Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
poniedziałek, 01 września 2014

Na wiosnę nie mogę odpuścić kwiatów dzikiego bzu (klik), kocham ich zapach i smak. Za owocami nie przepadam, jednak warto, naprawdę warto je docenić. Ile razy lekarz zapisuje dzieciom preparaty wzmacniające przy przeziębieniu, zazwyczaj są to syropy z czarnego bzu. Do dzieła zatem!

W związku z czarnym bzem trzeba pamiętać o kilku rzeczach:

  • Owoce dzikiego bzu nie nadają się do spożycia na surowo. To samo dotyczy kwiatów czarnego bzu. Bez zawiera sambunigrynę, toksynę, która uwalnia cyjanowodór. Spożycie nieprzetworzonych owoców lub kwiatów może powodować bóle głowy i wymioty. Suszenie, zaparzanie, gotowanie niszczy toksynę i czarny bez jest bezpieczny.
  • Zbieramy wyłącznie dojrzałe owoce, całkowicie wybarwione na czarno. Czerwonawe i zielonkawe trzeba odrzucić.
  • Nigdy nie zjadamy zdrewniałych gałązek czarnego bzu, stężenie toksyn jest zbyt wysokie.

syrop z czarnego bzu, syrop z owoców czarnego bzu, sambucus syrup, syrop sambucus nigra

Syrop z owoców czarnego bzu

500 g owoców czarnego bzu
400 g brązowego cukru lub ksylitolu
1,5 szklanki wody
1 łyżka soku z cytryny lub octu owocowego (np. malinowego)

Owoce umyć, osuszyć, oderwać od gałązek. Zalać wodą i zagotować. Kiedy wszystkie owoce popękają, odstawić do wystudzenia. Przecedzić sok i dodać do niego cukier lub ksylitol oraz ocet. Zagotować i przelać do wysterylizowanych butelek.

Smacznego i na zdrowie :)

piątek, 29 sierpnia 2014

Jarzębina, czyli jarząb pospolity, zdecydowanie nie jest moim ulubionym owocem, ale od zawsze chciałam spróbować konfitury z jarzębiny. Przed użyciem jarzębinę należy przemrozić przynajmniej przez 2 dni, żeby się pozbyć części goryczy. Moja jarzębina czekała w zamrażarce przez... rok. Masakra i wstyd :D Chciałam konfitury przygotować wcześniej, żeby były gotowe do zaprezentowania przed sezonem, ale tyle mi zajęło zebranie się do dzieła, że w międzyczasie nowa jarzębina już dojrzała :)

konfitura jarzębinowa,konfitury z jarzębiny, sorbus jelly, rowan jam, konfitura z owoców jarząbu

Konfitura z jarzębiny

500 g owoców jarzębiny
400 g brązowego cukru lub miodu
1/2 szklanki wody

Owoce jarzębiny umyć, przebrać, usunąć ogonki. Zamrozić na przynajmniej dwa dni. Wrzucić do wody i zagotować. Odlać wodę, a owoce zasypać cukrem. Dolać wodę i gotować na małym ogniu, aż cukier się rozpuści i jarzębina zmięknie. Jeżeli używacie miodu, pamiętajcie, że garnek musi być bardzo wysoki, bo miód gotuje się bardzo gwałtownie.

jak jarzębinę pozbawić goryczy, jak pozbawić goryczy owoce jarzębiny

Cóż, trzeba być koneserem, żeby ją docenić, ponieważ pomimo wszelkich działań osłabiających gorycz, konfitura jarzębinowa jest gorzka. Trzeba już ją taką polubić :) Dobrze pasuje do wytrawnych dań do słodkich absolutnie nie.

