Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
wtorek, 24 lutego 2015

Cieszę się, że pszeniczna histeria powoli mija. Mam dosyć komentarzy w stylu: "Używasz mąki pszennej?! Pfuj, paskudztwo!" Nie mamy problemów z tolerancją pszenicy i nie zamierzam nikogo za to przepraszać. To prawda, jest inna niż jeszcze 20 lat temu, a nigdy nie mogła robić za wzór zdrowotności, jak każde źródło skrobi. Ale nie jadamy jej codziennie (tak, można żyć nie jedząc białego pieczywa), a w wypiekach też się nie ograniczam wyłącznie do pszenicy, bo nade wszystko w kuchni cenię różnorodność. Która to cecha, szczególnie przy odgórnie narzuconych ograniczeniach dietetycznych, powinna być hołubiona.

Cała afera pewnie będzie mieć różnorakie konsekwencje: kilka osób może zacznie jeść więcej warzyw i kasz, zamiast bułek; dużo osób pewnie straci zaufanie do dietetyków, że znowu zmieniają zdanie; na wzroście świadomości przyrządzania potraw wolnych od pszenicy być może zyskają osoby z rzeczywiście zdiagnozowaną celiakią i rzesza dzieci uczulonych na pszenicę, bo oni raczej objawów sobie nie wmawiają tylko dlatego, że są modne. Choć i tak pewnie się zdarzy, że będą wytykani jako przykłady głupoty i snobizmu, tak jak ja, kiedy kupowałam przepiórcze jajka i kozie mleko. Matka alergików snobką jest :P

Zapraszam dziś na luźną wariację na temat biszkopcików jaglanych, czyli ciasteczka bezglutenowe, bezmleczne, bezjajeczne i bezcukrowe. W imię zdrowia, różnorodności i pyszności :)

 Ciasteczka z kaszy jaglanej z berberysem, millet cookies with berberis

Ciasteczka z kaszy jaglanej z berberysem i nasionami sosny

1 szklanka kaszy jaglanej
pół szklanki daktyli
2-3 łyżki miodu
1-2 łyżki oliwy
1 kopiata łyżka karobu 
garść suszonego, drylowanego berberysu 
garść nasion sosny, pinii lub migdałów 

Kaszę przepłukać i ugotować z dodatkiem daktyli. Kiedy przestygnie, zmiksować w blenderze dodając miód i karob, żeby uzyskać gęstą, gładką papkę. Jeżeli blender sobie nie radzi, wtedy najlepiej masę podzielić na mniejsze porcje, ewentualnie można dolać nieco wody, ale to zależy od stopnia wilgotności kaszy po gotowaniu.

Jeżeli obawiacie się, że masa jest zbyt rzadka, można ją zagęścić dodając pół szklanki mąki gryczanej, ryżowej lub jaglanej. Wmieszać do masy berberys i orzeszki. Formować kulki z masy, rozpłaszczać na blasze wyłożonej papierem. Ja jeszcze podokładałam trochę berberysu, żeby był lepiej widoczny, ale przez to musiałam mocno pilnować, żeby się nie przypalał :/ 

Piec w 190°C przez ok. 10-20 minut, aż się zezłocą. Ciasteczka są miękkie, więc ściągać trzeba ostrożnie.

Zamiast berberysu można użyć suszonej żurawiny. U naszej rodziny na wsi berberys wciąż wisi na krzewach, brakuje ptaków, które chciałyby go jeść, a ludzie nie wiedzą, że jest jadalny. Albo wiedzą, ale brak im przekonania, żeby spróbować. Drylowanie malutkich owocków to praca prawdziwie dla Kopciuszka, ale kwaśny smak fajnie kontrastuje z kaszą i karobem.

Smacznego!

sweet targi, fusion gusto

 

A przy okazji zapraszam Was do Katowic. W tą niedzielę o 15.40 na SweetTargach będę piec i opowiadać o chwastach, kwiatach i alergiach. Odbędzie się też przedpremierowa prezentacja mojej najnowszej książki: "Słodki sposób na alergię". Będzie ją można kupić zanim w ogóle trafi do księgarni, poprosić o autograf, pogadać i popróbować dziwnych smaków a także jadalnych kwiatów, których użyczy nam Fusion Gusto :)

słodki sposób na alergię, małgorzata kalemba-drożdż

 

Zapraszam!

