Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
Blog > Komentarze do wpisu

Nasiona klonu jaworu w gryczanym spaghetti

Właśnie dojrzewają noski klonowe. Późną wiosną, kiedy na klonach pojawią się niedojrzałe noski, można je zamarynować (klik). Teraz nasiona już są uformowane i nadal można je zjadać. Tak jak w przypadku nosków, moim zdaniem smaczniejsze są nasiona jaworu niż klonu pospolitego. Nasiona klonów zwyczajnych, przynajmniej tych, które próbowałam, są o wiele bardziej gorzkie niż nasiona jaworów. Nie jest to czynnik skreślający je z listy produktów jadalnych, ale trzeba je przed spożyciem wyługować, nieco podobnie jak żołędzie (klik), albo je uprażyć. Natomiast nasiona klonu jaworu (Acer pseudoplatanus) całkiem przyjemnie smakują. Według mnie przypominają smak niedojrzałych orzechów laskowych: ciut kwaśne, lekko gorzkie, dość soczyste i jędrne. 

jadalne nasiona klonu, nasiona klonu są jadalne, edible maple seeds

Obskubywanie nasion z łuski jest dość uciążliwe, ale jeśli noski są świeże, a paznokcie długie, to nawet jakoś to idzie. Niestety w owocostanach jest sporo nosków beznasiennych i w połowie pustych (połowie pełnych ;)), więc przy zbiorach nie sugerujcie się objętością zebranych nosków - nasion będzie malutko. Ta garstka to plon z trzech wielkich kiści, więc na posiłek dla czterech osób trzeba obskubać całe wiaderko.
Nasiona jaworu można jeść na surowo, prażyć, gotować lub wysuszyć i zmielić na mąkę. 

makaron z nasionami klon jawora, nasiona klonu jadalne, noski klonowe można jeść

Spaghetti gryczane z nasionami klonu jaworu i listkami dzikiej rukoli

makaron gryczany (zgodnie z zasadą: każdy wie, ile zje)
garść młodych listków mniszka, dwurządu wąskolistnego (dzikiej rukoli) lub rukoli
garść nasion klonu jaworu
oliwa lub olej orzechowy
kilka kropli soku z cytryny
szczypiorek
sól, ulubione zioła, pieprz

Nasiona jaworu obrać z łusek, listki zielska wypłukać. Ugotować makaron w osolonej wodzie, w ostatniej minucie dorzucić nasiona. Nasiona można też wrzucić na chwilę na patelnię i podprażyć, ale mnie się oczywiście nie chciało brudzić kolejnego garka ;) Odcedzić i od razu wrzucić listki, które zmiękną pd wpływem gorącego makaronu. Zalać olejem orzechowym lub oliwą, doprawić ulubionymi ziołami.

Nasiona klonu bardzo dobrze się skomponowały z gryką. Bardzo żałowałam, że już nie mam marynowanych nosków, bo coś kwaśnego fajnie podbiło by smaki, ale można skropić danie sokiem z cytryny.

maple seeds are edible, nasiona klonu jeść, jawor jadalne nasiona

Smacznego!