Mimo wszystko się nie poddałam i próbowałam jarzębinę jakoś tuningować, żeby docenili ją również moi koneserzy o nieziemsko wysublimowanych podniebieniach.

dżem z jarzębiny i berberysu, konfitura z berberysu i jazrębiny, dżem jarzębinowy, mountain ash jam

Dżem z jarzębiny i berberysu

500 g jarzębiny
500 g jabłek
20 g owoców berberysu
300 g brązowego cukru
1/2 szklanki wody
ewentualnie kieliszek whiskey lub brandy

Owoce umyć, przebrać, usunąć ogonki. Jarzębinę zamrozić na przynajmniej dwa dni. Wrzucić do wody i zagotować. Odcedzić. Jabłka obrać i pokroić. Wszystkie owoce zasypać cukrem, zalać wodą i alkoholem. Gotować na małym ogniu, aż jabłka się rozgotują. Dżem przetrzeć przez sito, przełożyć do słoików i zapasteryzować.

Jeżeli nie chcecie przecierać przez sito, wtedy trzeba pamiętać o wydrylowaniu berberysu, co do przyjemnych czynności wcale nie należy :P

Lepiej :) Kwaśny berberys równoważy gorzki smak jarzębiny, a jabłka go rozcieńczają, więc dżem jest łatwiejszy do zaakceptowania niż konfitura jarzębinowa.

Cieszę się, że wreszcie ich spróbowałam. Ciekawość może się rzucić na kolejne zdobycze :)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Tyle razy prosiliście o przepis na biszkopciki bez jajek, a ja za każdym razem odsyłałam Was z kwitkiem, ponieważ rezultaty moich działań nie były moim zdaniem satysfakcjonujące. Aż wreszcie się udało! Jak większość odkryć - przez przypadek :) Po warsztatach na Targu Śniadaniowym zostały mi 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej i kompletna niechęć do sterczenia w kuchni, czyli idealny grunt dla błyskawicznych ciasteczek :D

biszkopty jaglane, biszkopty bez jajek i bez glutenu, millet cookies

Biszkopciki jaglane bez jajek, bez mleka, bez glutenu

2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
ok. 0,5 szklanki miodu, melasy, syropu daktylowego albo czegoś innego słodkiego i lepkiego, banan też by się nadał
+ 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 1 łyżka cukru z wanilią (KLIK)
+ ewentualnie 0,5 szklanki mąki gryczanej lub innej

Kaszę zmiksować w blenderze dodając tyle słodzidła, żeby uzyskać gęstą, gładką papkę. Jeżeli nie macie blendera, to świeżo ugotowaną kaszę jaglaną jeszcze na ciepło łatwo przetrzeć przez sito. Masa musi gęsta, ale nie tak, żeby się dało wziąć w rękę. Jeżeli obawiacie się, że wyszła zbyt rzadka, można ją zagęścić dodając pół szklanki mąki gryczanej, ryżowej lub jaglanej. Masę wykładać łyżeczką na blachę wyłożoną papierem lub wysmarowaną olejem. Trzeba zostawić odstępy, bo ciasteczka się rozpływają. Piec w 190°C (góra dół) przez ok. 10-20 minut, aż się zezłocą. Ciasteczka są miękkie, więc ze ściąganiem z blachy trzeba poczekać, aż zupełnie wystygną.

Jeżeli mimo zagęszczenia ciasteczka się rozpłyną, to nie panikujcie. Poczekajcie, aż placek wystygnie i wtedy go pokrójcie. Po prostu na przyszłość masa musi być gęstsza.

