Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
Blog > Komentarze do wpisu

Barszcz z soczewicą i porzeczkami

Czasem fajnie jest poeksperymentować ze znanymi potrawami. Uwielbiam czerwony barszcz, zazwyczaj przygotowuję go tradycyjnie doprawionego czosnkiem i majerankiem. Podaję wtedy z ziemniakami lub przepiórczymi jajkami albo z fasolą. Czasem lubię coś pozmieniać. Kiedy mi się spieszy lubię zjeść barszcz z zielonym groszkiem lub soczewicą. A czasami mam ochotę zmienić też aromat. Buraczki z imbirem to już klasyka, choć trzeba być przygotowanym, że mają zupełnie nieburaczany smak. Dziś więc zapraszam na mocno korzenny, rozgrzewający barszcz czerwony.

czerwony barszcz z soczewicą, korzenny barszcz czerwony z soczewicą

Korzenny barszcz czerwony z soczewicą

1,5 kg buraków
1 marchewka
1 pietruszka
garść mrożonej czarnej porzeczki
czosnek, sól,
ziele angielskie, liść laurowy, cynamon, chilli
ocet balsamiczny lub sok z cytryny

3/4 szklanki czerwonej soczewicy

Buraki, marchew, pietruszkę obrać, pokroić, zalać zimna wodą i ugotować z dodatkiem przypraw i porzeczki. Gotowy barszcz zakwasić. Jeżeli macie wcześniej przygotowany zakwas buraczany, to można go wykorzystać, pamiętając, aby go nie zagotować.

W miedzy czasie ugotować soczewicę. Trzeba ją wypłukać pod zimną wodą, aby pozbyć się saponin. Potem zalać gorącą wodą i gotować 5-6 minut. Odcedzić i podawać do barszczu.

Barszcz z porzeczkami i soczewicą to moja propozycja do Korzennego tygodnia.

Polecam gorąco!

P.S. A tak przy okazji zapytam: na jaki kolor siusiacie po burakach? Jeżeli mocz jest różowy, może to świadczyć, że występuje zaburzenie funkcjonowania bariery jelitowej lub zwiększone wchłanianie żelaza np na skutek anemii lub hemochromatozy. 

Betanina (czerwień buraczana) nie jest absorbowana z jelit na poziomie wyższym niż 0,3% (z buraków) do 3% (z opuncji). 
Jest bardzo mało publikacji na temat wchłaniania betaniny i prowadzą często do różnorodnych wniosków. Mnie na studiach uczono, że beeturia (buraczany mocz) świadczy o zaburzeniach wchłaniania, ale to było dawno, a wiedza idzie na przód. Przez niektórych lekarzy stan wzmożonego wchłaniania betaniny jest wiązany z anemią, hemochromatozami i atrofią jelita czczego. 

Zmiany tempa wchłaniania żelaza, a zatem i betaniny, mogą (ale nie muszą) być związane z różnymi stanami odległymi od zdrowia np z infekcją.

Ponadto warto zaznaczyć, że stanem fizjologicznie poprawnym jest wchłanianie przez barierę jelitową jedynie aminokwasów, zaś u kobiet karmiących naturalnie mogą pojawić się w mleku fragmenty białek pobranych z pokarmem. Czyli jednak jakiś problem z przepuszczalnością jelit istnieje...

Pomimo braku twardych dowodów, są to dla mnie przesłanki wystarczające do stwierdzenia, że buraczany mocz powinien zwracać naszą uwagę na stan organizmu i warto zadbać o stan układu pokarmowego: mniej stresu, mniej niezdrowego jedzenia, więcej probiotyków, a także skontrolować stan układu krwionośnego.

piątek, 12 grudnia 2014, pinkcake
Komentarze
2014/12/12 09:45:20
No właśnie, ja w kwestii tej betaniny. Wszędzie piszą, że wydalana jest z organizmu z moczem... To jak w końcu? Możesz temat rozwinąć ? :)
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/12 10:11:44
O dziurawych jelitach to potwierdzone naukowo?
-
Gość: Maja, *.icpnet.pl
2014/12/12 10:20:51
Dzień dobry :) Od dłuższego czasu wczytuję się w przepisy i niektóre udaje mi się już powoli naśladować, za co bardzo dziękuję !
Mam pytanie związane z tematem... różowego moczu po buraczkach ;) Czy mogę dostać choćby ramowe zasady postępowania w takim przypadku ? Niestety moja próba wypada zawsze na różowo, choć bardzo się staram zdrowo odżywiać. Z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam :) Marysia
-
2014/12/12 10:40:01
Aciri, bo jak już się wchłonie, albo będzie podana dożylnie, to się bez problemu wydali z moczem. Kwestia w tym, że normalnie nie powinna wyjść z jelit.

