Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
ROZKWIASZCZONY BLOG KULINARNY - jadalne kwiaty i pyszne chwasty, słodkości bez jajek i bez mleka krowiego - Małgorzata Kalemba-Drożdż
Blog > Komentarze do wpisu

Po co piszę bloga kulinarnego?

Dlaczego piszę bloga kulinarnego?

A ch...olera to wie! Właśnie tak się nad tym zastanawiam, no co mi to potrzebne, skoro kosztuje to tyle nerwów? O kradzieży zdjęć już raz się żaliłam, teraz wzbiera we mnie jeszcze więcej żalu.

trochę inna cukiernia, troche inna cukiernia, pinkcake.blox.pl

Założyłam bloga, żeby się dzielić swoimi przepisami, własnymi pomysłami, rzeczami, które wykonałam samodzielnie. Ale to nie znaczy, że rzucam swoje wpisy w otchłań internetu mówiąc: Macie! Żryjcie! Bierzcie, co chcecie. Jest w internecie, więc jest niczyje. Nie, to są moje teksty i moje zdjęcia. Zrobiłam je sama. Publikuję je po to, żebyście mogły korzystać z moich przepisów we własnych kuchniach, a nie, żebyście je publikowały na Waszych stronach czy tablicach, pozbawione linków do mnie. A już na pewno nie po to, żebyście wysyłały je na konkursy, czy do gazet jako swoje!

Dlaczego my blogerki w ogóle publikujemy nasze przepisy? Osobiście nie wierzę w deklaracje tym blogerkom, które mówią, że chciały mieć wszystkie przepisy w jednym miejscu. Guzik prawda. W takim wypadku wystarczyłby plik worda, zeszyt albo segregator na wydruki. Pisanie w internecie z góry wyklucza użytek prywatny. My piszemy z próżności. Tak. Mniej lub bardziej rozbuchanej, ale próżności. Chcemy zatrzymać na dłużej ten moment przyjemności związany z ugotowaniem czegoś pysznego. Na tą myśl naprowadziła mnie mama Ewy, która mówiła o sensie robótek ręcznych. Wydaje mi się, że również kulinarne blogowanie wynika z faktu, że nasza (czyli mam, żon, kur domowych) praca daje bardzo krótkotrwałe efekty: ugotujemy, zjedzą, pochwalą (lub nie) i już. Koniec tematu. Nie budujemy mostów ani dróg, nie malujemy fresków, nie konstruujemy samochodów. Nasza harówka znika w kilka chwil. Naczynia pobrudzone, trzeba umyć, by znów móc je brudzić. A blog pozwala nam przedłużyć ten ulotny moment chwały, który towarzyszy słowu "dziękuję" wypowiadanemu przez wstającą od stołu rodzinę. Pozwala zachwycić innych ludzi, podbudować własne ego, pokazać, że codziennie my też tworzymy arcydzieła. Efekty naszej pracy mogą trwać dłużej. Czy to próżność, czy może pasja twórcza? Obie chyba się przeplatają. Ale dzięki blogom my też mamy przyjemność. Choćby z wspominania minionych kolacji, spotkań, smaków... Przyjemność płynącą z dopracowania estetyki wpisu, zrobienia ładnego zdjęcia. I najważniejsze, mamy też ogromną przyjemność dzielenia się tym dobrem, które udało nam się stworzyć, z dalszymi znajomymi, a także z ludźmi nieznajomymi. Nie tylko w Wigilię zostawiamy na stole dodatkowe nakrycie. Codziennie możemy ugościć naszym dziełem, naszym dobrem, zupełnie obce osoby.

Tylko, że niektóre z tych osób, biorą sobie naszą kolację i podają u siebie jako własną...

Czy Wy też tak robicie? Idziecie do cudzego domu, zabieracie rzeczy, które zrobiły inne osoby i wynosicie jako swoje? Bo właśnie tak postępujecie, kiedy moje zdjęcia i przepisy przypinacie na swoje tablice bez podania porządnego linka.

Przepisy kulinarne jako receptury nie są chronione prawami autorskimi, jednak teksty i zdjęcia już tak. Publikacja bez zgody autora całego tekstu i zdjęcia wykracza poza prawo cytatu, w związku z tym narusza własność intelektualną. Krótko mówiąc to jest KRADZIEŻ!!! W dodatku często te "inspiracje" są kompletnie pozbawione linków do źródłowego posta na blogu. Kliknięcie na adres źródła odsyła na stronę z innymi inspiracjami, a nie do bloga źródłowego. Nawet jeśli jest link, to zazwyczaj kliknięcie na zdjęcie prowadzi na stronę główną bloga, gdzie nie znajdzie się żadnych informacji na temat tego konkretnego przepisu. A resztą, po co ktokolwiek miałby przechodzić na moją stronę, skoro ma już cały przepis na Waszej tablicy? Po cholerę ma wchodzić jeszcze na bloga?

Co, kogo obchodzi, że to są moje zdjęcia, moje teksty, mój czas im poświęcony i one powinny być dostępne na mojej stronie, a nie w setkach Waszych kolekcji?

Może uważacie, że się czepiam? O co mi chodzi? Przecież jest podpisane adresem (nieaktywnym, ale jest). Ale popatrzcie: na zszywce moje galaretkowe piwo zostało obejrzane prawie 8000 razy (OSIEM TYSIĘCY!), na stylowych tort na 6 urodziny mojej Córci został przepięty prawie 600 razy. A wiecie, ile osób weszło na Trochę Inną Cukiernię z tych stron? W sumie przez pół roku, to było niecałe 20 przejść. DWA_DZIEŚ_CIA. Ciężko określić, ile razy moje zdjęcia i przepisy były rozpowszechniane np na Facebooku bez podania linku do źródła.

Czemu się czepiam? Że co? Że lajków nie dostanę, że mi statystyki nie idą w górę? Że jakaś inna dziunia dostanie pochwały od koleżanek, a nie ja? Tak, właśnie o to się czepiam. Bo te lajki, te wejścia, te komentarze, to jest moja zapłata za czas włożony w prowadzenie bloga. W przypadku blogerek, które z blogiem związały swoje domowe budżety, to jest wprost odbieranie im chleba od ust. W większości przypadków, blogerek takich jak ja, które piszą blogi dla przyjemności dzielenia się, po prostu odbieracie nam sens blogowania.

No żesz cholera jasna, nie okradajcie nas!!! Szanujcie nasze prawa autorskie, szanujcie naszą własność intelektualną. Nie podajcie naszych wpisów jako swoich, nie wysyłajcie naszych zdjęć na konkursy.

Dziękuję tym czytelnikom, którzy są kulturalni, którzy przekazując przepis znajomym podają pełny link, przypinają na tablicę zdjęcie z aktywnym odniesieniem bez całego tekstu, tak że ich czytelnik wchodzi również na blog źródłowy. Dziękuję dziewczynom, które korzystają z moich przepisów i mi o tym napisały. Dziękuję za każdy komentarz osobom, którym spodobały się moje wpisy lub które zainspirowałam do podjęcia własnych eksperymentów. Dziękuję, że szanujecie mój czas i wysiłek. Dziękuję, że nadajecie temu blogowi sens.

To wcale nie znaczy, że blogerkom trzeba cały czas kadzić, podlizywać się i wychwalać pod niebiosa, bo złapią focha. Wcale nie, bo konstruktywna krytyka też jest potrzebna. Za brak komentarza też się nie obrażamy. Po prostu szanujcie nas i nasz wysiłek.

Z poważaniem
Małgorzata Kalemba-Drożdż, czyli Pinkcake, autorka Trochę Innej Cukierni

P.S. Proszę bardzo, ten tekst sobie ukradnijcie i wklejcie na swoje strony. Droga wolna. Możecie go potraktować jako list otwarty.