Tak wyglądają ciasteczka, gdy masa była bardzo gęsta, że prawie się ją dało formować palcami. Trzeba je wtedy trochę spłaszczyć i musiały się piec 20 minut.

ciasteczka jaglane, ciasteczka 2 składniki, ciasteczka jaglane bezglutenowe bezjajeczne bezmleczne

Moje dzieci powiedziały, że wolą takie miększe, więc ponownie upiekłam z rzadszej masy. Musicie wyczuć konsystencję. Powinna być gęsta, ale jednak schodzić sama z łyżki. Ciasteczka z tylko dwóch składników: kasza i miód.

ciastka jaglane, ciasteczka z kaszy jaglanej, ciastka bezgluetnowe bez jajek bez nabiału, millet cookies

Można by jeszcze popracować nad przepisem, zastanowić się nad dodaniem oliwy, żeby obniżyć indeks glikemiczny i nadać chrupkości, albo nad proszkiem do pieczenia czy siemieniem lnianym. Zapraszam Was do eksperymentowania z wiórkami kokosowymi, bakaliami, ziarnami, różnymi konsystencjami. Może na przyszłość upiekę z oliwą i stewią, ale póki co, są wystarczająco dobre. Wystarczająco bardzo dobre:) U nas znikały błyskawicznie! Miękkie, delikatne, lekko kruszące - jak biszkopty. No i cholercia, te ciasteczka są zdrowe! Idealne dla małych dzieci :)

Smacznego!

środa, 20 sierpnia 2014

Zapraszam na pyszne zawijaski drożdżowe z owocami. Ja wciąż korzystam z dziwnych dzikich darów natury, ale nie ma przeszkód, by do bułeczek dodać jakichś bardziej cywilizowanych owoców jak na przykład: jeżyny, borówki czy porzeczki.

zawijane bułeczki drożdżowe z owocami czeremchy, black cherry rolls, drożdżowe ciastka wegańskie z owocami, vegan buns


Zawijane bułeczki drożdżowe z owocami czeremchy

3 szklanki mąki
80 ml oliwy (1/3 szklanki) lub oleju kokosowego
1 szklanka letniego mleka np owsianego lub wody
25 g świeżych drożdży lub 7 g suchych
pół szklanki brązowego cukru
szczypta soli

szklanka owoców czeremchy późnej albo jeżyn, malin, porzeczek, czarnych borówek itp

Zmieszać mąkę z drożdżami, solą i cukrem. Dolać letnie mleko i oliwę, świeże drożdże trzeba odstawić na chwilę, żeby się obudziły. Wyrobić na gładkie ciasto. Ja wolę ciasto luźniejsze, więc dodaję najpierw mniej mąki, a potem ewentualnie dosypuję. Bo zbyt zwarte ciasto jest trudniej rozluźnić, niż wzmocnić za luźne. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości) około godziny.

Owoce czeremchy wydrylować. Wyrośnięte ciasto wyrobić, przełożyć na oprószony mąką blat i rozwałkować w długi prostokąt. Rozsypać na nim warstwę owoców. Zwinąć w rulon. Kroić plastry mniej więcej grubości kciuka. Odkładać na blachę wyłożoną papierem. Odstawić na pół godziny do wyrośnięcia. Piec 10-12 minut w 180°C. Można posypać cukrem pudrem albo polać cukrem cytrynowym.

zawijane bułeczki drożdżowe z owocami czeremchy, black cherry rolls, drożdżowe ciastka wegańskie z owocami, vegan buns, bułeczki bez mleka i jajek, wegańskie drożdżówki z owocami

Czeremcha późna to krzew przywleczony z Ameryki. W naszych lasach jest uznawana za chwast. Czeremcha amerykańska jest spokrewniona z naszą rodzimą czeremchą zwyczajną. Owoców czeremchy zwyczajnej nie powinno się zjadać w dużych ilościach, a niektórzy odradzają jej spożywanie na surowo. Listki czeremchy późnej są błyszczące z obu stron, a czeremchy zwyczajnej - matowe. Czeremcha późna ma więcej owoców, są większe, dużo słodsze i zawierają mniej cyjanowodoru. Ten trujący związek występuje w liściach, korze i pestkach. Owoce zatem trzeba wydrylować, co jest dość łatwe, bo czeremcha to daleki kuzyn wiśni. Trzeba zbierać wyłącznie całkowicie dojrzałe owoce. Z czeremchy można robić kompoty, nalewki, dżemy, nadzienia itd. Indianie jedli ją na surowo lub suszyli.

