Zakładki:
Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
poniedziałek, 03 sierpnia 2015

Witamina B12 czyli kobalamina, jest jednym z czynników spędzających sen z oczu wegan.

W naszym organizmie ta witamina jest potrzeba dla działania dwóch enzymów, jako metylokobalamina dla syntazy metioninowej (niezmiernie ważny enzym w procesach metylacji np.: w procesach detoksyfikacji lub ekspresji genów) i jako 5'-deoksyadenozylokobalamina dla mutazy malonyloCoA (kluczowy enzym w metabolizmie kwasów tłuszczowych o nieparzystej liczbie atomów węgla). Niedobory kobalaminy grożą anemią megaloblastyczną i degeneracją układu nerwowego. I o ile pierwszej chorobie zapobiega wysokie spożycie kwasu foliowego (klik), to jednocześnie maskuje ono tą drugą - nieodwracalną. Do niedoborów dochodzi u osób starszych, które nie mają zdolności do wchłaniania tej witaminy, osób zarażonych tasiemcem bruzdogłowcem szerokim, alkoholików, anorektyków, wegan oraz wtórnie przy niektórych chorobach jak rak żołądka, celiakia, czy choroba Crohna. Skutków niedoboru witaminy B12 nie można zlekceważyć, są nieodwracalne i obejmują: ślepotę, głuchotę, utratę czucia dotyku, demencję, splątanie, porażenie mięśni.

wegańska witamina B12, vegan B12

Najpewniejszym źródłem witaminy B12 są pokarmy pochodzenia zwierzęcego. Żadna roślina nie produkuje witaminy B12. Uwaga dla wielbiących mięso: wystarczy około 30 g mięsa dziennie, by w zupełności zapewnić odpowiednią podaż witaminy B12 (a jajko to też mięso i to bardzo zasobne w B12;)). Obżeranie się mięsem w większych ilościach niż 200-500 g na tydzień jest pod względem zdrowotnym kompletnie nieuzasadnione, a wręcz staje się problematyczne. Jednak dieta wegańska - czysto roślinna nie jest w stanie zapewnić tego związku i jedynym rozsądnym źródłem dla wegan wydają się suplementy.

Czy istnieje wegańska witamina B12?

Po pierwsze zawitała nadzieja, że glony morskie żyjące w symbiozie z bakteriami, np spirulina, produkują witaminę B12. Niestety w nich występują nieaktywne jej analogi - związki dla nas bezużyteczne, a nawet mogą utrudniać gospodarkę aktywnymi formami tej witaminy. Choć niektóre badania wskazują, że czasem w chlorelli jest to właściwa forma pierścienia korynowego, to nie jest to pewne źródło. Żadne z badań na ludziach nie potwierdziło pozytywnego jej wpływu, a niektóre wykazywały pogorszenie poziomu B12.

Podobnie drożdże i inne grzyby nie zawierają witaminy B12. Płatki drożdżowe mogą ją zawierać, tylko jeżeli są fortyfikowane. Czyli tak jak tabletka suplementu, tylko dosypana do jedzenia. A grzyby kapeluszowe zawierają tylko tyle witaminy B12, ile się przyklei bakterii do ich skórki. Bakterii pochodzących z nawozu np końskiego, ale o tym będzie dalej...

Suplementy witaminy B12 są zazwyczaj produkowane poprzez fermentację propionylobakterii. Dawniej stosowano Streptomyces griseus, jednak istniało ryzyko zatrucia toksynami tej bakterii, więc przerzucono się na bakterie kwasu propionylowego. Ale czy wiecie, na czym hoduje się bakterie beztlenowe? Na kazeinie (to białko mleka) albo częściej na wyciągu z mięsa. Na pewno nie są wegańskie. Poza tym okazuje się, że łykanie tabletek wcale nie jest takie proste.

