Różowy tydzień-baner Apetyt - Magazyn Małopolskich Blogerów Kulinarnych Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
sobota, 31 stycznia 2015

Miód sosnowy jest niesamowicie aromatyczny. Wystarczy dosłownie kilka sosnowych igieł by uzyskać cudownie pachnący żywicą słoiczek.

miód sosonowy, miód z igłami sosny, pine honey, sosna w miodzie

Miód sosnowy

miód z zaprzyjaźnionej pasieki
igły sosny zebrane w czystym miejscu

Igły sosny umyć i osuszyć. Dobrze jest zbierać młode szpilki, jeszcze miękkie, ale nie ma przeciwwskazań, by wykorzystać też te starsze. Najlepiej ubiegłoroczne, czyli te rosnące na najbardziej wystających gałązkach.

Igliwie zmielić w blenderze albo bardzo drobno posiekać. Zmieszać z miodem i odstawić na tydzień. Potem używać do woli  do herbaty, sosów sałatkowych albo np.: do lodów świerkowych (klik). Żywiczny aromat można wzmocnić i do słoika miodu dodać 1-2 krople olejku sosnowego.

Miód sosnowy dodaję do szyszkowej akcji Inez z bloga Herbiness.

Smacznego!

czwartek, 29 stycznia 2015

Zrobienie domowego kisielu jest banalnie proste. Można go zrobić z dowolnych owoców, ale nazwa kisiel znaczy, że ma być kwaśny :) Ja tym razem znowu poszalałam i zrobiłam kisiel z jednego z najkwaśniejszych owoców, jakie chyba mogą być: rokitnika. Żeby złagodzić jego smak, warto go przemrozić, czyli teraz jest jak znalazł, bo na krzakach wciąż wiszą pomarańczowe jagódki ;)

rokitnik, domowy kisiel z rokitnika, domowy kisiel owocowy, sea buckthorn desser

Kisiel domowy z rokitnika

3/4 szklanki owoców rokitnika lub 1/2 szklanki wyciskanego soku z rokitnika
2 szklanki soku marchewkowego tłoczonego soku jabłkowego
0,5 szklanki wody
2 łyżki cukru + 1 łyżka miodu (z mniej kwaśnymi owocami, można dać mniej lub wcale)
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Owoce zagotować w soku. Marchewką zainspirowałam się z finału TopChefa. Po prostu to zestawienie marchew-rokitnik śniło mi się po nocach! Ja później rokitnik zmiksowałam i przetarłam przez sitko, nie trzeba tego robić, ale po prostu znam moje dzieci i wiem, że pestki nie przejdą im przez gardła :P Równie dobrze można kupić gotowy sok z rokitnika. Mąkę ziemniaczaną rozrobić w połowie szklanki zimnej wody. Kompot/przecier owocowy zagotować, dodać rozrobioną mąkę i pogotować przez ok. 2 minuty, aż kisiel stanie się gęsty.

rokitnik, domowy kisiel z rokitnika, domowy kisiel owocowy, sea buckthorn desser

Rokitnik jest bardzo zdrowym owocem, choć ma strasznie cierpki smak. Mój spędził dużo czasu w zamrażarce, ale i tak miał moc siekiery. Zawiera mnóstwo witamin i sporo oleju, pomarańczowego - od ogromnej ilości karotenoidów. Świetnie się komponuje z marchewką, nie tylko pod względem koloru :)

Smacznego!

wtorek, 27 stycznia 2015

W książce Josepha Seeletso wypatrzyłam surówkę z kalarepki z cytrusami. Bardzo spodobało mi się to połączenie i postanowiłam je wdrożyć we własnej kuchni. Zamiast kalarepy użyłam surowej łodygi brokuła, bo w sumie mają dość podobną konsystencję i smak, choć łodyga brokuła jest chyba łagodniejsza. 

