|
Blog > Komentarze do wpisu
Różowe jabłka pieczone na Różowy TydzieńStarzeję się. Są takie chwile, kiedy to do mnie dociera. Tak, tak, wiem, mamy tyle lat, na ile się czujemy. Jednak są chwile, kiedy czuję, że mam więcej niż moje dwadzieścia. Fizjologia człowieka jest nieubłagana, mniej więcej do 20 roku życia rośniemy, później się już tylko starzejemy... Uszy już nie drwią bezkarnie z mrozu, a pod płaszcz muszę zakładać dodatkowy sweter Nigdy nie lubiłam pieczonych jabłek. Były dla mnie zaprzeczeniem samej idei jabłkowości. Kwintesencją jabłek jest ich jędrność, donośna chrupkość, świeża soczystość. A po upieczeniu miękkie to, rozmlaskane, ociekające... Starzeję się... A może po prostu dojrzewam? Polubiłam tą aksamitną słodycz rozpulchnionego owocu. po jabłku na łebka (średnio twarde, nie za słodkie, tu akurat młode lobo) Jabłka umyć. Nożykiem wydrążyć gniazda nasienne. Są do tego specjalne wykrawaczki, jednak moim zdaniem, nie są zbyt dokładne i zostawiają za mało miejsca na nadzienie. Nałożyć do środka żurawinę zmieszaną z konfiturą. Żurawinę można wcześniej namoczyć w nalewce (mmmmalinowej) lub innym smakowicie owocowym alkoholu. Jako że z Mamutkiem nie tylko dzielę płyny fizjologiczne, lecz również gotowe jabłuszka, więc cierpię wersję abstynencką. Młoda jest za młoda i tak jak ja za młodu nie lubi pieczonych jabłek. A czemu jabłka na Różowy Tydzień? Czyżby dwa jędrne/sflaczałe jabłuszka z czymś Wam się kojarzyły? Hę?... Ja miałam na myśli tylko to, że różowe są w środku:) Jeżeli tak jak ja, macie już skończone 20 lat, to pamiętajcie, żeby o siebie dbać. czwartek, 13 października 2011, pinkcake
Komentarze
szarlotek
2011/10/13 09:37:25
Jesteś niemożliwa :) Też kiedyś wydawało mi się ,że pieczone jabłka to fuuuj, ale wdychając wiejskie widoki trafiłam do przemiłej starszej pani, która na blasze kuchni węglowej piekła jabłka i gruszki...Co to był za zapach, smak......jedyne jabłka które smakowały karmelem...a staruszka kazała mówić do siebie babciu :)
2011/10/13 09:56:16
A ja lubiłam pieczone jabłka, zwłaszcza nadziane rodzynkami. Z żurawiną to wspaniały pomysł i piękny kolorek :)
2011/10/13 11:42:07
Pieczone jabłka są fantastyczne! Szczególnie z jakąś konfiturą :) Bardzo smacznie u Ciebie wygląda ;)
2011/10/13 22:22:32
Mieliśmy kiedyś kuchnię węglową, w której moja mama paliła tylko wtedy kiedy robiła pierogi albo zabrakło gazu ... placuszki ciasta szły na płytę a do piekarnika jabłka ... tego się nie zapomina. Cycki wyszły jak malowane ;) Ja się niestety już sypię a nie dojrzewam ;(
2011/10/14 21:44:33
Nobleva ja żałuję, że dziadkowie nie mają już kuchni węglowej, bo zabierałam mamie ciasto na makaron i robiłam sobie macę. :)
Kurczę Pink, ja mam już 22 lata - czyli teraz już tylko się starzeję? Podobno po 93 roku życia człowiek przestaje się starzeć, a że mam długowieczne prababcie to liczę na ten moment. :) Tak się rozgadałam, to jeszcze powiem, że co roku starzeję się o dwa lata. Teraz mam 21, w grudniu 22, a po nowym roku 23. :P 2011/10/15 09:05:55
Szarlotku, mnie też możesz:)*
Grażynko, z rodzynkami nie, ale jeszcze lubię z orzechami i miodem. Dziękuję, Lovelykate, Majanko, Oliwku, Amaranthrose, Atinko! Pozdrawiam:) Karolinko:)* ;) Ewciu, no coś Ty? Czasem potrzeba tylko trochę szpachli;) Piękny cel, Pluskotko:D Ja też jestem grudniowa, ale ja mam ciągle 20 lat :D 2011/10/18 12:22:30
Akurat...na to to musisz jeszcze poczekać ;D....Fajny jest świat samych dwudziestolatek :)*
2011/10/19 16:07:37
Pluskotko, to jeszcze nie ten etap, na razie mam dwadzieścia;)
No fakt, Szarlotku, wciąż czekam, aż mnie adoptujesz :D :)* 2011/10/20 15:41:32
No i kolejny przepis do zrobienia. Pieczone jabłka chodzą za mną od lat, a teraz mam tak przekonujący przepis i zdjęcia, więc muszę zrobić.
2011/10/24 22:32:58
mmm smakowite!
dziękuję za udział w akcji i serdecznie pozdrawiam |