Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
Blog > Komentarze do wpisu

Life in plastic is fantastic

Kolejna już osoba pyta mnie o te nieszczęsne gumeczki: są trujące, czy nie są? Wszystkie media oszalały na punkcie rakotwórczych recepturek, tymczasem afera wcale ich nie dotyczy. Histeria przyszła z Anglii, gdzie dotarły chińskie podróbki o kilkusetkrotnie przekroczonych normach zawartości ftalanów. Tylko że wcale nie chodziło o gumeczki, tylko o zawieszki, które są dołączane do niektórych zestawów. 

Ale myślę, że gumkowe bransoletki są dobrym pretekstem do rozważań nad plastikiem. Czy zatem same gumeczki są silnie toksyczne? - Nie. Czy są bezpieczne? Nie, bo są z miękkiego plastiku.

Październik jest miesiącem, który przypomina o profilaktyce nowotworów. Pora więc zdać sobie sprawę z kilku rzeczy.

czy gumkowe bransoletki są toksyczne

Jesteśmy pokoleniem szczurów laboratoryjnych. Ten stan ufundowali nam rodzice zachłyśnięci nowymi technologiami. Plastik jest materiałem wszechobecnym. Mieszkamy w nim, dotykamy go, nosimy go na ciele. Podłogi z linoleum, płytki PCV, tapety, okleiny mebli, syntetyczne włókna, plastikowe zabawki... W czasie używania delikatnie się łuszczą uwalniając do powietrza mikroskopijne drobinki, które wdychamy.

Plastik pijemy i zjadamy. Produkty uboczne przy jego produkcji penetrują glebę, wody gruntowe i morza. Krążą w ekosystemie. Zjadają je ryby, my zjadamy ryby, zwierzęta są karmione mączką rybną, zjadamy zwierzęta...

Plastik jest ładny, tani i lekki. Jego produkcja jest prosta, a transport mniej kosztowny. Ale plastik jest zły ponieważ środki chemiczne używane do jego produkcji są bardzo szkodliwe dla zdrowia. Środki zmiękczające, dzięki którym tworzywo syntetyczne jest elastyczne i miękkie to tzw plastyfikatory. (PCW, PVC - to plastik, którego produkcja wymaga podobno największej ilości plastyfikatorów.)

Chyba już każdy wie, że nie wolno pakować w folię aluminiową niczego, co jest kwaśne. Ani owoców, ani warzyw, ani kiszonek, ponieważ kwasy zawarte w tych produktach reagują z glinem (aluminium) i tworzą rozpuszczalne sole, które trafiają do naszego organizmu. Glin jest toksyczny, a nasze nerki niekoniecznie radzą sobie z jego odfiltrowaniem. Aluminium zbiera się w niektórych narządach i stawach zaburzając ich pracę, osłabiając cały organizm. Tymczasem wiedza, że niektórych pokarmów nie należy pakować w plastik wciąż jest dostępna jedynie dla wybrańców.

(Dygresja: związki aluminium są powodem, dla którego nie należy parzyć herbaty z cytryną ani innymi owocami. W liściach herbaty są zebrane cząsteczki glinu, ponieważ krzewy herbaciane wyciągają je z gleby, a te wytrącają się w tkankach rośliny. Nie stanowi to dla nas zagrożenia, ponieważ są to związki glinu nierozpuszczalne w wodzie, więc podczas parzenia herbaty pozostają w liściach. Natomiast kwas cytrynowy zawarty w owocach reaguje z aluminium w liściach dając sól: cytrynian glinu, który dobrze rozpuszcza się w wodzie i trafia do naparu. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by napić się herbaty z cytryną. Wystarczy najpierw zaparzyć herbatę, odcedzić listki i dopiero wtedy dodać cytrynę. Glin zostanie w liściach, a nie w naparze.)