łodyga brokuła i grejpfruta, surówka z łodygi brokuła

Surówka z łodygi brokuła i cytrusów

2 surowe łodygi brokuła
kawałek pomelo
różowy grejpfrut 
mandarynki
oliwa
nasiona pinii 

Łodygi brokuła obrać z łykowatej skóry i pokroić na cieniusieńkie plasterki. Cytrusy umyć w zimnej wodzie, obrać, wyfiletować. Brokuła i cytrusy polać oliwą i posypać orzeszkami piniowymi. Sałatki nie soliłam, ale świetnie by pasowała sól sosnowa, posypałam jedynie szczyptą ziół.

Bardzo fajnie to wszystko ze sobą grało. Słodkie pomelo, gorzkawy grejpfrut, kwaśne mandarynki i pikantny brokuł otulone oliwą, a do tego pochrupujące pinie. Pycha!

Smacznego!

piątek, 23 stycznia 2015

Sosnowe szaleństwo trwa! Przepis wymyśliła Kaja z Zielonego Stolika i jest tak doskonały, że nie śmiałam zmienić w nim niczego. No prawie ;)

krakersy sosnowe, krakersy z igłami sosny, czarna sól, crackers with pine

Krakersy z igłami sosny i czarną solą

2 szklanki mąki (objętość szklanki dowolna)
pół szklanki oliwy 
pół szklanki wody
szczypta soli 

garść igieł sosny
czarna sól cypryjska lub inna sól w płatkach

Ze składników zagnieść gładkie ciasto. Jeżeli jest zbyt twarde i nie nabiera elastycznej konsystencji, trzeba dolać kilka łyżek wody. Moim zdaniem powinno bardziej przypominać ciasto na pierogi niż kruche. Gotowe ciasto wstawić na pół godziny do lodówki.

Szpilki sosnowe posiekać.

Ciasto rozwałkować delikatnie podsypując mąką. Posypać ciasto sosną i płatkami soli, po czym cienko rozwałkować przy okazji wciskając wałkiem posypkę w ciasto. Pociąć na romby lub kwadraty, układać na blasze i piec w 190°C przez 10-12 minut do zezłocenia.

W sumie można by po prostu do ciasta dodać soli sosnowej, ale krakersy nie wyglądałyby wtedy tak fajnie :)

Przepyszne, bardzo polecam!

wtorek, 20 stycznia 2015

Wpis na życzenie. Przepraszam, że tak długo musieliście na niego czekać.

Potas - drugi po sodzie ważny kation nieorganiczny naszego organizmu, w odróżnieniu jednak od sodu, gromadzony jest wewnątrz komórek. Niezmiernie ważny dla przewodnictwa nerwowego i skurczu mięśni (szczególnie sercowego).

O niedoborze potasu mogą świadczyć: opuchlizna kończyn, zaburzenia pracy serca, nadciśnienie, ciągłe zmęczenie. Przejściowe acz gwałtowne niedobory potasu mogą dotykać osoby, które nadużyły alkoholu, cierpią z powodu biegunki lub są odwodnione z innych przyczyn np.: na skutek intensywnego wysiłku fizycznego lub wysokiej temperatury. Dzienne zapotrzebowanie na potas to 2000-3000 mg (2-3 g). W diecie opartej o mięso i oczyszczone produkty skrobiowe mogą wystąpić trudności z realizacją tego zapotrzebowania. Dla zdrowia ważne jest również utrzymanie wysokiej proporcji potasu do sodu (czyli przede wszystkim ograniczyć solenie i dodawanie sody do gotowania).