P.S. 2. "Próżny" to brzydkie słowo, od razu przywodzi na myśl nadętego bufona, zapatrzonego w siebie. I już widzę, że kilka osób poczuło się urażonych. Tylko jak inaczej nazwać chęć zostania pochwalonym? Chęć pokazania swojego dzieła, z którego jest się zadowolonym? Chęć podzielenia się czymś, z czego jest się dumnym?

piątek, 12 kwietnia 2013, pinkcake
Tagi: gadanie
Komentarze
2013/04/12 04:56:52
Tak, to cholernie przykre - Twoja praca, Twój trud, Twój czas... a ktoś w przeciągu kilku sekund podpisuje się bezczelnie swoim nazwiskiem pod Twym dziełem;
Brak słów - tym razem z pewnością nikt nie UKRADNIE tego posta bo przecież nie jest przewidziana nagroda za takową tematykę ale może zastanowi się choć odrobinę i postawi w Twojej sytuacji... a może to będzie następna z tych ambitnych inaczej osób której to napluje się w twarz a ona powie że deszcz pada....
SYFFFF
-
Gość: Berry Straw, *.adsl.dyn.edpnet.net
2013/04/12 06:17:35
hej, a ja Twojego bloga odkryłam juz wieki temu i bardzo się zachwyciłam kwiatowymi przepisami i ciachami "z zupełnie innej beczki" :) Twoja praca i harówka blogowa ma sens, ponieważ jesteś WIELKĄ INSPIRACJĄ!!! i choć sama zbyt wiele nie korzystam z tych przepisów [z braku czasu na zabawe w prawdziwe, domowe gotowanie] to jednak zawsze bardzo chętnie czytam kolejny wpis :) i co do kradzieży tekstu i zdjęć masz ABSOLUTNĄ RACJĘ!!! to czysta podłość i chłodna kalkulacja, bez cienia refleksji. ot, taka zwykła chamówa i tyle. nie wyobrażam sobie jak mozna byc aż tak perfidnym, żeby podpisywac się pod cudzą pracą, więc nie dziwię Ci się, żeś mocno wkurzona. Ale wiedz jedno: JESTES NIEPOWTARZALNA!!! i dla mnie Twój blog jest jednym z THE BEST! ps. szkoda tylko, że nie zrobiłam z niego ani jednego dania, ani jednego placuszka nie upiekłam ani jednego kwaitka nie zeżarłam, mam stosy książek kucharskich, kupuję gazety z pięknymi fotami kulinarne, bo mnie kręcą a jak przychodzi do kucharzenia to i tak robię na szybko to co najprostsze i to co znam... czekam na czasy, kiedy będę mogła wcielać w kulinarne życie Twoje przepisy, tęsknie wręcz za tymi momentami i wierzę, że kiedyś w końcu nastąpią. może wtedy założę bloga i będę wychwalała Ciebie jako źródło inspiracji pod niebiosa :D mam nadzieję, że swoim komentarzem oslodziłam Ci choć trochę gorycz jaką czujesz w związku z opisaną przez Ciebie sytuacją. ja też bym się wkurzyła. wynika to pewnie z lenistwa i braku jakiejkolwiek refleksji... eeeeeeeeeeech, szkoda słów, poniewaz wydaje mi się, ze są to przypadki stracone i nawet Twój wpis niewiele zmieni i nie poruszy sumień złodziejek ... :/ porażka i tyle!
-
2013/04/12 08:07:15
Wyluzuj się, nerwy tracisz, a złodzieje i tak mają to w dupie.
A ja piszę bloga, żeby "podać dalej" - ktoś na początku mojej alergicznej drogi przez mękę podał mi pomocną dłoń, i to solidną, to teraz ja chcę pomóc.
PS. Ja Ci nic nie ukradłam! ;)
-
2013/04/12 08:16:55
Nie zgodzę się z tym, że każdy, kto mówi, że blog jest dla niego kuchennym pamiętnikiem i zbiorem przepisów, kłamie. Przecież jedna osoba może korzystać z różnych komputerów, w różnych miejscach, nie miałoby sensu tworzyć na każdym z nich odrębnego folderu z przepisami. Dostęp do strony internetowej jest milion razy łatwiejszy.
-
2013/04/12 08:30:22
Juz dawno zamierzałam napisać na swoim blogu podobny wątek. Sama spotkałam się z wieloma sytuacjami, że są osoby, które isnpirując się moim przepisem, podają go jako własny. Wystarczy, że doda lub wstawi iiny produkt i podpisuje się, że to jej pomysł. Otóż nie!!!! To, że zainspirujemy się czyimś przepisem, upoważnia nas do tego by podać źródło. Generalnie nazywa się to plagiatem. Autor, który pisze książkę lub artykuł robi przypisy i zobligowany jest do tego, że jeśli coś cytuje musi podać źródło. Internet, niestety pozwała na dokonywanie przez osoby, kradzieży nie tylko przepisów ale i zdjęć. I problem polega na tym, że dana osoba, która nic twórczego nie wniesie a skopiuje może mieć więcej komentarzy i wyświetleń niż właściwy autor. Ja mam doczynienia każdego dnia z prawem autorskim i wiem z czym to się wiąże. Dlatego, jeśli zainspiruje się danym przepisem, a zmieniam coś to stanowi to dla mnie element prawa autorskiego i podaję zródło inspiracji.Pozdrawiam i ciesze się, że powstają takie teksty.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/04/12 08:41:54
Moją pierwszą motywacją dla założenia bloga było właśnie zebranie przepisów w jednym miejscu. Zakładałam go dla siebie, ale ta motywacją zmieniła się po pierwszych komentarzach i odwiedzinach. Poczułam się doceniona bardziej niż w domu, oprócz zwykłego dziękuję od chłopaka, dla którego gotuję pojawiły się słowa uznania, ktoś coś wypróbował, powiedział o tym i wtedy już zaczęłam gotować także dla połechtania własnej próżności :) Kradzież zdjęć i przepisów jest przykra i strasznie denerwująca. Sama spotkałam się z tym, że mój przepis znalazłam na innym blogu jako własny i nie była to luźna interpretacja i mała inspiracja. Masz oryginalnego bloga i ja jak szukam kwiatowych przepisów idę do Ciebie. Już niedługo sezon, nie mogę się doczekać :)
-
2013/04/12 09:17:09
mnie na szczęście nie udało się trafić na swoje przepisy czy zdjęcia na nie swoim blogu ;) ale proceder jest powszechny i nie tylko Ty o nim piszesz, nie tylko Ciebie oburza. Mnie również! a sama kiedy inspiruje się jakimś przepisem zawsze podaje źródło ;)

pozdrawiam cieplutko ;)
-
2013/04/12 09:23:49
Zgadzam się w 100 % z tym co piszesz. Bardzo wiele razy sama widziałam jak blogerki nie podają źródła przepisu, przywłaszczajac sobie cudzy przepis. Niektóre podają ilość składników dodają jeden właściwie nieistotny jak zapach jakiś od siebie i publikują jako swój wymyślony. Kiedyś widziałam jak dziewczyna zrobiła tak z Twoim ciastem cukiniowo-kokosowym bez jajek ( który ja też piekłam dlatego zwrócił moją uwagę ). Aż mężowi to pokazałam. Teraz nie pamiętam co to był za blog ale łatwo będzie znaleźć w wyszukiwarce . Tylko wydaje mi się,że to trochę walka z wiatrakami bo jak ktoś już wcześniej pisał tacy ludzie nie robią sobie nic z tego faktu nawet jak im się zwróci uwagę.
-
2013/04/12 10:16:23
Jestem za w 100% - dzięki za napisanie tego wpisu :)
-
2013/04/12 10:27:29
Małgosiu, dobrze napisane, tylko czy to cokolwiek zmieni ? niestety wątpię.....
-
2013/04/12 10:29:12
święta prawda ....
-
2013/04/12 10:33:41
Mega wpis....podpisuję się rękoma, nogami i czym kolwiek jeszcze znajdę! Brawo!
-
Gość: , *.rev.snt.net.pl
2013/04/12 10:40:03
Bynajmniej się nie czepiasz. Masz prawo do ochrony Twojej własności intelektualnej. Zgadzam się z Tobą w 100%!
-
2013/04/12 10:45:49
Patysko i tytuł Bloga Roku spłynął po Tobie jak po kaczce? Nie cieszą Cię w ogóle miłe komentarze? Pisałabyś z takim samym zapałem, gdyby pies z kulawą noga nie zostawiał śladu na Twoim blogu? No nie wydaje mi się. Nie twierdzę, że zaczynamy pisać przepisy dla wielkiej chwały, ale pozytywne komentarze napędzają nas, daję energię do kolejnych wpisów.

Inspirowane smakiem, a czy na swoim blogu masz wyłączoną możliwość komentowania? Nie cieszą Cię pozytywne opinie? Na pewno przeczytałaś cały wpis?

Pyzo, pewnie nie wiele, ale przynajmniej nie siedziałam cicho ze świadomością, że nic nie robię. Nawet jeżeli nie wiele tym zdziałam.
-
2013/04/12 11:29:25
Gosiu obiema łapkami. Ja bardzo poważnie myślę nad jedną rzeczą, ale o tym już na prajwa.
-
2013/04/12 11:40:24
Takie wylewanie żali nic nie pomoże niestety, bo trafia tylko do stałych czytelniczek Twojego bloga z którymi nie masz problemu. Jest tylko jedna metoda na to - wielki znak wodny, którego się nie da wyciąć i tyle. Że brzydko? Albo będzie ładnie i przepinane bez korzyści dla Ciebie, albo będzie brzydko, ale dobrze oznakowane. :)

Nie dziwię Ci się, że się denerwujesz :). Żenada, ale tak to już jest u nas, taka mentalność. (Dlatego ja też się czepiałam Ciebie jak wrzuciłaś zdjęcie tymczasowe do sernika - bo nie było wiadomo czyje to jest, myślałam, że jest z innego bloga wrzucone jako "Twoje" ale nie wiem jak było, bo nie było napisane).