czeremcha późna, jadalne dzikie owoce, black cherry

Smacznego!

sobota, 16 sierpnia 2014

Mirabelka to niezmiernie płodna śliwka. Wszędzie jej pełno, łatwo kiełkuje i wydaje mnóstwo owoców. I nikt jej nie chce jeść. Dzieci na placu zabaw były zdumione, gdy Córcia sięgnęła do gałęzi i zjadła kilka owocków. Sądziły, że są trujące. Śliwki! Trujące! Wtedy moja Córcia zaczęła im opowiadać o innych owocach, które rosły w pobliżu: dzikim bzie, śliwie wiśniowej, rokitniku, czeremsze, popielicach. Fachowo, tłumacząc co i jak wolno. Po prostu pękałam z dumy!

Tymczasem w zamrażalniku czekały na nas lody mirabelkowe, właściwie sorbet na patyku. Pyszny. Cudownie kwaskowaty i przyjemnie aromatyczny.

lody mirabelkowe, lody z mirabelek, sorbet mirabelkowy, sorbet z mirabelek, mirabelle prun sorbet, mirabelle plum ice-creams

Lody z mirabelek

śliwki mirabelki zbierane z dala od drogi
(słodkie jabłko)
brązowy cukier i miód
cynamon
laska wanilii lub cukier z wanilią (klik jak zrobić)

Mirabelki dokładnie umyć. Zmiażdżyć tłuczkiem do ziemniaków. Dusić przez kilka minut na małym ogniu. Dodać przyprawy i cukier do smaku. Mirabelki są strasznie kwaśne, ale ja specjalnie użyłam cynamonu i wanilii, które nieco oszukują uczucie słodkości, pozwalając zmniejszyć ilość cukru. Można też dorzucić do duszenia pokrojone słodkie jabłko. Owoce dokładnie przetrzeć przez sitko. Mus mirabelkowy odstawić do wystudzenia. Napełnić nim foremki, wetknąć patyczki i zamrozić.

Smacznego!

P.S. 1. W Gazecie Wyborczej możecie przeczytać wywiad ze mną (KLIK). Tytuł dość przewrotny, ale podstawowym tematem były jadalne chwasty. No i pytanie, czy jestem czarownicą ;)

2. Jeżeli ominęła Was moja rozmowa z Ewą Podolską w TOK FM, to możecie to jeszcze nadrobić (KLIK) - trzeba znaleźć 2014-08-09 :)

3. A w sobotę (23.08) odbędą się otwarte warsztaty kulinarne ze mną w ramach Targu Śniadaniowego w Parku Krakowskim. O zapisy, proszę, pytajcie bezpośrednio u organizatora (klik).

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Po prostu nie mogłam się oprzeć, by nie upiec crumble z morelami. Wzorem od lat jest dla mnie kruszonka Bei (klik), ale oczywiście po przejściu przez filtr mojego widzimisię i comisięnawinie.

Nie mogłam się zdecydować, czy do moreli dodać lawendę, rozmaryn, tymianek, czy róże. Każdy dodatek ulubiony, każdy idealny...

crumble morelowe z lawendą, morele pod kruszonką

Crumble morelowe z lawendą, czyli morele pod kruszonką

500 g moreli
1 łyżka miodu

50 g płatków owsianych
50 g mąki jaglanej
50 g brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy (suszonych lub świeżych)
40 g masła lub margaryny nieutwardzanej (ja ostatnio bardzo cenię mieszankę oleju kokosowego z masłem shea)

Morele umyć i przepołowić. Płatki owsiane zmielić w młynku razem z cukrem i lawendą. Zmieszać z mąką i szybko zagnieść z zimnym tłuszczem na kruszonkę. Morele ułożyć w naczyniu do zapiekania (wstępnie natłuszczonym). Polać miodem. Posypać kruszonką i piec w 180°C przez ok. 20 minut (aż kruszonka się zezłoci).  

crumble morelowe z lawendą, morele pod kruszonką, lawendowa kruszonka z morelami, apricot crumble with lavender

Jeżeli nie zje się wszystkiego naraz, kolejne porcje warto wrzucić na 5 minut w 200°C pod górną grzałkę, żeby kruszonka była chrupiąca. Poza tym my zazwyczaj wolimy crumble na ciepło.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia  

Smacznego!

