|
Blog > Komentarze do wpisu
Wrześniowy placek ze śliwkamiNie lubię ciast ze śliwkami, a Córcia w ogóle nie lubi ciasta drożdżowego z owocami. Ale W miał potrzebę, mieliśmy okazję, więc miałam pretekst by skorzystać z zaproszenia do wrześniowej Weekendowej Cukierni. Każdy dzień celebrujemy, jakby był naszym pierwszym wspólnym dniem, żeby niczego nie żałować, gdyby okazał się ostatnim. Kilka lat temu czekałam na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Zamyśliłam się i pomimo iż zielone już się pojawiło, nie weszłam na przejście dla pieszych. Ocknęłam się, a w tym momencie obsypało mnie potłuczone szkło z samochodu osobowego, który został zmieciony przez TIRa i przewleczony przez pasy, na które powinnam była przed chwilą wejść. Kierowca ciężarówki też się zamyślił - i przejechał na czerwonym. Ludziom w aucie nic się nie stało, mieli zapięte pasy, zadziałały poduszki, ale gdybym ja się nie zadumała... Czasem po jakimś traumatycznym przeżyciu ludzie przechodzą głęboką metamorfozę. Gdy grozi im śmierć, widzą nagle całe życie przed oczami i postanawiają się zmienić. Niczego nie zmieniłam w moim życiu. Nie znamy dnia ani godziny. Nie warto się kłócić, nie warto przejmować głupotami. Jest tu i teraz. Taki zwykły placek ze śliwkami nadaje się równie dobrze jak piętrowy tort. Z wykonianiem odsyłam do wrześniowej gospodyni. Zamieniłam tylko masło na nieutwardzaną margarynę, jajko na 3 jajeczka przepiórcze a mleko krowie na mleko kozie;) asem ludzie przechodzą głęboką metamorfozę bo jakimś traumatycznym przeżyciu. Gdy grozi im śmierć widzą całe życie przed oczami i postanawiają się zmienić. Kiedyś czekałam na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Zamyśliłam się i pomimo iż zielone już się pojawiło, nie weszłam na przejście dla pieszych. Ocknęłam się a w tym momencie obsypało mnie potłuczone szkło z samochodu osobowego, który został zmieciony przez TIRa. Kierowca ciężarówki też się zamyślił i przejechał na czerwonym. Ludziom w aucie nic się nie stało, ale gdybym weszła na pasy...sobota, 25 września 2010, pinkcake
Komentarze
2010/09/25 10:32:13
Smakowity placek.U mnie już jest wspomnieniem.
A we mnie wjechał inny kierowca,kiedy stałam na czerwonym świetle...Traumatyczne doświadczenie...Szczęśliwie finał nie był tragiczny... Pozdrawiam. kuchennymidrzwiami.blogspot.com/ 2010/09/25 10:34:53
Historia rzeczywiście nieprzyjemnie niesamowita. Ja to bym się długo zastanawiała nad wszystkim po przeżyciu czegoś takiego..
Za to placek wyszedł przepiękny :) Bardzo się cieszę, że dołączyłaś :*( 2010/09/25 10:57:45
Cudowny, już na kilku blogach mi się przewinął. Mam straszna ochotę go zrobić :)
2010/09/25 11:12:14
Gosiu :*
Zgadzam się chociaż ciężko mi się do tego czasem zastosować. Ja niestety pomimo że się zamyśliłam, wjechałam rowerem na przejście. Nie było świateł, ale był samochód który jechał z dużą prędkością. Nie pamiętam co się stało ale na szczęście byłam tylko mocno potłuczona.Rower nie nadawał sie do użytku... Cieszę się że tu jesteś! I dziękuję za WC ;] 2010/09/25 12:58:57
Oj Pinkcake masz całkowitą rację, tylko czasami się inaczej nie da :(
A ciasto pychotka. 2010/09/25 13:57:37
Oj, Gosiu, jak dobrze, że się wtedy zamyśliłaś !
Placek pięknie Ci wyszedł, ja zrobię dziś po południu :) 2010/09/25 14:21:21
Pinkejku... całe szczęście że nic Ci się nie stało, ostatnio na blogach coraz więcej czytam o Waszych przeżyciach no niekoniecznie o tych dobrych. Ciekawe jest to jak się ludzie w kulinarnej blogosferze otwierają, mają potrzebę pisania o sprawach wyższych niż jak smakował placek z dyni na przykład.