Więc dawaj wielki znak wodny i zacznij czerpać korzyści ze swoich pomysłów ;).

-
2013/04/12 11:41:58
A ja nie zgadzam się ze stwierdzeniem "Osobiście nie wierzę w deklaracje tym blogerkom, które mówią, że chciały mieć wszystkie przepisy w jednym miejscu. Guzik prawda. W takim wypadku wystarczyłby plik worda, zeszyt albo segregator na wydruki." . Sama piszę bloga żeby mieć wszystkie przepisy w jednym ogólnie dostępnym miejscu, bo nie zawsze mogę ze sobą zabierać zeszyty czy pliki. Choć mam je. Piszę to dla siebie i ewentualnie dla kogoś kto chce z tego skorzystać, bo nie raz proszono mnie o przepis. piszę wtedy kiedy mam czas i chęci, przy dwójce małych dzieci ciężko o te dwie rzeczy ale na szczęście nie mam takiego parcia że muszę koniecznie napisać posta, nie ważne że jest noc i zapałki na oczach. To ma być moja przyjemność.
-
2013/04/12 12:03:15
Małgosiu, nie spłynął, i wiesz, że miłe komentarze cieszą. Ale powód założenia bloga był właśnie taki. Wiem, brzmię nieprawdziwie, ale piszę najprawdziwszą prawdę :) Też mam kwacha, jak widzę, że ktoś zrobił coś jak ja, jak się upomnę, to jeden przeprosi i da linka, a inny strzela już nie powiem z czego, bo nie wypada. Nie zauważyłam natomiast, żeby mi ukradziono zdjęcie, ale to zrozumiałe. Taką kradzież mogłabym potraktować jak komplement :D
-
2013/04/12 12:05:31
Vegalio, tamto zdjęcie było moje, ja je zrobiłam i było podpisane, więc nadal nie rozumiem, czemu miałaś wątpliwości do kogo należy.

Iskiereczko, to wyjaśnij mi, dlaczego na blogu nie wyłączyłaś możliwości komentowania, dlaczego założyłaś fanpage na FB? Przecież można założyć sobie bloga zamkniętego, tylko dla siebie. Będzie wszędzie dostępny ale tylko jako Twój pamiętnik. Możesz zaprosić wyłącznie znajome osoby, kiedy poproszą o przepis. To "ewentualnie dla kogoś" to hipokryzja. Jeżeli wstawiasz przepisy w ogólnodostępne miejsce, to znaczy, że chcesz, żeby były ogólnodostępne. Chcesz, żeby ktoś wszedł i skorzystał. Fajnie by też było jakby ktoś uznał je za godne pochwały.
Niedosypiasz, poświęcasz czas na zrobienie i obróbkę zdjęć, pisanie postów, a przecież mogłabyś wtedy spać, pracować, albo bawić się z dziećmi. Ale nie, piszesz bloga, żeby był ładny, żeby był fajny. Czy to przypadkiem nie jest próżność?
-
2013/04/12 12:07:26
Podpisuję się rękami i nogami! Jeśli cokolwiek robię to jest to moje i tylko moje! To, że chcę to komuś pokazać, udostępnić, pochwalić to nie znaczy - dać w prezencie!
-
2013/04/12 12:08:38
Patyśka ale w przypadku takich ilości jak 8000 przepięć itd w grę wchodzi możliwość czerpania zysków ze swoich pomysłów i bloga, ale nie jest to możliwe, bo ten potencjał się rozmywa przez nieuczciwych przepinaczy, innymi słowy złodziei :)
-
2013/04/12 12:22:28
Patysko, ja też założyłam bloga, żeby się dzielić przepisami. Nigdy nie przypuszczałam, że będzie poczytny czy sławny. Z założenia i zawartości blog był i jest niszowy. Może określenie "próżny" brzmi zbyt pejoratywnie, ale właśnie to jest ta przyjemność z bycia pochwalonym. Ta frajda, że smakowało (choćby tylko z jedzenia oczami) komuś jeszcze.
Bardzo się cieszę, że mój wpis o diecie bezmlecznej przydał się setkom, a może i tysiącom mam alergików. Strasznie się cieszę, że moje przepisy sprawiły komuś radość. Że zdobywają serca nie tylko alergików. Ale to nie znaczy, że miło mi, kiedy złodziej nabija swoją kabzę, choćby tylko wirtualną, moją pracą.
Pierwszą kradzież można uznać za komplement, ale piątą? Dziesiątą? Setną? Wysyłasz swój oryginalny pomysł na konkurs, a tam już trzy takie same przepisy spisane słowo w słowo od Ciebie. Fajne to?
A skoro Tobie wystarcza "podaj dalej", to po co upominasz się o linki do przepisów, o banery akcji? Hę? Ja Ci nie odbieram Twojej prawdy i Twoich pobudek, ale może warto się chwilę nad nimi zastanowić.
-
2013/04/12 12:31:06
Napisałam że jeśli jestem zmęczona to nie piszę bo to moja przyjemność jest a nie mus, posty powstają wtedy kiedy mam naprawdę chęć napisać i siły na to. Blog jest publiczny, bo korzysta z niego większość moich znajomych i ich znajomi. A jeśli się znajdą osoby spoza tego grona które chcą czytać to fajnie, cieszę się z tego, ale nikomu tego nie nakazuje. Ostatnio miałam komentarz od anonimowej osoby, że nieładnie jej odpowiedziałam i że na taki blog się niechce wracać. Napisałam jej na to szczerze, że ja nikomu nie każe wchodzić i czytać jeśli mu się nie podoba, bo to nie jest mój cel. I na bloga uwierz że poświęcam mało czasu, żadne zdjęcie prócz znaku wodnego (co zajmuje parę sekund) nie jest w żaden sposób przerobione. Zdjęcia są robione zwyczajne, takie proste jak podaję na talerz (pstryknięcie aparatem czas 1 minuta), bo mają odzwierciedlać prawdę a nie zaaranżowane inaczej potrawy.
-
2013/04/12 12:39:41
Szkoda, że nie ma tutaj możliwości bezpośredniej odpowiedzi na komentarze innych osób :(

Do Inspirowane Smakiem - przecież jest taki wynalazek jak pendrive, poczta google oferuje tworzenie i przechowywanie dokumentów tekstowych, arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji, na hotmailu można mieć utworzony wirtualny dysk o ogromnej pojemności i wrzucać na niego, co dusza zapragnie... A jeśli chodzi o zapisywanie czyichś przepisów... dziwią mnie usprawiedliwienia osób, że chcą mieć swoje ulubione przepisy w jednym miejscu, a następnie kopiują i przerabiają (bądź nie) zdjęcia, tekst i zazwyczaj mienią to jako swoje, ewentualnie wspomną, że to nie ich i nie podadzą źródła... albo podadzą nieaktywne źródło... W Google Chrome jest taka funkcja jak synchronizacja przeglądarki ze swoim kontem Google (jeśli macie tam pocztę) i obojętnie na jakim komputerze później się pracuje, byle byłaby tam zainstalowana przeglądarka Google Chrome i ma się te same odnośniki na pasku zakładek, te same foldery w ulubionych. Wystarczy synchronizacja danych czy jakoś tak. Nawet w pracy miałam dostęp do wszystkich moich linków. Jak dla mnie świetna opcja. Problemu w tym nie widzę. Zanim zdecydowałam się prowadzić bloga, notowałam przepisy na różnych kartkach (latających luzem;))), korzystałam też z przepisów mamy (stary, pożółkły zeszyt - podejrzewam, że w wieku zbliżonym do mojego), a potem coś nawet potworzyłam sobie w Wordzie w szablonie przypominającym książkę kucharską ;) Jak się chce, to się da.

Do Wszystkich :)
Ludzie, którzy bezczelnie kopiują przepisy i zdjęcia, a następnie mienią je jako swoje lub piszą, że to nie ich, tylko chcą mieć to w jednym miejscu, chyba urwali się z choinki... Gdybym weszła sobie na stronę jakiegoś czasopisma, zaczęła kopiować artykuły ze zdjęciami, nawet nie podając się za ich autorkę, zapewne od razu miałabym odzew, ale tego nie robię. Nie czyń bliźniemu, co Tobie nie miłe - niektórzy chyba tego nie znają... albo wyparli ze swojej pamięci.

