Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Przepisy na słodkości bez jajek i bez mleka krowiego. Ponadto moje jadalne kwiaty i pyszne jadalne chwasty. Małgorzata Kalemba-Drożdż
poniedziałek, 14 lipca 2014

Miałam straszliwą ochotę na jagodzianki vel borówczanki (jestem z Małopolski, gdzie nazywa się te owoce, tak jak trzeba:)) z tego rewelacyjnego przepisu (klik), który tak bardzo cenicie. Ale kiedy już ciasto sobie wyrastało, zabrakło mi chęci na zawijanie bułeczek, a i Synuś się niecierpliwił o zabawę "judzikami jego", więc wrzuciłam tylko ciasto na blachę i posypałam borówkami, a resztę owoców po prostu zjedliśmy.

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą

Bazą do tego ciasta drożdżowego jest mleko kokosowe, wystarczająco tłuste by nawilżyć wypiek i już żaden dodatkowy tłuszcz nie jest potrzebny.

Dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami (jagodami) i lawendowym cukrem

bez dodatku tłuszczu, jajek i mleka

2 szklanki mąki
1 szklanka pełnego mleka kokosowego BIO
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)
1/2 szklanki brązowego cukru
malutka szczypta soli

100 g borówek czarnych

Zmieszać mąkę z drożdżami, solą i cukrem. Dolać dobrze wytrząśnięte mleko i wyrobić na gładkie ciasto. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (podwojenia objętości) na około godzinę.

Borówki dokładnie umyć i osuszyć, przebrać.

Wyrobić wyrośnięte ciasto. Przełożyć na blaszkę 20 x 20 cm wyłożoną na dnie papierem. Przykryć i odstawić na 20-30 minut do wyrośnięcia. Posypać owocami i piec w 180°C przez ok. 25 minut. 

dietetyczne ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, ciasto drożdżowe bez jajek bez tłuszczu bez mleka, ciasto drożdżowe z jagodami i lawendą, dietetyczne ciasto drożdżowe z borówkami i lawendą, ciasto drożdżowe i lawendowy cukier

Cukier lawendowy

3 łyżki brązowego cukru
szczypta kwiatów lawendy

Cukier zmielić w młynku razem z lawendą. Oprószyć nim ciasto.

Ciasto znikało w zastraszającym tempie. Obawiałam się, czy cokolwiek zostanie na rano do zdjęcia przy dziennym świetle, a o ten ostatni kawałek toczyły się zażarte spory ;)

lawendowy cukier, lawendowy słodziak, lawender sugar

Tego lawendowego słodziaka dodaję do akcji Jem kwiaty.

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia

piątek, 11 lipca 2014

Ostatnio miałam przyjemność poprowadzić warsztaty zorganizowane przez wydawnictwo Pascal dla dziennikarzy i blogerów zainteresowanych moją nową książką: "Pyszne chwasty" (klik).

Pyszne chwasty, Małgorzata Kalemba-Drożdż, Wydawnictwo Pascal

Spotkanie rozpoczęliśmy rozmową o dzikich roślinach, podczas której wyszło na jaw, że większość uczestniczek nigdy nie miało okazji spróbować potraw z pospolitych chwastów, więc miałam duże pole do manewru. A zaraz potem zagoniłam panie do roboty :) Ale oczywiście gadać nie przestałyśmy nawet na chwilę ;)

W naszym menu były: dzikie risotto i koktajl z pokrzywy. Dzikie zielsko zbierałam osobiście na wielkich łąkach pod Krakowem i nawet nieźle zniosło podróż do Warszawy. Kasia ChilliBite fotografuje, jak łapię pokrzywę gołą dłonią, co nie jest wielką sztuką, jeśli pokrzywa lekko zwiędła :P

jadalne chwasty, warsztaty z jadalnymi chwastami, pyszne chwasty

Na początek przygotowałyśmy koktajl pokrzywowy w dwóch wersjach:

pokrzywa, banan, przecierowy sok jabłkowy, sok z cytryny
oraz pokrzywa, truskawki, przecierowy sok jabłkowy

Pokrzywę należy sparzyć gorącą wodą, osączyć i od razu zanurzyć w wodzie z lodem. Pasjonaci twierdzą, że jeśli się je miksuje, to już nie trzeba parzyć, ale wolałam działanie zgodne z wielowiekowym kanonem postępowania z pokrzywą.