FairExpo
ul. Bytkowska 1B
Pawilon 3, stoisko 57 
01.03.2015

Wstęp na targi kosztuje 40 zł, ale jeżeli wcześniej się zarejestrujecie przez internet (klik), to tylko 20 zł.

środa, 18 lutego 2015

Ksyliotol – nazywany cukrem brzozowym jest stosowany w przemyśle spożywczym jako E 967. Jest tak samo słodki, jak sacharoza, czyli zwykły cukier krystaliczny. Nie zamierzam iść na wojnę o ksylitol, ale mam prośbę o chwilę zastanowienia.

xylitol, cukier brzozowy, ksylitol

Wmawia się nam, że ksylitol jest naturalną substancją z drewna i kory brzóz. Wyobrażacie pewnie sobie, że spuszcza się sok z brzozy, suszy go... et voila! Mamy ksylitol. Nic bardziej mylnego. W drewnie, ani w korze wcale nie ma ksylitolu! Sok brzozowy jest słodki, ponieważ zawiera sacharozę, glukozę i fruktozę, a nie ksylitol. W drewnie i korze są ksylany, czyli polisacharydy złożone z ksylozy. Ksylany są frakcją hemiceluloz, z których rośliny budują ściany komórkowe nadające ich organizmom sztywność. My ksylanów nie trawimy. Żeby uzyskać ksylitol, trzeba najpierw porozcinać wielocukry do pojedynczych cząsteczek ksylozy – 5-węglowego cukru – aldozy, potem ten cukier trzeba zredukować do ksylitolu, który jest polialkoholem, a następnie go oczyścić.

Tradycyjna metoda produkcji ksylitolu, opracowana w Finlandii, wykorzystuje hydrolizę drewna brzozowego w stężonym kwasie, następnie chemiczną redukcję ksylozy (przy katalizatorze niklowym, pod ciśnieniem wodoru do 50 MPa, w temperaturze powyżej 100°C) do ksylitolu i jego oczyszczenie na kolumnie. Niestety ta metoda jest trudna, pozostawia po sobie mnóstwo odpadów i jest droga. No i gdzie jest ta naturalność? A przecież ksylitol uzyskiwany właśnie tą brutalną, chemiczną metodą nabrał famy naturalności.

Inna metoda produkcji ksylitolu, amerykańska, jako substrat wykorzystuje kwas glukonowy, pochodną glukozy (lub jego soli albo lakton). Kwas glukonowy ma 6 atomów węgla, poddaje się więc go dekarboksylacji podczas reakcji utlenienia, np. nadtlenkiem wodoru, w obecności Fe+3, a powstałą w ten sposób arabinozę, redukuje się następnie do arabinitolu. Ten polialkohol poddany izomeryzacji w obecności reduktorów (zazwyczaj są to jony metali: Ni, Co, V, Cu, Ru, Pd, Pt), w temperaturze powyżej 100°C i pod ciśnieniem wodoru powyżej 1 MPa – daje ksylitol. Mmmm, sama natura!

Ostatnio pojawił się tańszy ksylitol, który uzyskiwany jest z łuszczyn kukurydzy. Hydroliza ksylanów jest prowadzona przez mikroorganizmy, podobnie jak redukcja ksylozy do ksylitolu, która również odbywa się na drodze fermentacji bakteryjnej. Metoda ta jest prostsza, a odpady są biodegradowalne, dlatego jest tańsza. I ja osobiście jestem skłonna uznać tą metodę za naturalną. Coś jak bimbrownia, przecież alkohol etylowy też się produkuje przez fermentację i oczyszczanie. Ale że ten sposób wykorzystuje się w Chinach, więc poszła fama, że to podróbka ksylitolu, a nie PRAWDZIWY fiński ksylitol. Do tego, o zgrozo, kukurydza jest GMO! Cóż, cukrem brzozowym nazwać go już nie można, ale jest dokładnie taki sam, jak fiński. Czy ksylitol pochodzi z metody chemicznej, czy z mikrobiologicznej, to tylko producent może potwierdzić, bo przecież w Chinach też mogą używać metod chemicznych, a w Finlandii zacząć używać fermentacji. A kantować cukrem można dokładnie tak samo jeden jak i drugi. Prawda, szanowni handlowcy?

Ksylitol pojawia się naturalnie w naszym organizmie, jako wynik metabolizmu glukozy. To prawda, pojawia się, w niewielkich ilościach. Kwas solny czy amoniak też są produkowane przez nasz organizm, ale czy to powód, żeby je pić? Dlatego taki argument o naturalności, to nie jest rozsądny argument.