Nadmiar potasu jest po prostu wypłukiwany z moczem, natomiast osoby z niewydolnością nerek muszą potasu unikać.

potas źródła pokarmowe, potassium dietary sources, potas w pożywieniu

Zawartość potasu w mg na 100 g produktu:

Suszone zioła 3400 – 6300
Kakao 2700
Mąka sojowa 2200
Suszona serwatka 2080
Mleko w proszku odtłuszczone 1874
Morele suszone 1800
Suszone pomidory odcedzone z oleju 1500
Banany suszone 1493
Melasa 1450
Otręby pszenne 1121
Pistacje 1090
Koncentrat pomidorowy 30% 1072
Zarodki pszenne 1024
Mak niebieski 963
Figi suszone 938
Rodzynki 833
Karob (proszek) 827
Pestki dyni 810
Słonecznik 793
Migdały 778
Orzechy arachidowe 720
Natka pietruszki 695
Daktyle suszone 688
Jabłka suszone 665
Wiórki kokosowe 660
Orzechy laskowe 616
Czekolada gorzka 581

awokado 550
jarmuż 530
kurki 506
ziemniaki 460
banany 390
pieczarki 360
porzeczki 330
pomarańcze 320
pomidory 282
melon 250
mięso 230-250
sok pomidorowy 204
czereśnie 200

Przy czym im bardziej dojrzałe były zerwane owoce, tym więcej potasu roślina zdążyła w nich zgromadzić.

Spójrzcie, jak mizernie wypadają tradycyjnie wymieniane źródła potasu jak: czereśnie, banany i pomidory na tle bakalii i orzechów. Już nie wspominając o suszonym mleku. Popularny baton czekoladowy z orzechami i karmelem ma więcej potasu niż pomidor!

Przy konieczności uzupełnienia potasu zawsze trzeba pamiętać jednocześnie o przyjmowaniu odpowiednich ilości wody. Choć w wodzie, nawet wysokozmineralizowanej, jest malusieńko potasu, to bez wody, nawet duże dawki potasu nie utrzymają właściwego nawodnienia organizmu. I nie tylko dla skacowanych zdecydowanie lepszym wyborem będą owoce i warzywa niż batony :P

Natomiast podczas diety przy niewydolności nerek i związanej z nią konieczności unikania potasu (białka, fosforu i sodu również), z diety należy wyeliminować wszystkie przetworzone, suszone i zawierające susz produkty. Żeby zmniejszyć ilość potasu w warzywach, należy jeść je wyłącznie gotowane i odlewać z nich wywary. 

Pozdrawiam
Gosia Kalemba-Drożdż 

P.S. Jeżeli jesteście zainteresowani, przejrzyjcie też wpisy na temat kwasu foliowegomagnezu, cynkunienabiałowego wapniaroślinnego żelaza i białka

czwartek, 15 stycznia 2015

Podczas mieszania olejków eterycznych do prania po prostu, od pierwszego niuchnięcia i do samego dna serca zakochałam się w połączeniu olejku sosnowego i pomarańczowego. Przez kilka nocy kombinowałam jak te aromaty połączyć w jedzeniu. Lody, ciasto, sos do naleśników, albo pomarańczowa wersja tego deseru (klik)? Jakoś ostatnio nie mam ochoty na słodycze, a nie mam pomysłu, do czego użyć wytrawnego sosu pomarańczowo-sosnowego, żeby to nie było mięso ani ryba, więc jeszcze nad tym pomyślę ;) Ale żeby ulżyć swojej zachciance i koniecznie natychmiast wykorzystać ten smak zaparzyłam sobie herbatkę :P

herbatka z sosny i pomarańczy, napar z igieł sosny, herbata z sosnowych szpilek, pine tea, pine infusion

Herbatka z sosny i skórki pomarańczy i cytryny

kilka igieł sosny (rosnącej w czystym ekologicznie rejonie)
kawałek skórki z pomarańczy i/lub z cytryny (BIO EKO i w ogóle)

Pomarańczę i cytrynę umyć w zimnej wodzie. Odciąć skórkę bez białej części. Igły sosny posiekać. Zaparzyć wszystko gorącą wodą, koniecznie pod przykryciem, żeby nie ulatniały się olejki. Można osłodzić miodem.

Ach! Bosko! Sosna z cytryną jest bardziej orzeźwiająca, z pomarańczą - bardziej kojąca w smaku.

No to mogę kombinować dalej :) A herbatkę dodaję do szyszkowej akcji Inez.

cała polska widzi szyszki

Smacznego!