Małgosiu, aha! Czyli siusiasz na różowo i się na mnie obraziłaś, że masz problem. Tak, potwierdzone naukowo. Poczytaj sobie podręcznik do fizjologii.

Maju, może jest za dużo stresów w Twoim życiu? Albo dawno się nie odrobaczałaś?
-
Gość: Maja, *.icpnet.pl
2014/12/12 11:00:04
niestety w zeszłym roku była mononukleoza (mylnie leczone anginy i masa antybiotyków) a potem borelioza (miesiąc antybiotyki dożylnie w najmocniejszej dawce), w tym roku znów częste anginy - niedawno wykryłam przyczynę : gronkowiec w gardle, znów przeleczony jakimś paskudnym antybiotykiem...
Teraz próbuję dojść do równowagi przez zdrowe odżywianie więc podglądam Twoje bajeczne przepisy :)
-
2014/12/12 11:02:28
No tak, to tłumaczy, antybiotyki robią straszną krzywdę jelitom. Łykaj dużo probiotyków, naturalnych i tych z apteki, to powinno się poprawić :)
-
2014/12/12 12:53:20
I wszyscy skupili się na PS-ie :). Skoro o fizjologii mowa - info o moczu to dla mnie nowość (tzn. nie nowość jako zjawisko, ale przyczyny - gdybym się dowiedziała, że niektórzy mają tak, inni inaczej, sądziłabym, że to jak z zapachem moczu po szparagach - specyfika osobnicza...). A... kolor kału po buraczkach?
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/12 13:14:05
pinkcake, ależ skąd, nie obraziłam się, tylko pytam, bo wiem, że Ty różne kwestie naukowo badasz i chciałam się upewnić, że tą też. Bo kiedy rozmawiałam z koleżankami o nieszczelności jelit, to mówiły, że to bzdury, więc chciałam się podeprzeć autorytetem naukowca :-)
-
2014/12/12 13:26:07
Ptasiu, test buraczkowy chyba już się kiedyś pojawił, przy okazji jakiegoś alergicznego wpisu, ale nie mogłam nie skorzystać z okazji i go nie przypomnieć :) No a kolor kupki jak najbardziej powinien być buraczkowy :D

