Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
Blog > Komentarze do wpisu

Konkurs na Słodki sposób

Dzień Dziecka nastał, zatem pora na konkurs :)

"Słodki sposób na alergię" to książka z przepisami na słodkości bez mleka i bez jajek, a czasem i bez glutenu - nie tylko dla alergików, bo są to po prostu fajne przepisy dla każdego. Warzywne, alternatywne, ciekawe. Poza tym "Słodki sposób" przydaje się, kiedy ma się ochotę na ciasto, a w domu nie ma jajek... :D

Słodkości dla alergików, wypieki i desery bez mleka i jajek, słodki sposób na alergię

Ponieważ to dzień beztroski, to zadanie konkursowe będzie lekkie i do śmiechu:

Napiszcie o czym zapomnieliście, jakiego kluczowego składnika nie dodaliście do potrawy, choć planowo miał się tam znaleźć, a potrawa się udała? Może totalnie zepsuliście jakieś danie, ale nikt się nie zorientował? A może udało Wam się przekuć w olśniewający triumf przerażającą kulinarną porażkę?

Na zachętę opiszę jak piekłam ciasto drożdżowe:

A mianowicie, byłam tak zakręcona, że pomyliły mi się godziny. Ciasto, zamiast przez godzinę, wyrastało przez pół dnia, bo zwyczajnie o nim zapomniałam, tyle miałam na głowie. W efekcie drożdże zaczęły już kisnąć. Postanowiłam jednak wstawić to ciasto do pieca - tak z ciekawości, jak będzie smakować takie sfermentowane. Zerknęłam na zegarek, ale że było 20 po czwartej, to zapamiętałam tylko wskazówkę godzinową i zamiast wyciągnąć po 40 minutach pieczenia, wyjęłam ciasto po 20, bo na zegarku już było 40 po pełnej godzinie. I pach, ciasto implodowało. Jak wybrnęłam? Podałam na deser kisiel ;)

Na Wasze komentarze czekam do niedzieli 7 czerwca do godz. 23.59. Wpisy na czas konkursu będą ukryte, żeby nie psuć innym uczestnikom zabawy. Ogłoszenie wyników nastąpi do 10 czerwca.

Nagrodą w konkursie jest "Słodki sposób na alergię" z dedykacją autorki i zestawem foremek do ciasteczek. Nagroda pocieszenia to zestaw foremek.

Miłej zabawy :)

ROZWIĄZANIE!

Miło mi oznajmić, że najbardziej podobała mi się kreatywność Kuchennych fascynacji. Może dlatego, że mnie też w zebrze ciągle wychodzi zakalec ;) Do niej wędruje pierwsza nagroda!

Nagroda pocieszenia będzie dla Trzcinowiska za łososia w słodkim cieście - cudo!

Poproszę o przesłanie adresów do wysyłki na maila: pinkcake()gazeta.pl

Wszystkim dziękuję serdecznie za udział w zabawie :)

poniedziałek, 01 czerwca 2015, pinkcake
Komentarze
2015/06/01 01:25:50
Piekłam piernik staropolski. Wyczekane, leżakujące ciasto, po którym każdy z domowników oczekuje wspaniałych doznań smakowych...

Zapomniałam dodać sody oczyszczonej (jedynego spulchniacza w cieście). Na szczęście w porę sobie o tym przypomniałam i po dwóch dniach od zarobienia ciasta, domieszałam brakujący składnik. Ważny kulinarny element Świąt został uratowany, ale do końca nie byłam pewna, czy sztukowane ciasto da radę.
-
2015/06/01 07:48:18
Ja książkę mam i napiszę (Gosia mnie nie prosiła ja tak sama od siebie) ,że warto ją mieć , nie tylko alergicy czy weganie będą zadowoleni(przepisy często wegańskie w składzie , albo bardzo łatwe do zweganizowania), ale przyda się wręcz każdemu co lubi piec , robić desery itc