Witaminę B12 produkują nasze bakterie jelitowe. Ale!... Po pierwsze są to bakterie zasiedlające jelito grube. One naprawdę produkują ogromne ilości witaminy B12. Problem w tym, że śluzówka jelita grubego nie jest przystosowana do wchłaniania jakichkolwiek witamin - ona tylko wciąga sód i wchłania tym sposobem wodę, która idzie za sodem. Po drugie - najważniejsze - nam do wchłaniania witaminy B12 jest potrzebny czynnik wewnętrzny (czynnik Castle'a, GIF z ang. gastric intrinsic factor), takie białko produkowane przez komórki okładzinowe śluzówki żołądka. Żebyśmy mogli wchłonąć witaminę B12, musi ona przejść przez żołądek, gdzie złączy się z czynnikiem wewnętrznym i dopiero w takiej postaci może zostać wchłonięta. Bez niego ani rusz. A propaganda jeszcze suplementów, jeżeli nie przeżuwamy i nie przełykamy, żołądek "nie wie", że ma wydzielać czynnik Castla. Więc po prostu łyknięcie tabletki niczego nie rozwiąże. Trzeba ją przyjąć w trakcie posiłku lub używać fortyfikowanych produktów.

Do bakterii symbiotycznych i komensalnych produkujących kobalaminę, które mogą żyć w naszym układzie pokarmowym należą: Lactobacillus reuteri, L. Fermentum, i typowe dla jelita grubego: Salmonella spp., Listeria spp, Shigella sonnei, Yersinia enterocolitica, Streptococcus sanguinis, które czasem są obecne również w jelicie cienkim. Ale nawet jak już te szczepy zasiedlą się w jelicie cienkim, produkowana przez nie witamina B12 nie będzie mogła zostać wchłonięta (bo w jelicie nie ma czynnika Castle'a).

Niektórzy mieli nadzieję, że bakterie fermentacji mlekowej są w stanie zaspokoić nasze zapotrzebowanie na kobalaminę. Niestety nie wszystkie szczepy są w stanie wytwarzać witaminę B12 w jej aktywnej postaci, a nawet te, które to potrafią, dostarczą tylko tyle kobalaminy, ile same jej niosą w momencie połknięcia, czyli trzeba by ich zjadać bardzo dużo. Fermentowane produkty sojowe, takie jak tempeh, zawierają witaminę B12 tylko wtedy, gdy zostaną zanieczyszczone bakteriami kałowymi, bo kultury starterowe fermentacji nie potrafią jej syntetyzować. Zatem produkty sojowe nie są pewnymi źródłami witaminy B12, bo albo są produkowane w higienicznych warunkach i jej nie zawierają, albo są produkowane niehigienicznie narażając konsumentów na zakażenie pasożytami.

W między czasie przyszła mi jeszcze jedna myśl na temat propionylobakterii. Dość obrzydliwa. Szczepy tych bakterii są odpowiedzialne za zakażenia wyprysków skórnych. Między innymi stwierdzono nasilenie objawów trądziku u osób dożylnie suplementowanych witaminą B12. Więc może wyciskanie pryszczy można by wykorzystać...

W ubogich krajach, jak Indie czy Iran, żyje sporo wegan (czasem niedobrowolnych - z głodu, a czasem na skutek silnego religijnego tabu). Wielu z nich cierpi z powodu niedoborów witaminy B12, jednak nie wszyscy. Skąd w ogóle ją biorą? Między Indusami żyjącymi w ich natywnym otoczeniu, a przedstawicielami rozwiniętych cywilizacji zachodnich jest pewna różnica: brud. Brud i bakterie w nim żyjące. Np w Indiach woda "pitna" jest silnie zanieczyszczona odchodami - odchody zawierają witaminę B12 wyprodukowaną przez bakterie żyjące w jelicie grubym. Po drugie zjada się tam "brudne" jedzenie, brudnymi rękoma, brud jest wszędzie, zupełnie inaczej niż w naszym wysterylizowanym cywilizowanym świecie. Po trzecie pokarmy roślinne często są zamieszkiwane przez owady. Niektóre owady zawierają pewne ilości witaminy B12, bo ich układ pokarmowy jest zasiedlany przez bakterie produkujące kobalaminę (ale tylko niektóre np.: termity). Tylko że w świecie "zachodnim" tępimy owady zamieszkujące naszą żywność, bo lubimy mieć wszystko sterylne, a problem dla wegan pozostaje, bo świadome jedzenie owadów jest niewegańskie.