Im miększy i grubszy plastik, tym więcej plastyfikatorów zostało zużytych do jego produkcji (jak na przykład miękkie gumkowe zawieszki, czy worki z grubego PVC.) Im tłustszy produkt zawinięty w plastik, tym więcej chemikaliów przeniknie do żywności, ponieważ plastyfikatory są lipofilne tzn. lubią tłuszcz. Twarde plastiki wymagają mniejszej ilości plastyfikatorów. Kupujemy mnóstwo wody w plastikowych butelkach. Ale butelki na wodę są jeszcze stosunkowo mało problematyczne, bo większość plastyfikatorów rozpuszcza się lepiej w tłuszczu niż w wodzie, a dodatkowo plastik na butelki jest sztywny. No ale wysoka temperatura przyśpieszy przenikanie tych związków do wody, a z czego jest zrobiona większość czajników elektrycznych? No właśnie, z plastiku. Nawet czajniki ze stali mają plastikowe wstawki. (Może niektórzy z Was wspomną moje poszukiwania bezplastikowego czajnika, co wydawało się mission impossible). Jeżeli plastik wydziela "chemiczny" zapach, szczególnie po podgrzaniu, to znaczy, że pozostało bardzo dużo rozpuszczonych w nim pozostałości z procesu produkcyjnego.
Zimna woda OK, ale przecież soki owocowe pełne lipofilnych witamin (karotenoidów) sprzedawane są w plastikowych butelkach. Pakujemy tłuste sery i mięsa w plastikowe worki. A plastyfikatory z worków rozpuszczają się w tłuszczu, który później zjadamy.

Przyjrzyjmy się teraz metodzie sous-vide. To nowoczesna metoda gotowania próżniowo zapakowanego jedzenia w niskich temperaturach promowana przez wielkich szefów kuchni. Teoretycznie jest to świetny pomysł, ponieważ dzięki temperaturom nie przekraczającym nawet 100°C unika się generowania wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych i amin heterocyklicznych, które powstają w pieczonym jedzeniu, o czym pisałam we wpisie pt. "Smak ognia" (klik). Tylko, że w tej metodzie jedzenie razem z sosem pakuje się do foliowego worka. Worka z grubego, miękkiego plastiku...

Związki używane w produkcji plastiku to dioksyny, polichlorowane bifenyle (PCB), bisfenole, ftalany. Kiedy trafią do naszego organizmu udają hormony zaburzając komunikację między komórkami naszego ciała. Podszywają się pod hormony steroidowe, hormony płciowe. W tym upatruje się źródła problemów z płodnością i żywotnością plemników, które obecnie trapią wielu mężczyzn oraz wcześniejszym dojrzewaniem płciowym dziewczynek. Feminizacja jest problemem, który dotyka nie tylko naszych samców, ale też wyraźnie odbija się na płodności niektórych ryb, bo wszystko co zużyją fabryki trafia do rzek i mórz. (Tak właśnie zwrócono w ogóle uwagę na ten problem, bo wędkarze zauważyli, że powoli nie mają czego łowić.) Co z tego, że te związki udają hormony? Komórki, do których docierają fałszywe sygnały zachowują się dziwnie. Tak dziwnie, że mogą stać się nowotworowymi. A często efektem pobudzenia receptorów steroidowych są podziały komórkowe. Nawet bez uszkodzonego DNA, bez zajścia mutacji, komórki mogą wyrwać się spod kontroli organizmu i robić, co chcą i dzielić, kiedy chcą, czyli zrakowacieć. Nowotwory, które rozwijają się bez zajścia mutacji, nazywamy epigenetycznymi.

Plastyfikatory podszywają się też pod hormony tarczycy, blokując receptory tyroidowe zmieniają tempo metabolizmu całego organizmu. Czasem te związki nazywane są wprost obesogenami, czyli związkami, które powodują niekontrolowane przybieranie na wadze. Ponadto związki te zbierają się w tkance tłuszczowej i są przyczyną wyraźnego obniżenia zdrowotności u osób otyłych rozpoczynających zrzucanie nadwagi. Intensywne spalanie tkanki tłuszczowej powoduje gwałtowne uwalnianie zasobów toksyn w niej zgromadzonych. Organem, który próbuje się ich pozbyć jest wątroba i to ona obrywa najwięcej za wszelkie chemikalia, które trafiają do naszego organizmu.

Oto właśnie jest cena jaką płacimy za wygodnictwo, za lekkie, kolorowe i niewymagające plastiki.

Przyjrzyjcie się dobrze swojej kuchni: używamy plastikowych sztućców, plastikowych naczyń, plastikowych utensyliów do gotowania, teflonowych patelni, silikonowych form, plastikowych czajników. Co najgorsze dajemy plastikową zastawę i kubeczki dzieciom, wychodząc z założenia, że lekki plastik nie zrobi im krzywdy. Pierwsze posiłki dajemy w plastikowych butelkach z syntetycznym smoczkiem (nowoczesne mamy nie dają już gumowych smoczków, tylko silikonowe). A przecież organizm dzieci jest jeszcze bardziej podatny na akumulację toksyn niż organizm dorosłego. Kochasz swoje dziecko? Nie dawaj mu plastiku do jedzenia!

