|
Blog > Komentarze do wpisu
Gulasz z soczewicyZdumiewająca jest czasem konwergencja ludzkich pomysłów. Tego samego dnia, zupełnie niezależnie, ugotowałyśmy z Wegetarinką coś niemal identycznego. Tyle że u niej była to wariacja na temat Muttar Paneer a u mnie po prostu cóś na obiad. A ponieważ w wyniku dyskusji nad głupio napisanym artykułem, wyszło, że powszechnie wiadome jest, iż kobiety nie potrafią gotować, nie potrafią przyprawiać i są niechlujne, to ja potwierdzam, ponieważ doskonale się wpisuję w te powszechnie panujące standardy. Nigdy nie uczyłam się gotowania, nigdy nie wiem, jakich przypraw wypada użyć i absolutnie nigdy nie przejmuję się przepisami. No i komlpetnie nie mam fantazji w kwestii przygotowania obiadów. Cebulę podsmażyłam na oliwie do smażenia, potem dodałam marchewkę, chlapnęłam bulionem i poddusiłam. Dodałam namoczoną soczewicę (zawsze mnie rozbraja, jak po pół godzinie w wodzie puszcza kiełki) i dusiłam, aż się zrobiło. Dodałam pieprz, pieprz ziołowy, ostrą paprykę, szczyptę curry i sól, tak jak mi pasowało. Na koniec dodałam groszek z puszki. Zamierzałam danie uzupełnić pomidorową passatą, tak jak to robię zazwyczaj, ale że na pierwsze danie zrobiłam zupę pomidorową, to stwierdziłam, że dziś soczewica może być bez pomidorów. Ponieważ uparłam się na to całe tofu, dodałam twarde tofu, które wcześniej niechlujnie posiekałam i pieczołowicie pokryłam grubą warstwą curry. Niestety niewiele to dało, bo i tak tona przypraw nie zamaskowała znienawidzonego smaku. Szybko przełknęłam ochydne wegetarianskie mięso i rozkoszowałam się michą soczewicy. No a że szefami kuchni zazwyczaj nie są kobiety? Cóż, jak ze wszystkim, szef kuchni jak nie musi rodzić dzieci, to może robić karierę. A mężczyźni, jak powszechnie wiadomo, od tego pierwszego się wykpili. środa, 06 października 2010, pinkcake
Komentarze
2010/10/06 14:22:43
Co do gotowania, mam podobnie... Gulasz improwizowany bardzo fantazyjny i smakowity:)
2010/10/06 15:09:32
Majanko, mnie z artykułu najbardziej podobała się kwestia, że najrzadziej gotują single i żonaci;) I zero refleksji dlaczego jest taki a nie inny stan rzeczy.
Grażynko, witaj w klubie:) 2010/10/06 17:32:54
Pinkcake, rozmawiałam z Kurtem, po prostu nie były dopuszczane do szefowania w kuchniach. Umowa mężczyzn. Dżentelmeńska. ;-) Na świecie sa już jednak szefowe kuchni, nie musze dodawać, że cholernie zdolne, finezyjne itd. Mnie to gadanie o kobietach w kuchni zawsze denerwowało. Patrzyłam wokół i co widziałam, ze ciocia X piecze pyszne ciasta, a ciocia Y robi wspaniałe ryby, a ci wspaniali meżczyźni przewaznie przypalali jajecznice, ew. zbierali gromkie brawa, bo upiekło im się tort. Pamiętam, jak prtzyjaciółka komplementowała rozmawiajac jednoczesnie ze mna i moim mężem: "Ale ty masz szczęście, ze twoja połowa tak wspaniale gotuje". I wiesz, kto pomyślał, ze to do niego? Mój maż, który wspaniale robi spaghetti i nic więcej. Wyprowadziłysmy go z błędu. ;-)))))))))))) Z tym gotowaniem, to jak i z samochodem,. Do niedawna pokutowała baba za kierownicą. teraz już tego własciwie nie słyszę. za to wiele razy słyszałam komplementy od panów, ze prowadzę, jak facet. ;-))) Olać i w tej kuchni - chrzanić i pieprzyć i dobrze namieszać drogie panie. ;-))
2010/10/06 19:13:32
Ależ, Krokodylku, ja to mam w nosie. Niech se gadają, co chcą i leczą kompleksy. Mnie bardziej wkurza przyczyna dla której 30% mężczyzn w ogóle nie potrafi gotować, a pewnie drugie tyle nie chce się do tego przyznać. Ech...