Przepis znajdziecie w książce "Smakowite drzewa". Zapraszam również na inne przepisy z drzewami: sosna i świerk, dąb, klon.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015, pinkcake
Komentarze
2015/08/24 11:49:14
alez jestem ciekawa smaku tego dania!
-
2015/08/24 12:06:55
O! powiem ci, że mnie zaskoczyłaś. Takiego dania jeszcze nie widziałam
-
2015/08/24 12:28:17
Bo to światowa premiera :) Nigdzie takich cudów nie znajdziecie - tylko u mnie :D
-
2015/08/25 12:38:49
niesamowite są te Twoje kombinacje smakowe! :)
-
2015/08/30 21:11:14
Cuda tworzysz !
I pięknie je fotografujesz. :)
-
Gość: Magda, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2018/12/08 16:53:24
Dzień dobry. Czy wie Pani jaką wartość odżywczą mają te nasiona? Chodzi mi również o białko i skrobię a nie tylko kcal. Pozdrawiam
-
2018/12/08 18:04:11
Niestety nie znam żadnej publikacji o wartości odżywczej nasion klonu, sama też tego nie oznaczałam. Można jedynie estymować, że ponieważ są to nasiona, to zawierają sporo białka 8-12% i 20-30% tłuszczów, z czego więcej nienasyconych, tak jak inne nasiona.
-
Gość: Magda, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2019/01/06 09:45:11
Spróbowałam nasion klonu jesionolistnego, w smaku są całkiem niezłe, lekko orzechowy posmak. Tylko są płaskie i bardzo trudno się je wyłuskuje, podejrzewam , że trudniej niż te co na zdjęciu pokazałaś. Ale wpadłam na pomysł żeby zrobić z nich kiełki tylko pytanie czy kiełki klonu jesionolistnego ( lub innych ) będą jadalne? Bo np. bez ma jadalne owoce po przeróbce, ale reszta drzewa jest trująca, podobnie jest chyba z gruszą ( nadmiar arbutyny może zaszkodzić).
-
2019/01/06 17:46:28
Rzeczywiście, nasiona klonu jesionolistnego są dużo uciążliwsze do wyłuskania niż jaworu czy pospolitego. Ale równie fajnie się kisi noski tego klonu w całości, kiedy są młode.
Nie mam podejrzeń, żeby kiełki klonu były trujące. Są gorzkie, jak nasiona. Ale skoro nasiona klonu można jeść, liście można jeść (za równo młode, jak i jesienne), sok z pnia można pić. Jedynie kora może być problematyczna ze względu na wysoką zawartość ilość garbników, ale przecież kiełki nie wykształcają jeszcze kory.
Jadłam je i znam osoby, które je również jadają. Ze względu na bardzo mocny smak ciężko zjeść więcej niż kilka sztuk. A zasadniczo nadmiar wszystkiego może zaszkodzić.
-
Gość: Magda, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2019/01/07 18:29:51
Chciałabym znać wiedzę , a nie podejrzenia jeżeli chodzi o samodzielne zbieranie roślin. Tak, nadmiar wszystkiego może zaszkodzić, człowiek nawet jak zwykłego jedzenia zje za dużo to to jest grzech obżarstwa i pewnie szkodzi zdrowiu.
Ale w roślinach mogą występować substancje, które powodują, że trzeba to traktować bardziej jako lek niż jedzenie i stosować niską dawkę. W skórce gruszki ponoć jest arbutyna , ale w niewielkiej ilości, w liściach z tego co czytałam jest jej więcej i trzeba się z liściem obchodzić jak z lekiem a nie jedzeniem, bo arbutyna ma swoją dawkę bezpieczną w ilości bardziej jak lek. Nawet jeśli te informacje należało by nieco skorygować, to to jest obrazowy przykład.