Problemem okazał się blender, bo niestety nie znalazłyśmy kielichowego, tylko ręczny, który nie za bardzo chciał sobie poradzić z owocami, więc konsystencja nie była tak idealna, do jakiej jestem przyzwyczajona. Ale smaku nie zepsuł, więc z przyjemnością wypiłyśmy ten odżywczy i zdrowy napój. Tu Gosia Minta walczy z rzeczonym blenderem:

jadalne chwasty, warsztaty z jadalnymi chwastami, pyszne chwasty

Potem przystąpiłyśmy do skubania koniczyny na risotto, bowiem przywiozłam ją w postaci wielkiego bukietu, by lepiej zniosła podróż. Dzikie risotto też przygotowałyśmy w dwóch wersjach: koniczyna-komosa oraz koniczyna-krwawnik-babka

Dzikie risotto z koniczyną

Cebulę i czosnek zeszklić na oliwie z dodatkiem masła. Dodać ryż i smażyć, aż stanie się szklisty. Podlać winem i ciągle mieszać. Kiedy płyn odparuje, dolać ciepły bulion. Stale mieszać, podlewać, mieszać, podlewać... Gdy ryż wciąż jest jeszcze twardy, dorzucić zielsko: główki i listki koniczyny, posiekane liście babki i krwawnika lub komosę. Komosę trzeba wcześniej zagotować, odlać wodę, ziele odcisnąć, posiekać i dopiero wtedy dodać do risotto. Mieszać potrawę, oczywiście podlewać, aż ryż zmięknie. Na koniec zdjąć z palnika i zaprawić startym parmezanem.

Nie mogłam sobie odmówić dania upustu mojemu kwiatowemu zboczeniu i oprócz dzikiego zielska przywiozłam pierwiosnki, fiołki rogate i ogóreczniki do dekoracji ;)

Ciężko było zdecydować, które risotto wyszło smaczniej. To z komosą wyszło zielonkawe i rozwijało smak z każdym kęsem, a to z krwawnikiem i babką dużo bardziej pikantne - bardziej dzikie. Oba wyszły pysznie, aczkolwiek muszę przyznać, że przy krojeniu cebuli wykazałyśmy zbyt wiele entuzjazmu :P

Również piękna i bardzo tematyczna dekoracja stołu zorganizowana przez panią Agnieszkę z Pascala wzbudzała zasłużony zachwyt:)

pokrzywa jadalna, jadalna pokrzywa, edible nettle

Wszystkie zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych wydawnictwa Pascal, niestety nie mam zdjęć gotowych dań, bo pan fotograf wyszedł jeszcze w trakcie gotowania.

Bardzo się cieszę, że nasze spotkanie miało pozytywny wydźwięk, atmosfera była miła i swobodna, a potrawy wyszły smacznie. Dziękuję za wspólne gotowanie i ogromnie mnie raduje, że moja książka tak bardzo się podoba :) KUKBUK, Chillifiga i Cosmopolitan już ją opisały - bardzo dziękuję za miłe słowa! A wszystkie relacje z warsztatów pilnie zbieram w zakładce "Media o Trochę Innej Cukierni".

Pozdrawiam ciepło
Gosia Kalemba-Drożdż

P.S. Zapraszam serdecznie na II Targi Książki Kulinarnej, na których będzie można się ze mną spotkać, porozmawiać, odebrać autograf itp :)

piątek, 04 lipca 2014

Parfait z mastyksem, czyli żywicą drzewa pistacjowego, zaserwowane nam w Garaż Food&Wine (klik), było deserem absolutnie nieziemskim. Bazą deseru była śmietana kremówka, mascarpone, żółtka i tłuste mleko, więc nie oszukujmy się, coś bardzo słodkiego, białkowego, co jednocześnie zawiera tak ogromną ilość tłuszczu i to nasyconego, po prostu musi dobrze smakować. Lody te podano z truskawkami i płatkami róży w cukrze, z którymi żywicze akordy stworzyły niepodważalnie genialną kompozycję smakową.