Małgosiu, to przepraszam :) Zazwyczaj właśnie tak reagują osoby, które uważają różowy mocz za normalny, bo same taki mają - obrażają się, bo przecież ich jelita są bez skazy ;)
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/12 16:02:37
Ja nie uważam za normalny. I mimo że się zdrowo odżywiam, jem dużo kiszonek to i tak na różowo ;-) Trzeba nad stresem popracować, chyba ostatni punkt, który został. A czy w Twojej nowej książce (tej naukowej) też jest ten temat poruszany?
-
2014/12/12 16:55:44
Nie, ten temat będzie przypadkiem poruszony w mojej kolejnej książce - premiera na wiosnę :)
-
Gość: Mika, *.ssp.dialog.net.pl
2014/12/13 08:14:40
To ja w takim razie mam pytanie, co jesc z naturalnych produktów żeby jak najlepiej wspomóc te biedne jelita?
-
2014/12/13 10:01:55
Warzywa i owoce. Surowe, gotowane, pieczone i kiszone.
-
2014/12/13 10:28:58
Gosiu, czy mogłabyś podesłać jakiś wiarygodny link (typu Pubmed), zwłaszcza na temat absorpcji betaniny? Bo szczerze mówiąc nic nie znalazłam, albo to co znalazłam, bazuje na innych początkowych założeniach, więc i wnioski są inne.
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/13 11:14:29
Nowa książka! Super wiadomość :-)
-
2014/12/13 12:06:21
Ptasiu,
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8148871 Beeturia, the passage of pink or red urine after the ingestion of beetroot, is said to occur in 10-14% of the population, and is more common in iron deficiency and malabsorption.
Tu praca na szczurach cytowana przez WHO: www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7461515 Orally-administered betanine was poorly absorbed in rats and most of the dose was metabolized in the gastrointestinal tract;
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15964200 ...recovered in urine was 1001+/-273 microg corresponding to 0.28+/-0.08% of the administered dose. (...) Based on the results obtained it is assumed that either the bioavailability of the betalains is low or that renal clearance is a minor route of systemic elimination for these compounds.
-
2014/12/14 19:46:17
Gosiu, ale spójrz na koniec pierwszego zalinkowanego abstraktu: "These data suggest that beeturia does not arise from deficiencies in hepatic metabolism or renal excretion of betacyanins. After oral administration of beetroot extract to rats the betacyanin content of the stomach decreased rapidly with time but neither the intestines nor the bile duct were stained visibly red. These findings together with those showing instability of the betacyanins in acid conditions suggest that variability in the biological fate of beetroot pigments may be determined largely by gastric pH and emptying rate."
A także ten artykuł (ale cały, nie abstrakt) www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11259347
-
2014/12/14 22:26:14
No dobrze, ale w tym pierwszym wcale nie wynika, że betanina jest absorbowana w żołądku, tylko że traci barwę.
A w tej drugiej cytują pracę www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Beeturia+and+colonic+oxalic+acid , z której wynika, że betanina w towarzystwie kwasu szczawiowego - co ma miejsce w naturalnym stanie, przechodzi do okrężnicy i zmienia kolor kału. Co innego barwnik, a co innego warzywo.
-
2014/12/15 10:45:40
Ale nie wynika także, że NIE jest absorbowana w żołądku.
Do drugiej nie mogę dostać się do pełnej wersji, tj. tej www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Beeturia+and+colonic+oxalic+acid, ale z abstraktu: Oral betalaine and 1 g oxalic acid produced beeturia [W JAKIEJ FORMIE? KAŁ? MOCZ?] in non-beeturic normal humans, but passed into ileostomies without beeturia. Thus [???], beeturia results from colonic absorption of betalaine". Być może to kwestia abstraktu, ale brakuje mi części wywodu przyczyna/skutek. Druga sprawa jest taka, że w artykule, który Ci wcześniej zalinkowałam, podważają w ogóle termin beeturic vs non-beeturic, twierdząc, że to m.in. kwestia ilości przyjmowanego pigmentu (ilość, gatunek buraków, warunki przyjmowania)/tego, czy pigment jest widoczny gołym okiem, bo może być, ale niewidoczny/"objętości moczu"/innych okoliczności.