Kobalamina jest związkiem syntetyzowanym przez bakterie, który zwierzęta akumulują. Zwierzęta mięsożerne czerpią go z mięsa, no ale skąd go biorą zwierzęta roślinożerne? Może odpowiedź na to pytanie pomogłaby weganom?

U przeżuwaczy fermentacja bakteryjna zachodzi w żołądku, więc posiadana flora bakteryjna, pod warunkiem dostarczenia wystarczającej ilości kobaltu w diecie, np z gleby, jest w stanie zaspokoić zapotrzebowanie na witaminę B12. Niektóre zwierzęta roślinożerne np.: słonie, zjadają ziemię (kobalt i bakterie glebowe). Wśród niektórych roślinożerców występuje koprofagia i cekotrofia (u królików, zajęcy i niektórych gryzoni), czyli zjadają swoje odchody. Młode cielątka zjadają odchody matki. Poza tym zwierzęta nie myją swojego jedzenia, więc zanieczyszczona odchodami trawa też się trafia. Brak oporów higienicznych załatwia dla nich kwestię zapotrzebowania na witaminę B12. Podobnie w ubogich społecznościach, gdzie ludzie żyją ze zwierzętami, dotykają ich odchodów, nie myją co chwilę rąk - niedobory kobalaminy nie występują powszechnie. Zaś ssaki naczelne, a także niektóre małpy ogoniaste, oprócz roślin spożywają jajka, owady, a nawet zabijają zwierzęta na mięso, a także jedzą odchody, więc niedoborów nie mają. Hmmm, czy stąd się bierze fascynacja małych dzieci kupkami?...

 

Cóż zatem poradzić weganom? Przymknijcie oko na niewegańskość tabletek z witaminą B12, bo promowane wegańskie źródła tej witaminy wcale nie są pewne. Albo... nie myjcie rąk do jedzenia po wyjściu z toalety... Można jeszcze poczekać na genetycznie modyfikowaną sałatę, która będzie produkowała kobalaminę :)

 

P.S. Przypominam, że choć dieta wegańska nie jest dla naszego gatunku dietą naturalną, to obżeranie się mięchem też nie jest dla nas ani naturalne ani zdrowe. Zaś hodowla przemysłowa z naturalnością na pewno nie ma niczego wspólnego. Z moralnością, której można by wymagać od istot rozwiniętych intelektualnie, też nie ma. Osobiście uważam, że warto promować ideę jak najczęstszego niezabijania jedzenia i ograniczania spożycia mięsa do sporadycznego, zarówno z przyczyn zdrowotnych jak i etycznych. Sugerowane 200 g mięsa na tydzień (wliczając w to jajka) to wcale niekiepski pomysł.

Wybrana bibliografia:

Allen RH, Stabler SP. Identification and quantitation of cobalamin and cobalamin analogues in human feces. Am J Clin Nutr. 2008 May;87(5):1324-35.
Areekul S, Pattanamatum S, Cheeramakara C, Churdchue K, Nitayapabskoon S, Chongsanguan M. The source and content of vitamin B12 in the tempehs. J Med Assoc Thai 1990 Mar;73(3):152-6.
Baroni L, Scoglio S, Benedetti S, Bonetto C, Pagliarani S, Benedetti Y, Rocchi M, Canestrari F. Effect of a Klamath algae product ("AFA-B12") on blood levels of vitamin B12 and homocysteine in vegan subjects: a pilot study. Int J Vitam Nutr Res. 2009 Mar;79(2):117-23.
Bito T, Ohishi N, Hatanaka Y, Takenaka S, Nishihara E, Yabuta Y, Watanabe F. Production and Characterization of Cyanocobalamin-Enriched Lettuce ( Lactuca sativa L.) Grown Using Hydroponics. J Agric Food Chem. 2013 Apr 12.
Crane MG, Sample C, Pathcett S, Register UD. "Vitamin B12 studies in total vegetarians (vegans). Journal of Nutritional Medicine. 1994;4:419-430.