Dzięki, Karmelitko:)
Gość: gloria, host-89-230-112-55.pruszkow.mm.pl
2010/10/06 22:47:31
Witam.
Gulaszu wprawdzie nie wypróbowalam, bo tofu u nas jeszcze nie jest w fazie testow, wczesniej jednak się nim zajadałam, a by smak byl bardziej charakterny dodawałam sosu sojowego. Tak w ogólę to piszę, by serdecznie podziękować za blog, za przepisy, które - nie żartuję - mnie matkę 4 m-cznej alergiczki uratowały przed depresją, bo łatwiej znieść rygorystyczną dietę mogąc sobie pozwolić na kawałek słodkości. Hitem u mnie jest ciasto marchewkowe, piekę go 2 razy w tyg. Jednak zamiast orzechów dodaję ziarno słonecznikia, w tej wersji jest także smaczne. Robiłam także ciasto śliwkowe i ciasteczka z różą, której mam spore zapasy:-) Dziękuję jeszcze raz. Gloria 2010/10/07 00:13:36
Auuuuu
przyznam, że Twój udział w tofu- akcji był dla mnie chyba największą niespodzianką i z ogromną niecierpliwością czekałam na Twój wpis, szkoda, że Ci nie posmakowało :/ Tofu warto podsmażyć w przyprawach lub pomarynować jakiś czas w zaprawie sojowo-... (ulubionej), hmmm może jeszcze kiedyś? Mogę jeszcze prosić o linka do notki z zaproszeniem? wegetarianka.blox.pl/2010/09/OSWAJAMY-TOFU-AKCJA-Z-NAGRODAMI.html pozdrawiam :) 2010/10/07 10:12:17
Glorio, całkowicie mnie zatkało! Nie wiem, co powiedzieć. Strasznie się cieszę! :)
Dziękuję za Twoje słowa. Naprawdę wiele dla mnie znaczy, że komuś pomogłam. Juppii!!! :D W takim razie muszę spróbować ze słonecznikiem. Może się skusisz jeszcze na rogaliki marchewkowe? :) U nas znowu po chorobie wszelki postęp się cofnął i znowu przechodzimy na całkowicie bezjajeczną dietę :( Ściskam mocno Gosia 2010/10/07 10:23:16
Dlaczego, Wegetarinko? Czyżbym kiedyś aż tak źle wypowiadała się o tofu? ;P W takim razie zaskoczę Cię jeszcze bardziej: to nie koniec przepisów:)
2010/10/07 17:32:43
coś o skarpetach było ;) o, to jestem ciekawa kolejnego doświadczenia
2010/10/07 20:17:48
A ja tofu nie lubię. Kiedyś byłam przez rok wegetarianką i to takie oczywiste było, że tofu musi w diecie być, jakieś tam białko dla uspokojenia rodziców. Zraziłam się.
2010/10/07 21:43:35
No właśnie ja też go nie lubię;) Ale czasem warto próbować, a nuż zmieniły mi się smaki? :D
2010/10/07 22:33:02
To samo można powiedzieć o innych produktach spożywczych, niektóre wystarczy posolić, z innymi obejść się inaczej; też kiedyś miałam o tofu bardzo złe zdanie.
2010/10/07 22:55:17
Ojej, jak jesiennie! Dzięki Twoim listkom przypomniało mi się zbieranie liści. Musze sie wybrać, dawno nie byłam...
2010/10/08 08:06:08
A ja soję lubię , tyle tylko, że falami :) Najpierw się objadam a potem na samą myśl mnie mdli :)* Dobrze przyprawione tofu jest cudowne, bo przecież może ono przyjąc każdy smak....ten skarpetkowy też :) Do sałatek podduszam go np.na oleju z orzechów włoskich :) Co do kobiet i mężczyzn w kuchni, to chyba nie jest tak zle. W końcu wspólne gotowanie w kuchni może byc bardzo fascynujące i ekscytujace...chyba,że kuchnia jest 2x2 i trudno w niej zmieścic więcej niz jedną osobę i torbę zakupów ;D No, dobrze w tedy też będzie ekscytujace , tyle tylko, że trochę inaczej ;D
2010/10/08 10:16:34
Zgadzam się, Wegeatrinko. Poza tym na prawdę z czasem zmienia się nasza percepcja smaków, więc nie warto przekreślać czegoś, z czym miało się do czynienia bardzo, bardzo dawno temu.