Ty zawsze tak fajnie piszesz, z dystansem mimo wszystko do świata, dziękować Ci za to;*
Gość: krokodyl, bgb71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/25 16:56:11
Piękny placek. Ja uwielbiam placek ze śliwkami. No i ... jestem z tych, którzy żyją DZISIAJ;-) Całusy :-)
P.S. U Ciebie placek, a u grumków widziałam lodowe tiramisu. Żal brzuch ściska. ;-))))
Gość: krokodyl, bgb71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/25 16:56:31
Piękny placek. Ja uwielbiam placek ze śliwkami. No i ... jestem z tych, którzy żyją DZISIAJ;-) Całusy :-)
P.S. U Ciebie placek, a u grumków widziałam lodowe tiramisu. Żal brzuch ściska. ;-)))) 2010/09/25 21:50:59
Też się cieszę, Majanko, na szczęście moja krew nadal gorrrrąca :P
Aniu, niestety zbyt wielu jest nieodpowiedzialnych kierowców. Carmelino, dziękuję za przepis. Uśmieszku, jeśli lubisz ciasta ze śliwkami to warto upiec;) Poleczko, dobrze, że tylko rower! :* Życie jest takie kruche. Czasami tak, Myniolinko... Kabamoigo, zawsze o tym warto pamiętać... Grażynko, jak widać myślenie czasem wychodzi na dobre ;) Viri, jesteśmy nie tylko kucharami. Mamy swój świat, życie, myśli. I mamy nasze blogi. Nasz kawałek sieci, w którym dzielimy się sobą, swoimi przeżyciami, a czasem zdjęciami nowego kota :P Krokodulku, to czemuż nie ulżysz swojemu brzusiowi? ;D No jest, Alu, a czemuż by nie? :) 2010/09/25 21:57:06
Pinkcake, hi hi , bo gdzie nie zajrzę to ten placek jest , zresztą i ja go mam :D
Gość: krokodyl, bgb71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/25 22:48:42
Bom leń. Pa-dam po tym przeziębieniu i nic mi się nie che, nic. :-) Dziś byłam w Centrum nauki Kopernika, na chwile zapomniałam, ze padam, było świetnei, wystawa jak doskonały plac zabaw, dużo śmiechu, radosci, bardzo ciekawie, kuszaco wręcz, mimo, ze to nie wszytskie jeszcze eksponaty i sale. No, a potem pa-dłam. Michał robił spaghetti. Plackiem wiec mogłam sie najeść ;-) Obejść smakiem. ;-)) Pozdrawiam :-)) Dobranoc.
2010/09/25 22:59:43
Jak leżysz plackiem, to jednak coś z tego będzie;) Mój W też opanował robienie spaghetti :D
Zdrowia życzę! Gorące mleko i dwie główki czosnku zazwyczaj pomagają;) I spokojnie się wyśpisz, bo będzie wokół Ciebie mnóstwo miejsca :P 2010/09/25 23:06:07
ale wiesz że mój kot to nie to samo (; ot parę fotek, U Ciebie i innych to coś więcej jest. A z tego wszystkiego zapomniałam placka pochwalić, bo fajne to to ciacho jest, i takie odwrócone zdjęcie faktycznie jak tort siem prezentuje :]
2010/09/26 09:01:58
Nie prawda, Viri, kot to jest to samo. To jest kawałek Twojego świata. No chyba, że zamierzasz go zjeść, w takim razie to tylko kulinaria :D
A tort to było tylko nawiązanie do okazji;) Kulinarne, to całkiem smaczny placek. Jak na drożdżowe ze śliwkami;) 2010/09/26 10:49:33
Ciasto pyszne ...
Twoja historia zmroziła mnie na chwilę, dobrze, że tak to się skończyło ... 2010/09/27 20:06:15
Jak to mówią, każdy ma swojego anioła..Twój widocznie mocno Cię trzymał za portki i dlatego jesteś tu gdzie jesteś ;D Placka zazdroszczę, ale zostało jeszcze parę godzin, więc może i ja się załapię na kawałeczek :)*
2010/09/27 20:30:41
Wiesz, byłam w trakcie pisania tu komentarza kiedy usłyszałam straszny huk w przedpokoju. Moja Madzia zleciała ze schodów. Serce mi zamarło, ale nic się na szczęście nie stało.
A pisałam o tym jak zamyślona (a tak naprawdę to chora na miłość i nieprzytomna z nieszczęścia) weszłam na tory tramwajowe vis a vis Dworca Głównego we Wrocławiu. Nie zauważyłam tramwaju i nie usłyszałam jego dzwonka. W ostatniej chwili ktoś mocno pociągnął mnie do tyłu za plecak. Odwróciłam się, a ludzie sobie dalej szli. Nie wiem komu zawdzięczam życie, lubię myśleć, że Bóg nie dał mi zginąć. Cieszę się, że żyję i mogę cieszyć się z moją rodziną takim plackiem :) A ja nie wpadłam, że można tak jak Ty je ułożyć. 2010/09/28 12:31:51
Najwidoczniej tak, Szarlotku:)
Samo życie, Ewciu, nigdy nie wiemy, kiedy ta przysłowiowa cegła spadnie z gzymsu. Dobrze, że nic się nie stało, i wtedy, i teraz. |
Historia mrożąca krew w żyłach :(
A placek świetny, też dziś u mnie.
Pozdrawiam:)