Dagnelie PC, van Staveren WA, van den Berg H. Vitamin B-12 from algae appears not to be bioavailable. Am J Clin Nutr. 1991;53:695-7.
Koyyalamudi SR, Jeong SC, Cho KY, Pang G. Vitamin B12 is the active corrinoid produced in cultivated white button mushrooms (Agaricus bisporus). J Agric Food Chem. 2009 Jul 22;57(14):6327-33. PubMed PMID: 19552428.
Kumudha A, Kumar SS, Thakur MS, Ravishankar GA, Sarada R. Purification, identification, and characterization of methylcobalamin from Spirulina platensis. J Agric Food Chem. 2010 Sep 22;58(18):9925-30. |
Schwarz J, Dschietzig T, Schwarz J, Dura A, Nelle E, Watanabe F, Wintgens KF, Reich M, Armbruster FP. The influence of a whole food vegan diet with Nori algae and wild mushrooms on selected blood parameters. Clin Lab. 2014;60(12):2039-50.
Smith AG, Croft MT, Moulin M, Webb ME. Plants need their vitamins too. Curr Opin Plant Biol. 2007 Jun;10(3):266-75. Epub 2007 Apr 16. Review.
Watanabe F, Yabuta Y, Bito T, Teng F. Vitamin B12-containing plant food sources for vegetarians. Nutrients. 2014 May 5;6(5):1861-73.
Watanabe F, Yabuta Y, Tanioka Y, Bito T. Biologically Active Vitamin B12 Compounds in Foods for Preventing Deficiency among Vegetarians and Elderly Subjects. J Agric Food Chem. 2013 Jul 17;61(28):6769-75.

wtorek, 28 lipca 2015

Pyszne, kruche ciasteczka. Nieco toporne z wyglądu, jednak nie sugerujcie się klimatyczną siekierą na zdjęciu - ciasteczka łatwo ugryźć :) Może nie są wyględne, ale zdecydowanie bardzo smaczne! A dzieci je wprost uwielbiają :)

Ciasteczka żołędziowe, ciasteczka z mąki żołędziowej

Ciasteczka z maki żołędziowej

1 szklanka mąki z żołędzi
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka mąki gryczanej
100 g oleju kokosowego
2-3 łyżki miodu
3-4 łyżki melasy karobowej
1 łyżka oliwy
1-2 łyżki wody

Ze wszystkich składników zagnieść ciasto. Jeżeli się nie klei dodać więcej miodu, oliwy lub wody. Jeżeli ciasto jest zbyt wilgotne podsypać mąką pszenną. Kulę ciasta wstawić na chwilę do lodówki. Z masy formować kuleczki, rozpłaszczać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez ok. 8-10 minut w 190°C.

ciasteczka żołędziowej, ciasteczka z mąki żołędziowej, oak nut cookies, acorn cookies

Mąkę żołędziową można zrobić samodzielnie KLIK, albo kupić w sklepach z ekologiczną żywnością np.: tutaj.

Jeżeli szukacie innych przepisów z mąką żołędziową, przeszukajcie tag: żołędzie, wkrótce pojawią się następne :)

Smacznego!

sobota, 25 lipca 2015

Tofucznica na śniadanie na warsztatach wegańskich po prostu musiała być, a nawet u nieweganina kiedyś na stole powinna się pojawić. Dlaczego? Bo warto próbować nowych rzeczy i nie warto skreślać posiłków tylko dlatego, że mama takich nie robiła ;) Zdrowa dieta, to różnorodna dieta!