środa, 06 sierpnia 2014

Nasiona koniczyny to już kuchnia bardziej survivalowa. Ale bardzo chciałam ich spróbować :) W Irlandii w czasach głodu suszono kwiaty i nasiona koniczyny, mielono na mąkę i robiono z niej podpłomyki lub dodawano do wypieku chleba.

jadalne chwasty,koniczyna jadalna, nasiona koniczyny, clover seeds

Koniczyna (i biała i czerwona) jest jadalna w całości: liście, kwiaty, korzenie i nasiona. Brakuje dokładnych danych na temat ich odżywczości, bo nikt się tym za bardzo nie interesuje. Nasiona na pewno są bardziej pożywne niż reszta, ponieważ zazwyczaj tak bywa (zobaczcie na wpisy dotyczące magnezu, wapnia, żelaza, czy białka - wszędzie ziarna zajmują miejsca w czołówce). W nasieniu roślina gromadzi składniki mineralne, witaminy, pełen zestaw aminokwasów do budowy białek i energię w skrobi, by nasiona mogły pewnie wykiełkować.

owoce koniczyny, podpłomyki z koniczyny, clover seeds

Postanowiłam ususzyć trochę koniczyny i zrobić z niej słone racuszki, takie mini-omlety, bo podpłomyki, czyli placki pieczone z mąki rozrobionej z wodą, wydawały mi się zbyt ekstremalne ;) W końcu w mojej książce (klik) namawiam do rozkoszowania się chwastami, a nie zjadania ich wyłącznie z głodu i biedy.

Nasiona razem z całymi owocostanami (nie w każdym malutkim strączku są nasionka) a także kwiaty suszyłam stopniowo, aż uzbierała mi się jakaś rozsądna ilość. Potem zmieliłam w blenderze (młynek tylko pozuje do zdjęcia;)) i przesiałam. Mąka koniczyny jest zupełnie neutralna w smaku. Może dla pełniejszych doznań warto by ją podprażyć? Hm...

mąka z koniczyny, mąka z nasion koniczyny, clover seeds flour


Racuchy z nasion koniczyny

2 łyżki zmielonych wysuszonych nasion i kwiatów koniczyny białej
1 jajko kurze (lub 4 przepiórcze)
sól
masło

Jajko roztrzepać z mąką z nasion koniczyny. Masło rozgrzać na patelni. Wylać na patelnię masę jajeczno-koniczynową. Smażyć chwilę z obu stron.

racuchy z nasion koniczyny, mąka z koniczyny, clover seeds, podpłomyki z koniczyny

Omleciki zjadłyśmy ze smakiem na śniadanie na spółkę z Córcią. Przyjemnie tak sobie jeść jajka na maśle z dzieckiem, jakby nigdy nie miało na nie alergii :) I bardzo fajnie było zjeść coś, czego mało kto próbował. I to jest właśnie ta moja egzotyka zza płota.