Bardzo mnie zainspirowały, więc stworzyłam coś własnego, dostosowanego jednocześnie do wymagań moich alergików. Nie kupowałam mastyksu, jednak postanowiłam skorzystać z resztek dżemu z pędów świerka (klik), po zastanowieniu polałam jeszcze deser domowym miodem sosnowo-rozmarynowym.

lody świerkowe z płatkami róży i miodem sosnowym

Lody świerkowe z płatkami róży, pistacjami, malinami i miodem sosnowym

gęsta część z jednej puszki mleka kokosowego BIO
3/4 szklanki śmietany migdałowej
1 łyżka oleju kokosowego
1/4 szklanki brązowego cukru
1-2 łyżki dżemu ze świerka

płatki wonnej róży
niesolone pistacje
maliny
miód sosnowo-rozmarynowy

Składniki bazy mocno zmiksować, sprawdzić, czy odpowiednio słodkie (lody muszą być bardziej posłodzone niż ciepłe desery, bo chłód odbiera im słodyczy) i zamrozić w foremkach tartaletkowych. Jeżeli macie maszynę do lodów, to warto je wstępnie pokręcić, a dopiero potem wlać do foremek. Po zamrożeniu wyjąć z foremek i podawać z owocami, płatkami pachnących róż, pistacjami i polane miodem sosnowym.

lody świerkowe z płatkami róży i miodem sosnowym, pine icecreams with rose petals and rasberries

Płatków róży nie chciało mi się już obtaczać w cukrze. Ale przy okazji zdradzę Wam drobną sztuczkę. Jeżeli nie udało Wam się zdobyć płatków róży o intensywnym zapachu, to wystarczy skropić płatki wodą różaną, by nabrały odpowiedniego aromatu. Bo niepachnących róż nie warto jeść. A róże warto jeść i wreszcie ukazał się drukiem mój artykuł na ten temat (klik) :)

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia

czwartek, 03 lipca 2014

Niedawno miałam przyjemność uczestniczyć w zupełnie niezwykłej kolacji, bowiem w restauracji Garaż Food&Wine (ul. Józefitów 8, Kraków) zorganizowano spotkanie degustacyjne z winami Clementa Klura z Alzacji, czego dalekim echem jest poniższa sałatka.

sałatka z bobem i boczkiem

Niezwykłość owej degustacji polegała niejako na odwróceniu ról. Zazwyczaj dobieramy wino, by podkreślić smak potrawy, tutaj mieliśmy sytuację, że to potrawy miały za zadanie podkreślić smak wina. I doskonale to robiły! A całość została okraszona ciekawym, prowadzonym mocno gawędziarskim tonem, wykładem na temat win biologicznych prowadzonym przez pana Mariusza Beretę, właściciela tejże piwniczki z winami.

A zaserwowano nam:

- Cremant d’Alsace AOC Clement Klur i smażone świńskie uszy na zielonej sałatce z ziołami
- Voyou de Katz Clement Klur i przegrzebki z salsą truskawkową
- Pinot Noir Clement Klur i wątróbkę jagnięcą z miętą w syropie z melasy morowej
- Gentil de Katz Clement Klur i parfait z mastyksem, truskawkami i płatkami róż

To było bardzo ciekawe doświadczenie, bo dania zostały skonstruowane jakby były niekompletne, a dopiero popijanie ich winem tworzyło całą symfonię smaków, co przy "suchym kęsie" było dość rozczarowujące. Natomiast właśnie takie dostała zadanie szef kuchni pani Lena Wrubleska. Osobny wpis zrobię na temat deseru, bo był genialny! Powiem szczerze, że wina samodzielnie też były wyborne. Cremant lekkie i owocowe, podobno jest jedynym musującym winem niesiarkowanym. Voyou orzeźwiające, Pinot Noir głębokie, jakby jeżynowe, zdecydowanie w moim typie. A to ostatnie, Gentil de Katz, absolutnie przepyszne, wytrawne a pełne radosnych, słodkich tonów. Każde z nich świetne, lecz jeśli wypatrzycie wino z kotem a la Szczerbatek, to kupujcie je bez wahania.