Choć ilekroć wspominam o różnorodnej diecie, to przypominam sobie pewnego profesora na dietetyce, który kiedy ja argumentowałam, że nie każdy rodzaj nabiału jest wskazany dla każdego, to mnie zakrzykiwał, że trzeba jeść wszystko. A kiedy ja opowiadałam o mleku migdałowym i soczewicy, to prychał, że to dziwactwa :P
Cóż ja uważam, że dieta powinna być różnorodna. Naprawdę różnorodna, więc nawet tofu, którego nie lubię, od czasu do czasu trafia na mój talerz.

scrambled tofu, tofucznica, jajecznica z tofu, wegańska jajecznica

Tofucznica
Na 2-4 porcje

300 g tofu
kilka suszonych pomidorów z oleju
dymka
olej kokosowy
kurkuma, pieprz, sól, płatki drożdżowe

Białą część dymki posiekać, zeszklić na oleju. Tofu rozkruszyć, doprawić, dodać posiekane pomidory i wsypać na rozgrzany olej. Dokładnie zamieszać i podlać odrobiną wody. Kiedy woda odparuje, posypać zieloną częścią dymki i podawać.

tofucznica, scrambled tofu, wegańskie śniadanie

Objadanie się soją przy moim genotypie nie powinno zbyt często mieć miejsca, jednak nawet u mnie dodatek suszonych pomidorów zdołał przełamać niechęć do tofu i zjadłam z prawdziwą przyjemnością ;)

Na jedną porcję potrzeba ok. 100 g. W czasie warsztatów na 15 osób zużyliśmy 900 g, ale było pełno innego jedzenia, więc ilość dobierzcie wg własnego uznania.

Smacznego!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Ognisko kojarzy się zazwyczaj jednoznacznie z kiełbasą ewentualnie ziemniakami, ale na warsztatach z BiosAmigos spróbowałam je odczarować i nad ogniem piekliśmy jabłka :)

Jabłka pieczone w ognisku, jak piec jabłka na ognisku, apples roasted over bone fire

Jak upiec jabłko na ognisku? Najłatwiej na świecie. Trzeba delikatnie acz zdecydowanie nabić jabłko na zaostrzony patyk, tak żeby nie pękło. I trzymać nad ogniskiem, nie bezpośrednio w ogniu, lecz jak najbliżej żaru. Trzeba pamiętać o obracaniu, żeby równomiernie się piekło. Po chwili skórka zaczyna pękać, a sok wycieka i skwierczy. Ale pieczemy jeszcze chwilę. Jeśli skórka się spali, to nie szkodzi, łatwo ją ściągnąć.

jabłka pieczone nad ogniskiem, jabłko na patyku, apples baked over campfire

Dziewczyny szybko wymyśliły, żeby po ściągnięciu skórki obtoczyć jabłko w cukrze trzcinowym i ponownie zapiec, żeby cukier się skarmelizował ;) W ruch też poszedł cynamon. Mmmmm!

pieczenie jabłek nad ogniskiem, jak się piecze jabłka

Może mnie, jako prowadzącej warsztaty, nie wypada tak powiedzieć, ale to był wspaniały weekend. Bardzo dziękuję, że mogłam tam być i spędzić ten czas z niezwykłymi osobami. Dla mnie były to niezmiernie owocne i pozytywne warsztaty, i żywię głęboką nadzieję, że uczestnicy również nie odebrali ich jako czas stracony.
A kto nie był, może chociaż pooglądać zdjęcia :)
No i możecie upiec jabłka :D 

Buziaki!
Gosia 

czwartek, 16 lipca 2015

Ha! Znów udało mi się wymyślić coś nowego ;) Makaroniki z maku! Owszem bywają makaroniki z nadzieniem makowym, albo posypane ziarenkami, ewentualnie dosypane ziarenka do migdałowego ciasta, ale makaroników stricte makowych jeszcze nie było. Chodziły mi po głowie od dłuższego czasu. Zastanawiałam się nawet nad makaronikami z wody po cieciorce, jednak moja potrzeba słodyczy aż tak się nie rozbuchała. Czekałam zatem na odpowiednią okazję, by zdobyć odpowiednią ilości białek. Wreszcie potrzebowałam przygotować makaron na żółtkach, więc białka się znalazły, a sposób ich zagospodarowania już czekał :) 

makaroniki makowe, poppy macaroons, poppy seed macaroon, ciastka bezglutenowe, gluten free cookies

Makaroniki makowe

100 g białek (przepiórczych 15 sztuk albo 3 sztuki kurze)
40 g drobnego cukru
150 g cukru pudru
100 g maku

Białka należy podsuszyć, czyli zostawić w miseczce na stole na cały dzień. Mak zmielić (w młynku lub użyć zmielonego) i zmiksować z cukrem pudrem, ale krótko, żeby nie puścił oleju i nie zamienił się w masę, lecz pozostał sypki. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, dodając pod koniec drobny cukier.