Smacznego!

czwartek, 31 lipca 2014

Mahonia ostrolistna, czyli inaczej ościał pospolity (Mahonia aquifolium) – to krzew należący do rodziny berberysowatych. Przywędrował do nas z Dzikiego Zachodu i tak się zadomowił, że bywa uznawany za roślinę inwazyjną, czyli chwasta. Całkiem pysznego chwasta ;)

owoce mahonii są jadalne, mahonia fruit edible, oregon grape

Mało kto wie, że owocki mahonii, zawierające raczej duże pestki, są jadalne. Indianie używali ich również do barwienia tkanin, leczenia niestrawności, a okazuje się, że mają działanie antybiotyczne. Z owoców mahonii można przygotować kompot, galaretkę albo wino. Nalewkę pewnie też, bo w końcu czego nie można zalać alkoholem?...

kompot z mahonii, mahonia compote, oregon grape compote

Kompot z mahonii

1 kubek dojrzałych owoców mahonii
0,5 - 1 kubka cukru lub innego słodzidła
pół-3/4 litra wody

Składniki zagotować. Podawać na ciepło lub zimno.

Mahonia to moja wakacyjna zdobycz, bo przecież nawet na wakacjach nie mogę sobie odpuścić tworzenia dziwacznych potraw ;) Właścicielka ogrodu myślała, że mahonia jest trująca, pewnie jak większość osób posiadających ją w ogródkach. Przypuszczam, że ten pogląd wynika z mylenia mahonii z ostrokrzewem. Nie jestem pewna, jak wygląda kwestia jadalności pestek.
Choć z przykrością stwierdzam, że te malutkie owoce są okropecznie kwaśne! Na surowo absolutnie się nie nadają do spożycia, choć Indianie podjadali je łącząc z innymi słodkimi owocami. Przetworzone i posłodzone mają bardzo fajny smak.

Pozdrawiam
Gosia

wtorek, 29 lipca 2014

Chciałam się z Wami podzielić wspomnieniem z II Targów Książki Kulinarnej. To inicjatywa zorganizowana przez Martę Gessler i jej Qchnię Artystyczną w Zamku Ujazdowskim. Oprócz możliwości kupienia książek kulinarnych, można było uczestniczyć w towarzyszących imprezach jak: wymiana przetworów, wystawy porcelany i designu stołowego, panele dyskusyjne, warsztaty oraz spotkania z autorami. I właśnie w tym ostatnim miałam wielki zaszczyt i przyjemność uczestniczyć z moimi "Pysznymi chwastami" dzięki Wydawnictwu Pascal.

Na początek porwała mnie Joanna Milewczyk z Radiowej 3, zaś o 11 zaś odbyło się clue imprezy (przynajmniej dla mnie :D), czyli moja rozmowa z Gosią Mintą, dziennikarką Gazety Wyborczej. (Bardzo pomysłowa dekoracja w tle :) A moja grzywka jak zwykle robiła, co chce :P )

Gosia wypytywała mnie o chwasty, ulubione dania, porady dla początkujących itp. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się uczestniczyć w tym spotkaniu!

A potem przyszła pora na indywidualne spotkania z czytelnikami i podpisywanie książek na stoisku Wydawnictwa Pascal. Panie z wydawnictwa przygotowały do poczęstunku ciasteczka maślane z pokrzywą i ciasteczka śniadaniowe z zielskiem wg przepisów z "Pysznych chwastów" - wypieki znikały z koszyczków błyskawicznie :)

Wydawnictwo Pascal, Pyszne chwasty

Przy okazji fajnie się było przekonać, jakie jest spektrum reakcji przypadkowych ludzi na ideę jedzenia chwastów ;) Strasznie miło było porozmawiać z osobami zainteresowanymi dzikimi roślinami i dziwnym jedzeniem. Najpiękniejsze chwile, to były migawki z dziewczynami korzystającymi z moich przepisów na Trochę Innej Cukierni. Te krótkie spotkania tak niesamowicie naładowały mnie pozytywną energią. Super, super, super! :) Strasznie Wam dziękuję, że się ujawniłyście, że ja też mogłam Was zobaczyć i przekonać się na żywo, że mój blog się Wam przydaje. Dziękuję :*