p.s Gosia ten makowiec na fasolkach azuki to na imieniny można piec śmiało , ludzie , cześć obyta , część nie z zdrowszymi ciastami , będą zachwyceni?
-
2015/06/01 09:02:25
Alu, dzięki :) Cieszę się, że jednak się skusiłaś ;) Makowiec jest boski - nikt się nie przyczepi :)
-
2015/06/01 09:14:18
Pamiętam jak bardzo przejęta robiłam swoją pierwszą całkowicie samodzielną imprezę rodzinną ( chyba na moje imieniny pod koniec kwietnia) i postanowiłam zrobić drożdżowe ciasto rabarbarowe ze słodką bezą i drożdżowy kulebiak z łososiem..no i tysiąc innych rzeczy. Wrzuciłam ciasta do wyrastania w dwie różne miski...i co? W ferworze przygotowań zamieniłam je nie chcący i słodkie ciasto trafiło do łososia a neutralne do tarty z rabarbarem. Zorientowałam się jak już były w piecu...ale postanowiłam trzymać twarz...zrobiłam bardzo słodką bezę;) upiekłam wszystko do końca...i co? I nikt się nie zorientował. A babcia..nasze rodzinne guru od kuchni nawet powiedziała że to lekko słodkie ciasto z rybą to fantastyczne połączenie;) dobrze że mało słodzę:> tak oto było..a o wpadce i najtwardszych ciastkach świata opowiem innym razem...( bo przypadkowo udało mi się upiec prawdziwy bojowy chleb krasnoludów jak u Prachetta:D
-
Gość: Siwmir, *.dynamic.chello.pl
2015/06/01 09:23:28
yyyy, zapomniałem dodać cukru do marchwiaka... wyszedł zakalec, ale wpadłem na pomysł: pokroiłem go na małe kawałki i każdy z nich oblałem słodką polewą czekoladową... hit roku to był! :D
-
Gość: cynamonka, *.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2015/06/01 10:09:17
Kocham owoce, zatem gdy wiosna już na dobre się rozpoczęła i pojawiły się pierwsze truskawki, postanowiłam upiec ciasto drożdżowe. Zarówno ja, jak i moja rodzinka uwielbiamy zajadać się tymi czerwonymi soczystymi pysznościami. Placek drożdżowy przypomina popołudnia spędzone w ogródku u babci, a dodatek w postaci kruszonki dopełnia całość idealnie:) Kiedy zaczęłam moje wypieki, znajomi zadzwonili, że wpadną do nas po południu. Musiałam więc przyspieszyć mój leniwy poranek. Przygotowałam zaczyn i odstawiłam do podwojenia objętości. Jak łatwo odgadnąć, pośpiech nie jest dobrym pomocnikiem i kiedy po ok. 1,5h zajrzałam do ciasta, nic się nie zmieniło. I tutaj pojawił się problem, nie mogłam przypomnieć sobie, co zrobiłam nie tak. W dodatku czas naglił. Wydawałoby się, że tak łatwy wypiek nie może nie wyjść. A jednak, w moim przypadku wszystko jest możliwe. Przeglądnęłam od początku wszystkie punkty mojego przepisu... I mam! Spojrzałam na mój bałagan i zamiast pustej torebki, która powinna zostać po suchych drożdżach, zobaczyłam zamknięty woreczek z drożdżami i opróżnione opakowanie cukru waniliowego. No pięknie! Na szczęście zostały mi jeszcze 2 godziny, więc szybko dodałam zgubę do mojego zaczynu i wyniosłam na ciepły stół na tarasie, na którym już powinien stać pachnący upieczony placuszek. W międzyczasie przygotowałam kruszonkę i blachę do pieczenia. Czasu było coraz mniej, więc zerknęłam do mojego ciasta. Wreszcie wyrosło:) dodałam pozostałe składniki i zostawiłam jeszcze na godzinę. Po tym czasie włożyłam do piekarnika i choć nie upiekło się na powitanie gości, na deser mogli zjeść jeszcze ciepły i UDANY wypiek. Nie wszystko tego dnia poszło po mojej myśli, ale szczęśliwie się skończyło i pojawił się nowy temat do rozmowy;)
-
Gość: aldr81 Alina, *.unknown.uunet.be
2015/06/01 10:54:18