Jadłaś w sensie , że kiełki? Czy można je jeść jak jedzenie czy bardziej jak lek, w niewielkiej ilości żeby sobie nie zaszkodzić?
-
2019/01/07 22:16:54
Niestety pozostają nam tylko podejrzenia, bo nie ma żadnych badań na temat składu kiełków klonowych.
Przykład gruszki jest o tyle nieadekwatny, że jedzenie liści gruszek nie jest praktykowane w żadnej społeczności, nasion gruszek też nie. Natomiast nasiona klonu są jadane w Ameryce, podobnie młode liście, jesienne liście są jadane w Japonii, nasiona były spożywane w Ameryce, Europie i Azji, podobnie jak zjadano kambium klonów. Więc ciężko porównywać te drzewa.
Jak wspominałam, kiełki klonu są bardzo gorzkie, więc ciężko zjeść więcej niż 2-3 sztuki. Nigdy bym nie wpadła na pomysł, żeby się katować większymi ilościami. Tak jak w przypadku wszystkich roślin, których do końca nie znamy, nigdy nie powinno się jeść większych ilości i z dużą częstotliwością. A gorycz sugeruje obecność substancji o raczej silnym działaniu. Pomimo iż nie ma podejrzeń ani nawet sugestii o toksycznym działaniu kiełków klonu, to jednak smak wskazuje, że to można je traktować jedynie jako dodatek do posiłków a nie główny składnik.
-
Gość: Magda, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2019/01/08 08:55:40
Piszesz jakbyś nie rozumiała co ja piszę. Jeżeli pytam o klon to to znaczy , że "pytam" a nie "twierdzę". Ty natomiast z mojego "pytania" zrobiłaś "twierdzenie" i próbujesz z nim polemizować pisząc , że ja porównałam te dwa drzewa, pomimo, że ja napisałam, że podaję gruszę jako "obrazowy przykład". Nie masz słuszności pisząc , że coś jest nieadekwatne, bo tu nie zaszło porównanie tylko obrazowy przykład, który jest jak widzę trafiony, bowiem sama piszesz , że liści gruszy nigdzie się nie jada. Dlaczego się nie jada? Tak jak napisałam - bo zawierają arbutynę w takich ilościach ,że nie nadają się na jedzenie, jedynie Inez Herbiness polecała zrobić z nich jakiś preparat na wybielanie piegów, czy coś w tym stylu, ale ostrzegała przed dawką. Czyli bardzo dobry przykład podałam. Zrobiłam to po to żeby się dowiedzieć czy podobnie może być w przypadku klonu.
Czyli te drzewa to jednak nie aż takie smakowite? Nie, nie mam zamiaru wpychać w siebie jakiejś mocnej goryczy. Ale klon zawiera słodziuteńki sok, ma słodkie kwiaty i jada się liście, kiełka to trochę taki mały liść, tylko nie zdrewniały. Nasiona można wyługować, ale te , które spróbowałam nie były mocno gorzkie. Nie obawiałaś się , że się zatrujesz próbując kiełek i nie mając pewności co do ich jadalności? Podajesz takie rzeczy swoim dzieciom?
-
2019/01/08 12:07:15
Magdo, ja rozumiem, co piszesz, naprawdę. Po prostu odpowiedziałam na Twoje pytanie o możliwość zjedzenia kiełków klonu, które to pytanie zobrazowałaś gruszą. No więc Ci odpowiedziałam, że nie, kwestia klonu ma się kompletnie inaczej niż kwestia przykładowej gruszy. Więc przywoływanie za obrazowy przykład gruszy w momencie, kiedy na tapecie jest klon, jest nieadekwatne. Tyle. Bardzo proszę nie dorabiaj żadnej ideologii czy nadmiernych emocji o jakichś twierdzeniach czy polemice, bo nic takiego nie miało miejsca z mojej strony.