środa, 14 stycznia 2015

Jak karnawał, to karnawał i trzeba zaszaleć :) Ponieważ na różne warsztaty kulinarne zazwyczaj chadzam sama, chciałam sprawić kulinarną niespodziankę mojemu mężowi i podać mu coś mało spotykanego. Pokrzywa, sosna, czy stokrotki, to nasz chleb powszedni, więc czymże ja mogłabym zaskoczyć tak obeznanego z wydziwną kuchnią męża? Dlatego zamówiłam świeże ostrygi. Wbrew pozorom wcale nie jest to wybryk koszmarnie drogi. Natomiast nie przypuszczałam, że ostrygi dostarczą mi aż tyle przeróżnych emocji.

Zapraszam zatem na opowieść o ostrygach.

jak jeść ostrygi, ostrygi jak przyrządzać, oyster

Jak przygotować i jeść ostrygi?

Po pierwsze ostrygi trzeba obejrzeć. Jeżeli któraś jest otwarta - trzeba ją wyrzucić, bo to oznacza, że mięczak nie żyje, zatem jest nieświeży.

Potem trzeba je umyć szczoteczką w zimnej wodzie, usuwając piasek i inne paprochy.

Ostrygi należy trzymać na lodzie, żeby sobie cały czas cichutko spały.

Dalej jest najgorsze: otwieranie. Jeżeli nie macie specjalnego noża do ostryg, użyjcie innego ostrego, raczej wąskiego, mocnego ostrza. Muszlę należy złapać w ściereczkę, trzymając ją wypukłą częścią do spodu. Nóż trzeba wbić między dwie części muszli, moim zdaniem najlepiej w miejscu ich połączenia na czubku ostrygi. Ruszając nożem na różne strony z wyczuciem podważyć płaską część. Kiedy spojenie muszli puści, wtedy trzeba odciąć mięsień mięczaka od wnętrza muszli. Trzeba to zrobić delikatnie, żeby nie wylać morskiej wody, która zebrała się w muszli. Następnie odciąć mięsień, którym zwierzak trzyma drugą część skorupy.

I teraz ostryga jest gotowa do spożycia. Można ją skropić sokiem z cytryny, lub przykryć pikantną salsą np.: z oliwek, pomidorów i chilli i połknąć w całości. Mój mąż stwierdził, że chyba mnie mnie przekręciło, bo to tak, jakby miał połknąć płat surowej wątróbki i za pierona tego nie zrobi :P

Alternatywną acz prostą opcją jest zapieczenie ostryg. Ja je po prostu przykryłam wiórkiem masła, bo Synutek i tak by nie jadł, bo gdyby chciał, to chlapnęłabym oliwą, posypałam świeżymi ziołami i włożyłam do piekarnika na ok. 6-7 minut. Wstawiłam ostrygi w połówkach muszli ustawione w naczyniu do zapiekania. Żeby się nie przewróciły i nie straciły tego kawałka oceanu, który był w nich zamknięty, na dnie naczynia rozsypałam ceramiczne kulki do fałszywych wypieków. Ale równie dobrze można dno naczynia wysypać solą. Podawać w muszlach. Pieczone ostrygi już można kroić i gryźć :P

ostrygi, oysters

Jak wspomniałam, jedzeniu ostryg towarzyszyły niezmiernie silne doznania.

Na samym początku, przy otwarciu paczki uderzył mnie cudowny zapach morza. Świeżych wodorostów wyrzuconych na brzeg, wiatru przesyconego jodem, skał obrośniętych glonami. Urzekający.

Wspaniały zapach...

 

I w zasadzie to by było na tyle pozytywów...

Walka z ostrygami jest bardzo ciężka. Po pierwsze trzeba mieć dużo siły. Nie spodziewałam się, że taki mały mięczak może mieć takie silne mięśnie. Po otwarciu 6 sztuk byłam niemiłosiernie zmordowana, a moje ramiona jeszcze następnego dnia odczuwały ten wysiłek.