Moich zdjęć nie widziałam na obcych blogach (i dobrze!), może są za mało atrakcyjne ;) (też dobrze!). Prowadzę bloga dla siebie i dla tych, którzy chcą go oglądać, nie dla korzyści materialnych. Mam z tego satysfakcję z prowadzenia bloga i radość z odwiedzin wirtualnych Gości, 1 produkt, który otrzymałam do testowania i udział w 1 warsztatach kulinarnych (fajna przygoda). Wkurzyłoby mnie jednak, że ktoś zawłaszcza sobie coś mojego. I wkurza mnie, jeśli na innych stronach widzę przepisy i zdjęcia skopiowane z blogów, które lubię. Jak coś takiego widzę, od razu zgłaszam. Trzeba robić z tym porządek. Nie można dawać na to przyzwolenia, na taką samowolkę.
-
2013/04/12 12:41:07
Gosiu ja też podpisuję się pod tym, co napisałaś.
Szkoda, że takie teksty muszą powstawać :(
-
2013/04/12 12:41:52
Ups, sorry, ależ się rozpisałam.
Wybaczcie, czasami mam do tego skłonność.
Pozdrawiam.
-
2013/04/12 12:44:04
Iskierko, ale czemu Ty się oburzasz? Czy ja mówię, że każemy komuś wchodzić na nasze blogi? Czy ja mówię, że nie piszemy dla własnej przyjemności? Nie, bo to też jest prawda. Gdyby to był przymus, to żadna z nas by tego nie robiła. Piszemy dla siebie, ale udostępniamy wszystkim. Z jakiegoś powodu. A dlaczego wstawiasz znak wodny? Bo to Twoje! Skoro tak bardzo boli Cię ta "próżność", to może bardziej wolisz "chęć pochwalenia się". Czy tak brzmi dla Ciebie lepiej? Bo moim zdaniem nie zmienia natury zjawiska.

Lidko :) Też żałuję, że blox nie umożliwia drzewa komentarzy :(
-
2013/04/12 13:40:22
Małgosiu, dawno żadnego tekstu nie przeczytałam z TAAAAKIM zainteresowaniem. Zgadzam się w 100 % ! Wkurzają mnie złodzieje- nie tylko ci sklepowi, ale też ci "blogowi". Konkursowicze od siedmiu boleści, którym nie chce się samym nic przygotować, tylko kradną cudze teksty i zdjęcia. I myślę, że nawet, gdyby Twój tekst miał uświadomić tylko jedną osobę, że takie postępowanie jest niedopuszczalne, to zawsze będzie to choć jedna osoba więcej. Gdy sama zaczynałam blogować, chciałam po prostu zebrać swoje przepisy w jednym miejscu- przynajmniej tak mi się wydawało. Z biegiem czasu doszłam do wniosku, że to właśnie próżność spowodowała, że go nie ukryłam, tylko uczyniłam ogólnie dostępnym. Bo to jest cholernie miłe, jak ktoś skorzysta z naszego przepisu i napisze, że mu smakowało, albo że chociaż się zainspirował, czy też gdy czytelnik podrzuci nam jakiś ciekawy pomysł, albo poprosi o przepis na konkretne danie. To jest tak miłe, że blogowanie jeszcze bardziej nas uzależnia i cieszy. Gdy ktoś jednak kradnie naszą pracę, to się wkurzamy i mamy ochotę krzyczeć ! Dziękuję :) i pozdrawiam, Bernadetta
-
2013/04/12 13:49:24
Małgosiu, masz stuprocentową rację, i nie trzeba szukać grzecznych określeń - to jest regularna kradzież elegancko zwana naruszeniem praw autorskich. Jeśli mam się usprawiedliwiać, to powiem, że tylko dwa razy się upomniałam. Raz przeproszono, raz rżnięto niemca. A potem tak mi jakoś zwisło... Ale chodziło o przepis. Bo gdybym zobaczyła gdzieś swoje zdjęcie, to pewnie zareagowałabym ostro.
Cóż Ci tu na pocieszenie napisać... Że takie są minusy bycia blogowym celebrytą? Musiałabyś chyba zatrudnić kogoś do wyszukiwania takich kradzieży. A swoją drogą ciekawe, czy są jakieś możliwości prawne w takich sprawach...
-
2013/04/12 13:52:11
Gosiu, a ja się podpisuję rękoma i nogami. Też mnie jasny szlag trafia, gdy widzę moje zdjęcia i przepisy skopiowane słowo w słowo na innych blogach. Piszę bloga dla siebie, bo sprawia mi to przyjemność, ale piszę go też dla innych i nie mam zamiaru udawać, że tak nie jest. Ciągle traktuję to jak pasję, ale nie znaczy to, że daję przyzwolenie, aby ktoś wykorzystywał moją pracę.
Obawiam się jednak, że nasz protest i tak niewiele zmieni.
-
2013/04/12 13:55:59
Pytałaś jeszcze po co się upominam o banery akcji (?). Otóż po to, by przestrzegać zasad. Skoro zasada dodania wpisu do akcji jest taka, że ma być baner, to baner ma być.
-
2013/04/12 14:14:46
Ja się nie oburzam, i zgadzam się z Twoimi słowami z wyjątkiem tego właśnie, że można pisać blog dla siebie, by mieć to ogólnie dostępne, bo jak dla mnie nie koliduje to z czerpaniem radości z dzielenia się z innymi. A znaki wodne mam właśnie dlatego, że za nim zaczęłam pisać bloga czytałam dużo na temat, że ludzie kradną zdjęcia.
-
2013/04/12 14:39:31
A ja się nie zgodzę z jednym zdaniem - możesz mi nie wierzyć, że założyłam bloga po to, żeby mieć wszystkie przepisy w jednym miejscu ze ZDJĘCIAMI, taki był mój cel, z czasem cele się pozmieniały, ale owszem, posiadałam przepisy i w zeszycie i w Wordzie - licha sprawa, bo bałagan był w nich straszliwy, a znaleźć coś był wielki problem. (obydwie wersje nadal posiadam - nie korzystam, za to prowadzenie bloga motywuje mnie do tego, by moje zdjęcia nie wyglądały jak psie rzygowiny - wszak tak, jak piszesz nie jest to już mój prywatny użytek i staram się być odpowiedzialna za to, co umieszczam na swoim blogu - nie chciałabym, aby ktoś przez moje zdjęcia miał torsje, czy cuś). Tak, będę to zawsze powtarzać - chciałam mieć przepisy ze zdjęciami w jednym miejscu, nie zdając sobie sprawy, że blogowanie to taka poważna sprawa i daje tyle satysfakcji i podniet.
A potem już się zgadzam ;) to fakt, uwielbiam tę próżność, tę satysfakcję, kiedy mogę ugotować coś smacznego, jem to i stwierdzam - to jest zajebiste, kocham siebie!

A co do plagiatów, czy brania sobie moich tekstów bez podania w cudzysłów - nie mam siły już zwracać uwagi. Kilka osób się na to za mnie śmiertelnie obraziło. Za to, że ja piszę wszystkie swoje teksty sama i nie zgadzam się, żeby ktoś je po prostu kopiował - dla mnie stworzenie jednego przepisu to czasami nawet kilka godzin długiej pracy, a ktoś to tak po prostu bierze, twierdząc, że "to po cholerę publikujesz swoje przepisy skoro nie chcesz, żeby ludzie z nich korzystali?" - chcę, korzystajcie, smakujcie, zarażajcie się pasją do gotowania, ale moja praca jest moją pracą. Szkoda, że niektórzy widzą to tylko przez pryzmat tego, że "skoro ja to ugotowałem to mogę sobie wziąć Twoją treść z bloga, a skoro to udostępniasz to się na to zgadzasz".

Ze strony Stylowi nie mam wejść na bloga, a moje ziemniaki również zostały podpięte kilka tysięcy razy - oczywiście przepis wklejony bez użycia cytatu, a przypinka kieruje do adresu zdjęcia, a nie do przepisu na blogu :/ bezczelne smarkule.

Wiele raz myślałam o tym, żeby zamknąć bloga, tak, żeby mieć go po to, po co go założyłam - być egoistką, ale czuć, że jest sens w prowadzeniu go. Ale po prostu nie potrafię, uzależniłam się i wiem, że są ludzie, którzy doceniają moją pracę i ją szanują.