Przy okazji jednak zauważ, że Indianie ani ludy azjatyckie raczej nie wiedzieli o arbutynie, ale pewnie mieli obserwacje, że od jedzenia dużych ilości liści gruszy boli brzuch, a od liści klonu brzuch nie boli. Dlatego istnieje wiele doniesień o tradycyjnym spożywaniu liści klonu, ale nie o spożywaniu liści gruszy. Tradycyjne użytkowanie danej rośliny to bardzo cenna przesłanka o możliwości jej wykorzystania. Brak takich danych to też cenna informacja.

Czy drzewa są smakowite? Oczywiście, jeżeli wie się, jak je właściwie wykorzystać. A jak się domyślam, sama już się przekonałaś, że kwiaty klonu, młode liście i sok są słodkie i bardzo przyjemne w smaku. Nasiona owszem można wyługować, zaś kiełki, które wyrastają z nasienia, jeżeli mają być zjedzone na surowo, jak to zazwyczaj się robi z kiełkami, wyługowane już nie są, w związku z tym niosą gorycz, którą zawierało nasienie. Nasiona klonu jesionolistnego są mniej gorzkie, więc pewnie i kiełki będą mniej gorzkie niż kiełki jaworu czy klonu zwyczajnego. Kiełków klonu jesionolistnego jeszcze nie próbowałam. Ale czy gorycz jest taką straszną wadą? Przecież przygotowuje się potrawy z cykorii, z gorczycą, chmielem, kawą itd. Niewielka ilość goryczy może podbić inne smaki dania, więc czy uznasz dodatek gorzkawych kiełków za smakowity, to już kwestia Twoich preferencji kulinarnych.

