina suszona

I co? Muszę obiektywnie stwierdzić, że moje proporcje są lepsze. Bośniackie ciasto było zbyt zwarte, zbyt tłuste, za ciężkie. Ja dodaję mniej mąki, mniej oleju i zazwyczaj mniej cukru i wtedy jest dobrze;)

sobota, 31 października 2009

Buuu!...

melon halloween

Może to obrazobórcze, ale bawiłyśmy się w Halloween przy pomocy melonów;) Nie uznaję Halloween, już bardziej do mojej duszy i wyobraźni przemawiają Dziady. Jednak szczerbate uśmiechy dyń przebiły się już do świadomości mojego dziecięcia, więc trzeba jej było wszystko wytłumaczyć, no i pobawić się :)

Z melona Cantalupe zrobiłam tak straszną maskę, że Córcia ją wyrzuciła ale przedtem kazała ją pociąć na kawałeczki. Serio! Z melonem miodowym zachowałam więcej umiaru i maska bardziej się uśmiechała niż straszyła. Za to później Córcia miała taki słodki nosek ;)

Poza tym zjadłyśmy dwa melony a to dużo lepsze niż halołinowe cukierki :)

piątek, 30 października 2009

Przypominam przepis zaadaptowany z miesięcznika Kuchnia nr 9 z 1995. Najlepszy dowód na to, że z czekoladą da się wszystko zjeść:)

Oryginalny przepis był na ciasto ziemniaczane z mleczną czekoladą i gorzkim kakao. Ja zamieniłam przymiotniki i z połowy porcji przerobiłam na ciasteczka.

100 g ugotowanych ziemniaków (czyli 1 średni ziemniak)
2 łyżki margaryny lub masła
100 g gorzkiej czekolady
cukier waniliowy
2 łyżki siekanych migdałów
2 łyżeczki słodkiego kakao

ciasto ziemniaczane, chocalete potato cakes

Czekoladę rozpuścić, ugotowane ziemniaki ubić lub przetrzeć przez sito. Wymieszać puree, czekoladę, migdały, margarynę i cukier. Można dodać łyżeczkę rumu. Zawinąć w folię albo jako ciasto, albo jako placek, z którego będzie się wycinać ciastka. Włożyć do lodówki, żeby stężało. Przed podaniem oprószyć słodkim kakao.

ciastka ziemniaczane

Kluczem są smaczne ziemniaki. Jeśli są słodkie i zwięzłe, ciastka wyjdą wyśmienite.

Ziemniaczany Sezon 2009

czwartek, 29 października 2009

Lepienie z marcepana to doskonała zabawa dla Córci i, co tu ukrywać, dla mnie. Można się wyciszyć, uruchomić wyobraźnię no i połasuchować :D Ostatnio często to robimy.

Na okazję różowego ciasta powstały misie.

marcepanowe misie, marzipan bears

A reszta bez okazji;)
Jesiennie - grzybki:

marcepanowe grzybki, marzpian mushrums, grzyby z marcepana

Lepiony na szybko kotek, kuzyn tego ;)

kotek z marcepana, playfull kitten, marzipan kitty

Po raz pierwszy Córcia pozwoliła mi też sfotografować swoje dzieła:) Oto jeż i wulkan:

jeż i wulkan z marcepana

środa, 28 października 2009

Wiewióra zamroziło na 20 tysięcy lat, a kiedy się rozmroził oszalał z rozpaczy ponieważ stracił swojego ukochanego żołędzia. Chwilę później wpadł w radosną euforię ponieważ zyskał kokosa.
Moja Córcia tak samo jak Wiewiór oszalała na punkcie kokosa! "Mamo pojedźmy tam gdzie rosną kokosy, kiedyś pojadę tam gdzie rosną palmy z kokosami, pojadę do ciepłych krajów i zerwę kokosa, tak badzo chciałabym znaleźć kokosa." Wreszcie zgodziła się, że na razie wystarczy kupić kokosa.