Pozdrawiam,
Domi

P.S. Wklejam AKTYWNY link na swoją tablicę :)
-
2013/04/12 15:08:58
I ja się podpisuję w całej rozciągłości!! W końcu ktoś głośno powiedział to, co dawno powinno być powiedziane. Nie rozumiem tylko, dlaczego inni się irytują, że nie mogą ode mnie kopiować i kraść mojej własności :(
Może nie do wszystkich, ale do jakiejś przynajmniej części osób ten tekst dotrze, bardzo chcę w to wierzyć.
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję wpisu!
-
2013/04/12 15:56:23
Doskonały teks! Nic dodać, nic ująć! Dziękuję za ten wpis! Pozdrawiam Viola
-
Gość: Taste it!, *.dynamic.chello.pl
2013/04/12 16:09:18
zgadzam się jeśli chodzi o kopiowanie zdjęć i wstawianie ich da strony jako swoje dzieła! same przepisy kulinarne to moim zdaniem już trudniejszą sprawa. spotkałam się z tym że ten sam przepis był publikowany w dwóch zupełnie różnych książkach. Kto jest jego autorem? gazety też często powielaja te same receptury czy to na sernik czy to na zupę. ale przepis przepisem a trud w zrealizowanie go, zaaranżowane wyglądu potrawy i jeszcze super zdjęcie- kradzież i to bardzo chamska
-
2013/04/12 16:13:00
Podpisuję się obiema rękami pod wszystkim, co napisałaś. Niestety kradzież zdjęć i tekstów, która jest obecnie tak rozpowszechniona, odbiera radość z blogowania i jest źródłem niepotrzebnych nerwów. Przykre jest to, że tak wiele osób nie potrafi uszanować pracy innych.
-
2013/04/12 17:29:02
Święte słowa kobieto! Wydaje mi się, że te wszystkie nasze blogerowe problemy związane z plagiatami naszej pracy wynikają z nieświadomości użytkowników Internetu. Bo przecież jest tyle stron z obrazkami, tyle inspiracji, tyle zdjęć - bez linków - tłumnie odwiedzanych przez młodsze i starsze grono użytkowników. Ale powiedzmy sobie szczerze - statystyczny Kowalski czy Kowalska może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że to co robi jest złe. Nie bronię ich - i wręcz przeciwnie przy każdym napotkaniu takiej działalności staram się prostować, jednak nie naprawisz świata w 5 minut.
Dla mnie gorszym problemem i bardziej bolą plagiatujące blogerki. Blogi na których nie ma źródeł inspiracji lub co gorsza są kradzione zdjęcia. Osoby świadomie wysyłające nieswoje prace na konkursy - tu jest pies pogrzebany.
Mam nadzieję, że z czasem sytuacja ta ulegnie zmianie i przestaniemy pamiętać o systemie który przyzwyczaił ludzi do takich a nie innych zachowań.
-
2013/04/12 17:51:58
Pinkcaku kochana! Od bardzo dawna śledzę Twojego bloga. Nic dotychczas nie skomentowałam, ale tutaj muszę się z Tobą całkowicie zgodzić!!! I tekst ten zachęcił mnie do częstszego komentowania, a co! :) Pozdrawiam Cię serdecznie i nie będę Ci pisać- nie przejmuj się- bo znam siebie i wiem, że gdyby ktoś wykorzystywał moje zdjęcia, czy przepisy, bardzo bym to przeżywała, bo taka moja natura... Ale głowa do góry, na szczęście masz takich fanów, jak ja ;)
-
2013/04/12 17:58:34
Twój tekst jest boski i bardzo bardzo prawdziwy. Bloguję od niedawna, ale zawsze dodaję link do wpisu na blogu skąd jakiś wypiek wzięłam, ba nawet powiadamiam o tym blogerki w komentarzu pod wpisem, z którego czerpałam.... przyślij przepis ba wysyłam, ale tylko swoje... ale z tym trzeba wyjść z domu. fair play w życiu.
-
2013/04/12 18:44:52
Ja traktuję swój blog głównie jako swój notatnik kulinarny. Prowadzę go głównie dla siebie, chociaż nie powiem, ale bardzo mi miło gdy ktoś mnie znajdzie i napisze coś przyjemnego. A załozyłam go na livejournal, gdzie trudno jest go wypatrzyć :) A i tak zdarzyło mi się, że jakaś osoba ukradła moje zdjęcie i wstawiła na konkurs u Olgi. Trafiło się, że zaszłam na blog Olgi, własnie na ogłoszenie wyników konkursu. Gały jak pięć złotych wywaliłam, jak zobaczyłam swoje zdjęcie, mając świadomość że na pewno nic nie wysyłałam. Z Olgą wyjaśniłyśmy szybko całe nieporozumienie, panna została się z niczym a ja otrzymałam słodką przesyłkę wraz z książką Olgi :)
I wiem, że bardzo boli jak człowiek widzi swoje zdjęcie, swój tekst podpisane przez kogoś innego jako "autora" . I też mnie wtedy szlag trafia i ostro reaguję
-
Gość: Anna Fuskińska, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/12 18:56:53
a ja uważam ze blog może być formą zbierania przepisów i porządkowania ich. Sama tak robię i przez dwa lata uzbierała się ich niezła kolekcja, uważam, że jestem wstanie osiągnąć to co może być nazwane kompletną książką kucharską. A co do kopiowania, rozumiem wasze racje, ale moze najpierw odpowiedzmy sobie, czy przez okres jak działa internet, niegdy nic nie skopiowałyscie? żadnego zdjęcia? żadnego fajnego tekstu, za który dostałyście poklask i niekoniecznie na wstępie zaznaczyłyście że jest wasz? nie wydaje mi się. Więc może zamiast płakać że ktoś wam wasze teksty podbiera, to może nie udostępniajcie ich? a jeżeli ktoś już je skopiował i rozpowszechnił, nie koniecznie w waszym imieniu, to może potraktujcie to jako powód do dumy, że z pośród tylu blogów to właśnie wasz tekst okazał się tym najlepszym?
i żeby nie było też mam bloga kulinarnego,
pozdrawiam
-
2013/04/12 19:55:17
Iskiereczko, ja wcale tego nie neguję. Nie przeczytałaś dokładnie. Piszemy dla siebie, co nie wyklucza pisania dla innych.

Domi, nie jest moim celem demaskowanie kogokolwiek, ale wcale Ci nie wierzę w tej jednej kwestii. Z tego co pamiętam, to na początku blogowania miałaś u siebie tekst o wzajemności komentowania. Dla mnie to wyklucza pisanie wyłącznie dla siebie.

Od-kuchni, zgadzam się, ale przy 3000 blogów statystyka rozkłada się w ten sam sposób co w całości społeczeństwa.

Anno, ja tego nie neguję. A na Twoje pytanie odpowiedź brzmi: nie. Nie. To się nazywa uczciwość, wiesz? I nabywa się tego w czasie dorastania.
I powiem Ci jeszcze, że kiedy byłam nastolatką i spisywałam przepisy w zeszycie, to na dole pisałam skąd ten przepis pochodzi. Wszystkie moje prace, artykuły pisałam zawsze własnymi słowami. Skoro uważasz, że kradzież jest miła, to zostaw swój dom otwarty jadąc na wakacje i bądź dumna, jak później zobaczysz rzeczy, na które pracowałaś, u obcych ludzi. I bądź tak uprzejma i podaj adres swojego bloga. Podam ogłoszenie, że Twoje zdjęcia można bezpłatnie wykorzystywać.
-
2013/04/12 20:23:34
AMEN!!!!!!!!!!!
-
2013/04/12 20:53:45
Jak zobaczyłam ten tekst to bardzo mi sie to spodobało. Dlaczego, bo może moje zdjęcia nie sa az tak piękne, żeby je kraść, choś tak jak Twoje znalazły sie tu i ówdzie i maja po kilkaset wejść. Szkoda, że nie na moim blogu. Zgłosiłam to do administratora strony, ale nie wiem jaki jest odzew. Mnie bardziej męczy mysl, że moje pomysły sa kradzione. Wielokrotnie widziałam, że na niektórych blogach jest identycznie wyglądająca dekoracja, czy ułożenie czy inne rzeczy. Czytam i ogladam i oczom nie wierzę, jak link prowadzi gdzieś indziej niż do mnie. Niestety to taka dziwna praktyka, z ktora trudno walczyć. Czasem mam ochote napisac do delikwentki i poprosić o zamieszczenie prawidlowego źródła, raz spróbowałam i dowiedziałam sie, że przepis pochodzi z jakiejś gazetki. Może i tak, nie kupuję gazetek kulinarnych bo sama tworze moje dzieła, ale na 100% wiem, że nikt wczesniej przede mną takiego pomysłu nie miał. To cos jak z Twoim piwem, które było przez Ciebie wymyślone. Pamiętam dokładnie kiedy. Tyle chciałoby sie napisać, ale brakuje słów. Ludzie nie szanuja naszej pracy. Jest tak jak napisałaś.
Dwie rzeczy jakich ja osobiście jeszcze doświadczyłam.
Komentarze - niestety nie dysponuje wystarczająca ilościa czasu na pisanie komentarzy, bo trzeba sie odwdzięczyć. Nie podchodze do tego w ten sposób. Bardzo cenie sobie to, że osoby, które komentuja moje wpisy robia to bezinteresownie, ja natomiast pisze komentarz tam, gdzie jestem czyms zachwycona. Nie preferuje stanowiska komentarz za komentarz.
Co do książki kucharskiej w internecie. Tu zgadzam sie z kilkoma osobami. Moj blog jest moja książką. Często potrzebuję skorzystac ze swoich zdjęć i przepisów będąc poza domem, mam je w internecie więc jest to dla mnie wygoda.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że sumienia sie ruszyły.
-
2013/04/12 23:27:23
Brak zrodla to niestety problem wielu blogerow. Owszem sa tacy, ktorzy publikuja prawie wylacznie autorskie przepisy ale wiekszosc przyrzadzajac potrawe inspoiruje sie przepisem z innego zrodla. Czy to jakas ujma na honorze podac jego zrodlo? Odnosze wrazenie, ze tak. A agragetory typu zszywka i stylowi to porazka. Po mojej interwencji usuneli moje wpisy, ktorych tak na prawde nie bylam w stanie zliczyc, ale na oko jeden przepis pojawial sie ok. 800 razy (jak wyliczylas te 8tys?), ale to walka z wiatrakami. Zaraz pewnie pojawia sie nowe. Tutaj problem rozwiazalby brak mozliwosci dopisywania czegokolwiek do linka. Tylko link i zdjecie, jak na pinterest, ktory byl wzorcem. Polak jednak potrafi przedobrzyc... i to co pierwotnie bylo dobrym pomyslem stalo sie zlym.
-
2013/04/13 07:43:30
Fakt, przyznaję Ci rację, że była u mnie taka formułka, ale pojawiła się po pierwszych komentarzach :)
I wiesz, zaczęłam poważnie zachodzić głowę, po co tak naprawdę założyłam bloga? Tak, jednym z powodów było zgromadzenie przepisów, ale zaraz przychodzi chęć zabicia nudy i inne...
Prawdą jest, że powodów, dla których w TEJ chwili bloga prowadzę są dziesiątki i jednym z nich jest właśnie ta rozkosz gotowania i dzielenia się tym z innymi. Nigdy nie pomyślałam, że będę miała tylu fanów, tylu czytelników, mój blog czasami mnie przerasta, bo miał być mój i właściwie od początku powinnam go zamknąć tylko dla siebie.

