|
Blog > Komentarze do wpisu
Konfitura z owoców psiej różyZapomnijcie, że w ogóle narzekałam przy czyszczeniu owoców róży karbowanej! Dzika róża to jest dopiero wyzwanie. Konfitura z owoców dzikiej róży (Rosa canina, czyli psia róża) 1 kg wypestkowanych owoców dzikiej róży Owoce wypłukać i zamrozić, można też wykorzystać owoce zebrane po pierwszych przymrozkach. Osobiście się waham nad tym, co jest gorsze: czyszczenie owoców przemrożonych, czy nieprzemrożonych? Konfiturę zrobiłam tylko z 1 szklanki owoców, bo chybabym oszalała decydując się na więcej! Z owocami dzikiej róży niezmrożonymi należy postępować tak: Natomiast owoce przemrożone rozpadają się w palcach. Wystarczy lekko ścisnąć i wychodzi cało gniazdo nasienne w całości, niestety zazwyczaj razem z miąższem i w palcach najczęściej zostaje sama skórka:/ Cóż, dla mnie to przygoda i smak folkloru, ale dawniej ludzie w biedzie wykorzystywali każde źródło pożywienia i nie marudzili, że ciężko wydłubać. Szczególnie że owoce dzikiej róży są niezmiernie cennym źródłem witaminy C (do 40 razy więcej niż w cytrusach). Natomiast jako naukowiec jestem cholernie zaciekawiona jak to jest z askorbinazą w dzikiej róży. Znalazłam dwie publikacje dostarczające zupełnie sprzecznych informacji: w jednej stało, że aktywność askorbinazy w róży jest śladowa i nie trzeba się spieszyć, natomiast w druga podawała, że aktywność różanej askorbinazy jest niezmiernie wysoka i dlatego owoce róży natychmiast po naruszeniu ciągłości tkanek trzeba sparzyć, ponieważ spowoduje to zaledwie ubytek 40% witaminy C, zaś bez tego askorbinaza w niecałą godzinę rozłoży 99% kwasu askorbinowego. To w końcu jak jest? Sok jabłkowy (naturalne pektyny) trzeba zagotować z cukrem i do wrzącego syropu wrzucić owoce. Gotować, mieszając przez pół godziny, zbierając szumowiny. Odstawić do wystudzenia. Następnego dnia ponownie gotować, aż skórka owoców zmięknie. Przełożyć do wysterylizowanych słoików i zapasteryzować. Ponieważ jest to przepis przekazywany z dziada pradziada (babci prababci?) dopisuję go do akcji Gotujemy po polsku pod patronatem zPierwszegoTloczenia.pl. środa, 16 listopada 2011, pinkcake
Komentarze
2011/11/16 07:44:22
Rozpieszczasz moje oczy takimi pysznościami :) Ja do dzikusa nie podchodzę, bo jak zobaczyłam te owocki, to padł na mnie blady strach. Chyba jeszcze nie jestem gotowa do takiego poświęcenia, chociaż mam gdzieś w notatkach jak sobie pomóc z tym ustrojstwem, ale na tą chwilę mam totalną pustkę w głowie, wiec dopiero jak wrócę do domu to poszukam :) A mała łyżka do melona nie byłaby pomocna przy wywalaniu pestek?
Gość: An-na, 178.73.49.6*
2011/11/16 09:24:55
A ten pomysł znasz? :
makagigi.blogspot.com/2011/11/marmolada-z-owocow-dzikiej-rozy.html Buruuberii pisze tu o czeskiej marmoladzie z róży, którą przyrządza się bez usuwania pestek i włosków :) 2011/11/17 11:42:51
Majanko, nigdy więcej tego nie powtórzę;)
Szarlotku, łyżka do melona jest za duża. W sumie to było bardzo kształcące doświadczenie :P Tak, Aniu, już do tego doszliśmy przy okazji poprzedniej konfitury. A jak widać czeskie gospodynie są sprytniejsze od polskich;) 2011/11/17 14:52:03
Nieprawda.... są różne rozmiary np. 10 . która nieraz ratowała mnie przy wydłubywaniu różności ;D
|
Pozdrowienia :*