Nie, nie obawiałam się, że próbując kiełki klonu się zatruję, ponieważ mam wiedzę na temat możliwości spożycia nasion, pąków, kwiatów, liści młodych i liści jesiennych, kambium i soku klonowego, która pozwoliła mi założyć, że kiełki również nie będą trujące, podobnie jak pozostałe części tej rośliny.
Bo gdybym wpadła na pomysł, żeby jeść kiełki np.: bzu czarnego, to bym tego nie zrobiła, na podstawie dostępnej mi wiedzy o toksyczności kory, pąków, liści i pestek tej rośliny. Podobnie jak nie jadłabym kiełków grochodrzewu, cisu, czy innych drzew, które mają niejadalne nasiona i liście. Najpierw zdobywam wiedzę, dopiero potem biorę się za eksperymentowanie, jeżeli przesłanki sprzyjają eksperymentom. Nie zjadam, ani nie daję nikomu do jedzenia części roślin, co do których mam podejrzenia, że mogą zaszkodzić w serwowanej ilości.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Twoje wątpliwości.
Sama nie mogę się doczekać wiosny, bo kwiaty i młode listki klonu są jednymi z pierwszych i najpyszniejszych nowalijek, których wypatruję z utęsknieniem.
Pozdrawiam ciepło
-
Gość: Magda, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2019/01/12 11:32:06
Można było napisać odpowiedź , że " kiełki klonu można jeść jak jedzenie ,bo nie zawierają nic co by tą możliwość ograniczało, w przeciwieństwie do wspomnianej gruszy". Jeżeli faktycznie tak uważasz.
Napisałaś , że czynię nieadekwatne porównania. A ja ci odpisałam , że to nieprawda, gdyż nie porównuję ze sobą roślin jeśli nie mam na ich temat wiedzy, "zadanie pytania" dopiero służy zdobyciu tej wiedzy i dopiero mając wiedzę na temat obu roślin mogłabym zdecydować czy chcę je ze sobą porównać czy nie.
Nie dorobiłam żadnej ideologii ani nie prezentowałam żadnych "nadmiernych emocji" ( swoją drogą ludzie zrobiliście wielki wór z nazwą "emocje", do którego wiele wrzucacie i m.in. zniekształcacie w ten sposób prawdę na temat swojego zachowania, bo najczęściej nazywacie emocjami gniew, złość itp. które są GRZECHAMI) . Tego względem Ciebie w swoim komentarzu nie popełniłam.
Problem może być taki , że w przypadku różnych roślin nie trzeba by było zjeść dużo liści żeby się zatruć i nie musi się skończyć tylko na bolącym brzuchu.
Owszem tradycyjna wiedza o roślinach może być przydatna i bezpieczna jak również może być szkodliwa i kłamliwa. Bardzo dużo w tradycji ludów było czarów i innych temu podobnych złych czynów i kłamliwych przekonań ( np. że jakaś roślina chroni przed czarami).
Wcześniej jak i dziś w każdym plemieniu, narodzie, kraju jest dużo ludzi , którzy się narkotyzują roślinami, np. tytoń ,marihuana, mak lekarski itd. To też jest dla mnie ważne żeby wiedzieć czy coś narkotyzuje czy nie. U nas takim lekko narkotycznym jest jeszcze np. glistnik jaskółcze ziele.
-
Gość: Magda, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2019/01/12 11:41:15
Piszesz, że Twoja wiedza na temat jadalności poszczególnych części klonu pozwoliła Ci ZAŁOŻYĆ , że kiełki również nie będą trujące.
Jest jeszcze np. robinia akacjowa o której czytałam , że jest bardzo trująca, ale Inez kwiaty poleca do jedzenia. Łukasz Łuczaj z kolei co do pokrzywy pisze, że
"Młode liście i pędy od przedwiośnia do maja są bardzo wartościowym pokarmem po ugotowaniu. Później należy używać jedynie najmłodszych liści na wierzchołku pędu, o ile są zielone i świeże. Zawierają dużo żelaza oraz witaminy A i C. Stare liście i pędy nie powinny być jedzone, bo zawierają drobne kamyczkowate twory zwane cystolitami, które podrażniają nerki." lukaszluczaj.pl/dzikie-rosliny-jadalne-polski-pelny-tekst/
Jest jeszcze komosa biała, która jest jadalna, ale z tego co pamiętam tylko młoda, starszej z kolei już nie można na surowo.
Nie wiem jeszcze czy z niektórymi roślinami nie jest na odwrót, że młodych nie można , tylko starsze.
Nie wiem czy podobnie nie jest z kiełkami, np klonu. Ale dzięki, że podzieliłaś się na tyle na ile wiedziałaś. Szkoda , że nie zostały zbadane.
Biorąc pod uwagę powyższe, wiedza , że jakaś część rośliny jest jadalna nie daje gwarancji, że reszta będzie jadalna. Bóg stworzył świat jako bardzo skomplikowany i czasem może nam się to wydawać pod górkę, ale czasem na korzyść. Czasem musimy się więcej namęczyć żeby zdobyć wystarczającą widzę o roślinach, ale czy możemy ten wysiłek pominąć lub zignorować zagrożenie?
Piszesz: "Nie zjadam, ani nie daję nikomu do jedzenia części roślin, co do których mam podejrzenia, że mogą zaszkodzić w serwowanej ilości. " To za mało. Musisz mieć pewność , że nie zaszkodzą.
W innym swoim poście zachęcasz na blogu do zjedzenia pędów zarodnionośnych skrzypu polnego, nie pisząc nic przy tym o nikotynie (przynajmniej tak mi się wyświetla na komputerze).
Ale dr Różański pisze, że "Pędy zarodnionośne zawierają najwięcej nikotyny, nawet do 0,3%. Mogą stanowić źródło nikotyny." "Pędy zarodnionośne skrzypów nie są obecnie surowcem zielarskim oficjalnym w Europie.
Po odpowiednim wysuszeniu i zadaniu do fajki lub skręta zarodnionośne ziele skrzypu daje takie efekty jak tytoń, to zrozumiałe."
I teraz ktoś mi kupił Twoją książkę, ale zastanawiam się trochę na ile mogę myśleć , że korzystając z jej treści nie zatruję się, nie naćpam ( albo innych ludzi).
Zwróć proszę uwagę, że ja wcale nie próbuję Ci zrobić żadnej przykrości , ale zależy mi na swoim i innych bezpieczeństwie i zdrowiu.
Również ciepło pozdrawiam.
-
2019/01/12 20:00:08
Część 1. odpowiedzi:
Magdo, odpowiedziałam Ci w taki sposób, jaki uznałam za najskuteczniejszy, żeby wyjaśnić kwestię jadalności kiełków klonu. Tłumaczyłam dokładnie, zarówno kwestie klonu jak i gruszy w dobrej wierze, żeby nie zostawić Ci niedosytu. Przykro mi, że moje starania bycia precyzyjną odebrałaś w taki dziwny sposób, który zmusza Cię do ciągłego udowadniania mi, jaka to jestem niemądra, bo "obrazowy przykład" uznałam za porównanie.
Nie mogłam napisać: "kiełki klonu można jeść jak jedzenie ,bo nie zawierają nic co by tą możliwość ograniczało, w przeciwieństwie do wspomnianej gruszy", jako że zdanie to zawiera określenie "w przeciwieństwie do", a przez to jest PORÓWNANIEM, a tego wg Ciebie nie wolno było mi zrobić, więc bardzo Cię proszę zakończmy ten wątek.