Innymi słowy, wciąż brakuje mi tekstu, który jasno stwierdzałby, że beeturia w moczu oznacza "nieszczelne jelita" (swoją drogą, mój rodzinny lekarz wypowiedział się, że objawy tego ostatniego byłyby znacznie bardziej, em, spektakularne ;).
Jeszcze inną sprawą jest to, że szczury to nie ludzie.
PS. No i poszłam i kupiłam buraki ;).
-
2014/12/15 13:22:36
Bo tak naprawdę nikt nie podaje bezpośredniego ciągu przyczynowo-skutkowego.
W tej drugiej publikacji za beeturię uważają zarówno obecność betaniny w moczu jak i w kale, więc interpretacja jest dziwna, tym dziwniejszy wydaje się pomysł absorbcji w okrężnicy, skoro teoretycznie ona przepuszcza tylko wodę i sole mineralne.
A w tej drugiej pracy podają tylko swoje hipotezy, bo nie potwierdzili tego w żaden sposób. I te zgadywanki w żaden sposób nie tłumaczą dlaczego te same osoby, przyjmując ten sam produkt buraczany obserwują różne efekty w różnym czasie. I już absolutnie nie tłumaczą dlaczego betanina jest obecna w moczu tylko kilkunastu procent osób. "Niezależne niezidentyfikowane cechy osobnicze" jakoś do mnie nie przemawiają
Sama po terapiach antybiotykowych sikałam na różowo, po długiej rekonwalescencji sikam na żółto.
To prawda, szczury nie ludzie, ale na ludziach nie wyprowadzono żadnych wniosków dlaczego tylko 10-14% ma różowy mocz i czemu czasem Ci co nie mieli różowego nagle mają, i czemu Ci co mieli różowy nagle nie mają, więc póki co te badania na szczurach są dla mnie najbardziej wiarygodne. Choć osobiście uważam, że przynajmniej połowa badań na szczurach jest przeprowadzana niepotrzebnie i sama wolę znęcać się nad ludźmi.
Co do wypowiedzi Twojego lekarza, to oni za "nieszczelność" jelit uważają po prostu dziury i one rzeczywiście dałyby efekt spektakularny. Natomiast już nie potrafią wytłumaczyć skąd nagle we krwi pojawiają się całe białka lub domeny pochodzące z białek żywności, skoro przez barierę jelitową mają prawo przechodzić tylko aminokwasy lub aktywnie wydzielane hormony. Chodzi nie o dziury, tylko o zaburzenia wchłaniania, np na skutek funkcjonowania śluzówki, niedoboru śluzu, mikrostany zapalne, przez co do krwi mogą się dostać substancje, które nie powinny wchodzić. Co po niektórzy lekarze może uznaliby stan pacjenta za patologiczny kiedy np odpadnie cała ręka.
Na Wydziale Biologii była taka doktorantka, która badała pasożyty układu pokarmowego i ona twierdziła, że test buraczkowy jest niezawodny. A to była kobieta totalnie zakręcona na punkcie jelit. Z jej pracy wynikało np. że 3/4 testów diagnostycznych daje fałszywy wynik, podczas gdy w bebechach rosną sobie glisty i tasiemce. Ale przypuszczam, że gdyby wtedy opublikowała obserwacje buraczane, to środowisko zabiłoby ją śmiechem.
Dla mnie stwierdzenie, że betanina nie powinna wychodzić z jelit i jej absorpcja do krwi na poziomie 0,3% są jak najbardziej prawdopodobne.
-
2014/12/15 13:28:50
No dobrze, czyli wynika z tego wszystkiego, że nie ma twardych dowodów ;).
Mój ostatni komentarz został uznany, za spam :D, więc spróbuję w krótszej formie: czy nie może być to po prostu kwestia tego pH w żołądku (link do tekstu prostszym ;) językiem www.compoundchem.com/2014/03/11/why-can-beetroot-turn-urine-red-the-chemistry-of-beetroot/), które chyba też się zmienia?
Co do cech osobniczych - były też teorie genetyczne, z których ostatnio zrezygnowano, bo chyba szersze testy nie potwierdziły.
-
2014/12/15 13:35:57
O, nowy komentarz się dodał, szkoda, że nie można edytować. Chodziło mi o to, że teoria z pH się powtarza w innych publikacjach, aha, i jeszcze jest taka o żelazie... No, brakuje mi po prostu konsekwentnych dowodów na to, że to objaw chorobowy, szkodliwe, itd.
