|
Blog > Komentarze do wpisu
Różowe kulki i uśmiechnięta cukiniaStrasznie poważnie się ostatnio zrobiło. ;) Pora na odrobinkę uśmiechu! Ostatnie kwiatki z naszej cukinii i ostatnia dzidziusiowa cukinka, jako uśmiechnięty stworek:) A teraz obiecana wczoraj galaretka. Domową, a właściwie pół domową galaretkę, przygotowałam na wodzie z syropem truskawkowym, dając tyle syropu, żeby było odpowiednio słodkie i tyle żelatyny, ile zalecane jest na opakowaniu. W ten prosty sposób można cieszyć się galaretką, unikając sztucznych aromatów i barwników, przyrządzając ją np na soku owocowym. Wystudzoną galaretkę zmiksowałam na najwyższych obrotach, tak jak przy moim galaretkowym piwie. Pamiętacie je jeszcze? :D A różowe kuleczki to też galaretka - ale agarowa. Wspomnikami studenckimi już się dzieliłam przy okazji chlorofilowych lodów. Piękne czasy darcia sałaty (żeby fuzjować komórki) i tarcia kapusty (badanie właściwości antocyjanów). Wspomnienia z fizjologii zwierząt i przeciwciał monoklonalnych chciałabym czasami wyprzeć z pamięci... Ale tego nie zrobię. Bo tym większy szacunek mam do zwierząt laboratoryjnych i ilekroć zaczynam żałować, że nie zostałam genetykiem, to przywołuję tamte obrazy. Ale miało być na wesoło. Szarlotek wzruszyła mnie niedawno alginianowymi kulkami. Opowiedziałam wtedy, jak robiliśmy w ten sposób immobilizację drożdży tworząc proste bioreaktory. A ja wtedy na ćwiczeniach wkraplając urocze kuleczki do roztworu jonów wapnia zastanawiałam się, czy dałoby się w ten sposób skulkować coś jadalnego... :) Dziś, w czasach świetności kuchni molekularnej mogę sobie tylko pluć w brodę, że z tego myślenia nic nie wynikło :P Ciekawe, ile odkryć nam umyka, bo trafiają akurat do zupełnie nieprzygotowanego na nie umysłu? Podobnie jak moja szefowa, czasem ze śmiechem wspomina, że widziała dziwne "bulby" wokół komórek, na dwa lata przed odkryciem apoptozy. No cóż, tylko, że ona nie potrafiła tego odkrycia zinterpretować... Se la vie:) Tak więc przyznaję, że mnie również umknęło rewolucyjne odkrycie:P A teraz kulki agarowe. Przyznaję, że agaru nieco się brzydzę. A to dlatego, że niemal codziennie używam go w pracy, więc skojarzenia z nim mam wybitnie niekulinarne;) Agar to taka galaretka, tylko że z glonów morskich a nie ze zwierzęcych ścięgien jak żelatyna. Agar jest sztywniejszy niż żelatyna, szybciej tężeje niż żelatyna, po żelifikacji nie rozuszcza się w wodzie jak żelatyna, ma większą pojemność cieplną niż żelatyna i nie trawi go większość mikroorganizmów w odróżnieniu od żelatyny. Dlatego też to agar jest używany w laboratoriach biochemicznych, genetycznych i mikrobiologicznych. Żeby zrobić kulki z agaru (my też go nie trawimy;)) trzeba rozpuścić łyżeczkę agaru w niepełnej szklance płynu, który chcemy skulkować, zagotować i wypuszczać po kropelce do zimnego oleju. Kiedy zastygnie, trzeba przepłukać wodą i już. Ale trzeba mieć szpryckę o łagodnym przepływie lub strzykawkę z dużą dziurką, bo wyjdą nam robaczki, a nie kulki;) Ja po prostu nałożyłam strzykawką tężęjące krople na talerz. Są przez to pół okrągłe, ale przynajmniej nie przypominają dżdżownic, jakie mi wychodziły w oleju:P Do syropu truskawkowego dodałam jeszcze soku z buraka, żeby były bardziej różowe. Ciekawe, co by powiedzieli w labie, gdybym wylała różowy żel pod analizę DNA? :D ![]() wtorek, 19 października 2010, pinkcake
Komentarze
caracordata
2010/10/19 08:45:57
Zapętliłam się, to wątek kulinarny czy wykład biolochemii? :P :D
2010/10/19 08:51:02
Uśmiałam się jak fretka czytając o przypadkowych odkryciach, które przemykają nam w życiu, bo dla nas to nie był właściwy czas czy miejsce. Patrząc na twoją zabawę agarem zastanawiam się, czy te kulki - robaczki nie mogą byc słodkim przezroczystym i bajecznie kolorowym deserowym makaronem ?
A cukinia jest fantastyczna w tym żółciutkim kapeluszu :) Normalnie aż mam ochotę na to zdjęcie, bo takie radosne i słoneczne :) Miłego dnia ! 2010/10/19 10:37:05
stwór świetny, normalnie wymiata :P
a te kulki to widziałam w jednej książce chyba u Amaro Kuchnia polska XXI wieku, w Empiku przeglądałam i nie pamiętam , on tam robił te kulki z żurku. ale takie różowe są śliczniejsze jak z bajki dla księżniczki wręcz :) p.s a ja mam odwrotnie agar budzi w we mnie miłe w sumie skojarzenia ,a żelatyną się brzydzę :DDD 2010/10/19 10:47:09
Cukinia ma boski uśmiech !