świeżo rozłupany kokos

Nawet udało mi się go otworzyć 9przy pomocy tłuczka) i nie zrobić nikomu przy tym krzywdy. Jak było do przewidzenia, sok kokosowy nie smakował Córci, ale o dziwo miąższ nawet jej podszedł.

Nie mam pojęcia co można zrobić ze świeżego orzecha kokosowego, ale ja zrobiłam tak: miąższ zestrugałam nożem w cienkie paseczki i oblałam je gorzką czekoladą. Kto lubi bounty będzie zadowolony. My byliśmy:) Kokosowe strużki znikały na bieżąco, niemal prosto z widelca!

Resztę kokosa starłam i zużyłam w końcu do ciasta.

wtorek, 27 października 2009

No i stało się. Nie wytrzymałam narzuconego sobie tempa i rozchorowałam się :(
Ale dzięki temu mam czas, żeby nadrobić pisanie i blogowanie :) Mimo nadmiaru wrażeń, wydarzeń i pracy, jednak kilka razy coś upichciłam, więc może teraz znajdę czas, żeby to opublikować.

Dokleiłam też brakujące zdjęcia: ciasta marchewkowego, przekroju ciasta z misiami i kwiatowej herbaty. Zdjęcie ciasta kokosowego niestety mi gdzieś przepadło.

Na prośbę Córci kupiłam świeży kokos. Co można z niego zrobić? Ciasto!

1 szklanka mąki
0,5 szklanki startego kokosa
0,75 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
1 łyżka spirytusu
2 łyżki mleka koziego w proszku
sok z kokosa uzupełniony do objętości 1 szklanki mlekiem owsianym

Wymieszałam i piekłam ok. 25 minut w 180 stopniach.

Polałam polewą czekoladową:

tabliczka gorzkiej czekolady
1 łyżka wysokotłuszczowej margaryny

Wyszło cosik podobnego do bounty ;)

poniedziałek, 19 października 2009

Zima już zagląda spod czapy chmur, mroźny wiatr zrywa kaptury, a lodowate krople jesiennego deszczu przenikają pod szalik. Rozgrzewające i uzdrawiające właściwości domowego rosołu są powszechnie znane, pomimo braku naukowych dowodów, ale w końcu co ci naukowcy wiedzą? Kiedy na zewnątrz plucha i mróz oni też sięgają po talerz aromatycznego bulionu.

Gotujemy rosół. Ale co zrobić z mięsem z rosołu? No właśnie. Rosół wszyscy chętnie zjedzą, natomiast mięso już niekoniecznie. Pies bywa pomocny w utylizacji, jednak nie zawsze jakiś jest pod ręką.

Ogłaszam konkurs na danie, w którym wykorzystane zostanie mięso drobiowe z rosołu. Wołowina się nie liczy, podobnie jak królik. W konkursie mogą brać udział dania wyłącznie z drobiu (kura, kogut, kurczę, kaczka, indyk) ugotowanego uprzednio w rosole. W akcji możecie również publikować swoje tajemne sposoby na smaczny rosół, triki przekazywane z pokolenia w pokolenie, jednak nie wezmą one udziału w konkursie.

Rosół. I co dalej? Konkurs rosołowy, konkurs na danie z drobiu

Proszę o rejestrowanie swoich dań na durszlaku między 26 października a 15 listopada lub przysyłanie linków na mój adres: pinkcake(at)gazeta.pl

Kod banera:
<a href="http://pinkcake.blox.pl/2009/10/Konkurs-rosolowy.html"><img src="http://pinkcake.blox.pl/resource/rosolowy.jpg"></a>

O zwycięstwie w konkursie zadecyduje niezależna komisja. Ja oczywiście nie wezmę udziału w szrankach, zaś swoje ewentualne publikacje zamieszczę pod koniec akcji, żeby nikomu nic nie sugerować. Wszystkie dania: te najprostsze i te niezmiernie wyszukane, na ciepło, na zimno, pracochłonne i banalne będą wzięte pod uwagę.