Podobno ostrygi są afrodyzjakiem. A to dzięki wysokiej zawartości cynku, niezbędnego m.in. do podziałów komórkowych, a zatem i do produkcji spermy (więcej o cynku możecie przeczytać tutaj). Z tym, że ten afrodyzjak działa dopiero przy częstym spożywaniu, bo ostrygi są bardzo ciężkostrawne, więc na namiętną noc z obciążonym żołądkiem raczej ciężko liczyć ;)

Po drugie, te ostrygi to były pierwsze zwierzęta, które zabiłam osobiście w celu ich zjedzenia (komary też zabijam, lecz nie w celach konsumpcyjnych;)). Oglądając ich piękne muszle miałam ochotę wrzucić je z powrotem do wody i gdybym stała nad brzegiem oceanu, pewnie bym to zrobiła. Ale że przeleciały do mnie 17 tys. km, nie było to możliwe.
Byłam już świadkiem śmierci zwierząt. Wydaje mi się, że jest to obowiązkiem każdego, kto je mięso, że musi wiedzieć, skąd to mięso pochodzi. W jakich warunkach zwierzę żyje i w jaki sposób to zwierzę umiera. Gdyby ludzie uważniej się przyjrzeli, jak wygląda masowy chów, to może chwilę by się zastanowili nad kolejnym obiadem. To straszne, że w XXI wieku w cywilizowanych krajach działa taki proceder. Naturalną konsekwencją dla wszystkożernych lecz moralnie rozwiniętych stworzeń, wydaje mi się powrót do małych, rodzinnych gospodarstw (choć też nie bezgrzesznych) oraz zmniejszenie konsumpcji pokarmów mięsnych. Ale cóż, ludzie wolą radośnie wcinać tony schabowych i kiełbasek, jakby one rosły na drzewach.

Wracając do opowieści, tak więc ja właśnie własnoręcznie zabiłam zwierzę. Dla wielu osób to pewnie nie będą żadne mecyje, na wsi to raczej normalne, a nawet w mieście świątecznego karpia do niedawna zabijała każda gospodyni. O co więc tyle szumu? To tylko mięczak, nie ma nawet oczu, ani głowy. Ale dla mnie zabójstwo mięczaka, to był dość duży szok.

Trzecia część ostrygowych emocji, to smak. Wcale nic szczególnego. Nie były paskudne, po prostu mi nie smakowały. Takie trochę skarpetowate. Mój mąż zachował sobie jedną skorupkę i położył na biurku, ku pamięci, żeby już nigdy więcej ;) Są ludzie, którzy je uwielbiają. Dla nas, to była, ot, ciekawostka kulinarna, karnawałowy wyskok. Cieszę się, że zaspokoiłam naszą ciekawość i na tym poprzestanę.

THE END OF OYSTER STORY

A Wy macie jakieś doświadczenia i przeżycia z ostrygami?

niedziela, 11 stycznia 2015

Kiedy zobaczyłam sól sosnową w książce Wojciecha Modesta Amaro, od razu wiedziałam, że muszę taką zrobić! Ma śliczny kolor i niesamowity aromat. W sumie, to chciałam ten przepis zachować do Zielono mi, ale Inez ogłosiła akcję sosnową, więc nie mogłam się oprzeć, by nie dołączyć ;)

sól sosnowa, pine salt, sól z igłami sosny

Sól sosnowa

duża garść soli himalajskiej lub kamiennej jodowanej 
garstka szpilek i pączków sosny

Igły sosny pokroić, wrzucić do młynka razem z solą i zmielić. Samodzielnie trzeba dobrać proporcje i zdecydować, czy chcemy otrzymać sól bardziej słoną, czy bardziej sosnową :)

Przechowywać w szczelnym słoiczku. Ponieważ sezon na szpilki sosny trwa cały rok, lepiej jest przygotowywać małe porcje wg zapotrzebowania. Na wiosnę oprócz szpilek można wykorzystać kwiatostany sosny.