Witam, to było gdy jeszcze nie byłam na diecie, jadłam jajka i mleko... Piekłam pierniczki świąteczne, nowy przepis, taka dumna z siebie byłam ;). Pierniczki były juz upieczone, dopiero wtedy zorientowałam się, że nie dodalam jajek! Pierniczki i tak były dobre, nikt się nie zorientował, może trochę twardsze były;) - to były moje pierwsze ciasteczka bez jajek, zrobione przez przypadek :)
Pozdrawiam, Alina
-
2015/06/01 11:38:51
Również mam książkę i podzielę się kwestią czegoś z drożdżami (tak mi przypomniała o tym Twoja historia). Piekłam ciabattę. Ja i drożdże to długa historia pełna wybojów. W każdym razie przemogłam się i uparłam, że sobie poradzę i upiekę. Ciasto powinno rosnąć jakieś 6-8 godzin (tak było w przepisie), no to zostawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie poszłam spać i ostatecznie po ponad dwunastu godzinach zajrzałam. Jakieś marne to, oklapnięte, nie wygląda zbyt ładnie... Ostatecznie wsadziłam do piekarnika i nawet wyrosło i smakowało! A byłam pewna, że już nic z tego nie będzie :D. (Ale wiesz... foremkami bym nie pogardziła... :D).
-
2015/06/01 11:47:43
U nas są bardzo popularne cynamonowe kruche ciasteczka z cukrem :) bardzo szybkie i łatwe do zrobienia pod warunkiem, że dodasz składniki z przepisu, a mi raz zdarzyło się dodać do ciasteczek, zamiast pudru mąki ziemniaczanej i wstyd się przyznać, ale przez 45 minut gniotłam to ciasto i gniotłam i nie chciało się skleić, ale z uporem maniaka, robiłam małe placki i wycinałam ciasteczka pojedynczo i w ten sposób zrobiłam jakieś 35 ciasteczek posmarowałam mleczkiem owsianym umoczyłam w cukrze trzcinowy, poukładałam na blaszce i do piekarnika i :(((((( zaczęłam sprzątać i wkładając słoik z mąką do szafki zobaczyłam w niej słoik z napisem "CUKIER PUDER" i strzeliłam sobie ręką w łeb ;) . Wyjęłam ciasteczka z piekarnika, lądowała ta moja "męczarnia" w koszu, a ja zrobiłam błyskawicznie muffiny i nikt się nie zorientował :) ;) Smakowały, że hoho
-
2015/06/01 13:10:42
Ja też mam książkę, ale chętnie wezmę udział w konkursie, bo moja jest tak rozchwytywana i stale w obiegu, że w zasadzie, jakbym jej nie miała ;) He he he
-
2015/06/01 15:36:40
Świetna inicjatywa! Sam jest uczulony na jaja i mleko które paradoksalnie bardzo lubię :(
-
2015/06/01 15:42:30
U nas są bardzo popularne cynamonowe kruche ciasteczka z cukrem :) bardzo szybkie i łatwe do zrobienia pod warunkiem, że dodasz składniki z przepisu, a mi raz zdarzyło się dodać do ciasteczek, zamiast pudru mąki ziemniaczanej i wstyd się przyznać, ale przez 45 minut gniotłam to ciasto i gniotłam i nie chciało się skleić, ale z uporem maniaka, robiłam małe placki i wycinałam ciasteczka pojedynczo i w ten sposób zrobiłam jakieś 35 ciasteczek posmarowałam mleczkiem owsianym umoczyłam w cukrze trzcinowy, poukładałam na blaszce i do piekarnika i :(((((( zaczęłam sprzątać i wkładając słoik z mąką do szafki zobaczyłam w niej słoik z napisem "CUKIER PUDER" i strzeliłam sobie ręką w łeb ;) . Wyjęłam ciasteczka z piekarnika, lądowała ta moja "męczarnia" w koszu, a ja zrobiłam błyskawicznie muffiny i nikt się nie zorientował :) ;) Smakowały, że hoho
-
2015/06/01 17:38:20
Ooooooo, coś tak czułam ,że to ciasto to taki mercedes :D
-
Gość: megi, *.ostnet.pl
2015/06/01 19:20:26
Ja raz zamiast najprostszego ciasta, mieszanego widelcem i wrzucanego do piekarnika, bo takie najbardziej lubie, postanowiłam posiedzieć trochę nad czasochłonnym przepisem, teraz już nie pamiętam dokładnie jak się to cisto nazywało, ale polegało na powolnym zapiekaniu cieniutkich warstw ciasta, jedno po drugim (taki trochę sękacz ale w tortownicy). Spędziłam pewnie z godzinę nad dolewaniem tego ciasta w trakcie pieczenia, niemalże łyżka po łyżce, po czym po upieczeniu okazało się, że w ogóle tych warstw nie widać a na dodatek ciasto jest mokre, jakby bylo niedopieczone. Natomiast wszyscy orzekli, że zrobiłam bardzo dobry sernik. I tak, nie było tam grama sera.