Nagrodą jest wieczna chwała i wyjątkowy upominek do zużycia w kolejnej akcji, który zwycięscy zostanie przeslany pocztą ;)

Zapraszam do konkursu!

P.S. Proszę wegetarian o nie atakowanie konkursu. Zdjęcie do banera zaczerpnęłam z tej strony, która nolens volens dotyczy szacunku dla kurcząt. Pomimo iż jem mięso, sprzeciwiam się przemocy wobec zwierząt. Kura na rosół powinna żyć w godnych warunkach i umierać nie zaznając cierpienia. Co nie zmienia faktu, że jest z niej smaczny rosół :P

 

środa, 14 października 2009

Wreszcie wszyscy pieką różowe ciasta i nikt się nie wstydzi tego koloru ;) Ja upiekłam czekoladowe na życzenie dzielnej Przedszkolaczki, ale w tym tygodniu różowy musi być!

Różowe ciasto z rodzinką Misiów, ciasto Kocham Cię Misiu, pink ribbon week cake, almond chocolate eggless cake, vegan cake with almonds for pink ribbon week

Od różowego ciasta wszystko się zaczęło. Na różowe ciasto chwilowo wracam.

Dlaczego każdy różowy tydzień jest taki ważny?
Bo mam dla kogo żyć.
Bo przecież sobie nie poradzą beze mnie.
Bo muszę być świadkiem ich życia.

Badajcie się dziewczyny regularnie, tak zwyczajnie, bez zadęcia.
Bo macie dla kogo żyć.
Bo nie poradzą sobie bez Was.
Bo ktoś musi patrzeć jak oni dorastają, starzeją się, zmieniają.
Bo im wcześniej wykryjecie, tym szybciej choroba zniknie z Waszego życia.

 


Ciasto czekoladowo-migdałowe

3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki mielonych migdałów
0,5 szklanki brązowego cukru
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
1 łyżka Amaretto
1 szklanka mleka koziego rozcieńczonego wodą

Suche składniki zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Piekłam ok. 20 minut w 180°C w malutkiej tortownicy.

Różowy lukier

Sok wyciśnięty z buraka (wystarczy kilka kropel, ja stanowczo przesadziłam z nasyceniem różu:)), chlapka Amaretto, szczypta kwasku cytrynowego i cukier puder do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji.

Rodzinka Misiów

Potrzebny: marcepan, kakao, sok z buraka, pisaki tortowe i chwila zabawy z Córcią.
Tata Miś, Mama Miś, Córcia Miś - nikogo nie może zabraknąć.

Kwiatuszki miały służyć zatuszowaniu niedoskonałości lukru, ale to one zniknęły pierwsze ;)

Różowe ciasto z rodzinką Misiów, pink ribbon week cake, almond chocolate eggless cake, vegan cake for pink ribbon week

A tak ciasto wyglądało w środku:

Różowe ciasto z rodzinką Misiów na Różowy tydzień, pink ribbon week cake, almond chocolate eggless cake, vegan cake for pink ribbon week, rozowy tydzien

środa, 16 września 2009

żelki dropsy, pinkcake.blox.pl

Czas się pożegnać. Jestem zmuszona zamknąć Trochę Inną Cukiernię. Mam nadzieję, że to tylko krótkie zawieszenie działalności i wkrótce wrócę do Was z nowymi pomysłami. Nie jestem pewna, czy to będzie za miesiąc, za dwa, czy za pół roku. Zżyłam się z Wami i na pewno będzie mi bardzo brakowało tej naszej kulinarnej blogosfery. Pewnie niektórzy zauważyli, że ostatnio nie bywam na ulubionych blogach i nie zostawiam tylu komentarzy co wcześniej.

W spadku pozostawiam proporcje wg których piekłam niemal wszystkie ciasta bez jajek i ogólne wytyczne w diecie bezmlecznej i bezjajecznej.