Jak zakładałam bloga, to nie było takich epidemii (a może już nawet pandemii?) - epidemii blogów i para-blogów kulinarnych ani epidemii kopiowania, a wszystko dlatego, że ludzie zobaczyli, że na blogach można"tyle ugrać", bo przecież są konkursy dla blogerów, blogerzy mają umowy, dostają książki, produkty spożywcze "za darmo" - a to, że ktoś tym blogerom ukradnie ich pracę, żeby mieć jedno lub wszystkie z powyższych - wystarczy zasłonić się argumentem, że "tworzę sobie swoją książkę kucharską" i kto się uczepi? ;)
(Na pewno ktoś, kto ma ochotę powalczyć w sądzie o swoje prawa autorskie, wygrać sprawę i dostać spore odszkodowanie)

Swoją drogą też chętnie poznam adres bloga, który jest książką kucharską z ukradzionymi zdjęciami i treściami z innych stron :)

W każdym bądź razie cieszę się, że na pomysł prowadzenia bloga wpadłam dwa lata temu, a nie pół roku temu - jak go zakładałam, to blogosfera nie przeżywała jeszcze oblężenia - a ja znałam ledwie dwa kulinarne blogi, na które zaglądałam. Teraz tych blogów jest tyle, że ciężko zapamiętać jakiś oprócz tych, które odwiedza się stalle od dawna.

Aha i myślę, że do osób, które tak sobie chodzą i przywłaszaczają prace autorskie ten tekst raczej nie trafi - przykład mamy powyżej :)

Miłego weekendu!
-
2013/04/13 18:22:11
Thiessa, masz rację, to nie boli. Z tym, że tutaj właśnie wychodzi ta negatywna strona blogerskiej próżności. Każdy chce uchodzić za wielkiego kreatora w kuchni, wiec wstydzi się przyznać, że coś gdzieś wypatrzył.
Pinterset i pinspire maja limit znaków, jakie można wprowadzić pod zdjęciem, niestety nasi mistrzuniowie go nie dali, stąd te wypaczenia. A 8000 wzięło się stąd, że tu jest ponad 7500 przepięć: zszywka.pl/p/do-jasnego-piwa-uzylam-galaretki-cy-1019729.html
Tu 400 zszywka.pl/p/zrobic-psikusa-swojemu-facetowi--1652754.html
tu 250 zszywka.pl/p/piwko-nie-piwko-124774.html
tu 180 zszywka.pl/p/jasne1-galaretka-cytrynowa2-torebki-1032705.html
i jeszcze kilka mniej licznych przepięć więc w sumie wychodzi w tym momencie 8 tysięcy.

Domi, czytam Twoje słowa z lekki uśmieszkiem, bo dwa lata temu było już ponad 1500 blogów, które wykończyły stary durszlak;) Wtedy to było poprostu modne. Niczego nie chcę Ci tym udowadniać, ani odbierać prawa do indywidualnej decyzji o pisaniu bloga, bo to, że założyłam swój, kiedy blogów było ledwie 100 do niczego mnie nie nobilituje, ani nie stawia wyżej w jakiejkolwiek hierarchii. Bo Ty masz np więcej wejść;) I nie o to chodzi, żeby ktoś był lepszy, czy gorszy. Weterankami moim zdaniem mogą się nazywać wyłącznie te dziewczyny, które prowadziły blogi przed 2008 rokiem, a ich jest tylko kilkanaście. To one są odpowiedzialne za tą cudowną atmosferę, jaka pierwotnie ponowała w kulinarnej blogosferze. I to one wszystkie mogą z pobłażaniem patrzeć na nas nuworyszy;) I niestety część z nich zrezygnowała. A jakość bloga moim zdaniem ocenia się po uczciwości, zaangażowaniu autora i satysfakcji, jakiej blog dostarcza właścicielowi i czytelnikom. Liczby, daty nic nie znaczą.

Natomiast masz rację, że najwięcej krzywdy kulinarnej blogosferze wyrządziły osoby, które się przyznały do wielkości zarobków. Poszła fama, że na blogach można zbić łatwą kasę i zaroiło się od cwaniaków i wyłudzaczy. Niestety już nikt głośno nie powiedział, że aby blog zarabiał, to musi być wartościowy, trzeba na niego ciężko codziennie pracować, a przepisy podawane bez polotu i pasji nie przysparzają czytelników. I tak naprawdę ilość blogerów, która blogami zarabia na życie, jest niewielka. Reszta pisze po prostu dla własnej frajdy.

A czy mój wpis przyniesie jakieś rezultaty? Na pewno nie przyniesie rezultatów siedzenie cicho i nicnierobienie. Może, jeżeli więcej z nas szczerze napisze, co myśli, to może dotrze to do większej ilości osób. Ja napisałam też do administratorów wymienionych wyżej portali. Wy też piszcie, może odniesie to jakiś skutek. Pewnie zatwardziałych cwaniaków nie przekonamy, ale jest dużo osób, które prawa autorskie łamie nieumyślnie, bo nikt im nie powiedział. Więc mówmy o tym my.
-
2013/04/13 22:39:07
Poruszyłaś ważny temat. Masz rację, że kradzież należy krytykować jednoznacznie. CZarne jest czarne a białe jest białe. Kropka. Bez dyskusji. Nigdy nie zrozumiem i nie zaakceptuję kradzieży. Takie zachowania trzeba negować. Przykre i dołujące, że niektórzy kopiują słowa, zdjęcia i posyłają w świat jako swoje własne. Powinno być im wstyd.
Znam Twojego bloga od niedawna, ale bardzo lubię tu zaglądać i jak wiesz po moich komentarzach testowałam też Twoje wypieki. Pozdrawiam cieplutko.
-
Gość: jambana, *.adsl.inetia.pl
2013/04/14 12:11:56
Dziękuję, za wszystkie Twoje przepisy. Jestem mamą małej alergiczki z azs . Zagubionej w kolejnych zakazach i poszukiwaniach przepisów. Nie mogę kupić nic gotowego dla mojego dziecka. Codziennie siedzę w garach min 1-2 h . Dzięki Twoim przepisom powoli odnalazłam się w kuchni małego alergika . Korzystam z nich od roku, zawsze chcę coś dziękczynnego napisać, dzisiaj jak zobaczyłam Twojego posta przestraszyłam się,że może za sek zamkniesz ten rozdział w swoim życiu. Dziękuje! Dziękuję! i trzymam kciuki za kolejne pomysły, które skradły serca całej mojej rodziny .
-
2013/04/14 15:36:34
Myslalam, ze to nie przypiecia, ale ilosc ogladaczy przepisu.
Raczej chodzilo mi o stylowych, bo tam nie mam pojecia jak to zliczac. Zanim napisalam do nich, zeby usuneli zdjecia z mojego bloga udalo mi sie tylko na oko okreslic ile tego jest.
Tutaj przykld z pierwszego lepszego bloga jak to wyglada
stylowi.pl/zrodlo/dariaanna.blogspot.com
-
2013/04/14 16:05:33
Jambana, bez obaw, nigdzie nie uciekam ;) Wcale nie miałam zamiaru wyłudzać komentarzy, tylko podziękować za te spontaniczne;) To naprawdę wielka frajda, mieć świadomość, że komuś zrobiło się przyjemność.