Przyjrzyjmy się zatem właściwościom biologicznym ksylitolu po przedarciu się przez artykuły dostępne na PubMed:

  • Wielokrotnie potwierdzano, że wykazuje działanie bakteriobójcze, w związku z tym świetnie chroni zęby przed próchnicą. Prawda, wystarczy żuć gumę z ksylitolem, a ochronimy zęby niezależnie od stosowanej diety.
  • Ogranicza rozwój grzybicy i drożdżaków (w związku z tym nie nadaje się również do ciasta drożdżowego i produkcji piwa). Ale duże dawki ksylitolu mogą wywołać wzdęcia i biegunki. Okazuje się, że jednak są mikroorganizmy, które go wykorzystują do fermentacji. Ponieważ przy dużych dawkach nie zdąży się wchłonąć do krwi, pozostaje w jelitach. Metabolizujące bakterie powodują nieprzyjemne zjawiska. Efekt jest zależny od posiadanej flory jelitowej. Dlatego też czasem można zaobserwować, że domowe piwo dosładzane ksylitolem jednak kiśnie. Podobnie, niektóre osoby chore na kandydozę obserwują pogorszenie stanu zdrowia po ksylitolu (dane subiektywne).
  • Wielokrotne badania wykazały, że ksylitol nawet w dużych dawkach 200-400 g nie jest toksyczny dla ludzi. Co prawda dla psów jest wyjątkowo niebezpieczny, bo uszkadza wątrobę i może doprowadzić do śmierci czworonoga. A wystarczą dwie gumy do żucia, żeby zabić szczura.
  • Stwierdzono, że ksylitol ułatwia mineralizację kości, zwiększając wbudowywanie do nich wapnia, co wykazano w badaniach na szczurach z wyciętymi jajnikami.
  • Ksylitol dostarcza o połowę mniej kalorii niż cukier, co wynika głównie z tego powodu, że w dużych dawkach wchłania się z jelit w około 50% (przy mniejszych w ok. 75%). W badaniach na myszach wykazano jednak, że zwierzęta karmione ksylitolem przybierają na wadze bardziej niż te karmione fruktozą lub glukozą. (Dlaczego badania na szczurach bezpośrednio przekłada się na ludzi, a badań na myszach nie? Przecież myszy są podstawowym modelem badania otyłości)
  • Ponieważ do wchłaniania ksylitolu komórki nie wykorzystują insuliny, zatem nadaje się dla cukrzyków. 
  • Ksylitol jest wyłapywany przez wątrobę niezależnie od insuliny. To wątroba jest odpowiedzialna za wyłapywanie wszystkiego, co nie przydaje się w organizmie. Czyli to kolejna substancja, z którą wątroba musi sobie poradzić.
  • W hepatocytach zamieniany jest na glukozę, która może zostać wbudowana w glikogen lub rozdystrybuowana po organizmie. Stąd po spożyciu ksylitolu wzrasta stężenie glukozy i insuliny, lecz jest to rozłożone w czasie. Dlatego, biorąc pod uwagę wchłanialność i powolny metabolizm, indeks glikemiczny ksylitolu jest bardzo niski.
  • To, czego nikt nie wyjaśnił, to sprzężenie kora-przysadka-trzustka. Przysadka daje sygnał do wypuszczania insuliny już w momencie, kiedy docierają sygnały o słodkim smaku w ustach. Dlaczego przy ksylitolu nie obserwujemy takiego samego zjawiska jak przy syntetycznych słodzikach? Aha, bo jest na-tu-ral-ny, hę?
    Podobno ksylitol zmniejsza apetyt na słodycze - osobiście nie potwierdzam. Coś co ma słodki smak, wg mnie nijak nie doprowadzi do nabrania zdrowych nawyków. (No chyba, że jak się patrzy na cenę ksylitolu, to odechciewa się kupować :P)
  • Wnioski o dobroczynnym działaniu na układ odpornościowy zostały wyciągnięte najprawdopodobniej na podstawie badań nad łagodzeniem stanów zapalnych dziąseł. Tylko takie udało mi się znaleźć, może to moje niedopatrzenie, a może osoby szerzące peany na temat ksylitolu, nieco naciągają fakty.
  • 3/4 ksylitolu, który zostanie wchłonięty z jelit, jest metabolizowane w wątrobie, inne tkanki zużywają go zdecydowanie w mniejszym stopniu. Najpierw ksylitol jest utleniany przez niespecyficzną dehydrogenazę poliolową do ksylozy, ta następnie ulega fosforylacji i trafia na szlak pentozo-fosforanowy, gdzie może być zamieniana w glukozę. Czyli dalsze etapy metabolizmu przebiegają dokładnie tak samo jak w przypadku glukozy!
  • Badania tempa wydalania szczawianów nie wykazały różnicy w zależności od podanego słodzidła (znów badania na szczurach). No to co z osławioną alkalizacją organizmu przez ksylitol, skoro jest metabolizowany dokładnie tak jak glukoza?