Do piany przesiać mak z cukrem pudrem i pomieszać łyżką tylko tyle, żeby się połączyły. Zmniejszyłam ilość maku w stosunku do oryginalnego przepisu na migdałowe makaroniki, ponieważ wydawał mi się dużo suchszy niż migdały. Pamiętajcie, że im dłużej się miesza masę, tym bardziej się ona upłynnia. Przełożyć do worka cukierniczego. Nakładać krążki masy na blachę wyłożoną papierem. Przygotowane blachy odstawić na 40 minut do 1 godziny do obeschnięcia. Piec w piekarniku nagrzanym do 160°C przez 10 minut. Nie powinny się zrumienić :) Odstawić do wystygnięcia i dopiero wtedy ściągać. 

Masa czekoladowo-kasztanowa z kawą 

60 g gorzkiej czekolady
1 łyżka oliwy
2 łyżki puree z gotowanych kasztanów 
gruba szczypta mielonej kawy 

Taka masa moim zdaniem dobrze równoważy przeraźliwą słodycz makaroników, na szczęście już złagodzoną goryczą maku.

Nie zmienię zdania: makaroniki są dla mnie za słodkie. Choć wysoka wartość odżywcza maku pozwala na chwilę przymknąć na to oko :P Ale zawsze fajnie jest poeksperymentować i porozdawać później wypieki znajomym :) 

Jeszcze podzielę się z Wami informację, że "Twój Styl" opublikował sylwetki 25 inspirujących polskich kobiet. Wśród nich wspomniano i o mnie :)

twoj styl, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Pozdrawiam i zmykam na warsztaty :)

wtorek, 14 lipca 2015

Na wiosnę wypatrujemy młodych okazów rzepa, czyli łopianu większego (Arctium lappa). To roślina dwuletnia, jeśli ją sobie oznaczymy rok wcześniej, to łatwiej ją rozpoznamy w roku kolejnym. Nazwa łopian czasem jest przypisywana lepiężnikowi, który licznie porasta brzegi strumieni (i bywa wykorzystywany jako biwakowy papier toaletowy;)), ale nie o niego chodzi, tylko o roślinę, która rozsiewa się przez rzepy. 

kiszone ogonki liściowe łopianu, łopian jadalne liście

Kiszone łodyżki liściowe łopianu

młode liście łopianu
1-2 ząbki czosnku
1 niepełna łyżeczka soli kamiennej
1 liść porzeczki i 1 liść dębu
po kilka ziaren gorczycy i czarnuszki 

Zerwać najmłodsze, najmiększe listki łopianu. Dokładnie je umyć. Odciąć same łodyżki i włożyć do czystego słoiczka wraz z przyprawami. Około pół litra wody zagotować z solą i gorącym roztworem zalać łodyżki. Zakręcić i odstawić na 2 dni w temperaturze pokojowe. Potem przenieść w chłodne miejsce. Po 3 tygodniach są dobre do jedzenia.