Wracając do meritum, nie mogłam napisać, że kiełki klonu nie zawierają niczego, co by ograniczało możliwość ich jedzenia, ponieważ ich smak jest bardzo intensywny, więc on ogranicza intensywne spożycie tychże kiełków. Jednocześnie ten smak sugeruje, że spożycie większej ilości może spowodować dyskomfort ze strony układu pokarmowego, tak jak by to miało miejsce w przypadku zjedzenia dużej ilości niewyługowanych nasion klonu. Nasiona klonu zawierają taniny i garbniki, które potem przechodzą do kiełków, jak zakładam przez analogię do innych roślin, których skład nasion i kiełków został przebadany.
Nie ma dostępnych publikacji na temat toksykologii kiełków klonu, jednak są dostępne informacje o składzie i użytkowaniu nasion klonu, które wskazują, że zjedzenie kilku sztuk nie powoduje żadnych problemów lub dyskomfortu. Przed napisaniem książki dysponowałam również licznymi dowodami empirycznymi od znajomych i nieznajomych smakoszy dzikich roślin, że spożywali kiełki klonu. Stąd bazując na danych toksykologicznych nasion, liści, kwiatów i soku z klonu, publikacjach etnobotanicznych i doświadczeniach osobistych mogę stwierdzić, że nie ma żadnych przesłanek, które by wskazywały na toksyczność kiełków spożywanych w niewielkich ilościach.

W kwestii robinii akacjowej, nie wspominałam, że nie można jeść kwiatów, tylko, że nie można jeść ani liści ani nasion. I specjalnie wspomniałam o robinii, żeby zaprezentować Ci drogę wnioskowania, że wiedza o toksyczności nasion i liści pozwala ZAŁOŻYĆ, że kiełki robinii są niejadalne i dlatego nawet nie brałam się za ich degustację. A na marginesie, rzeczywiście kwiaty robinii akacjowej są jadalne i wyjątkowo smaczne - szczególnie polecam pączki nadziewane konfiturą akacjową.

I owszem, wiele roślin jest jadalna i/lub smaczna, kiedy jest młoda, a gdy dojrzeją staje się trująca lub niejadalna lub jadalna w ograniczony sposób (np wymaga bardziej zaawansowanej obróbki kulinarnej), bo dojrzałe rośliny produkują metabolity wtórne, łykowacieją lub wysycają tkanki krzemionką. Sytuacja odwrotna występuje, bo kiełki mogą zawierać większe ilości substancji aktywnych niż dojrzałą roślina, jak to ma miejsce np.: w przypadku brukselki, czy brokułów, co powoduje, że ich kiełki mają ostrzejszy smak i silniejsze działanie (potwierdzone badaniami) niż dojrzałe pędy, więc nie da się ich kiełków zjadać w równie dużych ilościach jak dojrzałych pędów. I znów wracamy do kwestii klonu: kiełki mają dużo bardziej intensywny smak niż liście klonowe. Liście klonowe można jeść garściami, a kiełków bym nie polecała w dużych ilościach.
-
2019/01/13 18:57:35
Część II.
Zgadzam się z Twoją opinią, że: "wiedza, że jakaś część rośliny jest jadalna nie daje gwarancji, że reszta będzie jadalna." Absolutnie tak i wydaje mi się, że podane poprzednio przeze mnie przykłady robinii, bzu, czy cisu wystarczająco to obrazują. I dlatego uważam, że aby wnioskować o jadalności kiełków nie wystarczy wiedza o możliwości jedzenia liści, ale również potrzebna jest wiedza o możliwości jedzenia nasion i innych części rośliny. A w przypadku klonu tak właśnie jest.