Clement Klur, wino z kotem, gentil de katz

Podaną nam sałatkę ze świńskimi uszami postanowiłam przenieść na grunta domowe. Świńskie uszy w restauracji zostały usmażone na skwarki (w sumie to były takie kolagenowe chrupki) i połączone z bobem i zielonymi szparagami w towarzystwie nieprzyzwoitej wprost ilości koperku. No i wymagały podlewania winem, czego w kuchni rodzinnej nie mogłam zastosować, więc przedstawiam moją wariację na temat owego dania.

sałatka z bobem i boczkiem

Sałatka z bobem i smażonym boczkiem

sałata dębowa
ugotowany bób
kiełki słonecznika
kilka gałązek pietruszki, tymianku i koperku
smażony boczek
(truskawki i kwiaty ogórecznika)
sos: oliwa, sok z cytryny, sól, pieprz

Cóż nie da się ukryć, że poszłam daleko od oryginału, bo użyłam boczku zamiast uszu. Siewki słonecznika zastąpiły szparagi - no w końcu one też ledwie wykiełkowały ;) Zaś koperku dałam jedynie symboliczną gałązkę. Już na sam koniec dorzuciłam truskawki, bo jakoś tak mi słodko-kwaśno podpasowały, ale mój mąż jadł bez nich i też był zachwycony daniem. Ale najważniejsza rzecz: skwarki i bób dorzuciłam ciepłe - to naprawdę ważne.

O kwiaty ogórecznika jak zwykle musiałam się bić z Córcią, bo ciężko jej przychodzi oddać kilka na inne talerze ;)

Ogólnie bardzo się cieszę z zaproszenia na to wydarzenie, i bardzo za nie dziękuję organizatorom, bo jeszcze długo będę odczuwać jego reminescencje w swojej kuchni.

piątek, 27 czerwca 2014

Kiedy w zeszłym roku na Smakoterapii zobaczyłam lody z kaszą jaglaną uznałam, że to już chyba przesada;) Ale ponieważ sama w zeszłym roku kręciłam lody ryżowe i wyszły fajnie, to postanowiłam też przygotować lody z kaszą jaglaną. Zrobiłam je jeszcze w zeszłym roku, ale nie zdążyłam opublikować zanim nie zrobiło się zimno, więc zostawiłam je na tegoroczny sezon (w razie wątpliwości co do daty, mogę przedstawić metadane zdjęcia :)) Lody przydadzą się szczególnie osobom, które narzekały na obecność banana w przepisie na najprostsze lody na świecie, ponieważ kasza jaglana nadaje lodom aksamitną konsystencję.

lody z kaszy jaglanej, lody z kaszą jaglaną, lody jagodowe bez jajek i mleka, lody bez jajek i śmietany

Lody jaglane jagodowe, czyli z borówkami czarnymi - bez jajek bez śmietany bez mleka

1/4 szklanki kaszy jaglanej
pół laski wanilii lub łyżka ekstraktu waniliowego
1/3 szklanki cukru, miodu lub zmiksowanych daktyli
1 szklanka wody (lub ulubionego mleka np owsianego)
kilka kryształków soli
3 łyżki oliwy lub oleju kokosowego
1 łyżka soku z cytryny
1-2 szklanki borówek czarnych (czarnych jagód) mogą też być inne owoce

Kaszę jaglaną ugotować do miękkości na mleku (lub wodzie). Odstawić do wystudzenia. Zmiksować gładko z resztą składników i zamrozić.

Spokojnie zamiast borówek można użyć truskawek, wiśni, porzeczek albo innych ulubionych owoców.

Pycha :) Polecam!

wtorek, 17 czerwca 2014

Teraz mogę Was już oficjalnie zaprosić. "Pyszne chwasty", czyli moja druga książka kulinarna, już jest dostępna w sprzedaży!
Ale się cieszę :)

Pyszne chwasty, Małgorzata Kalemba-Drożdż, Wydawnictwo Pascal, jadalne dzikie rośliny

Informacje:

Autor: Małgorzata Kalemba-Drożdż
Tytuł: "Pyszne chwasty"
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 336
okładka: twarda
rozmiar: 17 x 24 cm (B5)
ISBN: 978-83-7642-348-7

"Pyszne chwasty to absolutnie niecodzienna książka kucharska. Zawiera 137 propozycji smacznych dań z roślin, których nie lubimy oglądać w naszych ogródkach – chwastów. Jadalnych, zdrowych i skrywających wiele oryginalnych smaków.
Czy zamiast uparcie pozbywać się chwastów, nie prościej, przyjemniej i bardziej eko będzie po prostu je… zjeść?"