-
2015/06/01 22:03:37
Zapraszam na chruściki (nie chrust i nie faworki!) podwójnie śmietanowe.
Wzięły się stąd, że nigdy nie znosiłam chrupiącego i suchego chrustu, a moja mama robiła najlepsze w świecie pulchne, pękate i mięciutkie chruściki. Smażyłam je kiedyś z koleżanką (żeby jej to udowodnić, oczywista) i jak to bywa podczas babskiego plotkowania, to i owo umknęło z przepisu. A dokładnie śmietana. Ciasto było już w połowie rozwałkowane i pozwijane w zgrabne faworki, kiedy się zorientowałyśmy, że na stole stoi śmietana, której nie dałyśmy do ciasta. No to ciasto sru do miski, śmietana i wałkowanie od nowa Przeplatanie, smażenie, pudrowanie cukrem. I wtedy się okazało, że są dwa zużyte kubki po śmietanie, a nie jeden. A chruściki przepyszne! Lepsze niż kiedykolwiek
Niestety tylko ten jeden raz, bo kolejnego sukcesu z podwójną śmietaną nie udało się powtórzyć. Ani nawet z pojedynczą ;/
-
2015/06/02 15:54:09
Zrobilam ciasto marchewkowe (bez mleka i bez jajek), takie jak zawsze, nasze ulubione. Po upieczeniu okazalo sie, ze nie dodalam cukru. Bylo niejzadliwe. Ale, ze szkoda bylo wywalic, przekroilam na dwie czesci, obie nasaczylam woda z cytryna i miodem, przelozylam wlasnorecznie zrobionym, gestym budyniem na mleku owsianym. Powstal oryginalny i smaczny tort :)
-
Gość: r, 217.73.252.*
2015/06/02 17:28:33
Kilka dni temu natchnęło mnie na zrobienie Twojej wersji ciasta bez jajek [muffinki czekoladowe] bez czekolady, za to z owocami. W ramach płynu dałam sok owocowy .. wlałam to do keksówki, niby się upiekło.. Po czym okazało się że mam idealną masę plastyczną ala marcepan:P Takiego zakalca, to jeszcze nigdy mi się nie udało zrobić:D Do teraz nie wiem co było nie tak, pewnie wszystko - foremka za duża, temperatura za wysoka no i ten nieszczęsny sok..
-
Gość: kalina, *.elblag.vectranet.pl
2015/06/02 20:05:24
Historia pochodzi z czasów mojej młodości, kiedy to dopiero zaczynałam przygodę z pieczeniem. Jako, że internet nie był wtedy jeszcze tak popularny, korzystałam z przepaśnego zeszytu mojej mamy. Chciałam zrobić pierwszy raz pierniczki i zrobić wszystkim niespodziankę. Uszykowałam składniki, między innymi cukier, którego wg przepisu powinnam dodać 3/4 szklanki cukru. Jako początkująca, samozwańcza cukierniczka zamiast dodać niepełną szklankę cukru, dodałam trzy i pół szklanki :) To były najsłodsze i najbardziej chrupiące ciasteczka jakie kiedykolwiek zrobiłam. Zniknęły wszystkie, choć nie odbyło się to w mgnieniu oka :)
-
Gość: , *.static.chello.pl
2015/06/03 12:57:05
Nasuwa mi się na myśl kisiel z jabłek. Miał być zdrowym bezcukrowym deserem dla syna. Starłam jabłka, bardzo słodkie same z siebie, podlałam je wodą i poddusiłam. W soku jabłkowym rozrobiłam mąkę ziemniaczaną, wlewam i gotuję. Gotuję, gotuję i nic się nie dzieje! Uznałam, że to pewnie dlatego, że ta mąka ziemniaczana już przeleżała, więc pewnie powinnam dodać jej więcej. Dodałam kolejną porcję rozrobioną w soku, ale nadal kisiel ani myśli zgęstnieć. Wreszcie spróbowałam tej "mąki" i okazało się, że zamiast mąki ziemniaczanej dodałam cukier puder! Do jednej porcji bezcukrowego kisielu dodałam 4 łyżki cukru! :-) Nie miałam pomysłu co zrobić z takiego ulepku i w efekcie dokroiłam więcej jabłek i zrobiłam z tej klapy kompot - i tak okropnie przesłodzony. Kisiel zrobiłam jeszcze raz - z mrożonych jagód. 