Jeżeli będziecie czegoś potrzebować, zostawiajcie mi komentarze i pytania, w miarę możliwości będę na nie odpowiadać. Nie umieram, nie wyjeżdżam, po prostu życie bywa wredne. Problemy się piętrzą - taki mają zwyczaj. Cóż, mówi się trudno i płynie się dalej, płynie się dalej.

I to chyba tyle...

Pozdrawiam cieplutko
Pinkcake czyli Gosia

Tak na wszelki wypadek, gdyby trafiła tu kiedyś jakaś początkująca osoba z dietą bezmleczną i bezjajeczną, podaję spis produktów zakazanych i dozwolonych oraz kilka zasad utrzymania eliminacyjnej diety bezmlecznej i bezjajecznej.
Może się przyda np.: żeby wypisać babci, czym ma nie raczyć wnuczka, kiedy do niej przychodzi. Ja tak zrobiłam, kiedy się okazało, że musimy wyeliminować jajka i krowinę :)

PRODUKTY ZAKAZANE W ELIMINACYJNEJ DIECIE BEZMLECZNEJ I BEZJAJECZNEJ:

  • Jajka, jajecznica
  • Ciastka, ciasta, batoniki
  • Cielęcina
  • Wołowina
  • Nabiał cały! Nie daj sobie wmówić, że w maśle nie ma białek, a w jogurcie nie uczulają.
  • Makarony jajeczne
  • Masmixy, margaryny
  • Pieczywo tostowe
  • i wszystkie inne produkty, które mogą zwierać w składzie coś, co dotykało krowy lub jajek:
  • Białka mleka
  • Jogurt
  • Kazeiny - kazeinian amonu, wapnia, magnezu, potasu, sodu
  • Kefir
  • Kwaśne mleko
  • Laktoalbumina
  • Fosforan laktoalbumina
  • Laktoza
  • Masło
  • Maślanka
  • Mleko
  • Mleko w proszku
  • Mleko zagęszczone
  • Podpuszczka
  • Ser
  • Serwatka
  • Serwatka liofilizowana
  • Suszona serwatka
  • Suche mleka
  • Śmietana
  • Śmietanka
  • Tłuszcz mleczny
  • Twaróg
  • Zsiadłe mleko
  • Żelatyna wołowa
  • Jajka
  • Masa jajeczna
  • Albumina jaja kurzego
  • E471
  • Białko kurze
  • Żółtko

Dodatkowo należy unikać: sztucznych barwników, konserwantów, emulgatorów, wzmacniaczy smaku i zapachu, bo te substancje mogą nasilić lub wywołać objawy alergii.
Trzeba czytać wszystkie etykiety
(tu dochodzi jeszcze kwestia zaufania do producenta, którą pominę milczeniem...). Białka mleka lub jajka bywają używane jako aromaty np.: do kostek rosołowych lub jako wypełniacz białkowy w parówkach. Czasem kryją się pod hasłem: aromat - białko zwierzęce. Najbezpieczniej nie używać PRZETWORZONYCH produktów.

PRODUKTY DOZWOLONE W DIECIE BEZMLECZNEJ I BEZJAJECZNEJ:

  • Wszystkie owoce i warzywa
  • Drób, wieprzowina, królik, ryby i inne mięsa nie wykrojone z bos taurus
  • Margaryny bezmleczne (trzeba czytać etykiety, czy nie zawiera mleka lub jego pochodnych, najczęściej dodawana jest maślanka, jogurt, serwatka)
  • Makaron bezjajeczny
  • Chleb ryżowy
  • Chleb chrupki, niestety nie każdy (trzeba czytać etykiety)
  • Pieczywo wyłącznie ze sprawdzonych piekarni
  • Chrupki kukurydziane nie aromatyzowane (trzeba czytać etykiety)
  • Wędlina czysto wieprzowa lub drobiowa wyłącznie ze sprawdzonych masarni
  • Ziarna i orzechy
  • Gorzka czekolada (trzeba czytać etykiety, bo może zawierać masło)
  • Żelki (trzeba czytać etykiety, bo niektóre są na żelatynie wołowej lub zawierają jogurt)
  • Pierniczki toruńskie (trzeba czytać etykiety)
  • Mleko sojowe
  • Mleko ryżowe
  • Mleko owsiane
  • Mleko kozie - może być w proszku, warto też spróbować kozich serów i twarogów. Nabiał dziecku jest potrzebny, a kozi jest nawet lepszym źródłem przyswajalnego wapnia niż krowi. Pod warunkiem, że alergia nie obejmuje również laktozy i białek mleka koziego – wtedy przechlapane :(  Do smaku można się przyzwyczaić, a szybko przegotowane lub z kartonu nie ma skarpetowatego zapachu.
  • Zamienniki mleka typu Nutramigen, Bebilon Pepti i Amino akurat zostały odrzucone przez organizm mojego dziecka, a mnie od ich zapachu zbierało się na wymioty, ale jeżeli nie ma przeciwwskazań, to proszę bardzo - można próbować. Pod warunkiem, że nie dasz sobie wmówić przez niedouczonych lekarzy, że nie możesz karmić piersią, tylko musisz przejść na mieszanki. Żadna mieszanka nie zastąpi naturalnego pokarmu, pod warunkiem, że zachowasz zbilansowaną i zróżnicowaną dietę pozbawioną alergenów.

 

POZA TYM:

Jeżeli dieta dotyczy dziecka wciąż karmionego piersią, mama musi również zachować ścisłą dietę eliminacyjną. Sporadyczność karmienia piersią nie upoważnia do sporadycznego zarzucania diety. Z moich obserwacji wynikało, że Córcię obsypywało ok. 8-10 godzin, po tym jak ja zjadłam coś podejrzanego, czyli to był okres mojego i jej trawienia. Ale stwierdzić jak długo alergeny utrzymywały się w mleku to już trudniejsze zadanie.

Nie wolno kroić tym samym nożem np.: sera a potem czegoś (chleba, wędliny) dla dziecka. To samo dotyczy deski do krojenia, talerzy, łyżek do mieszania w garku itd.

Dziecko powinno mieć swój własny kubek, talerzyk, miseczkę, sztućce, których nigdy nie wolno używać do nabiału.

Można odwyknąć od bielenia zup lub każdy zabiela u siebie na talerzu. Mniej kłopotu, niż z gotowaniem dwóch potraw.

Przygotowując posiłek dla innych członków rodziny, pamiętaj o umyciu rąk zanim zaczniesz dotykać jedzenia dla dziecka. Jeżeli przygotowujesz różne dania jednocześnie, ręce musisz myć każdorazowo np.: po dotknięciu nabiału lub rozbiciu jajka.

Nie wolno smażyć na tej samej patelni kotleta dla dziecka i tych panierowanych w jajku. Usmaż dziecku najpierw, lub na osobnej patelni. To samo dotyczy duszenia i zapiekania potraw. Jakikolwiek dodatek alergenów do potrawy wymaga użycia osobnego naczynia dla dziecka.

Zapomnij o recyklingu bułki tartej (zsypywanie z powrotem do torebki), jeżeli były używana do wymaślonej tortownicy lub kotleta panierowanego w jajku. Bułka tarta też musi pochodzić ze sprawdzonego (na dziecku) źródła, żeby nie zwierała np resztek chleba tostowego.

I najważniejsze: dania dla alergika muszą być tak samo smaczne jak jedzenie „tradycyjne”. Mieszaj, kombinuj, eksperymentuj, byle wyszło tak pyszne, że „normalne” osoby się nie zorientują, że jedzą coś bezalergicznego (a fuj!), a domownicy nie będą narzekać, a wręcz przeciwnie:) W dodatku odczuwanie smaków zależy w dużej mierze od przyzwyczajenia, po pewnym czasie przywykniecie - ja np. już nie mogę znieść zapachu smażonego masła.