"Pysznym chwastom" udzieliły rekomendacji m.in. Ewa Wachowicz, Agnieszka Maciąg i Maryla Musidłowska.

Przy okazji premiery "Pysznych chwastów" chciałam serdecznie podziękować Zuzi - redaktorce z Pascala i moje agentce Kamili, za niezmiernie owocną współpracę i błyskawiczne wydanie książki w tak pięknej formie. Dziękuję!

Pyszne chwasty, Małgorzata Kalemba-Drożdż, Wydawnictwo Pascal

"Pyszne chwasty" zawierają krótki wstęp, porady dotyczące zbioru, opis 14 roślin i 137 przepisów na dania z chwastów w tym:
sałatki, pasty i sosy, zupy, tarty i makarony, koktajle, herbatki i napoje fermentowane, słodkości i wypieki, konfitury i syropy.

Roślin jest tylko 14, ponieważ nie chciałam powielać schematu przewodnika botanicznego, lecz skupić się na roślinach, które wszyscy znają, umieją rozpoznać i które rosną praktycznie wszędzie.

Przepisy są naprawdę ciekawe. Nie powstały nagle, jako wynik pracy nad książką, ale były przeze mnie gotowane i fotografowane przez ostatnie trzy lata w ramach naszych codziennych posiłków. Około 20 przepisów znacie z bloga, natomiast cała reszta jest unikatowa. Do większości przepisów podana jest alternatywna wegańska wersja. I jeszcze raz podkreślę: to nie jest kuchnia survivalowa, tylko przepisy kulinarne podpowiadające jak wykorzystać dzikie rośliny w standardowej kuchni.

Układ książki jest taki, że po otwarciu, na jednej stronie jest zdjęcie, a na drugiej przepis. "Pyszne chwasty" zostały wydrukowane na modnym obecnie, solidnym, matowym papierze.

Wszystkie zdjęcia zrobiłam osobiście, oprócz tego na okładkę (bo to moje ręce na niej widnieją), kiedy to migawkę naciskała Córcia :)

Pyszne chwasty, Małgorzata Kalemba-Drożdż, Wydawnictwo Pascal

Sprzedaż mojej książki prowadzi: Empik (klik), Merlin (klik), Matras  (klik), Gandalf (klik), Egros (klik), księgarnia wydawnictwa Pascal (klik) oraz inne księgarnie na terenie kraju.

W "Pysznych chwastach" ogólnie jest bardzo dużo zielska, ale zahaczam również o jadalne kwiaty (co chyba było oczywiste :)), jednak jeżeli jesteście bardziej zainteresowani tym tematem, to polecam lekturę mojej poprzedniej książki: "Kwiatowa uczta. Jadalne kwiaty w 100 przepisach" (klik).

Jeśli myślicie, że to nie jest książka dla Was, bo nie macie gdzie pozrywać chwastów, to powiem, że z powodzeniem możecie z niej korzystać jako inspiracji do potraw z bardziej cywilizowanych liści np.: szpinaku, czy rukoli. A kto wie, może, kiedyś i jakaś pokrzywa wpadnie do garnka... Bo warto jeść dzikie zielsko :)

Gorąco polecam Wam "Pyszne chwasty". Muszę przyznać, że ja jestem z tej książki bardzo zadowolona, a mam nadzieję, że trafi i w Wasze gusta :)

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż

niedziela, 15 czerwca 2014

Moja imieninowa sałatka. Obowiązkowo kwitnąca i obowiązkowa zachwaszczona. Jak to ujęła Iza - rozkwiaszczona :)