Pozdrawiam 
Mania
-
Gość: Ania, *.dynamic.mm.pl
2015/06/03 19:53:33
U mnie historia krótka... musiałam na szybko zrobić "coś do kawy" więc postanowiłam, że upiekę szybkie czekoladowo bananowe muffinki. Robiłam je milion razy, pomyślałam więc, że super.. pół godzinki i gotowe.
Gotowe owszem były ale jak skosztowałam to mnie wykręciło. Zapomniałam w pośpiechu dodać cukru i muffinki upiekły się pięknie ale były BAAARDZO wytrawne i nadawały się tylko dla kogoś kto lubi 100% kakao :D
-
2015/06/03 21:01:15
Moja wpadka była otwarciem mojej "kulinarnej kariery". Jeszcze w gimnazjum zaprosiłam do siebie koleżanki na wspólne babskie popołudnie - przygotowałam koktajl owocowy i gofry z różnymi dodatkami - wyszły pyszne, chrypiące i lekkie jak nigdy, dziewczyny zadeklarowały się, że będą wpadać na nie regularnie.
Jakie było moje zdziwienie kiedy na drugi dzień sięgając do lodówki zauważyłam nietknięte opakowanie z jajkami... cóż, dziewczynom się nie przyznałam ale teraz już oficjalnie mogę napisać, że moje pierwsze gofry bez jajek wyszły super :)
-
2015/06/04 10:20:48
Ja swego czasu pochwaliłam się jakie to dobre babeczki mi wychodzą i jak niewiele składników trzeba żeby były smaczne i mięciutkie. No i nie raz już je piekłam dla mamy i babci. Jednak ten jeden jedyny raz chciałam się pochwalić przed koleżankami w szkole. No i faktycznie wstałam wcześniej, szkoła zaczynała się o 11 więc zdążyłam zrobić babeczki, jednak zapomniałam o dodaniu proszku do pieczenia i babeczki zamiast ładne duże i puszyste wyszły oklapłe... Smaczne ale oklapłe. No ale wzięłam je do szkoły żeby dopełnić obietnicy. Po drodze wstąpiłam do biedronki żeby sobie kupić wodę i drożdżówkę. I... Były pisaki cukrowe na promocji, zaświtała mi lampka że jeszcze mogę uratować moją dumę nie tylko smakiem ale też czymś ekstra.
I faktycznie, udało się dziewczynom smakowały i nawet nie skomentowały że były oklapłe (może dużą rolę grało to że nie wiedziały jak wyglądają pierwotnie) i się nieźle bawiłyśmy kreując różne postacie i słowa na babeczkach ;) Zatem, pisaki cukrowe uratowały mnie i polecam mieć je pod ręką do babeczek i ciasteczek jeśli nie do końca wyszły tak jak powinny :D
-
Gość: Justyna, *.sileman.net.pl
2015/06/04 15:16:50
Ja ostatnio robiłam muffinki... nie wiem jak to się stało, ale kompletnie zapomniałam o dodaniu cukru... Zorientowałam się, gdy one były już w połowie pieczenia. Rozmyślałam co tu zrobić, przecież muffinki bez cukru to nie muffinki!! Do głowy przyszedł mi tylko jeden pomysł, aby udekorować je słodkim kremem. I tak też zrobiłam. .Nie mając już żadnego wyjścia podałam rodzinie bezcukrowe muffinki, udekorowane przesłodkim kremem. Nic im nie mówiąc i nie dając po sobie poznać, ze coś jest nie tak...
Ten moment gdy mama jako pierwsza wzięła jedną do ręki i ugryzła- nie do opisania!. Przygotowana na wykrzywienie twarzy i słowa krytyki, ona powiedziała: Bardzo smaczne, nie za słodkie, idealnie puszyste.... Po tych słowach mnie zatkało. Myślałam, że jestem gdzie indziej, że ktoś podstawił inne muffinki. Jak bez dodatku cukru mogą być idealnie słodkie???
..........
Nie dawało mi to spokoju.. weszłam ponownie do kuchni i zobaczyłam na kuchennym blacie opakowanie z budyniu, którego użyłam do mojego wypieku... czytam, a tam jak BYK jest napisane: Budyń waniliowy z CUKREM!.
Automatycznie ręką uderzyłam w czoło...