Może jeszcze coś odkryjesz? Kulki prześliczne, z agaru robię wegańskie desery dla córki. A domowe galaretki bardzo lubię :)
Gość: krokodyl, dmu140.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/19 13:40:11
Cieszę sie, że zawitał usmiech. No cóż, za tym tęsknię, za roześmianą gębą cukinii. No wiesz, i nie zostałaś odkrywcą kulek?? :-) A to feler. A to życie. :-))
2010/10/19 14:40:40
Caracordata, a czymże innym jest kuchnia i jedzenie, jeśli nie biologią, chemią i fizyką? :)
Szarlotku, mogłyby być, a jakże. Nawet takie widziałam, jak Amaro robił w telewizorze;) Nalewał agar do wężyka a potem wyciskał takie zżelifikowane spaghetti. A cukinia jest dziełem Córci, tylko oczy i buzię musiałam wyciąć wg dokładnych instrukcji i pod surowym nadzorem :P Alu:) Każdego brzydzi co innego;) Tak, Amaro też się bawi agarem, jak wyżej opisałam. A to z olejem wyczytałam kiedyś w artykule o kuchni molekularnej. Nigdy nic nie wiadomo, Grażynko:) Wiem, Krokodylku, a taka sława mnie czekała! :D W sumie to u nas ciągle wesoło jest, tylko tak jakoś mi wychodziło:) Ściskam! 2010/10/19 15:14:06
Racja psze pani, teraz do mnie dotarło że kiedy ja skończę gotować to kuchnia wygląda jak po wybuchu bomby jądrowej :D
2010/10/19 15:25:53
No widzisz:) A na serio, to każdy semestr zaczynam od uzmysłowienia studentom, że niemal każdy atom ich ciała został wcześniej przez nich zjedzony...
2010/10/19 18:43:52
Lubię czytać Twoje wpisy. Masz rzadką umiejętność pisania prostymi słowami o trudnych sprawach. Kuleczki są super. Muszę się przyznać, że jak zobaczyłam ich zdjęcie przy linijce to myslałam, że mają obrazować guzki w piersi...
Pozdrawiam serdecznie - muffingirl PS. Karmię, ale zrobię usg jeszcze w tym miesiącu. Na wszelki wypadek, dla moich małych kobietek. 2010/10/19 19:26:32
Ale cudowna ta cukinia jest! Ślicznie się śmieje :))) Galaretka wygląda świetnie, pamietam jak robiłaś tą a'la piwo. Muszę kiedyś taką zrobić.
Pozdrawiam ciepło:* 2010/10/19 19:30:31
cukinia wystrojona jak na plażę, a tu taki burek za oknem;
agar jest neutralny, jeśli nie przesadzi się z ilością, do dziś pamiętam piękny różowy torcik, który zepsułam nadmierną ilością agaru, mimo całej swej urody wylądowal w koszu :/ 2010/10/19 19:56:09
Kuchnia molekularna zdecydowanie mnie przerasta....choc efekty zawsze mi sie podobaja...pozosane jednak przy podziwianiu ich u innych :) Cukinkowa buzia przeslodka jest!!!
Pozdrawiam cieplutko :) 2010/10/19 20:26:58
Muffingirl, właśnie o to chodziło... Opis dotyczy wczorajszego wpisu, tylko już nie chciałam mieszać wątków:) Pozdrawiam serdecznie!
Majanko, to Córcia sobie taką cukinkę wymyśliła:) Tylko nie mogłyśmy dojść do porozumienia, czy to chłopiec, czy dziewczynka;) Wegetarinko, pamiętam, że kiedyś były w sprzedaży czekolady z agarową galaretką - nie były smaczne:/ Ale moja niechęć to skrzywienie zawodowe:P Gosiu, ja ją uważam za zabawę jedzeniem, a nie prawdziwe gotowanie. Ale czasem warto przecież się pobawić:) 2010/10/19 22:15:43
ja robiłam galaretkę również z agarem i smakowała 'normalnie' ;) chodzi o umiar, a ptasie mleczko też z nim robią, choć ja akurat tego smakołyku nie lubię, ale jest przecież popularny
2010/10/19 22:52:02
Wiesz, mojej Córci bardzo smakowały takie agarowe dropsy. Uznała, że smakują "dziwnie", ale nie są niedobre:)
A gdybyś Ty dzień w dzień wylewała całe połacie agaru, którego nie wolno dotykać bez rękawiczek, bo ma paskudne dodatki, no i się może zabrudzić, to też byś miała wypracowany odruch brzydzeniowy :P Nic na to nie poradzę:) A ptasie mleczko też już nie jest takie dobre jak dawniej... :D
Gość: wojtsen, chello089074062143.chello.pl
2010/10/19 23:01:24
Hmm, ja bym pod takimi postami dodawał jeszcze wykaz literatury, w której można znaleźć wyjaśnienia niektórych zagadnień, bo nie wiem, czy każdy łapie o co chodzi ;). Pomysły jak zwykle - niezwykle oryginalne :D
Pozdrawiam 2010/10/19 23:16:43
Czepiasz się:) Czekaj, czekaj, zgłoszę komu trzeba, że nie wiesz, z czego się robi agarozę:P
Byłam dziś w WASZYM labie. Ciebie nie było;) Tęsknię trochę za tym miejscem, ale to dobrze, że wszystko teraz wywracane jest do góry nogami. Niektóre rzeczy trzeba było dawno zrobić... Panta rhei... 2010/10/20 10:04:31
Niech się zastanowię... Chyba kilka razy. Ale możesz mi mówić częściej :D
Buziaczki! :)* |