Odnośnie skrzypu, jeżeli masz wyświetlony post z mojego bloga, to znajduje się w nim informacja o źródle wiedzy na temat jadalności pędów zarodnionośnych skrzypu, a jest nim książka prof. Łuczaja, a zdaje się nie podważasz jego kompetencji w dziedzinie jadania dzikich roślin, choć w przywołanej przez Ciebie publikacji również nie ma informacji o % zawartości nikotyny. Pędy zarodnionośne przed jedzeniem najpierw obgotowuje się i odlewa wywar, co jest sposobem pozwalającym zmniejszyć zawartość substancji problematycznych, w tym alkaloidów. Mam nadzieję, że opis tego zabiegu na moim blogu nie umknął Twojej uwadze. Podobnie postępuje się ze wspomnianą przez Ciebie komosą białą - pędy należy obgotować i odlać wywar, żeby je zjeść bez ryzyka zdrowotnego.

Mogę Cię zapewnić, że dobrze dbam o moje zdrowie i bezpieczeństwo, zarówno jak bezpieczeństwo mojej rodziny, przyjaciół, tysięcy osób, które częstuję dzikimi przysmakami w czasie warsztatów, jak i moich czytelników. Jak wspominałam, sama nie biorę się za eksperymenty bez wystarczających przesłanek, że jedząc daną roślinę nie będę ryzykowała życiem ani zdrowiem. W książkach dokładnie opisuję kwestie bezpieczeństwa stosowania roślin i ostrzeżeń o możliwych skutkach ubocznych. I w przeciwieństwie do bloga, gdzie pozwalam sobie na więcej eksperymentów, to w książkach mając pełną świadomość powagi słowa drukowanego, podaję przy każdej roślinie stosowne ostrzeżenia. W każdej mojej książce znajdują się potrawy, które osobiście przygotowałam i zjadłam. Jak widać żyję. Jednakże zarówno doświadczenie zawodowe, stopień naukowy, doświadczenie kulinarne i wieloletnia praktyka jedzenia dzikich roślin nie dają absolutnej pewności i nie pozwalają mi kategorycznie stwierdzić, że dana roślina, nawet najbardziej popularna i oczywista jak cebula, jakiejś osobie nie zaszkodzi. Takie stwierdzenie z mojej strony byłoby wyrazem arogancji i braku wiedzy. Kategorycznie za to mogę stwierdzić, że zaszkodzić może dowolny pokarm, jeżeli trafi na osobę o podwyższonej wrażliwości na składniki w nim obecne.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Twoje wątpliwości w kwestii kiełków klonu, robinii i skrzypu. Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania natury merytorycznej, to bardzo chętnie na nie odpowiem i zapewniam, że będę podawać przy tym porównania do innych roślin.
-
2019/01/13 22:57:28
Magdo, informuję, że nie opublikuję Twoich dalszych komentarzy.

Nie, to nie Ty pierwsza przywołałaś kiełki robinii, bzu i cisu, tylko ja 2019/01/08 o godzinie 12:07:15. Dyskusja z osobą, która nie czyta odpowiedzi, niestety jest pozbawiona sensu.

Odnośnie pędów skrzypu - nikogo nie namawiam do narkotyzowania się. Na blogu jest opis prawidłowego przygotowania rośliny, który zmniejsza zawartość substancji aktywnych w surowców. Przepis został zaczerpnięty z rzetelnego źródła i bazuje na tradycji kulinarnej krajów Azjatyckich, a nie jest wynikiem nieodpowiedzialnego eksperymentu na kompletnie nieznanym surowcu. Eksperymentem dla mnie było poznawanie smaku kolejnej rośliny, z której spożyciem dotąd nie miałam doświadczenia, ale eksperyment kulinarny został oparty o rzetelne informacje. Nikogo nie zmuszam do próbowania tych samych rzeczy, które zjadam ja. Pokazuję moje doświadczenia kulinarne podając prawidłowe techniki obróbki surowca.