A tak przy okazji różnych rozmów i wywiadów, to zawsze rozczula mnie przekonanie, że skoro jem kwiaty to znaczy, że już praktycznie nic innego do ust nie biorę, jeno pasę się tymi kwiatami jakoby owca na łące. A w zimie to muszę żywcem głodem przymierać, bo kwiaty przeca nie rosną... Ech!... :) A kwiatki to po prostu też jedzenie, tak jak zioła czy warzywa. Więc można je jeść. Po co mają się marnować? ;)

sałatka z jadalnymi kwiatami, jadalne kwiaty sałatka, edible flowers salad, eatable blossom salad,

Sałatki z jadalnymi kwiatami, moim zdaniem, są najprostszym sposobem spróbowania kwiatów, bo w towarzystwie innego zielska, malkontentom łatwiej je przełknąć ;) W tej sałatce użyłam też jadalnych dzikich roślin - chwastów. I to dosłownie zachwaszczających, bo wyrosły w moich balkonowych skrzynkach obok stokrotek i fiołków rogatych. Też jadalne i szkoda wyrzucać :P

Sałatka kwiatami i chwastami

sałata masłowa
młode listki szczawiu
młode listki mniszka
kilka młodych pędów gwiazdnicy
stokrotki
fiołki rogate (mini bratki)
pomidory
oliwki
sól, pieprz, oliwa, sok z cytryny

sałatka z jadalnymi kwiatami, jadalne kwiaty sałatka, edible flowers salad, eatable blossom salad,sałatka z chwastów i kwiatów

No teraz to już zupełnie jak owca na pastwisku :D

Mam tylko jeszcze uwagę do gwiazdnicy: na surowo można jeść tylko najmłodsze pędy i w niewielkich ilościach. Do obfitszego spożywania trzeba obgotować, a ze starszych pędów najlepiej odlać odwar.

Jem kwiaty (klik) i chwasty też przecież jem (klik) :)

Smacznego!

piątek, 13 czerwca 2014

Dzisiaj chciałam Was naciągnąć na większe zakupy książkowe. A mianowicie w środę 18 czerwca, czyli w tym samym dniu, kiedy premierę będzie miała moja druga książka: "Pyszne chwasty", na rynku pojawi się również książka Klaudyny Hebdy (może ją znacie z Ziołowego zakątka) na temat kosmetyków do samodzielnego zrobienia w domu.

Zdjęcie z materiałów Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

klaudyna hebda kosmetyki ktore zrobisz w domu, klaudyna hebda ziołowy zakątek

Książka jest ślicznie wydana, a co najważniejsze zawiera cenne porady i sprawdzone receptury. Skąd o tym wiem przed premierą? Wiem doskonale, ponieważ byłam konsultantem merytorycznym tej pozycji :) Więc ze szczerym sercem mogę Wam polecić "Kosmetyki, które zrobisz w domu" jako bardzo wartościową lekturę. (Przy okazji dziękuję Klaudynie, za podziękowania mnie - to bardzo miły gest, spodziewałam się tylko nazwiska w stopce :))

Są tam przepisy na maści, kremy, balsamy, maseczki, peelingi, toniki, mydła, pomadki, perfumy i wiele innych. Procedury zostały opisane prosto i łopatologicznie. Książka nadaje się dla zupełnie początkujących jak i średnio zaawansowanych domorosłych kosmetologów. W książce znajdują się informacje, jak dobierać składniki do swojego typu cery, jak przygotowywać półprodukty i gdzie kupować surowce. Opisane zostały metody pielęgnacji twarzy, włosów, ust, dłoni i całego ciała. Naprawdę Klaudyna odwaliła kawał dobrej roboty! Do tego książkę uzupełniają zdjęcia poglądowe i piękna lawendowa szata graficzna.

Na swojej uczelni prowadzę mały, przyjemny kursik "Naturalne surowce kosmetyczne" i książkę Klaudyny będę polecać moim studentom, bo pokrywa ok. 3/4 zagadnień, które poruszamy na zajęciach. Strasznie się z niej cieszę, bo przy braku odpowiednich podręczników do mojego kursu, obawiałam się, że będę musiała sama napisać skrypt. I teraz nie muszę :) A książkę Klaudyny gorąco polecam i Wam!