I tym oto sposobem powstały naprawdę pyszne muffinki. Fakt, mogły być troszkę słodsze, ale słodki krem to równoważył :D Pozdrawiam!
-
2015/06/04 22:03:23
Ostatnio miałam zamiar robić słodkie bezy z ksylitolem zamiast cukru.. Miało być to na Dzień Matki. Niestety.. jak nigdy bezy wyszły mi beżowe i w dodatku gumowe jak pianki.. Białka ubijałam i piekłam tak jak zawsze, bez wydziwiania. Kombinowałam dłuższym suszeniem, niższą temperaturą, nic nie dało rady. Gdy posmakowałam, stwierdziłam, że nie są takie złe i w sumie smakują nieco karmelowo. Tak, więc powiedziałam teściowej, że taki był cel, by stworzyć karmelowe pianki a'la Marshmallows :D Pozdrawiam!
-
Gość: Silanra, 78.11.198.*
2015/06/05 01:51:18
Ostatnio miałam "dzień", w którym nie byłam w stanie upiec biszkoptu. Biorąc pod uwagę, że koniecznie musiałam mieć na ten dzień torta, po pierwszym zakalcu, bez namysłu zaczęłam robic kolejny biszkopt. Po 2 zakalcu myślałam, że zrezygnuję, ale podjęłam ostatnią próbę. Wkładając 3 biszkopt do piekarnika, przypomniało mi się, że biszkopt piecze się przecież dłużej niż 20 min! Po 40 min wyjęłam piękny trzeci zakalec :) Co zrobiłam? Zrobiłam tort z 3 zakalców, to były idealne 3 warstwy przełożone grubą ilością kremu. Wszystkim smakowało, nikt nie zauważył ;)
-
Gość: apka, *.cdma.centertel.pl
2015/06/05 08:28:17
Robiłam ostatnio ciasto marchewkowe dla syna na urodziny do przedszkola. Wszystko przygotowałam, zamiesiłam, upiekłam. Pachniało cudnie, do tego zrobiłam polewę ze zmielonej, suszonej żurawiny. Poszłam spać. Rano ciasto zapakowałam w pojemnik i zabrałam się za robienie śniadania. Otworzyłam lodówkę a tam w misce 4 białka, które czekały na ubicie piany do naszego marchewkowego ciasta :-( Zbladłam,zaczerwieniałam, zagotowałam się,ale co tu robić jak za pół godziny jedziemy do przedszkola. Co będzie to będzie, najwyżej będą jeść okruszki marchewkowe. Pojechaliśmy z ciastem bez piany z białek. Odbierając syna dostałam pusty pojemnik, więc nieśmiało zapytałam czy smakowało ciasto. No i Igor zaczął opowiadać jakie dobre, kto ile razy brał dokładkę i ta polewa była świetna..... UFFFFFFFFFFFF
A białka zjadł na kolację mój pies usmażone na smalczyku :-)
-
2015/06/05 23:19:50
Oj bardzo często zdarza mi się czegoś nie dodać a zwłaszcza jak robię w pośpiechu... a to nie dodałam jogurtu, kremówka za długo ubijana zamieniła się w masło ( a chwilę wcześniej zastanawiałyśmy się z mamą czy wyszło by z niej masło - ironia losu :) )więc musiałam zrezygnować z jej dodania. Na szczęście zawsze wszystko się udawało...