Sosna ma bardzo ostry, żywiczny, lekko kwaśny smak, a sól sosnowa świetnie pasuje do białych mięs, ryb albo pieczonych warzyw. W książce Amaro były to szparagi, ale że pora roku nie dopisuje, to zdecydowałam się na kalafiora. Też jest biały :) Chrupiący, aromatyczny, podobno będzie bardzo modny w tym roku :P

 carpaccio z kalafiora z solą sosnową, cauliflower carpaccio with pine salt, surowy kalafior z sosną

Carpaccio z kalafiora z solą sosnową

surowy kalafior
sól sosnowa
migdały
miód
oliwa
sok z cytryny lub ocet jabłkowy 

Kalafiora umyć, osuszyć i cieniuteńko pokroić, najlepiej na mandolinie. Z cytryny, oliwy i miodu ukręcić sos winegret. Kalafiora posypać solą sosnową, posiekanymi migdałami i polać sosem. Dla bardziej odważnych można dodatkowo posypać posiekanymi igłami sosny.

Smacznego!

piątek, 09 stycznia 2015

Doszłam do wniosku, że ludzie za dużo uwagi poświęcają zakazom dietetycznym i wymienianiu rzeczy, których nie powinno się jeść. A straszenie jest zazwyczaj mało skuteczną metodą zmiany nawyków żywieniowych. Wobec tego wymyśliłam pozytywną kampanię prozdrowotną. 

zjedz warzywo, troche inna cukiernia, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Czasem potrzebna jest mała podpowiedź, po co sięgnąć na wypadek małego i większego głodu. Batona, drożdżówkę, kiełbaskę? A może coś byśmy ciamknęli, a nie wiemy dokładnie, na co mamy ochotę? Albo dopadł nas wilczy głód? Najlepszym wyjściem będzie zatem sięgnięcie po warzywo lub owoc!

W albumie na Fejsbukowej stronie Trochę Innej Cukierni (klik) czekają inne wzory. Możecie taki obrazek ustawić sobie jako tapetę na pulpicie, lub wydrukować i powiesić na lodówce.

zjedz warzywo, trochę inna cukiernia, Małgorzata Kalemba-Drożdż

Mój ulubiony to chyba KEEP CALM AND JEDZ WARZYWA :)

keep calm,keep calm and jedz warzywa, keep calm and eat veges

Proste, prawda? A zysk zdrowotny może być ogromny.

Smacznego i na zdrowie!

środa, 07 stycznia 2015

Nasiona czarnuszki zawierają niezmiernie cenny olej, bogaty w kwasy omega-3, który dobrze służy alergikom. Więcej o właściwościach zdrowotnych czarnuszki możecie przeczytać tutaj (klik).

Lubię bardzo czarnuszkę, ale mam problem z parowaniem jej z innymi produktami, w sumie oprócz pszenicy. Uwielbiam twardy makaron z oliwą i czarnuszką albo podpłomyki z czarnuszką, ale jej intensywny smak zakłóca inne aromaty, a np z cebulą nieznośnie wprost podbija jej słodycz. Więc kiedy znalazłam u Inez pomysł na "Czarny słoik" (klik), postanowiłam go wypróbować. Dla mnie czarnuszka jednak ma zbyt mocny smak, żeby tak po prostu ją wcinać, nawet z miodem, więc po chwili zastanowienia rozcieńczyłam czarny słoik makiem - też czarnym.

czarny słoik, czarnuszka z miodem

Czarny słoik

50 g czarnuszki
50 g maku
ok 100 g miodu
kilka goździków 
szczypta tymianku 

Ziarna i przyprawy zmielić w młynku (blenderze), po czym zmieszać z miodem do uzyskania gładkiego czarnego kremu. Zjadać po 1-2 łyżeczki.

Tak mi się kołaczą po pomyślunku czekoladki z takim czarnym nadzieniem :)

Smacznego!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 98