Thiessa, na stylowych ta liczba, to ilość kolekcji, w których jest. Więc nawet jeśli zdjęcie się powtarza, to już się nie liczy kilkukrotnie.
-
2013/04/14 21:29:26
Hej, zgadzam się absolutnie, tylko: Nie jestem mamą, żoną ani kurą domową :) No może tym ostatnim to tylko troszeczkę, z własnej woli w czasie wolnym, no i są jeszcze panowie ;)
-
2013/04/14 21:54:09
Bardzo prawdziwy tekst .... powiem szczerze, ze ja jestem zdziwiona tą kradzieżą zdjeć i nie tylko zdjęć .... obojętnie czy to zdjecie czy samochód, jeśli coś jest czyjąć własnością to czyjąć i przywłaszczenie sobie to po prostu kradzież. Ja ostatnio odkrywam coraz wiecej swoich zdjeć w sieci ... często po napisaniu e-maila sa usuwane, ale mam tez jeden przypadek, z którym w tym tygodniu idę na policję ....bo mam po prostu dośc ... taki tekst jak Twój jest potrzebny ....tylko, żeby choć jeden z tych kradnacych zdjecia to przeczytał i zrozumiał o co nam chodzi to byłoby już dobrze. Pozdrawiam
-
2013/04/15 08:03:12
Gosiu - byczyłam się w Anglii od piątku więc nie widziałam Twojego komentarza u mnie na blogu - jeśli chodzi o link to nie mam nic przeciwko, ale też może zostać jak jest. W Anglii spotkałam się z moją siostrą (tą od robótek ręcznych), która przywiozła mi z Polski Twoją książkę. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ją mam :)))
-
2013/04/15 10:00:59
Jolu, mnie się wydaje, że więcej z nas powinno o tym temacie napisać. Im więcej tym lepiej. Moje statystyki są raczej skromne, a problem dotyczyć nas wszystkich.

Ewciu, mam nadzieję, że Cię nie rozczaruje zawartość :)
-
Gość: dakina, *.chelmnet.pl
2013/04/15 11:32:06
kradzieży zdecydownanie mówie NIE!!!! to podle i celowe krzywdzenie osób ciężko pracujacych na swój wizerunek i to im należą sie holdy i slowa uznania!!!! Nie zlodziejkom!!!! A blogi przyciagaja , nie da sie ukryc. I co z tego że, mam w folderze setki kulinarnych stron , z setkami przepisów , skoro są one bezduszne- bez zdjęć , bez komentarzy, sa żywcem przedrukowywane z jakis książek , nie wiadomo nawet , czy ktos je kiedykolwiek próbowal.....a na blogach tak fajnie-domowo, kolorowo, kuchennie, można obejrzec , poczytac komentarze, można zapytać...itp,itd.Dlatego miło jest wpaśc na ten czy tamten blog.W czystych zamiarach.Zeby spróbować czegoś nowego, żeby zmierzyc z wlasną niewiarą w swoje umiejętności, żeby, ....można gadać i gadać.Dla wiecznie uczących sie ,takich jak ja, blogi są cudownym wynalazkiem. Bardzo za nie dziękuję wszystkim blogerkom!!!! Zyczę powodzenia i jak najmnie stuacji , o których dziś czytamy!!! Nie zrazajcie sie , kochane, my zwykłe "odbieraczki" potrzebujemy Waszych cennych rad!!! Pozdrawiam ciepło!!!!
-
Gość: klott, *.adsl.inetia.pl
2013/04/15 18:40:18
"kradzieży zdecydownanie mówie NIE!!!! to podle i celowe krzywdzenie osób ciężko pracujacych na swój wizerunek i to im należą sie holdy i slowa uznania!!!! Nie zlodziejkom!!!! A blogi przyciagaja , nie da sie ukryc. I co z tego że, mam w folderze setki kulinarnych stron , z setkami przepisów , skoro są one bezduszne- bez zdjęć , bez komentarzy, sa żywcem przedrukowywane z jakis książek , nie wiadomo nawet , czy ktos je kiedykolwiek próbowal.....a na blogach tak fajnie-domowo, kolorowo, kuchennie, można obejrzec , poczytac komentarze, można zapytać...itp,itd.Dlatego miło jest wpaśc na ten czy tamten blog.W czystych zamiarach.Zeby spróbować czegoś nowego, żeby zmierzyc z wlasną niewiarą w swoje umiejętności, żeby, ....można gadać i gadać.Dla wiecznie uczących sie ,takich jak ja, blogi są cudownym wynalazkiem. Bardzo za nie dziękuję wszystkim blogerkom!!!! Zyczę powodzenia i jak najmnie stuacji , o których dziś czytamy!!! Nie zrazajcie sie , kochane, my zwykłe "odbieraczki" potrzebujemy Waszych cennych rad!!! Pozdrawiam ciepło!!!! "
obiema rękoma podpisuję się pod przedmówczynią osobiście jestem bardzo wdzięczna wszystkim którzy zadają sobie tyle trudu by prowadzić takie stronki, chylę czoła,
Pozdrawiam i życzę ogromu cierpliwości i powodzenia.
-
2013/04/15 22:00:15
W weekend przeprowadziłam test (z Google) w poszukiwaniu swoich zdjęć w Internecie (miałam nadzieję, że nic nie znajdę). Wzięłam "pod lupę" kilka losowo wybranych zdjęć. Niestety jedno z nich znalazło się na rosyjskim portalu społecznościowym prowadzonym przez profil o nazwie: "Szkoła gotowania"... Napisałam do właściciela profilu, niestety zignorował moją wiadomość. Przykre to bardzo, że większość ludzi tratuje informacje znalezione w Internecie jakby były pozbawione autora/właściciela....
-
Gość: qqq, *.ptim.net.pl
2013/04/15 22:04:06
Ehhh, taki długi wywód tylko dlatego, że hajs się nie zgadza ;]
-
2013/04/15 22:06:21
qqq, ja raczej nie zarabiam na blogu. Ale widać wywód był zbyt długi, żebyś go przeczytał...
-
Gość: qqq, *.ptim.net.pl
2013/04/15 22:36:07
To prawda, był zbyt długi...;) Ale fakt, że odpisałaś od razu na komentarz skłonił mnie do tego, żeby przeczytać tym razem dokładniej :)
Jednak podtrzymuję moją opinię. Nie mów, że ten blog z reklamami adtaily w ogóle nic nie zarabia (jak tak jest to przerzuć się na adsense ;) ).
Tak czy inaczej, czy chodzi o realny zarobek, czy tak jak napisałaś w postaci lajków, komentów itp. to wciąż jest to samo.
Internet jest specyficznym medium - raz walczy się z jego ograniczaniem, raz o własne prawa w nim, właśnie go ograniczając.
Rozumiem oburzenie i sam sens całego artykułu, ale jestem odmiennego zdania i dawno pogodziłem się z tym, że to co się znajdzie w necie rządzi się swoimi prawami. Trudno.
A wszystkich komentujących, że kradzież jest be i fuj i że to okradanie artystów zapytam, czy nie obejrzeli nigdy filmu on-line, nie ściągneli żadnej mp3 albo książki w necie? Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem :>
-
2013/04/16 11:29:04
Ale gdyby ktoś ukradł Ci doktorat to byś zabił?...
Blog nie zarabia wiele, ponieważ mam wyłączone reklamy cpc, a cenę banerów mam wysoką, więc kampanie zdarzają się ze dwa razy do roku. Zarabiam w ten sposób malutko, ale przynajmniej nie robię z bloga śmietniska, to jest dla mnie cenniejsze.
No więc ja nie ściągnęłam nigdy filmu, książki, a mp3 tylko udostępnione legalne i do użytku prywatnego, a nie rozpowszechniania. Używam wyłącznie oryginalnego oprogramowania i płacę abonament. Może jestem frajerem, ale wychowywałam się w innych czasach.
No dobra, może nie w innych czasach, tylko w inny sposób. Święta nie jestem, w konkursach wysyłam na siebie głosy z każdego swojego maila (ale nie tworzę nowych), kiedy sklep policzy mi za zakupy kilka zł za mało, to nie oddaję, ale jeżeli pomyli się kasjerka, to oddaję, bo odpowiadałaby za braki w kasie. Nie sprawia mi przyjemności robienie ludziom krzywdy. Nie kradnę, nie oszukuję, nie kłamię, nie podaję cudzych osiągnięć za własne. I to wcale nie jest trudne.
-
2013/04/16 19:54:30
Gosiu...
nie pisałam tu, bo właściwie wszystko zostało powiedziane. Zgadzam się z tym co napisałaś.
Ja bloga zaczęłam pisać dla siebie, tak, miał być moją książką kucharską. Oczywiscie z czasem zaczęło się to zmieniać. Ze względu na komentujących, którym odpowiadam, odwiedzam, komentuję. Ten świat mnie wciągnął i bardzo mi się to podoba.
Bloguję od 2007 r , wtedy blogów kulinarnych była garstka. Był czas, że ogarniałam je wszystkie, odwiedzałam, podziwiałam. W tej chwili nie jestem w stanie...
Czy to dobrze, czy źle, nie wiem.
Uważam, że dla każdego jest miejsce w blogosferze. Jedni prowadzą blogi dla zarobku, inni z pasji i to wszystko jest ok, bo każdy robi to , co lubi.
Do tej pory jak spojrzysz na mojego bloga widać, że nie piszę go pod czytelników. Chodzi mi o to, że nie pytam ich , co chcieliby zobaczyć na blogu, jak ma wyglądać mój szablon itp. To wszystko zależy ode mnie. Piekę i gotuję to , na co mamy ochotę, co mi się spodoba w książkach, w internecie.
Oczywiście, wiadomym jest ,że kocham komentarze. Uwielbiam je czytać i odpowiadać. Cieszę się i jestem szczęśliwa, gdy ktoś pochwali, gdy wypróbuje, bo zachęciło go moje zdjęcie czy opis.
Gdy ktoś krytykuje , przyjmuję, odpowiadam, tłumaczę itp.
Bloga prowadzę z radością i jest to moja odskocznia, hobby. Wpisy pojawiają się, kiedy mam na to czas i chęć. Zwykle wszystko z poślizgiem ;-).