Zarzuty, że nie podaję informacji o procentowej zawartości substancji aktywnych w roślinach na blogu kulinarnym są z Twojej strony absurdalne. To jest strona poświęcona gotowaniu, a nie toksykologii. Przepis na pędy skrzypu został opisany prawidłowo z zachowaniem odpowiednich technik.

Z bardzo dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że w kiełkach klonu nie ma substancji narkotycznych, ponieważ w żadnej innej części klonu do tej pory nie stwierdzono ich występowania. Nie masz racji pisząc, że w kiełkach są substancje, których nie ma w żadnej innej części rośliny. Kiełki zasadniczo nie wytwarzają metabolitów wtórnych, mogą najwyżej zawierać to, co występowało w nasieniu. A w nasionach klonu nie stwierdzono występowania substancji toksycznych lub narkotycznych.

Moja wypowiedź: "Kategorycznie za to mogę stwierdzić, że zaszkodzić może dowolny pokarm, jeżeli trafi na osobę o podwyższonej wrażliwości na składniki w nim obecne" nie jest odpowiedzią wymijającą, tylko odpowiedzią prawdziwą i rzetelną. Koniec i kropka.

Twoje zarzuty, że nie jestem dokładna i rzetelna, i że nie odpowiedziałam na zasadnicze i ważne kwestie, o jakie pytałaś, są bezzasadne. Odpowiedziałam na każde pytanie zgodnie z dostępną wiedzą. To że nie czytasz dokładnie moich odpowiedzi, zarzucasz pobocznymi wątkami, które nie mają żadnej analogii do omawianego przypadku i na siłę doszukujesz się złej woli, to już na to nie mam żadnego wpływu.
Obsesyjne zarzucanie mi, że jestem niedokładna i nierzetelna, bo nie podaję składu kiełków klonu i negatywnych skutków, jakie mogą wywołać w momencie, kiedy kilkukrotnie odpowiadam, że nie ma badań odnośnie składu tych kiełków, a jedyne dostępne informacje o szkodliwości składników obecnych w nasionach klonu mówią o możliwym dyskomforcie trawiennym (bez podania, czy to kwestia bólu żołądka, podrażnienia jelit, czy biegunka) po spożyciu DUŻEJ ILOŚCI NIEWYŁUGOWANYCH nasion, bo niewyługowane nasiona zawierają taniny i garbniki, to przepraszam bardzo, ale czego jeszcze oczekujesz? Takie są dostępne dane: nic nikomu nigdy się nie działo po zjedzeniu klonu, poza tym, że może wystąpić dyskomfort ze strony układu pokarmowego u osób, które zjadły duże ilości nieługowanych nasion. Jadłam kiełki klonu i wiem o wielu osobach, które też je jadły i póki co nikomu nie zaszkodziły w żaden sposób, ani nikt się nimi nie naćpał.

Biorąc pod uwagę, że nie wykazujesz nawet minimum dobrej woli, żeby zrozumieć moje wypowiedzi, prostowanie Twoich argumentów odbierasz jako atak, a na dodatek wypowiadasz w wyjątkowo toksyczny sposób, to nie zamierzam kontynuować tej korespondencji. Ileż można wałkować, czy podanie w jednej wypowiedzi dwóch roślin jest przykładem, czy porównaniem??? Litości!
Nie obraziłam Cię ani razu, w odróżnieniu od natłoku obraźliwych wypowiedzi w stosunku do mnie w Twoich ostatnich komentarzach i dlatego ich nie opublikuję.

Nie narzucam nikomu mojego zdania, Ciebie również nie zamierzam zmuszać. Próbowałam wyjaśnić Twoje wątpliwości, ale jeśli nie chcesz korzystać z mojej wiedzy i doświadczenia, zatem proszę, poszukaj informacji sama.

Pozdrawiam i żegnam.