łodyżki liściowe łopianu, jadalny łopian, jadalne liście

Jak smakują? Dziwnie :) Jaki kiszone zielski. Znajome nuty kiszonki jak z ogórków, ale dominuje barszczowato-natkowy smak zielska. Trzeba po prostu spróbować ;)

Warto do łopianu wrócić jesienią i wykopać bardzo pożywny korzeń. Czyli do zobaczenia jesienią, rzepie ;)

sobota, 11 lipca 2015

Na wiosnę niedojrzałe nasiona klonu jaworu, jak podaje Łukasz Łuczaj w "Dzikich jadalnych roślinach Polski", można zamarynować. Przyszła pora otwarcia słoiczków :)

nasiona klonu marynowane

Moim zdaniem młode noski klonu smakują zupełnie jak niedojrzałe śliwki. Chrupiące, kwaśne i orzeźwiające, ale przypuszczam, że podobnie jak w przypadku niedojrzałych śliwek, próba zjedzenia większej ilości zakończyłaby się bólem brzucha. Ale z noskami jest tak, że im starsze tym więcej zawierają goryczy, więc kiedy dojrzeją, wtedy tak jak żołędzie trzeba je wyługować. Postanowiłam spróbować marynaty z takich młodziutkich nosków, bo czemu by nie? ;)

marynowane nasiona jaworu, sycomore seeds marynated


Marynowane nasiona klonu

niedojrzałe nasiona klonu lub jaworu (ja przygotowałam po 1 słoiczku)
3 łyżki cukru
1 łyżka soli 
1 szklanka octu jabłkowego
koperek, liść laurowy, gorczyca

Nasiona umyć, włożyć do słoiczków. Ocet zagotować z cukrem, solą i przyprawami. Zalać nasiona marynatą i szczelnie zakręcić. Jeść można najwcześniej po 1-2 tygodniach.

A tu nasiona klonu zwyczajnego:

nasiona klonu sa jadalne, maple seeds marinated, edible maple seeds, marynowane noski klonu

Noski jaworu zdecydowanie były mniej łykowate niż klonu, ale może po prostu klonowe potrzebowały dłuższego macerowania. Hmmm, w każdym razie z niecierpliwością czekam, aż dojrzeją :)

Smacznego!

czwartek, 09 lipca 2015

Jeden z popularnych mitów żywieniowych mówi: jeżeli pijesz kozie mleko zamiast krowiego, to musisz uzupełniać kwas foliowy. Stwierdzenie to jest nieprawdziwe.

kozie mleko kwas foliowy

Znacie powiedzenie: "Są kłamstwa, większe kłamstwa i jest statystyka"? Niestety operując danymi łatwo można doprowadzić do ich przekłamania. Czasem jest to zabieg specjalny, a czasami wynika z niedopatrzenia (bądź głupoty) i posługiwania się wyłącznie zależnościami statystycznymi bez zaglądania do surowych danych badawczych.

Cóż innego można wnioskować, jeżeli z porównania danych zawartości składników odżywczych mleka koziego i krowiego wprost wynika, że w mleku krowim jest pięć razy więcej kwasu foliowego niż w mleku kozim? Serio, tak jest. PIĘĆ RAZY WIĘCEJ! 500%
Czyli można wyciągnąć wniosek, że mleko kozie jest do bani i grozi niedoborami kwasu foliowego.

Ale... przyjrzyjmy się surowym danym. Na 100 g mleka krowiego przypada 5 mikrogramów kwasu foliowego, a 100 g mleka koziego zawiera 1 mikrogram. Czyli różnica wynosi 4 mikrogramy, ale dzienne zapotrzebowanie dla dorosłej osoby wynosi 400 mikrogramów, co sprawia, że ta różnica jest kompletnie bez znaczenia. Po prostu mleko nie jest dla nas źródłem kwasu foliowego (o źródłach folianów możecie przeczytać tutaj). Trzeba by wypić 8 litrów mleka, żeby zaspokoić nim zapotrzebowanie na foliany.

Może ta różnica miałaby znaczenie dla noworodków, i prawdopodobnie stąd wziął się ten cały mit, gdyby nie fakt, że niemowlętom nie wolno podawać niemodyfikowanego mleka innych ssaków do drugiego roku życia, a dzieci powyżej 6 miesięcy zazwyczaj już jedzą warzywa :)

Osobom uczulonym na mleko krowie, mleko kozie może się przydać. Alergia może obejmować mleka innych ssaków, ale wcale nie musi, po prostu trzeba spróbować.
A dla tych co w ogóle nie mogą, jest mleko owsiane albo migdałowe...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 129