-
2014/12/15 13:50:41
Sama betanina na pewno nie jest toksyczna P:) Do mnie teoria żołądkowa zupełnie nie przemawia. Ale znalazłam jeszcze jakieś plotki o wchłanianiu betaniny przez bakterie jelitowe, stąd niedobory flory bakteryjnej skutkują zwiększonym przenikaniem barwnika do krwiobiegu, ale próbuję znaleźć do tego źródło i nie widzę...
-
2014/12/15 14:14:12
A tu ciekawe case study o zabarwieniu okrężnicy przez buraka:
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24787029
czyli jednak betanina mogłaby przechodzić przez ścianę jelita? Tu by można wysnuć hipotezę, że widocznie bakterie jej nie wyżarły :P
A w tej pracy ajcn.nutrition.org/content/80/4/941.long wychodzi znów, że betanina z opuncji trafia do moczu na poziomie 3% podanej dawki. Nie wydaje mi się, żeby to była ilość widoczna gołym okiem.
Dla mnie nic nie podważa założenia, że przenikanie betaniny na wysokim poziomie do krwi i moczu jest zjawiskiem normalnym, nawet jeżeli przyczyny tego przenikania nie są do końca doprecyzowane.
-
2014/12/15 14:26:30
Flora bakteryjna jako teoria byłaby podobna do tej z pH - że u niektórych betaniny więcej dochodzi do jelita/zostaje w nim rozłożona, a u innych mniej, i że wszędzie przechodzi, ale u niektórych więcej, u innych mniej. I pewnie szczerze mówiąc z antybiotykami tą florę/pH ^^ można by to powiązać, myśląc o osobistym doświadczeniu, o którym wspominasz.
Myślę, że tu tkwi całe clou sprawy: że uważasz, że jak przechodzi dużo, to są dziury, a ja uważam, że przechodzi zawsze, tylko w różnych ilościach u różnych osób; jak dużo, to jest jej więcej do przejścia przez te same dziurki ;) (obrazując na poziomie "Było sobie życie" :), ale czemu idąc tym tokiem myślenia jest jej więcej - to jest ciekawe.
-
2014/12/15 14:43:07
Ale ja wcale nie uważam, że nie przechodzi nigdy. Tylko, że jak przechodzi dużo, to świadczy o jakiejś dysfunkcji. Być może chodzi właśnie o te bakterie. A flora jelitowa niewątpliwie wpływa na funkcjonalność ściany jelita. I jeszcze raz zaznaczam, że "dziury" to nie są fizycznie dziury tylko zmiany przepuszczalności.
Jakbym miała do czegoś to porównywać, to przeniosłabym paralelę na łańcuch oddechowy. Podczas niego zawsze ok 4% tlenu przechodzi w formę anionorodnika ponadtlenkowego, ale stan zapalny rozlewa się z mitochondrium tylko wtedy, gdy zawodzą mechanizmy ochronne. Więc zawsze przechodzi ok 3% betaniny, ale beeturia objawia się tylko, gdy "coś" się dzieje.
-
2014/12/15 15:55:21
Ale gdzie dowody, że beeturia to objaw stanu chorobowego, a nie tylko zmienność :)? Wspominałaś doktorantkę od pasożytów - jakieś publikacje?
A, wiem, że to nie faktycznie dziury-dziury, choć prosi się o wyobrażenie, że to ścianka a la ser szwajcarski ;).
-
2014/12/15 19:57:06
Skoro cecha zmienia się w trakcie życia danej osoby, to znaczy, że nie jest cecha osobniczą. Polimorfizm genetyczny odpada. Zmiany pH żołądka tłumaczą stabilność samego barwnika, a nie zmiany w jego wchłanialności, bo i tak sok trzustkowy później wyrównuje pH w jelitach, a pH treści pokarmowej w żołądku i tak jest poniżej 4, a betanina jest stabilna od 4-6. Hipoteza bakteryjna wydaje się najbardziej kusząca, choć też nie ma na nią twardych dowodów, jedynie wskazania, że bakterie wchłaniają betaninę.
Ponadto nie ma zależności zjawiska beeturii od dawki.
A tak swoją drogą, jak silna musi być zmiana, by uznać ją za zmienność międzyosobniczą (co odpada, bo się zmienia), a jak silny efekt zostanie uznany za cechę chorobową?
Nie, nie mam silnych dowodów, jedynie przesłanki oparte na niepublikowanych danych, że te jakieś "niezależne niezidentyfikowane cechy osobnicze", które nie są wcale osobnicze, wiążą się ze stanami odbiegającymi od optimum fizjologicznego.
Ale w sumie przekonałaś mnie, że nie powinnam twardo stawiać takiego stwierdzenia, bo żadne publikacje na to nie wskazują. Wobec tego w ramach poprawności naukowej zmieniłam treść wpisu.