Niektórych brzydzi wanilina uzyskiwana z drewna, dodawana do cukru zamiast ziaren wanilii. Inni krzywią się na metylocelulozę używaną jako środek wiążący wodę w mąkach bezglutenowych, choć ta nawet nie jest wchłaniana z jelit. A jednocześnie te same osoby ksylitol chwalą, choć źródło i stopień naturalności tych trzech związków jest właściwie taki sam.

Dietetycy alarmują, że każda biała, oczyszczona substancja jest szkodliwa, ponieważ jest sprzeczna z naturą. Biała mąka, biała sól, biały cukier, czysty alkohol… Dlaczego zatem ksylitol jest traktowany na innych warunkach?

Nie mam zamiaru obrzydzać nikomu ksylitolu, ani straszyć, że jest niebezpieczny. Bo nie jest. Tak jak i nie jest naturalny. Nie jest też lekiem na całe zło. Nie pochwalam cukru, bo jego nadmiar bez wątpienia jest szkodliwy, choć ten nieoczyszczony przynajmniej jest naturalny. Wszystko stosowane z umiarem jest dla ludzi. Ksylitol też. Po prostu proszę: zwracajcie uwagę na rzeczy, o których się nie mówi i zadawajcie pytania. Ktoś, kto stawia na naturalność, chyba powinien tych pytań zadawać więcej?

piątek, 13 lutego 2015

Fajne zimowe danie, zawiera wszystko niezbędne dla zdrowia i urody. Poza tym dobrze smakuje! Prosty posiłek na piątek 13. między Tłustym Czwartkiem a Walentynkami :)

black potato salad, purple potato salad, sałatka z czarnych ziemniaków, fioletowe ziemniaki

Sałatka z fioletowych ziemniaków

fioletowe ziemniaki
marchewka
biała fasola
rukola 
czarne oliwki
oliwa lub ulubiony sos winegret

Fioletowe ziemniaki ugotować w mundurkach. Marchewkę upiec lub ugotować al dente. Ugotować białą fasolę, lub wykorzystać resztki z poprzedniego dnia, jak to ja zrobiłam :)

Jarzyny wystudzić, obrać pokroić. Wszystkie składniki sałatki wymieszać i polać oliwą lub sosem winegret (oliwa, ocet jabłkowy, sól lub z dodatkiem miodu i musztardy).

Wszystko jest: białko z fasoli, flawonoidy z czarnych ziemniaków, karotenoidy z marchewki i rukoli, omega 3 z oliwek. Do tego mnóstwo minerałów, energia i mega-smak!

Szczerze mówiąc nie cierpię takich wyliczanek :P Nie jem marchewki dla dobrego wzroku, nie jem rukoli, bo ma najwyższą gęstość odżywczą, nie jem oliwek, bo są dobre dla serca. Po prostu jem warzywa. Ale może rzeczywiście trzeba te informacje podkreślać :)

Smacznego!

poniedziałek, 09 lutego 2015

Kiedyś zrobiłam koktajl Yvette inspirowany francuskim likierem fiołkowo-owocowym (klik). Był cudowny, ale Beatka z Cukierniczych Kreacji nadepnęła mi na ambicję snując wizje eterycznego napoju, więc odpuścić nie mogłam ;) Zawzięłam się i zrealizowałam te wizje!