Co do zdjęć- nie cierpię tego, gdy ktoś bierze sobie moje zdjęcia...
Ostatnio pewna osoba wysłała mi linka do strony na FB, żebym sprawdziła, czy jest w porządku , oceniła i oczywiście polubiła. Sprawdziłam stronkę, niestety było tam pełno zdjęć z internetu... , niektóre także z innych blogów.
Napisałam tej osobie szczerze, że tak nie można ,że pewnie nie ma zgody i nie może publikować zdjęć z innych stron bez zgody autora. Dziewczyna chciała rady, a zostałam przez nią oskarżona,że na moim profilu Majanowe Pieczenie na FB też są zdjęcia nie moje, a z internetu :D.
Rozśmieszyło mnie to, choć trochę zdenerwowało też.
Nigdy nie brałam kogoś zdjęć. Jak zaczęłam blogować posłuchałam rad Dorotuś i Nugatine odnośnie zdjęć, źródeł itp. Dowiedziałam się wszystkiego co wg mnie ważne.
Zawsze podaję źródło przepisu - uważam, ze to żadna ujma, a wręcz miłe jest dla innej osoby, że o niej wspomnę (bo sama też uważam,że to miłe i właściwe) , jeśli korzystam z przepisu z książki również o tym piszę. Nie rozumiem tego tworzenia pseudoautorskich przepisów ,które są zerżnięte z książki lub innego blogu (polskiego czy zagranicznego). Dla mnie podanie źródła to świętość.
Tak samo zdjęcia - są moje, ładniejsze, brzydsze ,ale moje.
Nasze blogi to nasza praca w nie włożona, nasza radość i nierzadko także duma.
Nie chcę by ktoś kradł moją radość.

A prowadzenie bloga to dla mnie radocha, pokazywanie tego co upiekłam - może nie próżność, ale chęć podzielenia się tym z innymi. Tak, w tej chwili tak :).
Na blogach modowych to pokazywanie swoich nóg, a na kulinarnym blogu pokazanie swojego wypieku.
I uważam, że to wszystko jest fajnie i dla wszystkich jest miejsce o :)
Jezzzuu,ale się rozgadałam .. help! :D

Ściskam:*
-
2013/04/16 20:52:19
Majanko, czasem trzeba się wygadać ;)
Też uważam, że jest miejsce dla każdego, pod warunkiem, że szanuje prawa innych.
Ściskam:)*
-
2013/04/16 21:17:46
Dokładnie tak Gosiu.
I przepraszam , że tyle miejsca tu zabrałam :*
-
2013/04/17 22:30:54
Majanko, to taki miejsce, że nic nie ubywa, a wręcz przeciwnie :)*
-
2013/04/18 13:32:14
Noooo, dzisiaj przepis na ostro. Tyle, że takie ogłoszenie na blogu niewiele zmieni. Trzeba by kilku takich delikwentów poniosło konsekwencje a od tego jest policja i sąd, a że szkodliwość społeczna niska to sprawca zostanie raczej postraszony niż ukarany.
A swoją drogą ciekawią mnie te strony zbierające przepisy - zdjęcie fajnie, zajawka też, ale czy zgadzałaś się na umieszczenie całego opisu na stronach typu stylowi? Taka strona to spora inwestycja może pozew zbiorowy blogerek kulinarnych?
-
2013/04/18 18:13:05
Kilku delikwentów też nie pomoże, bo świadomość społeczna niska.
Oczywiście, że nie wyrażałam zgody i walczymy z takimi portalami jak z wiatrakami. Nawet rozważałyśmy pozew zbiorowy... Ale szkodliwość społeczna niewielka...
-
2013/04/18 20:33:19
Jakbyście pisały pozew zbiorowy, to daj znać. Pisanie do nich wiadomości, wysyłanie cytatów z odpowiednich ustaw - na nic nie reagują, a zasłonić mogą się tym, że w regulaminie mają zapis, że użytkownik ponosi odpowiedzialność a serwis nie (co jest oczywiście kompletną bzdurą), ale oni się tym nie przejmują ;)

stylowi.pl/zrodlo/img814.imageshack.us/strona/2
Ponad 2.000 przepięć z MOJĄ treścią, nawet nie ujętą w cudzysłów, a zdjęcie nie kieruje na mojego bloga i do mojego przepisu, tylko na serwery IS ;)
-
2013/05/01 08:54:04
Gosiu, przykra sprawa, chyba kazdy z nas kto znajdzie w sieci swoja ukradziona prace doznaje uczuc jak Ty. Moznaby myslec, ze to komplement, ze ktos kradnei nasze zdjecia i gdzies je umieszacza, ale czy to komplement dla firmy X, ze jej produkty sa tak pyszne, ze ludzie je krdna ze sklepow??

Kiedys wymyslilismy bym na swoim blogu zrobila wielka zakladke "ukradzione od mnie" i wrzucac tam wszelkie "linki" do stron na ktorych bez moje zgody, bez podania zrodla wisi moje zdjecie, przepis czy opis z 3 zmienionymi slowami, moze publiczny ostracyzm cos zmieni? Choc boje sie, ze zlodzieje tego nei czytaja :( Nigdy mi sie nie chcialo pomyslu zrealizowac (co najciekawsze o takich kradzierzach najczesciej mi ktos napisze!), ale moze to jest mysl?

Pozdrawiam cieplo ;-)
-
2013/05/02 10:06:18
Nie dość, że złodzieje nie czytają, to pewnie jeszcze by się cieszyli, że im oglądalność nabijasz ;)
-
2013/05/22 21:13:05
Dobrze Gosiu, że o tym napisałaś. Też miałam już sytuację z kradzieżą mojego zdjęcia, więc z doświadczenia wiem, jaką to rodzi wściekłość i żal.

pozdrawiam
-
2013/11/17 21:19:45
Zapytaj na forum prawnym, może jakoś uda się wygrać ze złodziejami.
-
2015/02/23 09:32:28
A ja jestem próżna. A ja sprawdzam, ile osób zajrzało na bloga, ile osób przepięło sobie zdjęcie, cieszy mnie każde "próbowałam, to jest pyszne" i martwi każde "idiotyczne udziwnienia, ludzie tak nie jedzą".
Bo tak, piszę bloga z nadzieją, że jak najwięcej osób zajrzy, zachwyci się, skorzysta. Że te zamknięte w zdjęciu sukcesy mogę "pchać ludziom pod oczy".
Więc dziękuję za ten wpis i pozwolę go sobie podlinkować u siebie. Bo może ktoś przeczyta i błyśnie mu myśl odszukania źródła, gdy następnym razem przepnie ładny obrazek.

Nie napiszę "nie przejmuj się". Przejmuj się, ale wiedz, że jesteśmy z Tobą. Próżne i dumne ze swoich osiągnięć :)
-
Gość: Małasmerfetka, *.polnet.tv
2016/01/14 17:25:20
Hej! Właśnie odkryłam Twojego bloga:) Bardzo się cieszę, że coś takiego prowadzisz i mega Cię wspieram!:) Jestem wegetarianką od urodzenia i większość przepisów podstawowych mam już posprawdzanych i popróbowanych:P Cały czas szukam w internecie czegoś nowego i trafiłam tutaj:) Strasznie podobają mi się Twoje wpisy odnośnie ogólnego żywienia, wartości dań oraz podpowiadaniu jak je łączyć:)
Co do udostępniania, zgadzam się w pełni, że powinny być odnośniki do oryginalnych stron!:) Pozdrawiam i powodzenia! Oby tak dalej:)