 

PONADTO:

Alergiczne dziecko nie jest kaleką. Dziecko nie odczuwa diety jako nieszczęścia, ale może się nauczyć wykorzystywać słabość innych, jeżeli traktują je, jakby działa mu się krzywda. Znam takie przypadki. Alergia nie jest karą. Po prostu się zdarza. Większe nieszczęścia chodzą po ludziach. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Twoje dziecko umiało najpiękniej śpiewać, malować, lepić z plasteliny, najszybciej jeździć na rowerze, najdłużej siedzieć w wannie czy najgłośniej marudzić przy ubieraniu. Niektóre dzieci mają niebieskie oczy, inne mają krótkie nogi, a niektóre mają alergię pokarmową.

A żeby nie było dziecku smutno na przyjęciu, upiecz tort bez jajek, najlepiej taki, żeby to wszyscy inni zazdrościli dziecku. Życie towarzyskie będzie odrobinę utrudnione, ale nie niemożliwe.
Pomoc znajdziesz na portalach wegańskich i np.: na moim blogu. Po to go założyłam:D

Do przedszkola trzeba niestety nosić jedzenie w termosie...

Rozmawiaj z dzieckiem o alergii, wyjaśniaj wątpliwości, tłumacz dlaczego nie może jeść tego, co inne dzieci. Kiedyś alergia przejdzie (na pewno) i jak podrośnie też będzie mogło jeść mu-mu i jajka. Wypracowuj u niego nawyk, by pytało o skład nieznanych produktów i potraw.

Największą trudnością będzie rodzina, przypuszczalnie babcie i ciocie, nianie i opiekunki. Niereformowalne i nadopiekuńcze lub, delikatnie mówiąc, nierozsądne. To z nimi najczęściej toczy się największe bitwy i przez nie najbardziej opadają ręce. Na stwierdzenie, że przecież łyżeczka masła w wielkim garnku na pewno nie zaszkodzi, można odpowiadać, żeby do zupy dodała łyżeczkę szamponu - odrobinka napewno nie zaszkodzi.

POWODZENIA! Może za 3 lata, a może za 5 lat, ale przejdzie.

Postanowiłam zebrać proporcje, wg których piekę większość moich bezjajecznych i bezmlecznych ciast. Taka sama tabelka, tylko nabaźgrana na żółtej karteczce wisi na mojej kuchennej ścianie:) Prosty przewodnik, jak upiec ciasto bez jajek.

produkt miarka 1 porcja 2/3 porcji 4/3 porcji 2 porcje
mąka szklanki 1,5 1 2 3
cukier szklanki 0,75 0,5 1 1,5
kakao łyżki 3 2 4 6
proszek łyżeczki 1 - 1,5
0,6 - 1
1,3 - 1,5
2
olej łyżki 6 4 8 12
płyn szklanki 1 0,6 1,3 2
ocet łyżeczki 1 0,6 1,3 2

Mąkę można zastąpić innymi sypkimi produktami np.: tartymi migdałami, orzechami, bułką tartą, mąką owsianą, gryczaną itp.
Kakao trzeba ominąć, jeżeli ciasto ma nie być czekoladowe:)
Płynem może być mleko kozie, mleko roślinne (ryżowe, sojowe, owsiane), jakiś sok, woda, tarte owoce i cokolwiek podpowie fantazja.
Ocet można użyć zwykły, owocowy, balsamiczny.
Ja używam proszek do pieczenia na winianie bez fosforanów. Może też być soda.
Można dodać łyżkę spirytusu, ekstraktu waniliowego lub dwie łyżki jakiegoś pysznego likieru. Alkohol i tak wyparuje w czasie pieczenia.