Na nuty smakowe Creme Yvette składają się: jeżyny, maliny, czarna porzeczka, poziomki i fiołki. Ale tak szczerze mówiąc, nie do końca wierzę w naturalność tego ostatniego aromatu, bo producent deklaruje użycie suszonych fiołków, a one w czasie suszenia kompletnie tracą zapach. Nawet perfumy fiołkowe przygotowuje się zupełnie inaczej niż większość perfum, a mianowicie metodą enfleurage'u, czyli maceracji w tłuszczu, a potem ekstrakcji zimnym etanolem, bo aromat fiołków jest niezmiernie ulotny.

nalewka fiołkowa, nalewka owocowa z fiołkami, creme yvette

Żeby nie uronić żadnego z aromatów, postanowiłam rozbić procedurę przygotowywania na etapy. Wydawało mi się to najrozsądniejszym wyjściem, biorąc pod uwagę, że każdy ze składników pojawiał się w innym czasie. 

Nalewka a'la Creme Yvette

I - kwiecień - nalewka fiołkowa
II - czerwiec - nalewka malinowo-poziomkowa
III - lipiec - nalewka porzeczkowa
IV - sierpień - nalewka jeżynowa
V - październik - połączenie smaków 
VI - styczeń/luty - otwarcie butelki 

Nalewkę z fiołków robiłam w taki sposób, że 4 szklanki fiołków zalałam sokiem z cytryny i szklanką wódki i szklanką spirytusu. W przypadku nalewek owocowych, trzeba wziąć 600 g owoców, przesypać 200 g brązowego cukru, odstawić na 1 dzień w ciepłe miejsce. Zalać 400 ml wódki i 200 ml spirytusu. Odstawić w ciemne miejsce i od czasu do czasu przewracać słoikiem. Po 6 tygodniach zlać znad owoców, odstawić na 1 dzień, po czym przesączyć, żeby usunąć osad.

Zmieszać wszystkie składniki. Spróbować, ewentualnie skorygować smak dodając cukru, alkoholu lub syropu albo soku wyciskanego z owoców. Moja Yvette finalnie miała ok. 25% alkoholu i łagodnie słodki smak. Zamknąć w ciemnym miejscu na kilka miesięcy.



nalewka fiołkowa, likier fiołkowy, likier a'la creme yvette

Boski trunek! Delikatny, lekki, zniewalający aromatem, upajający smakiem. Mocne akordy owocowe osnute nutą fiołków. No cudo istne!

Idealny napój do świętowania 6 urodzin Trochę Innej Cukierni! Z tej okazji będę miała dla Was prezent :) Kto zagląda na fejsbukową stronę bloga, ten już wie ;)

Pozdrawiam
Gosia 

środa, 04 lutego 2015

Kochani,

Potrzebuję Wasze wsparcia! Zgłosiłam Trochę Inną Cukiernię do konkursu na Blog Roku 2014 w kategorii blogów kulinarnych. Nie wiem, jakie mam szanse, by wygrać, ale to od Was zależy, czy dostanę się do finału. Zatem bardzo ciepło Was proszę o oddanie na mnie głosu poprzez wysłanie SMSa na numer 7122 o treści: E11275 (bez żadnych spacji).

Koszt SMSa to jedynie 1,23 zł brutto, ale cały dochód z głosowania jest przeznaczony dla Fundacji Dzieci Niczyje, więc podwójnie warto :)

Głosowanie trwa do 10 lutego do godz. 12.00. Z jednego numeru można wysłać tylko 1 SMS na dany blog, więc zachęćcie mężów, córki, synów, babcie, teściowe i znajomych :) Pełen regulamin dostępny jest na stronie organizatora.

blog roku 2014

Dla mnie ten konkurs to szansa zaprezentowania szerszej publiczności moich dokonań kulinarnych, moich marzeń i wszystkich tych dziwacznych pomysłów.

Pokazania, że alergik też człowiek i należą mu się słodkie przyjemności. I że gotowanie "bez" wcale nie jest takie trudne.

Rozpowszechniania wiedzy, że dzikie rośliny, pospolite chwasty i kwiaty to też jest jedzenie. I to jakie! To możliwość ukazania osobom, które zazwyczaj tu nie zaglądają, jaki ogrom smaków codziennie mija nam koło nosa, a przecież wystarczy tylko wyciągnąć po nie rękę.