A moją a właściwie moją i mojej sąsiadki porażką, która zakończyła się sukcesem była zebra, która w procesie końcowym zamieniła się w ciasto przekładane kremem. Jak to było już opisuje....
Co jakiś czas spotykałyśmy się z sąsiadką i robiłyśmy wielką blachę ciacha albo michę sałatki i dzieliłyśmy się potem na pół. Tym razem padło na zebrę. Każdy przyniósł składniki jakie miał i do dzieła... Pierwszą zebrę ukręciła sąsiadka. Niestety wyszedł zakalec. Dobra nie ma co robimy drugą....kręci mama...znowu wyszedł zakalec. Mama zrezygnowała, poszła do domu ale my się nie chciałyśmy poddać więc za ucieranie zabrałam się ja. Z niecierpliwością czekałyśmy na ostatnią już próbę. Wyjmujemy...czekamy niech trochę ostygnie...kroimy...zakalec... Po krótkim namyśle...kurcze przecież nie jest go dużo tylko miejscami występuje. Burza myśli, padają propozycje, zaglądamy do zasobów sąsiadki...w ręce wpada nam krem karpatkowy. Z zebry wycinamy zakalca, przekładamy kremem, polewamy polewą, posypujemy wiórkami kokosowymi i gotowe. Akurat tak sie złożyło,że drugiego dnia mieliśmy gości. Zachwytom ciasta nie było końca. Nawet zostałyśmy poproszone o przepis... :)
-
Gość: neti79, *.toya.net.pl
2015/06/06 09:13:22
Myślę i myślę i nie wiem. Jestem tak beznadziejna w kuchni, ze trudno wybrać. Kiedys robilam lody i dodałam składniki w złej kolejności no i wyszła breja. Zakalec w tradycyjnym drożdżowym to standard. Nawet udalo mi sie zepsuć Panią Walewska, bo ubijałam cieple białka, które wcale sie nie chciały ubić i na ciasto poszła breja. Przykładów jest miliony, a cierpi na tym mąż bo co chwila lata do sklepu po kolejne składniki, a to margarynę a to śmietanę s to cukier bo musze zaczynać od nowa. 8tyg temu urodziłam ślicznego chłopczyka który w 5tyg obsypał się ślicznymi czerwonymi krostkami, które zlały sie w piękna czerwona blachę. Wyrok: Skaza bialkowa i dieta dla mnie. Po omacku eliminowałam kolejne składniki. Najgorszy do mnie byl brak słodkości i wtedy przypadkiem trafiłam na tego bloga. Uratował mi życie i ocalił mojego syna od odstawienia od cyca. O dziwo wszystko (prawie) mi wychodzi. Piekłam juz z bananami, marchewkowe, drożdżowe, bułeczki drożdżowe. Nie wyszły tylko batoniki owsiane. Nie kleiły sie i wywaliłam bo zaczęło malca dodatkowo obsypywać wiec pewnie i słonecznik odpada. Jednym słowem taka ksiazka znacznie ułatwiłaby mi życie bo daleka droga przed nami....
-
Gość: mellowfruit, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/06 10:58:00
To było nawet niedawno! Chciałam upiec Cherry Pie rodem z Twin Peaks! No i jakoś mi się ciasto nie udało, było za twarde i za gumowate. Mimo to z wierzchu wyglądało pięknie, więc domownicy pochwycili widelczyki i zaczęli jeść z zapałem i... niczego nie zauważyli! Stwierdzili chyba, że tak powinno być i już :D Dla mnie to nie było to samo, ale oni nigdy wcześniej takiego placka nie jedli, więc nie znaleźli różnicy. Nie przyznałam im się, bo pałaszowali ze smakiem :)
-
Gość: Emilasty, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/06 11:01:57
Mi się zdarzyła wpadka nawet jeszcze przed samym pieczeniem... Otóż nagrzałem piekarnik, a jako że ciasto było już gotowe poszedłem na górę sprawdzić coś na laptopie. Jakoś się zasiedziałem, no ale niech piekarnik się grzeje. I nagle czuję dym i smród, zbiegam na dół, a w piekarniku... nóż się topi. Okazało się, że mama nie wyjęła go wcześniej, a ja nie zajrzałem tam w poszukiwaniu potencjalnych sprawców no i się zdarzyło. Cała blacha, w której roztopiła się rączka poszła do kosza, a dom trzeba było wietrzyć kilka godzin. Od teraz zawsze patrzę, co jest w środku :P
-
Gość: ziemianka, *.play-internet.pl
2015/06/06 16:35:11
Ja całkiem niedawno miałam małą przygodę z ciastem. A było to tak: miałam zrobić ciasto jogurtowe, dość proste wymagające całych jajek, mąki, jogurtu, cukru, oleju, proszku do pieczenia i kakao. Przepis podpatrzony w necie i jeszcze było można owoce dorzucić na górę (myślę w sam raz na moją sporą garść truskawek). Przystąpiłam do robienia ciasta. Oddzielić białka od żółtek - oddzielone. Białka ubić - ubite. Dodać cukier - dodany, olej i jogurt dodać - dodane. Delikatnie wymieszać z mąką, proszkiem i kakao - wymieszane. Na górę położyłam kilka truskawek przekrojonych na pół - starczyło na pół blachy. Ciasto do piekarnika - 40 min później upieczone. Patrze na nie i co widzę - fale dunaju po lewej (ciasto bez owoców) i ładne lekko wyrośnięte po prawej (z truskawkami). Po przestudzeniu kroję i co? oczywiście widzę piękny truskawkowy zakalec po prawej a po lewej ciasto z dziurami jak polskie drogi po zimie. Uważny czytelnik zauważył, że nie dodałam ... żółtek. Zostały sobie w miseczce, ciasto bez truskawek smaczne było a to z truskawkami spróbowałam (po dłuższej chwili namysłu) wyszło jak ... brownie. Moje zdziwienie było ogromne bo miałam już je dać ptakom. Także w sumie miałam dwa rodzaje ciasta z jednego a i jeszcze dodatkową oszczędność żółtek które swoją drogą poszły do domowych lodów:)