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż

czwartek, 12 czerwca 2014

Kanapki Kwiatowej Księżniczki serwowałam na dorocznym festynie w szkole Córci. Nawet chłopcy nie mogli przejść obojętnie wobec ich wdzięku ;)

kanapki ksieżniczki,kanapki kwiatowej księżniczki,kanapki z konfiturą z róży, rose petal sandwich, flower princess sandwiches, edilble flower

Kanapki Kwiatowej Księżniczki

bagietka
płatki róży ucierane z cukrem (brązowym, z dodatkiem octu balsamicznego) przepis tutaj
kwiaty niecierpka nowogwinejskiego (ale floksy też byłyby na miejscu:))

kanapki ksieżniczki,kanapki kwiatowej księżniczki,kanapki z konfiturą z róży

Księżniczkowe kanapeczki zniknęły z naszego stoiska jako pierwsze. Niestety kanapki z chwasta nie miały tyle szczęścia :( Pesto z rukoli i pokrzyw może jakoś by przeszło, ale było dziwnie mało odważnych osób do zjedzenia stokrotek. Podobno są przerażające :P

kanapki z pesto, edible flower sandwiches, pesto z pokrzywy

A przepis na pesto z pokrzywy i wiele innych ciekawych past z chwastów znajdziecie w mojej książce "Pyszne chwasty" - już trwa sprzedaż :)

I wciąż zapraszam do jedzenia kwiatów! Przerażających stokrotek również :D

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzenia

poniedziałek, 09 czerwca 2014

Pierwszy raz przepis na dżem truskawkowo-bzowy podałam 4 lata temu (klik) i już podbił niejedno serce. Po moim wywiadzie do Dziennika Bałtyckiego (klik) podobno jeden pan przez tygodnie zamęczał redaktorkę, żeby koniecznie dała mu mój telefon, żebym mogła podyktować dokładny przepis ;)

Określenie "boska" jest jak najbardziej adekwatne do tego dżemu. Ewentualnie "magiczna", "nieziemska" lub "cudowna" mogłyby oddać aromat tego przetworu. Truskawki i kwiaty czarnego bzu to absolutnie niepowtarzalny duet, ponieważ tworzą nową niesamowitą harmonię smaków. Nie sposób obojętnie przejść wobec tego zestawienia. Spróbujcie koniecznie!!!

dżem truskawkowy z dzikim bzem, konfitura truskawowa z kwiatami bzu, dżem z truskawek i bzu, konfitura truskawkowo-bzowa, elderberry flower and strawberry jam

Konfitura truskawkowa z kwiatami bzu czarnego

1 kg truskawek
100-200 g cukru lub ksylitolu (lub wg uznania w zależności od kwasoty truskawek)
6-8 kwiatostanów dzikiego bzu czarnego
ewentualnie łyżka soku z cytryny

Truskawki opłukać, pokroić w ćwiartki, zasypać cukrem. Podgrzewać w szerokim rondlu lub na patelni na malutkim ogniu. Kiedy puszczą sok, dodać w całości baldachy dzikiego bzu. Gotować do uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Wyłowić kwiaty czarnego bzu, a gorący dżem przełożyć do wypieczonych słoików i zakręcić. Można następnie pasteryzować przez 20 minut np w piekarniku nagrzanym do 100°C.

dżem truskawkowy z dzikim bzem, konfitura truskawowa z kwiatami bzu, dżem z truskawek i bzu, konfitura truskawkowo-bzowa, elderberry flower and strawberry jam, elderflower strawberry jam

Oczywiście dodaję do akcji jedzenia jadalnych kwiatów!

jadalne kwiaty, klub kwiatożerców, pinkcake.blox.pl, jem kwiaty, kwiaty do jedzeniaP.S. Ponieważ wiele osób planuje robić dżem z 3 lub 5 kg truskawek na raz, może wtedy pojawić się problem z odparowaniem konfitury i zamiast dżemu robi się kompot. Rozwiązania tej sytuacji są dwa: albo będziecie gotować krótko i użyjecie pektyny jabłkowej do żelifikacji dżemu. Albo najpierw trzeba odparować truskawki długotrwałym gotowaniem i dopiero na ostatni kwadrans smażenia dorzucić kwiaty bzu.
Poza tym zwróćcie uwagę na gatunek truskawek użytych do przetworów. Powinny to być suche aromatyczne owoce tzw odmiany przemysłowej, a nie soczyste bomby odmian deserowych.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 92