A ponieważ w przyszłym tygodniu Trochę Inna Cukiernia obchodzi 6 urodziny, to sprawicie mi niezmierną radość oddając głos na mój blog :) Proszę, dajcie mi na tą rocznicę szansę na finał!
Prosze, proszę, prooooszę :)

Pozdrawiam serdecznie
Gosia

P.S. Jeśli mogę Was jeszcze naciągnąć, to wesprzyjcie też moje koleżanki z 1000 roślin: Herbiness w kategorii Pasje SMSem o treści: H11246 i Ziołową Wyspę w kategorii Lifestyle: B11233. Każda z nas startuje w innej kategorii, więc nie konkurujemy ze sobą, za to mamy szansę ogarnąć roślinami cały świat!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Niestety, mnie się nie udało dostać do finału. Bardzo serdecznie Wam dziękuję za wszystkie otrzymane głosy. Cieszę się ogromnie z każdego z nich!
Na pocieszenie mam to, że Inez z Herbiness będzie dumnie reprezentować dzikie rośliny w finale kategorii Pasje i twórczość :)

poniedziałek, 02 lutego 2015

Pewnego jesiennego dnia los rzucił mnie w kompletnie nieznane rejony. Idąc na azymut przez zdziczałe opłotki dawnych ogródków działkowych trafiłam do raju. Nasturcjowego raju! Pełnego nasion nasturcji, czyli czegoś dla mnie zazwyczaj nieosiągalnego, ponieważ jako zaciekli kwiatożercy zawsze zjadamy wszystkie kwiaty nasturcji, ledwie się rozwiną :P

nasturtium capers, kapary z nasion nasturcji, marynowane nasiona nasturcji, pickled nasturtium seeds

Nareszcie mogłam wypróbować przepis na kapary z nasion nasturcji! Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy przyszła pora otworzyć słoiczek! A teraz jest akurat czas, żeby bardzo serdecznie zachęcić Was do kupienia nasion nasturcji i obsianiu wkrótce jak największych połaci dostępnej ziemi, skrzynek balkonowych, doniczek...

A poza tym w kalendarzu na luty widnieje właśnie zdjęcie kaparów z nasturcji, więc najwyższa pora, żebyście mogli skorzystać z przepisu ;)

nasturtium capers, marynowane nasiona nasturcji, kapary z nasion nasturcji, nasturcjowe kapary, kaparki z nasturcji,

Marynowane nasiona nasturcji

2 słoiczki niedojrzałych zielonych nasion nasturcji
4 łyżki cukru
1 łyżka soli
1,5 szklanki octu winnego
2 listki laurowe
4 ziela angielskie
4 goździki 

Nasiona nasturcji umyć, włożyć do słoiczków. Ocet zagotować z cukrem, solą i przyprawami. Zalać nasiona marynatą i szczelnie zakręcić. Do dłuższego przechowywania zapasteryzować. Przed spożyciem powinny się przynajmniej przez tydzień pomacerować.

marynowane nasiona nasturcji, pickled nasturtium seeds, jadalne owoce nasturcji

Kocham nasturcje! To cudowne rośliny, których jadalne są liście, kwiaty i nasiona! Ach, ach, ach! :)

Smacznego!

sobota, 31 stycznia 2015

Miód sosnowy jest niesamowicie aromatyczny. Wystarczy dosłownie kilka sosnowych igieł by uzyskać cudownie pachnący żywicą słoiczek.

miód sosonowy, miód z igłami sosny, pine honey, sosna w miodzie

Miód sosnowy

miód z zaprzyjaźnionej pasieki
igły sosny zebrane w czystym miejscu

Igły sosny umyć i osuszyć. Dobrze jest zbierać młode szpilki, jeszcze miękkie, ale nie ma przeciwwskazań, by wykorzystać też te starsze. Najlepiej ubiegłoroczne, czyli te rosnące na najbardziej wystających gałązkach.

Igliwie zmielić w blenderze albo bardzo drobno posiekać. Zmieszać z miodem i odstawić na tydzień. Potem używać do woli  do herbaty, sosów sałatkowych albo np.: do lodów świerkowych (klik). Żywiczny aromat można wzmocnić i do słoika miodu dodać 1-2 krople olejku sosnowego.

Miód sosnowy dodaję do szyszkowej akcji Inez z bloga Herbiness.