Śpiesz się, Uśmieszku, zanim zaczną się rozpadać:) Szarlotku, no właśnie statystyki mówią, że jest źle. I to kobiety ponoszą winę za to, że mężczyźni nie gotują. Zazwyczaj te z poprzedniego pokolenia... 2010/10/08 22:42:57
A ja tofu bardzo lubię, zwłaszcza za to, ze dobrze przyprawiajac i majac jakis konkretny pomysl mozemy wyczarowac z niego prawie kazde danie i kazdy smak :D
2010/10/08 22:54:03
To prawda, tofu przejmuje inne smaki, ale i tak, jak dla mnie, to nawet najmocniejsze przyprawy nie pozbawią go jego własnego okropnego posmaku:(
2010/10/10 00:40:00
Różowy Ciasteczku :)
Nie zgadzam się, że kobiety nie umieją gotować :P Uważam że kobiety mają więcej wyobraźni i fantazji kulinarnej niż mężczyźni :D 2010/10/10 09:24:11
Poleczko, mężczyźni w ogóle nic nie robią lepiej i we wszystkim mają mniejszą wyobraźnię:P
2010/10/11 02:18:35
Fajna "dyskusja" :o) Kobiety które nie umieją gotować to zwykle zmęczone i zaharowane mamy - a męscy mistrzowie kuchni to - nawet jak mają dzieci, to "przecież do tego jest żona" - profesjonalnie studiują, uczą się, pracują, koncentrują się i to w dodatku ich prywatny cel życia, a nie zmuszanie. Od kobiety dosłownie wymaga się gotowania, jakby to było gdzieś magicznie w kobiecym mózgu zakodowane. Wiadomo że co się robi na zmuszanie i za darmo i na co-dzień zwykle nikomu tak dobrze nie wychodzi, wszystko jedno czy mężczyzna czy kobieta.
Ja niedawno mojego męża zapytałam czy on by zrezygnował z własnej pracy (którą bardzo kocha), i zamiast tego darmowo sprzątał, gotował, opiekował się dziećmi i pomagał mi w mojej pracy (gdybym przypadkowo więcej niż on zarabiała, co jest dla kobiet tak częste jak wygrać milion w loterii). On na mnie popatrzył jak gdybym nagle zaczęła mówić po Chińsku albo po Hindusku. Dlatego też "dobrze" że nie zarabiam więcej. I że mąż jest dobrym chłopcem, który nie uważa że kobiety muszą gotować, albo że są za głupie na karierę itp-itd. I że dziś już lubię gotować. Jak byłam nastolatką to po prostu był bunt, i mnie nawet diabeł by do kuchni nie zapędził. Dopiero powoli powoli po wielu latach, kiedy już żyłam "tak jak chcę" to się zmieniło, i mnie dopiero zainteresowało. 2010/10/11 07:50:27
W Polsce to "mamusia" gotuje, synkowi nosi obiadki nawet jak dorośnie i nie da mu odejść do kobiety, która synusiowi nie ugotuje. Kobieta, która nie gotuje (nie mówię, że potrafi gotować), to dziwadło. Podobnie jak facet, który gotuje - albo mama mu nie gotowała, albo pyszni się swoją chwałą kuchennego macho, joł, joł ON GOTUJE, całujcie go po stopach.
Mężczyźni ze wszystkiego robią cyrk... jak na tym trailerze u Ciebie;) Kiedy wreszcie chłopcom będą stawiane takie same wymagania, jak dziewczynkom? Bo wychodzi naprawdę jak w bajce o Jasiu i Małgosi: Małgosia będzie u Baby Jagi sprzątała, prała, gotowała, a Jasia się zje, bo do niczego innego się nie przyda... |
Gulasz z soczewicy mi się podoba, a co do tofu to kurczę sama nie wiem, próbowałam raz i było po prostu takie sobie. Nie za dobre i nie takie złe. Muszę kupić znowu aby się przekonać czy mi smakuje czy nie. :)
Fajnie piszesz :)))
Pozdrowienia!