Szkło, ceramika, nierdzewny metal i drewno – to są materiały, które są przeznaczone do kontaktu z żywnością. Pewnie, plastik jest tani, ale pęka i zużywa się szybciej niż inne droższe materiały, więc trzeba go kupować więcej. Wyprodukować więcej. I więcej, i więcej… I jeszcze więcej chemikaliów wpuścić do środowiska. Oczywiście, producenci muszą przestrzegać dopuszczalnych norm zawartości plastyfikatorów w końcowym wyrobie. Niektórzy przestrzegają. Ale nawet uwzględniając przestrzeganie norm, czy ustawodawcy naprawdę przewidzieli, że plastik będzie otaczał nas ze wszystkich stron?

Tak wiem, szklane opakowania są ciężkie, niewygodne. Nie spakujemy przecież dziecku śniadania do szkoły w metalową menażkę. Jednak coś tłustego już lepiej zapakować w folię aluminiową niż plastik, a kanapki można przecież owinąć papierem śniadaniowym (niebielonym;)).  Podłogi, meble, ubrania, lalki, no i plastikowe tubki z kosmetykami (kosmetykami, które przecież przynajmniej w połowie składają się z tłuszczów, które potem absorbuje nasza skóra, bo skóra tez jest lipofilna). Już wystarczająco dużo plastiku jest wokół nas, absolutnie nie dokładajmy go jeszcze do jedzenia. 

Metalowe garnki, ceramiczne naczynia, drewniane łyżki do mieszania, szklane kubki, porcelanowe filiżanki, stalowe lub srebrne sztućce. Nikogo nie namawiam do powrotu do epoki kamienia łupanego, ale naprawdę da się urządzić kuchnię bez plastiku.

Nie bójcie się panicznie kolorowych recepturek. Tak, są trujące, tak samo jak inne plastikowe rzeczy. Pozwólcie dzieciom się chwilę nimi pobawić (ale raczej nie nosić), za parę tygodni i tak znajdą sobie inne hobby. Lepiej przypatrzcie się dokładnie swojej kuchni, bo jemy codziennie przez całe życie...