1 porcja jest odpowiednia do wypełnienia: 12 muffinek, tortownicy o średnicy 18-20 cm, blachy 20x20 cm lub 15x20cm.
2/3 porcji można zużyć na mniejsze muffinki, małą babkę, dwie miseczki pół litrowe.
4/3 porcji mieści się w tortownicy 24-26 cm.
Podwójna porcja jest idealna na dużą blachę 20x30 cm.
Nie polecam pieczenia w keksówce, wysokie ciasta bez jajek nie wychodzą zbyt dobrze.

Z czasem pieczenia jest różnie, w zależności od formy i zawartości. Ciasta czekoladowe pieką sie chyba najkrócej, zaś warzywne - najdłużej.

Różne propozycje najlepszych, w mojej opinii, ciast bez jajek znajdziecie w zakładkach: Najlepsze - bez jaj! na stronie głównej mojego bloga.

Jeżeli ktoś może używać jajek i nie wyobraża sobie ciasta bez nich, a spodobał mu się któryś z moich wypieków, niech po prostu zastąpi 2 łyżki oleju 1 rozbełtanym jajkiem. Powinno wyjść :D Już sama w ten sposób robiłam:)

Udało się! :) Duże wegańskie ciasto marchewkowe bez jajek, bez mleka i bez zakalca :D

1 szklanka mąki
1 szklanka tartych orzechów
1/2 szklanki brązowego cukru
1 szklanka tartej marchewki
1 łyżeczka cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia BIO
6 łyżek oleju
1 łyżka Cointreau
1 łyżeczka octu balsamicznego
1/2 szklanki mleka owsianego (bo akurat kozie mi wyszło)

Wszystkie składniki zmieszać i piec w tortownicy ok. 35 minut w 180°C.

wegańskie ciasto marchewkowe, vegan carrot cake, ciasto marchewkowe bez jajek i bez mleka

Poprzednie: ciasto marchewkowe bez jajek, tort dla Łałusia, tort urodzinowy dla pieska, psi tort, jakie próbowałam piec bez jajek, było niezbyt udane. W papilotkach też piecze się inaczej, więc nie byłam pewna efektu. Ale udało się! Hurra!!!

wegańskie ciasto marchewkowe, vegan carrot cake, ciasto marchewkowe bez jajek i bez mleka, carrot cake without eggs or milk

Ostatnia moja propozycja w ramach Festiwalu Marchewki.

Twój zapach pamiętam od maleńkości.
Dziękuję za czas nam dany. Dziękuję Ci za naukę miłości, życia i pożegnania...

18:03, pinkcake
Link Komentarze (2) »

Pyszne i proste. I czyż nie prześliczne? To jeden z moich ulubionych przepisów.

rogalik marchewkowy

200 g tartej marchewki (ja jakoś się nie przejmuję ważeniem i raczej dodaję więcej)
kostka masła lub margaryny
2 szklanki mąki
3 łyżki cukru pudru
marmolada brzoskwiniowa lub morelowa

Zrobiłam z połowy składników. Okazało się, że dżem brzoskwiniowy zaczął chodzić, więc uznałam, że dżem z polarnej maliny też będzie dobry.

składniki na rogale marchwiowe

Wszystkie składniki (oprócz dżemu) zagnieść i rozwałkować ciasto podsypując mąką. Wycinać trójkąty i smarować je marmoladą. Okazało się, że za nic nie potrafię otworzyć dżemu z moroszki (a jestem chwilowo słomianą wdową), więc wzięłam dżem borówkowy na zmianę z przecierem różanym:)

wycinanie rogalików marchewkowych

Zwijać zaczynając od podstawy trójkąta, układać na blaszce wyłożonej papierem lub posmarowanej margaryną.

surowe rogaliki marchewkowe

Piec 30 minut w 180°C.

rogaliki marchewkowe, marchwiowe rogale, carrot croissant

Z połowy porcji wyszło mi 13 rogalików. Stanowczo za mało! :D

Baaardzo polecam te przepyszne ciasteczka! I wciąż trwa Festiwal marchewki:)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10