Smacznego!

czwartek, 29 stycznia 2015

Zrobienie domowego kisielu jest banalnie proste. Można go zrobić z dowolnych owoców, ale nazwa kisiel znaczy, że ma być kwaśny :) Ja tym razem znowu poszalałam i zrobiłam kisiel z jednego z najkwaśniejszych owoców, jakie chyba mogą być: rokitnika. Żeby złagodzić jego smak, warto go przemrozić, czyli teraz jest jak znalazł, bo na krzakach wciąż wiszą pomarańczowe jagódki ;)

rokitnik, domowy kisiel z rokitnika, domowy kisiel owocowy, sea buckthorn desser

Kisiel domowy z rokitnika

3/4 szklanki owoców rokitnika lub 1/2 szklanki wyciskanego soku z rokitnika
2 szklanki soku marchewkowego tłoczonego soku jabłkowego
0,5 szklanki wody
2 łyżki cukru + 1 łyżka miodu (z mniej kwaśnymi owocami, można dać mniej lub wcale)
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Owoce zagotować w soku. Marchewką zainspirowałam się z finału TopChefa. Po prostu to zestawienie marchew-rokitnik śniło mi się po nocach! Ja później rokitnik zmiksowałam i przetarłam przez sitko, nie trzeba tego robić, ale po prostu znam moje dzieci i wiem, że pestki nie przejdą im przez gardła :P Równie dobrze można kupić gotowy sok z rokitnika. Mąkę ziemniaczaną rozrobić w połowie szklanki zimnej wody. Kompot/przecier owocowy zagotować, dodać rozrobioną mąkę i pogotować przez ok. 2 minuty, aż kisiel stanie się gęsty.

rokitnik, domowy kisiel z rokitnika, domowy kisiel owocowy, sea buckthorn desser

Rokitnik jest bardzo zdrowym owocem, choć ma strasznie cierpki smak. Mój spędził dużo czasu w zamrażarce, ale i tak miał moc siekiery. Zawiera mnóstwo witamin i sporo oleju, pomarańczowego - od ogromnej ilości karotenoidów. Świetnie się komponuje z marchewką, nie tylko pod względem koloru :)

Smacznego!

wtorek, 27 stycznia 2015

W książce Josepha Seeletso wypatrzyłam surówkę z kalarepki z cytrusami. Bardzo spodobało mi się to połączenie i postanowiłam je wdrożyć we własnej kuchni. Zamiast kalarepy użyłam surowej łodygi brokuła, bo w sumie mają dość podobną konsystencję i smak, choć łodyga brokuła jest chyba łagodniejsza. 

łodyga brokuła i grejpfruta, surówka z łodygi brokuła

Surówka z łodygi brokuła i cytrusów

2 surowe łodygi brokuła
kawałek pomelo
różowy grejpfrut 
mandarynki
oliwa
nasiona pinii 

Łodygi brokuła obrać z łykowatej skóry i pokroić na cieniusieńkie plasterki. Cytrusy umyć w zimnej wodzie, obrać, wyfiletować. Brokuła i cytrusy polać oliwą i posypać orzeszkami piniowymi. Sałatki nie soliłam, ale świetnie by pasowała sól sosnowa, posypałam jedynie szczyptą ziół.

Bardzo fajnie to wszystko ze sobą grało. Słodkie pomelo, gorzkawy grejpfrut, kwaśne mandarynki i pikantny brokuł otulone oliwą, a do tego pochrupujące pinie. Pycha!

Smacznego!

piątek, 23 stycznia 2015

Sosnowe szaleństwo trwa! Przepis wymyśliła Kaja z Zielonego Stolika i jest tak doskonały, że nie śmiałam zmienić w nim niczego. No prawie ;)

krakersy sosnowe, krakersy z igłami sosny, czarna sól, crackers with pine

Krakersy z igłami sosny i czarną solą

2 szklanki mąki (objętość szklanki dowolna)
pół szklanki oliwy 
pół szklanki wody
szczypta soli 

garść igieł sosny
czarna sól cypryjska lub inna sól w płatkach

Ze składników zagnieść gładkie ciasto. Jeżeli jest zbyt twarde i nie nabiera elastycznej konsystencji, trzeba dolać kilka łyżek wody. Moim zdaniem powinno bardziej przypominać ciasto na pierogi niż kruche. Gotowe ciasto wstawić na pół godziny do lodówki.

Szpilki sosnowe posiekać.

Ciasto rozwałkować delikatnie podsypując mąką. Posypać ciasto sosną i płatkami soli, po czym cienko rozwałkować przy okazji wciskając wałkiem posypkę w ciasto. Pociąć na romby lub kwadraty, układać na blasze i piec w 190°C przez 10-12 minut do zezłocenia.

W sumie można by po prostu do ciasta dodać soli sosnowej, ale krakersy nie wyglądałyby wtedy tak fajnie :)

Przepyszne, bardzo polecam!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 99