czwartek, 16 października 2014, pinkcake
Komentarze
-
Gość: arnika, *.gdansk.vectranet.pl
2014/10/16 17:02:17
Bardzo cenny wpis, dziękuję. Z tymi gumkami coś jednak jest nie tak... Odkąd moja córka zaczęła bawić się gumkami przynoszonym do szkoły przez koleżanki, pojawił się obrzęk śluzówki nosa, pieczenie oczu. Nie podejrzewałam o to gumek, dopóki nie kupiłam zestawu do robienia bransoletek i córka nie zaczęła więcej się tym bawić. Wodnisty katar, ból i łzawienie oczu nasiliły się. O tym, że to "sprawka" gumek utwierdził mnie "test" na mnie i moim mężu. Po krótkim kontakcie z tym tworzywem (powąchanie, dotykanie skóry w obrębie twarzy) pojawiły się napady kichania, ból i pieczenie oczu. Dodam, że szukałam gumek z atestami. Przerzuciliśmy się na bransoletki z muliny...
-
Gość: A., *.eaw.com.pl
2014/10/16 18:04:06
Prawda, wszystko co jest wokół nas ma trujący wpływ. Medialny szał na gumki to tylko zagrywka medialna jednej z firm. W lalkach, samochodzikach też są wykrywane szkodliwe związki i nie jest to nagłaśniane. Każdy produkt może uczulić. Pojęcie atestów to mylna rzecz, każdy może go otrzymać bo spełnieniu kilku wymagań i zapłacie za papierek. Dla zabawek wystarczającym dokumentem jest deklaracja z zgodnością z normami UE i znak CE.
-
2014/10/16 18:16:22
Dziękuję za świetny wpis. Czyli miałam rację, że od początku dawałam najpierw moim dzieciom a potem wnuczce posiłki na porcelanowych talerzykach, pili z porcelanowych kubeczków (polska porcelana z "Karoliny"). A jak stłukli ? No trudno, ich dziecięce prawo. Przyjrzałam się teraz mojej kuchni i o dziwo, nie mam plastiku zbyt wiele, tylko pędzle silikonowe, miski do robota, a reszta to poczciwe gary i talerze, niektóre jeszcze pamiętają PRL . Soki robię sama, przegotowana woda jest zawsze w szklanym dzbanku. Gumkowego szału za bardzo nie rozumiem, minie tak szybko jak się pojawił :) Był szał na "biżuterię" z sutaszu, teraz z gumek...
-
2014/10/16 19:55:08
Z tą herbatą z cytryną to prawda. Cytrynian glinu odkłada się w mózgu i może być przyczyną choroby Altzheimera. Dobrze wiedzieć, że nie trzeba rezygnować z jej picia, tylko zmienić sposób parzenia. Inne informacje są również bardzo przydatne, od dziś wcielam je w życie. Dzięki!
-
2014/10/16 21:04:24
Jak zwykle super notka :-) I bardzo się cieszę, że plastik zwyczajnie kłóci się z moim poczuciem estetyki, widziałam naprawdę baaardzo niewiele plastikowych rzeczy, które by mi się autentycznie podobały ;)
-
2014/10/16 21:58:58
Super, że o tym piszesz, temat jest mi dobrze znany, w Niemieckiej telewizji często się o tym mówi, jednak mam wrażenie, że na razie nie dociera to za bardzo do społeczeństwa. Myślę, że potrzeba jeszcze czasu i takich artykułów jak Twój.
-
2014/10/16 23:15:25
Wiele dający do myślenia, świetny wpis, dziękuję.
Rozejrzałam się dookoła: mam kilka szafek kuchennych częściowo pokrytych PCV i laminowany blat głównie ze względów finansowych, ale też plastikowe rury do wody nie da się tego uniknąć w dzisiejszych czasach, jakieś plastikowe części w pralce, zmywarce i lodówce. To wszystko w kuchni, w której właśnie siedzę pod plastikowym oknem nad plastikowym laptopem. Jak się nad tym zatrzymałam, to trochę się przeraziłam mam (sporo) plastikowych pojemników do przechowywania żywności - może z czasem je wymienię na szklane i dwie patelnie teflonowe ich nie wymienię. Dwie ulubione plastikowe miski, malakser, silikonowe łopatki i dużo silikonowych foremek. Tylko tyle i aż tyle.
Ale (trochę nie na temat) jeszcze bardziej mnie przeraża wszechobecny syrop glukozowo fruktozowy (może niesłusznie) i to, kiedy w sklepie widzę ludzi wkładających do koszyka np. gotowe kluski kładzione, czy naleśniki (zupełnie nie na temat). A moja córa, na szczęście, nie ma zabawek gumowo plastikowych, poza klockami, plastikowymi oczywiście.
-
2014/10/16 23:22:15
Nie wiem, dlaczego w moim komentarzu, po kliknięciu w wyślij, zniknęły znaki interpunkcyjne. Wybacz.
-
2014/10/17 17:25:12
A ja się złoszczę na moją mamę, że ciągle przynosi moim dzieciom jakieś plastikowe badziewia - gumeczki też już były ale na szczęście szybko się znudziły - no i zakazałam ich nosić. Plastiku też staram się unikać. Moja starsza córka nosi do szkoły szklaną butelkę z wodą - da się. Generalnie przeraża mnie ludzka niewiedza :(
-
2014/10/17 19:08:43
Dziękuję za wpis. Mam nadzieję, że wiele osób przeczyta i coś przemyśli. Na odgórne inicjatywy w temacie nie liczę, ale może chociaż oddolna się rusza ;)
-
2014/10/17 21:36:21
lepiej dmuchać na zimne, fakt że badania w Polsce też potwierdziły że to zawieszki zawierają niebezpieczne substancje. Jak dla mnie akcji informacyjna jest jak najbardziej OK
-
Gość: mary, *.gdynia.mm.pl
2014/10/18 17:43:07
Cenię sobie Twoje artykuły za to, że język naukowców, badaczy, ich sformułowania tłumaczysz na język zrozumiały dla każdego Polaka. Super robota! Chylę czoła !
A napiszesz może kiedyś dlaczego nie powinniśmy pić wody gazowanej? Czy gazowana to to samo co sodowa?
-
Gość: Mag, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/18 22:00:08
Można prosić o coś więcej na temat czajnika? Poszukiwania zapewne relacjonowane były na fb, na blogu nic nie znalazłam.
Ja używałam philipsa z kilkoma ustawieniami temp., ale kotu udało się go zrzucić i następca, nieco nowszy model z innymi ustawieniami temp. lekko podśmiarduje plastikiem. Tzn ja to czuję, bo spora liczba testowanych osób twierdzi, że mam omamy. Możliwe, ale od lat piję określony gatunek assamu w stalowym termokubku, sypany do stalowego zaparzacza i wyczuwam zmianę parząc ją w innym źródle wody. Nie udało mi się znaleźć czajnika bez plastikowych wstawek, więc elektrycznego używam do podgrzania wody do 80 stopni, ale wrzątek do ukochanej czarnej herbaty przygotowuję w wykopanym ze strychu stalowym starociu z ikei.
Co z filtrowaniem wody w plastikowym, jakby nie było, dzbanku?
-
2014/10/24 12:20:40
Radku, szkoda, że nie zwróciłeś uwagi, że ten wpis jednak o zawieszkach nie jest...