-
2015/06/06 16:46:54
6-7 lat temu jak zaczynałam uczyć się pieczenia upiekłam bardzo znane wtedy w polskiej blogosferze ciasto sernikobrownie z malinami. Wyszło fajnie, więc tydzień później postanowiłam je powtórzyć. Przygotowałam wszystkie składniki, ukręciłam masę serowa, potem czekoladową, przełożyłam do foremki i do piekarnika. Przyszedł Tata i pyta co jest w miseczce na blacie, patrzę a zapomniałam o mące, zestresowana siedziałam przy piekarniku przez cały czas pieczenia, potem studzenie ciągnęło się w nieskończoność. Ale gdy już rozkroiliśmy okazało się, że jest genialne, o wiele lepsze od oryginału i od tego czasu jak piekę brownie to bez mąki :-)
-
Gość: dizonaura85, *.adsl.inetia.pl
2015/06/07 08:43:59
CześćGosiu!
Pamiętam jak dziś - naszykowałam sobie mieszanki składników suchych do pierniczków i do muffinek korzennych. Pomagała mi wówczas 2,5 latnia córka. Przyszedł czas na dosypanie bakalii do muffinek - dziecko dosypało, ale do mieszanki na pierniczki. Zaczęłam się zastanawiać co dalej, pomyślałam - robimy takie, wyjdzie co wyjdzie. Wyszło boskie - zarówno muffinki i pierniczki.
A klapa moja kulinarna -jedna z wielu - do biszkoptu zapomniałam dodać białka - wyszło - takie nie wiadomo co, nie zjadliwe.
Pozdrawiam Gosiu ciepło!
Chciałabym wygrać Twoją książkę, gdyż jako osoba na diecie bezglutenowej wciąż uczę się i szukam nowych inspiracji na nowe smakołyki
-
2015/06/07 10:42:27
Zakręceni to już tak mają, że jak nie zegarek to inne cudo ich zamota :) Mnie prześladuje sernik brzoskwiniowy, w którym z uporem maniaka zamiast proszku budyniowego dodawałam gotowy budyń, walcząc prawie jak lwica by nikt nie wyjadł mi z garnka ani łyżeczki cennego budyniu a sam sernik ....hmmm.... Pachniał i smakował obłędnie, chociaż nadawał się tylko do jedzenia łyżeczkami i trzeba było się nim dzielić z psami, no bo ile można zjeść sernika łyżeczką ;) Pamieć o serniku łyżeczkowym trwa już prawie 20 lat i pewnie będzie mi przypominana kolejne 20 ;D
-
Gość: Michał P, *.play-internet.pl
2015/06/07 12:12:13
Podobnie jak Ty, postanowiłem upiec ciasto drożdżowe. Brakowało drożdży szybko w samochód i do sklepu. Robimy. Okazało się jednak, ze brakuje maki. A juz nie było czasu na kolejną wycieczkę do sklepu. Mąka w proporcjach 1/2 pszennej 1/4 żytniej 1/4 kukurydzianej. Do ciasta rabarbar, a na wierzch kruszonka z mąki ryżowej. Wyszło troszkę zbite ale wszystkim smakowało. Choć sam muszę przyznać ze było oryginalne w smaku;)
-
Gość: Ewelina, *.na5.pl
2015/06/07 17:19:57
Ach ja raz przygodę miałam przy ogórkowej mojej ekspresowej z kiszonych ogórków na podduszonej marchewce oraz cebulce z bazylią i oregano. W wielkim pospiechu, bo czas nagli, zaczęłam od duszenia marchewki z cebulką. Jak już proces trwał, sięgnęłam do lodówki po miseczkę z ogórkami, które - jak się okazało - niestety zbyt długo czekały i zniecierpliwione już się zbierały do wyjścia. A tu gość jakiś niespodziewany miał być czy cóś. Chwila konsternacji, dodałam marchewki, curry, bulionik, na końcu trochę śmietany... I taka dobra zupa wysza, że ją musiałam na stałe do jadłospisu dodać :) Pozdrawiam :)
-
Gość: Justyna B, *.dynamic-ra-4.vectranet.pl
2015/06/07 18:33:35
Moją największą kulinarną porażką (jak dotąd) był tort, który zrobiłam na drugie urodziny mojego synka. To był mój pierwszy w całości samodzielnie wykonany tort, więc byłam przygotowana na całkowitą klapę. Biszkopt wyszedł niezły, pocięłam go powiedzmy względnie, problemy zaczęły się dopiero przy kremie, który zdecydowałam się zabarwić na niebiesko, barwnikiem kupionym w osiedlowym sklepiku. Według sprzedawczyni barwnik miał być intensywny i oczywiście bez smaku. Przygotowując krem beztrosko wsypałam całą zawartość opakowania, ale efekt nie był zadowalający, dodałam więc jeszcze jedno opakowanie- kolor nadal blady, ale stwierdziłam, że barwnika wystarczy. Dokończyłam tort i nawet zadowolona z efektu podzieliłam go między gości na przyjęciu, sama nie miałam czasu spróbować, ale goście zjedli pożegnali się i wyszli, miny mieli jednak kwaśne. Po sprzątaniu zdecydowałam się uraczyć kawałkiem tortu i kawusią i już po pierwszym kęsie wiedziałam skąd te miny. Tort, choć wyglądał jak należy nie był słodki, a ... słony! Reszta trafiła do kosza, a ja od tamtej pory kupuję barwniki w sprawdzonych miejscach.
-
2015/06/10 13:41:34
Dziękuję :) Ogromnie mi miło. Już zabieram się za wysyłanie maila :) Pozdrawiam serdecznie :)