W nauce jest to fajne, że wciąż można się uczyć.
-
2014/12/15 20:02:21
Aha, i jeszcze praca w Lancecie: Sotos JG. Beeturia and iron absorption. Lancet 1999 Sep 18;354(9183):1032 wg której beeturia występuje: u 66-80% z nieleczoną anemią, 45% osób leczonych na anemię megaloblastyczną i u 33% ze stwierdzonymi defektami absorpcji i atrofią jelita czczego." Czyli jednak dziury w jelicie :D No i anemia. Czyli tak czy siak wychodzi, że nie jest to po prostu zmienność, a jednak dysfunkcja.
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/16 08:26:25
O, to by się zgadzało, ja mam niedokrwistość. Co do jelit to byłoby dobrze, gdyby udało się tą sprawę zbadać. Na Wiemy co jemy (a oni naukowo podchodzą) 7 sierpnia było takie info: "Ze wszystkich komponentów naszej diety, gluten ma najsilniejszy wpływ na powstawanie tego schorzenia. U osób z predyspozycją genetyczną gliadyna (jedno z białek wchodzących w skład glutenu) powoduje "poluzowanie" pewnych białek znajdujących się pomiędzy komórkami jelita, które pełnią funkcję uszczelek prowadząc do przepuszczalności międzykomórkowej. Co więcej, u osób z predyspozycją genetyczną, lektyny - białka zawarte przede wszystkim we wszystkich zbożach, roślinach strączkowych oraz nabiale - mogą powodować uszkodzenia kosmków jelitowych oraz całej struktury komórek jelita, prowadząc do przepuszczalności transkomórkowej." Czyli wniosek taki, że jeśli ktoś ma nieszczelne jelita, powinien odstawić gluten?
-
2014/12/16 14:16:09
Niekoniecznie. Bo beeturia, jak się okazało w wyniku tej bardzo konstruktywnej dyskusji, może też mieć inne przyczyny. Prawdopodobnie ktoś kto ma nietolerancję glutenu, prawdopodobnie będzie miał też beeturię, jeżeli będzie się objadał pszenicą.
Natomiast ten lekarz Solos postulował, że buraczany mocz może być wstępnym screeningiem chemochromatoz. Czyli coś na rzeczy jest.
-
2014/12/16 15:03:38
Tak, o tym powiązaniu z żelazem widziałam i pisałam wyżej, i wygląda na to, że związek jest, ale też stosunkowo mało zbadany (na razie? bo poza tą jedną pracą nie widziałam, jak są wzmianki, to powołują się właśnie na ten Lancet), ale może z czasem? Nie wiem, jak duża była grupa badana, bo np. te genetyczne badania mniejsze też potrafili tak poprowadzić na np. 20 osobach, że im wyszło, że to dziedziczne.
Btw, re:
>a jak silny efekt zostanie uznany za cechę chorobową?
Dla mnie taki, który jasno wiąże się z chorobą :).
I zgadzam się, że konstruktywna dyskusja to ciekawa i pożyteczna rzecz :).
-
2014/12/16 15:13:18
Em, to jest cały tekst? Jakiś krótki :D www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2805%2976638-1/fulltext A w ogóle to tu nie ma tego info o atrofii jelita??? o.O Dziwne.
No i nie ma, jaka grupa badana, tylko, że u 7 (trochę mało...) pacjentów minęło po 8 dniach przyjmowania żelaza.
-
2014/12/16 16:45:20
Bo to jest tylko korespondencja a nie artykuł. O atrofii ten koleś uzupełnił tutaj: www.zebracards.com/a-sample_di-007.html
Mało pacjentów, to raczej normalne w takich publikacjach. Ostatnio widziałam pracę zrobioną na 7.
I w ogóle jest mało artykułów o burakach, bo w sumie nie ma nic więcej ponadto, co znalazłyśmy.
Krótko mówiąc buraczany mocz może świadczyć o problemach zdrowotnych, ale nie musi, natomiast jeśli się pojawia, to i tak warto o siebie zadbać. Biegunka też może się po prostu zdarzyć, a może świadczyć o problemach zdrowotnych.
-
2014/12/16 19:08:42
A tak swoją drogą, to skoro tylko 100% efekt można uznać za cechę chorobową, to jaki sens mają badania profilaktyczne? Ich celem jest przecież wyłapanie pierwszych symptomów, zanim rozwinie się choroba.
Jednocześnie wg tego kryterium trzeba by z rejestru wykreślić sporo jednostek chorobowych, bo nie zawsze u wszystkich osób dają takie same objawy, a dany objaw może się wiązać z różnymi jednostkami.