Mary, gazowana, to to samo co sodowa. Nie należy jej pić, bo się po niej pierdzi i beka. Szybciej gasi pragnienie, więc przestajemy pić zanim uzupełnimy niedobory wody. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o jej szkodliwość dla osób zdrowych.

Mag, w Polsce nie ma stalowych czajników bez plastiku. Trzeba sobie sprowadzić albo z Anglii, albo np ze Szwajcarii. Są ceramiczne, ale i tak trzeba z nich wyrwać taki plastikowy dzyndzel.
80 stopni to już jest dużo...
A do filtra chyba jednak lejesz zimną wodę?
-
Gość: pantera, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/24 15:02:35
Świetny wpis! Tak wielu ludzi ślepo wierzy, że jeśli produkt trafił do sklepu, to znaczy, że musi być absolutnie bezpieczny w użytkowaniu :/ Od siebie dorzucę jeszcze informację, którą przeczytałam kiedyś na zagranicznej stronie o medycynie naturalnej. Mianowicie, jak wiadomo, każdy plastik jest oznakowany - taki mały trójkącik z cyfrą w środku, zwykle na spodzie opakowania. Cyfr jest siedem, każda reprezentuje inny rodzaj plastiku. Nie przytoczę teraz całej listy, bo dla własnego użytku tylko wykułam na pamięć, że plastiki oznaczone cyframi 1, 2, 4 i 5 są względnie (względnie!!!) bezpieczne, natomiast plastików 3, 6 i 7 powinno się unikać w ogóle, a już na pewno do bezpośredniego kontaktu z żywnością, kosmetykami i skórą.
Co do czajników - nie ma to jak tradycyjny emaliowany :) Może dłużej się gotuje, ale smak herbaty wyczuwalnie lepszy!
-
Gość: , 62.87.186.*
2014/10/26 13:46:08
Bardzo ciekawy wpis i bardzo cenne informacje. Dziękuję za nie.
-
Gość: fila, *.dynamic.chello.pl
2014/10/28 01:07:08
Gosiu, ale świetny, skondensowany wpis. Rozwiałaś parę wątpliwości.
Jakoś mnie nie przekonywały sztućce z czarnego nylonu.
Zrezygnowałam ostatnio z pieczenia w silikonie i wróciłam do szklanej keksówki.
Szklane pojemniki do żywności są super...
A jaką mam radochę gdy moja kosmetyczka się uszczupliła i tak przejrzyście zrobiło się w łazience.
Rozsyłam artykuł dalej, by uświadamiać :)
-
Gość: Mag, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/28 23:08:12
Dzięki, zostaję przy stalowym na kuchenkę. Rozejrzałam się po kuchni i strasznie obrosłam w plastik, a przecież tak lubię ceramikę. Przy przeprowadzce będzie spora czystka, ale już teraz muszę coś zrobić z zestawem patelnie teflonowe/ceramiczne plus plastikowe/silikonowe szpatułki!
-
2014/11/12 06:35:02
świetny artykuł! Pzeczytałam z zainteresowaniem! Czekam na więcej!
-
2014/11/12 20:14:24
Dzięki :) A na jaki temat chciałbyś więcej?
-
2014/11/17 19:32:54
Dzięki za artykuł. Jako że nie trzymamy już od jakiegoś czasu diety beznabiałowej, to już nie śledzę na bieżąco blogów dietetycznych, ale co jakiś czas z ciekawości tu zaglądam i zawsze z zainteresowaniem czytam Twoje artykuły. Problemy gumek, plastiku w kuchni i herbaty z cytryną zastanawiały mnie już od jakiegoś czasu - fajnie było o tym poczytać. Pozdrawiam:)
-
2014/11/22 09:46:26
pinkcake - więcej na temat zagrożeń otaczających nas rzeczy z których realnie nie zdajemy sobie sprawy tak po prostu
więcej na temat tego jak wybierać by było zdrowo
po twoim artykule kupiłam nawet papier sniadaniowy (choć nie udało mi się znalexc niebielonego, ale będę szukać ) ;)
-
2014/11/23 11:27:28
Dzięki, Oso :)