Wyniosłam z tego dnia ogromnie miłe wrażenia. Spotkania z Gosią z Czytelniczego - dzięki której mam zdjęcia, bo zaopiekowała się moim aparatem :) i uroczą Truskawkową Anią, która miała spotkanie autorskie zaraz po mnie. Miałam nadzieję na wspólne blogerskie zdjęcie, ale oczywiście każda z nas polazła w inną stronę ;)

Na targach miała też okazję spotkać Agatę z Wydawnictwa Egros, którą darzę wielką sympatią i której mnóstwo zawdzięczam począwszy od zdania: "Tak, wydamy Pani książkę". Przy okazji mam przyjemność i żal oświadczyć, że nakład "Kwiatowej uczty" został wyczerpany. Uff!...

Kwiatowa uczta, Jadalne kwiaty w 100 przepisach, malgorzata kalemba-drozdz, trochę inna cukiernia

A propos jadalnych kwiatów, to podczas imprezy odbywał się też targ produktów lokalnych, na którym sprzedawano m.in. kwiaty cukinii, nasturcji i nagietka. Czyli zrealizowało się moje marzenie sprzed prawie 6 lat, gdy rozpoczynałam krzewienie idei kwiatkojedzenia, by jadalne kwiaty można było kupić na targu. Podaż goni popyt, a mam nadzieję, że pewna kropla w wygenerowaniu tego popytu, to wynik mojej działalności w Klubie Kwiatożerców :)

Podsumowując Targi Książki Kulinarnej, to jest to świetne przedsięwzięcie, warto tam być, pooglądać, porozmawiać, kupić książki w promocyjnych cenach. Koniecznie zajrzyjcie na kolejną edycję. A ja bardzo dziękuję Qchni Artystycznej i wydawnictwu Pascal za możliwość przedstawienia publicznie moich "Pysznych chwastów".

Pozdrawiam
Gosia

poniedziałek, 14 lipca 2014

Miałam straszliwą ochotę na jagodzianki vel borówczanki (jestem z Małopolski, gdzie nazywa się te owoce, tak jak trzeba:)) z tego rewelacyjnego przepisu (klik), który tak bardzo cenicie. Ale kiedy już ciasto sobie wyrastało, zabrakło mi chęci na zawijanie bułeczek, a i Synuś się niecierpliwił o zabawę "judzikami jego", więc wrzuciłam tylko ciasto na blachę i posypałam borówkami, a resztę owoców po prostu zjedliśmy.

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą

Bazą do tego ciasta drożdżowego jest mleko kokosowe, wystarczająco tłuste by nawilżyć wypiek i już żaden dodatkowy tłuszcz nie jest potrzebny.

Dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami (jagodami) i lawendowym cukrem

bez dodatku tłuszczu, jajek i mleka

2 szklanki mąki
1 szklanka pełnego mleka kokosowego BIO
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)
1/2 szklanki brązowego cukru
malutka szczypta soli

100 g borówek czarnych

Zmieszać mąkę z drożdżami, solą i cukrem. Dolać dobrze wytrząśnięte mleko i wyrobić na gładkie ciasto. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości) na około godzinę.

Borówki dokładnie umyć i osuszyć, przebrać.

Wyrobić wyrośnięte ciasto. Przełożyć na blaszkę 20 x 20 cm wyłożoną na dnie papierem. Przykryć i odstawić na 20-30 minut do wyrośnięcia. Posypać owocami i piec w 180°C przez ok. 25 minut. 

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą, ciasto drożdżowe i lawendowy cukier

Cukier lawendowy

3 łyżki brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy

Cukier zmielić w młynku razem z lawendą. Oprószyć nim ciasto.

Ciasto znikało w zastraszającym tempie. Obawiałam się, czy cokolwiek zostanie na rano do zdjęcia przy dziennym świetle, a o ten ostatni kawałek toczyły się zażarte spory ;)

lawendowy cukier, lawendowy słodziak, lawender sugar

Tego lawendowego słodziaka dodaję do akcji Jem kwiaty.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93