Dorotko, życie zasadniczo jest niebezpieczne i śmiertelne ;)
Wiesz, ja się zajmuję określonymi rzeczami z biochemii, ale jeżeli masz jakieś pytania, to chętnie się nimi zajmę.
-
Gość: , *.fbx.proxad.net
2014/12/29 20:00:37
Dziekuje. Swietny artykul. Ogolnie w kuchni uzywam pojemnikow szklanych i ceramicznych, ale chcialabym sie dowiedziec w czym zamrazac bo zazwyczaj do zamrazania sluza woreczki lub pojemniki plastikowe. i moze jakis artykul na temat zamrazania zywnosci?
-
2014/12/29 23:07:30
Ja zamrażam w słoikach :) Zamrażanie mnie nie rajcuje, bo nie ma wiele wspólnego z biochemią naszego organizmu, więc to nie moja tematyka. Pozdrawiam :)
-
Gość: Elle77, *.dip0.t-ipconnect.de
2015/02/16 09:05:29
Wiem, ze temat czajnika bez plastiku byl juz poruszany, jednak ani na blogu ani na FB nie moge znalezc tego watku. Od dluzszego czasu szukam czajnika, ktory nie zawieralby plastikowych czesci, najlepiej jeszcze z podzialka na temperature. Piszesz, ze trzeba sprowadzic z Anglii kub Szwajcarii - mozesz podac linka do tych czajnikow? Ja osobiscie zanlazlam czajnik wloskiej firmy, ktory co prawda zawiera filtr z plastiku, ale co wazne, mozna go wymieic, producent nie robi problemow, na stalowy i wowczas masz juz 100% czajnik bez plastiku. Niestety bez temperaturowej podzialki. Jedyny jego minus to cena - 80-90 euro ;) Podaje link: www.amazon.de/gp/product/B003GT8T6E/ref=as_li_tl?ie=UTF8&camp=1638&creative=19454&creativeASIN=B003GT8T6E&linkCode=as2&tag=wasserkocher0c3-21&linkId=XMKIXX6SROGHRNQX
-
2015/02/16 13:54:14
Wiesz co, ja jednak nie zajmuję się dealowaniem czajnikami. Może to dobry pomysł na biznes :) W hotelu Hampton w Warszawie mają takie czajniki, ale nie pamiętam firmy, a nie chcą udzielić tej informacji przez telefon.
Alessi ma metalowy czajnik, ale niestety sitko jest plastikowe i nie ma regulacji temperatury. Cena ok 800-1000 zł.
Russel Hobbs ma też taki czajnik, lecz nie ma go w polskiej ofercie, tylko angielskiej.
Są jeszcze czajniki ceramiczne, trzeba iść do sklepu agd i pooglądać, bo czasem mają jeden plastikowy dzyndzel, który w zasadzie można urwać. Jednak nie spotkałam takich z regulacją.
-
Gość: Elle77, *.dip0.t-ipconnect.de
2015/02/17 12:29:34
Dzieki za info! Ja tez nie zajmuje sie dealowaniem czajnikow, nie moj fach ;) Chdzilo mi wylacznie o wymiane informacji o konkretnych modelach czajnikow, bez elementow plastikowych. Sprawdze tamte co podalas i bede zamawiac, dobrze, ze mamy internet. Fajny bardzo masz blog, niedawno odkrylam, nawet dla wegan cos sie znajdzie, dziekuje i pozdrawiam!